Wiadomo, że serial skończył się wraz z odejściem trójcy. Próbowałem się przekonać do The Grand Tour, ale powiedzieć że odrzuciły mnie pierwsze 3 odcinki, to jak nic nie powiedzieć. Niebywała dawka cringu, której wisienką na torcie byli "zapraszani", a następnie zabijanie goście.
Czy dalej jest lepiej? Jeśli tak, to od którego momentu warto to oglądać?
@Furto brytyjski humor, przekombinowany na amerykańskie warunki. W mojej opinii The Gran Tour, było świetne, Każdy odcinek i z faktu że jestem fanem tej trójki. Moja opinia się nie liczy...
Nie jestem obiektywny.
@Furto Oni później odeszli od formy studia i właściwie pod koniec to był The Grand Tour, czyli niezwykłe wyprawy. Więc teoretycznie im dalej, tym lepiej.
Już w 7 odcinku 1 sezonu masz wyprawę do Namibii. Od 3 sezonu przestali zapraszać gości, a od 4 są same wyprawy.
Nie widziałem tutaj tego "serialu". Top Gear można kochać albo nie lubieć to fakt. Tak samo jak to, że jest to wyreżyserowane show mające być programem motoryzacyjnym. A co w tym jest innego? Przede wszystkim chemia między trzema prowadzącymi, którzy udowodnili, że łączy ich nie tylko praca a również przyjaźń. Bo nie da się udawać przyjaźni tak długo w programach na żywo. TG jest pełne humoru, sarkazmu i pokory. Jeremy Clarkson, bardzo często naśmiewa się z innych ale najczęściej on wyśmiewa siebie samego, tak, przeczytałem praktycznie wszystkie jego felietony.
Piszę o tym teraz bo przypominam sobię to najlepsze show i polecam każdemu, nawet jak się nie interesuje motoryzacją
@zjadacz_cebuli pełna zgoda. Ja na motoryzacji znam się , a jednak vibe bijący od prowadzących, poczucie humoru i docinki sprawiają, że dla mnie top gear to seria o nich a auta to tylko dodatek. Żałuję tylko, że nie obejrzałam nigdy pierwszych sezonów tego składu. Już raczej marne szanse
@zjadacz_cebuli to nie jest najlepszy program tv o motoryzacji. To jest najlepszy program tv w ogóle, na całym świecie, kiedykolwiek wyprodukowany (° ͜ʖ °)
Już w pierwszym odcinku zakochałem się w głównych bohaterach. I w początkowo małomównym Connellu, i w zadziornej Marianne, choć to tylko pozory, które z każdą kolejną minutą pękają.
Zgadzam się z opinią, że ten serial może działać terapeutycznie dla wszystkich, którzy czują, że nie pasują do grupy. W obojgu zobaczyłem siebie, przez co poczułem się lepiej z moją przeszłością, która wiązała się głównie z poczuciem braku przynależności i zrozumienia przez innych.
Jednocześnie to serial, który wielokrotnie wzbudzał mnie poczucie niepokoju. Łapałem się na tym, że czułem niechęć do włączenia kolejnego odcinka z obawy, że coś przykrego wydarzy się pomiędzy bohaterami albo ogółem w ich życiach. Równie często miałem rację.
Sama ich relacja była trudna. Connell przez długi czas był emocjonalnie niedostępny, z czasem jednak się otworzył. Z kolei Marianne po wielu przykrościach i niedopowiedzeniach coraz bardziej zamykała się w niskim poczuciu własnej wartości, a potem nienawiści do samej siebie, wiążąc się przez to z nieodpowiednimi osobami.
Normalnie ponarzekałbym także na przesyt scenami erotycznymi... ale tutaj zostały nakręcone wyjątkowo ze smakiem, że ani trochę mi nie przeszkadzały.
Dlaczego więc nie wystawiłem najwyższej oceny, mimo że tak bardzo spodobał mi się ten serial? Przez finałową scenę, która jest jedną wielką kliszą. W momencie, gdy w końcu oboje zrozumieli, ile dają sobie nawzajem szczęścia, oczywiście musiało wydarzyć się coś, z czego jedno z nich nie było w stanie zrezygnować. I znowu zamiast być szczęśliwi, to muszą się rozstać i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wrócą do siebie. Być może kolejnego razu już nie będzie.
I tak, jestem trochę zły, że historia nie zakończyła się szczęśliwym zakończeniem, chociaż z tym też można się kłócić, bo gdyby popatrzeć na nich z osobna, to każde z nich miało swój „happy end”. Szkoda tylko, że nie wspólny.
Barney, załamany tym ze zostal przez Moe nazwany "nachlanym gamoniem":
- żebyście wiedzieli ze wezme te lekcje pilotażu
Homer na to: ale do pilotowania trzeba być trzeźwym, nie to co przy jeździe samochodem!
Kurcze obejrzałem sobie wczoraj 4 i 5 odcinek rycerza siedmiu królestw no i one są epickie i piękne.
Opowiadania Martina nie znałem, na początku wydawała się to prosta opowieść od zera do bohatera, gdzie wszystko pójdzie łatwo i sielankowo ale właśnie w tych odcinkach cała esencja świata GoT została wyciśnięta.
Za tydzień ostatni odcinek pierwszego sezonu - czekam z niecierpliwością.
- Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę.
- No, ubierasz się pan.
- W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
- Fakt.
- Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.
- I zdążasz pan?
- Nie. Ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko – widzi pan – ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu. A potem to już mam z górki, bo tak: 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu. Znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma. To jeszcze mam kwadrans – to sobie obiad jem w bufecie. To po fajrancie nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra dwudziesta druga pięćdziesiąt jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać.
9iW ostatni czwartek w robocie coś tam sobie śmieszkowaliśmy i luzie z mojego otoczenia coś o PRLu i filmach z tamtego okresu zaczęli mówić (dla nich to abstrakcja - młodzież po 22-28 lat) no i mówię że był taki za⁎⁎⁎⁎sty serial Zmiennicy (część coś tam kojarzyła)...
I jak się okazało (sam byłem zaskoczony) - znam piosenkę tytułową Gintrowskiego słowo w słowo od początku do końca!
"Jedno życie, a spraw tyle,
ugryźć sam nie jesteś w stanie.
Kto zastąpi Cię na chwilę,
Solidarnie da Ci zmianę..."
Puscilem sobie Lead Children ne netflixie, mini serial na podstawie walki Jolanty Wadowskiej-Krol ( aka Matka Boska Szopienicka), slaskiej lekarki zmagajcej sie z zatruciem olowiem ktore mialo miejsce w okolicach huty, walczac o zdrowie dzieci nie dala sie komunistycznej wladzy, historia lokalnie znana. Serial bardzo fajny solidne 7,5/10 ( niby 7/10 ale zawyzylem bo w roli glownej Joanna Kulig czyli MILFIatko pierwszego sortu). Polecam
Narzekają na przełamania i klasyczne unetfliksowienie historii, ale pamiętając, że to jest bardzo luźno oparte na faktach, rzeczywiście dobry serial. Żanet Kaleta poleca.
Wczoraj skończyłem oglądać Pluribus. Będzie dużo spoilerów.
Przemyślenia: BARDZO CHCIAŁBYM ŻYĆ W TYM ŚWIECIE JAKO WOLNY CZŁOWIEK.
Po pierwsze jestem fanem post-apo, urbexu i liminal space. Czyli wszystko to co znajdziemy w świecie pluribusa. Centra handlowe porzucone, towar dalej leży. Na życzenie można wywalić wszystkich z miasta. Zwiedzasz mieszkanka, sklepy i fabryki do woli.
Z drugiej strony masz kontrolę nad resztą populacji. Oczywiście oznacza to odblokowanie gigaharemu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) ale w tej sytuacji oprócz przyjemności pojawiają się także nowe obowiązki. Te złączone umysły są jak dzieci we mgle, niezdolne do zagwarantowania swojego przetrwania. Więc tworzycie symbiozę, gdzie oni spełniają twoje zachcianki a ty robisz polowania na zwierzęta aby poddani mieli co jeść. Nie musisz tych zwierząt kroić ani nic, tylko strzelba, BUM, i podwładni sami przerobią mięso na jedzenie. Oczywiście 13 ludzi nie utrzyma 7 milionów ale przynajmniej poprawisz lokalną sytuację.
Drugie to nakaz zrobienia traktorów AI i napisania kodu do nich. Hivemind ma w głowie wszystkich wielkich informatyków, więc niech zrobią AI. AI będzie zbierać plony. Oczywiście oni nie mogą włączyć tych traktorów tylko ty to musisz zrobić. Więc wszędzie na świecie trwa produkcja traktorów a ty latasz (ze swoim haremem) i włączasz własnoręcznie każdy po kolei. To akurat by miało lepszy wpływ na podtrzymanie ludzkości przy życiu.
Trzecie: główna bohaterka ma problem bo hivemind ma jej jajeczka z których zrobią komórki macierzyste potrzebne do dopasowania wirusa pod jej ciało. Ja jako facet się tym nie muszę martwić bo z nasienia nie zrobisz komórek macierzystych. ALE wolni ludzie mają kontrolę nad hivemindem. Skoro zawirusowani są w stanie dać głównej bohaterce BOMBĘ ATOMOWĄ to powinna zażądać swoich jajeczek a potem je wy⁎⁎⁎ać do kosza. Problem solved.
A nawet jeżeli nie da się powstrzymać hivemindu przed stworzeniem wirusa to można to uznać, że otrzymałeś kilka miesięcy przyjemności i uciech. Inni ludzie wczoraj jeszcze zapieprzali w januszexie a dzisiaj nie mają własnej osobowości. A ty masz czas się jeszcze nabawić i naruchać ile chcesz zanim ci zabiorą własne ja.
Najnowszy sezon, w którym Mickey Haller zostaje wrobiony w zabójstwo byłego klienta. Przez cały sezon będziemy obserwować proces i zmagania Mickeya z wymiarem sprawiedliwości.
Aktorsko wypada średnio, cały sezon wyciąga za uszy sędzia Stone, adwokat Maggie i prokurator Dana, ta ostatnia w negatywnym sensie, ale gra mistrzowsko. Sam Mickey gra w tym sezonie gorzej i super, że w pewnym momencie obronę przejmuje Maggie i sezon zaczyna się rozkręcać.
Może nie jest wybornie, ale wciągnąłem całość wczoraj zarywając nockę, a dawno nic mnie aż tak nie wciągnęło. Dlatego polecam.
@WujekAlien Obejrzałem na dwa strzały. Podobne odczucia, ale jednak nie dałbym więcej jak 7.
Brak jakichś ciekawszych spraw pobocznych plus sam fakt że główna fabuła jest z tych "w połowie już w zasadzie wiadomo co i jak się stało, ale nie ma dowodów" a sam plottwist to ledwo można nazwać plottwistem. No i obowiązkowy wątek lesbijski
No i trochę to, że dowody prokuratury (poza ciałem w bagażniku) były non-stop cienkie jak siki węża. Co nie zmienia faktu, że aktorsko tak jak pisałeś - sędzie, prokurator i była żona nr 1 świetni.
@Ragnarokk Racja, choć jak bym chyba nawet wolał ten sezon bez spraw pobocznych. Mam wrażenie, że odciągały uwagę niepotrzebnie od głównego wątku, a tak jak piszesz, były mało ciekawe.
@Mahjong z facebooka za bardzo nie korzystam, mam jakies konto do przegladania, zostawiłem ci lajka i followa, może wrzucaj jakieś głośne filmy na początek, pewnie lepiej się klika, ale ja się gówno znam na algorytmach
Myślę, że warto byłoby „zdywersyfikować” działalność i udostępniać posty także na Instagramie oraz innych social mediach.
Ale obecnie największą popularnością cieszą się chyba krótkie filmiki - nagrasz jeden i możesz wrzucić na Facebooka, Instagrama, YouTube'a, TikToka i nie wiem co jeszcze.
Sam zdecydowanie wolę pisać i czytać teksty, ale coraz częściej zastanawiam się, czy nie przerobić tego, co już mam, w formę właśnie filmikową.
Bądź co bądź zaobserwowałem na Facebooku i życzę powodzenia! : )
@cyberpunkowy_neuromantyk no ja właśnie chcę iść w pisanie (wciąż wierzę, że gdzieś na mnie czeka taka praca), ale wezmę twoje rady pod uwagę, te profilie filmowe które obserwuje na FB spokojnie sobie radzą z samym pisaniem
Bardzo fajny serial, oglądając go czułem się jakbym czytał którąś z książek Marka Krajewskiego o przygodach Eberharda Mocka. A najbardziej rozwaliło mnie to co zrobił obersturmbannführer Holtz.
@cebulaZrosolu Breslau to niemiecka nazwa na Wrocław. Ale łotewska miejscowość Braslava po niemiecku to też Breslau. Oprócz tego są jeszcze co najmniej dwie miejscowości o takiej nazwie (Breslau) - jedna w Kanadzie i jedna w USA.
Początek lat 90. i wybuch sekty Niebo. w roli charyzmatycznego guru Tomasz Kot. Pierwsze dwa odcinki były nawet spoko, ale potem lekki zjazd. O ile Kot robi swoje to aktor grający Kellera mocno mi działał na nerwy, których nie zdołała nawet ukoić Zofia Jastrzębska w roli partnerki Kellera.
Niby nie ogląda się źle, ale przeskok pomiędzy dobrym okresem Nieba a złym właściwie nie istnieje. Guru zaczyna dość szybko odpierdalać akcje i przez to reakcja nieban wydaje się nieco karykaturalna - podążają za Piotrem jak bezmózgie baranki nie widząc, że ich guru z przefajnego psychocoacha zamienił się w manipulatora z kompleksem Boga. Może też o to chodziło, ale tego nie widać - skąd ta zmiana u Piotra, albo też brakuje po prostu podkreślenia, że zawsze taki był, ale ujawnił swoją naturę po czasie.
Sama postać Kellera to chyba powinna iść pod dekonstrukcję całej roli ze scenariusza. Jest po prostu nierealna owa postać, nie wiem jak jest w książce, ale w filmie Sebastian nie wydaje się niby naiwny, ale zachowuje się tak. Brakuje tu jakiegoś ogrania, nie widziałam po prostu tej postaci.
Jeszcze jest Zofia Strzelińska w roli partnerki Seby, i chyba tylko jej postać jest logicznie rozrysowana. Różczka w roli żony guru to niestety trzecioplanowy robot, nie pokazała tam swojego kunsztu aktorskiego w pełni.
Do obejrzenia, polskie seriale/filmy robione ostatnio odnoszące się do starszych lat (jak widać upodobanie latami 90. jest najmocniejsze) są dobrze zrobione, wiadomo, że zawsze jakieś błędy się wyłapie, ale ogółem czuć pełnię realizacji.
Serial liczy 6 odcinków i można go zobaczyć na HBO.
Serial o Jamesie Comey'u, dyrektorze FBI za czasów Obamy i na początku pierwszego Trumpa. Opowiada o wpływach Rosji na wybory prezydenckie Trump vs. Clinton.
Dość typowy serial z kategorii Young Adult i nie odkrywa żadnej Ameryki (trochę odkrywa kulturę hinduską, skąd jest cała rodzina głównej bohaterki) ale mimo to wciągający. Szkoła, rozterki miłosne, rozterki z edukacją, odkrywanie siebie, gubienie siebie, kłótnie z kolegami, godzenie się, przejście z etapu bycia dzieckiem do jakiejś dorosłości - każdy z nas to przerabiał w życiu i/lub na ekranie.
Tutaj naprawdę dobrze to wyszło. Fajni bohaterowie, spoko aktorzy, odpowiednia dawka głupiego humoru - taki serial którego odcinków raczej nie będziesz pamiętał, ale będziesz pamiętał że ci się podobało. Ciepły, ale też z przesłaniem że nasze błędy są tym, co nas budują i aby nauczyć się życia, trzeba parę razy w d⁎⁎ę od niego dostać (do czego nawet sam tytuł nawiązuje - to z popularnej gry imprezowej - https://en.wikipedia.org/wiki/Never_have_I_ever )
@dolitd Przepraszam że absolutnie typowy serial YA nie jest irańskim kinem moralnego niepokoju opowiadającym o problemach egzystencjalnych samotnych mężczyzn z brodą xD