#ciekawostkihistoryczne

74
5736

Front Bałkański w I wojnie światowej część 24, na podstawie "Through the Serbian Campaign -The Great Retreat of the Serbian Army" By Gordon Gordon-Smith wyd. 1916


#iwojnaswiatowa #historia #pierwszawojnaswiatowa #1wojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #VoivodePutnik


Poprzednie części pod tagiem #voivodeputnik


Noc spędziliśmy w chacie albańskiego chłopa w wiosce Fleti, składającej się z pół tuzina domów, otoczonej, jak większość albańskich wiosek, suchym kamiennym murem. Albańska ludność odmówiła przyjęcia naszych serbskich srebrnych pieniędzy i niechętnie musieliśmy wydobyć nasz niewielki zapas 10 i 20 franków w złocie. W normalnych czasach jedna z nich stanowiłaby małą fortunę dla albańskich górali, ale najwyraźniej byli oni zdecydowani wykorzystać serbski odwrót komercyjnie najlepiej jak potrafili. Wyruszyliśmy następnego ranka o świcie. Wkrótce po południu wyprzedziliśmy króla Piotra i jego sztab. Pomimo swoich siedemdziesięciu sześciu lat maszerował pieszo z werwą, której mógłby mu pozazdrościć młodszy mężczyzna. Przez cztery godziny marszu z królewskim sztabem Jego Wysokość ani razu nie wsiadł na konia, którego prowadził za nim żołnierz. Kiedy zatrzymaliśmy się na noc w wiosce Bredeti, król miał za sobą dziesięć godzin marszu.


To właśnie w tym miejscu natknęliśmy się na pierwszych żandarmów Essada Paszy, władcy Albanii, który osiemnaście miesięcy wcześniej usunął z tronu księcia von Wieda, marionetkowego króla mianowanego przez wielkie mocarstwa za namową Niemiec i Austrii. Żandarmi ci zostali wysłani przez swego żelaznego pana, by chronić podróż króla Piotra i jego sztabu. Wyglądali imponująco, wielu z nich szło boso po śniegu, ale nie było wątpliwości co do pierwszorzędnej jakości ich karabinów i rewolwerów. W większości nosili serbskie mundury - jeśli w ogóle nosili jakiekolwiek mundury - których kilka miesięcy wcześniej rząd Niszu podarował Essadowi Paszy kilka tysięcy.


Postawy Albańczyków wobec Serbów nie można określić jako przyjaznej, ale jednocześnie nie okazywali oni żadnych zewnętrznych oznak wrogości. Rzadko salutowali serbskim oficerom i nie wykazywali żadnej chęci zaoferowania gościnności. W przypadku członków rządu serbskiego, króla i jego świty oraz sztabu głównego, Essad Pasha zorganizował zakwaterowanie w rzadkich albańskich wioskach, ale każdy, kto nie należał do jednej z tych jednostek, miał wszelkie szanse na złe traktowanie. Jedyne, na czym mogli polegać, to „hany”, czyli przydrożne karawanseraje. Te ogromne, przypominające stodoły konstrukcje składają się z czterech ścian i dachu pokrytego gontem, który zazwyczaj nie jest wodoszczelny. Tutaj ludzie i konie są zakwaterowani w jednym miejscu. Każdy zajmuje tyle miejsca, ile może i rozpala ogień dla ciepła i gotowania. Ponieważ „hany” nie mają kominów, a dym przedostaje się przez otwarte drzwi lub dach, można sobie wyobrazić stan atmosfery. Ponieważ du Bochet i ja parliśmy naprzód przed Sztabem Kwatery Głównej, naturalnie straciliśmy możliwość zakwaterowania w domach zarekwirowanych przez żandarmów Essada.


Po przybyciu do Bredeti musieliśmy więc skorzystać z gościnności miejscowego „hana”. Rozpaliliśmy ogień na jednym lub dwóch metrach kwadratowych przestrzeni, którą udało nam się zająć. Ale atmosfera wkrótce okazała się dla nas zbyt ciężka. Nie wiem, w jaki sposób to osiągają, ale oczy i płuca serbskich żołnierzy wydają się być odporne na dym. Siedzą i wesoło rozmawiają w chmurze dymu, przez którą nie widać nawet metra. Ponieważ nie nabyliśmy nawyku palenia, w ciągu godziny zostaliśmy zmuszeni do ucieczki. Ślepota i uduszenie wydawały się karą za dłuższy pobyt. Dlatego, pomimo śniegu i mrozu, uciekliśmy na zewnątrz. Tutaj, jako pewną ochronę przed pogodą, postanowiliśmy rozłożyć mały namiot, który nosiliśmy wśród naszych bagaży. Miał on zaledwie trzy stopy wysokości i był otwarty z jednej strony, w związku z czym stanowił jedynie niewielkie schronienie przed niepogodą. Jednak po tym, jak Stanco rozpalił ogień w pobliżu otwartego końca, weszliśmy do niego i poszliśmy spać. Trzy godziny później obudziliśmy się i znaleźliśmy nieszczęsny namiot w płomieniach. Z trudem wydostaliśmy się na zewnątrz i udało nam się uratować większość naszych rzeczy z płomieni. Ale namiot i śpiwory przepadły i nie pozostało nam nic innego, jak pozostać przy ognisku, aż nadejście świtu pozwoli nam wznowić nasz zmęczony marsz.


Na następnym etapie czekało nas nowe doświadczenie. Droga biegła przez wiele kilometrów przez skalisty wąwóz, przez który płynęła rzeka. Trasa biegła wzdłuż jej koryta, a jedynym sposobem na podróżowanie było przechodzenie z jednego kamienia na drugi. Nic tak nie denerwuje, jak konieczność ciągłego wpatrywania się w ziemię, gdzie każdy krok stanowi nowy problem. Oczywiście co jakiś czas jeden z kamieni obracał się pod naszymi stopami, a to oznaczało zanurzenie się po kolana w lodowatej wodzie strumienia. Jak okiem sięgnąć, nie było nic poza tym skalistym korytem, wijącym się między wysokimi bazaltowymi klifami. Zadanie przetransportowania tysiąca ludzi i koni w takich warunkach było niemal nadludzkie. Gdyby Albańczycy byli otwarcie wrodzy, żaden człowiek nie uszedłby z życiem. Kiedy dotarliśmy do wioski, w której zatrzymaliśmy się na noc, mieliśmy największe trudności z uzyskaniem zakwaterowania, dopóki nie okazało się, że nie jesteśmy Serbami. Wtedy okazano nam wszelką gościnność, ale ceny były ogromne. Albańczyk, jak większość chłopów, jest chciwy i lubi pieniądze, ale gdy przekroczysz jego próg, twoja osoba i własność są święte. Nigdy nie miałem najmniejszego strachu, gdy wszedłem do albańskiego domu. Ale na drodze wszystko jest możliwe. Plemiona żyją ze sobą w stanie wojny, a szacunek dla ludzkiego życia nie istnieje. Podróż godzinę po zmroku byłaby warta tyle, ile warte było nasze życie. Ale za dnia uzbrojona grupa budzi pewien respekt.


Fizycznie mężczyźni albańscy są prawdopodobnie najprzystojniejsi w Europie. Nigdzie nie widziałem tak pięknych dzieci jak w Albanii, a ich rodzice wydają się je bardzo lubić. Ale mali ludzie wydają się prowadzić bardzo poważne życie. Nigdy przypadkiem nie widziałem pół tuzina bawiących się razem dzieci. Siedziały w milczeniu, patrząc na nas zdziwionymi oczami, zwłaszcza gdy du Bochet i ja rozmawialiśmy po francusku. Ani jeden Albańczyk na stu nie umie czytać ani pisać, ani nigdy nie był dalej niż dwadzieścia mil od domu. I właśnie przez taki kraj Serbowie musieli przetransportować armię, i to z Niemcami i Bułgarami w bliskim pościgu. Ostatnie etapy marszu były prawdopodobnie najtrudniejsze, ponieważ pasza dla zwierząt i żywność dla ludzi były praktycznie nie do zdobycia. Trudności z pieniędzmi również rosły z dnia na dzień, Albańczycy odmawiali przyjęcia serbskiego srebra lub banknotów po jakimkolwiek kursie wymiany. Oddawali jednak żywność i zakwaterowanie w zamian za odzież, koszule, bieliznę, skarpety i buty. Na ostatnim etapie musieliśmy więc uciekać się do prymitywnego systemu wymiany, kupując nocleg za koszulę, a posiłek za parę skarpet.


W górach tuż przed Puka odkryłem pierwszy ślad wilków. Zwłoki martwych koni, których było już kilkadziesiąt, nosiły ślady rozszarpania przez nie. Część francuskiego korpusu lotniczego, który nas poprzedzał, zgubiła się w śniegu i ciemności i musiała spędzić noc na otwartej przestrzeni bez ochrony. Kilkunastu odniosło odmrożenia, ale obyło się bez ofiar śmiertelnych. Po sześciu dniach ponownie dotarliśmy do rzeki Drin, teraz szerokiej i wartko płynącej. Odtąd marsz do Scutari można podsumować słowem błoto - błoto najgłębszego i najbardziej uporczywego rodzaju, czasem sięgające tylko do kostek, czasem do kolan, ale zawsze tam było. Dwadzieścia pięć mil między przeprawą promową przez Drin a Scutari to nie lada wysiłek fizyczny. Była to meta dla wielu nieszczęsnych koni jucznych. Przez ostatnie dwa dni praktycznie nie dostawały jedzenia. W tych dniach znajdowaliśmy martwe konie co sto metrów. Kiedy w końcu, o czwartej po południu, ujrzeliśmy wieże i minarety Scutari, wszyscy odetchnęli z ulgą.


Na zdjęciach król Piotr maszerujący przez góry Albanii do Adriatyku

f2d0c8f8-d331-4ebb-ad90-40197b30aa78
76f74a91-85ca-4d09-989b-24872512b1c9
fa1bd9d1-47ea-4f42-8d0f-00f2059929eb
2088ed31-950e-4855-b908-405528d75b8c

Zaloguj się aby komentować

Złota myśl Rzymian na dziś


Salustiusz Sallustiusz (Gaius Sallustius Crispus, 86 - 35 p.n.e.) - historyk i pisarz:


"Wszystko, co powstało, ginie, a co wzrosło, starzeje się"


• łacina: [Omnia orta occidunt et aucta sensecunt]


 https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/


#imperiumromanum #ciekawostki #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #venividivici #ancientrome

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

e4745bd2-7cef-476a-b108-c7387f1dce7b

Zaloguj się aby komentować

Z Pana Tadeusza najbardziej zapamiętałem że kiedyś Litwini specjalnie hodowali takie maczugi, gdzie w młode dęby wtykali zaostrzone krzemienie, i pamięć o tym zachowała się do czasów współczesnych.

Maczuga litewska robi się tym sposobem: wypatruje się młody dąb, i nacina się od dołu do góry siekierą tak, ażeby korę i miaskę rozerznąwszy drzewo z lekka poranić. W te karby wtykają się ostre krzemienie, które s czasem wrastają w drzewo i tworzą guzy twarde. Maczugi stanowiły za czasów pogańskich główną broń piechoty litewskiéj; dotąd używają się niekiedy i zowią się nasiekami.

https://pl.wikisource.org/wiki/Strona:PL_Adam_Mickiewicz-Pan_Tadeusz_375.jpg

Zaloguj się aby komentować

Złota myśl Rzymian na dziś


Publiliusz Syrus (Publilius Syrus, I wiek p.n.e.) - mim i pisarz rzymski:


"Nikt nie umiera przedwcześnie, kto umiera w biedzie"


• łacina: [Nemo immature moritur, qui moritur miser]


• źródło: Publiliusz Syrus, Sententiae


 https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/


#imperiumromanum #ciekawostki #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #venividivici #ancientrome

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

297f40de-acdd-48b9-af68-45d1d5b8cc79

Zaloguj się aby komentować

Wojska amerykańskie pod pomnikiem Fryderyka I Hohenzollerna w Moers w zachodnich Niemczech. Zdjecie wykonane 1945 roku mniej więcej z tego miejsca:

https://maps.app.goo.gl/Q6fw4a7Db6D81E3B8


Pojazdy widoczne na fotografii to M8 Greyhound oraz Willys MB lub Ford GPW (dwie fabryki produkowały go pod swoimi nazwami).


#ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #iiwojnaswiatowa #niemcy

5663175d-e1af-4289-8ec1-84604a1756e1

Zaloguj się aby komentować

Takie cacko kiedyś znalazłem - na śmietniku - wyobrażacie sobie? Z 1939 roku.


Znam trochę niemiecki ale tego gotyku nie jestem w stanie odczytać, oczy mi od tego krwawią.


muszę się kiedyś przysiąść z Google Lens i sobie popatrzeć, sporo ciekawych rzeczy.


#ksiazki #historia #niemcy #niemiecki #ciekawostkihistoryczne

39341054-0016-498d-86ed-b38c5ecb564b
606457dc-4cbc-4538-b9bf-f6de38395c98
e56124a6-06fc-4f77-afb9-89facefc5686
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia

W 1834 stolicę Grecji z Nauplio przeniesiono do Aten. Ateny liczyły wówczas około 6000 mieszkańców (za wikipedia) żyjących wśród ruin starożytnego miasta.

d12b7c2c-683d-48a4-b33d-39d8b28d9414

Zaloguj się aby komentować

Złota myśl Rzymian na dziś


Domicjan Domitianus (Titus Flavius Domitianus, 51 - 96 n.e.) - cesarz rzymski w latach 81 - 96 n.e.:


"Nie możecie w niczym krytykować ani mojego wyglądu, ani aparycji"


 https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/


#imperiumromanum #ciekawostki #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #venividivici #ancientrome

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

459f9789-25b0-43a5-bd91-39738b5db95a

Zaloguj się aby komentować

Order Białej Róży Finlandii – najwyższe odznaczenie Finlandii, przyznawane za znamienite zasługi od 16 maja 1919.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Order_Bia%C5%82ej_R%C3%B3%C5%BCy_Finlandii


Miało tradycyjnie łańcuch ze swastykami (które były jego częścią jeszcze przed Nazizmem), Finowie je usunęli w 1963, bo w 1962 dostał je w Paryżu generał Charles de Gaulle, który poza byciem mocno zmieszanym i wydawał się robić wiele żeby swastyk (których było sporo) nie było widać.


... gen. Charles de Gaulle był jedenastym, który otrzymał Krzyż Wielki z łańcuchem ze swastykami – prezydent Kekkonen wręczył mu go w Paryżu podczas wizyty państwowej pod koniec października 1962 roku.


Piętnaście lat później Kekkonen napisał w prywatnym liście, że de Gaulle wydawał się zaniepokojony obecnością swastyk na łańcuchu i próbował je zakryć innymi odznaczeniami. To wydarzenie dało impuls do usunięcia swastyki z łańcucha Orderu Białej Róży Finlandii.


Dowodem z wizyty państwowej jest zdjęcie wykonane przez pana Kalle Kultalę. Przedstawia ono generała de Gaulle’a noszącego Krzyż Wielki z łańcuchem podczas kolacji na cześć prezydenta Kekkonena w Pałacu Elizejskim, jednak łańcuch był schowany pod marynarką francuskiego generała, tak że widoczne były jedynie kilka swastyk na łańcuchu oraz sam krzyż.


Cały artykuł o swastyce w symbolice Finlandii: http://www.virtualpilots.fi/feature/articles/honorable_swastika/


Zdjęcia z: https://www.reddit.com/r/Finland/comments/1izoo6u/finnish_medals_can_someone_explain/


#finlandia #nazizm #europa #francja #ciekawostkihistoryczne

1ba1ec68-8459-4b83-aefd-c56aa60f1c65
bc7eb2c5-1e3a-450c-b7f1-69ea3823421c
29db3c24-b523-41b6-a833-f5801f762344
3cb948dd-ae91-4561-97bd-111d831455e8

Zaloguj się aby komentować

"Wcześniej tego roku (1975) odwiedził nas polski ambasador z Ottawy. Chciał wiedzieć więcej o Versatile i możliwości robienia biznesów w Polsce. Zaprezentował nam Ursus Tractor Co. w Warszawie i zapytał czy bylibyśmy zainteresowani zakupem części do ciągników i maszyn z Polski.


Powiedziałem mu, że i tak planowałem od lat wyjazd do Polski. Jego oczy się rozświetliły. Powiedziałem mu, że chciałbym odwiedzić rodziną miejscowość moich rodziców "Maczejowa" nieopodal Krakowa.


Kiedy przyjechaliśmy do Warszawy zostaliśmy potraktowani po królewsku - nie musieliśmy nawet przechodzić odprawy na lotnisku.

Pierwsze miejsce w które się udaliśmy była to fabryka Ursus. Po paru dniach pojechaliśmy w okolice Krakowa, gdzie jeden z lokalnych urzędników pokazał nam miejsce dawnego gospodarstwa Pakoszów, gdzie urodzili się mój ojciec i dziadek oraz także gdzie znajdowała się posiadłość Wron od strony mojej matki" - Peter Pakosh, założyciel Versatile o wizycie w Polsce


#motoryzacja #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

8fc1368e-ad32-4b2a-98a9-f1c59049a65c

Zaloguj się aby komentować