Dobry wieczór,
dzisiaj rymujemy do słów pana Fredry z komedii Śluby panieńskie:
Temat: możliwości
Rymy: dołożę- może- mogę- drogę
Miłej zabawy życzę!
#naczteryrymy #zafirewallem
Dobry wieczór,
dzisiaj rymujemy do słów pana Fredry z komedii Śluby panieńskie:
Temat: możliwości
Rymy: dołożę- może- mogę- drogę
Miłej zabawy życzę!
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Mała prośba o zlokalizowanie tytułu książki na podstawie tylko moich mętnych wspomnień okładki :) Może ktoś z hejtowych Sherlocków miał okazję się z nią spotkać w swoim życiu i ma lepszą pamięć, niż moja.
Książką nie była gruba. Powiedziałbym maksymalnie 100-150 stron, format trochę mniejszy niż szkolny zeszyt.
Książka była w obwolucie.
Na okładce było krzesło ze złamaną nogą (mógł to być też stół, nie jestem pewien. Ale raczej krzesło). Na obwolucie był ten sam przedmiot, ale złamaną nogą była naprawiona przy pomocy bandaża.
Możliwe, że było odwrotnie - na obwolucie ranne krzesło, a na okładce po kuracji.
Okładka była namalowana, nie zdjęcie.
Wydaje mi się, że mogła być to książka dla dzieci/młodzieży w wieku szkoły podstawowej. Wydana raczej za czasów PRLu, wydaje mi się, że maksymalnie w latach 80.
Jako dziecko (lata 90.) dostałem ją od babci, która miała w domu cały regał książek pozostawionych przez mojego wujka i jego rodzinę gdy się wyprowadzali. Rodzinka miała dwoje dzieci właśnie w wieku szkoły podstawowej, stąd moje przypuszczenie.
Książka i obwoluta były również w idealnym stanie, także raczej nie była to bardzo stara książka i raczej należała do kuzynostwa niż wujka i cioci.
Będąc w podstawówce oddałem tą książkę do swojej szkolnej biblioteki (była taka akcja, że można było przynosić niepotrzebne książki żeby zasilić wspólny księgozbiór).
Nigdy tej książki nie przeczytałem, nawet nie próbowałem. Z jakiegoś powodu 30 lat później sobie o niej przypomniałem i nie daje mi to spokoju.
Pomożecie?
#ksiazki #pytanie
@tegie AI może mieć rację:
Sławomir Mrożek cienkie tomiki absurdalne pomysły graficzne często właśnie zdeformowane przedmioty jako metafora 💡 I serio — motyw „krzesło ze złamaną nogą + bandaż” brzmi idealnie jak Mrożek 🔍 Konkretne typy (warto sprawdzić okładki) Możliwe, że chodzi o jedno z tych: „Małe prozy” „Słoń” „Wesele w Atomicach” „Opowiadania” „Donosy rzeczywistości” Niestety nie da się zdjęcia takiej książki znaleźć w Internecie.
Zaloguj się aby komentować
617 + 1 = 618
Prywatny licznik: 5+1=6
Tytuł: Wielki skok Grupy Lazarus
Autor: Geoff White
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Szczeliny
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381353366
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10
Korea Północna to nie tylko rodzina Kimów i głód i ubóstwo całej reszty, to także fascynująca historia grupy hakerów, która na świecie znana jest poprzez miano Grupy Lazarus. I o nich właśnie jest ta książka, aczkolwiek tytuł delikatnie wprowadza w błąd - nie jest to reportaż o jednym skoku, ale o tym, jak poprzez kolejne wyczyny rozwijały się ich umiejętności i plany. Począwszy od wykradnięcia danych wytwórni Sony w odpowiedzi na film ośmieszający przywódcę Korei Północnej, aż znacznie większe kradzieże faktycznej gotówki czy kryptowaluty - wszystko ku chwale ojczyzny (i by przywódcy Korei mogli kupować luksusowe towary bez przeszkód międzynarodowych sankcji). Sporo miejsca poświęcono aspektom technicznym poszczególnych kradzieży, wykorzystywania zacofania technologicznego czy nawet dogodnego kalendarza. Kawał znakomitej śledczej roboty.
Książka napisana jest przez autora podcastów dla BBC, co (niestety) widać bardzo mocno, jako że każdy rozdział kończy się zajawką, o czym to nie przeczytamy w kolejnym rozdziale. Mnie bardzo ta maniera irytowała i za to ocena poszła o stopień w dół. Do reszty książki naprawdę trudno się jakkolwiek przyczepić, zdecydowana polecajka.
#bookmeter #ksiazki #koreapolnocna
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
616 + 1 = 617
Prywatny licznik: 4+1=5
Tytuł: Waleczne serca. Kobiety Dzikiego Zachodu
Autor: Katie Hickman
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Format: książka papierowa
ISBN: 9788324090631
Liczba stron: 464
Ocena: 7/10
Cóż za szok i niedowierzanie, że mam zaległości w pisaniu różnych rzeczy (życie pewnego Kima czy zimowe wyzwania...) na hejto, na czele z recenzjami przeczytanych książek - a tych od lutego trochę poszło...
Książka jest - szok i niedowierzanie po raz kolejny - o kobietach na Dzikim Zachodzie. Oczywiście nie tych, które tam "naturalnie" występowały, a o tych, które po długiej drodze (przez parę lat uważanej za niemożliwą do przebycia przez kobiety) wylądowały tam w poszukiwaniu nowego świata i lepszej przyszłości. Kobiety z absolutnie każdej grupy społecznej: od bycia żonami misjonarzy, poprzez te uprowadzone przez Indian, aż po kobiety, bez których porządek czy życie mogłoby się zawalić. Białe, czarne, żółte, młodsze czy starsze. Zarówno te bardziej znane, jak Olive Oatman czy Sarah Bowman, jak i "anonimowe" żony czy niewolnice.
Bardzo duża rozpiętość geograficzna, tematyczna, poszczególne postacie są przybliżane tak w sam raz, wraz z okolicznościami i warunkami, w jakich żyli ówcześnie żyjący ludzie - ot idealnie dla zdobycia dodatkowego wymiaru amerykańskiego osadnictwa na zachód od Missisipi, bo jednak zdecydowana większość dzieł kultury opowiada o tamtejszej działalności mężczyzn, podczas gdy nie da się zasiedlać nowego terenu bez przedstawicieli drugiej płci
Na minus mapy, które pojawiają się wewnątrz tekstu, ale dopiero PO fragmencie ich dotyczącym. Nie wiem, co za idiota wpadł na taki pomysł, ale bardzo mocno złorzeczyłem za pierwszym natrafieniem na mapę.
Temat Dzikiego Zachodu był do tej pory przeze mnie dosyć pomijany - jasne, że w dzieciństwie oglądałem jakieś westerny w samo południe, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek został w temat wciągnięty. Nie wykluczam, że tym razem chwyciło
#bookmeter #ksiazki #dzikizachod
#owcacontent

Zaloguj się aby komentować
615 + 1 = 616
Tytuł: Z dziejów herezji
Autor: Dan Abnett, Mike Lee, Anthony Reynolds, James Swallow, Gav Thorpe, Graham McNeill, Matthew Farrer
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 366
Ocena: 7/10
“Życie, o które nie warto walczyć, nie jest prawdziwym życiem” Bulveye
Antologia opowiadań stanowiąca X część cyklu Herezja Horusa.
Zarówno poziom jak i forma opowiadań okazała się zróżnicowana. W zbiorze znalazło się miejsce zarówno na typową dla serii militarną akcję jak i na wywiadowcze rozgrywki, horror, czy filozoficzną dyskusję o wierze. Wartościowa pozycja, wnosząca do całokształtu Herezji istotne elementy lub przynajmniej ciekawe smaczki.
Zbiór zawiera następujące opowiadania:
Dan Abnett - Krwawe gry - 6/10
Mike Lee - Wilk u bram - 8/10
Anthony Reynolds - Dzieci Burzy - 6/10
James Swallow - Głos - 7/10
Gav Thorpe - Zew Lwa - 6/10
Graham McNeill - Ostatni kościół - 9/10
Matthew Farrer - Po Desh’ea - 7/10
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Drugi news / 08.04.2026
Wydawnictwo MAG przedstawia okładkę do nadchodzącego wznowienia. "Atlas chmur" Davida Mitchella w księgarniach w maju 2026 roku.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka #davidmitchell

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na okres maj - czerwiec 2026 roku
MAJ
---------------------------
Pierce Brown - "Światłodawca"
Michael J. Sullivan - "Nolyn"
Michael J. Sullivan - "Wieża koronna" (nowe wydanie)
David Mitchell - "Atlas chmur" (nowe wydanie)
CZERWIEC
---------------------------
Ray Bradbury - "451 stopni Fahrenheita" (nowe wydanie)
Robert Jackson Bennett - "Kropla zepsucia"
Michael J. Sullivan - "Róża i cierń" (nowe wydanie)
Chris Beckett - "Ciemny Eden" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)
Chris Beckett - "Matka Edenu" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)
Chris Beckett - "Córka Edenu" (Uczta Wyobraźni, tylko nowa okładka)
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
Pierwsza część prezentu ślubnego ode mnie dla mnie przybyła
Będzie jeszcze przynajmniej drugie tyle
To ja idę czytać, wracam za pół roku
#chwalesie #ksiazki #owcacontent

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #manga #dzieci
"Przytulny dom Chi"
Kanata Konami
Manga przeznaczona moim zdaniem dla dzieci w wieku 6-10 lat. Ja czytałem wspólnie z młodszym synem i był zachwycony a ja sam też się momentami wkręcałem w fabułę, mimo jej prostoty. Główną bohaterką historii jest mała kotka, która zgubiła swoją mamę i rodzeństwo. Podczas poszukiwań natrafia na małego chłopca i jego mamę, którzy postanawiają zabrać ją do swojego domu. Cała rodzina szybko zżywa się z kociakiem, który przeżywa różne przygody, poznaje świat itd. Całość to 12 tomów, które czyta się szybko, bo przeważają obrazki a dialogów jest stosunkowo niewiele. Same rysunki są bardzo ładne, w miłych, spokojnych kolorach. Dobre jako odtrutka od walących kolorami po oczach bajek i gówna płynącego wielką falą z youtube'a. Jest tutaj miłość, przyjaźń i dobre relacje. Na prawdę super lektura dla zerówkowicza albo dzieciaka we wczesnych klasach podstawówki. Jedynym minusem jest momentami bardzo drobna czcionka, co nie ułatwia lektury nawet dorosłemu czytelnikowi.

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Miał wrażenie, że spogląda na świat przez drżące od upału powietrze. Ale to drżenie żyło własnym życiem. Tańczyło, rozpraszało się i wyraźne sugerowało, że nie jest tylko złudzeniem optycznym, ale samą rzeczywistością, naprężaną i rozpychaną niczym gumowy balon, który usiłuje pomieścić zbyt wiele gazu.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
614 + 1 = 615
Tytuł: Oko świata
Autor: Robert Jordan
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788382024951
Liczba stron: 984
Ocena: 7/10
Tak jak zwykle mówi się o początku końca, tak tutaj mamy do czynienia z końcem początku. Człowiek faktycznie zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia z cyklem ogromnym, gdy książka nie zaczyna się od prologu, tylko od wprowadzenia, a pierwszy rozdział znajduje dopiero na stronie 45.
We wpisie dot. Hobbita napisałem: "Niby tylko 300 stron, ale dzieje się całkiem dużo (koniec końców 3 filmy z tego zrobili), z drugiej strony nie czuć AŻ takiego rozmiaru całej tej podróży, z trzeciej strony wydaje się, jakby trwała ona kilka lat, z czwartej strony jednak Bilbo wraca do domu po trochę ponad roku. Nie wiem jak określić uczucie sprzeczności, które opisałem w poprzednim zdaniu, ale z pewnością jest to coś niecodziennego." Tutaj miałem odczucie bardzo podobne, z tym zastrzeżeniem, że Hobbit był książką 3 razy chudszą, a poza tym ta jest ledwie ułamkiem całej historii. Nie próbuję nawet zgadywać, co się będzie działo w kolejnych częściach.
Nie będę się zagłębiał w najdrobniejsze fabularne aspekciki, gdyż książka ta stanowi "zaledwie" wstęp do większej całości i ciężko nazwać ją najbardziej napakowaną akcją, tak więc zwrócę uwagę tylko na niektóre elementy. A zacznę oczywiście od głównej obsady.
Wyliczanie należy otworzyć od wybrańca, ale żeby nie było zbyt łatwo, to jest ich aż trzech, gdyż przepowiednia nie zapewniła na tyle dokładnego rysopisu, by bezproblemowo wyłuskać tego jedynego. Mowa o pasterzu Randzie, kowalu Perrinie i również pasterzu (choć jego zawód prędzej można określić mianem wioskowego łobuza) Macie. Tak jak rodzinna wioska ukształtowała ich siłą rzeczy na dosyć podobny sposób, tak mają swoje odmienne charaktery i cechy, a nadchodząca wyprawa nada życiu każdego z nich zupełnie nowy kierunek. Dalej mamy ich sąsiadki: Egwene - córkę karczmarza - która marzyła o wyrwaniu się z Pola Emonda oraz Nyaneve - lokalną wiedzącą - wbrew nazwie niewiele starszą od wcześniej wymienionych postaci, a pod względem chęci wyjazdu usadowioną po przeciwnej stronie skali co Egwene. Inną osobą hołdującą niejako utartym schematom fantasy jest bard Tom, trzymający w zanadrzu - poza mrowiem opowieści - niejedną tajemnicę i niecodzienną wiedzę. Tym samym, przynajmniej po części, klisze się kończą: brak tu tolkienowych elfów, a niektóre ich cechy z różnymi dodatkami przechodzą na inne grupy i rasy. Przedstawicielką Aes Sedai, czyli ludzkich kobiet władających Jedyną Mocą, jest Moiraine, która to, z racji na posiadaną wiedzę i umiejętności, staje się mózgiem całej wyprawy. Dalej mamy Strażnika Lana, ochroniarza Moiraine, o stoickim nastawieniu i wybitnych umiejętnościach militarnych i nie tylko, skrywającego wiele tajemnic. Na sam koniec został ogir Loial, istota wyglądem trochę podobna, w moim wyobrażeniu, do Bestii z "Pięknej i Bestii", jednakże wbrew pozorom nadzwyczaj spokojna, obdarzona ogromną wiedzą - choć teoretyczną, bo z książek - która dopiero niedawno, wedle rachuby jego gatunku, wyruszyła w świat w celu poznania jego wspaniałości. Główne postacie są w porządku, choć obie dziewczyny momentami irytowały mnie swoją upierdliwością i wszystkowiedzizmem. Tak czy siak dopiero je poznaję i na rozwój jest jeszcze doprawdy mnóstwo czasu.
Postacie poboczne wypadają raczej standardowo, ale z racji na specyfikę gatunku i tej konkretnej przygody bohaterowie cały czas mają kontakt z karczmarzami i to właśnie oni najbardziej się wyróżniają, niekiedy dobrymi cechami, niekiedy mniej chlubnymi. Generalnie osób poznanych z imienia jest oczywiście w brud i większość z nich to po prostu narzędzia narracji i sceny, ale odnoszę wrażenie, że niektóre z nich mogą pojawić się ponownie w mniej lub bardziej odległej przyszłości.
Sama historia zaczyna się naturalnie od zarysowania lokalnych nastrojów i ustrojów, pewnych mechanizmów i tradycji oraz po prostu najbliższej okolicy. Dalej mamy wyruszenie w drogę i, w wielkim skrócie, wielokrotne wystawianie mieszkańców zaścianka na ogrom i różnorodność świata, potyczki, sytuacje beznadziejne, improwizacje, nowe przelotne twarze, czasy prób, nowe rewelacje i wiele więcej. Z chęcią opisałbym to obszerniej i dokładniej, bo akapit ten brzmi strasznie ogólnikowo, ale zawsze staram się nie zdradzać szczegółów fabuły. Tak jak teraz o tym piszę, to działo się więcej niż mi się w trakcie czytania wydawało.
Element, który przypadł mi do gustu, to drobne szczegóły, rzucane gdzieś mimochodem, odsłaniające swoje znaczenie dużo później (a zapewne niektóre z nich nabiorą sensu dopiero w kolejnych tomach), jak choćby wrażliwość Nyaneve na obecność Egwene.
Sam styl jest na tyle dobry, że nie zauważa się pochłaniania kolejnych stron, a ten prawie tysiąc niniejszego tomu zleciał wyjątkowo szybko. Może i faktycznie jest tu sporo ekspozycji, opisów czy wodolejstwa, ale mi osobiście zupełnie to nie wadzi. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że wręcz przeciwnie: opisanie niemal każdego kroku bohaterów pozwala się bardziej z nimi zżyć, włożyć ich buty... czy jakieś inne fiubździu. Niekiedy jednak całe fragmenty zdań powtarzały się po kilku akapitach z tą tylko różnicą, że tyczyły się innych osób. No i do tego na przemian Rand i Perrin co x stron dumają w wewnętrznym monologu, jak to "ten drugi potrafi sobie radzić z dziewczynami, nie to co ja". Pierwsze 2 razy były zabawne, ale każdy kolejny wywołuje uśmiech zażenowania, choć być może zostanie to przekształcone w powracający gag, ciągnący się do samiusieńkiego końca historii.
Mając na uwadze powyższy wywód, mogłoby się wydawać, że dam tej książce więcej niż 7. A jednak, pomimo licznych zalet tej książki, brak mi tutaj jakiegoś konkretu, jakiegoś łupnięcia, tej nieuchwytnej iskry niesamowitości, dzięki której od razu wyżej się jakieś dzieło kultury ceni. Tutaj (póki co) tego wszystkiego brak, co nie zmienia faktu, że czas spędzony z tą książką zdecydowanie mogę uznać za przyjemny. Podsumowanie serii za pół roku, bo wtedy ją skończę hahaha.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować

Muza, Czyli Kilka Słów Zaledwie Julian Tuwim Poezja Wiersz
muza, tuwim, poezja, wiersz, poezja dla duszy, julian tuwim, poezje, wiersze
https://youtu.be/tzLkkFX4K0k
#poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #tuwim
Na szybko bo robota
Temat: Wtorek ktory jest poniedziałkiem a który daje w kość, czyli samo życie
Robota- Głupota - szybki - grzybki
GL&HF!!
#naczteryrymy #zafirewallem #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Pani Dalloway to jest jakiś bełkot, ktoś tutaj był w stanie to czytać?
#ksiazki

Zaloguj się aby komentować
613 + 1 = 614
Tytuł: Dolina Tęczy
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Format: książka papierowa
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Moja ulubiona książka z tej serii zaraz obok 'Ani z Zielonego Wzgórza'. Jest to też pierwsza część, która nie ma w tytule Ani. Tym razem zagłębiamy się w historię dzieci pastora, które sprowadziły się do Glen. Oprócz przyjaźni z Blythe'ami, poznają nową dziewczynkę, która znienacka pojawia się w ich okolicy głodna, bez butów i z niewyparzonym językiem. Historie dorosłych są tu mało znaczącym wątkiem, najciekawsze są małe, wielkie problemy dzieci, wcale nie takie błahe, jak dorosłym się wydaje. Jakiekolwiek mieliście dzieciństwo, jesteście w stanie wrócić do niego z sentymentem razem z dziećmi z Doliny Tęczy.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
612 + 1 = 613
Tytuł: Twierdza wewnętrzna Autor: Pierre Hadot Wydawnictwo: Aletheia Format: książka papierowa Liczba stron: 438 Ocena: 9/10
No i w końcu udało mi się domknąć „Twierdzę wewnętrzną” Pierre’a Hadota, ale muszę przyznać, że była to ostra przeprawa. Jeśli szukacie lekkiej lektury do kawki, którą czyta się w dwa wieczory, to zdecydowanie nie ten adres. Ta książka zajęła mi dużo więcej czasu, niż początkowo zakładałem. Momentami musiałem się naprawdę mocno skupić, żeby nadążyć za tokiem myślenia autora, bo to rzecz niesamowicie głęboka i gęsta od treści. Mimo tych trudności, to była jedna z tych pozycji, po których odłożeniu na półkę człowiek czuje, że realnie poukładało mu się coś w głowie. Hadot wziął na warsztat „Rozmyślania” Marka Aureliusza i zamiast serwować nam tanie cytaty motywacyjne, zrobił genialną analizę tego, jak rzymski cesarz próbował ogarnąć własną psychikę. Książka tłumaczy, że filozofia dla starożytnych nie była tylko akademickim gadaniem o chmurach, ale dosłownie codziennym treningiem duchowym. Tytułowa „wewnętrzna cytadela” to nic innego jak nasz rozum i twierdza wewnątrz nas, do której żadne zewnętrzne nieszczęścia nie mają dostępu, o ile sami ich tam nie wpuścimy. Autor przeprowadza nas przez stoickie zasady dotyczące tego, jak panować nad swoimi sądami o świecie, jak akceptować to, co przynosi nam los i jak działać dla dobra innych, nie tracąc przy tym wewnętrznego spokoju. To nie jest kolejny poradnik z cyklu „bądź zwycięzcą”, tylko kawał solidnej, momentami trudnej wiedzy, która kompletnie zmienia perspektywę na to, jak można radzić sobie z życiem. Może i czytało się to długo, ale każda godzina była tego warta, bo rzadko trafia się na tak wartościową i treściwą lekturę. Szczerze polecam każdemu, kto chce wejść w stoicyzm na poważnie, a nie tylko po łebkach.
#bookmeter #ksiazki #stoicyzm #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
611 + 1 = 612
Tytuł: Droga Szamana. Etap 1: Początek (audiobook)
Autor: Wasilij Machanienko
Kategoria: fantasy, LitRPG
Wydawnictwo: Insignis Media
Czas trwania: 9 godz. 50 min
ISBN: 9788367323536
Ocena: 8/10
Akcja dzieje się w nieokreślonej przyszłości. Główny bohater na skutek jakiegoś nieporozumienia zostaje skazany na 8 lat w Barlionie. Czym? A no w tej przyszłości ludzie na potęgę grają w grę fantasy RPG o nazwie Barliona. Zwykły VR to już przeżytek, w tej grze całkowicie wcielasz się w swoją postać, a ludzie potrafią tkwić w kapsule do grania miesiącami. Ludzie skazani wysyłani są do kopalni by całymi dniami wydobywać surowce (brzmi jak Gothic), a na dodatek mają wyłączone filtry doznań, więc podczas bitwy czują każde uderzenie, ból, głód, a nawet śmierć, przez co pobyt w tym świecie nie należy do przyjemnych. Opowieść przedstawia zmagania głównego bohatera w tym świecie.
Słuchając tego doznałem jakichś nostalgicznych wrażeń jakbym to ja grał w tę grę. Pewnie dlatego, że znam świat fantasy i łatwo sobie go wyobrazić, znam mechaniki gier RPG, znam mechaniki gier MMO, więc poczynania bohatera często są logiczne i oczywiste, bo przecież tak się gra w takie gry. Wielokrotnie myślałem przy tym o WoWie czy Tibii. Ta książka wyciąga i opisuje najlepsze elementy z tych gier, czyli interakcję z innymi graczami i odkrywanie mechanik gry. Bo przecież nikt nie czytał żadnych maunali, a główny bohater chociażby chciał, to jako skazaniec nie ma dostępu. Audiobook jest trochę jakby kolega opowiadał o tej grze i co w niej robił.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
610 + 1 = 611
Tytuł: Tarocista
Autor: Jakub Rutka
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: ZNAK JednymSłowem
Format: audiobook
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10
Kolejna dłuższa świąteczna wizyta w domu rodzinnym zachęciła mnie do sięgnięcia po książkę, w której jednym z bohaterów jest moje rodzinne miasto - Ostrołęka.
Mówię o drugim tomie serii Jakuba Rutki, który zabiera nas do świata Jacka Gadowskiego - podcastera, który zamiast nagrywać kolejne historie, coraz częściej sam w nie wpada. W trakcie cotygodniowej audycji Jacka, dzwoni do niego kobieta, która chwilę później zaczyna krzyczeć na widok zwłok oglądanych przez okno mijanego budynku. Te brutalne morderstwo jest punktem wyjścia całej historii, bo przy zwłokach pojawia się karta tarota, a z czasem okazuje się, że to dopiero początek większej układanki. Śledztwo prowadzone jest równolegle przez policję i Jacka, który z pomocą swoich widzów, zaczyna łączyć fakty szybciej niż zawodowi śledczy.
Największym plusem "Tarocisty" jest dla mnie to, że jest po prostu lepszy niż pierwszy tom. Widać większą pewność autora w prowadzeniu historii, lepsze tempo i ciekawszy pomysł na oś fabularną. Motyw tarota wprowadza świeżość - nie jest przesadzony ani "magiczny na siłę", raczej opiera się na symbolice i budowaniu klimatu, co działa zaskakująco dobrze.
Sama intryga jest angażująca i dobrze poprowadzona. Autor sprawnie podrzuca fałszywe tropy i długo trzyma w niepewności, kto stoi za zbrodniami, a rozwiązanie nie jest oczywiste aż do końca. Domyślamy się, jakie mogą być powiżania między ofiarami, ale kto faktycznie zabija, jest już ogromnym zaskoczeniem.
Jednocześnie książka nadal ma swoje typowe dla tego typu historii problemy. Momentami widać pewne uproszczenia - szczególnie w sposobie, w jaki główny bohater zdobywa informacje i wyprzedza policję. Bywa to lekko naciągane i odbiera historii część wiarygodności. Sam Jacek potwierdza, że większość wiadomości od widzów i telefonów to heheszki, a tu nagle trafia się bardzo poważny kompan do rozmowy i to już za 1 razem. Niektóre elementy śledztwa również mogłyby być bardziej dopracowane. Policja po raz kolejny rozwiązuje sprawę dzięki Jackowi i jego dziewczynie (policjantce), która przekazuje kolegom informacje prosto od niego.
Mimo tego "Tarocista" to solidny thriller, który pokazuje rozwój autora i serii. Lepiej napisana, bardziej wciągająca i ciekawsza fabularnie kontynuacja, która udowadnia, że warto było wrócić do tego świata. To dobry krok do przodu względem pierwszego tomu i zapowiedź, że kolejne mogą być jeszcze lepsze. I bardzo na to liczę.
Na plus zasługuje również to, że audiobooka czyta sam autor.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 75/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
609 + 1 = 610
Tytuł: O psychologii i patologii tzw. zjawisk tajemnych
Autor: C.G.Jung
Kategoria: Psychologia
Wydawnictwo: "Sen" do. z o.o.
Format: książka papierowa
ISBN: 83-900176-1-X
Liczba stron: 131
Ocena: 6/10
Krótka i mała książka, w której zawarte jest studium przypadku tzw. medium. Jung analizuje osobę piętnastoletniej dziewczyny oraz jej zdolności paranormalne. Wskazuje na wpływ informacji zewnętrznych, rodziny, otoczenia na ww. zdolności paranormalne oraz rolę somnambulii i stanów świadomości.
Ponieważ lubię studia przypadków i opisy związane z nimi, uznałam tę książkę za interesującą. Taka szósteczka, bo ciekawa jest z perspektywy dawnego języka psychologii i psychiatrii, ale do mojej wiedzy nie wniosła nic nowego.
#bookmeter #czytanie #bookmeter #psychologia #jung #medium

Zaloguj się aby komentować