Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

225

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Znajdź w so­bie wdzięcz­ność

Pro­duk­tem ubocz­nym opła­ki­wa­nia lu­dzi jesz­cze za ich ży­cia jest peł­niej­sze do­ce­nia­nie ich obec­no­ści te­raz, kiedy mo­żemy się nią cie­szyć. Nie prze­mil­czaj rze­czy, które trze­ba wy­po­wie­dzieć; nie za­nie­dbuj przy­jaźni ani re­la­cji ro­dzin­nych i ra­duj się cza­sem spę­dzo­nym z bli­skimi. Gdy spę­dzasz czas z przy­ja­cie­lem lub dzieć­mi, nie po­zwól, by roz­pra­szał cię te­le­fon.

Epik­tet twier­dził, że przy­ja­ciół może nam ode­brać nie tylko śmierć, ale też nie­zgoda i zmia­ny oko­licz­no­ści. Dla­tego trze­ba ko­rzy­stać z przy­jaźni, póki przy­ja­ciele są w za­sięgu.

Po­win­ni­śmy być też wdzięcz­ni za wła­sne ży­cie. Nie tylko przy­ja­ciele mogą na­gle odejść lub umrzeć, za­nim się ze­sta­rzeją. Nas też może tra­fić szlag. Na­staw­my się, że wszyst­ko, co lu­bimy, do­bie­gnie końca. Nie wolno od­wle­kać ra­do­ści ze świa­ta i tego, co ma do za­ofe­ro­wa­nia, bo ju­tro może się oka­zać, że jest za późno.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

eedfa679-4adc-4b7c-98f4-682099f12aef
da5d58ec-9a11-4731-8796-38bad17755ac

Zaloguj się aby komentować

Dość jednej chwili na to, by wprost z tronu znaleźć się na kolanach u cudzych stóp. Musisz pamiętać, że wszelki los jest zmienny i że cokolwiek się zdarza komu innemu, może się i tobie przydarzyć.


Seneka, O spokoju ducha

#stoicyzm

520fb956-ad4c-4fe8-8319-432eb23ff88b

Zaloguj się aby komentować

Jest jesz­cze je­den do­bry po­wód, by prze­stać żyć na­dzie­ją. Wy­zby­wa­jąc się na­dziei, uwal­niamy się też od jej prze­ci­wień­stwa – po­czu­cia bez­na­dziej­no­ści. To na­praw­dę jedna z naj­gor­szych ludz­kich emo­cji. Nic nie jest od niej gor­sze. Bez­na­dzie­ja to sio­stra roz­pa­czy, która snuje mrocz­ne wi­zje – fan­ta­zjuje o tym, że nie wy­zdro­wie­jemy, nie pod­nie­siemy się z upad­ku, że nic już nie bę­dzie do­bre, że ni­gdy nam się nie po­wie­dzie, że na­sza sy­tu­acja ni­gdy się nie zmie­ni, a w ogóle to je­ste­śmy ska­zani za za­gładę.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

fa0cc630-5821-4c84-bd87-5320abeb0c02
43d75887-4677-4cd6-9d95-1e116302886c

Zaloguj się aby komentować

Jed­nym z plu­sów wy­zby­cia się na­dziei jest ra­dość, którą nie­sie świa­dome ży­cie w chwi­li obec­nej. Wresz­cie prze­sta­jemy my­śleć, lę­kać się i snuć fan­ta­zje o tym, co może się wy­da­rzyć w przy­szło­ści.

Gdy ży­jemy na­dzie­ją, ni­gdy w pełni nie za­znamy we­wnętrz­nego spo­koju, bo po­wie­rzamy na­sze szczę­ście cze­muś, co nie jest w na­szych rę­kach. I mo­żemy strasz­nie się za­wieść.

„Prze­sta­niesz się bać, je­śli od­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia”. W miej­sce na­dziei i lęku otrzy­mamy we­wnętrz­ny spo­kój.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

18a00d11-a12c-48ff-957f-653560264a7c
f8702c7f-796b-4f06-9395-f040423d6804

@splash545 się jest nad morzem to się wstaje z pianiem fal. 😉

Właśnie, idę nad morze! Oczywiście głównie po to, aby kontemplować stoicyzm. XD

A tak w ogóle, to Ty wcześnie wstajesz. Zawsze. 🤣

Zaloguj się aby komentować

Prze­sta­niesz się bać, je­śli od­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia

Ja­sną, sło­necz­ną stro­ną nie­po­koju jest na­dzie­ja: pro­jek­to­wa­nie po­zy­tyw­nej wi­zji przy­szło­ści. Stock­dale w nie­woli nie kar­mił się na­dzie­ją, że zo­sta­nie uwol­niony; po pro­stu sta­rał się żyć god­nie i z sza­cun­kiem w tak wą­skim za­kre­sie, jaki miał pod kon­trolą. Primo Levi w Au­schwitz także sku­piał się na prze­trwa­niu: każ­dego dnia sta­rał się po­zo­stać przy ży­ciu. „Kto w la­grze po­zwala so­bie na pra­gnie­nia, ten wy­daje na sie­bie men­talny wy­rok śmier­ci, po­nie­waż żadne z jego pra­gnień się speł­ni. My­śląc o gło­dzie i ży­jąc na­dzie­ją, że go na­kar­mią, za­daje so­bie psy­chicz­ne tor­tury, bo w obo­zie ni­gdy nie bę­dzie dość je­dze­nia” – re­la­cjo­nuje jego do­świad­cze­nia Ryan A. Pic­ci­rillo.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

12699e48-ea47-4ff8-845e-9a5f21421de4
abb9b92d-42c1-495e-815d-c4c952ebb85e

@Fafalala rozne rzeczy dzialaja na roznych ludzi. Dlatego trzeba probowac na sobie i sprawdzac, co nam indywidualnie pasuje

To tak jak ten mem z ziolem - musisz sprobowac rozne, bo rozne som

@onlystat tak, masz rację, ale według tego co zostało napisane teraz i wcześniej (oczywiście to moja interpretacja) oczekiwania prowadzą do rozczarowań. Nastawianie się, że będzie dobrze i że coś się osiągnie, w założeniu że marzymy o tym może doprowadzić do przykrego zderzenia ze ścianą.

Myśli mogą mieć zbawczą moc, ale też potrafią dostarczyć bólu.

Przestaniesz oczekiwać, przestaniesz robić cokolwiek z własnej woli

Strach jest wypadkową wizji kary ich niespełnienia, ale w końcu są sposoby jego zaradzenia.

Burzenia nadziei nawet nie skomentuję, bo odniesienie go do więźniów obozów pracy jest zaiste totalnie nietrafione.

@N-kt jeżeli patrzysz tylko przez pryzmat myśli /ego to tak, ale człowiek i psychila to bardziej złożona maszyna. Tu chodzi właśnie o wyjście z nadziei a przestawienie na działanie, tu i teraz. Wiem ze ciezko zrozumieć, ale jak zrozumiesz to bedziwsz sie smial

@mikocjusz Albowiem z nadzieją w ustach nie walczono na wojnach, nie wzniecano powstań, nie wyruszano do niebezpiecznych krain czy nie próbowano właśnie przetrwać w okrutnych warunkach. Bynajmniej nie bez przyczyny jest matką głupców, ale wciąż ciągnięto za nią, gdyż każdy chcę ujrzeć wynik zwycięstwa choćby bywał bardzo losowy i zwodniczy. Za to widziałem takich właśnie trusi, którzy "god­nie i z sza­cun­kiem " bez żadnego oczekiwania szli do komór gazowych. Niestety paru przestało być stoikami i zaczęło drapać ściany.

Zaloguj się aby komentować

Naj­bar­dziej za­ła­mani byli ci spo­śród jego lu­dzi (we­dług re­la­cji Prima Le­viego spra­wa miała się po­dob­nie w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych), któ­rzy my­śleli, że zo­staną ura­to­wani. Stock­dale za­le­cił im, by po­słu­gu­jąc się ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji, wy­obra­zili so­bie, że po­moc nie na­dej­dzie, i skon­fron­to­wali się z rze­czy­wi­sto­ścią, nie po­le­ga­jąc zbyt­nio na na­dziei. To wła­śnie ta po­stawa, o któ­rej Stock­dale mó­wił, że ma ją pod kon­trolą. W wy­wia­dzie udzie­lo­nym pi­sa­rzowi Ji­mowi Col­lin­sowi po­wie­dział póź­niej: „Opty­mi­ści twier­dzili, że «do Bo­żego Na­ro­dze­nia nas wy­pusz­czą». Świę­ta na­de­szły i mi­nęły. Po­tem mó­wili: «Bę­dzie­my w domu przed Wiel­ka­nocą». Wiel­ka­noc na­de­szła i mi­nęła. Po­tem było Świę­to Dzięk­czy­nie­nia i znów Boże Na­ro­dze­nie. A oni umie­rali, bo pę­kały im serca (...) To bar­dzo ważna lek­cja. Ni­gdy nie myl wiary w osta­tecz­ne zwy­cię­stwo – któ­rej za nic nie można utra­cić – z dys­cy­pliną, po­zwa­la­jącą sta­wić czoła naj­bru­tal­niej­szym fak­tom two­jej ak­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści, ja­kie­kol­wiek by były”.

Stock­dale zno­sił su­rowe wię­zien­ne wa­runki, nie wy­bie­ga­jąc my­ślą zbyt da­leko w przy­szłość. „Ży­łem z dnia na dzień”, na­pi­sał w swym prze­mó­wie­niu, na­śla­du­jąc Epik­teta. Przy­po­mnij­my pa­ra­frazę jego słów: „Za­dbaj o chwi­lę obec­ną. Za­głąb się w jej szcze­gó­łach. Od­po­wiedz tej lub in­nej oso­bie, spro­staj da­nemu wy­zwa­niu, za­re­aguj na kon­kret­ny uczy­nek”.


Zachowaj spokój, Brigid Delaney 

#stoicyzm

235dc6ab-994f-41a4-b927-1922bb56cd43
9e354bb8-3fe5-4eff-8ec3-48c00be9fdf9

Zaloguj się aby komentować

(...) W 1965 roku, po po­wro­cie do czyn­nej służ­by, Stock­dale zna­lazł się w Wiet­na­mie w kok­pi­cie sa­mo­lotu le­cą­cego tuż nad wierz­choł­kami drzew. Zo­stał ze­strze­lony przez Wiet­kong. Ka­ta­pul­to­wał się z my­ślą: „Zo­stało mi pół mi­nuty, by wy­po­wie­dzieć ostat­nie słowa na wol­no­ści. I – słowo daję – szep­ną­łem do sie­bie: «Spę­dzę tam na dole co naj­mniej pięć lat. Opusz­czam świat tech­no­lo­gii i wkra­czam w świat Epik­teta»”.

Gdy tylko opadł na zie­mię, zo­stał cięż­ko po­bity, a męż­czy­zna w po­li­cyj­nym heł­mie zgru­cho­tał mu nogę. Na szczę­ście Epik­tet przy­po­mniał Stock­dale’owi o rze­czach pre­fe­ro­wa­nych, ale obo­jęt­nych: „Ależ ty­ran wsa­dzi mnie w dyby! – Co wsa­dzi? Pisz­czele ci wsa­dzi. – Ależ ty­ran chwy­ci za to­pór! – Po co? By ci głowę od­rą­bać. Czego więc ty­ran nie wsa­dzi w dyby i nie od­rą­bie to­po­rem? Wol­nej woli”.

Stock­dale zo­stał prze­wie­ziony do po­bli­skie­go wię­zie­nia, gdzie spę­dził sie­dem i pół roku, prze­wo­dząc gru­pie około pięć­dzie­się­ciu jeń­ców wo­jen­nych w strasz­nych, okrut­nych i bo­le­snych oko­licz­no­ściach.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój

#stoicyzm

8b718aee-e008-4720-977b-9c93a3ac9283
7cb9e7ab-5ef0-4e2a-97fd-420594517932

Stock­dale pokazał, że dzięki umysłowi można przetrwać wszystko. Ostatnio też czytałem jakiś artykuł o jedne kobiecie, która miała dwa wypadki w dzieciństwie i przez większość czasu była niepełnosprawna oraz szpetna z powodu uszkodzeń. Też udało jej się wyjść z problemów.

Zaloguj się aby komentować

Podobnie jak kiepscy aktorzy tragiczni nie potrafią śpiewać w pojedynkę, lecz wyłącznie razem z innymi, tak i niektóre osoby nie potrafią chodzić, gdy nikt im nie towarzyszy. Człowieku, jeśli jesteś cokolwiek wart, chodź w pojedynkę, mów do siebie i nie kryj się w chórze. Przeznacz choć trochę energii na dociekania, rozejrzyj się wokół siebie i potrząsanij sobą, a może dowiesz się, kim jesteś.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

8044b696-675e-4204-9937-4f5f332951df

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy nie prze­pa­dali za na­dzie­ją, wi­dząc w niej formę my­śle­nia ży­cze­nio­wego oraz za­prze­cza­nia rze­czy­wi­sto­ści i my­dle­nia oczu.

Lu­cy­liusz, przy­ja­ciel, do któ­rego Se­neka pi­sał li­sty mo­ralne, był urzęd­ni­kiem pań­stwo­wym na Sy­cy­lii. Pew­nego dnia do­wie­dział się o po­waż­nym pro­ce­sie są­do­wym prze­ciwko niemu, który mógł za­koń­czyć jego ka­rierę i zruj­no­wać mu re­pu­ta­cję. Zroz­pa­czony na­pi­sał do Se­neki, który od­po­wie­dział tak: „Mnie­masz, że będę ci do­ra­dzał, byś ocze­ki­wał wy­niku po­myśl­niej­szego i zna­lazł uko­je­nie w przy­jem­nie łu­dzą­cej na­dziei (...), atoli jak po­pro­wa­dzę cię do spo­koj­no­ści inną drogą”. I ra­dzi mu tak: „Je­śli chcesz po­zbyć się wszel­kiego nie­po­koju, wy­staw so­bie, że to, co do czego ży­wisz obawę, iż może się zda­rzyć, zda­rzy się w każ­dym ra­zie (...)”.

W Li­stach mo­ral­nych do Lu­cy­liu­sza pa­dają słyn­ne słowa Se­neki: „Prze­sta­niesz się bać, je­śli po­rzu­cisz swe ocze­ki­wa­nia”.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

fbffa71f-a3b8-4e85-85d4-5e0ff442a2ca
1754484b-4198-4ddc-8197-d226134bc5ae

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy pi­sali pa­mięt­niki, w któ­rych mo­gli kon­tem­plo­wać (ana­li­zo­wać) wła­sną po­stawę i mie­rzyć oso­bi­sty roz­wój. Pro­wa­dząc ta­kie no­tatki, mo­żemy spraw­dzić, czy się zmie­ni­li­śmy albo zro­bi­li­śmy po­stępy w po­rów­na­niu z sobą sprzed roku, dwóch lat albo i de­kady. Dzien­nik da nam przej­rzy­sty ob­raz prze­szło­ści.

Pa­mięt­niki to świet­na prze­strzeń na oczysz­cze­nie, ka­thar­sis. Mo­żemy tam wy­lać uczu­cia, które by­łyby zbyt doj­mu­jące i brzyd­kie, by się z nimi ob­no­sić pu­blicz­nie. Choć trud­no w to uwie­rzyć w chwi­li emo­cjo­nal­nego unie­sie­nia, uczu­cia z cza­sem słab­ną. Czy­ta­nie o swo­ich bo­le­snych przej­ściach nie jest przy­jemne, ale nie bez po­wodu za­po­mi­namy o głę­bo­kich sta­nach emo­cjo­nal­nych i szcze­gó­łach, które im to­wa­rzy­szyły, oraz o fi­zycz­nym bólu. Gdy­by­śmy nie po­tra­fili usu­wać z pa­mięci do­kład­nych wspo­mnień o chwi­lach roz­pa­czy, bez­u­stan­nie przy­po­mi­na­łyby nam, że już ni­gdy nie po­win­ni­śmy so­bie po­zwo­lić na mi­łość ani za­ufa­nie. To dla­tego na­tura wy­po­sa­żyła nas w dar za­po­mi­na­nia. Ide­al­nie by­łoby, gdyby pa­mięt­nik dał nam przed­smak daw­nego bólu, bez przy­wo­ły­wa­nia uczuć, które to­wa­rzy­szyły nam w trud­nych chwi­lach.

Per­spek­tywa czasu po­zwala nam też umie­ścić mi­nione cier­pie­nie w od­po­wied­nim kon­tek­ście. Gdy te­raz ana­li­zuję wła­sną ka­rierę, jest dla mnie oczy­wi­ste, że wszel­kie moje suk­cesy są owo­cem po­ra­żek, ta­kich jak nie­opu­bli­ko­wane książ­ki, nie­zre­ali­zo­wany szes­na­sto­od­cin­kowy se­rial, któ­rego ak­cja to­czy­łaby się w re­dak­cji in­for­ma­cyj­nej, czy sztu­ki te­atral­ne, które na­pi­sa­łam, ale ni­gdy ich nie wy­sta­wiono. W po­rząd­ku. To, że tamte przed­się­wzię­cia oka­zały się klapą, nie ma zna­cze­nia. Są ele­men­tami mo­jego ży­cio­wego stażu, który od­by­wa­łam nie­świa­do­mie, a zda­łam so­bie z niego spra­wę, do­piero kiedy się skończył.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

bb9a8dce-8fc9-4d45-8ce2-64af66694045
cc2ba552-28c8-45b4-8b30-2f31d55247db

@splash545


Gdy te­raz ana­li­zuję wła­sną ka­rierę, jest dla mnie oczy­wi­ste, że wszel­kie moje suk­cesy są owo­cem po­ra­żek, ta­kich jak nie­opu­bli­ko­wane książ­ki, nie­zre­ali­zo­wany szes­na­sto­od­cin­kowy se­rial, któ­rego ak­cja to­czy­łaby się w re­dak­cji in­for­ma­cyj­nej, czy sztu­ki te­atral­ne, które na­pi­sa­łam, ale ni­gdy ich nie wy­sta­wiono. W po­rząd­ku. To, że tamte przed­się­wzię­cia oka­zały się klapą, nie ma zna­cze­nia. Są ele­men­tami mo­jego ży­cio­wego stażu, który od­by­wa­łam nie­świa­do­mie, a zda­łam so­bie z niego spra­wę, do­piero kiedy się skończył.



Nie nazwałbym nieopublikowanych książek czy niezrealizowanych seriali porażkami - sztuka, jak każda inna dziedzina, wymaga ćwiczeń. Tworzenie czegoś to właśnie ćwiczenia, wprawki, które pomagają rozwinąć umiejętności.

Zaloguj się aby komentować

To nie­znacz­ne ukłu­cie sa­tys­fak­cji, gdy zna­jo­memu coś nie wyj­dzie, wcale nie jest rzad­kie. Znamy słyn­ną wy­po­wiedź Gore’a Vi­dala: „Ile­kroć zna­jomy od­nosi suk­ces, cząst­ka mnie umie­ra”. Być może to dla­tego, że nie­świa­do­mie ry­wa­li­zu­jemy ze swoim przy­ja­cie­lem i je­ste­śmy prze­ko­nani, że ży­cie to gra o su­mie ze­ro­wej. Kiedy on coś traci, nie­świa­do­mie czu­jemy, że nas stra­ta omi­nęła albo że mamy mniej­szego pe­cha. Ta­kie my­śli nie są ra­cjo­nalne, ale po­wszech­ne.

Prze­ci­wień­stwem se­pa­ra­cji jest więź. Po­rów­nu­jąc się z in­nymi, zry­wamy ją. Praw­dziwy przy­ja­ciel ni­gdy nie od­czuwa sa­tys­fak­cji, gdy do­pada nas pech. Prze­ciw­nie. Cie­szy się z na­szych suk­ce­sów i mar­twi, gdy coś utra­cimy.

Od­po­wie­dzial­ność za tę ra­dość z cu­dzego nie­szczę­ścia, czyli scha­den­freu­de, nie do końca spo­czywa na nas. Zo­sta­li­śmy nie­świa­do­mie za­pro­gra­mo­wani, żeby ze sobą kon­ku­ro­wać.

Miej­my na­dzie­ję, że znaj­du­jemy się w schył­ko­wej fa­zie neo­li­be­ra­li­zmu, w któ­rym do po­rów­na­nia się z in­nymi – a co za tym idzie do two­rze­nia po­dzia­łów – za­chęca się, a na­wet po­strze­ga je jako na­tu­ralne. Prze­sią­kli­śmy men­tal­no­ścią nie­do­stat­ku, w któ­rej nie­świa­do­mie uwa­żamy ko­rzy­ści tego świa­ta – do­bry wy­gląd, spraw­ność fi­zycz­ną, ta­lent, sta­tus czy pie­nią­dze – za do­bra skoń­czone. Przy ta­kim na­sta­wie­niu ży­cie i za­soby stają się grą o su­mie ze­ro­wej: są­dzimy, że tego, co do­bre, nie może wy­star­czyć dla wszyst­kich – je­śli są wy­grani, to mu­szą być i prze­grani. Ale to nie­praw­da! Wszy­scy mo­żemy wy­grać, zwłasz­cza je­śli, tak jak sto­icy, uzna­my, że „zwy­cię­stwo” to suk­ces od­nie­siony w spra­wach, które znaj­dują się pod na­szą kon­trolą, czyli nasz cha­rak­ter, spo­sób, w jaki trak­tu­jemy in­nych, i to, jak re­agu­jemy na świat.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

5185bb86-6297-4124-bd69-4c571e928000
789d6740-3ff7-451c-af4c-a89340e3fe2d

Z perspektywy lat i czasu, wchodzenie w gównowyścig porównawczy z kimkolwiek, to najbardziej destrukcyjny ruch dla osoby obdarzonej elementarną empatią, jaki tylko można zrobić.


Natomiast świetna sprawa dla socjopatów wszelakich.

Zaloguj się aby komentować

Po­my­śl­cie o cza­sach spę­dzo­nych w szko­le i na stu­diach. W pod­sta­wówce i li­ceum wszy­scy je­chali na tym sa­mym wózku, no­sili te same mun­durki, cho­dzili co­dzien­nie na te same lek­cje i pro­wa­dzili mniej wię­cej ta­kie samo ży­cie. To­wa­rzy­stwo szkol­ne roz­cho­dzi się wpraw­dzie, gdy idzie­my na wyż­sze uczel­nie, ale tam znów wpa­damy w grupę ró­wie­śni­ków o po­dob­nych do­świad­cze­niach. Pro­blemy za­czy­nają się po ukoń­cze­niu stu­diów. Nie­któ­rzy po­dró­żują albo przez kilka lat pra­cują w ba­rze, inni po­dej­mują do­brze płat­ną pracę w kor­po­ra­cji, jesz­cze inni wcze­śnie biorą ślub i za­kła­dają ro­dzinę. I na­gle oka­zuje się, że nie idzie­my tą samą ścież­ką, co nasi zna­jomi. Być może czu­jemy, że wy­bra­li­śmy w ży­ciu złą drogę. Mo­żemy mieć wra­że­nie, że do­ko­na­li­śmy nie­tra­fio­nych wy­bo­rów. I znów do­pada nas FOMO. Za­czy­namy po­rów­ny­wać się do in­nych, a to bar­dzo nie­zdro­we: może nie tylko za­truć przy­jaź­nie, ale też ze­psuć nam przy­jem­ność z wła­snego ży­cia. Po­wstrzy­mu­jąc się od tego, oszczę­dzimy so­bie mnó­stwo cier­pie­nia. Może na­wet nie wie­dzie­li­śmy, że je so­bie za­da­jemy, bo po­rów­nań do­ko­nuje się nie­świa­do­mie. Gdy jed­nak zu­peł­nie je so­bie da­ru­jemy, nie tylko po­prawi to nam sa­mo­po­czu­cie, ale też po­zwoli in­nym czuć się le­piej w na­szym to­wa­rzy­stwie.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

5eb4b726-621e-44e2-b571-eb39cae34140
886fa995-4a03-4daa-bf4f-7a07fa75d804

W tym roku weszło mi coś podobnego, ale nie do końca.

Retrospekcja z "a to bym zmienił i to i to też". Porównuję się zatem do samego siebie z równoległej, nieistniejącej, teraźniejszości idealnej. Co może pójść nie tak? 🥲

@splash545 co do FOMO i szkodliwości porównywania się do innych zgadzam się w 100%.


Co do samego początku już nie. To wierutna bzdura. W szkole jedni pochodzili z bogatych, wykształconych rodzin, a inni nie. Jedni po lekcjach byli zawożeni przez rodziców na zajęcia dodatkowe, a inni musieli pracować w domu. Jedni imprezowali, podczas gdy inni w tym czasie uczyli się, w mylnym i naiwnym przeświadczeniu, że znajomość Pana Tadeusza będzie miała wpływ na ich los w przyszłości. Żadna z tych dróg nie była lepsza czy gorsza, były po prostu inne. I po ukończeniu takiej szkoły doświadczenia cichego anonka i szkolnej cheerleaderki będą zupełnie inne i zupełnie inaczej to zostanie przez nich zapamiętane i inaczej ich "zbuduje".

@KierownikW10 z tym porównywaniem nie do końca się zgadzam. Jest wiele aspektów w życiu gdzie można, a nawet warto porównać swoje wybory z innymi, żeby na przyszłość zrobić coś lepiej, mądrzej. Absolutnie nie powinnyśmy żałować swoich, gdyż to nic nie zmieni w przeszłości, ale w dalszym życiu może pomóc, dostarczając dużo wartościowej wiedzy.


Fragment o szkole i studiach to wielkie pierdololo i bardzo dobrze to opisałeś.

Jest wiele aspektów w życiu gdzie można, a nawet warto porównać swoje wybory z innymi, żeby na przyszłość zrobić coś lepiej, mądrzej.

@d.vil z moich doświadczeń wynika, że porównywać to można się w kontekście doboru mebli albo samochodu. To nadal są dosyć ważne wybory, ale nie są to kluczowe wybory w życiu.


Jako przykład. Większość moich znajomych pracuje w IT. Ja nie. Jakiekolwiek porównywanie się z nimi w sferze zawodowej byłoby dla mnie szkodliwe. Większość moich znajomych to albo single, albo osoby żyjące w takich luźniejszych związkach, bez dzieci. Porównywanie się do nich w kwestii organizacji życia w związku, organizacji czasu wolnego, gdzie ja mam bąbelka a oni nie, nie ma sensu.


Porównywanie się do innych ZAZWYCZAJ nie ma sensu i jest szkodliwe, bo w takim porównywaniu wychodzi nam zawsze na to, że trawa jest bardziej zielona za płotem, co jest najczęściej nieprawdziwe. A nawet jeśli jest bardziej zielona, to co z tego? Każdy ma jakąś tam swoją drogę życia i fakt, że sąsiad zarabia kilkukrotnie więcej nie powinien nam zaprzątać umysłu nawet na chwilę.

@splash545


W pod­sta­wówce i li­ceum wszy­scy je­chali na tym sa­mym wózku, no­sili te same mun­durki, cho­dzili co­dzien­nie na te same lek­cje i pro­wa­dzili mniej wię­cej ta­kie samo ży­cie.


w Polsce to tak nie za bardzo. Ponieważ w USA szkoły są fundowane z property tax to może się tak wydawać, ale ja byłem w podstawówce z gościem, który był w Chinach na wakacje (20 lat temu!) i gościem który nie miał gdzie odrabiać lekcji, bo miał piątkę rodzeństwa i mieszkali w dwóch pokojach xD u nas widać od razu, ze gramy w różne gry.


obaj ostatecznie skończyli jako menele, jeden w więzieniu a drugi nie, więc z tym FOMO to tak średnio bym powiedział.

Zaloguj się aby komentować

By prze­rwać cykl he­do­ni­stycz­nej ad­ap­ta­cji, sto­icy sto­so­wali me­todę wi­zu­ali­za­cji ne­ga­tyw­nych wy­da­rzeń.

Nie cho­dzi o to, by wpę­dzać się w lęk przed utra­tą rze­czy, któ­rych tak bar­dzo po­żą­da­li­śmy, tylko by wbić so­bie do głowy, że wszyst­ko, co mamy, jest „po­ży­czone” i w każ­dej chwi­li mo­żemy to stra­cić. Fan­ta­stycz­ne miesz­ka­nie, ape­tycz­ny part­ner, pre­sti­żowa, in­te­re­su­jąca praca, rzad­ka bi­żu­te­ria – nic z tego nie jest na­sze na wieki. (...)

Wy­obra­ża­jąc so­bie, że ko­goś lub coś tra­cimy, mo­żemy praw­dzi­wie do­ce­nić to, co ak­tu­al­nie po­sia­damy. Może te rze­czy nie są na­sze na za­wsze (w końcu są tylko po­ży­czone), więc mu­simy się nimi cie­szyć, póki mamy je do dys­po­zy­cji.

Se­neka pi­sze: „Nie ma pod­staw, aby wbi­jać się w dumę, ja­koby ota­cza­jące nas rze­czy były na­szą wła­sno­ścią: otrzy­ma­li­śmy je tylko jako po­życz­kę. Wolno nam z nich ko­rzy­stać i cie­szyć się nimi, ale czas uży­wa­nia okre­śla wła­ści­ciel daru. My na­to­miast mu­simy mieć w po­go­to­wiu to, co nam przy­znano na ter­min nie­okre­ślony, i na we­zwa­nie zwró­cić bez skar­gi: naj­gor­szy to dłuż­nik, co kłóci się z wie­rzy­cie­lem”


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

f1d767c4-3bb0-49bc-bd7f-4c6a65b16a54
c4c8d3bc-78a1-4254-95f7-1f41011ce483

Pięknie wytarta mania dla usprawiedliwienia złodziejstwa. Może Bóg mi odetnie kablówkę, skoro tylko od niego pożyczam, ale niestety płuc mi nie może odebrać, inaczej nie wypowiem: Spłaciłem dług, dawaj mi ich więcej.

Zaloguj się aby komentować

Mo­żemy zruj­no­wać so­bie te­raź­niej­szość, ha­ru­jąc na przy­szłe do­bra ma­te­rial­ne, któ­rych być może ni­gdy nie ku­pimy. Je­śli po­świę­ca­cie dłu­gie go­dziny, by za­ro­bić na le­xusa – stoik po­wie­dział­by, że prze­cież mo­żemy zgi­nąć w dro­dze do sa­lonu sa­mo­cho­do­wego. Zmar­no­wa­li­śmy ka­wał ży­cia i wol­no­ści, ży­jąc przy­szło­ścią i nie do­ce­nia­jąc tego, co mamy. Jak prze­ko­na­li­śmy się w roz­dzia­le Jak być śmier­tel­ni­kiem, czas to je­dyna cenna i praw­dzi­wie nie­za­stą­piona wa­luta.

Jak ujął to Se­neka:

Ocze­ki­wa­nie, na­sta­wione na ju­tro, a mar­nu­jące dzień dzi­siej­szy, sta­nowi naj­więk­szą za­wadę w ży­ciu. Dys­po­nu­jesz tym, co znaj­duje się w rę­kach Losu, a co w two­ich, wy­pusz­czasz. Czego wy­glą­dasz? Do­kąd zmie­rzasz?

Wszyst­ko, co może na­dejść, za­wie­szone jest w nie­pew­no­ści: żyj już w tej chwi­li!


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

a4c35980-0e5c-4bc2-8e45-42fc57ada346
450d63c7-1871-4318-b203-24edd544ba0e

Ten fragment, mam wrażenie, może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Lepiej że stoickim spokojem znosić trudy w dążeniu do czegoś, niż stoicyzmem zasłaniać swoją nieudolność. Po to drugie, to prosta droga do depresji.

@jaczyliktoo tu nie chodzi o to, żeby nieudolność zasłaniać stoicyzmem, tylko żeby się zastanowić nad swoimi wartościami. Czy np. zamiast dążyć do wymiany Golfa na Lexusa, nie lepiej jednak spędzić więcej czasu z rodziną, lub poświęcić go na swoje hobby?

Można też dążyć do poprawy relacji, lub do tego, żeby być w czymś lepszym. Czy dążenie do czegoś zawsze musi być dążeniem do posiadania coraz więcej i więcej?

Nie wiem też niby w jaki sposób umiejętność docenienia tego i cieszenia się tym co się ma miałaby być drogą do depresji.

Cóż. Największy dar jaki można od życia otrzymać, to umiejętność życia poza schematem. Wtedy masz wywalone czy będziesz jeździć golfem, czy lexusem, chodzi o cieszenie się z samego faktu jeżdżenia.


Jednak to jest bardzo ciężka droga w społeczeństwie, które ponad wszystko ceni "mieć" niż "być". Ujmując to krótko, w postrzeganiu większości ludzi kiepski status materialny oznacza niezaradność życiową, "biedactwo", a nie że ktoś ma inny sposób na życie. I o ile w wielu przypadkach to prawda, to niekoniecznie żyjąc poza ramkami ma się ochotę na bycie etykietowanym.


Ten Lexus to taka parafraza ciągłej pogoni za hajsem, bo przecież bez hajsu jesteś nikim...


A że większość dorabia się tego hajsu (o ile w ogóle), jak już niekoniecznie może się nim w pełni cieszyć, to osobna sprawa.


Taką cywilizację sobie wymyśliliśmy, to tak mamy.

Zaloguj się aby komentować

jeżeli masz dostatecznie dużo pieniędzy żeby inwestować, a nie jesteś szczęśliwy, to więcej pieniędzy szczęścia Ci nie da


#stoicyzm #filozofia #regresosobisty #finanse #gownowpis

@bartek555 rzeczywiście, można próbować takiej krytyki. Co więcej - zgadzam się z tym co powiedziałeś, technicznie zawsze możesz.


Chodzi mi bardziej o sytuacje praktyczna - masz gdzie mieszkać, co jeść, dostatecznie często zaznawać relaksu, cokolwiek dla Ciebie znaczy relaks i cokolwiek rozumiesz przez „dość czego”.


I jak już zarabiasz tyle pieniędzy i w taki sposób, ze „chciałbyś spędzić jeszcze jeden dzień w swoim życiu”, ze nie pracujesz żeby spełniać swoje zachcianki, tylko pracujesz z jakaś abstrakcyjna myślą „kiedyś będę na emeryturze i wtedy TEŻ chciałbym komfortowo żyć”, to masz juz pieniędzy dostatecznie dużo i więcej nie wpłynie mocno na poziom zadowolenia z życia.


Stąd moje twierdzenie, ze jeśli inwestujesz z myślą „dorobię się na inwestowaniu i wtedy będę żył komfortowo” to za wcześnie zacząłeś inwestować w instrumenty finansowe i powinieneś to inwestować w siebie - zwiększać pozyskiwany kapitał i poddać się „lifestyle inflation” do ZADOWALAJĄCEGO CIĘ poziomu.


dziekuje za to pytanie, pozwoliło mi bardziej rozwinąć myśl daj znać jeśli z czymś się nie zgadzasz, niskich fal życzę

@wombatDaiquiri no trochę nie bardzo.


Inwestować możesz stuwe miesięcznie a szczęście może Ci dać 10 milionów za które kupisz sobie chatę na Hawajach np

@cebulaZrosolu a byłeś kiedyś na Hawajach chociaż na tydzień, żeby prognozować, że spędzenie tam więcej niż tydzień będzie Ci w ogóle odpowiadało, już nie mówiąc o doznaniu uczucia szczęścia?


co do stuwy miesięcznie - jeśli mam odkładać tylko po to, żeby jak najdłużej utrzymać się przy życiu, to wolę odłożyć tyle, żeby było mnie stać na eutanazje jak będzie już bardzo, bardzo źle

@wombatDaiquiri a co to ma do rzeczy?

To tylko przykład ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Możesz sobie tam wstawić cokolwiek, mało precyzyjnie to wymyśliłeś po prostu wg mnie :)

Zaloguj się aby komentować

He­do­ni­stycz­na ad­ap­ta­cja, zwana rów­nież he­do­ni­stycz­ną bież­nią, na­stę­puje, gdy ra­dość i po­cząt­kowa eu­fo­ria zwią­zane z no­wymi rze­czami prze­mi­jają, a my – chcąc osią­gnąć ten sam po­ziom szczę­ścia – po­żą­damy co­raz wię­cej, co­raz to lep­szych przed­mio­tów. Ten pro­ces ad­ap­ta­cji jest nor­malny i po­wszech­ny; kiedy prze­mija urok no­wo­ści, do­tych­cza­sowy obiekt po­żą­da­nia po­wsze­dnie­je i staje się zwy­kłym ele­men­tem co­dzien­no­ści. Ist­nieją ważne ewo­lu­cyjne po­wody, dla któ­rych je­ste­śmy za­pro­gra­mo­wani w ten spo­sób, to nie jest wada w na­szym „pro­jek­cie”. Gdyby na­sze re­ak­cje emo­cjo­nalne z cza­sem nie tra­ciły na in­ten­syw­no­ści, nie mo­gli­by­śmy od­róż­nić bodź­ców istot­niej­szych (nowe i ważne wy­da­rze­nia) od tych mniej istot­nych (stare wy­da­rze­nia, które po­winny prze­mi­nąć). Gdyby nie na­stę­po­wał w nas pro­ces oswa­ja­nia no­wych bodź­ców, by­li­by­śmy prze­cią­żeni emo­cjami i nie­zdol­ni do do­ko­ny­wa­nia zmian, a w re­zul­ta­cie – do prze­trwa­nia.

Jed­nak po­ziom ad­ap­ta­cji he­do­ni­stycz­nej, na jaki we­szli­śmy, jest zde­cy­do­wa­nie zbyt wy­soki: na fali prze­lot­nych mód ku­pu­jemy rze­czy, które po kilku uży­ciach lą­dują na wy­sy­pi­sku. Za­opa­tru­jemy się w Ikei lub in­nych sie­ciów­kach w ta­nie me­ble i sprzę­ty go­spo­dar­stwa do­mo­wego, które nie są trwa­łe, i trze­ba je co roku wy­mie­niać. Na­krę­camy się na naj­now­sze tech­no­lo­gie, które szyb­ko stają się prze­sta­rzałe, bo ich pro­du­cenci mu­szą skło­nić kon­su­men­tów do ku­po­wa­nia ko­lej­nych, a ci to ro­bią, choć tak na­praw­dę ich nie po­trze­bują. Niby ży­jemy w do­stat­ku, ale wszyst­ko, co mamy, jest kiep­skiej ja­ko­ści i z dnia na dzień się po­gar­sza. 


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

974d59bc-7127-44f5-a929-2fa1877591c2
eaadba9f-2fe5-45ef-a7a7-1fc874cf81a2

@splash545

trochę pan popłynął z tą Ikeą:

> Za­opa­tru­jemy się w Ikei lub in­nych sie­ciów­kach w ta­nie me­ble i sprzę­ty go­spo­dar­stwa do­mo­wego, które nie są trwa­łe, i trze­ba je co roku wy­mie­niać.


Właśnie jestem na etapie wykańczania domu i muszę przyznać, że meble z Ikei często mają znacznie lepszą jakość niż wiele z tych wspaniałych, własnoręcznie robionych na zamówienie u Prawdziwego Stolarza. Moja Ikea z mieszkania ma już 8 lat i w wielu przypadkach wciąż wygląda bardzo dobrze. Zaświadcza kuchnia.

@rith IKEA zmienia się w czasie i jest bardziej eko, zastępując drewno papierem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

"prawdziwy stolarz" to szerokie pojęcia. są porządni i są paproki co za szafę i tak biorą 9k.

@rith Fajnie, ale po n latach z meblami Ikei mam jeszcze inne zdanie: "to zależy". Większość rzeczy jest po prostu średnia. Są też badziewia (półki z tektury to nie mit, po paru latach wyglądają po prostu źle). Nie kojarzę niczego "niezniszczalnego", nawet ich masywna praska do czosnku jest trochę gorsza niż się wydaje (choć i całkiem wygodna) niezniszczalny to jest mój stół z dębu, ale tego w Ikei nie kupiłem ; ).

Zaloguj się aby komentować

Obec­ność on­line jest obar­czona jesz­cze więk­szym na­pię­ciem, bo w ne­cie nie funk­cjo­nują normy rzą­dzące kon­tak­tami twa­rzą w twarz. Tam znacz­nie ła­twiej o nad­uży­cia, ra­sizm, sek­sizm, osą­dza­nie i agre­sję niż na ulicy, a nikt nas nie uczy, jak się po­ru­szać w cy­fro­wym świe­cie lub ra­dzić so­bie z na­pa­ścia­mi, które nas tam spo­ty­kają. To jesz­cze zu­peł­nie nowy pro­blem. Źró­dłem nie­po­koju nie są jed­nak tylko ob­jawy in­ter­ne­to­wej na­gonki, ale też fakt, że wy­sta­wiamy się tam na po­kaz. Ży­cie w sieci wy­wiera pre­sję: mu­simy być za­bawni, cool, nie­omyl­ni, by­strzy i hot. Miarą suk­cesu jest nasz ostat­ni post. Na­szą atrak­cyj­ność mie­rzy się licz­bą otrzy­ma­nych po­lu­bień. Na szczę­ście im dłu­żej prak­ty­ku­jemy sto­icyzm, tym bar­dziej obo­jętne staje się nam cu­dze zda­nie na nasz te­mat. Po­szu­ki­wa­nie apro­baty in­nych lu­dzi prze­staje być na­szym ce­lem, bo wiemy, że nie mamy wpły­wu na ich opi­nie o nas, a uza­leż­nia­nie od nich po­czu­cia wła­snej war­to­ści i szczę­ścia przy­nie­sie nam tylko zmar­twie­nie i za­bu­rzy we­wnętrz­ną rów­no­wagę.


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

43bf48b0-fbef-47ef-be42-ee256dc33815
e38d3108-b04c-4e17-9e14-1a1d5d208f07

No ciężko tego nie zauważyć. Ludzie jak piszą coś w necie potrafią zachowywać się tak wulgarnie i chamsko że głowa mała. Wiedzą, że są anonimowi, więc nie trzymają się żadnych zasad kultury.

@cyberpunkowy_neuromantyk Hejto jest stosunkowo homogeniczne, jeśli chodzi o poglądy, nie ma przez to obozów i ich wojenek.

@splash545 ewidentnie autorka nie była nigdy autystycznym chłopcem w podstawówce ani nie mieszkała ze starymi babami w wielkiej płycie. Nikt mnie tak źle i podle w internecie nie traktował.

Zaloguj się aby komentować

Jeśli zaś przyjdzie jakiś człowiek i powie ci, że w trakcie pewnej dyskusji padło pytanie o to, kto jest najwybitniejszym filozofem, a któryś z rozmówców wymienił twoje imię, twoja niewielka dusza, która dotychczas miała wysokość jednego palca, rozciągnie się nagle do dwóch łokci. Jeżeli jednak ktoś inny powie o tobie: "To nieprawda, tego człowieka nie warto słuchać. Cóż on może wiedzieć? Zna jedynie podstawowe zasady i nic ponad to", odczuwasz zawstydzenie, bledniesz i zaczynasz krzyczeć: "Ja mu pokażę, kim jestem; udowodnię, że jestem wielkim filozofem". To jest jednak widoczne dzięki tym kwestiom, o których właśnie mowa: dlaczego próbujesz to pokazać, odwołując się do czegoś innego?

Czyż nie wiesz, że Diogenes wskazał w ten sposób jednego z sofistów, wyciągając w jego kierunku środkowy palec? Gdy ów człowiek wpadł w szał, Diogenes oznajmił: "Oto jego prawdziwe oblicze; sprawiłem, że mogliście je zobaczyć".


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

e782425e-a013-4e6e-9ad6-b289e445b9ca

@sierzant_armii_12_malp jest to cytat sytuacyjny, który Epiktet kierował do swoich uczniów. Nie każdy ma aspiracje, żeby być filozofem, jednak każdy może coś tam sobie z tego cytatu wyciągnąć.

Ciekawe jest to, że w naszym kraju filozof i filozofowanie bywa określeniem obraźliwym. W innych językach ponoć to nie występuje.

Zaloguj się aby komentować

Gdy­by­śmy wy­zbyli się po­trze­by bez­u­stan­nego po­sia­da­nia ra­cji, to me­dia spo­łecz­no­ścio­we mo­głyby być znów ta­kie jak w pierw­szej de­ka­dzie XXI wieku – pełne hu­moru, żar­tów, za­bawy, cie­ka­wych new­sów, re­la­cji na go­rąco, dys­ku­sji o książ­kach i mu­zyce, które warto po­znać, i rze­tel­nych in­for­ma­cji o ak­tu­al­nych wy­da­rze­niach. Bo te­raz przy­po­mi­nają ba­gno, na któ­rym wszyst­kim wszyst­ko wolno. Po­dzie­li­li­śmy się na ple­miona, które na in­ter­ne­to­wych plat­for­mach to­czą ide­olo­gicz­ne bi­twy na śmierć i ży­cie.

Mą­drość – jedna ze sto­ic­kich cnót – wy­pływa z umie­jęt­no­ści przy­swa­ja­nia i in­te­rak­cji z punk­tami wi­dze­nia od­mien­nymi od na­szego. Jak rów­nież z nie­usta­ją­cej go­to­wo­ści do zmie­nia­nia się i ucze­nia no­wych rze­czy.

„Je­żeli mi ktoś po­trafi udo­wod­nić i prze­ko­nać mnie, że nie­do­brze my­ślę lub dzia­łam, z ra­do­ścią po­stę­po­wa­nie swe zmie­niam. Szu­kam bo­wiem praw­dy, a ta ni­gdy ni­komu nie za­szko­dziła. Szko­dzi zaś so­bie ten, kto trwa w wła­snym błę­dzie i nie­świa­do­mo­ści”. Tak pi­sze Ma­rek Au­re­liusz. 


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

c3d9f9eb-5792-4b5a-bf07-bd9abb3eeeee
5f6b094d-5098-4010-8b81-e8f9c254c248

@splash545


>jak w pierw­szej de­ka­dzie XXI wieku – pełne hu­moru, żar­tów, za­bawy, cie­ka­wych new­sów, re­la­cji na go­rąco, dys­ku­sji o książ­kach i mu­zyce


Chyba w innych internetach pierwszej dekady XXI byliśmy

7e706547-b699-4ab0-8cb1-bcf65dc29a6e

Zaloguj się aby komentować

Nie mu­sisz mieć zda­nia na każdy te­mat

Za­daj so­bie py­ta­nie: dla­czego mu­szę się wy­po­wie­dzieć w każ­dej spra­wie, która się to­czy obok mnie? Dla­czego mu­szę wy­gło­sić swoją opi­nię na te­mat ener­gii ją­dro­wej, szcze­pio­nek na co­vid, stopy bez­ro­bo­cia, po­li­tyki imi­gra­cyj­nej, filmu X, no­wych ak­to­rów w se­rialu Y, bit­co­ina czy gło­śnej ostat­nio spra­wy za­gi­nię­cia pana Z? (Lub też, cy­tu­jąc ame­ry­kań­skie­go ko­mika Bo Burn­hama: „Mam py­ta­nie: czy to jest ko­nie­czne? Czy każdy je­den czło­wiek na tej pla­ne­cie musi po­wie­dzieć, co my­śli na te­mat każ­dej jed­nej rze­czy, która się wy­da­rza? Czy na­praw­dę mu­si­cie? Za­py­tam ina­czej: czy ktoś, kto­kol­wiek, mógł­by, kurde, choć raz za­mknąć pysk?). (...)

Je­śli któ­raś z rad sto­ików może uczy­nić obec­ny świat lep­szym, to chyba ta, któ­rej udzie­la Ma­rek Au­re­liusz, że za­wsze mo­żemy nie wy­gła­szać swo­jego zda­nia. Ży­jemy w cza­sach po­dzia­łów. Jak wielu kłót­ni mię­dzy przy­ja­ciół­mi, ko­le­gami z pracy, człon­kami ro­dzin można by unik­nąć, gdy­by­śmy umie­li za­cho­wać swoje opi­nie dla sie­bie?


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

27747794-b250-4f83-ba2e-e1f38ba6264a
4778ec68-39ea-47cb-ab74-11603a48fa7e

Ludzie się zawsze dzielili opiniami. Tyle, że odbywało się to w wąskim gronie rodzinnym, czy znajomych. Niewielu miało możliwość wyrażania opinii publicznie i byli to raczej ci mądrzejsi.


Internet i soszjale to radykalnie zmieniły i teraz już każdy może swoje opinie puszczać w świat, bez względu na to jakie są. Ba, nawet trzeba te opinie wygłaszać, bo z tego żyją serwisy typu X, czy Hejto.


Do czego zmierzam. Jak ktoś nie czuje potrzeby wyrażania opinii, to nie siedzi w społecznościówkach. A w ogóle taki odwyk od świata cudzych opinii to jest bardzo dobra sprawa.

Zaloguj się aby komentować