Trochę za rzadko wchodze na Facebooka i prawie przegapiłem Promkę Zaczytani 2026

Może jeszcze uda się Wam skorzystać, choć promocja kończy się dziś o 23:59!

Kilka księgarni internetowych z grupy Helion dołączyło do zabawy:


Każda z księgarni ma inny asortyment w promocji (i w różnej formie: ebook, książka, audiobook), więc polecam przejrzeć każdą z ofert. Nie sugerowałbym się też hasłem -98%, choć takie 50-65% już się pojawia w każdej z nich


Dodatkowo w każdej z nich możecie dziś odebrać za darmo ebooka:
Beata i Paweł Pomykalscy - "Zabytki techniki. Polska z pomysłem"
#ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto #promocjeksiazkowe

cc7c58f1-1a95-4203-9fac-08edd13ed441
da12db2d-05b8-4252-bf28-cb906ed3aede
Hilalum

@WujekAlien pewnie jak co roku skończy się jutro a nie dziś

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#haking #random #cyberbezpieczenstwo #tinder

Mało detali, i nie jestem wstanie wszystkiego zweryfikować.


tl;dr;

  • ktoś przeniknął do tindera dla białych (mówią, że whitesupermacy, nie wiem na ile serio ale domeny whitechild.net, whitedeal.net whitedate.net xd)

  • odpalił botu i rozkochał część - nie byłem wstanie zweryfikować

  • na portalu ratio męzczyzn do kobiet gorsze niż w wiosce smerfów

  • jest prezentacja na jakiejś konferencji o hakowaniu, po niemiecku

  • powstała strona z mapą użytkowników https://okstupid.lol (jest kilku z Polski)

    • mapę się da wyświetlić, ale punkty leżą bo zrobili JSONa 27,7MB XD i zdycha podczas pobierania (pewnie większy ruch) jakby co mam tego JSONa, ale nie chcę mi się stawiać mapy żeby sprawdzić pinezki

    • https://okstupid.lol/merged_details.json - tu trzeba wyczekać żeby mieć JSONa

    • część lokalizacje pochodzi z EXIF zdjęć więc całkiem dokładne XD


„Tinder dla nazistów” dotknięty wyciekiem 100 GB danych — ujawniono dane tysięcy użytkowników.

2 stycznia 2026

https://cybernews.com/security/investigator-exposes-white-supremacist-sites-users/

Dziennikarz śledczy przeniknął do serwisu randkowego białych supremacjonistów WhiteDate i wyprowadził ponad 8 000 profili oraz 100 GB danych. Zdjęcia i inne wrażliwe informacje zostały upublicznione, a pełny zbiór danych „WhiteLeaks” jest dostępny dla dziennikarzy i badaczy w DDoSecrets.

89d3d3f2-7125-404d-84af-4c7fcd0100a0
577700f6-9324-4407-b895-a20e4c8fcfa4
3c155c4a-3a75-43fd-9cb0-167d3a2bfab0
8afa7d64-25d6-48af-998e-1ae27b5006d5
7f94b0e6-945b-4ebd-abda-51b9a7412592
Opornik

Komentarz usunięty

Deykun

Ktoś mnie bajtuje, bo tam taki kek jest, że hej.

d429fd19-a9c0-41f8-8e9b-edeae37a2e4d
00e73bd0-7a4a-4951-9c9b-947c0a636a4f
753d09da-1dbf-44ba-89a7-0a7b253d28f9

Zaloguj się aby komentować

osn_jallr

Nie powinienem tego robić, ale c⁎⁎j

Zaloguj się aby komentować

Sweet_acc_pr0sa

@DerMirker dojeb takerem mocniej xD albo fojeb podpórke z plyty/drewna xX


Nie bedzie plyta pilsniowa płuc ci w twarz xD

DerMirker

@Sweet_acc_pr0sa co to taker

Sweet_acc_pr0sa

@DerMirker taki lepszy zszywacz xD

Zaloguj się aby komentować

Komenda_Miejska_Polucji

tu nie o ropę chodzi przecież, koszta stabilizacji i wydobycia przewyższają potencjalny zysk

Half_NEET_Half_Amazing

@Komenda_Miejska_Polucji

nie widać #heheszki ?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

16 + 1 = 17

Tytuł: The One I Love

Rok produkcji: 2014

Kategoria: Komedia romantyczna

Reżyseria: Charlie McDowell

Czas trwania: 1h 31m

Ocena: 7/10


Główni bohaterowie mają problemy małżeńskie, więc chodzą na terapię. Tam jednak nic za bardzo nie działa, więc teraupeuta zaleca im wybrać się na romantyczny weekend do domku, który on im poleca. Na miejscu zaczynają się dziać dziwne rzeczy.


#filmy #filmmeter


A teraz czas na film o krzyczeniu.

aa4a7d9d-2f45-46d4-a63c-13215d67b97d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Acrivec

@fadeimageone Mój telefon nie obsługuje już kart SD

ErwinoRommelo

Kto ma jeszcze slota na sd w telefonie?

Sweet_acc_pr0sa

@ErwinoRommelo mam w radiu w samochodzie xd

zjadacz_cebuli

@ErwinoRommelo ja ale muszę tam mieć drugą kartę xD

Zaloguj się aby komentować

21 + 1 = 22


Tytuł: Niezwyciężony

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Cyfrant

Format: e-book

ISBN: 9788363471187

Liczba stron: 244

Ocena: 9/10


Postanowiłem zacząć rok od twórczości Stanisława Lema, a dokładniej od historii „Niezwyciężonego”, którą mam zamiar poznać w czterech różnych mediach: oryginalnej powieści, superprodukcji Audioteki, komiksu oraz grze.


Podoba mi się, że Lem podchodził do Obcych rzeczywiście jak do obcych. Że nie są to człekokształtni kosmici, z którymi bez problemu można porozumieć się w języku angielskim czy nawet w polskim. Zrobiło to na mnie wrażenie już w „Człowieka z Marsa” i nie inaczej jest w przypadku „Niezwyciężonego”.


Jasne, można powiedzieć, że z perspektywy czasu sam pomysł nie jest oryginalny, ale tak to już jest z klasykami - w porównaniu z utworami, które korzystają z dorobku wcześniejszych autorów, starsze teksty często przegrywają. Nie zaskoczyło mnie, że coś albo ktoś pokonało załogę „Kondora”, nie zdziwiłem się, gdy załogę „Niezwyciężonego” zaczęło spotykać to samo. Za to okazałem zdumienie, gdy przekonałem się, czym jest niebezpieczeństwo czyhające na ludzi.


Do myślenia dały mi także słowa Rohana: ludzkość myśli, że może wszystko skolonizować, nawet te najbardziej nieprzystępne rejony. Niektórzy weszli na najwyższy szczyt Ziemi, niektórym udało się nawet zejść w najgłębsze do tej pory znane nam miejsce pod wodą, ba, z pomocą technologii inni polecieli w kosmos i coraz bardziej, mimo że wciąż powoli, ludzkość rozpycha się w przestrzeni kosmicznej. Prędzej czy później pewnie skolonizujemy kolejną planetę.


A co, jeśli nie mamy do tego żadnego prawa? Może tak jak załoganci „Niezwyciężonego”, a wcześniej „Kondora”, spotkamy w jakimś sensie barierę, która nie pozwoli nam na dalszą eksplorację? Albo na rasę kosmitów, która ujrzawszy nasz potencjał, stwierdzi, że stanowimy zbyt wielkie zagrożenie i postanowi nas zniszczyć, zanim zniszczymy innych?


Podoba mi się także to, że Lem nie traktował czytelników jak głupków. Chociażby na początku podał na tacy odczyty składu atmosfery, żeby czytelnik miał szansę sam wywnioskować, a dopiero po jakimś czasie pokazał, że coś jest nie tak z atmosferą - chodziło o zawartość metanu i tlenu. Przyznam szczerze, że nie zwróciłem na to uwagi, ale spodobało mi się takie podejście.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantastyka #sciencefiction

10189379-a5e9-4008-bb8e-403d8e8703bb
binarna_mlockarnia

@cyberpunkowy_neuromantyk

Ksiazka wywarla na mnie ogromne wrazenie, jak na lata w ktorych powstala. Trzymała w napieciu. Lem to byl wizjoner.

Loginus07

@cyberpunkowy_neuromantyk "Niezwyciężony" to był mój pierwszy kontakt z Lemem i o hesu, co to był za kontakt! Machnąłem w 3 wieczory, a pewnie jakby były luźniejsze to zrobiłbym to w 2. Bardzo ciekawy wątek tajemnic - tajemnicy porażki Kondora, tajemnicy planety, tajemnicy obcych.


Drugi mój styk z Lemem to "Solaris", który działał na tych samych nutach, a zupełnie inaczej i też mi się podobał


I teraz prośba - jak przesłuchasz wersje z Audioteki to dasz znać jak wrażenia?

cyberpunkowy_neuromantyk

@Loginus07


Dzisiaj czytałem do trzeciej w nocy, tak mnie wciągnęła historia, że chciałem dokończyć. Niestety, zasnąłem jakieś 10% przed końcem. :')


Oczywiście, że dam znać - już teraz po dwóch przesłuchanych rozdziałach stwierdzam, że jestem pod ogromnym wrażeniem, i planuję częściej wybierać słuchowiska, mimo że trudno jest mi słuchać audiobooków.

Pouek

@cyberpunkowy_neuromantyk właśnie gram w Invincible. To nie tyle prequel co równoległa historia, znakomicie rozwijajaca lore oryginalnej powieści. Jeżeli ktoś nie zna, polecam. Absolute cinema

enkamayo

@Pouek absolute Cinema? co masz na myśli? Że doświadczenie growe jak filmowe? Bo takie lubię. A gierka widzę nawet na płytce pod ps5 wyszła.

Pouek

@enkamayo książka+gra składają się na to doświadczenie :). Gra jako gra może nużyć, ale jako opowieść w połączeniu z materiałem źródłowym wymiata

Zaloguj się aby komentować

TANIA DOPAMINA


Zawsze byłam przeciwna temu żeby obsypywać moja siostrzenicę toną prezentów. Wygląda to mniej więcej tak, że do sierpnia ubiegłego roku była jedynaczką i to na wyższą skalę, bo i w mojej rodzinie nie ma żadnych innych wnuków i u szwagra tak samo. Więc ten mały ziemniaczek jest oczkiem w głowie dziadków, wujków i cioć z obydwu stron. Moja mama zawsze jej kupuje masę rzeczy jak jedzie do niej w odwiedziny, nie robi co prawda tego często bo kilka razy do roku ale No tak jest tego tona.


Zawsze w takich sytuacjach mówię " mamo po co ty jej to kupujesz, pobawi się 5 min i się znudzi, lepiej pobaw się z nią, poczytaj jej bajkę, to ja bardziej uciszy" no i tak i nie, na prezent od babci pod choinkę, prawie się posikala z radości, bo to był jej wymarzony, ma 3,5 roku no i masę marzeń, jak to dziecko.


Ja mam zasadę, że kupuje jej coś raz do roku, właśnie na święta, na urodziny daje hajs mojej siostrze, żeby kupiła coś co potrzebuje najbardziej. Czasem sporadycznie jakaś bajkę czy naklejki jej dawałam. Jednak zawsze powtarzam że to co jej daje to swój czas, czyli jak przyjeżdżam to bawię się z nią ile wlezie. Na jej przyszłe urodziny mam zamiar przebrać się za jedną postać z jej aktualnie ulubionej bajki.


Dlaczego jednak to pisze, bo zaczynam mieć wątpliwości co do mojej oceny dawania umiarkowanej radości dzieciom. Mama zawsze powtarza, że "niech się cieszy bo potem już tylko dorosłość". Zaczynam dostrzegać w tym prawdę, jako dziecko chciałabym to wszystko co ona ma, nawet jeżeli miałabym się bawić tym tylko przez chwilę. Przyznam że tęsknię za czasami kiedy marzył mi się bujany konik, albo domek dla lalek. Teraz też mam jakieś zachcianki i czasem potrafią mnie one pochłonąć na godziny, jak robienie domków DIY, ale to nie to samo. Więc czemu dawkować to dziecku?


Czy takie rozpieszczanie zabawkami ja zepsuje? Zniszczy jej układ nagrody? Siostra ogranicza jej bajki i nie daje jej telefonu ani tableta do zabawy, więc w tej sferze jest wszystko ok. Ale zastanawiam się jakie wy macie podejście do swoich dzieci czy to prawda, że zabawkami da się zepsuć człowieka, czy to tylko miejska legenda?


#dzieci #lifestyle #wychowanie

a0f3b9a2-4c64-4759-8de8-4ea76d09d9f8
onpanopticon

@Cori01 Prezenty są fajne, ale w ograniczonym stopniu. Uczenie dziecka skakania od jednej rzeczy do drugiej sprawi, że niczym się nie będzie bawiło, niczym się nie zainteresuje, nic jej nie zajmie. Najfajniejszym elementem stanie się sam fakt otrzymywania podarków, a nie ich użytkowanie.


Mam tutaj dobre rozgraniczenie, gdyż mnie i moją siostrę dzieli 16 lat różnicy i przepaść jeśli chodzi o to na co było rodziców stać. Moje dzieciństwo było ultrabiedne, a jej względnie dostatnie. Miałem więc okazję obserwować te różnice i zobaczyć też efekt, gdyż jest ona już dorosła.


Dla mnie każda otrzymana rzecz sprawiała radość głównie z faktu tej rzeczy. Każdą zabawkę, każdy gadżet, choćby tani i mały - młóciłem do zepsucia. Jeden zestaw klocków układałem na milion sposobów. Jakiś pistolecik z odpustu jak się zepsuł, 10x rozbierałem, naprawiałem, malowałem go, robiłem własne kulki. Dużo potrzeby kreatywności i duży szacunek do każdej rzeczy.


Natomiast siostra otrzymywała co chciała. Cały pieprzony pokój zawalony szpargołami. Setki zabawek, książeczek, misiaczków, gadżetów i innych dupereli. Spora część używana tylko i wyłącznie w dniu otrzymania, aby resztę czasu zbierać kurz z półki. Pamiętam, że kiedyś dostała... samochód zdalnie sterowany. Bo gdzieś widziała i chciała. Bawiła się nim łącznie z 15 minut, a to drogie gówno było. Natomiast ja, wówczas 25 letni chłop, bawiłem się tym jak dziecko później, bo fajny gadżet


No i po latach widząc to, nadal tak jest. Ja potrafię się cieszyć byle gównem, potrafię się skupić i zająć jedną rzeczą która sprawia mi satysfakcję. Natomiast ona jest przebodźcowana, zakupoholizm ostry, ciągłe kupowanie kolejnych nieużywanych bzdetów, ciągła podatność na "chciejstwo", bo zobaczyła coś w reklamie, albo u znajomej. Niczym się nie cieszy, niczym nie interesuje, każda rzecz ją "zawodzi", bo frajdę ma tylko podczas odpakowywania i może 5 minutach obcowania z nowością. A później sru, na półkę, do szafy ... na zawsze.


Nie ma sensu rozpieszczać. A ja sam jak swoim różnym pociotkom mam coś dać, to robię to od wielkiego dzwona i staram się tylko, aby było to przemyślane i faktycznie przydatne. A rozpuszczonym bębnom których rodzice mają hajs i rozpieszczają - nie daję nic, bo po co. Za to jak kiedyś już wujek coś przyniesie, to przynajmniej zapamiętają. Jedyne co daję, to np wyjazd na sanki, na rower, na ognisko, raczej przeżycia, niż rzeczy.

Cori01

@onpanopticon ciekawy temat, odnośnie tego że zawodzi się rzeczami które bardzo chce. Zastanawiam się czy da się coś takiego uregulować

Lubiepatrzec

Znałem dziadków, którzy niemal nigdy, nic nie kupowali wnukowi ale za to poświęcali mu mnóstwo czasu i uwagi i dzieciak ich po prostu uwielbiał.

K44

Mój chrześniak, level 6 skurwiel po ojcu na swoje urodziny chodził z dużą torba prezentową i mówił do gości żeby dawać mu dużo hajsu bo ma urodziny. Na święta podobnie, jak wszedł do salonu gdzie byli już wszyscy domownicy to zamiast dzień dobry wszyscy usłyszeliśmy że jutro ma też imieniny i że prezenty mają być podwójne. Po czym podszedł do babci żeby dała mu hajs! Najlepiej w "dwusetkach" bo setek ma już dużo. A w sumie nie chce mi się strzępić ryja i pisac o tym jak jest wychowywany przez ojca materialiste!

Cori01

@K44 cooooooo?! I nikt tam nie reaguje, w życiu bym pieniędzy takiemu nie dała :o

K44

@Cori01 na święta przyszedł od razu ze swoją kasetką na pieniądze, wyciągnął parę tysi i sie bawił :) Najbardziej mnie rozbawiło jak powiedział że będzie szefem wszystkich księży bo tam jest największy hajs 🤣 Temat rzeka...

Zaloguj się aby komentować

alaMAkota

@Belzebub spoko książka czy na poziomie "pani domu"?

Belzebub

@alaMAkota książka pozytywnie zaskakuje tym bardziej,że zrealizowana jest w formie 16 wywiadów z różnymi ludźmi. Na przykład z Borysem Romanko którego miałem przyjemność poznać osobiście już lata temu. Dodane są rysy historyczne/sytuacyjne żeby lepiej zrozumieć specyfikę danego zdarzenia. Polecam

alaMAkota

@Belzebub dzięki za tytuł:) poszukam:)

w pierwszym roku wojny pojawił się ciekawy reportaż o 5 Polakach co poszli walczyć na ochotnika. Dwóch z nich to psy wojny, "łobuzy", pozostała trójka z "dobrych domów". Wykształceni, jeden ratownik medyczny, jeden był harcerzem jako nastolatek, jeden z domu gdzie dużo czytano i mówiono o historii - tzw dom inteligencji.

Ciekawy reportaż, zapał mi w pamięć. Ile z tego było ładnie napisana bajka, nie wiem.

Ogólnie o najemnikach Ukraińcy się nie za dobrze wypowiadają. Psy wojny, nieposłuszni, agresywni. Ale są też dobrzy żołnierze. Dlatego szukam tytułu przedstawiający problem od strony ukraińskiej. Może po wojnie się taki znajdzie.

Zaloguj się aby komentować

Skansen Pstrążna. Rzut beretem z Czermnej koło Kudowy Zdrój. Warto się wybrać nawet zimą, bo turystów mało za to widoki fajne a i skansen bardzo ciekawy i na wpół otwarty, można sobie normalnie po domkach chodzić a nie patrzeć przez okna, kraty czy brudną pleksę. Dojazd dla odważnych bez łańcuchów a dla przezornych tylko na łańcuchach, chyba że się jest miejscowym to nawet widziałem , że gość motorkiem jechał😀 #nivaznegdziedroga #podrozujzhejto

e3a23993-eb83-4736-8dfc-87d80e1b162d
fe0ec588-fc76-4f9b-9bbe-634bfe54183d
40745f89-ce29-422e-a16c-bacdcb7ae7e6
05ed587a-4014-44b9-bcda-b379b740c95a
a77c5020-4a26-40dc-9457-8ad69aa3c309
swistak80

Przy okazji można zaliczyć szopkę

yoowki

@swistak80 ano tak, po drodze jest ruchoma szopka.

Zaloguj się aby komentować

onpanopticon

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz kara za tryb dzienny.


Niemniej wylogowałem się i faktycznie jest tak jak mówisz. Mam tamten tag na czarnej, stąd nie widziałem problemu.

InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz

@onpanopticon to sposób na naprawienie hejto, który polecają admini, a ja go przeoczyłem tak?

onpanopticon

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz admini polecają jakieś tagi do żebrania, a nie rozwiązania

Zaloguj się aby komentować

Catharsis

Z tego co się orientuje to do przechowania informacji o stanie zamknięcia popupa od cookies nie potrzeba zgody użytkownika. Dopóki coś jest niezbędne technicznie do działania strony to można zapisywać ile się chce i chyba jedynie trzeba o tym powiadomić użytkownika. Pytać o zgodę należy jeśli zamierzamy zapisywać jakieś rzeczy używane później do analityki, reklam, profilowania itp.

Zaloguj się aby komentować

20 + 1 = 21


Tytuł: Ciała niebieskie

Autor: Jokha Alharthi

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

Liczba stron: 210

Ocena: 6/10


Po świetnej "Hurysce" postanowiłem kontynuować serię Rahla, wydawnictwa ArtRage i sięgnąć po "Ciała niebieskie". Książka ta otrzymała nagrodę International Booker w 2019 roku.


To piękna w zamyśle, ale nierówna w wykonaniu mozaika o Omanie w fazie gwałtownej przemiany - od wsi al-Awafi po Maskat - opowiedziana przez losy trzech sióstr: Mayyi, Asmy i Khawli. Każda wychodzi za mąż z innego powodu (miłość, poczucie obowiązku, wierność dawnemu wybrankowi), a ich wybory stają się soczewką, przez którą przyjdzie nam oglądać zderzenie tradycji z nowoczesnością i domowych hierarchii z kobiecą sprawczością. Szczególnie nośny jest wątek Mayyi, która - mimo aranżowanego małżeństwa z Abdallahem - wydreptuje swoje małe kroczki oporu i nazywa córkę… London.


Narracyjnie to niezła układanka: kilkadziesiąt krótkich rozdziałów, przeskoki w czasie, perspektywy zmieniane jak fazy księżyca - z charakterystycznym pierwszoosobowym głosem Abdallaha, którego cień ojca kupca Sulajmana i pamięć po byłej niewolnicy opiekunce Zarifie przytłaczają i ciągną w dół. Dzięki temu dostajemy nie tylko sagę rodzinną, ale i echo niewygodnej historii regionu: zaszeregowanej klasowości, handlu niewolnikami, społecznych barier, które wciąż pracują w tle współczesności.


Doceniam, jak powieść odsłania codzienne mikropęknięcia małżeństw - nie skandalizując, tylko obserwując wbijane szpilki. Alharthi potrafi jednym obrazkiem (cisza przy stole, obrzęd, przezwisko) powiedzieć więcej o frustracji, ambicji i pragnieniach niż długim monologiem. To widać zwłaszcza w portretach sióstr i w rozedrganiu Abdallaha, którego intymne zapisy rozbijają trzecią osobę i nadają całości rytm.


A jednak, w porównaniu z Huryską, ta książka wciągała mnie słabiej. Temat jest też mniej nośny i bolesny. A fragmentaryczność jest tu jednocześnie siłą i balastem: zbyt wiele przełączeń rozprasza i gasi emocje, część pobocznych epizodów nie dokłada wagi, a tempo faluje na przestrzeni zaledwie 210 stron. Kilka rozdziałów rozszerza historię o wątki i postacie poboczne, które jednak mogły ustąpić miejsca pogłebieniu historii głównych bohaterek. Jako całość "Ciała niebieskie" są dla mnie bardziej albumem dobrze skomponowanych zdjęć niż konsekwentną opowieścią, która prowadzi nas zgrabnie do finału - a szkoda.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 3/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzujkiem #czytajzhejto

ce974880-6fae-4ff6-8ac8-f185a94842ff

Zaloguj się aby komentować