Ciepły prąd przykryty lodowatą falą. Oślepiający blask. Glony zwisające ze zmoczonych dłoni. Krążące między palcami u stóp kawałki gałązek. Wracasz ciepłym wieczorem do domku letniskowego z boazerią na ścianach.
Powoli żegnamy lato, ale życie toczy się tutaj dalej. Zapraszamy na gofra w sezonie bursztynowym.
"Bałtyk", 46x63cm, wytłaczanka na aluminium w drewnianej ramie.
Rama była wypalana kiepską lutownicą podczas wizyt w kawiarni.
@Lubiepatrzec Ja se zatankowałam ostatnio wachy za 100 zł bo se myślę co będę tankować drożej, jak mają zaraz wprowadzić tą obniżkę cen paliwa. Pochwaliłam się mężowi, a ten mnie uświadomił, że obnizka juz jest a to 6,68 czy ile tam było, to już po obniżce właśnie XD
Stanowski zapierdalał 110 km/h przez środek wsi i oczywiście tłumaczy się jak każdy drogowy bandzior że znaki źle postawione, że zabudowany daleko za wioską itd. Więc tu piękna analiza pokazująca że to same kłamstwa.
Prawak moralizator po raz kolejny okazuje się zakłamanym hipokrytom a to była „wyjątkowa sytuacja”? Kiedy ludzie się w końcu nauczą, żeby nie słuchać tych kłamców ?
Zagapić się można nie wiem, 60, 70, to jest przekroczenie prędkości w zabudowanym na które jeszcze od biedy można powiedzieć "ojtam ojtam, zacząłem się już rozpędzać bo się już kończyła już wieś i zabudowania" - ale lecieć 110 kmph jak od kilometra widać ewidentnie chodniki i domy po obu stronach drogi?
Nie wspominając że 110 to nadal przekroczenie NAWET gdyby był niezabudowany.
waga: 121,3 kg (+0,2 / +0,3 od ostatniego/początku)
bebech: 117,5 cm (-0,5)
Zasadniczo to zgodnie z moim prywatnym planem - na razie nie waga, a zwiększenie aktywności do normalniejszego poziomu. Teraz w końcu rower, hantle czy inne rozciąganie to nie jest u mnie aktywność od święta, a codzienna aktywność.
Choć miałem nadzieję, że jednak będzie lepiej. Niestety wygląda na to że dodatkowe "motywatory" również w kwestii odchudzania działają u mnie odwrotnie. Swego czasu przy aktywnym używaniu Stravy odechciało mi się jeżdżenia (bo to upierdliwe zawsze załączać Stravę, tu zapomniałem, tam gps zgłupiał, etc.), a teraz próbując "podgonić" do świniobicia wpadłem w pułapkę zajadania stresu...
najważniejsze to złapac rytm w tym co się robi i starac się go utrzymac. Nie da dużo na raz bo się człowiek zakrztusi albo jedzeniem albo ciało nie będzie miało siły na powtórkę treningu. No i jak ise czasami coś rozjedzie to wracać spowrotem. Kazdemu żdazy się krzywo coś zagrac.
@D21h4d
Dokładnie. Ja dla przykładu:
- pierwszy tydzień nie liczyłem w ogóle kcal, tylko starałem ograniczyć słodycze i trochę ilościowo żarcie,
- drugi tydzień dołożyłem 2x w tygodniu cardio i mniej więcej liczyłem kcal,
- trzeci tydzień już konkretniej liczyłem kcal w apce fitatu i starałem się zwiększyć białko,
- czwarty nic nie zmieniłem.
Waga leci powoli, ale leci. Zero presji, zero potrzeb, koń zwalony. Mógłbym próbować urwać dodatkowe 200kcal i szybciej chudnąć, ale czułbym więcej stresu, myślałbym ciągle o żarciu, a mi nie o to chodzi. Dla przykładu celuję w 2500kkcal dziennie i to mi zakłada deficyt 300-500kkcal. Jak jednego dnia zjem 2700kkcal, to nie próbuję kolejnego dnia tego odrabiać, bo to wciąż jest jakiś deficyt. Dużo pomogło mi porzucenie podejścia "wszystko albo nic", które jest męczące psychicznie i dla mnie nie do utrzymania w dłuższej perspektywie, bo mam słabą wolę.
Sama dieta mnie nie męczy prawie w ogóle, bo jem wszystko co jadłem, męczy mnie trochę wpisywanie tego do apki. Jak jeszcze jem pakowane rzeczy z kodem kreskowym to jest git. Gorzej jak jem coś niestandardowego, to wtedy trudno mi się wstrzelić z wartościami i jest to upierdliwe/demotywujące.
Za to przede mną dwutygodniowe wakacje i nie zamierzam na nich liczyć kcal, ani specjalnie ograniczać się w jedzeniu. Co prawda moje wakacje są zawsze bardzo aktywne, wiec przewiduję utrzymanie masy ciała, za to boję się, że po powrocie do szarej rzeczywistości nie będzie mi się chciało liczyć kcal i pozostanę świniakiem :c
Za to przede mną dwutygodniowe wakacje i nie zamierzam na nich liczyć kcal, ani specjalnie ograniczać się w jedzeniu. Co prawda moje wakacje są zawsze bardzo aktywne, wiec przewiduję utrzymanie masy ciała, za to boję się, że po powrocie do szarej rzeczywistości nie będzie mi się chciało liczyć kcal i pozostanę świniakiem :c
Nie rób tego. U mnie tak właśnie zaczęło się perfidne jojo z którym aktualnie walczę. Ze stabilnych 110 ze średnią/dużą ilością mięśni złamane biodro+stres wystrzeliły mnie do 140, potem zbiłem poniżej 100 więc było już bardzo dobrze (sztanga większa od własnej masy to zdecydowanie "jest dobrze" ). Niestety właśnie takie "jadę na wakacje, potem wrócę do liczenia i zdrowych potraw" razem z przejściem na pracę zdalną doprowadziły mnie tu gdzie jestem teraz - otyłość bez sensownej ilości mięśni.
Niestety, z jedzeniem i ruchem jest chyba podobnie jak z alkoholem, nie bez powodu AA mówią o sobie "niepijący alkoholicy", jak raz musiałeś to potem już musisz trzymać dyscyplinę
A co do podejścia to imho jedyne sensowne. Zarówno z tego co czytam, jak i z paru wcześniejszych prób na pół gwizdka wyraźnie widzę, że "diety cud" przynoszą zwykle jojo i wzrost masy w długim okresie.
Synonimy: Cockle Pippin, White Cockle Pippin, Brown Cockle Pippin. Czasami nazywany również Nutmeg Pippin, ale jest to inna odmiana.
Opis: Średniej wielkości do dużego, o kształcie okrągło-stożkowym i nieco kanciastym. Skórka jest zielonkawa, w miarę dojrzewania żółknie, z brązowo-pomarańczowym rumieńcem. Zazwyczaj całkowicie pokryta jasnobrązową rdzawą plamistością i usiana szarymi przetchlinkami. Kielich jest mały i zamknięty, osadzony w płytkiej, pomarszczonej miseczce. Ogonek jest średniej długości i smukły, osadzony w głębokim, pokrytej rdzawą plamistością wnęce. Skórka w okresie dojrzałości jest tłusta w dotyku.
Cechy charakterystyczne: Miąższ ma kremowy kolor, jest drobnoziarnisty, delikatny, chrupiący i soczysty. Bardzo słodki, bogaty w smaku i rześki. Aromatyczny.
Zastosowanie: Jabłko do spożycia na surowo o słodko-kwaśnym smaku.
Pochodzenie: Wyhodowane z pestki przez Cockle’a w Godstone w hrabstwie Surrey (Wielka Brytania) na początku XIX wieku. Wymienione przez brytyjskiego szkółkarza George’a Lindleya w wydaniu jego „A Guide to the Orchard and Fruit Garden” z 1831 roku.
Uprawa: Drzewo o umiarkowanym wzroście, o pokroju wyprostowanym i zwartym, owocujące na krótkich pędach. Daje obfite plony, ale wymaga przerzedzania po zawiązaniu owoców, aby osiągnąć odpowiednią wielkość. Dobrze radzi sobie jako drzewko doniczkowe.
Podatność na choroby: Odporna na mączniaka, parcha i raka.
Zbiór: Gotowa do zbioru na początku piątego okresu środek października .
Grupa zapylania: C kroselka papierówka
Szczyt zapylania: 11
Ploidyzm: Diploidalna. Samonierodzajna.
Okres zbiorów: 5
#botanika #stareodmiany #ogrodnictwo #niemcy #polska
Jutro, 1 września, kończy się rządowy program „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Przez ostatnie tygodnie ceny były utrzymywane na niższym poziomie, dlatego najbliższe dni mogą być interesujące.
Na podstawie obserwowanych danych przewidujemy po zakończeniu programu:
@HerrJacuch dobrze jest, wracasz do zdrowia. Nie ma co porównywać się z innymi ani z samym sobą sprzed choroby. Ustawiasz sobie nowy punkt odniesienia na teraz i starasz się z każdym razem być lepszym.
Najważniejsze to zawsze, krok za krokiem, do przodu.