@30ohm do czasu aż nie j⁎⁎⁎ie i wtedy jest "o boże o k⁎⁎wa co się dzieje jak to zastąpić" xD Na pewnym etapie dług technologiczny przestaje być szumnym hasłem stworzonym przez jakichś IT-guru, żeby sprzedawać managerom swoje pomysły, a zaczyna być realnym problemem.
Jeszcze przed 18tką dorabiałem sobie na czarno po firmach jako takie wsparcie"- po części, żeby jakiegoś nawet nędznego grosza zarobić, a po części, żeby się przyuczyć, bo już wtedy wiedziałem, że to mnie kręci i będę chciał w to iść. A wiadomo- zawsze to jakiś exp i ewentualne referencje na start. No więc w jednej z takich robót śmiałem się, że średnia wieku sprzętu w firmie ostro konkurowała ze średnią wieku pracowników (i ich mentalnością), a młodzi ludzie to tam nie pracowali. Było śmieszno, było przaśnie, można by powiedzieć nawet, że i rubasznie. Była i kasa, bez problemu, zawsze i wszędzie, "tylko powiedz to zaraz wszystko się ogarnie". Tak samo był czas na maintenance. Były do czasu, aż faktycznie trzeba je było, wtedy kasy akurat nie było, a zapierdol był tak wyjątkowy, że "teraz akurat nie możemy". No co ja mogę. Infra przeżyła je⁎⁎⁎cy się na potęgę switch i padające kolejno porty. Infra przeżyła padniętą kość RAM w serwerze. Infra przeżyła nawet jeden jebnięty dysk w serwerze (a RAIDu to tam nie było, bo "drogo" :D). Przeżyła nawet wiecznie nieruszane systemy, bez aktualizacji i z błędami w logach. Nie przeżyła tego jak jednej nocy była burza i jak j⁎⁎⁎ął piorun, to spaliło zasilacz i płytę w serwerze. I zaskakująco nic dalej. No bo przecież jakieś UPSy czy faktyczne PDU to był "tylko jakiś niepotrzebny wymysł tak jakby z gniazdka to nie działało". No to działało. Aż przestało xD Prawdziwy problem pojawił się wtedy, kiedy się okazało, że łaskawe wyciągniecie drobniaków na wspomniane komponenty z bólem serca (i d⁎⁎y!) nie wystarczy, to wszystko było tak stare, że nawet jakieś allegro i inne ebaye nie przewidywały takich używek więc musieli kupić cały serwer, ze wszystkim Przez pół roku potem przy każdej okazji było jęczenie, że "teraz to specjalnie tak robio, że nie można wstawić jakiejś płyty z rubina, kiedyś by tak się dało hurrrr". Tak, do serwera. Z Rubina. Nawet nie żartuję. Aż w końcu po pół roku się stamtąd zwinąłem, bo czułem, że jakbym jeszcze kolejne pół roku tam przetrwał, to albo bym tam zapuścił korzenie, albo zdziadział tak jak oni i obudziłbym się w wieku 50 lat dalej tam jebiąc taką popelinę i narzekając na potrzebę zrobienia czegoś ekstra.