#depresja

50
997

A co u mnie? Kolejne dni lecą jak przez palce.

Miałem mały zjazd formy, ale już jest lepiej. Na oddziale pojawiły się ozdoby świąteczne i ogólnie robi się klimatycznie.

#depresja #psychiatria

c80f000a-bb56-4f47-8b35-3f2a767ce35f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Taka sytuacja w temacie zamarzniętej dziewczynki, ktorej nikt nie pomógł. Wracam sobie z roboty w poniedzialek i nad przejsciem podziemnym stoi sobie jakiś chlopak z liną przywiązaną do barierki. Przejscie dość że ruchliwe i co chwila ktoś idzie, podchodzę do niego, jeden koniec przywiązany do barierek, drugi w rece jeszcze, mocno zdenerwowany. Tak pierwsza myśl, bedzie sie wieszał no to wszedłem tam do niego i zagaduje co robi, żeby nie odpierdolił czegoś głupiego. Zaczał się denerwować, zebym dał mu spokój nie robił scen boon tu jakies węzły ćwiczy do wspinaczki czy coś. Zacząłem cos gadać, ze w środku miasta to tak dziwne miejsce a on coraz bardziej jakby zdenerwowany, zebym sie odczepił nie moja sprawa, zebym dal mu spokój bo nie chce widowiska. Tak troche mi nie grało bo ślady butów odbite z drugiej strony barierki byly a kilka metrów w doł tam wiec cos nie gra tlumaczenie. Odszedl od tych barierek wkurzony, ja tak odszedlem zebym mial go na oku w razie czego i szybki telefon na Straz Miejska bo mieli najblizej a znam chłopaków. Byli za chwile doslownie i wiecie co? Chłopak pękł, okazało sie ze miał 21 lat cos mu w życiu nie poszło i chciał ze sobą skończyć. Zabrali go do szpitala. A co najlepsze?

Ze z daleka widziałem jak tam stoi z tą liną a ludzie szli i dosłownie spuszczali głowę. Przeszło doslownie ze 30 osób i nikt sie nie zainteresował. Kilka dni temu pisalem jak sie wyjebalem na lodzie i kobiety dwie zwialy na drugą stronę ulicy zeby tylko nie pomoc. Teraz też każdy udawał ze nie widzi chociaz stojacy ktos z liną nad tunelem to raczej niezbyt normalny widok. A potem lament przechodniów do dziennikarzy w tv ze łolaboga znieczulica. Niestety tak to wyglada u nas...


A najlepsze ze prawie chłopu uwierzyłem ze wspinaczkę jakąś ćwiczy ale pomyslalem ze zadzwonie, najwyzej debila z siebie zrobie bo potem bede se w brodu pluł jakby co. Jak widać było warto...

Pozdrawiam i zwracajcie większą uwagę i reagujcie, to tylko kilka minut waszego czasu a mozecie komus zycie uratowac...

#czujedobrzeczlowiek #depresja #samobojstwo #pieklomezczyzn

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #rozkminy #psychologia


TLDR: Nie mogę nasycić się normalnością. Płynę...


18.

Chwytam garściami mój nowy konstruktywny i unormowany mindset. Tak bardzo mi tego brakowało, tego ogromu możliwości, patrzenia na wprost. Zmniejszonej potrzeby rozpaczliwego poszukiwania punktu za swoimi plecami z którego wystartowałam, a którego już od tak dawna nie widać. Czuję się już lepiej, bo wiem jak machać rękami i nogami, aby utrzymać się na powierzchni wody w oceanie mojego życia (so fucking poetic). A dzięki nabranemu powietrzu w płucach, czuje się znacznie stabilniej, bo wiem, że jak już nie będę mieć siły płynąć, to położę się na tafli wody i pozwolę sobie jakiś czas swobodnie podryfować.


Każdy, kto choć raz zasmakował piekła depresji wie, że jednym z pierwszych objawów nadchodzącego zagrożenia, który jest wysyłany z naszego ciała, jest wrażenie niemożności wzięcia pełnego wdechu. Każde tchnienie jest płytkie, bez wyrazu, nie wystarczace aby nakarmić choć cześć komórek ciała, więc funkcjonujesz na takim ciągłym niedotlenieniu. Zaczynasz wizualizować, że płuca zamieniają się w dwa wypompowane, zdechłe balony niezdolne do ponownego rozciągnięcia się. I jak już weźmie się ten pełny wdech, często wręcz niezauważalnie, naturalnie, to wszystko się zmienia. Płuca się rozszerzają, a wyraz z nimi perspektywa.


Nie mogę się nacieszyć normalnością, tym że czuję, analizuje i robię. Nie wypluwam na siebie litrów kwasu za każdą urojojoną myślozbrodnię. A nawet jeśli, to jestem w znacznie lepszym stopniu odeprzeć atak ze strony tych moich wewnętrznych terrorystów - skrzywdzonych co prawda, ale wciąż terrorystów - którym od lat nie nudzi się wysadzanie raz za razem w moim wnętrzu.


A co mnie tak zachwyca, że aż czuje łagodne, milutkie, misiowe łaskotanie w środku na samą myśl? Otóż jest to m.in: zrobienie sobie obiadu do pracy na następny dzień, szczypanie zimna w nos, dynamiczny płyny, bezbolesny chód, planowanie prezentów na święta w drodze do pracy, zabawa z moimi podopiecznymi, rozmowy i uśmiechy ze strony współpracowników, spacer po galerii w tym szalonym okresie, myśl o kontakcie z przyjaciółmi, których już dawno nie widziałam, zdolność do swobodnego kontaktu z rodziną, branie pod uwagę możliwości zmiany pracy, marzenia o życiu gdzieś indziej, ambicje, chęci, potrzeby. Radosne jest również to, że mogę pisać o tych moich zwyczajnie-nadzwyczajnych rzeczach. Trochę dla siebie, trochę dla Was i trochę dla mojej rodziny w przyszłości.


Już nie tonę i już nie gubię orientacji zawieszona hen wysoko w chmurach. Ja płynę ludziska, po prostu płynę! Jeszcze nie mam ziemi pod nogami, nawet jej nie widzę, ale i tak jest za⁎⁎⁎⁎scie.

b8a9cce9-1edd-482c-bbfd-91332241ed14

Zaloguj się aby komentować

#daily_wolnegostudenta

Dzień 1.

Spóźniłam się dziś na wykład ale nic to, żyje.

Napisałam kolokwium, choć za obecność miałam już 3 więc niby nie musiałam - teraz obawiam się że napisałam tam takie bzdury że dostanę punkty ujemne (choć nic o tym prowadzący nie wspominał) i ujębię.


Ludzie z grupy rozmawiają o pracy, ja jedyne co mogę dorzucić to doświadczenie ze stażu sprzed półtorej roku. Oni pracują już w branży, w software housach - ja mam w planach po zajęciach pójść zapytać się o pracę w sklepie jako sprzedawca.


Idę faktycznie zapytać się o tą pracę. Chyba wypadam fatalnie ale i tak gościu mówi żeby wysłać CV na meila. Tylko że teraz to już chyba nie chcę - tak mnie ścięło przy rozmowie z nim że przypomniało mi się że ja przecież nie umiem w kontakty ludzkie.

Plus jest taki, że poszłam, zrobiłam coś stresującego (rozmowa) i przeżyłam.


Teraz jest 17 - no to przede mną 3 godziny narzekania na to jak ja nie mam siły nic robić a jest tak dużo do zrobienia i 2 że nie mam siły się umyć a muszę przed snem i skończy się tak że przez 5 godzin nie zrobię nic i pójdę spać bez mycia. #depresja


A najgorsze że nawet nie mogę się nikomu o tym wygadać, bo nikt nie zrozumie i większość tylko powie "poprostu wstań i zacznij robić". Ech może właśnie po to to pisze - żeby móc się z kimś podzielić bez narażenia się na bycie ocenionym przez kogoś, kogo nie chciałabym żeby miał negatywną o mnie ocenę. Randomy w internecie mogą o mnie myśleć że leń, ale żeby mama czy chłopak (który i tak pewnie wpadnie na ten post)?


Ktoś powie: po co się zalisz w internecie? Nie wiem, może żeby ktoś mnie usłyszał, może właśnie żeby nikt mnie nie usłyszał


Bez odbioru

- wolny student

Zaloguj się aby komentować

A WIĘC ZACZYNA SIĘ

Dzisiaj mnóstwo spraw do załatwienia i nie tylko. Bardzo DYNAMICZNY dzień, ale skupiony na CHŁOPSKIEJ DYSCYPLINIE. Początek miał jak zwykle swoje miejsce o godzinie 5:00. Wstałem, ogoliłem się i wykąpałem w chłodnej wodzie bo w piecu wygasło. Takie uroki ZIMY MORDERCZEJ. Następnie śniadanie w postaci ryżu z jajkiem i warzywami. Syto i okuratnie a jednocześnie dietetycznie. Po śniadanku musiałem wypić kawkę na odmulenie i jazda do TOYOTY HUOPSKIEJ.


MRÓZ ASZ ASZ

Z rana zaskoczyłem się ilością białego puchu. Ruszyłem w kierunku samochodu i rozpocząłem odśnieżanie swojego DYLIŻANSU. Jakież moje zaskoczenie było (podwójne już) gdy pod śniegiem zauważyłem warstwę lodu na szybie. Dobrze, że przygotowałem się i mam fajną skrobaczkę. Auto się grzeje a ja napierdalam i skrobie jak słowaccy lekarze p0lskie księżniczki. Udało się, jeszcze troszkę poprawiłem odmrażaczem, wsiadam a tam moje (potrójne już) zaskoczenie bo od środka na szybie też szron. No nic, poczekałem i odmarzło wszystko, po czym ruszyłem.


DZIEŃ ROBOTNICZY

Droga nieciekawa, lekkie przebłyski asfaltu spod śniegu. Pługów oczywiście zero, piaskiem też nie sypali. Dojechałem ale co mnie rzucało czasami na boki to masakra. W pracy dzień upłynął szybko, coraz więcej rzeczy umiem, coraz bardziej się zadomawiam. Poszedłem sobie do sklepu i kupiłem szejka białkowego bo nie zdążyłem zrobić śniadania. Nastepnie kilka spraw do załatwienia na mieście i dzida do domu. Droga tak samo nieciekawa.


REGENERACJA POROBOTNICZA

Po powrocie szybka kąpiel oraz posiłek składający się z frytek pieczonych bez tłuszczu, kotletów z mielonej piersi kurczaka zapiekanych w sosie (troszkę za długo trzymałem w piekarniku). Do tego ONANIZACYJNY OGÓREK KISZONY. Wszystko popite wodą po ogóreczkach i jest gitara.


Spakowałem rzeczy na siłownie. Jutro idę pierwszy raz po pracy, oby ludzi nie było dużo, ale jak będą to i tak wyjebane. Mam spodenki, koszulkę i ręcznik. Będzie to moje zapoznanie się z osprzętem i samą siłownią przed rozpoczęciem w poniedziałek VLOGÓW CHŁOPSKIEJ DYSCYPLINY.


TAJEMNICZE SPRAWY NA MIEŚCIE

Byłem dzisiaj na słynnej TERAPII. Pierwszy raz w życiu. Ogólnie było spoko, mogłem sobie pogadać za 180zł. Wygadałem co mi leżało na sercu. Babka pytała o uzależnienie od porno, ja mówiłem, że nie specjalnie gustuje w oglądaniu. Ona zdziwiona pociągnęła temat i spytała o "potrzeby seksualne" a ja odpowiedziałem, że nie mam za bardzo. Była w jakimś szoku chyba i zaczęła mówić, że młody chłopak to powinien jednak mieć libido. Co ja poradzę, że wyzbyłem się potrzeby ruchania, walenia. To chyba nic złego jak nie myślę o cipach i babach? Bo według niej to powinienem porozmawiać o tym ze specjalistą, ale mi to nie przeszkadza xD Nie chcę mieć baby, nie chce mi się r⁎⁎⁎ać, na k⁎⁎wy też nie mam ochoty, walić mi się nie chce. Mam inne cele w życiu niż spucha w firankę, chcę mieć spokojne życie, zwiedzać miejsca, doświadczać nowych rzeczy i się rozwijać. Ehhh... c⁎⁎j, pochodzę z ciekawości na tą terapie. Nic mi nie zaszkodzi a przynajmniej mogę wygadać co mi na sercu leży.


#przegryw #terapia #depresja #gotujzhejto #jedzzhejto #gotowanie #chlopskadyscyplina #wychodzimyzprzegrywu

62396649-6246-4018-876a-63419e98c273

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #psychologia #rozkminy


TLDR: Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najbardziej poryty na świecie?


17.

Maniakalnie przerabiam w głowie raz za razem te same historie, bo czuje że coś mi umyka. Jakby odtwarzanie tysiaćsetny raz tego samego scenariusza miało nagle doprowadzić do jakiegoś zaskakującego zwrotu akcji. Tyle że do tej pory, takowy nie miał miejsca. To zawsze są te same historie, kwestie, osoby. Jednym słowem - nuda, ale ja obsesyjnie chcę dojść do prawdy i sensu. A czy w tym musi być jakiś sens, no i jaka miałaby być ta prawda? Prawda, tak samo rzeczywista jak sprawiedliwość.


Może ja wcale nie chce odkryć czegoś nowego, może ja próbuje zakląć myślą wszystko to co miało miejsce z nadzieją na zmianę przebiegu zdarzeń? Coś wymazać, coś dodać? Nieee, aż taka szalona nie mogę być.


Pisze te rzeczy z nadzieją, że przetransferowanie ich na formę tekstową, pozwoli mi się od nich uwolnić, chociaż na chwilę, tak abym mogła zasnąć.

Mam natchnione myśli, ważne myśli i te zupełnie nieistotne. Niektóre chce zapamiętać, ale je zapominam, natomiast te które chcę zapomnieć zostają ze mną na zdecydowanie zbyt długo.

Czasem się czuje, jakby moje życie było na opak. Rzeczy które powinny mnie uszczęśliwiać doprowadzają mnie do rozpaczy, natomiast te dramatycznie pozwalają mi poczuć że żyję. Czy to w ogóle ma sens?! Marzę, o spokojnym śnie.

35252d9a-6ae6-40ae-99bb-ca77c0b9b164

Zaloguj się aby komentować

Przyjacel 26 lat pochwalił się nam dzisiaj, że zostanie ojcem, w przyszłym roku ślub.

Dochodzi kolejny ślub w nastepnym roku po znajomym 27 lat i mojej kuzynce 26 lat.


Czuję się jak k⁎⁎wa śmieć. Nie potrafię tak dalej normalnie funkcjonować. Gruby, chudy, brzydki, ładny, bogaty, biedny, młodszy, starszy każdy k⁎⁎wa kogoś ma, a Ty sam jak palec. Hobby i tym co się zajmuję po pracy już nic nie daje. Chodzę tam bo chodzę, bo to to lubię robić i to już moja rutyna tak samo jak chodzenie do pracy. Cały dzień chodzisz załamany i zakładasz maski, aby nie pokazywać tego ludziom, a w głębi jesteś martwy. Nic ciebie nie cieszy.


Matce powiedziałem, że psychicznie nie wytrzymuje, to powiedziała, że głupoty opowiadam i sobie coś zmyślam.


Jak do tych śłubów nikogo nie znajdę, to albo magik, albo psychiatryk. 27 lat zaraz lat i k⁎⁎wa nigdy nikogo nie miałem. Zaraz święta, gdzie znowu będę jak pajac sam przy stole bez partnerki. Potem sylwester, który spędzę sam płacząc.

Nienawidzę swojego życia.

https://www.youtube.com/watch?v=wtT-1M4WfeU


#zalesie #samotnosc #depresja

Ładna muzyczka. Podoba mi się.


Mogę zapytać co myślałeś jak wyzaliłeś się matce? Co ona Ci mogła powiedzieć? Ziomuś jak komuś na Tobie zależy to sam zauważy że coś Cię mocno gniecie i nie dajesz rady. Niedawno była dyskusja o tym czy warto przyznać się kobiecie że ma się doła. Może warto może nie c⁎⁎j wie, ale jak się komuś przyznasz to już nie spojrzy na Ciebie tak samo, najwyżej da chujową radę a Ty się złamiesz jeszcze bardziej. Tak myślę, nie musisz brać tego do siebie, nie jest to żadna rada, luźna gadka tylko.

Oj tam odr razu psychiatryk. Wizyta u psychiatry to nie wstyd w dzisiejszych czasach a może pomóc Ci ogarnąć życie. No i psychoterapia tez. Wierz mi, znam tyle normalnych ludzi i większość miała taki epizod jak się okazuje przy bliższym poznaniu. Ważne żeby pracować nad sobą a nie tam magik od razu.


Mamą się nie przejmuj bo to stare nieświadome pokolenie i pewnie traktuje to jako narcyzm i próbę zwrócenia uwagi na siebie.


Zdrówka i pomyślności.

@azovek jedyne co może uratować to spokój. Mój braciak 32 lata, dopiero w zeszłym roku sobie kogoś znalazł, już planują kupować mieszkanie. Wcześniej parę lat podobnych myśli co Ty.

Ja w zeszłym roku się hajtałem w wieku chrystusowym. Jest czas. Na szczęście faceta tak bardzo to nie goni.

Wyluzuj, poczytaj, pobiegaj - ogółem zrób coś co Ci sprawi przyjemność i się nie martw. Jest czas, trafi się i okazja. Naprawdę 27 to jest jeszcze młody wiek. U mnie to było 7 lat temu, a życie mi się w międzyczasie zupełnie zmieniło. Będziesz Pan zadowolony, tylko nie spinaj się tak na siłę.

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #psychologia #depresja #rozkminy #przemocdomowa


UWAGA! W tym wpisie opisuje krótko akt przemocy domowej, konkretnie w 3 akapicie. Jak jest to dla Ciebie bolesny temat to polecam ominąć. Reszta jest napisana dosyć ogólnikowo. Daję znać dzięki sugestiom innych czytaczy, aby dawać lepszy trigger warning, no i w sumie mają rację.


TLDR: Ja i moje przekonania muszą być na pierwszym miejscu- dla niektórych banał, dla innych prawda objawiona i dlaczego już jako dziecko zgubiłam się w świecie własnego ego.


16.

Ostatnio coraz mocniej puka do mojej świadomości jedna rzecz. Poza tym że się pojawia i ją rejestruje, zaczynam ją czuć, rozumieć. Wypełnia mnie od środka myśl, że bez pewności własnego ja i zdolności odróżnienia własnych potrzeb od przekonań innych to daleko nie zajdę w procesie zdrowienia. Będę jak pies, który dla rozładowania emocji gania za własnym ogonem nie mogąc go złapać, a jak już mu się uda, to będzie go to bolało. Gdzieś zawsze w środeczku czułam, że tak powinno być, że to jest normalność, ale wychowanie i zaniedbania emocjonalne odbijają się stale w moim wnętrzu jak echo.


Gdy żyje się w domu przemocowym, gdzie dziecko dla ojca jest workiem treningowym, a dla matki zsypem na trudne emocje, ciężko jest znaleźć siebie, a co dopiero obudować to wszystko solidnym murem własnych przekonań. Z perspektywy dzieciaka, gdzie rodzice są całym światem chce się być po prostu przydatnym by zasłużyć na miłość. Doprowadziło to do tego, że już jako dziecko musiałam się mierzyć z dorosłymi problemami, które mój malutki mózg nawet jak chciał to nie był w stanie ogarnąć. Obwiniałam się za wszystko, dosłownie wszystko, za łzy matki, złość ojca, biedę i za to, że to coś zwane rodziną w ogóle nie funkcjonuje jak powinno. Paradoksalnie łatwiej jest uznać, że ma się na coś wpływ, nawet na najgorszy syf, niż pogodzić się ze stanem bezradności i zaakceptować to, że jest się nic nieznaczącym trybikiem wytworzonym przez niewydolnych dorosłych zwanych mamą i tatą.


Doszło do tego, że wydawało mi się, że są konkretne przyczyny dlaczego ojciec traktuje Nas jak traktował. Przecież dostawać muszę za coś, w tym musi być jakiś sens! Nawet za posmakowanie majonezu z jajka palcem "O Ty niewychowany stworze - należało Ci się". To moja wina, powinnam być czujniejsza, przewidzieć reakcję ojca, pohamować potrzebę. Przecież wiesz, że łatwo wprowadzić go w gniew. Złapał mnie wtedy za ucho i jak worek kartofli przeciągnął mnie do drugiego pokoju. Byłam pewna, że urwie mi to ucho, bo nawet nie zdążyłam stanąć na nogi jak mnie capnął. Potem rzucił mnie na łóżko i miał sk⁎⁎⁎⁎syn cela, po poleciałam na sam kant. Poza urwanym uchem brałam na starty swój kręgosłup. Później już tylko czyste, klasyczne napierdalanko, rękami, potem pasem i to przy całej rodzinie. Wstyd, ból, krzyk, strach wszystko w jednym czasie. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, a przede wszystkim mała dziewczynka z sercem spragnionym miłości.


Tak bardzo pragnę docenienia, poklepania po główce, słów że jestem coś warta, że mogę myśleć zupełnie inaczej niż inni mi bliscy i to nie jest złe. Że mogę odpuścić, że nie muszę już tak mocno obserwować i wyszukiwać sytuacji kryzysowych, aby próbować ich uniknąć. Udowadniać z uporem maniaka, że jestem dobrym człowiekiem. TO CO MYŚLĄ O MNIE INNI, NIE WARUNKUJE TEGO JAK JA MAM SIĘ CZUĆ Z SAMĄ SOBĄ. Czy to to świecie k⁎⁎wa rozumiesz?!


Jestem słońcem własnego wszechświata, jak ja nie będę świecić najmocniej jak się da, nic wokół mnie nie będzie miało barw ani sensu.

b0f3bca2-e74b-42a5-9ab6-8eab86bea9bd

@Fafalala bardzo mi przykro.


Wydaje mi się, że nasze społeczeństwo jeszcze za dużo nie wie o zdrowiu psychicznym i nawet jeśli ktoś z otoczenia widział co się dzieje to nie rozumiał powagi sytuacji.


Pamiętam jak koleżanka mówiła, że chce ze sobą skończyć (a może próbowała? wiem to bardziej z plotek) to została uznana za atencjuszkę...


Ile masz teraz lat?

@Fafalala Dla mnie niepojęte jest jak można bić dziecko, a już w ogóle nie ogarniam jak można uderzyć córkę. To chyba tylko słabi psychicznie ludzie biją swoje dzieci, albo kompletne prymitywy. Smutne, że polskie zjebane prawo potem nakazuje dzieciom płacić za opiekę nad takim rodzicem, zostawiając tylko minimalne grosze na własne przetrwanie. W żadnym innym kraju tak nie ma, wszędzie indziej za domy opieki płaci rząd z pieniędzy wszystkich podatników.

Dziękuję, że odważyłaś się tym podzielić. Wymaga to dużej odwagi, by mówić o swoich problemach w ten sposób nawet jeśli anonimowo.

Zaloguj się aby komentować

Odstawiłem energole i kawę (kawy malutko piłem) i mam niemal nonstop stan lękowy i skręca mnie w pasie. Muszę brać leki. To przez to?

#depresja #leki

Miał ktoś tak po kofeinie i tip?

@Fox Odstawienie kofeiny to kilka dni, max tydzień złego samopoczucia. Piłem autentycznie tonę energetyków i kawy, i nieraz odstawiałam gwałtownie.

Pytanie czy to odstawienie kofeiny czy może jakieś sytuacje stresowe, która do tych lęków doprowadziły? Po energolach to Pilawa jest rozsttojona i JS miałem niskie tętno.

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #psychologia #depresja #rozkminy


TLDR: Dzisiaj swobodniej. Pogadajmy o lęku.


15.

Chciałam poruszyć znacznie poważniejszy temat, który wkręca mi się w głowę od jakiegoś czasu, ale czuję że nie mam gotowości w sobie, aby popełnić wpis bez otwierania kolejnych ran. Skupię się na tym co rejestruję od jakiegoś czasu w sobie. Chodzi mi o lęk, strach, paranoje, tacy moi Ich Troje.


Długo nie dochodziło do mojej świadomości jak lękowym jestem stworzeniem. Przecież doświadczałam tak wiele okrucieństw. Musiałam się zahartować, po coś to wszystko znosiłam. Tyle że k⁎⁎wa nie! Dziadostwo się magazynuje i albo doprowadza Cię w skrajności do paranoi, albo do dysocjacji. Ja bywałam bo obu stronach. Z dwojga złego wolę to drugie. Wyłączasz się, nie odczuwasz emocji, bodźców zmysłowych z zewnątrz, ciało się zamraża, czas leci - dużo plusów. Z wad to omijanie przystanków, wybiórcze amnezje i fugi pamięciowe, ryzyko podczas jazdy samochodem i ogólne poczucie wyrwania z kontekstu. Dysocjacja jest zjawiskiem, kiedy układ nerwowy nie daje sobie rady z poziomem stresorów. W reakcji obronnej wyłącza wyższe funkcje skupiając się na potrzymaniu tych głównych, w celu wypracowania odpowiedniej strategii na zagrożenie - zamrożenie/ucieczka albo walka. W skrócie schodzę do poziomu takiego przeciętnego żuka.


Mogłabym powiedzieć, że większość życia czuję strach. Głownie strach, przeplatany krótkimi epizodami odwagi. Nawet nie wiem co napisać. To tak boli. Boję się świata, boję się ludzi i boję się siebie.


Wrócę do tego, dzisiaj nie mam odwagi. Znowu.

e7f95dc9-4214-420e-86f1-4fc62be19539

Z tym hartowaniem się poprzez doświadczenie złych rzeczy. Słynne: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Działa to tylko wtedy jeśli człowiek jest odpowiednio nastawiony i traktuje przeciwności losu jako wyzwania.

W innym razie złe doświadczenia kumulują się, aż w końcu człowieka złamią, niestety.


Ciekawy opis dysocjacji, nie spodziewałem się, że nasz organizm może zadziałać w ten sposób.


Na spokojnie, napiszesz więcej jak będziesz na to gotowa i miała taką potrzebę. Moim zdaniem i tak masz w sobie dużo odwagi, żeby umieszczać te wpisy.

Trzymaj się i dobrej nocy życzę

@Fafalala dysocjacja to

naturalny odruch psychiki ludzkiej. Nie wiem ile razy odczuwam to przed snem, lub w noce.

Zaloguj się aby komentować

Chyba zacznę wrzucać.znowu regularnie posty.

Jednak ciężko, bo:

- aktualnie przebywam na oddziale psychiatrycznym z powodu zaburzeń depresyjno-lękowych. Było gorzej, jest już lepiej. Grupa dała mi wsparcie i powoli dochodzę do jakiejś równowagi, ale trochę to zajmie.

#depresja


Tęsknię za #pilkanozna i #ekstraklasa

@Utylizejszyn Depresja i problemy psychiczne u fana polskiej piłki.

Czy tylko Ja zauważam oczywistą przyczynę twoich problemów?

Na poważnie, to trzymaj się tam i wracaj do normalności.

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #rozkminy #psychologia


TLDR: Podziękowanki i luźne gadanki.


14.

Na samym początku chciałam podziękować za tak ciepły odbiór mojego poprzedniego wpisu (link w komentarzu). Trzy dni pieściłam treść, aby przez kolejne trzy zastanawiać się, czy warto się tak uzewnętrznić, i czy przypadkiem nie narobię sobie i/lub innym niepotrzebnych przykrości (no może poza osobami, których uderzył ścięgniasty wtręt, soraski). Poszłam na żywioł, dzięki czemu dowiedziałam się, że moje obawy były całkowicie bezpodstawne. Wiem, że poza indywidualnym nastawieniem użytkowników, to również zasługa tego, że mimo wszystko Hejto stara się być społecznością zgoła inną niż mirkowe piekiełko prześciagania się w agresywnym śmieszkowaniu. Cieszy mnie to bardzo, bardziej niż pewnie podejrzewacie.


Pragnę też napisać dotychczasowym i nowym czytelnikom Fafalalowego tagu o ryciu sobie bani, że nie zawsze będą takie fajerwerki jak ostatnio. Często będę po prostu gadać o swoim żyćku, próbując zebrać w słowa to co mi leży na sercu. Nie chcę próbować sprostać zbyt dużym oczekiwaniom nastawionym na wyścigi, wybuchy i lejącą się posokę (chociaż o tym ostatnim to jeszcze pewnie coś napiszę).

Licze, że przybędzie Was więcej, bo zawsze miło jak ktoś zareaguje na moją prace, oraz że zostaną Ci, którzy do tej pory dzieli się że mną swoją uwagą pod poprzednimi postami. Również Wam za to dziękuję. Moze nie wyglądam, ale zależy mi na poznaniu innych, a właściwie Waszych światów. To zawsze miało dla mnie duża wartość w życiu.


No to tyle na dzisiaj. Post czysto organizacyjny, ale wciąż ważny. Zwłaszcza dla osoby, która większość życia poświęciła na spełnianiu oczekiwań innych - mam na myśli zarówno te rzeczywiste, jak i urojone przez moje skrzywdzone ego.


No dobra to wszystko. Miłego dzionka wszystkim. Peace!

bdf1feba-b208-43c9-ab9d-7ffdf0da3b28

Bardzo fajnie że piszesz, osobiście się trochę utożsamiam z tym co piszesz na swoim dzienniczku i myślę że potrafię Cię zrozumieć. Oczywiście zostaję tu i piorunek przesyłam. Udanego dzionka

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio czuje się jakoś jakby nieswojo.


Brakuje mi kogoś z kim można by pogadać, spędzić czas. Mieszkanie samemu i jeszcze praca samem ryje psychikę. Jeszcze jak robiłem w korpo na home office to usiałem być dwa dni w biurze więc jakiś kontakt z ludźmi był.


#samotnosc #homeoffice #depresja #randkujzhejto

7b10c473-2fc8-4502-84f4-5f4ead2aa1e1

@SiostraNieZdradziDziewczynaTak Kontakt z drugim człowiekiem jest potrzebny. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to kłamie albo jest wyjątkowym samotnikiem.


Szukaj jakichś alternatyw.

Zaloguj się aby komentować

#zalesie #depresja nie ważne co próbuje powiedzieć, równie dobrze mógłbym gadać do ściany.

-Moja była sobie wkręciła że jestem bi, mimo że nigdy nie leciałem (i dalej nie lecę) na facetów. Mogę argumentować godzinami że nie jestem bi, ale bez efektu.

-Jedna grupka znajomych sobie wkręciła że mam fetysz stóp, bo raz stwierdziłem że uważam że są estetyczne. Od grubo ponad roku cały czas sie mnie pytają co fetyszyści stóp w nich widzą, lub wysyłają mi memy ze stopami i żadne inne. Czy mówiłem im że nie lecę na stopy? Tak, a o co chodzi ¯\_(ツ)_/¯

-Na urodziny powiedziałem żeby nie kupować alkoholu, bo sam nie piję i te flachy potem u mnie zalegają, więc głównym prezentem od grupki innych znajomych jest johnny walker black label. Taki plus że nie jest to soplica, więc może za kilka lat tą jedną butelke opróżnie.

-Kiedy na studiach zwracam uwagę na to że jest jakaś niejasność w wykładzie, to wszystkich (znajomych lub nie) to rozbawia z jakiegoś powodu, więc już wychodze z założenia że nie pytam bo i tak c⁎⁎ja się dowiem.

-Mówię wprost każdemu że od 1.5 miesiąca moja psychika leży, i dopiero jakiś tydzień temu ktoś zauważył "że jestem jakiś smutny ostatnio"


W większości kiedy próbuję samemu się odezwać to albo jestem ignorowany, albo karany.

Dla jednej byłej zawsze będę bi

Dla znajomych będę stópkarzem

Dla innych będę pojebem


Jasne, mogę się izolować od takich ludzi, ale jeżeli mam się izolować od całego świata, to jaki sens ma przebywanie na nim?

Może milion much się nie myli, i po prostu jestem pojebem.

obawiam się że mój wpis się potwierdza, bo w sumie nikt z komentujących nie zrozumiał że nie umiem się dogadać z dosłownie nikim i każdy mnie rozumie w totalnie odwrotny sposób

@redve najgorsze co można zrobić to ich słuchać, brać wszystko do siebie, dać się złamać i ostatecznie pójść na terapię gdzie jakiś psychopata/psychopatka przepisze ci drogie psychotropy po których wyrosną ci cycki

Zaloguj się aby komentować

Proszę się nie śmiać, kołderki obciążeniowe to część terapii sensorycznej dla dzieci z różnymi zaburzeniami.

Jeśli jest tak jak w tej opinii, to ta kołderka nie spełnia swojego zadania i jest bublem, a negatywna opinia pozwoli jakiemuś rodzicowi uniknąć chybionego zakupu

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #iinnetakietakie

#rozkminy #psychologia


TLDR: Gdy jest zbyt długo dobrze, to jest niedobrze.


12.

Ogółem z długotrwałym chorobami i zaburzeniami psychicznymi jest jeden, fundamentalny problem utrudniający leczenie. Gdy jest się już długo po⁎⁎⁎⁎nym i w sumie pojebanie robi się pewnego rodzaju normą, to zaczyna się robić dziwnie jak jest względnie dobrze. Głowa zaczyna świrować w nowej rzeczywistości.


Istnieje coś takiego jak tęsknota za depresją. Brakuje Ci z czasem głębszego odczuwania, wrażliwości, poczucia uwagi innych, tego że jak już jesteś na granicy życia i śmierci, to nie ma potrzeby się mocniej starać i takie trochę wyjebongo. Takich aspektów jest znacznie więcej. Można to też ująć tak: zajrzało się do samego piekła i nie bardzo chciałby się tam wracać, ale w sumie ciepło było. ¯\_(ツ)_/¯


Mam specyficzny problem z określaniem własnych potrzeb. Gdy słyszę od terapeutki, co mogłaby mi dać podczas tej sesji dostaje świra. Biegam rozgorączkowana w tej swojej głowie szukając danych. Niby wiesz co można powiedzieć, ale wstyd i poczucie bezsensu w komunikowaniu tego blokuje Cię na tyle skutecznie, że w ostateczności milczysz. I się robi dziwnie, przynajmniej dla mnie. Gdy większość życia bliscy ignorowali komunikaty o Twoich potrzebach, zaczynasz dostosowywać się do tego iiii... milczysz, czując wstyd, że w ogóle śmiesz śmiać potrzebować czegoś od świata. Pani Alicjo, chyba chciałam usłyszeć, że nie jestem taką kupą gówna za jaką się uważam i coś jeszcze ze mnie będzie.


BTW. W uj wali tymi świeczkami. Miało być romantico, a czuje się jak w luksusowym zakładzie pogrzebowym.

ff555122-3886-41a0-b878-b9895e5fb2df

@Fafalala co robisz zawodowo? Jestem ciekaw czy to co opisałaś (np. wstyd opisywania własnych potrzeb) wpływa na Ciebie zawodowo.

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #mozemaniachujwie #psychologia #rozkminy


TLDR: Zakręcona, zakręcona... I zmęczona.


11.

Nie mogę się skupić. Moje myśli gnają w co najmniej pięciu różnych kierunkach. Chcę oglądać filmiki psychologiczne. Ucz się ucz, bo wiedza to potęgi klucz. 20 minut szukania, ale w końcu mam. Nawet ciekawy materiał, ale zanim się zorientuje już puszczam filmik gameplayowy: "ALL RIGHT EVERYBODY, WELCOME BACK TO ANOTHER VIDEO. TODAY, WE'RE PLAYING JANNA IN THE MID LINE..." Znów się nudzę. Poczytam komentarze w międzyczasie. O! Jeszcze to miałam zobaczyć. Nie kończę kolejnej rzeczy, już jestem w przeglądarce. Konieczne muszę zobaczyć rodzaje skorpionów heterometrusów. Mam nową fazę. Papierosek, jeszcze papierosek, koniecznie. Bez papieroska się nie liczy. O cholera, krostka. Zostawiam wszystko, muszę wycisnąć. W międzyczasie wpadam na pomysł, aby wrócić do malowania. Kurde, ale mi się chce. Muszę już malować. Zanim się za to wezmę, zdążę kupić że dwa komiksy. Natchnęło mnie. Zawsze je chciałam. C⁎⁎j, że nie mam kasy, ale ja mam ochotę kupić te komiksy. Przecież po coś pracuje. Sprawdzam czy można je odebrać za godzinę w empiku. Cholera muszę czekać dwa dni, przecież mam na nie ochotę już teraz. No cóż...zjadłabym wrapa z maka! Daleko nie mam. Podjadę. Zapierdzielam autem jakbym miała swój epizod w Szybkich i Wściekłych. To był dobry ruch. Miałam smaka na maka.

Wybija północ, godzina duchów. O 7 rano pobudka. Wypada się położyć, tylko zmęczenia ani widu ani słychu, czuje się jakby była 15. Włączę horror na usypianki, one zawsze jakoś przewrotnie mnie regulują. W trakcie sensu włączam grę. Nie wygrałam, wkurwiam się. Odinstalowuje. Nie mam do niej cierpliwości. A co tam się w ogóle w tym filmie dzieje... kurde, po ile ten heterometrus był?! Muszę sprawdzić. Znowu się w to wtapiam. O 2 w nocy wybieram terrarium. Jakoś ogarnę kasę. Znów ten moment, papierosek! Nie finalizuje zakupu. Dobra, będzie lipa jutro. Spróbuję zasnąć. Kładę się. Myśli zapierdzielają w ciszy jeszcze bardziej: to miałam zrobić i jeszcze to, może do grania na ukulele wrócę, mam ochotę wstać i grać. Ciężko mi się powstrzymać, ale nie ma opcji, powściągnij konie pannico. Twój chłopak słodko śpi już od godziny. Dobraaaa, to co teras?? Włączę sobie audiobooka, to nie będę musiała siebie słuchać. Już wiem, że w tym stanie spokojnie mogłabym odpuścić sobie próby zasypiania i zacząć, baaaaardzo powoli ogarniać się do pracy. Cholera, za głośno, za cicho, znów za głośno agrhhh. Okej, już i tak się nie wyśpie. Za ciekawa ta ksiażka, przestawiam opcje zasypiania z 30 minut na godzinę. Boję się, że za wcześnie się skończy i znów będę skazana na pastwę własnej, szalonej inicjatywy. Już nawet nie chce patrzeć na zegarek. Kręcę kółka łóżku, powtarzam w sekwencji: plecy, lewe ramię, brzuch, prawy bok i cyk! Znów na plecy. Świadomie robię tak z pięć razy, później powoli odpływam. Wyłącznie z wycięczenia. To już taka 3 noc. Już nic nie słyszę, już nic nie czuje. Uf, udało się, nie powiem że było łatwo. Tyle z tym roboty. Najchętniej odpuściła bym sobie spanie.

f1bbe950-f488-4e03-9931-5d2619805512

@Fafalala Jak przestaje działać mózg, to zaczynasz od diety... i nie chodzi o jedzenie mniej, czy jedzenie warzyw i tym podobne pierdoły. Mózg może się odżywiać z dwóch źródeł energii, tj z glukozy lub ciał ketonowych. Jeśli masz w diecie wszelakie cukry to możesz być pewna, że dostaje energię, która go psuje. Diety niskowęglowodanowe są sposobem, aby twój mózg w końcu dostał energię z ketonów, czyli paliwo którego potrzebuje i za którym u ciebie może tęsknić. Dodatkowo częstym błędem jest stosowanie zbyt niskiej ilości cholesterolu. Mózg to prawie sam cholesterol i cholesterolu nie może brakować w diecie. Tłuszcze zwierzęce są potrzebne do życia. Człowiek jest mięsożercą, a w czasie ewolucji dostosował się jedynie do jedzenia pewnych pokarmów roślinnych, aby okresowo przeżyć gdy główne źródło pokarmu jest niedostępne. Jest jednak tryb awaryjny, który nie będzie działał na dłuższą metę. Często też taką dietę łączy się z postami lub postami przerywanymi i co jest charakterystyczne to wielki spokój i skupienie. To jest stara metoda, używana przez łowców, z czasów kiedy człowiek polował i musiał czasem w krzakach przesiedzieć kilka dni, a później używana przez filozofów, myślicieli itp. Nie znajdziesz większego spokoju i stabilności emocjonalnej jak podczas kilkudniowej głodówki.

@Fafalala  Tutaj jest więcej profesjonalnej wiedzy na ten temat: https://www.youtube.com/watch?v=VAHlDXy0keo


Przejrzyj cały kanał, bo myślę, że warto. Bret Scher jest znany z wiedzy konkretnej i sprawdzonej. Teraz widać powoli powstają badania na ten temat, także temat nie jest jeszcze w pełni naukowo opracowany, ale dobrze rokuje. Chłopaki też podkreślają, żeby takie rzeczy konsultować z lekarzem. Rzeczywiście to ważne, jeśli np bierze się jakieś leki. Dobrze się jest też do takiego kroku przygotować pod względem wiedzy, bo przeskok jest niesamowicie znaczący.

Zaloguj się aby komentować

I tak leci czas, powolutku, pomalutku, a tak na prawdę zapiernicza jak mały samochodzik... Za rok i trzy miesiące 30 mi strzeli, a nie czuję abym w ogóle jakiekolwiek osiągnięcia, nie mówiąc już o jakiś postępach w swoim życiu zrobił...

Książkę taką sobie czytam, aby mieć chociaż małe pojęcie o tym co będę robić jako UR...


#przegryw #depresja #samotnosc #zyciejestdodupy

2e344803-da4d-435f-81b0-9af7ac6319a8

Trochę też miałem takie myśli, ale wiesz co? Nic nie musisz osiągnąć. Masz gdzie mieszkać; jesz to co ci smakuje; słuchasz fajnej muzyki, której nie musisz zgrywać na kasety z szumiącego radia; filmów i ogółem rozrywki pełno i dostęp łatwy - ciesz się życiem i tyle. Jak @Belzebub napisał - jeszcze 200 lat temu dożycie do 30ki byłoby już sukcesem.

Zaloguj się aby komentować