@szatkus-7 materiał jest jak zwykle na poziomie tego co robi Veritasium, więc za⁎⁎⁎⁎stym, ale... no k⁎⁎wa oczywiście że testy kacapsko-kitajskich śmieci służących do ich zabaw wojskowych, który sobie w międzyczasie przerobili na zagłuszarki i robią okresowe testy, czy w razie czego mogą to odpalić na pełnej. No co za zdziwienie- państwo może udawać, że wyszło z komunizmu i zimnowojennej mentalności wroga u bram, ale komuna i mentalność zostaje w nich twardo.
***********************************************************
Na wstępie mała uwaga:Poniższy tekst to moja osobista interpretacja, spostrzeżenia i luźne obserwacje tego, jak mogły rozwijać się poszczególne gatunki muzyki elektronicznej, skąd czerpały inspiracje i z czego się wywodziły.Toskrócona wersja, a nieencyklopedyczny wykład czy też doktorat,więc świadomie ominąłem masę artystów i wydarzeń, które też miały na to wpływ.Nie jest to jedyna prawda historyczna, a raczej moje własne, subiektywne spojrzenie 🙂
***********************************************************
Zanim powstał ambient i trance
Jeśli Kraftwerk wyniósł do muzyki ideę rytmu maszyny, to Tangerine Dream pokazał, że syntezatory mogą budować nie tylko rytm, ale też przestrzeń, ogromne, kosmiczne pejzaże dźwiękowe.
Album Phaedra z 1974 roku był jednym z przełomowych momentów dla tzw. Berlin School i Kosmische Musik.
To właśnie tutaj sekwencer Mooga został użyty nie jako efekt, ale jako centralny element kompozycji - generujący hipnotyczne, pulsujące struktury, które rozwijały się niemal samoczynnie.
W tym czasie Edgar Froese i Tangerine Dream odeszli od tradycyjnej formy rocka progresywnego na rzecz długich, ewoluujących form dźwiękowych, bardziej przypominających muzyczne "stany” niż utwory w klasycznym sensie.
Jak ta kosmiczna rewolucja powoli ewoluowała dalej?
Te hipnotyczne, rozciągnięte w czasie plamy dźwiękowe bezpośrednio zainspirowały Briana Eno, który pod koniec lat 70. skodyfikował i nazwał podejście określane dziś jako ambient - muzykę, która miała funkcjonować bardziej jako przestrzeń niż tradycyjna kompozycja.
W tym samym nurcie rozwijała się również twórczość Klausa Schulzego, byłego członka Tangerine Dream, który jeszcze mocniej rozbudował ideę długich, sekwencerowych form opartych na transowych, powtarzalnych strukturach, stanowiąc jedno z kluczowych ogniw między Berlin School a późniejszą elektroniką klubową.
Z kolei charakterystyczny, pulsujący i nieustannie zapętlony bas z sekwencera stał się technologiczną "prababcią” muzyki trance.
Gatunek ten zaczął się wyodrębniać na przełomie lat 80. i 90. W 1988 roku brytyjski duet The KLF użył określenia "trance” na wydawnictwach takich jak What Time Is Love? (Pure Trance 1) pomagając ukształtować język dla nowej, hipnotycznej estetyki muzyki rave.
Za jeden z fundamentów brzmienia wczesnego trance’u uznaje się jednak utwór The Age of Love (1990) projektu Age of Love, który połączył klubową energię z długimi, emocjonalnymi strukturami melodii.
Niedługo potem, na fali szkoły berlińskiej i frankfurckiej, zaczęli tworzyć pierwsi oficjalni pionierzy stylu, tacy jak Dance 2 Trance, Jam & Spoon, Cosmic Baby, formacja Energy 52 (twórcy "Café del Mar") czy stawiający pierwsze kroki Paul van Dyk.
W latach 80. ten hipnotyczny sposób myślenia o muzyce znalazł swoje kolejne kluczowe rozwinięcie w Detroit, gdzie narodziło się techno.
Artyści tacy jak Juan Atkins (Model 500), Derrick May (Rhythim Is Rhythim) i Kevin Saunderson (Inner City) (tzw. Belleville Three) połączyli inspiracje płynące z europejskiej elektroniki - w tym Kraftwerk i Berlin School z energią amerykańskiego funku i muzyki klubowej.
W przeciwieństwie do bardziej "kosmicznej” i ambientowej strony europejskiej, detroit techno nadało tej estetyce bardziej mechaniczny, miejski i rytmiczny charakter. Jednak fundament pozostał ten sam: powtarzalność, trans i wciągająca, sekwencyjna struktura, która buduje stan hipnotyczny u słuchacza.
Równolegle w Wielkiej Brytanii, na fali acid house i wczesnej kultury rave, ten sam język dźwięku zaczął przenosić się na masowe imprezy.
Kluby i nielegalne warehouse party przekształciły sekwencyjne, transowe struktury w muzykę stadionowo-rave’ową, gdzie powtarzalność i długie build-upy były już nie tylko eksperymentem, ale narzędziem masowej euforii na parkiecie.
To właśnie w tym środowisku zaczęła się klarować idea "trance” jako stanu a nie tylko stylu muzycznego, ale doświadczenia zbiorowej hipnozy, które wkrótce miało zostać nazwane i rozwinięte w pełnoprawny gatunek.
Z tej samej logiki rytmicznej i transowej, która rozwijała się równolegle w Berlinie, Detroit i brytyjskiej kulturze rave, zaczęła powoli wyłaniać się potrzeba jeszcze bardziej ekstremalnej formy tej muzycznej hipnozy odłączonej od klubów i przeniesionej w przestrzeń niemal rytualną.
W tym samym czasie narodziła się najbardziej mistyczna i najbardziej ekstremalna odmiana tej estetyki - Goa Trance, a później Psytrance.
Co istotne, ten styl nie powstał w oderwaniu od wcześniejszych nurtów.
Już w latach 70. na plażach Goa (szczególnie w rejonie Anjuny) funkcjonowała społeczność hippisowskich podróżników, którzy słuchali głównie psychodelicznego rocka, takich artystów jak Jimi Hendrix, The Doors czy Pink Floyd.
Z czasem ta scena zaczęła ewoluować, gdy na przełomie lat 70. i 80. pojawiły się pierwsze przenośne magnetofony kasetowe, a do Indii zaczęły docierać nagrania europejskiej elektroniki, w tym Kraftwerk.
W latach 80. scena Goa funkcjonowała już w całkowicie unikalnych warunkach - bez dostępu do klasycznych klubów i bez winyli, które nie wytrzymywały tamtejszego klimatu.
Muzyka była odtwarzana głównie z kaset, często na dwóch prostych odtwarzaczach, co sprzyjało powstawaniu pierwszych form DJ-ingu opartych na zapętleniu i miksie.
Podróżnicy (tzw. travellers) przywozili do Goa nagrania z Europy, często nieoczywiste i mroczne.
To właśnie z nich lokalna scena zaczęła czerpać inspiracje, szczególnie z belgijskiego EBM, niemieckiego i brytyjskiego industrialu, nowej fali oraz wczesnego synth-popu.
Artyści tacy jak Front 242, Nitzer Ebb, Skinny Puppy, The Neon Judgement, Depeche Mode czy Fad Gadget stali się nieoczekiwanym fundamentem brzmieniowym tej sceny.
Pierwsi DJ-e Goa zaczęli wykorzystywać te nagrania w sposób całkowicie nowy - wycinając fragmenty, przyspieszając lub spowalniając taśmy i budując z nich długie, hipnotyczne miksy, które stopniowo przekształcały się w podstawę późniejszego Goa Trance.
W tym środowisku zaczęły się wykształcać pierwsze specyficzne techniki DJ-ingu, które później stały się fundamentem Goa Trance.
DJ-e działający na plażach Goa zaczęli zauważać, że mechaniczne, powtarzalne struktury muzyki industrialnej i EBM wyjątkowo dobrze rezonują z długimi, psychodelicznymi setami granymi na otwartych przestrzeniach.
W praktyce oznaczało to tworzenie długich, płynnych miksów, w których fragmenty utworów były selektywnie wycinane, zapętlane i łączone w jedną nieprzerwaną narrację dźwiękową.
Za pomocą prostych mikserów i dwóch odtwarzaczy kasetowych lub pierwszych decków winylowych DJ-e w warunkach ograniczonej technologii zaczęli eksperymentować z nagraniami - usuwając wokale, eksponując rytmiczne "mechaniczne” warstwy i stosując przyspieszenia oraz spowolnienia tempa (pitching).
W efekcie muzyka traciła swój pierwotny kontekst i zaczynała funkcjonować jako czysta, hipnotyczna struktura rytmiczna oparta nie na utworach, ale na ciągłym procesie.
Z tej praktyki stopniowo wyłoniła się estetyka, która później przekształciła się w Goa Trance, już jako muzyka tworzona od podstaw, a nie budowana z fragmentów istniejących nagrań.
Dopiero na początku lat 90. (ok. 1991–1993) dawni uczestnicy tej sceny, tacy jak Raja Ram (późniejszy The Infinity Project / Shpongle) oraz Goa Gil, zaczęli korzystać z nowoczesnych samplerów i syntezatorów, takich jak Roland TB-303.
Dzięki temu możliwe stało się komponowanie muzyki w pełni studyjnej - bezpośrednio inspirowanej klimatem i energią hipnotycznych setów granych na plażach.
Tak narodził się oficjalny, studyjny Goa Trance, jako próba przełożenia tej samej logiki transu na język produkcji elektronicznej.
To brzmienie bardzo szybko zaczęło przenikać z niszowych scen do Europy, gdzie zostało przechwycone przez brytyjskich DJ-ów i przekształcone w bardziej klubową, globalną formę trance.
Na początku lat 90. Brytyjski DJ Paul Oakenfold, zainspirowany szamańskimi, hipisowskimi imprezami na indyjskich plażach stanu Goa oraz setami tamtejszych pionierów (takich jak Goa Gil) wydał w 1994 roku "The Goa Mix” który zrewolucjonizował światową elektronikę.
Paul Oakenfold - Goa Mix 1994 BBC Radio 1 Essential Mix
Brzmienie to bardzo szybko dotarło do Izraela. W pierwszej połowie lat 90. tysiące młodych Izraelczyków po zakończeniu obowiązkowej służby wojskowej zaczęło masowo wyjeżdżać do Goa, gdzie po raz pierwszy zetknęli się bezpośrednio z psychodelicznym trance’em i kulturą tamtejszych imprez.
Po powrocie do kraju przywieźli tę muzykę ze sobą, co sprawiło, że Izrael w krótkim czasie stał się obok Niemiec, Wielkiej Brytanii i Indii jednym z najważniejszych ośrodków rozwoju psytrance’u.
Scena zaczęła rozwijać się bardzo intensywnie, szczególnie na nieformalnych imprezach organizowanych na pustyni Negew i w rejonach wiejskich.
Z czasem wokół tych wydarzeń narastały napięcia społeczne i kulturowe - część środowisk konserwatywnych krytykowała tę scenę, postrzegając ją jako zjawisko obce kulturowo i niezgodne z tradycyjnymi wartościami.
Mimo tego ruch rósł w siłę, a undergroundowa kultura rave’owa coraz bardziej się profesjonalizowała.
Kulminacją widoczności tej sceny były masowe wydarzenia i protesty środowiska klubowego w Tel Awiwie pod koniec lat 90., które stały się symbolem walki o swobodę organizowania imprez i kultury tanecznej.
W efekcie Izrael stał się jednym z głównych centrów globalnego psytrance’u, z późniejszymi projektami takimi jak Astral Projection czy Infected Mushroom, które wyniosły ten styl na sceny międzynarodowe.
Astral Projection - Mahadeva (version original 95)
Wielu twórców, od europejskiego trance’u po pustynny psytrance, czerpało z tego samego źródła - hipnotycznego pulsu, który Tangerine Dream wynieśli do muzycznej świadomości na początku lat 70. Dodali do niego klubowy rytm i przenieśli kosmiczny charakter tamtej estetyki na współczesne parkiety.
W tym sensie Phaedra pozostaje jednym z kluczowych punktów odniesienia dla całej późniejszej muzyki elektronicznej - od ambientu, przez techno, aż po trance i jego psychodeliczne odmiany.
Bez Phaedry współczesna elektronika mogłaby brzmieć inaczej.
Label: Virgin
Album: Phaedra
Wykonawca: Tangerine Dream
Utwór: Phaedra
Kraj wydania (label): UK
Kraj pochodzenia: Niemcy
Wydany: 01.02.1974
Gatunek: Electronic
Styl: Berlin-School
1 marca 2026 roku w Rosji weszła w życie ustawa zakazująca propagandy narkotykowej w literaturze i sztuce. Wszystkie dzieła opublikowane po 1990 roku, które zawierają opisy wytwarzania, przechowywania lub zażywania narkotyków, muszą być specjalnie oznakowane. Nałożyło to bezprecedensowe obciążenia na wydawców i dystrybutorów.
Nakład książek w Rosji spadł o 26% w wyniku bezprecedensowej cenzury. To najgłębszy spadek od sześciu lat.
W pierwszym kwartale 2026 roku nakład książek i broszur w Rosji spadł o 26%, do 57,3 miliona egzemplarzy, w porównaniu z 77,5 miliona rok wcześniej. To najgłębszy spadek od co najmniej sześciu lat. Dane Rosyjskiej Izby Książki i Stowarzyszenia Dystrybutorów Książek zostały zaprezentowane na konferencji podczas festiwalu na Placu Czerwonym, jak podaje publikacja Book Industry.
Liczba opublikowanych tytułów spadła o 11%, a średni nakład o 17%. Dla porównania, podobne spadki miały już miejsce dwukrotnie: w 2020 roku, z powodu COVID-19, nakład spadł o 19% w całym roku, a w pierwszym kwartale 2023 roku spadł o 23%, ponieważ rynek zachwiał się po skutkach inwazji na Ukrainę: wycofaniu się zagranicznych właścicieli praw autorskich i rosnących cenach papieru. Po obu wstrząsach nastąpiło ożywienie – nakład wzrósł o 10% w 2024 roku. Obecny spadek nie ma jeszcze wyraźnego, jednorazowego źródła.
Sytuacja w handlu detalicznym offline jest jeszcze gorsza: sprzedaż w księgarniach w pierwszym kwartale 2026 roku spadła o 18,8%, a roczne obroty detaliczne w handlu offline w 2025 roku wyniosły 36,9 mld rubli – najniższy poziom od siedmiu lat. Konsumenci przenoszą się na rynki: ich udział wzrósł do 57% rynku, podczas gdy udział księgarni spadł do 34%.
Organizatorzy konferencji jako przyczyny kryzysu wymieniają rosnące obciążenia podatkowe – księgarnie, w przeciwieństwie do wydawców i drukarni, nie kwalifikują się do preferencyjnych stawek składek ubezpieczeniowych – a także dumping rynkowy i „zaostrzenie przepisów dotyczących publikacji”. To ostatnie jest eufemizmem dla ograniczeń cenzury: w ostatnich latach w Rosji gwałtownie wzrosła liczba konfiskat książek, zakazów dystrybucji i spraw karnych związanych z książkami.
@bartek555 ale tradycyjnie przy braku papieru toaletowego książki się sprzydają. Bolszewickie podejście do kultury i Sztuki każe stać na środku pokoju i podetrzeć się ważnymi dziełami literatury.
@bartek555 @alaMAkota Śmiejecie się, a tymczasem to prawda. Oni umieją składać literki do kupy, ale nie rozumieją co czytają. Mój ulubiony przykład to "Rok 1984" Orwella, który od lat figuruje na liście bestsellerów – i co z tego? Nie dociera do nich, albo czytają go odwrotnie, kibicując Wielkiemu Bratu.
czy 1/4 z ksiazek w Rosji jest była o wytwarzaniu narkotykow???
Wszystkie dzieła opublikowane po 1990 roku, które zawierają opisy wytwarzania, przechowywania lub zażywania narkotyków, muszą być specjalnie oznakowane. Nałożyło to bezprecedensowe obciążenia na wydawców i dystrybutorów.
Nakład książek w Rosji spadł o 26% w wyniku bezprecedensowej cenzury. To najgłębszy spadek od sześciu lat.
@alaMAkota Kiedyś świat zachwycał się Rosjanami, którzy w metrze czytali Dostojewskiego, Tołstoja i innych klasyków. Czytali przede wszystkim to, gdyż lwia część publikacji nie była dostępna na rynku lub bibliotekach, bądź też wydanie książek zablokowała cenzura. Widać, że Rosja wraca do sprawdzonego modelu.
Mały wpisik na temat #produkcjatv Stara czołówka, do programu muzycznego niszowej stacji TV. Ale chciałem pokazać w tym wypadku łączenie animacji, z "żywymi zdjęciami". Było trochę roboty przy tym. Stąd skromy making of. Jak to potem łączyliśmy. Pomysł i reżyseria moja, ale uznania dla grafika, który musiał dorysować całe tło, do tego co nagraliśmy. Przy okazji widać patenty i druciarstwo Ale tak to się robi (° ͜ʖ °)
Jedna z najrzadszych i najdroższych ras kota domowego Khao manee to wywodząca się z Tajlandii rasa kota, której nazwa oznacza dosłownie „biały klejnot”. Koty te, podobnie jak koty syjamskie, koty tajskie, koraty i suphalaki, były wymieniane w nowożytnych źródłach historycznych poświęconych kotom rasowym hodowanym w pałacach władców Tajlandii.
Khao manee były początkowo znane jako khao plort, co oznacza „całkowicie biały”. Charakteryzują się krótką, gładką, całkowicie białą sierścią, różowym nosem i różowymi poduszeczkami łap, a także wyrazistymi oczami o czystym, intensywnym kolorze, które bywają porównywane do kamieni szlachetnych. U kotów tej rasy, podobnie jak u innych białych kotów, występuje niekiedy heterochromia – osobniki jednym oku błękitnym i jednym złotym są uznawane za najrzadsze i są najwyżej cenione.
Rzadkość khao manee wynika przede wszystkim z faktu, że do niedawna koty tej rasy były ściśle związane z rządzącą Tajlandią rodziną królewską i prawo zabraniało wywożenia ich poza granice kraju, przez co nie były dostępne nigdzie indziej. Zmieniło się to dopiero w ostatnich dekadach – w 1999 roku kilkanaście osobników zostało sprowadzonych do Stanów Zjednoczonych, a w roku 2004 także do Francji. Zmiana ta była podobno spowodowana obawą, że rasa może z czasem zaniknąć, a współpraca z profesjonalnymi hodowcami z innych części świata dawała jej większe szanse na przetrwanie.
Khao manee należą do pięciu ras kota domowego, które jakiś czas temu zostały oficjalnie uznane za narodowe symbole Tajlandii i elementy narodowego dziedzictwa kulturowego (pozostałe to suphalak, korat, korn ja i wichien maat, czyli kot tajski). W kraju swojego pochodzenia są wciąż łączone z rodziną królewską, są też przedstawiane jako przynoszące szczęście i dostatek – choć warto wspomnieć, że dostatek jest w pewnym sensie warunkiem posiadania khao manee. Kot tej rasy może kosztować od siedmiu do nawet jedenastu tysięcy dolarów.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
Obcokrajowcem jest średnio co czwarty pracownik w usługach administrowania i w działalności wspierającej, m. in. w agencjach zatrudnienia, w firmach sprzątających i ochroniarskich. Znaczący, bo ponad 16-proc udział mają cudzoziemcy wśród pracujących w hotelarstwie i gastronomii (HoReCA), a także w branży TSL, czyli w transporcie i logistyce (ponad 14 proc.). Mocno uzależnione od pracy migrantów zarobkowych jest również budownictwo – wynika z analiz ekspertów firmy Deloitte, zawartych w „Raporcie o Migracji” przygotowanym wspólnie z Instytutem Spraw Publicznych i firmą badawczą Ipsos.
Cudzoziemcy są dziś koniecznością dla utrzymania ciągłości operacyjnej – podkreśla Agnieszka Włoch, dyrektor personalna Grupy LipCo Foods (należy do niej m. in. potentat drobiarski SuperDrob), która zatrudnia ok. 1000 obcokrajowców, głównie z Europy Wschodniej i Azji. Większość jej pracowników produkcyjnych to cudzoziemcy. – Głównym powodem jest niedobór pracowników na rynku lokalnym, szczególnie na stanowiskach fizycznych – wyjaśnia Agnieszka Włoch
Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający agencji zatrudnienia Otto Work Force ocenia, że przemysł mięsny i rybny już od kilku lat są zdominowane przez pracowników z zagranicy. Obcokrajowcy są też ratunkiem dla branż z sezonowymi skokami produkcji czy usług, za którymi idzie skok popytu na ręce do pracy.
To teraz najpewniejsza, choć coraz bardziej kosztowna, droga do zapewnienia ciągłości realizacji inwestycji we wszystkich gałęziach budownictwa, gdzie pracy rąk ludzkich nie jest w stanie zastąpić technologia – wyjaśnia Aneta Andruszkiewicz, która podkreśla dużą elastyczność i motywację zagranicznych pracowników: nie przeszkadzają im budowy wyjazdowe, praca zmianowa czy praca w nadgodzinach
Co o tym myślicie? To naturalna kolej rzeczy: nasi wyjeżdżają "na zachód" a co nas przyjeżdżają cudzoziemcy? Dwa - jest nas za mało i faktycznie brakuje rąk do pracy. Trzy - może to po prostu januszexy czy niskie zarobki powodują że nie ma chętnych? Albo pracownicy sezonowiec wyrabiają jakieś normy i wskaźniki? W mojej firmie cudzoziemców mamy kilku, ale to specyficzna branża. Ale od znajomych wiem że pogarszające się warunki pracy, już abstrahując od najniższej krajowej powodują że odchodzą np. z marketów.
#playboy #niepelnosprawnosc #ciekawostki #a11y #usa . źródło
The National Library Service for the Blind and Physically Handicapped (NLS) publikowało brajlowskie wydanie magazynu Playboy od 1970 roku. Wersja brajlowska zawiera cały tekst z wydania drukowanego, lecz nie zawiera żadnych ilustracji. W 1985 roku Kongres wstrzymał finansowanie tłumaczenia magazynu na brajla, jednak sędzia Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Thomas Hogan uchylił tę decyzję, powołując się na ochronę wynikającą z Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA.
Transport rakiety Sojuz na platformę startową na kosmodromie Bajkonur, 9 października 2018 roku. Wystrzelenie odbyło się w ramach misji Expedition 57 i miało na celu dostarczenie dwóch astronautów do trzech osób przebywających już na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ostatecznie start nastąpił 11 października 2018 roku, jednak w trakcie lotu doszło do awarii jednego z silników pierwszego stopnia rakiety, co wymusiło przerwanie misji. Kapsuła wraz z astronautami nie osiągnęła planowanej orbity i powróciła na Ziemię po trajektorii balistycznej. Sojuz z astronautami wylądował na spadochronach około 400 kilometrów od miejsca startu.
Ciekawe jest też to że Sojuzy skalda się i transportuje horyzontalnie.
Jestem zaskoczony, że aż tyle. Ja to w ogóle nie myślę o ślubie, ale jakbym miał brać jeden to drugi chyba też. Jakoś takie to naturalne. Za to dziecka nie chciałbym chrzcić.
Jestem z dolnego Śląska.
@dez_ co do powiatu janowskiego, za moment to będzie dobry skansen. Tam wszystkiemu się opierają, nie chodzi mi, że śluby wyznaniowe są złe. Tylko oni blokują każdy możliwy rozwój i wpływają na cały region. Od zawsze tam skrajna prawica ma ponad 90% poparcia
Najmniejszy kot Ameryki Kodkod (Leopardus guigna), znany też jako ocelot chilijski, kot chilijski, kot górski lub güiña, to mały dziki kot dorastający do około 50 centymetrów i osiągający wagę do 2,5 kilograma. Koty te są związane z bardzo specyficznym środowiskiem południowoandyjskich lasów deszczowych strefy umiarkowanej, które rozciągają się na terytoriach południowego i środkowego Chile oraz zachodniej Argentyny.
Kodkod ma małą głowę, dość duże w stosunku do reszty ciała łapy oraz krótki, ale przy tym puszysty pręgowany ogon dorastający do około 25 centymetrów. Jego futerko ma najczęściej kolor brązowożółty lub brązowoszary z ciemnymi cętkami, choć u osobników melanistycznych może być również całkowicie czarne lub ciemnoszare z czarnymi cętkami.
Koty te są aktywne zarówno za dnia, jak i w nocy, ale zapuszczają się na bardziej otwarte tereny dopiero po zapadnięciu zmroku. Znakomicie wspinają się na drzewa, mimo to jednak wolą polować na ziemi – ich ofiary to przede wszystkim małe ptaki, gryzonie i jaszczurki. Zdarza się też, że zakradają się do zagród i kurników.
Nie do końca wiadomo, w jakim stanie jest populacja kodkodów. Postępujące wyniszczanie ich naturalnego środowiska oraz zabijanie ich przez ludzi, którzy uważają je czasem za szkodniki, stanowią najpoważniejsze zagrożenia dla tego gatunku.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
@sireplama Prawda? Człowiek z reguły kojarzy tylko ocelota i może jeszcze parę innych małych dzikich kotów, które czasem przewijają się w internetach, a tu się okazuje, że jest ich całkiem sporo