Mo­żemy zruj­no­wać so­bie te­raź­niej­szość, ha­ru­jąc na przy­szłe do­bra ma­te­rial­ne, któ­rych być może ni­gdy nie ku­pimy. Je­śli po­świę­ca­cie dłu­gie go­dziny, by za­ro­bić na le­xusa – stoik po­wie­dział­by, że prze­cież mo­żemy zgi­nąć w dro­dze do sa­lonu sa­mo­cho­do­wego. Zmar­no­wa­li­śmy ka­wał ży­cia i wol­no­ści, ży­jąc przy­szło­ścią i nie do­ce­nia­jąc tego, co mamy. Jak prze­ko­na­li­śmy się w roz­dzia­le Jak być śmier­tel­ni­kiem, czas to je­dyna cenna i praw­dzi­wie nie­za­stą­piona wa­luta.

Jak ujął to Se­neka:

Ocze­ki­wa­nie, na­sta­wione na ju­tro, a mar­nu­jące dzień dzi­siej­szy, sta­nowi naj­więk­szą za­wadę w ży­ciu. Dys­po­nu­jesz tym, co znaj­duje się w rę­kach Losu, a co w two­ich, wy­pusz­czasz. Czego wy­glą­dasz? Do­kąd zmie­rzasz?

Wszyst­ko, co może na­dejść, za­wie­szone jest w nie­pew­no­ści: żyj już w tej chwi­li!


Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

#stoicyzm

a4c35980-0e5c-4bc2-8e45-42fc57ada346
450d63c7-1871-4318-b203-24edd544ba0e

Komentarze (7)

Ten fragment, mam wrażenie, może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Lepiej że stoickim spokojem znosić trudy w dążeniu do czegoś, niż stoicyzmem zasłaniać swoją nieudolność. Po to drugie, to prosta droga do depresji.

@jaczyliktoo tu nie chodzi o to, żeby nieudolność zasłaniać stoicyzmem, tylko żeby się zastanowić nad swoimi wartościami. Czy np. zamiast dążyć do wymiany Golfa na Lexusa, nie lepiej jednak spędzić więcej czasu z rodziną, lub poświęcić go na swoje hobby?

Można też dążyć do poprawy relacji, lub do tego, żeby być w czymś lepszym. Czy dążenie do czegoś zawsze musi być dążeniem do posiadania coraz więcej i więcej?

Nie wiem też niby w jaki sposób umiejętność docenienia tego i cieszenia się tym co się ma miałaby być drogą do depresji.

Cóż. Największy dar jaki można od życia otrzymać, to umiejętność życia poza schematem. Wtedy masz wywalone czy będziesz jeździć golfem, czy lexusem, chodzi o cieszenie się z samego faktu jeżdżenia.


Jednak to jest bardzo ciężka droga w społeczeństwie, które ponad wszystko ceni "mieć" niż "być". Ujmując to krótko, w postrzeganiu większości ludzi kiepski status materialny oznacza niezaradność życiową, "biedactwo", a nie że ktoś ma inny sposób na życie. I o ile w wielu przypadkach to prawda, to niekoniecznie żyjąc poza ramkami ma się ochotę na bycie etykietowanym.


Ten Lexus to taka parafraza ciągłej pogoni za hajsem, bo przecież bez hajsu jesteś nikim...


A że większość dorabia się tego hajsu (o ile w ogóle), jak już niekoniecznie może się nim w pełni cieszyć, to osobna sprawa.


Taką cywilizację sobie wymyśliliśmy, to tak mamy.

Zaloguj się aby komentować