Kto pyta, nie błądzi. Czy istnieje możliwość zgrania wkładu grzejnego do pieca kaflowego ze sterownikiem, który odłączałby zasilanie po osiągnięciu zadanej temperatury w pomieszczeniu?
Od niedawna utorowałem sobie dostęp do danych poboru mocy z licznika w domu. Z wykresów wychodzi mi, że gdybym podłączył w taki sposób piec kaflowy w jednym z pokoi, tak jak mam to zrobione z nowoczesnym piecem akumulacyjnym w drugim pokoju, to dobowo zaoszczędziłbym ładnych parę kWh na dobę.
Jeżeli rozwiązanie producenckie jest drogie lub niemożliwe to można to zrobić za pomocą home assistant. Warunek mui być taki tylko ze po załączeniu zasilania piec startuje automatycznie.
Potrzene będą: jakiś komputer stary (polecam Dell wyse 3040), usb zigbee, czujnik temperatury zigbee, wtyczka zigbee. Instalujesz home assistant, podłączasz przez ZHA czujniki zigbee i robisz automatyzace wyłączania zasilania sterowane odczytem z sensora.
Masę poradników w sieci jest na temap home assistant. Polecam bardzo
San sterownik raczej prosty, pewnie są gotowce. Np sterowniki do do pieca gazowego chyba po prostu zamykają obwód żeby włączyć grzanie, są programowalne, może wkład jest sterowany w podobny sposób?
Nie kupuj do tego komputera i nie rób na Home assistant... Chyba, że Ci się nudzi i to lubisz.
Zacznij od sprawdzenia jak można sterować wkładem.
Miesiąc bez wizyty w garbarni to miesiąc stracony. Huuurrraaa.
Farbowanie i impregnacja skór jest robiona w bębnach nazywanych dozami. Coś jak wielka pralka. Z tym że bęben ma kilka metrów średnicy, do którego wchodzi kilkadziesiąt sztuk skór, parę metrów sześciennych wody i innej chemii, i to się miesza przez kilka godzin. Raz w lewo, raz w prawo, czasami z przestojami po kilkanaście minut. A że skóry swoje ważą, woda też, żeby to ruszyć to silnik ma 37kW, napędza przekładnię redukująca a potem i tak jest jeszcze przekładnia łańcuchowa o przełożeniu jakieś 20:1.
Ale gdzie jest problem, zapytacie.
Przedstawienie problemu jest na filmie.
Silnik z przekładnią nawet bez obciążenia łańcuchem czasami startuje ładnie, a czasami skacze zajączkami.
Lokalni magicy podejrzewali przekładnię, więc ją rozebrali. I słusznie, przynajmniej łożyska sobie wymienili bo były mocno zużyte. Ale to nie rozwiązało problemu. Zdjęli też hamulec z silnika, bo z ich doświadczenia wynikało że czasami krzywi się tarcza hamulcowa i nie pozwala ruszyć silnikowi. Ale nawet bez hamulca silnik nie rusza.
Więc zostaje ostatnia deska ratunku, unku....unku...ku...uuuuu.
Telefon do elektromagika, po szybkiej wymianie informacji wiedziałem co mam zabrać ze sobą, czyli najważniejszy sprzęt, oscyloskop.
Czasami się ładnie rozpędzi, czasami skacze w tą i z powrotem. Skoro silnik był demontowany to pierwsze poszukiwania idą w kierunku puszki przyłączeniowej. Ale tam śruby ładnie dociśnięte, mostki są. Nie ma za bardzo czego się czepnąć.
Trzeba szukać na drugim końcu kabla, czyli przy falowniku.
Falownik reguluje swoimi wnętrznościami, tak by prąd w uzwojeniu miał przebieg sinusoidy, a sposobem na to jest podawanie impulsów o różnej szerokości. Pomiar napięcia zwykłym miernikiem zazwyczaj jest skazany na porażkę, zbyt duża częstotliwość kluczowania. A nawet gdyby były miernik z trueRMS do 10kHz to i tak pokaże wartość skuteczną, a jaki przebieg ma dany prąd/napięcie to nie będzie wiadomo. Nauczony doświadczeniem wziąłem ze sobą przekładnik napięciowy zbudowany z transformatora 400/10V 8VA, z rezystorem obciążającym uzwojenie wtórne 10Ω (trochę za mały, powinien być 12,5Ω). Indukcyjność takiego przekładnika robi jako filtr dolnoprzepustowy i napięcie na uzwojeniu wtórnym nie ma postaci lasu szpilek tylko coś na kształt sinusoidy (żółty), który łatwiej odczytać. Przebieg prądu (niebieski) na jednej z faz mocno odbiega od sinusoidy.
Najpierw myślałem że to efekt trybu hamowania, ale to przeczyło logice i zdrowemu rozsądkowi.
Tryb hamowania to takie podawanie impulsów przez falownik że silnik staje się prądnicą i oddaje energię do falownika który jej nadmiar wytraca na rezystorach hamujących.
Dla porównania przebieg prądu w obwodzie silnika innej maszyny, też zasilany z falownika, chyba nawet tego samego modelu.
Podpierając się moją wiedzą stwierdziłem że problem leży w VFD, a dokładniej to w bloku kluczujacym. Prawdopodobnie jeden z kluczy nie ma sterowania lub jest uszkodzony.
Dla własnej ciekawości zrobiłem symulację w LTspice z 3 źródłami napięcia z przesunięciem 120°, i z diodą w obwodzie jednego ze źródeł symulującą brak kluczowania jednego tranzystora. Nie jest to idealne odwzorowanie tej usterki ale już daje jakiś punkt odniesienia.
Przebiegi nie są 1:1 z tym co zmierzyłem ale, widać odkształcenie prądu w podobny sposób.
Ej mam takie głupie pytanie: czy pic rel to jest “prądowy” kabel? Da radę pod to podłączyć gniazdko elektryczne? Kabel jest w skrzynce z kablami sieciowymi i rtv. Obok jest skrzynka z bezpiecznikami i wygląda jakby kabel stamtąd wychodził. Potrzebuję założyć w okolicy gniazdko (podobno właśnie było tam okablowanie pod to), żeby umieścić tam router. Wziąłem sobie światłowód ale mam gdzieś bottleneck i mam maks 11 MB/s downloadu. Był szpec i powiedział, że trzeba tam przepiąć router, on zrobi szacher macher i będzie latało z pełną prędkością.
Uprzedzając odpowiedzi: wolałbym jednak nie sprawdzać językiem.
@the_good_the_bad_the_ugly niestety ze zdjęci! nie wynika jaki to kabel. Musiałbyś sprawdzić próbnikiem. Kolory wskazują że może to być "prądowy", ale wszystko zależy od instalatorów co tam zamajstrowali.
Dzwonią z tartaku że coś jest nie tak bo potrafi spalić im dwa BMy w ciągu dnia. I to zawsze środkowy w rozłączniku (rozłącznik bezpiecnzikowy to 3 równolegle tory, z wkładkami nożowymi). Dobra, skończę kopać dołki, to koło południa podjadę zobaczę co się dzieje.
Od razu założyłem miernik cęgowy na odpływy i patrzymy, eee, tu jest 30A, mało. No tak, tyle że pracuje tylko jedna maszyna. Uruchamiać wszytko tak jak normalnie pracujecie!
No i poszła w ruch jedna wielopiła (37 kW), druga wielopiła (22 kW), duży trak ramowy (37 kW), piła taśmowa (7,5 kW), jakaś mała krajzega (max 3 kW), trochę oświetlenia i małych dupereli. Finalnie łącznej włączonej mocy ok 100kW, bez obciążenie to nie jest problem, ale jak każda zacznie ciąć, to prąd idzie jak zły, co widać na wykresie.
Oscyloskop pokazuje wartość peak-peak, czyli wartość skuteczna to wartość szczytowa ( od 0 do max) podzielone przez √2
Czyli jakieś 150A średniego prądu.
Na wykresie zaznaczyłem charakterystykę wkładki 80A (czerwony), wartość 150A (niebieski) i czas po jakim powinna zadziałać ta wkładka przy tym prądzie (turkusowy).
Jak widać wkładka 80 A może puścić 150 A przez ok 6-7 minut zanim się przepali. Dla prądu 100 A są to już 2,5-3 h. A że nie biorą ciągle tych 150A, tylko chwilowo to bezpiecznik jeszcze daje radę.
A dlaczego pali się tylko środkowy. Przecież przy trójfazowej instalacji prądy powinny być symetryczne. No i są. Więc gdzie jest odpowiedź? Dwa skrajne BMy oddają ciepło w 3 strony, do tyłu, w jeden z boków i do przodu, a środkowy może oddawać tylko do tyłu i do przodu, bo po bokach ma takie same BMy, które też się grzeją. Więc siłą rzeczy jest cieplejszy i może się łatwiej przegrzać i przepalić.
Zaleciłem zmniejszenie obciążenia, lub zwiększenie mocy przyłączeniowej, co może być problematyczne na tej linii. Więc pewnie kupią zapas BMów i będą dalej tak jechać.
Druga historyjka
Montujemy instalację elektryczną w nowej hali przemysłowej. Taka mała, 9000 m² zabudowy, i jakieś 25000 m² (2,5 ha) podłóg (parter plus 2 piętra)
W jednej części magazynowej na suficie wisi 7 rzędów po 12 lamp. Podzielone na dwie sekcje plus po całości jest kilka lamp wydzielonych jako awaryjne.
Przez ostatnie dwa miesiące świeciło to podłączone prowizorycznie gdzieś do przedłużacza.
Taka mała dygresja, piętro niżej, podobna liczba lamp, trzeba było przewody wprowadzić do docelowej rozdzielnicy. Gadam z kierownikiem i pytam który przewód to który bo było ich 8 i każdy czerwony bez opisu.
A ten odpowiada: Zasilanie to ten, najcieplejszy.
Ok 5kW na przewodzie 5x1,5, to już zaczynało się grzać.
Dobra, wracamy piętro wyżej. Tu też już jest docelowa rozdzielnica i trzeba wprowadzić przewody od oświetlenia. Podpinam wszystko wg schematu. Załączam zasilanie, i jeb. RCD poleciały, i to dwie, jedna 300 a druga 100mA. Łooo kurde, ciekawie. Co się robi w takich sytuacjach? No jak wali RCD to znaczy że jest upływ prądu do PE (nie zawsze ale najczęściej). No to odpinamy żółto zielony i patrzymy co się dzieje. Power ON, i działa, lampy święcą. Fajnie.
A co z żółto zielonym? Zobaczmy jakie jest napięcie. Miernik w dłoń, sondy do PE i kabelka i mamy pełne 230 V. Uuuuu, to nie dobre tak, tak niedobrze. Po dotknięciu żyłą do szyny lecą iskry i wali RCD. Czyli mamy potencjalne 84 miejsca na usterkę i brak chęci na sprawdzanie każdej z nich.
Po kilku dalszych pomiarach znalazłem że jedna z czarnych żył ( bo przewód składa się z żółto zielonej, niebieskiej, brązowej i czterech czarnych bez żadnej numeracji) ma totalne zwarcie z żółto zieloną. Jak znaleźć miejsce usterki? Pierwsza myśl to TDR. Oto i wynik pomiaru. Widać wielki c⁎⁎j, a bardziej to Wielką Krokwie. Dlaczego? Bo przewód zasilający jest jeden który później się rozdziela na 7 równoległych linii. Więc wypadkową impedancja takiej sieci jest nieznana i odbicia od poszczególnych końców nakładają się na siebie i nic nie da się wyczytać z tego.
No to zostaje metoda ręczna.
Tylko przecież nie będę rozbierał każdej lampy.
Podjechałem do takiej gdzie mogę rozpiąć przewody i rozdzielić całość na dwie części. Szybki test na której żółto zielonej żyle wraca mi 230V mimo że nie powinno być i już wiem w której części jest problem, czyli ograniczyłem liczbę potencjalnych miejsc o jakieś 50%. Podjeżdżam do kolejnej lampy w tej grupie, rozpinam PE, mierzę skąd wraca faza i całe szczęście akurat z tego rzędu gdzie stoję. Czyli już mam ograniczona liczbę potencjalnych usterek z 84 do 11 (bo jedną lampę właśnie sprawdziłem) podjeżdżam w połowę rzędu i kolejne testy, metodą dzielenia pozostałego odcinka na pół szybko znalazłem miejsce problemu.
W czasie składania lampy, wolne żyły ustawiły się między metalową obudowę zasilacza i metalową nitowaną płytę trzymającą pasek LED.
Pech chciał że nit idealnie się ustawił z żyłą i w czasie zamykania lampy odcisnął swoje oblicze na izolacji. Do tego stopnia że było metaliczne połączenie nit - miedziana żyła. A nit był połączony z PE więc obwód się zamykał.
A dlaczego wywaliło dwie różnicówki na początku? Bo prawdopodobnie była podobna usterka w pierwszej zasilanej lampie, i w czasie szukania przyczyny przypadkiem i nieświadomie została usunięta.
@myoniwy Wywal 3biegunowy rozłącznik i załóż 3x1biegunowe, kazda wkladka bedzie rowno oddawać ciepło. No i jakie są charakterystyki wkladek na głownym i w rozdzielni.
Cytując klasyka: "Co to za sztuka połączyć dwa kabelki "
Znajomym cieknący pion zalał parkiet w salonie. Podczas zrywania podłogi i zabudowy (szafy itp) ukazały się takie kwiatki. Zdjecie przestawia łączenie dwóch kabli, a zasadniczo partyzanckie odejście na dodatkowe gniazdo zasilania pod klimatyzację. Całość była kiepsko zaizolowana i wciśnięta między parkiet a ścianę (szczelina dylatacyjna). Znajomi poprosili mnie o pomoc. Ustaliłem stan zero i wywaliłem wszystkie kable, położyłem nowe (na razie luzem - znajomy będzie to sobie teraz wkuwać w ścianę). Na uwagę zasługuje płynne przejście z 2*2,5 mm2 na 2*1,5 i odwrotnie pomiędzy kolejnymi punktami. Blok z lat 70-tych, sieć typu TN-C
Wczoraj wracałem z roboty i na horyzoncie ukazał się wielki grzyb. Na szczęście nie atomowy, to podjechałem bliżej żeby zrobić zdjęcie.
Też wczoraj po raz kolejny zostałem wezwany na węzeł betoniarski. PLC wywala błąd karty nr 2 i nie pozwala na pracę. Tak jak przy wcześniejszych 3 razach problem leży w wyjściu nr 28. Sterownik widzi anomalię, albo prąd jest za duży (a nie jest) albo na wyjściu pojawia się napięcie mimo że nie powinno i sterownik widzi to jako błąd, i w sumie słusznie.
Po wyjęciu wtyczek z karty ukazał się taki widok. Tylko o dziwo te najbardziej ubrudzone piny to są wyjścia z numerem ok 40, a błąd jest na 28. Ale i tak przeczyscilem ile mogłem na maszynie, no i pomogło, bo system ruszył. Tak czy siak trzeba będzie rozebrać tą kartę i wyczyścić ją izopropanolem.
A na koniec oscyloskop i pomiar prądu i napięcia w czasie rozruchu silnika w koparce.
Żółty przebieg to prąd ale nie rozrusznika tylko automatu, 10A/div, zobaczcie jakie prądy tam płyną. Niebieski to ∆U na akumulatorze.
Jest sporo szumu ze względu na tylko 5kS, chciałem złapać cały czas kręcenia silnikiem, a oscyloskop ma stosunkowo małą pamięć.
Na niebieskim wykresie można dostrzec przynajmniej dwie połówki sinusoidy, to efekt zmiany obciążenia rozrusznika w czasie sprężania na cylindrach.
A zaraz jadę montować napęd do bramy przesuwnej. Chyba ostatni w tym sezonie.
Mamy problem, nie działa regulacja prędkości posuwu cięcia, jedzie cały czas na minimalnych obrotach, czyli 5Hz.
Pytam czy na każdym ustawieniu potencjometru?
Tak, na każdym jest tak samo.
Dobra, podjadę.
Jak nie działa regulacja tzn że falownik nie dostaje sygnału na wejście analogowe.
Szybkie pomiary na maszynie, falownik daje normalne zasilanie 10V, ale na A_in są jakieś mV.
No to pomiar od strony potencjometru, czyli jakieś 20m dalej patrząc po przewodzie.
10V jest, napięcie wyjściowe też jest regulowane od 0 do 10V. Czyli usterka jest w przewodzie, a raczej w pęczku kilkudziesięciu takich samych czerwonych żył.
Szukać miejsca uszkodzenia gdy czas goni i mnie i pracowników to bezsens.
Trzeba inaczej to zrobić.
Tylko jak regulować napięcie mając tylko 2 sprawne żyły?
A no prosto, trzeba podpiąć potencjometr w układ rheostatu i dołożyć do układu rezystor zasilający. Czyli stworzyć dzielnik napięcia z tylko jedną regulowaną rezystancją.
Tylko skąd wziąć rezystor w tartaku? Przecież nie zrobię go z drewna. Chociaż mógłbym, zwęglony patyczek mógłby robić jako rezystor węglowy. Ale tak się jakoś złożyło że w skrzynce sterującej wisiał nieużywany rezystor 3k3 na oko 1W, no jak by specjalnie ktoś go tam zostawił.
Podpiąłem wszystko, regulacja działa, ale nie do końca. Bo teraz maksymalne napięcie na wejście A_in to jest 10V*4,7/(3,3+4,7)= 5,8V
Czyli 58% prędkości maksymalnej.
W falowniku zmieniłem ustawienia, że dla 5,8V odpowiada Fmax i już regulacja jest od 5 do 50Hz.
Mając dwie żyły można by kombinować ze sterowaniem 4-20mA, ale to wymaga regulacji rezystancji w zakresie 1k2-6k.
W sumie z potencjometrem 4k7 można by część zakresu pokryć, gdyby był rezystor 1k2 to byłoby niemal idealnie. To jest myśl.
Mózg to jednak za⁎⁎⁎⁎sty jest, wszystko można nim wymyśleć...
Czy jak po np. roku wracasz do klientów którym robiłeś takie "druciarstwo" (nie wiem czy można to nazwać inaczej), to łapiesz się za głowę, czy doskonale pamiętasz jak i po co to wszystko zrobione?
Pewien człowiek zadzwonił do mnie zapytaniem o pomoc.
Kupił spalinowy rębak do gałęzi.
Ale ma pewien problem, nie działa mu system redukcji stresu (tak brzmi tłumaczenie z angielskiego), chodzi o zmniejszenie posuwu materiału gdy spadną obroty silnika, czyli będzie przeciążony.
Nie działa, gdyż ktoś już pchał swoje łapska w instalację i zrobił na sztywno dwie opcje, albo jedzie do przodu, albo do tyłu. A jak ma za ciężko? To się dusi, przegrzewa i wyłącza.
Po usunięciu tej rzeźby, i przywróceniu instalacji do względnego oryginału wciąż nie działa ten system, a nawet gorzej, bo nie działa w ogóle funkcja FWD (do przodu), działa tylko REV (do tyłu). W instrukcji podobnego modelu wyczytaliśmy że żeby sterownik pozwolił na pracę, obroty muszą być powyżej pewnej wartości (niestety nie podali jakie). Sygnał obrotów jest brany z alternatora, całkiem normalne rozwiązanie dla starych silników diesla.
No to oscyloskopem patrzymy jaki sygnał dostaje sterownik, no i ładny prostokąt, nawet 18Vpp, częstotliwość zależna od obrotów, od ok 360 do 560Hz. Środkowy schemat, i środkowy wykres.
Tylko pytanie czy to są wystarczające obroty?
Jedyne co na szybko można było sprawdzić to podpiąć generator z oscyloskopu i sprawdzić czy sterownik zareaguje na sygnał 5Vpp, a jeśli tak to przy jakiej częstotliwość. (Pierwszy schemat i wykres)
No i o dziwo sterownik zareagował, już od ok 520Hz podaje informację o zadziałaniu przekaźnika. Tylko dlaczego przy 520Hz z generatora zareagował a przy 560Hz z alternatora nie zareagował?
Szybka rozkminka, i równie szybkie wnioski. Chodzi o poziomy napięć. Alternator daje sygnał +18V lub 0V. A generator daje ,+2,5V lub -2,5V. Widocznie kluczowe jest to przejście poniżej 0V żeby elektronika policzyła to jako impuls. Prawdopodobnie wykrywa zbocze opadające lub narastające.
Jak na szybko spowodować by prostokąt 0-18V przesunąć o kilka V w dół na osi Y?
A no prosto, wystarczy dołożyć mały kondensator szeregowo z linią sygnału. (Trzeci schemat i wykres).
Jak to się dzieje że tak znacznie zmienia się kształt sygnału i napięcia?
A no prosto, czerwony przebieg jest odwzorowaniem napięcia na rezystorze, a co ma taki sam przebieg w obwodzie rezystora jak przebieg napięcia? Przebieg prądu. A dlaczego przebieg prądu ma taki kształt? Bo jest kondensator, przez który przepływa tym większy prąd im większa jest różnica napięć i szybkość zmiany jego wartości.
Zaczynamy od 0V, sygnał z alternatora bardzo szybko rośnie do +18V, w tym czasie prąd płynący przez kondensator osiąga największą wartość, jego odwzorowaniem jest spadek napięcia na rezystorze. Potem gdy utrzymuje się stałą wartość napięcia to prąd powoli maleje jednocześnie ładując kondensator zgodnie z grzywą stałej czasowej (lewa okładzina to +, prawa to -/GND). Po upływie kilku ms sygnał z alternatora przyjmuje wartość 0V. W tym momencie mamy naładowany kondensator z dodatnią okładziną na potencjale masy, więc z automatu druga okładzina przyjmuje potencjał niższy niż masa, prąd zaczyna przepływać w drugą stronę dając spadek napięcia na rezystorze z ujemnym znakiem, rozładowując kondensator. Cykl się zamyka.
Z taką prostą modyfikacja w postaci kondensatora 100nF 400V wyjętego z jakiegoś starego zasilacza impulsowego sprawiliśmy że sterownik już widział obroty, i nawet sygnalizował załączenie napędu FWD. Co z tego skoro napęd nie ruszał. Przyczyną jest prawdopodobnie przekaźnik sterujący załączaniem cewki rozdzielacza hydraulicznego. Tylko jest taki problem, że ten przekaźnik jest na płytce sterownika, zalanego jakąś żywicą/masą chemoutwardzalną, ale to już właściciel stwierdził że sam sobie go wydłubie i spróbuje naprawić. Ja znalazłem przyczynę i doradziłem jak ją usunąć.
Jest sobie pewne świeżo upieczone miasteczko, które z funduszy unijnych zrobiło modernizację oczyszczalni ścieków. Trwało to jak zwykle, dłużej niż planowano. 3 miesiące temu oddanie, z wielką fetą.
Jakieś 2 tygodnie temu pojawiły się problemy z oświetleniem terenu. RCD wyrzuca po 15 czasami po 5 minutach, a parę dni temu to od razu po włączeniu. Zaznaczę że jest 15 słupów, z czego część ma podwójne oprawy, a RCD jest typowe 40A, 30mA, typ AC.
Lokalni pracownicy kombinowali jak tylko potrafili żeby samemu dojść co się dzieje. W sumie to potrafili tylko wyłączyć bezpiecznik lub odpiąć lampę w słupie.
Z braku pomysłów zadzwonili do mnie.
Po oględzinach i pomiarach stwierdzam dwie możliwości. Pierwsza optymistyczna, duża liczba lamp. Każda ma filtr przeciwzakłóceniowy, który jest przyczyną małego prądu upływu, czasami kilka mA. Po zsumowaniu może przekraczać prąd zadziałania RCD.
Druga, pesymistyczna, walnięty kabel.
A że trasa kablowa zasilająca oświetlenie to istna figura Lichtenberga, to nie łatwo będzie to znaleźć. Zaproponowałem im żeby rozpięli wszystkie połączenia w słupach, a potem ja miernikiem Rezystancji Izolacji przemierze każdy odcinek i będziemy mieli pewność czy są sprawne czy nie.
Porozpinali, dali znać że gotowe, pojechałem na miejsce. Zaczynamy pomiary, a trochę ich było, 4 żyły w każdym odcinku kabla, dwustronnie bo tak wygodnie, i 15 odcinków, czyli 120 pomiarów, aż baterie mi się rozładowały w mierniku.
Większość pomiarów wychodziła w GΩ, trochę w setkach MΩ, ale był jeden odcinek że jedna żyła miała 4MΩ, niby łapie się w normie, ale dziwnie nisko. Tylko że przez 4 megaomy nie ucieknie na tyle prądu żeby wyzwolić RCD.
Mierzymy dalej, i jak to zwykle dopiero gdzieś pod końcem, chyba 3 odcinek od końca miernik wywala błąd "przekroczony prąd upływu", uuuuz chyba mamy to. Wymusiłem na mierniku pomiar i bingo. 21kΩ. Wiemy która żyła jest uszkodzona, tylko gdzie?
Tu do akcji wkracza oscyloskop i pomiar TDR.
Podziałkę czasową macie u góry, ktoś jest wstanie podać orientacyjną długość kabla i miejsce uszkodzenia?
Podpowiem, 21kΩ zwarcie do ziemi to mała zmiana w impedancji kabla, ale na tyle że widać to na wykresie.
Skoro znana jest przybliżona lokalizacja uszkodzenia, to lokalni włodarze sami sobie odkopią kabel i będą naprawiać.
Aaa, i jeszcze jedna ciekawostka. Dlaczego w ogóle ja to robiłem. Bo firma wykonawcza która wg umowy na takie sprawy miała dać 5 lat gwarancji, już po 3 miesiącach wypieła się i nawet nikt się nie zjawił, a telefonicznie stwierdzają że to nie ich wina. Jak widziałem zdjęcia z budowy to powinno się to zburzyć i postawić nowe.
@myoniwy w nawiązaniu do Twojego wpisu, ostatnio szukałem przyczyny dlaczego w gniazdkach na jednej ze ścian w kuchni na bolcu mam wyraźnie prąd. Probówka to jedyne narzędzie do diagnostyki, które posiadam. Wiedzę z zakresu elektryki też mam podstawową. Czyli brązowy/ czarny przewód to faza, niebieski tzw. 0, żółto zielony ochronny. Mieszkanie stare po częściowym remoncie. Co się okazało magicy, którzy to robili jeszcze nim ja tam zamieszkałem doprowadzili nowy przewód (3x2,5mm²) od skrzynki bezpiecznikowej aż do kuchni, w kuchni łączył się że stara aluminiowa instalacją, a następnie w 1,5 m odcinek przewodu miedzianego aż do puszki. Z puszki przewody się rozdzielały i szły na jedną i drugą część ściany. Bardzo długo na szukałem się przyczyny dlaczego na bolcu w gniazdku jest prąd.Najpiwrw wymieniłem przewody aluminiowe na miedziane, przyczyna nie ustąpiła. Później odszukałem puszkę gdzie przewody się rozchodził i tam też nie odnalazłem jakiejś usterki. Finalnie okazało się że zwarcie robi przewód/ gniazdko w najmniej dostępnym miejscu w kuchni, czyli za 200 l. Akwarium. Żeby dostać się do tego gniazdka, musiałem śpię IC wodę z akwarium, wyciągnąć część żwiru i wyłowić ryby....może jakbym miał oscyloskop to było by mi łatwiej znaleźć przyczynę
@entropy_ panie kochany, u mnie od licznika był puszczony aluminiowy 2x1,5 i od bezpieczników już prawilny miedziany 3x2,5 ale za to fachowcy od remontu podłączyli mi 5W lampkę nad lustrem w łazience również na 3x2,5
Nie jestem ekspertem od historii polskiej elektryki, ale cztery lata temu jak mi w pokoju światło nie mogło zacząć działać i przyszedł pan Włodek i naprawił, to odpowiadając na pytanie o powód, powiedział: "No, panie Stefku, było zrobione jak za dawnych lat, uwspółcześniłem to".
A dawne lata dla pana Włodka to był solidny PRL, tak że chyba duch fachu jest niezależny od ustroju i czasów; "U siebie rób jak u siebie, a u obcego...".
Grzebiąc w swoich gratach znalazłem taki zestaw. Są to 3 ogromne radiatory, na których są zamontowane po 2 ogromne tranzystory IGBT, 600V i 300A ciągłego prądu, co w impulsie powinno wytrzymać ok 1kA. Na płytkach są już izolowane drivery do nich, są czujniki prądu (chyba Halla). Więc mam prawie wszystko co potrzeba do zbudowania #cewkatesli #DRSSTC.
Tylko muszę zorganizować jakiś regulowany zasilacz. A to też nie powinno być problemem bo mam radiator z 3 podwójnymi tyrystorami. Idealnie na trójfazowy w pełni sterowalny mostek prostowniczy.
I to wszystko kupione w cenie złomu kilka lat temu. Z tego co pamiętam to był to jakiś falownik do ogromnego silnika, wielkości lodówki. Oczywiście w dużej mierze wybebeszony był, ale co ciekawsze uratowałem.
@Soadfan To by była już gdzieś tak 4 albo 5 w mojej karierze.
Najpierw były dwie SGTC, ale mnie wtedy prąd jebnął.
Potem było VTTC, na GU81, na PL504, i chyba jeszcze jakaś malutka była na jakiejś małej lampie.
SSTC nie budowałem, nigdy mi się wyładowania nie podobały. A z DRSSTC są fajne. Mam lampę 4CX250, dokupię drugą i zrobię DRVTTC na połmostku. Tego jeszcze nie było.
Po odłączeniu zasilacza ledów okap nigdy się nie włączył
Okap i ten zasilacz były wpięte do podwójnego gniazdka, zarówno okap, jak i ledy mają sterowanie pilotami, więc pewnie ma to związek.
Pytanie do ekspertów, co kupić, żeby nie było tutaj interferencji? Okap włączał się bardzo sporadycznie (kilka razy przez rok), ale zdarzyło się to np. raz jak wyjechałem na weekend. Na szczęście nie jest to czajnik, no ale jednak jest to irytujące, że w ogóle się zdarza.
Jakiś analogiczny sterownik led na bluetooth? Czy to raczej wina zasilacza?
@prepetum_mobile myślałem wpierw, że mój klient pisze, ale nie 😜 to co pokazałeś to zasilacz i jego wymiana niewiele Ci da. Za pilot odpowiada sterownik, który jest gdzieś pomiędzy listwą, a zasilaczem. Te natomiast występują u innych producentów, to co wyżej, też Rejs i Gtv robią.. Może zmiana na inny pozwoli przejść na inne pasmo i uniknąć koleracji.
@tschecov No właśnie też teraz spojrzałem, że pilot od okapu jest na 433MHz, więc strzelam że pilot do ledów też. Zmienię sterownik na jakiś 2,4GHz na razie i zobaczę
@myoniwy niby zdawałem te naście lat temu maturę z fizy, ale z czasem wszystko wywiało z bani i niby człowiek wykształcony, a w głowie pusto :/ dzięki za polecajkę forbota :)