#alkoholizm ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Uczcze to spankiem, dobranoc ;*
Bo jak wiadomo Lepsze spanko niż chlanko :)
#dobranoc

#alkoholizm ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Uczcze to spankiem, dobranoc ;*
Bo jak wiadomo Lepsze spanko niż chlanko :)
#dobranoc

Zaloguj się aby komentować
Trudno jest mi się odciąć od alkoholowego środowiska. #alkoholizm

Zaloguj się aby komentować
#alkoholizm #chwalesie
Dobra, otwieram tego browara. Niby - według google - gadałem z "szefem" o trzynastej ale c⁎⁎j wie o czym bo na urwanym, przeziębiony jestem to ze starodawnych metod korzystam. Tak jestem tam, k⁎⁎wa, potrzebny, że jak otrzymam świąteczną premię to chyba ją oddam komuś, komu zależy.
PS Nie, no, przepiję ją, bez jaj. A potem się pewnie obudzę, cały mokry.
Zaloguj się aby komentować
już 11 miesięcy wolności
Kolejny piękny miesiąc pełen nowych doznań, miło spędzonego czasu, mimo brzydkiej pogody. Doświadczanie piękna życia jest możliwe tylko na trzeźwo. Obecnie mam fazę maniakalną, ale lepiej sobie z nią radzę teraz, zobaczy się jak będzie w następnej. Na ten moment czytam " Wywieranie wpływu na ludzi teoria i praktyka" R. Cialdini
#alkoholizm


Zaloguj się aby komentować
W ogóle to wam powiem, że wstanie w sobotę po piątkowej domówce, bez kaca (bo nie pije) to wspaniała rzecz, nic Cię nie boli, jesteś wypoczęty możesz sobie załatwić sprawy które sobie zaplanowałeś.
Polecam ten stan 👍
#alkoholizm
(Tak wiem, można pić z umiarem i nie mieć kaca, ale ja tak nie potrafię :p)
Zaloguj się aby komentować
Przegrałem.
#alkoholizm
No to się powtórzę bo już parę razy pisałem, zapisz się na terapię.Taka zwykła na NFZ. Jest w każdym większym mieście za free. Idzie o wiele łatwiej jak wiesz co cię czeka, na co uważać i co się będzie działo. Masa różnych ludzi ma jak ty i razem idzie łatwiej poprostu. A wywalenie alko z domu i unikanie wyzwalaczy to podstawa
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Alkoholizm level Złota Rączka.
Ale przynajmniej bombelek się do czegoś przyda.
#heheszki #diy #alkoholizm
Zaloguj się aby komentować
Jezusicku przenajświętszy - niby nie ma co się chwalić #alkoholizm ale z tym skurwolem to tylko jakieś Perfecto Mundo albo mocne torfówki mogą konkurować. A pewnie znajdą się i lepsze rumy...

Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj znów trochę mojej pracy #produkcjatv
Trzy spoty TV na zlecenie Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Województwa Śląskiego.
Do wszystkich trzech spotów napisałem scenariusze, wyreżyserowałem je i zmontowałem. Oczywiście nie zrobiłem tego samodzielnie tylko z ekipą produkcyjną.
Spoty przedstawiają skutki uzależnienia. Alkohol za kierownicą, narkotyki i uzależnienia behawioralne (w tym wypadku hazard) Ponieważ kampania ma charakter lokalny, w stacjach telewizyjnych, zatem poniżej, linki do streamable.
Oczywiście jeśli chodzi o moją #pracbaza zapraszam do dyskusji i zadawania pytań (° ͜ʖ °)
#produkcjafilmowa #ciekawostki #alkoholizm #narkotykizawszespoko #hazard
@Klamra Domyślam się, że nie miałeś wpływu na hasło i zostało narzucone przez jakiegoś urzędasa.
Niestety forma "10 przykazań bożych" nie działa wystarczająco dyscyplinująco na umysł człowieka.
Hasło: "Myśl także o innych", albo "Pomyśl o innych" jest skuteczniejsze niż "Nie myśl tylko o sobie".
Myślałem, że już wszyscy wiedzą, że mózg pomija słówko "nie" i bardziej zwraca uwagę na resztę zdania. To już dawno udowodniono.
Zaloguj się aby komentować
Panie, panowie, owce i inne baśniowe stwory, prezentuję Wam... Perpetuum Debile.
Wszyscy powinniśmy dążyć do idealnej równowagi.
#heheszki #perpetuumdebile #thanoswasright #alkoholizm
Zaloguj się aby komentować
Chyba zajrze dzis na spotkanie NA, bo trzezwosc mnie uwiera.
#zalesie #alkoholizm #uzaleznienie

Zaloguj się aby komentować
3. Przegląd siebie #postoicku będąc uzależnionym
Jak wspominałem ostatnio optymalny przegląd siebie składa się z dwóch etapów: porannego i wieczornego. Ja jednak będąc osobą uzależnioną nie mogłem robić tego w ten sposób z jednej prostej przyczyny - każdego wieczoru musiałem być zjarany i upity. Trudno, jak trzeba to trzeba, lecz nie mogło to stać się wymówką, żeby zaprzestać pracy nad sobą. Trzeba było tylko znaleźć jakieś rozwiązanie, a było nim robienie przeglądu siebie raz dziennie. Najczęściej rano, czasem jakoś do południa.
Ta trochę awaryjna wersja przeglądu siebie jest połączeniem wariantów porannego i wieczornego w całość. Czasami i do tej pory zdarzy mi się zrobić to ćwiczenie w ten sposób np. gdy robię go mocno zmęczony leżąc już w łóżku i po prostu zasnę w trakcie.
Tego typu przegląd zaczynamy od części wieczornej czyli rozliczamy się z dnia poprzedniego, a następnie planujemy dzień bieżący. Skuteczność takiego przeglądu może być trochę gorsza. Największą jego wadą jest chyba to, że po zrobieniu przeglądu tuż przed snem bardzo dobrze się zasypia i sen jest spokojnieszy, co zdążył kiedyś zauważyć Seneka:
Jaki sen smaczny następuje po takim zbadaniu siebie! Jaki spokojny, jaki głęboki, jaki niezakłócony, gdy dusza jako stróż siebie samej i tajny sędzia człowieka po wnikliwym rozpoznaniu swego postępowania albo pochwali swe obyczaje, albo je zgani. Ja również praktykuję ten zwyczaj i dzień w dzień zdaję rachunek przed sobą.
Gdy jednak byłem na początkowym etapie pracy nad sobą, będąc wtedy kontrolowany przez mechanizmy działania nałogów, oraz mając w głowie całą masę fałszywych schematów myślowych. Nie miało to wielkiego znaczenia czy zrobię przegląd siebie w wersji optymalnej czy awaryjnej. Mogłem też zapomnieć o wprowadzaniu się w stan pogłębionej refleksji. Robiłem go na tyle na ile byłem w stanie, czyli z dzisiejszej perspektywy byle jak. Najważniejsze jednak było to, że w ogóle go robiłem, zachowując przy tym regularność.
Miałem takie szczęście, że od samego początku naprawdę zajarałem się stoicyzmem, dzięki czemu specjalnie nie musiałem się zmuszać do stoickich praktyk, a po pierwszych kilku razach udało mi się zauważyć pierwsze pozytywne efekty tej stoickiej techniki. Pomału robiłem się spokojniejszy, przestałem denerwować się każdą drobnostką i nie brałem wszystkiego tak bardzo do siebie.
Na początku były to naprawdę drobne rzeczy, ale już mogłem poczuć jak zyskuję jakąś minimalną sprawczość w swoim życiu i poprawia się moje samopoczucie. Pomyślałem sobie wtedy, że dotychczas nie wiedziałem co robię i błądziłem po omacku, a właśnie teraz otrzymałem instrukcję obsługi do swojego życia. Dzięki temu wszystkiemu chęć do dalszej pracy nad sobą przychodziła sama. Na tym właśnie polega motywacja. Nie spada ona z nieba, lecz zyskuje się ją przez robienie czegoś, a widząc efekty swoich działań nabiera się chęci na więcej.
Wieczorem natomiast zamiast przeglądu siebie (którego nie mogłem robić z wiadomych względów) robiłem sobie analizę tego jak ja się właściwie czuję po zażyciu mojej codziennej porcji używek. Starałem się być świadomy swoich odczuć pod ich wpływem przynajmniej przez kilka lub kilkanaście minut. Byłem w szoku, że będąc już uzależniony nie brałem ich nigdy w sposób świadomy, nie myślałem o tym jak się czuję, bo robiłem to w sposób automatyczny. Była to ucieczka przed swoimi myślami, w trakcie której wmawiałem sobie, że jest super, że czuję się dobrze, a wcale tak nie było.
Gdy robiłem te analizy okazało się, że po marihuanie wzmagały się moje lęki, a po alkoholu czułem ciągły niedosyt, straszne ssanie, które znikało razem z lękiem gdy dawka była już tak duża, że znikałem też ja, znikała moja świadomość, urywał się film, lub był mocno poszarpany.
Poza tym swoją pracę nad sobą popierałem codziennym słuchaniem podcastu: " Ze stoickim spokojem ". To właśnie stąd brałem swoją wiedzę w jaki sposób pracować nad sobą i w jaki sposób starać się myśleć, żeby przestać czuć wieczny niepokój, który był powodem mojej ucieczki w używki. Moja początkowa praktyka stoicka, powiedzmy przez jakiś tydzień, polegała na tych dwóch rzeczach - każdego dnia robiłem przegląd siebie i słuchałem jeden odcinek podcastu.
Słuchając kolejne odcinki wiedziałem, że następnym krokiem będzie zajrzenie w głąb siebie, żeby dowiedzieć się o co tak właściwie mi chodzi. Nie rozumiałem do końca co to znaczy i cholernie się tego bałem. Co ja tam znajdę skoro tak ciągle przed sobą uciekam? Czy ja w ogóle chcę tam zaglądać? A może lepiej tego nie robić? No ale skoro powiedziałem "a" trzeba było powiedzieć też "b". Więc po tych paru dniach zabrałem się do następnej równie ważnej stoickiej techniki - pracy nad wyobrażeniami. Polega ona na odnajdywaniu, przełamywaniu i zmianie błędów poznawczych i niekorzystnych schematów myślowych.
A w jaki sposób się to robi opiszę w kolejnych odcikach. Jest to obszerny i złożony temat, więc planuję rozbić go na dwa wpisy. Już coś zacząłem tam sobie skrobać, ale chcę to zrobić porządnie, więc będzie chwila przerwy i kolejny wpis powinien pojawić się w poniedziałek.
#stoicyzm #alkoholizm #marihuana
"Wieczorem natomiast zamiast przeglądu siebie (którego nie mogłem robić z wiadomych względów) robiłem sobie analizę tego jak ja się właściwie czuję po zażyciu mojej codziennej porcji używek. Starałem się być świadomy swoich odczuć pod ich wpływem przynajmniej przez kilka lub kilkanaście minut."
Taka trochę praktyka medytacji
Zaloguj się aby komentować
Koledzy kolegi mi opowiadali, żeby zagadywać dziewczyny w barach lub klubach, oraz mówili gdzie dobre nalewki, tanie shoty. Też bym na odwagę walnął sobie setkę lub dwie wódki. Tym czasem ja nie spożywający nie miałem serca im powiedzieć o tym, jak widziałem ich zaangażowanie. Jedynie powiedziałem " kluby to nie dla mnie bo nie jestem imprezowy" to zaczęli mi mówić bym do barów chodził.
#alkoholizm
Zaloguj się aby komentować
Jakbyście się zastanawiali dlaczego ten zjeb znów się pojawił, to wyszedłem z zamkniętego odwyku w Morawicy i mam miesiąc miodowy.... Jak chcecie to AMA... To było tragicznie słabe. Nie jestem artystą, mnie nie wolno wszystko
Zaloguj się aby komentować
1. Co skłoniło mnie do wyjścia z nałogów #postoicku
O tym, że byłem uzależniony oraz, że poradziłem sobie z tym problemem przez praktykowanie stoickich technik pisałem już wcześniej . Mówiłem też o tym w podcaście . Było to jednak trochę krążenie wokół głównego tematu, czyli jak to konkretnie zrobiłem? W tej serii wpisów postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
Zacznę od tego, że jestem wolny od nałogów od 09.07.2023r. Wcześniej przez kilkanaście lat żyłem jako wysokofunkcjonujący ćpun (alkohol to również narkotyk) i jakoś tam dawałem radę. Nie zaliczyłem żadnego spektakularnego dna, co często jest motywacją do zmiany. Nie doznałem też nagłego olśnienia uświadamiając sobie, że nie mam kontroli nad używkami. Zdawałem sobie z tego sprawę od lat. Było to jednak zbyt mało, żebym zdecydował się pójść na terapię, a uważałem ją wtedy za jedyną szansę na wydostanie się z błędnego koła uzależnień.
Co więc spowodowało, że postanowiłem spróbować przezwyciężyć swoje uzależnienia przy pomocy stoicyzmu?
Jak to często w moim życiu bywało zadecydował o tym przypadek i złożyło się na to kilka czynników:
- Pierwszym z nich było to, że od pewnego czasu grubo leciałem po bandzie. Ładowałem w swój organizm hurtowe ilości marihuany i alkoholu.
W pewnym momencie próbując ograniczyć jaranie zacząłem więcej pić, a jak zacząłem więcej pić to tak się rozpędziłem, że nie mogłem przestać. Trochę mnie to przeraziło bo alkohol zawsze był tą używką bardziej poboczną, używaną głównie do podbicia efektu działania trawy. Poczułem wtedy, że wpadłem z deszczu pod rynnę i próbowałem spiąć d⁎⁎ę i ograniczyć jego spożycie. W jakimś stopniu mi się to udało, ale kosztem było cierpienie psychiczne, z którym nie potrafiłem sobie dać rady.
- Drugim czynnikiem był wspomniany wcześniej przypadek, że w tym momencie, będąc w takim akurat położeniu odkryłem stoicyzm. Pierwsza moja styczność ze stoicyzmem była przez wywiad Przemka Górczyka z Tomaszem Mazurem. Następnie już bezpośrednio w podcaście Tomasza Mazura również przypadkiem wpadł mi w oko odcinek 83 - 'Uzależnienia i stoicyzm analiza pogłębiona'(akurat był u góry). Pomyślałem sobie, ok, zobaczę co tam jest, jednak nie robiłem sobie wielkich nadziei.
- Trzecim czynnikiem było moje zmęczenie wielokrotnymi nieudanymi próbami wyjścia z nałogów na własną rękę - metodą 'silnej woli'. To śmieszne jak ktoś kto nie ma za grosz sprawczości może chcieć próbować właśnie w ten sposób poradzić sobie z tak dużym i złożonym problemem jakim jest uzależnienie. Była to po prostu bezmyślność i zapewne jakiś mechanizm działania nałogu polegajacy na tym, żeby dawać złudną nadzieję na jego pokonanie, a w rzeczywistości jedynym efektem tych prób było wpieprzanie się w niego coraz bardziej.
Kiedyś miałem taki rok, w którym praktycznie każdego dnia rano postanawialem sobie, że dziś jest już koniec i nie zajaram, ani się nie napije. Gdy jednak przychodził wieczór a ja byłem już zmęczony, robiło się ciemno co również wpływało na mój nastrój, mogłem być też poddenerwowany, czymkolwiek (bo powód zawsze się znajdzie) i moje poranne postanowienie trafiał szlag. Jechałem wtedy do dilera, kupowałem grama albo dwa. Potem w domu paliłem wszystko co miałem i zapijałem to kilkoma piwami. A następnego dnia wstawałem i znów przyrzekałem sobie, że dziś to już na pewno nie zajaram, ani się nie napije. Powtarzałem ten cykl przez jakieś 200 dni z rzędu, a może i więcej. Można sobie wyobrazić co takie coś robi z psychiką. Przez codzienne łamanie swojego postanowienia poczucie własnej wartości nie tylko szoruje po dnie, ale i zakopuje sie w warstwie mułu. Naprawdę nie polecam.
Podsumowując byłem mocno zmęczony tym przedłużającym się stanem uzależnienia, którego nie akceptowałem. Tak właściwie to tylko czekałem, żeby ktoś włożył mi w łapę jakieś narzędzie dzięki, któremu mógłbym się wydostać z tej karuzeli spierdolenia. Wtedy nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę, ale tak właśnie było.
Wypadkową tych czynników było to, że gdy tylko takie narzędzia dostałem, to do razu chętnie przeszedłem do działania i zacząłem ich używać. W jutrzejszym wpisie opiszę jedno z tych narzędzi, będzie to opis najważniejszej stoickiej techniki jaką jest przegląd siebie.
#stoicyzm #alkoholizm #marihuana
Jakiś czas temu też zacząłem zgłębiać stoicyzm i jako efekt uboczny (czyli po prostu nie z takim założeniem się za to zabrałem) było to, że nagle o wiele lepiej potrafiłem poradzić sobie z nałogami czy jakimiś złymi przyzwyczajeniami, bądź też rzeczami, które mnie dręczyły. Próbowałem wiele razy "uderzyć pięścią w stół", zawziąć się i z tym walczyć, ale efekt był bardzo krótkotrwały, a potem wszystko wracało i to spotęgowane. Dzięki poznawaniu stoicyzmu gdzieś podświadomie zacząłem odrzucać te rzeczy, które tak mnie męczyły i to nawet z nimi nie walcząc. Byłem już nawet o krok od zapisania się do terapeuty co zawsze było u mnie nie do pomyślenia, a okazało się, że potrafię się zmienić i czuję ostatnio w sobie większą moc. Jeżeli ktoś, kto to czyta czuje, że ma nałogi, przyzwyczajenia itp., z którymi ciężko mu się zmagać z całego serca polecam zagłębić się w stoicyzm.
Zaloguj się aby komentować
#praca #zalesie #alkoholizm
Kiedy pomyślę, że jutro po południu jadę do tej je⁎⁎⁎ej Bielsko-Białej, na, k⁎⁎wa, pięć dni, to nawet łomża którą właśnie sączę mi nie smakuje. Może i praca jest ciężka ale przynajmniej mało płacą. Zatrzymać czas!
Zaloguj się aby komentować
@Michumi na początku nie było różnicy, później zaauwazylem, że bardziej mi się chce robić rzeczy wszelakie, tzn wcześniej też nie zamulałem pały ale do wszystkiego musiałem się zmuszać, teraz mi się chce coś robić.
Spać mi się śpi tak samo czyli wspaniałe, ale na pewno łatwiej mi wstawać.
I to chyba tyle, nie jestem jakiś rozdrażniony czy coś.
Zaloguj się aby komentować