#filozofia

37
831

Choć uważam, że Freud miał racje i istnieje konflikt miedzy Id (pierwotne, podświadome, wyparte popędy) i superego (narzucane społecznie normy) to ten konflikt nie obejmuje wyłącznie kwestii ludzkiej seksualności. Freud też to końcowo przyznał i uznał istnienie popędu śmierci (Tanatos) któremu przeciwstawiał popęd życia (Eros) tożsamy u niego z libido. Ja jednak podobnie jak Jung nie utożsamiałbym libido jedynie z popędem seksualnym. Nietzsche utożsamiał instynkt życia z wolą mocy, która może być realizowana w sposób pozytywny (chęć twórczego artyzmu, lub przygodności o której pisał From) jak i negatywny (dosłownie faszyzm). W ramach intersubiektywnych norm tworzy się możliwość racjonalnego dyskursu co jest podstawą nowoczesnego społeczeństwa. Pojawianie się jednostek pokroju Trumpa zaburza ten dyskurs ponieważ Trump odrzuca jakąkolwiek normy społecznej debaty polaryzując ostro społeczeństwo.


W tym więc przypadku istnienie wspólnego systemu normatywnego ogranicza ludzkie, solipsystyczne pragnienie realizacji własnej woli dominacji (która ma w tym przypadku charakter pragnienia zwiększenia własnej sprawczości, a nie seksualny) nad innymi. Istnieje jednak jeszcze jeden wymiar naszych ukrytych lęków. Uważam, że każda jednostka ma skłonność do popadnięcia w paranoje. Człowiek ma możliwość popadnięcia w największe szaleństwo i bać się nawet własnego cienia, ale społeczny logos pozwala mu racjonalizować otaczający go świat co zwiększa jego poczucie bezpieczeństwa gdy kiedyś radził sobie z trwogą dzięki religii.


#revoltagainstmodernworld #filozofia #psychologia #socjologia #polityka

f7fac121-c2d9-4add-a37e-7ef698e45cfd

Pojawianie się jednostek pokroju Trumpa zaburza ten dyskurs ponieważ Trump odrzuca jakąkolwiek normy społecznej debaty polaryzując ostro społeczeństwo.

Rozwiniesz?

Zaloguj się aby komentować

Napisałem już list do Mikołaja i czuję, że przyniesie mi coś, co "kupuje" już od dobrych 10 lat. Zacieram rączki. Mam ten egzemplarz po angielsku, choć nie lubię czytać tego typu treści w tym języku, więc nie psułem sobie zabawy.


Zwlekałem z zakupem, bo dla mnie to książka-symbol i chciałem być wystarczająco dojrzały, otwierając ją po raz pierwszy. Rzecz jasna nie jestem, ale przeczytać muszę.


#jung #ksiazki #psychologia #filozofia

db365b96-6358-4e75-94f2-2c60fe81b715

Zaloguj się aby komentować

Mój problem z lewicową polityką tożsamości mniejszości seksualnych


Idpol czyli inaczej identity politics to nic innego jak polityka oparta na określonej tożsamości. Może to dotyczyć rasy, narodowości, klasy, religii, płci czy orientacji. Jest to o tyle istotne, że pomaga zrozumieć zmianę jaka zaszła na lewicy w drugiej połowie 20 wieku. Klasyczna lewica zwykle bowiem była związana z kwestiami klasowymi. Głównym celem miało być wyzwolenie robotników z pod panowania kapitału którzy w 19 wieku żyli we względnej nędzy. Jednak w 20 wieku los robotników znacząco się poprawił w krajach zachodnich, a widmo koniecznej historycznej rewolucji zdawało się oddalać. Z drugiej strony na wschodzie gdzie rewolucja się dokonała to zamiast wyzwolenia doszło do narodzin jeszcze gorszej dyktatury. Do doszło do wzrostu popularności skrajnego nacjonalizmu w krajach europejskich czego ostateczną konsekwencją było dojście do władzy faszystów we Włoszech i nazistów w Niemczech, a później nastanie drugiej wojny światowej. W takiej sytuacji część lewicowców uznała, że potrzebne jest odejście od dogmatów marksistowskich i dokonanie pewnych reform.


Pierwszy przykład dały takie osoby jak Gramsci który zauważył, że burżuazja utrzymuje swoje panowanie nie tylko kontrolując bazę czyli środki wytwórcze, ale mając też wpływ na władze polityczną i kulturę czyli nadbudowę. Dla Marksa nadbudowa zawsze była jedynie wtórna względem bazy, lecz dla Gramsciego wpływ był wzajemny. Oczywiście nie był on jedyny który dokonał pewnych rewizji marksizmu. Oprócz niego był też György Lukács który przywrócił znaczenie dialektyki w marksiźmie, Wilhelm Reich łączący marksizm z teoriami psychoanalizy, Sartre który wiązał marksizm z egzystencjalizmem i w końcu słynna szkoła frankfurcka która zajęła się analizą kulturowego przemysłu kapitalistycznego. Później w latach 60 miało miejsce wiele ciekawych wydarzeń jak rewolucja seksualna, narodziny ruchu hipisowskiego, masowe protesty studentów, a gdzieś w tym wszystkim narodził się ruch nowej lewicy. Za jednego z jej głównych ideologów nowej lewicy uznano lewicowego filozofa i jednego z przedstawicieli szkoły frankfurckiej, Herberta Marcuse, który miał zapoczątkować odejście od konceptu walki klas. Zdaniem polskiego filozofa, Leszka Kołakowskiego deklarował, że „wszystkie kwestie egzystencji materialnej zostały rozwiązane, polecenia i zakazy moralne nie są już istotne”. Oprócz tego na nową lewicę wpływ miał też Mao. Pojawiło się przez to słynne hasło, 3xM „Marks, Mao, Marcuse".


W ramach nowej lewicy większy nacisk zaczęto kłaść na wyzwolenie seksualne, feminizm czy kwestie rasowe. Prawdziwy jednak przełom nastąpił dopiero na przełomie lat 70 i 80 kiedy to doszło do narodzin nowego nurty myślowego lewicy zwanego postmarksizmem. Postmarksizm ogólnie miał swoje korzenie w nowej lewicy i wyrastał intelektualnie z myśli filozoficznej szkoły frankfurckiej i wspomnianych tu dawnych krytycznych marksistów jak György Lukács, Antonio Gramsci i Ernst Bloch i łączył to z coraz bardziej popularną filozofią poststruktalistyczną. Postmarksiści już całkowicie odrzucili koncept wojny klas, podziału na bazę i nadbudowę i konieczność historycznego triumfu klasy robotniczej. Przede wszystkim jednak odrzucili tezę o przewodniej roli proletariatu, na rzecz wszystkich grup uciskanych (mniejszości seksualnych, kobiet dążących do emancypacji itd.) i przewodniej roli partii. Od dziś też walka o władze miała odbywać się nie w ramach rewolucji, a dominacji w dyskursie społecznym. Na tym polu doszło więc do swego rodzaju rozdźwięku między klasyczną lewicą i lewicą współczesną. Prawica nie bardzo wgłębiając się rozwój lewicowej myśli, ale zauważając zmiany zaczęła określać ten nowy nurt na lewicy różnymi terminami jak marksizm kulturowy, neomarksizm, a współcześnie mówi się o wokeiźmie. Prawica też nie była wstanie dokonać rozróżnienia miedzy postmodernizmem, a nową lewicą, ani nawet do zrozumienia, że nie wszyscy przedstawiciele szkoły frankfurckiej mieli poglądy jak Marcuse (Erich Fromm miał nawet okazje krytykować go za pewne kwestie).


To co jednak istotne to pytanie jak na tą zmianę zareagował kapitalizm i liberałowie i o dziwo jak się okazało reakcja była bardzo pozytywna. W ciągu ostatnich kilkunastu lat korporacje bardzo aktywnie zaczęły prowadzić politykę DEI, zaczęły umieszczać tęczowe symbole na swoich znakach towarowych i produktach, a w popkulturze nastąpił wzrost pokazywania osób z różnych mniejszości. Firmy dostrzegły w tym nowy sposób na niezły zarobek. W ten sposób nastąpiły narodziny tak zwanego tęczowego kapitalizmu. Liberałowie z kolei uważali, że ostatecznie wyzwolenie seksualne kobiet czy większa swoboda w wyrażaniu siebie przez osoby LGBT nie przeczy ich skrajnie indywidualistycznego poglądu na świat, a wręcz przeciwnie. Sama lewica też zaczęła przechodzić na pozycje coraz bardziej liberalne przez co spopularyzował się tak zwany socjaliberalizm. W praktyce jednak nierówności ekonomiczne wzrosły, rewolucja seksualna nie obaliła systemu podobnie jak nie zrobiły tego mniejszości. System się za to umocnił i zamiast walki z kapitalizmem dziś lewica i prawica toczą wojny kulturowe. Chce więc przez to powiedzieć, że ta strategia się zwyczajnie średnio sprawdziła.


To jednak nie koniec mojej krytyki. Mam bowiem również wrażenie, że obecne podejście do mniejszości seksualnych ma nie tyle na celu ich integracje ze społeczeństwem i zmniejszenie nietolerancji co próbę wpojenia im jakieś formy narcyzmu. Strategie zatrudniania w oparciu o różnorodność, nacisk na promowanie różnorodności w korporacjach, środowiskach akademickich, czy nawet szpitalach w ramach DEI, ciągłe umieszczanie symboli LGBT na produktach i miejscach publicznych, marsze LGBT, nacisk na odpowiednie reprezentowanie w popkulturze czy pomysł by stworzyć wydzielone przestrzenie dla osób z mniejszości by mogli się cieszyć spokojem od złych, białych, heteroseksualnych mężczyzn raczej nie ma już na celu jedynie społecznego uświadomienia, że takie osoby istnieją i trzeba je tolerować.


Raczej chodzi o obchodzenie się z nimi jak z jajkiem i ciągłą potrzebę dogadzania im. Ciągłe podkreślanie dumy z bycia mniejszością i odrębności od czasami wręcz pogardzanej większości osób hetero i cis bynajmniej nie sprawi, że nastąpi tu jakieś integrowanie z resztą narodu, a wręcz przeciwnie. Naciska się na to by czuły ciągłe poczucia zagrożenia ucisku ze strony patriarchalnego, szowinistycznego i ksenofobicznego społeczeństwa. Powinno być zamiast tego zupełnie odwrotnie. Powinno się promować osoby z mniejszości jako użyteczny element społeczny, a wśród nich samych promować zachowania mocno patriotyczne. Ich poczucie dumy pochodziło by wtedy nie z ich indywidualistycznej tożsamości opartej na jakiś zaimkach lecz z wnoszenia wartości dodanej do życia społecznego dla dobra ogółu. Najwyższym celem powinno być budowanie harmonijnej społeczności, a nie by wszystko kręciło się w okół tego kto z kim sypia lub z jaką płcią się utożsamia. Nic więc dziwnego, że dziś nawet lewicowy filozof, Slavoj Žižek zaczął krytykować "wokeizm".


#polityka  #antykapitalizm  #revoltagainstmodernworld #socjologia  #filozofia

80dc547d-0532-4bc0-a377-8aef2fe08635

Zaloguj się aby komentować

Czuję się oszukany.

DIablo 1 to moja top of the top gier. Często do niej wracam.

Ale jako, że zbliżam się do czterdziestki to zrozumiałem, że szkielety naprawdę nie istnieją, że to jakaś wymyślona fikcyjna postać!!!

Przecież za układ ruchu odpowiada szkielet i mięśnie.

Mięśnie odpowiadają za poruszanie różnych części naszego ciała.

A w grze nie mają one mięśni. Poza tym, do poruszania się potrzebna jest energia - ATP.

ATP nie jest magazynowane w organizmie, co oznacza, że ciało nie produkuje go na zapas. Magazynuje natomiast składniki, z którego ATP może zostać wyprodukowane, np. z glikogenu w mięśniach czy z tkanki tłuszczowej. 

Tu dochodzimy do pytania, skąd szkielet czerpie HP?

#gry #filozofia

053f7086-6831-4db7-a7d7-eaa0d7a8793d

@polutt czyli zatrzymałeś się na diablo 1. Zagraj w diablo 2: LOD tam znajdziesz odpowiedz na swoje pytanie jeżeli zdecydujesz się zagrać nekromantą.

Zaloguj się aby komentować

Po wielu latach zajmowania się fotografią i filmem dotarłem do takiego wniosku:

Jedyną sytuacją w której fotograf lub filmowiec może podpisać się pod swoim dziełem z czystym sumieniem jako jedyny autor, to moment w którym samodzielnie stworzy autoportret. Wszystko inne jest współpracą.


Myślę, że to kontrowersyjna teza z którą nie łatwo się zgodzić, bo degraduje nas fotografów na drabinie twórców, ale czy jest inaczej? Pisarz może samotnie napisać książkę o dowolnej treści, ale czy fotograf może samotnie zrobić zdjęcie o dowolnej treści? Pisarz może wszystko zaczerpnąć z głowy, my natomiast zawsze potrzebujemy scenografii świata.


Taka myśl na piątek rano.


#fotografia #tworczoscwlasna #filozofia

11ca771a-4d4e-4c27-8411-c341df2dc8b8

Cieszę się, że dyskusja rozgorzała

Może wyjaśnię bardziej co mam na myśli @sierzant_armii_12_malp @entropy_ @ramen @KierownikW10


Nie chodzi mi o to jakich narzędzi używasz i o ich pochodzenie.

Pisarz jest autorem swojej powieści pomimo tego, że przecież nie wystrugał ołówka i nie stworzył papieru. Chodzi o to, że jego powieść jest w 100% jego, a przynajmniej może być. To jego myśl, jego realizacja, jego uczucia, jego słowa, jego wyimaginowana historia.

Fotograf natomiast zawsze potrzebuje kogoś lub czegoś z zewnątrz aby pokazać to, co chce pokazać. Potrzebuje modela i jego emocji, ulicy i jej wydarzeń, krajobrazu i spektaklu natury. To nie są jego emocje, wydarzenia i spektakl.

Co o tym myślicie?

@FocusToInfinity

Jedyną sytuacją w której fotograf lub filmowiec może podpisać się pod swoim dziełem z czystym sumieniem jako jedyny autor, to moment w którym samodzielnie stworzy autoportret. Wszystko inne jest współpracą.

No technicznie jeszcze fotografia pośmiertna mogłaby się załapać. Albo fotografia martwej natury, rekwizytów czy jak wcześniej było wspomniane - krajobrazu.

@FocusToInfinity Rozumiem, ze definiujesz to jako - robiac portrety, krajobrazy, architekture uwieczniasz czyjes dzielo. Tylko autoportret jest w 100% Twoim wytworem.


Tbh jako osoba "bawiaca" sie w fotografie widze to troche inaczej. Uwieczniam chwile, jestem jej autorem. Czasem wracam do mojej pierwszej ever kliszy. Kupilem na olx smiene za grosze i chcialem sprawdzic czy to w ogole dziala. Wlozylem najtanszy film i pstrykalem, nie rozumiejac nawet do konca o co z tym chodzi. Co dostalem? 1/4 odbitek biala lub czarna, reszta srednia albo beznadziejna. Ale tez kilka zdjec psiaka rodzicow, ktory zdechl z rok pozniej, zdjecia czeresni obok domu, ktore zbieralem. Smak lata z czasow studenckich. Lubie ta klisze, nawet wiedzac, ze jest absolutnie do d⁎⁎y xD

Albo np, wkladajac nowy film do aparatu robie dwa strzaly byle gdzie, bo to i tak sie zmarnuja. Czasem jedna odbitka zostaje, i tak mam losowe zdjecia z pokojow i mieszkan w ktorych kiedys zylem. Przypominam sobie jak fajnie, albo jak chujowo wtedy bylo.


Pstrykajac fotke lapiesz czas terazniejszy. Dajesz sobie, albo innym cos czego juz nie ma. Jestes autorem tej chwili, a poprzez osobista technike i skille, budujesz wlasna narracje. Bez fotografa ten moment zniknie i juz nie wroci. Tak to widze

Zaloguj się aby komentować

Backroomsy pomimo mocno zmarnowanego potencjału moim zdaniem dalej są dość ciekawym konceptem. Sama idea backroomsów mocno bazuje na przestrzeniach liminalnych więc nie sposób nie odwołać się do tego konceptu w tym kontekście. Natomiast same przestrzenie liminalne odnoszą się do terminu nie-miejsc o czym w swoim czasie zrobiłem kiedyś nawet długi wpis. Czym są jednak nie-miejsca? Cytując wikipedie są to:


Nie-miejsce to przestrzeń niczyja nie ze względu na brak właściciela, ale na brak emocjonalnego powiązania jej z ludźmi. To nie tylko przestrzeń rozumiana jako zaprzeczenie miejsca, ale też zawiera w sobie relacje społeczne i stosunek, sposób patrzenia człowieka na dane nie-miejsce w relacji z percepcją miejsca oraz okres przebywania.


Nie-miejsce cechuje się czasem, w którym nie obserwuje się zmienności, więc jego upływ zostaje zawieszony. Przykładami takich przestrzeni są lotniska, centra handlowe, supermarkety czy stacje benzynowe, ale też np. obozy przejściowe czyli przestrzenie w których przebywa się bardziej z konieczności niż z własnej woli i gdzie zazwyczaj codziennie użytkuje je relatywnie duża liczba osób niepowiązanych ze sob


Przestrzenie liminalne są to więc zwykle zdjęcia nie-miejsc w których aktualnie brakuje ważnego elementu, a mianowicie ludzi co wywołuje u potencjalnego odbiorcy poczucie dziwności, wyobcowania, nostalgii, a nawet leku. Filozof, Mark Fisher mówiłby w tym przypadku o doświadczeniu osobliwego czyli czegoś co z jednej strony wydaje się nam dziwnie znajome, a z drugiej strony kompletnie nie na miejscu przez co czujemy się nieswojo.


Backroomsy to z kolei creepypasty z motywem uwięzienia człowieka w takich przestrzeniach liminalnych które ciągną się na duże odległości. Popularność przestrzeni liminalnych i backoomsów w internecie powiązałem z tym jak człowiek współczesny doświadcza przestrzeń miejską w swoim otoczeniu. Odwołałem się wtedy do pojęcia miast generycznych wprowadzonych przez Rema Koolhaasa, czyli miast uwolnionych od dominacji centrum, wyzwolonych z tożsamościowego gorsetu. Są to miasta bez historii. Miasta współczesne miałyby się wiec charakteryzować bylejakością i ogólną nijakością. Brakować im miało stylu w przeciwieństwie do miast przeszłości gdzie to dominował Gotyk albo Barok.


Doszukałem się też jednak głębszej przyczyny popularyzacji tych creepypast w postaci ogólnego życia w tak zwanej płynnej nowoczesności jak to określił zmarły już polski filozof, Zygmunt Bauman. W dzisiejszym świecie z ciągle zmieniającymi się trendami, pogłębiającą się społeczną alienacją dawne struktury społeczne jak naród, kościół czy rodzina zaczęły tracić swój pierwotny sens. Znaczenia traciły więc też i miejsca takie jak dom, kościół, rynek miasta i zaczęły one zanikać na tle rozrastających się nie-miejsc pochłaniających przestrzeń publiczną.


Gdy otaczająca człowieka rzeczywistość traci swoje pierwotne znaczenie to następuje zjawisko deterytorializacji o czym pisał francuski filozof, Deleuze. Backroomsy to właśnie taka zdeterytorializowana przestrzeń w której brakuje punktów odniesienia przez co nic nie ma sensu i znaczenia i są one symbolem świata w którym żyje współczesny człowiek. Efektem tego procesu jest coraz częstsze poczucie depersonalizacji i derealizacji. Backroomsy mimo wszystko ciągle funkcjonują jeszcze euklidesowej geometrii, ale co jeśli to zostania im odebrane to co zostaje?


Tu z pomocą przychodzi Backrooms, Level 404 czyli zglichowana rzeczywistość. Tutaj struktury nie mają już stałej formy i zamiast tego nachodzą na siebie. Gdy świat wyda się już człowiekowi kompletnym chaosem i popadnie w kompletną schizofrenie to wtedy nastanie kompletny upadek cywilizacji.


#filozofia #socjologia #revoltagainstmodernworld #liminalspace #backrooms #creepy

a47d711b-f88c-475f-b97f-67a19dea4c1f

Zaloguj się aby komentować

https://www.youtube.com/watch?v=WTDRStnTQ2Y


Ciekawy materiał krytyczny na temat sex workingu. Najbardziej mnie urzekła historia dziewczyny która miała swojego onlyfansa i wrzucała na tiktoka filmiki gdzie jej młodszy, nieletni brat żalił się na temat tego czym ona się zajmowała. Ludzie wtedy mocno współczuli jej młodszemu braku, ale jak się okazało później, to wszystko było ustawione i paradoksalnie wypromowało jej OF'a. Nie jest to bynajmniej coś innowacyjnego. Kapitalizm dosłownie bazuje na skutecznej komercjalizacji zdolności ludzkiego współczucia. Pod tym względem nie ma bardziej nieludzkiego systemu od kapitalizmu. W ramach społeczeństwa spektaklu tworzy się sztuczny dramat dla wygenerowania atencji który potem jest przekładany na finansowy zysk. Oczywiście powoduje to spłycenie wszelkiej emocjonalności i tworzy społeczeństwo które nie umie przeżywać niczego poza płytkimi treściami w internecie co prowadzi też do wyalienowania samej uczuciowości. A potem ludzie się dziwią, że obserwują zdziecinnienie kolejnych pokoleń.


#antykapitalizm  #socjologia  #filozofia  #revoltagainstmodernworld

Kapitalizm dosłownie bazuje na skutecznej komercjalizacji zdolności ludzkiego współczucia.

@Al-3_x że co? A a myślałem, że kapitalizm polega na gromadzeniu kapitału i środków produkcji w rękach prywatnych.

Zaloguj się aby komentować

1057 + 1 = 1058


Tytuł: Granice Nauki

Autor: Michał Heller

Kategoria: Filozofia, Teologia, Fizyka

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

ISBN: 9788378863557

Liczba stron: 330

Ocena: 8/10


Ksiądz Michał Heller jest polskim fizykiem i teologiem który zajmuje się kosmologią. Nie jest to pierwsza książka tego księdza którą miałem okazje przeczytać, więc mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać.


Heller w zbiorze esejów podzielonych tematycznie, stara się połączyć matematykę, fizykę z filozofią i teologią. Nie jest mi znana zbyt dobrze filozofia matematyki ale wydaje się kluczowa do zrozumienia całości książki.


Główną tezą tych esejów jest stwierdzenie że matematyczny wszechświat nie wyklucza istnienia Boga. W pewnym momencie pojawia się hipoteza o tym iż abstrakcyjne struktury matematyczne które nie istnieją w rzeczywistości, a które używane są do opisów rzeczywistych zjawisk fizycznych są właśnie dowodem na istnienie sił wyższych (transcendecji) których niestety nie będziemy w stanie poznać.


Aby dać możliwość przebicia się tym ideom przez moje kości czołowe musiałem przeczytać ją dwa razy, z pomocą wikipedii i innych źródeł.


Gdybym może lepiej się podszkolił z tematów które porusza tutaj autor to ocena by wyniosła nawet 9, a tak niestety tylko 8.


#bookmeter #filozofia #matematyka #fizyka

Zaloguj się aby komentować

Przeczytałem sobie niedawno Wyznania Augustyna z Hippony i muszę przyznać, że Augustyn zrobił na mnie spore wrażenie. Zdecydowanie bardziej on do mnie przemawia niż filozofia Tomasza z Akwinu. Jest to swego rodzaju jego autobiografia i historia stopniowego nawrócenia i dotarcia do Boga, ale nie tylko bo autor porusza również pewne kwestie metafizyczne jak chociażby to czym jest zło lub czas oraz zajmuje się interpretacją pewnych fragmentów biblii. Co ciekawe Augustyn odrzuca ideę by jego interpretacja musiała być jako jedna słuszna i akceptuje fakt, że inne osoby mogą rozumieć biblie inaczej krytykując tym popadanie w dogmatyzm. W ten sposób mówi wszystkim, że prawda jest czymś wspólnym i nienależny do nikogo więc nikt nie ma prawa przypisywać sobie posiadania wyłącznej racji.


To co jednak jest najważniejszą zaletą książki to opis jego osobistej stopniowej przemiany od człowieka zdemoralizowanego i wręcz zafascynowanego występkiem i hedonizmem w młodości do zainteresowania manicheizmem, a potem filozofią i w końcu nawróceniem na chrześcijaństwo jak pragnęła jego ukochana matka. Augustyn dobrze rozumie z jakimi zmaganiami i osobistymi słabościami musi się mierzyć człowiek na swojej drodze przemiany i pod tym względem jest to dzieło ponadczasowe i to nie tylko dla chrześcijan.


Zainteresowałem się nim głównie za sprawą filozofki, Hannah Arendt która opisała go jako jednego z niewielu filozofów uznających koncept wolnej woli. Inni filozofowie zwykle albo głosili prymat rozumu nad wolą jak wspomniany wcześniej Tomasz z Akwinu, albo wyznawali jakąś formę determinizmu, a starożytni filozofowie w ogóle się tym tematem nie zajmowali. W świecie dzisiejszym dominuje postawa scjentystyczna, a nauka w większości przypadków odrzuca pomysł wolnej woli. To samo dotyczy nauk socjologicznych i behawioralnych. Dla człowieka niechcącego uznać determinizmu ratunkiem może być już jedynie filozofia i religia. Augustyn w swoim dziele odwołuje się do obu tych rzeczy. Inna ciekawa sprawa to fakt, że Augustyn pojmował istotę człowieka jako czasową jeszcze przed takim Bergsonem czy Heideggerem. Obecnie myślę, że będę chciał w przyszłym roku przeczytać sobie jego Państwo Boże.


#filozofia #religia #chrzescijanstwo #ksiazki #przemyslenia

c01dc1dc-47fe-453e-a70a-ca191951e747

Zaloguj się aby komentować

Žižek: Niedziela na wsi Macrona, czyli zawieś demokrację, żeby ją uratować


Przytaczam tu nieco starszy artykuł Žižeka w którym chwali on Macrona za zastosowanie niedemokratycznych praktyk w celu uratowania demokracji w kontekście niedawnych wyborów we Francji.


Gdy przez Zachód (i nie tylko) przetacza się fala faszyzującego prawicowego populizmu, coraz częściej będziemy obserwować takie „zawieszenie” demokracji, do jakiego posunął się prezydent Francji.


Konstytucja mianowicie stanowi, że prezydent mianuje premiera i rząd, który może działać nawet bez potwierdzenia mandatu przez Zgromadzenie Narodowe. Już Sartre właśnie z tego powodu uważał, że konstytucja V Republiki w ogóle nie była demokratyczna (nazywał to wręcz „permanentnym zamachem stanu”). Zamysł jej twórców polegał na tym, że naród francuski w toku głosowania musi dokonać prawdziwego wyboru, nie dopuszczając do partyjnych zapasów w błocie typowych dla III i IV Republiki – a jeśli tego wyboru nie dokona, to prezydent powinien wkroczyć ze swą władzą bezpośrednio, aby utrzymać porządek i stabilność.


Poprzez to de facto częściowe zawieszenie demokracji (skoro mianowany przez prezydenta premier i jego rząd nie mają poparcia demokratycznie wybranego Zgromadzenia Narodowego) Macron powstrzymał Marine Le Pen od zdobycia władzy i zachował stabilność Francji – za to należą mu się gratulacje. W warunkach globalnego wzrostu znaczenia prawicowego populizmu podobne środki będą odtąd niezbędne również gdzie indziej, gdyż, jak w eseju Some Notes on Populism śmiało stwierdził Jon Elster: „Tę potoczną myśl, że demokracja jest zagrożona, możemy odwrócić i stwierdzić, że demokracja jest zagrożeniem, a przynajmniej jest nim w jej krótkoterminowej, populistycznej formie”.


Dla mnie to jednak trochę fikołek intelektualny. W chwili gdy wzywa się do zawieszenia demokracji by bronić demokracji to kompromituje się cały ustrój. Wychodzi na to, że demokracje trzeba ratować przed nią samą.


#polityka #filozofia #neuropa #4konserwy

Zaloguj się aby komentować

Žižek doszedł do dość podobnych wniosków do mnie w kontekście ostatnich wyborów do USA.


Žižek: Powrót Trumpa oznacza, że koniec tego świata jest przesądzony


Kiedy jakieś ważne wydarzenie historyczne zdarza się raz, można je uznać za wyjątek, polityczny wypadek przy pracy. Kiedy jednak to samo wydarzenie się powtarza, to znaczy, że było dziejową koniecznością. Tak trzeba rozumieć powrót Trumpa: jego prostacki, wulgarny populizm odnosi ostateczne zwycięstwo nad liberalną demokracją. Będziemy oglądać koniec (tego) świata.


Hegel twierdził, że powtarzające się wydarzenie historyczne manifestuje w ten sposób swą konieczność. Kiedy w 1813 roku Napoleon przegrał i został wygnany na Elbę, jego porażka mogła wydawać się czymś przypadkowym: wygrałby, gdyby miał lepszą strategię bitewną. Kiedy jednak powrócił do władzy i przegrał pod Waterloo, stało się jasne, że jego epoka dobiegła końca, że jego porażka wynikała z głębszej konieczności historycznej. To samo dotyczy Trumpa: jego pierwsze zwycięstwo można było zrzucić na karby błędów taktycznych, jednak skoro wygrał ponownie, stało się jasne, że Trump ze swoim populizmem jest wyrazem historycznej konieczności.


Słusznie on zauważył, że nie można już traktować Trumpa jako wypadek przy pracy. Trump wyraża pewien szerszy trend społeczny i liberalizm jest coraz bardziej w odwrocie czy tego sami liberałowie chcą czy nie. Žižek zauważa też, że przedstawianie fanów MAGA jedynie jako nieokrzesanych fanatyków jest błędne. To często są bowiem zwyczajni ludzie.


Oznaczałoby to jednak, że nie należy zbyt poważnie traktować zalewających nasze media obrazów prezentujących typowego zwolennika Trumpa jako prostackiego fanatyka. Przeciwnie, większość jego elektoratu to zwykli ludzie, którzy sprawiają wrażenie przyzwoitych, wyrażają się zwyczajnie, spokojnie i racjonalne. Jakby w osobie Trumpa dostrzegli w końcu własne szaleństwo i prostactwo, którego nie ważą się okazać.


Podprogowe przesłanie wulgarnych zachowań Trumpa, skierowane do zwykłych ludzi brzmiało: „Jestem jednym z was!” – przy czym zwykli zwolennicy Trumpa nieustannie czuli się upokarzani przez traktującą ich protekcjonalnie liberalną elitę, co Alenka Zupančič podsumowała zgrabnym stwierdzeniem, że „skrajnie ubodzy walczą za skrajnie bogatych, co wyraźnie widać w zwycięstwie Trumpa. A lewica tylko ich beszta i obraża”.


Przede wszystkim jednak zawiodła arogancja samych liberalnych mediów, dziennikarzy, celebrytów i polityków.


Przypomnijmy sobie, ileż to razy liberalne media ogłaszały, że Trump się skompromitował i popełnił publiczne harakiri (bo np. naśmiewał się z rodziców zmarłego bohatera wojennego, przechwalał się, że obmacywał kobiety po miejscach intymnych itp.). Aroganccy liberalni komentatorzy byli zszokowani, że ich nieustanne kąśliwe ataki na wulgarne rasistowskie i seksistowskie występy Trumpa, zakłamywanie przez niego faktów i paplanie gospodarczych bzdur itp., nie tylko mu nie szkodzą, ale nawet zdają się zwiększać jego atrakcyjność w oczach opinii publicznej. Nie zrozumieli bowiem, jak działa mechanizm utożsamiania się: co do zasady utożsamiamy się ze słabościami innych, nie tylko czy też nie w pierwszym rzędzie z ich przymiotami, dlatego im bardziej szydzono z ograniczeń Trumpa, tym bardziej zwykli ludzie się z nim utożsamiali, postrzegając ataki na niego jako kpiące ataki na nich samych.


Pod tym względem wszystkie próby ataków na Trumpa paradoksalnie jedynie go umocniły. Žižek jednak jako Lacanista w ostatecznym rozrachunku ocenia Trumpa głównie przez pryzmat psychoanalizy. Pisząc więc o końcu świata (liberalnego) nie robi tego w kontekście eschatologicznym i pomija tu też mesjanistyczny aspekt Trumpizmu. Nie zdobył on powiem poparcia jedynie za sprawą swojego wulgarnego i bezkompromisowego zachowania. Trudno jest przekonać do siebie ludzi samą tylko negatywnością. Trzeba mieć też jakieś cechy pozytywne i on je ma. Pisałem niedawno o tym, że jego postać kojarzy się z nostalgią za latami 80 i 90 których był on symbolem. Hasła które wygłasza dotyczące tego by uczynić amerykę znowu wielką są swego rodzaju obietnicą powrotu do złotego wieku, mitycznej przeszłości gdzie miał panować dobrobyt. Nie zmienia to jednak faktu, że jego wygrana świadczy o pewnych, głębszych zmianach społecznych na które trzeba się przygotować.


#polityka #filozofia #socjologia #neuropa #4konserwy #antykapitalizm #revoltagainstmodernworld

72826536-7ce7-47c9-ab7c-59b7b21cfd04

@Al-3_x Žižek again. No nie przepadam za nim, ale o tym już wspominałem.

I teraz kombinuje, co poszło nie tak. Bo w konfrontacji Clinton-Trump preferował eliminację Clinton, bo to miało oczyścić demsów. No i wyszło, jak wyszło, bo demsom teraz brakło dwóch drobiazgów: charyzmatycznego lidera i spójnego zestawu przynęt. Biden się już skończył, zresztą pomimo posiadania jakiejś charyzmy i tak został właściwie wciśnięty na prezydenta. Poza nim nie ma nikogo, tylko koterie albo się żrące, albo głaszczące po jajkach. Dosyć żałosny widok. No i te przynęty - wszystko co oferują, to mało przystępne dla przeciętnego człowieka postulaty, poparte argumentacją "bo tak".

Trump natomiast ma zarówno charyzmę, jak i zestaw zrozumiałych przynęt odwołujących się często do najniższych ludzkich instynktów, ale przez to działających bez pudła.

Najeżdżanie na Trumpa było błędem demsów, ale w sytuacji kiedy wystawili Kamalę, nie miało to większego znaczenia.

Zaloguj się aby komentować

Filozofia polityczna Thomasa Hobbesa jest stosunkowo bliska mojemu światopoglądowi. Może nie uważam by miał on racje absolutną, ale też myślę, że ludzie są z natury samolubni i egoistyczni poza nielicznymi wyjątkami. Ludzie potrafią okazać empatie, ale najczęściej w czasach dobrobytu i stabilności. Im większy kryzys tym gorzej. Obecnie uważam, że cywilizacja europejska musząc się mierzyć z problemem globalnego ocieplenia, napływu imigrantów, rosnącej radykalizacji i polaryzacji społecznej, wzrostu potęgi korporacji, rosnącej ekspansji innych krajów jak Chiny czy Rosja oraz coraz większej izolacji USA stoi przed obliczem poważnego kryzysu. Gdy ten kryzys będzie narastać liberalne struktury współczesnych państw zachodnich mogą tego zwyczajnie nie wytrzymać. Dlatego obecnie bardziej przemawiają do mnie ideę postliberalne. Hobbes był zwolennikiem silnych rządów prawa które miały być gwarantem stabilności cywilizacji i uniknięcia wojny wszystkich ze wszystkimi. To jest coś co według mnie osobiście jest jedynym gwarantem, że Europa przetrwa to co ją ma czekać w przyszłości.


#revoltagainstmodernworld #filozofia #polityka #neuropa #4konserwy

39b3411f-37f8-4c36-b735-7022e0a30a4a

Oba problemy które wymieniłeś są pozorne. Klimatyczny prawdopodobnie nie jest związany z działalnością człowieka a stanowi w większości naturalny cykl klimatyczny. Dlatego walka z nim nie ma sensu, a już szczególnie w pojedynkę. A migrancki jest do rozwiązania błyskawicznie tylko trzeba woli politycznej której nie ma. Deportacje do kraju pochodzenia albo do państw upadłych i szybko przestaną napływać. Ale trzeba mieć jaja i wolę polityczną by się tym zająć. Tej nie ma, ponieważ Zachód uległ poważnej degeneracji moralnej i nie leczy raków które go zabijają. Ba, on nawet postrzega swoje choroby jako lekarstwo i nie wiadomo jakie osiągnięcie.

@tmg

 Klimatyczny prawdopodobnie nie jest związany z działalnością człowieka a stanowi w większości naturalny cykl klimatyczny.


Konsensus naukowy jest w tej kwestii zgodny, że zmiany klimatyczne są spowodowane przez człowieka, a ja wierze im bardziej niż randomowemu użytkownikowi hejto. Nie będę ci zarzucał od razu bycia zwolennikiem konfederacji, ale powiem ci, że Korwin ma racje, że demokracja nie działa bo większość to idioci. Dlatego wierze w merytokracje. Wybór ludzi pokroju Trumpa czy wzrost popularności tej prorosyjskiej partii jest na to dowodem. I nie jestem ani fanem Tuska, PIS'u ani demokratów z USA. Powiem nawet więcej, że ciesze się z wygranej Dona w USA czy tego co zrobił Musk z Twitterem bo świetnie to ośmiesza takie idee jak wolność słowa czy demokracja.

@Al-3_x a ja Ci tylko przypomnę kolego, że konsensus naukowy oznaczał onegdaj płaską Ziemię, upuszczanie krwi jako uniwersalny lek na wszystko i mycie rąk jako niepotrzebne w pracy cyrulika. W temacie klimatyzmu tenże sam konsensus głosił idące zlodowacenie, potem głobalne ocieplenie a jak to okazało się nonsensem to wyznaje "zmiany klimatyczne". Za parę lat będzie coś innego na co będą wyłudzać granty , no bo kto by im zapłacił za twierdzenie że to natura sama działa. Nikt. To temat na dłuższą dyskusję który ma mało wspólnego z Hobbesem którego z resztą lubię, więc na tym poprzestanę co napisałem.

Zaloguj się aby komentować

Wstęp


Pingwin to dla mnie zdecydowanie jeden z bardziej interesujących seriali tego roku. Zdecydowanie jest ciekawszy od większości seriali Marvela. Nie będę jednak skupiał się na fabule serialu. Jeśli ktoś chce się zapoznać z historią Pingwina to powinien obejrzeć tą produkcje na własną rękę. Nie jest to też w pełni recenzja, a bardziej pewien zbiór przemyśleń na temat serialu, ale pojawią się tu spojlery przed czym chce ostrzec już na wstępie.


Pingwin i problem socjalistycznych rewolucji


Serial Pingwin zdecydowanie często porusza wątek klasowych różnic. Zostaje to już podkreślone na samym początku gdy widz dowiaduje się, że w wyniku katastrofy w mieście która wydarzyła się w filmie Batman (którego wydarzenia poprzedzają fabułę serialu) wyłącznie biedni ucierpieli, a dzielnice bogatych miały się dobrze. Sam główny bohater, Oz zwany też Pingwinem również ma pochodzić z biedoty choć obecnie pracuje dla bogatej rodziny mafijnej, Falcone. Oz często podkreśla, że rodzina Falcone żyjąc obecnie w luksusach oderwała się od swoich korzeni dzięki którym zbudowała swoje imperium. Gdy oni spędzają czas w swojej willi, wynajmują kogoś takiego jak Pingwin by kierował organizacją z poziomu ulicy. Oz jest więc pośrednikiem miedzy nimi i szeregowymi członkami mafii.


Obecnie jednak nastał kryzys bo poprzedni lider zginął w trakcie wydarzeń z filmu Batman, a liderem został jego niezbyt kompetentny i uzależniony od alkoholu syn. Więcej szczegółów zdradzić nie chce. To co najistotniejsze to fakt, że Oz zna podstawowy problem rodziny Falcone. Są oni tak mocno przyzwyczajeni do swojego bogactwa i elitarnego życia które zapewnili im ich przodkowie, że kompletnie nie rozumieją problemów, udręk i pragnień zwykłych ludzi. Co więcej nawet nie chcą ich zrozumieć i podobnie jak reszta elit miasta Gotham całkowicie wyalienowała się od reszty społeczeństwa. Oz jednak jest świadomy tego, że to lojalność i szacunek niższych klas do elit jest gwarantem ich panowania. Gdy elity olewają resztę społeczeństwa to ci zaczynają się buntować co rodzi rewolucje.


Pingwin jest natomiast na tyle inteligenty by wiedzieć jak to wykorzystać. Ma on ambicje by samemu stanąć na szczycie świata podziemnego miasta Gotham. Dzięki swojej charyzmie i zdolności do manipulacji potrafi stale wspinać się w górę hierarchii. Umie zdobywać szacunek i przychylność ludzi w swoim otoczeniu i nastawiać ich przeciwko aktualnym elitom. I choć lubi się przedstawiać jak człowiek ludu i sam zdaje się też w to wierzyć to w praktyce jest bezwzględnym i samolubnym psychopatą który jest wstanie poświęcić swoich ludzi dla osiągnięcia swojego celu panowania nad półświatkiem.


Czy to nie wywołuje skojarzenia z tego jak wyglądały rewolucje w praktyce? Często pojawia się charyzmatyczny lider który przejmuje władze tylko po to by samemu stać się nowym tyranem. Takich przypadków było wiele. Cromwell, Robespierre, Lenin, Stalin, Mao i wielu innych liderów różnych rewolucji są na to dowodem. Masy biedoty często wpadały koniec końców w tą samą pułapkę gdzie co bardziej ambitna jednostka z nizin wykorzystuje je za sprawą swojej charyzmy by samemu zająć miejsce dotychczasowych władców. Ktoś pewnie mógłby uznać, że dziś taką jednostką jest Trump choć on sam wywodzi się z elit i ma wsparcie biznesmenów pokroju Elona Muska. Z drugiej strony widzę w tym jednak pewną naturalną kolej rzeczy.


Jak to powiedziała znana filozofka, Hannah Arendt, władza powstaje gdy ma miejsce współpraca miedzy ludźmi na poziomie społecznym i zanika wraz z zanikiem tej współpracy. Nie ma władzy oderwanej od innych ludzi. Dlatego gdy wyższe warstwy alienują się od warstw niższych to dochodzi do konfliktu klasowego i obalenia obecnego porządku i wyłowienia się nowego. Amerykański mitoznawca, Joseph Campbell pisał, że już w mitach widać ten schemat gdzie władca staje się tyranem w chwili gdy popada w pychę i uznaje, że on sam zawdzięcza swoją władze jedynie sobie i nikomu innemu. Tyran odrzuca więc koncept mandatu niebios lub boskiego prawa. Są to jednak transcendentalne idee które spajają społeczeństwo. Dochodzi tu więc do samoalienacji. Wtedy musi się pojawić bohater który obala tyrana i sam przejmuje władze. Jest to coś co ma się dziać cyklicznie przywracając naturalny porządek.


Serial Pingwin w pewnym sensie odtwarza ten mit jednak w bardziej cyniczny sposób. W końcu jest to serial gangsterski. A jednak ostatnia scena ukazuje symbol batmana, prawdziwego bohatera ludu co ma zwiastować przyszły upadek nowego tyrana Gotham na rzecz kogoś kto faktycznie troszczy się o zwykłych ludzi. W ten sposób cykl się w pełni dopełni.


#seriale #socjologia #polityka #filozofia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

6c18e3fc-ae60-4012-9829-40f481cff376

@Hoszin Koniecznie, świetne intrygi, ciekawe postacie, bywa brutalnie i jest szczypta humoru.


Miej na uwadze że czasem widać plot armor ale to jedyna wada tego serialu.

No nie widzę tego. Dwie duże rodziny w gotham nie muszą iść pod rękę z biedotą miasta bo ta biedota nie ma na nich wpływu. Oz nie zarządza ich biznesem tylko dostał do zarządzania klub i to jeden. Falcone jako duża mafia ma dużo biznesów a Oz jest kierownikiem tylko jednego z nich, ważnego ale tylko jednego.


Nie ma co podpinać tego pod rewolucję socjalistyczne czy inne przewroty bo to serial komiksowy i komiksowej postaci. Tam nie trzeba się trzymać logiki czy faktów historycznych.


To nie są rządy a mafie. Mieszkańcy gotham nie idą do urn i nie wybierają kto tam będzie rozprowadzał narkotyki przez najbliższą kadencję. Pingwin w serialu jest gościem który chce się wyrwać ze swojego położenia i nie lubi tych bananowych dzieciaków czy swoich szefów ale jeżeli zaproponują mu miejsce przy stole w zamian za jego matkę to on im sprzeda własną matkę. Po prostu facet dla władzy i miejsca na szczycie zrobi WSZYSTKO, piszę to z capslocka bo tam nie ma wyjątków.


Nie mieszajmy rywalizacji mafijnych w fikcyjnym mieście z rewolucjami społecznymi.

@L4RU55O

Dwie duże rodziny w gotham nie muszą iść pod rękę z biedotą miasta bo ta biedota nie ma na nich wpływu


Odpowiem na to spojlerami bo zakładam, że widziałeś serial. Oz dosłownie kilkukrotnie powtarza, że słabością Falcone jest to, że stracili oni kontakt z ulicą. Wspomina młodemu Falcone, że są różne rodzaje władzy i jednym z nich jest umiejętność zdobywania szacunku wśród biednych pomaganie im i w ten sposób zyskuje się ich lojalność. Oz faktycznie to robi i wspomina w jednej scenie Vicowi, że biedota pomaga im rozprowadzać narkotyki i są wobec niego lojalni bo daje im pieniądze, a tego potrzebowali. Udaje mu się też przekonać do siebie słabsze rodziny mafijne odwołując się do tego, że ich przodkowie musieli pracować dla ludzi takich jak Falcone jako wyzyskiwani robole i nawet dziś oni muszą się zadowalać resztkami gdy najwięksi zgarniają wszystko. Potem przekonał ich, że muszą się zjednoczyć przeciwko elitom by zmienić rozkład sił, a ci go poparli. Pod koniec ostatniego odcinka serialu w rozmowie z Sofią Falcone wyjaśnił jej, że wygrał bo wiedział jak przekonać do siebie ludzi. Chodziło mianowicie o danie im szansy i, że dla osób które nie mają nic to znaczy praktycznie wszystko. Zarzucił Sofii, że jako osobie uprzywilejowanej brakowało zrozumienia tego, a sama Sofia ironicznie określa go mianem człowieka ludu.


 Falcone jako duża mafia ma dużo biznesów a Oz jest kierownikiem tylko jednego z nich, ważnego ale tylko jednego.


No ma, ale te biznesy pewnie też były zarządzane przez ludzi pokroju Oza. Cała idea polegała na tym, że oni sami nie chcieli brudzić sobie rąk więc wyręczali się innymi który nadzorowali wszystko z poziomu ulicy.


Nie ma co podpinać tego pod rewolucję socjalistyczne czy inne przewroty bo to serial komiksowy i komiksowej postaci. Tam nie trzeba się trzymać logiki czy faktów historycznych.


To, że coś jest na podstawie komiksu nie znaczy, że jest pozbawione głębszej wartości. Nie widzę powodu by je traktować jako jakieś gorsze medium gdy jest naprawdę sporo ambitnych komiksów. Natomiast serial Pingwin jest przede wszystkim serialem o tematyce gangsterskiej. Nie jest to dosłowna alegoria rewolucji, ale widać, że autor chciał umieścić w nim pewne przesłanie. Podobnie jest z innym serialem jak chociażby The Boys.


To nie są rządy a mafie. Mieszkańcy gotham nie idą do urn i nie wybierają kto tam będzie rozprowadzał narkotyki przez najbliższą kadencję


I dlatego sprawy rozwiązuje się tam poprzez zabijanie się nawzajem. Kluczem jest to, że każda mafia by działać to potrzebuje żołnierzy. W większości przypadków gangi rozwijają się wśród biedoty która chce się dorobić i stamtąd są rekrutowani szeregowi członkowie. Jednym z nich był Oz. On wywodził się z tego środowiska więc rozumiał jak biedniejsi ludzie myślą i działają i umiał to wykorzystać na swoją korzyść gdy Falcone o tym zapomnieli.


 to on im sprzeda własną matkę. 


Oz nigdy by tego nie zrobił i każdy kto faktycznie oglądał ten serial uważnie, by to zauważył.


Nie mieszajmy rywalizacji mafijnych w fikcyjnym mieście z rewolucjami społecznymi.


To nie jest dosłowna rewolucja, ale wątek klasowych jest tu jak najbardziej widoczny podobnie jak fakt, że Oz obala stare elity i sam zajmuje ich miejsce.

Zaloguj się aby komentować

Kończąc wątek Dugina to ponownie postuluje moją tezę, że jego filozofia jest zbyt niezrozumiała, chaotyczna i zagmatwana, a momentami zwyczajnie absurdalna by zdobyła kiedykolwiek popularność na zachodzie. Ma ona swoich zwolenników, ale jest to raczej pewna niszowa grupa osób. Natomiast jest kilka twierdzeń w których Dugin ma według mnie racje i jest to konieczność zaistnienia 4 teorii politycznej. Dugin wymienia zaistnienie 3 dominujących ideologi po nastaniu epoki oświecenia. Liberalizmu, marksizmu i faszyzmu. Faszyzm przynajmniej jako teoria polityczna prawie nikogo nie interesuje bo za grupami radykałów. Lewica współczesna mocno odeszła na zachodzie od ideałów Marka, a na wschodzie zachowała się głównie estetyka i dogmaty. Wątpliwe jest by Xi albo Kim byli faktycznie zainteresowani rewolucją komunistyczną na cały świat co dałoby powszechną równość dla wszystkich. Pozostał liberalizm albo raczej neoliberalizm.


Osobiście uważam się za postliberała i uważam, że dzisiejsze wyzwania przed jakimi stoi świat zachodu czyli globalne ocieplenie, rozwój sztucznej inteligencji, polaryzacja społeczeństwa, spadek dzietności, masowe migracje, wzrost siły korporacji względem państw, wzrost nierówności, szerząca się dezinformacja wymaga odejścia od paradygmatu demoliberalnego. Jednakże nie uważam by należało powrócić do faszyzmu i marksizmu co robią niektórzy. Te ideologie już były i się nie sprawdziły. Więc pomysł Dugina, że nadeszła pora na 4 teorie polityczną uznaje za coś pozytywnego. Również jego próba skoncentrowania się na aspekcie cywilizacyjnym, a nie narodowym, rasowym, płciowym czy klasowym bardziej do mnie przemawia. Natomiast problemem pozostaje chęć Dugina by uczynić z 4 teorii politycznej narzędzie Kremla do usprawiedliwienia rosyjskiego imperializmu. W tym punkcie drogi moje i Dugina się rozchodzą.


#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #filozofia #polityka #geopolityka #rosja

729576a0-9838-4886-bab3-08e6aef0d93e

@Al-3_x zrozumienie Dugina jest proste dla wszystkich, którzy czytali (ze zrozumieniem) literaturę rosyjską. Dugin prezentuje swoje treści językiem literackim, co dla niektórych jest progiem zaporowym.


Ten "jego" pomysł nie jest jego, bo wynika z poglądów Lenina, że religia to opium dla ludu. W rosji pojęcie naród jest traktowane drugorzędnie względem wspólnoty na wyższym poziomie (Matki rosji). Brak podziału na klasy to spuścizna po komunizmie, który w rosji jest legalny, ale nie ma większego poparcia.


Co do samej demokracji, to jest głównym założeniem jest wybór przedstawicieli, kolegialność i kontrola obywatelska i prasowa. Reszta to dodatek, który można dopasowywać do czasów i wyzwań.


Zatem Dugin wcale nie jest taki mądry, tylko sprytny. A demokracja jest systemem z wadami, który nie jest w stanie być zastąpiony czymś innym.


Jak widać komunizm nie działa, faszyzm nie działa, chińska hybryda nie działa. Nawet w krajach monarchistycznych jest demokracja.

Zaloguj się aby komentować

Nie ma sensu się bać Dugina


Wrzuciłem dziś wpis na temat założeń geopolitycznych Dugina jako pewną forme ciekawostki. Co niektórzy zarzucili mi jednak, że wrzucanie wywodów tego człowieka może być potencjalnie niebezpieczne bo mogą być naznaczone kłamstwami i ruską propagandą. Chce was zapewnić drodzy towarzysze, że mało komu to w istocie grozi. Nie bez powodu powiedziałem, że nawet mocno konserwatywnej osobie mieszkającej na zachodzie jego ideę wydadzą się niezrozumiałe. Zresztą nawet w rosji sporo osób ma go za oszołoma.


Dugin to człowiek który chwalił Koreę Północną i uważał, że rosja powinna mieć własną ideologie Dżuche, głosił, że Mao brzydził się pieniędzy i nieironicznie uznał to za dowód anielskości jego duszy, nienawidził surfowania twierdząc, że to szczyt atlantyzmu, który chciał by w armii jego wymarzonej utopii służyły bojowe smoki i agresywne koguty bojowe, niedźwiedzie miały pracować na polach, a taniec miał być politycznym obowiązkiem. Zdaniem rosyjskiego intelektualisty krytykującego Putina i jego otoczenie,  Aleksandra Niewzorowa, Dugin miał też głosić, że rosja zawdzięcza gaz świętym którzy mieli siedzieć pod ziemią i nieustannie pierdzieć.


Czy naprawdę ktoś sądzi, że jakakolwiek normalna osoba mogłaby potraktować tego człowieka na poważnie? Bardziej prawdopodobne jest coś odwrotnego. Czemu więc robię wpisy o jego filozofii? Po pierwsze nawet taki schizofreniczny umysł jak Dugin czasami powie coś ciekawego i wartego uwagi. Po drugie to dostarcza on jednak alternatywnego spojrzenia na zachodnią cywilizacje jako człowiek z zewnątrz. Po trzecie by lepiej poznać rosyjską myśl filozoficzną i jej stan z dnia dzisiejszego. Po czwartę natomiast to mimo wszystko wierze w ideę swobodnej wymiany idei i informacji.


Trzeba też pamiętać, że Dugin mocno inspiruje się filozofią postmodernistyczną i podobnie jak postmoderniści pisze on w sposób ciężki i mocno niezrozumiały. Więc nie ma co się obawiać, że normikom namiesza on w głowę.


#rosja #filozofia #polityka #geopolityka  #revoltagainstmodernworld

b7d44ca7-31e5-46da-a39b-57e61c08b1d1
5f3a3bbe-c08d-43c5-a4b0-7c8dcc976d97

@Al-3_x Też czytałem różnych współczesnych rosyjskich "filozofów" i przede wszystkim uderza mnie chaos w ich wywodach. O ile opracowania amerykańskie są schludne, uporządkowane i logiczne, to rosyjskie są zbiorem chaotycznych myśli i pomysłów, jakby to były notatki na gorąco.

Mimo to Dugin zafascynował niektórych ludzi na Zachodzie, widziałem nawet na jakimś polskim kanale "patriotycznym" wywiad z nim.

Zaloguj się aby komentować

Teoria cywilizacyjna Dugina w przeciwieństwie do Spenglera, Konecznego czy Huntingtona zakłada podział na jedynie dwa typy cywilizacji. Są to Talassokracje (cywilizacje morskie) i Tellurokracje (cywilizacje lądowe). Do pierwszego typu Dugin zalicza starożytną Kartagine, Imperium Brytyjskie czy obecne USA. Do drugiego typu zalicza natomiast starożytny Rzym, imperium Mongolskie, Chiny czy Rosję. Talassokracje mają w zwyczaju zapewniać sobie dominacje drogą morską, a dominującą ideologią jest tu marytyzm, a w obecnym wydaniu atlantyzm. Tellurokracje bardziej przywiązywały do posiadania silnej armii lądowej, a ideologicznie miały z kolei stawiać bardziej na kontynentalizm czego współczesnym przejawem ma być euroazjatyzm.


Dugin wyróżnił kilka podstawowych cech Tellurokracji jak siedzący tryb życia, konserwatyzm, stałość norm prawnych, obecność silnego aparatu biurokratycznego i władzy centralnej. Talassokracje miałyby być z kolei nastawione bardziej na migracje, liberalizm, progresywizm i brak silnego, scentralizowanego rządu. Oczywiście Tellurokracje miały być też nastawione na ekspansje lądową. Dugin odrzuca koncept państw narodowych. Uważa, że kraje pokroju Ukraina i Polska nie mają sposobu na zapewnienie sobie własnej podmiotowości i są skazane na bycie strefą walki miedzy mocarstwami lądowymi i morskimi. W ten sposób zresztą usprawiedliwia inwazje na Ukraine.


Nie wiem na ile te stwierdzenia można uznać za słuszne, ale na pewno są one dość wygodne dla obecnej władzy rosyjskiej przy próbuje intelektualnego uzasadnienia silnie scentralizowanego rządu czy dokonywania ekspansji na inne kraje. Mi mimo wszystko tego typu podział wydaje się zbyt uproszczony. Na pewno kwestia tego czy cywilizacja dominuje na morzu czy lądzie ma jakieś znaczenie dla kultury, ale nie jest to jedyny czynnik. Dugin podobnie jak inni geopolitycy zbytnio absolutyzuje geografie. Dugin jednak oczywiście miesza to wszystko ze swoimi tezami z zakresu tradycjonalizmu integralnergo, socjologi głębi, mistycyzmu i gnozy  i dorzuca do tej mieszaniny jeszcze sporą ilość postmodernistycznej paplaniny przyrządzając dość ciężkostrawne danie.


Nawet dla osoby o mocno konserwatywnych poglądach mieszkającej na zachodzie jego ideologia może się wydawać mocno niezrozumiała jeśli nie zwyczajnie śmieszna lub absurdalna. To co jednak Dugin faktycznie próbuje osiągnąć to podkreślić dualizm miedzy wschodem i zachodem i ugruntować wyobrażenie rosji jako ostoi tradycjonalizmu oraz silnej duchowości gdy zachód ma być zdegenerowany, materialistyczny, a nawet satanistyczny. Dugin oczywiście potrafi dostrzec wewnętrzne problemy rosji, ale zawsze obwinia o to liberalizm. Ciężko więc Dugina nawet nazwać filozofem bo tego człowieka zwyczajnie nie interesuje odkrywanie prawdy co jej wytwarzanie (w końcu to postmodernista). Mimo wszystko jest on z pewnością dość nietuzinkową postacią w rosji.


#rosja  #filozofia  #wojna  #polityka  #geopolityka  #revoltagainstmodernworld

2c494d2a-6324-4b9d-a67a-8e18df15834f

U nas odpowiednikiem Dugina jest Konieczny i Nowak.

Odpowiednikiem Sołojowa był kiedyś Ziemkiewicz, na szczęście te czasy mamy już za sobą

Miejsce tego typu ekstremizmu jest na smietniku. Jak ktos wspomnial, na przywolywanie mysli tych psychopatow trzeba byc mentalnie gotowym, inaczej jest to sianie zarazy

Talassokracje (cywilizacje morskie) i Tellurokracje (cywilizacje lądowe). Do pierwszego typu Dugin zalicza starożytną Kartagine (...). Do drugiego typu zalicza natomiast starożytny Rzym

(...)

Dugin wyróżnił kilka podstawowych cech Tellurokracji jak siedzący tryb życia, konserwatyzm, stałość norm prawnych, obecność silnego aparatu biurokratycznego i władzy centralnej. Talassokracje miałyby być z kolei nastawione bardziej na migracje, liberalizm, progresywizm i brak silnego, scentralizowanego rządu.

@Al-3_x Jeśli w innych dziedzinach on ma tak fundamentalne i elementarne braki jak w historii starożytnej, to czytanie czegokolwiek od niego ma równie dużo sensu co oglądanie automatycznie generowanych treści z tik-toka.


Autentycznie, to co on pisze to powtarzanie ogólników z podręcznika do historii starożytnej dla podstawówki, i ubranie ich w ambitnie brzmiącą osnowę.


Kilka elementarnych rzeczy, które panu Duginowi umknęły:


  • Republika, ale głównie cesarstwo rzymskie było zbudowane w dużej mierze na logistyce morskiej, widać to choćby nawet patrząc na mapę, gdzie Morze Śródziemne jest centralną arterią komunikacyjną. Oczywiście, rzymska logistyka lądowa była świetna jak na tamte czasy (co pozwoliło im sięgać aż do terenów obecnych Czech czy Iranu) ale cały czas transport morski tutaj dominował.

  • To właśnie bitwa morska (Akcjum) zadecydowała o losach całego imperium, w czasie przemian ustrojowych (z republiki do cesarstwa pod wodza Oktawiana Augusta).

  • Rzym w czasie wojen punickich błyskawicznie rozwinął flotę, i od czasów drugiej wojny punickiej błędem jest twierdzenie, że Kartagina dysponowała lepsza marynarką. Utrata dominacji na morzu była jedną z przyczyn porażki. Rzymianie zamiast brnąć w swoje stare sprawdzone pomysły, po prostu podpatrzyli rozwiązania Kartagińczyków, i szybko przestawili całą swoją produkcję na zbudowanie równorzędnej lub mocniejszej marynarki.

  • Wisienka na torcie: systemy rządów Rzymu i Kartaginy były bardzo podobne. Przypisywanie im konserwatyzmu lub liberalizmu w nowoczesnym tego słowa znaczeniu jest raczej w ogóle błędne, ale jeśli chodzi o adoptowanie nowych pomysłów, i otwarcie na zmiany, to właśnie Rzym tutaj przejawiał więcej chęci (np. do adoptowania nowych religii, technologii czy taktyk), co mocno przyczyniło się do ich sukcesów.

Zaloguj się aby komentować

Patrzcie na to, ja sobie chodzę, gdzie chcę i jak chcę, muzyczka w uszach fajna gra, a oni leżą.

I kto jest kozak?

Na jednym zdjęciu nawet ducha widać.

Memento mori

#gownowpis #filozofia

4203459d-913d-4d01-9334-7dbee82c1214
6a599076-a325-4246-a9ac-aba1f11bfc14
22bb84fb-6e73-4889-b4f4-84282338147f

ooo, ale bym sobie tak poleżał, zamiast wstać i tyrać dzień cały, udawać i pilnować sztucznego uśmiechu. Zmęczony od samego ranka, nie wierząc w nic szczególnego poza chomiczym kołem, chwytać się każdej namiastki sukcesu dla fałszywej satysfakcji - złudzenia szczęścia.

Zaloguj się aby komentować

Na ten moment chciałbym powiedzieć, że moje zainteresowanie wydarzeniami ze świata maleje do koniecznego minimum. Postanowiłem całkowicie skupić się na filozofii. Kończę z moimi wpisami o rosji, wojnie, wyborach USA, Trumpie czy Musku.


#filozofia #polityka

05d3d1e3-6a7f-4d5d-bafa-f5f6377db505

@Al-3_x dobra decyzja. Trzeba zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Czasami moja żona gdzieś mnie zaatakuje: Trump, ko, polityka świat, a ja tylko Hejto a resztę tak naprawdę mam w d⁎⁎ie.

Zaloguj się aby komentować