TANIA DOPAMINA


Zawsze byłam przeciwna temu żeby obsypywać moja siostrzenicę toną prezentów. Wygląda to mniej więcej tak, że do sierpnia ubiegłego roku była jedynaczką i to na wyższą skalę, bo i w mojej rodzinie nie ma żadnych innych wnuków i u szwagra tak samo. Więc ten mały ziemniaczek jest oczkiem w głowie dziadków, wujków i cioć z obydwu stron. Moja mama zawsze jej kupuje masę rzeczy jak jedzie do niej w odwiedziny, nie robi co prawda tego często bo kilka razy do roku ale No tak jest tego tona.


Zawsze w takich sytuacjach mówię " mamo po co ty jej to kupujesz, pobawi się 5 min i się znudzi, lepiej pobaw się z nią, poczytaj jej bajkę, to ja bardziej uciszy" no i tak i nie, na prezent od babci pod choinkę, prawie się posikala z radości, bo to był jej wymarzony, ma 3,5 roku no i masę marzeń, jak to dziecko.


Ja mam zasadę, że kupuje jej coś raz do roku, właśnie na święta, na urodziny daje hajs mojej siostrze, żeby kupiła coś co potrzebuje najbardziej. Czasem sporadycznie jakaś bajkę czy naklejki jej dawałam. Jednak zawsze powtarzam że to co jej daje to swój czas, czyli jak przyjeżdżam to bawię się z nią ile wlezie. Na jej przyszłe urodziny mam zamiar przebrać się za jedną postać z jej aktualnie ulubionej bajki.


Dlaczego jednak to pisze, bo zaczynam mieć wątpliwości co do mojej oceny dawania umiarkowanej radości dzieciom. Mama zawsze powtarza, że "niech się cieszy bo potem już tylko dorosłość". Zaczynam dostrzegać w tym prawdę, jako dziecko chciałabym to wszystko co ona ma, nawet jeżeli miałabym się bawić tym tylko przez chwilę. Przyznam że tęsknię za czasami kiedy marzył mi się bujany konik, albo domek dla lalek. Teraz też mam jakieś zachcianki i czasem potrafią mnie one pochłonąć na godziny, jak robienie domków DIY, ale to nie to samo. Więc czemu dawkować to dziecku?


Czy takie rozpieszczanie zabawkami ja zepsuje? Zniszczy jej układ nagrody? Siostra ogranicza jej bajki i nie daje jej telefonu ani tableta do zabawy, więc w tej sferze jest wszystko ok. Ale zastanawiam się jakie wy macie podejście do swoich dzieci czy to prawda, że zabawkami da się zepsuć człowieka, czy to tylko miejska legenda?


#dzieci #lifestyle #wychowanie

a0f3b9a2-4c64-4759-8de8-4ea76d09d9f8

Komentarze (12)

szatkus-1

Na jej przyszłe urodziny mam zamiar przebrać się za jedną postać z jej aktualnie ulubionej bajki.

Pic rel?

cosbymzjadla

Kiedy odwiedzam moich bratanków daję im małe prezenty: książkę, magnesy, puzzle, ciastolinę, naklejki (jak sama wspomniałaś), bo to fajne praktyczne prezenty pełniące również rozwojowe funkcje, a dzieciaki mają frajdę. Droższe prezenty, czyli typowe zabawki służące do zabawy przez 5minut daję na urodziny i pod choinkę i zdaję sobie sprawę, że mogą być rzucone w kąt (wtedy lecą na OLX i nikt nie ma pretensji), albo dzieci bawią się nimi do zajechania. Tego nie przewidzisz. Wychodzę z założenia, że z dziećmi też można się dogadać i wyjaśnić, że nie muszą mieć wszystkiego od razu, ale nie można im też wszystkiego odmawiać. Jeśli rodzice, wujostwo i dziadkowie podobnie funkcjonują to dzieci nie wyrosną na znudzonych materialistów.

onpanopticon

@Cori01 Prezenty są fajne, ale w ograniczonym stopniu. Uczenie dziecka skakania od jednej rzeczy do drugiej sprawi, że niczym się nie będzie bawiło, niczym się nie zainteresuje, nic jej nie zajmie. Najfajniejszym elementem stanie się sam fakt otrzymywania podarków, a nie ich użytkowanie.


Mam tutaj dobre rozgraniczenie, gdyż mnie i moją siostrę dzieli 16 lat różnicy i przepaść jeśli chodzi o to na co było rodziców stać. Moje dzieciństwo było ultrabiedne, a jej względnie dostatnie. Miałem więc okazję obserwować te różnice i zobaczyć też efekt, gdyż jest ona już dorosła.


Dla mnie każda otrzymana rzecz sprawiała radość głównie z faktu tej rzeczy. Każdą zabawkę, każdy gadżet, choćby tani i mały - młóciłem do zepsucia. Jeden zestaw klocków układałem na milion sposobów. Jakiś pistolecik z odpustu jak się zepsuł, 10x rozbierałem, naprawiałem, malowałem go, robiłem własne kulki. Dużo potrzeby kreatywności i duży szacunek do każdej rzeczy.


Natomiast siostra otrzymywała co chciała. Cały pieprzony pokój zawalony szpargołami. Setki zabawek, książeczek, misiaczków, gadżetów i innych dupereli. Spora część używana tylko i wyłącznie w dniu otrzymania, aby resztę czasu zbierać kurz z półki. Pamiętam, że kiedyś dostała... samochód zdalnie sterowany. Bo gdzieś widziała i chciała. Bawiła się nim łącznie z 15 minut, a to drogie gówno było. Natomiast ja, wówczas 25 letni chłop, bawiłem się tym jak dziecko później, bo fajny gadżet


No i po latach widząc to, nadal tak jest. Ja potrafię się cieszyć byle gównem, potrafię się skupić i zająć jedną rzeczą która sprawia mi satysfakcję. Natomiast ona jest przebodźcowana, zakupoholizm ostry, ciągłe kupowanie kolejnych nieużywanych bzdetów, ciągła podatność na "chciejstwo", bo zobaczyła coś w reklamie, albo u znajomej. Niczym się nie cieszy, niczym nie interesuje, każda rzecz ją "zawodzi", bo frajdę ma tylko podczas odpakowywania i może 5 minutach obcowania z nowością. A później sru, na półkę, do szafy ... na zawsze.


Nie ma sensu rozpieszczać. A ja sam jak swoim różnym pociotkom mam coś dać, to robię to od wielkiego dzwona i staram się tylko, aby było to przemyślane i faktycznie przydatne. A rozpuszczonym bębnom których rodzice mają hajs i rozpieszczają - nie daję nic, bo po co. Za to jak kiedyś już wujek coś przyniesie, to przynajmniej zapamiętają. Jedyne co daję, to np wyjazd na sanki, na rower, na ognisko, raczej przeżycia, niż rzeczy.

Cori01

@onpanopticon ciekawy temat, odnośnie tego że zawodzi się rzeczami które bardzo chce. Zastanawiam się czy da się coś takiego uregulować

Lubiepatrzec

Znałem dziadków, którzy niemal nigdy, nic nie kupowali wnukowi ale za to poświęcali mu mnóstwo czasu i uwagi i dzieciak ich po prostu uwielbiał.

K44

Mój chrześniak, level 6 skurwiel po ojcu na swoje urodziny chodził z dużą torba prezentową i mówił do gości żeby dawać mu dużo hajsu bo ma urodziny. Na święta podobnie, jak wszedł do salonu gdzie byli już wszyscy domownicy to zamiast dzień dobry wszyscy usłyszeliśmy że jutro ma też imieniny i że prezenty mają być podwójne. Po czym podszedł do babci żeby dała mu hajs! Najlepiej w "dwusetkach" bo setek ma już dużo. A w sumie nie chce mi się strzępić ryja i pisac o tym jak jest wychowywany przez ojca materialiste!

Cori01

@K44 cooooooo?! I nikt tam nie reaguje, w życiu bym pieniędzy takiemu nie dała :o

K44

@Cori01 na święta przyszedł od razu ze swoją kasetką na pieniądze, wyciągnął parę tysi i sie bawił :) Najbardziej mnie rozbawiło jak powiedział że będzie szefem wszystkich księży bo tam jest największy hajs 🤣 Temat rzeka...

Cori01

@K44 ja jebe.... Domyślam się że pewnie wszyscy tam go chwala, że taki zaradny itp. podobnie było w rodzinie mojego drugiego szwagra, jego siostrzeniec miał komunie to kilka razy liczył hajs i się jaral tym że dostał euro, na inne prezenty miał wywalone. A ciotki cieszyły jape że taki obrotny xd

K44

@Cori01 szwagier zabrał go do brata, który pracuje w banku. Na koniec dnia wyciągnął mu na stół "bardzo dużo" gotówki to podobno gnojek oszalał na ten widok. Z żoną mocno krytykujemy takie podejście, ale niestety tak jak piszesz często pada - oj tam oj tam, będzie zaradny!

niebylem

@K44 uff, odmówiłem ostatnio bycia chrzestnym. Patrząc na ojca którego opis byłby zbieżny z tym który przedstawiłeś Ty to za 6 lat miałbym podobne sytuacje XD

Zaloguj się aby komentować