Pierwsze dwa hasła najczęściej można znaleźć w temacie narcyzmu. Mnie jednak gniecie to w inny sposób.
Idealizuję bliskich, nawet jeśli robią coś przeciwko mnie. Nie mam tego problemu wobec obcych, choć ich często traktuję z większym poważaniem i zaufaniem niż powinienem.
Jeśli ktoś mi podpadnie – demonizuję (dewaluuję). Czasem jedna sytuacja, odpowiednio silna, potrafi skreślić bardzo dużo pozytywów z relacji. Automatycznie tworzę w głowie jakieś scenariusze, przeżuwam, maltretuję się tym i w ten sposób zwiększam stopień, w jakim ta osoba jest „zła”.
Tu właśnie wchodzi środowa terapia, na której usłyszałem, że to nie jest normalne. To utknięcie w rozwoju emocjonalnym na poziomie dziecka, brak widzenia człowieka całościowo, ambiwalentnie. Logicznie wiem, że człowiek składa się z cech pozytywnych i negatywnych. Emocjonalnie… nigdy nie wytworzyłem takiego podejścia.
Utrudnia mi to życie. Raz „skreślona” osoba ma bardzo małe szanse na powrót w to samo miejsce. Nie mówię, że zerowe, bo raz albo dwa udało mi się to cofnąć. Tylko wymagało to bardzo dużego wysiłku z mojej strony. Wysiłku, którego nie chcę już ponosić, bo dużo lepszym rozwiązaniem jest dla mnie emocjonalnie dorosnąć, wykształcić ambiwalencję.
Nie spodziewałem się, że mogę nosić w sobie tyle „dobra”
@Statyczny_Stefek ostatnio oglądałem na yt jak wypowiadał się mnich zen, co tam żyje w klasztorze w Japonii. Mówił, że 90% ich praktyki zen, to sprzątanie.
Boondoggle to angielskie określenie (głównie amerykańskie) oznaczające projekt, przedsięwzięcie lub wydatek, który jest całkowitą stratą czasu i pieniędzy. Często odnosi się do nieefektywnych projektów publicznych, finansowanych z podatków, które nie przynoszą żadnej realnej wartości.
Jak malutką cząstkę niezmierzonego i nieogarniętego czasu wymierzono każdemu! W mgnieniu oka bowiem znika w wieczności! Jak małą cząstkę wszechmaterii! Jak małą wszechduszy! Po jak małym zakątku całej ziemi się czołgasz! Mając to wszystko na myśli, nic nie uważaj za ważne, jak to, byś działał zgodnie z kierunkiem swej natury, a znosił to, co z sobą przynosi wszechnatura.
Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: To Ja jestem, nie bójcie się! Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.
John 6:16-21
When evening came, the disciples of Jesus went down to the lake, got into a boat, and started across the lake to Capernaum. It was now dark, and Jesus had not yet come to them. The lake became rough because a strong wind was blowing. When they had rowed about three or four miles, they saw Jesus walking on the lake and coming near the boat, and they were frightened. But he said to them, ‘It is I; do not be afraid.’ Then they were glad to take him into the boat, and immediately the boat was at the land to which they were going.
(...) zbyt spiesznie podążamy za domniemaniami. Nie staramy się zbadać tego, co przejmuje nas obawą, ani otrząsnąć się z niej, lecz trwożymy się i uciekamy tak, jak ci, których skłonił do porzucenia obozu kurz wzniecony przez umykającą trzodę, lub ci, których przeraziła jakaś, nie wiadomo przez kogo szerzona bałamutna wieść. Nie wiem, jak się to dzieje, iż czcze pogłoski niepokoją silniej. Bo wieści prawdziwe mają swą miarę.
Cokolwiek zaś niepewnego do nas dociera, staje się dla bojaźliwego umysłu przedmiotem różnych domniemań i zupełnie dowolnych wniosków. Żadne tedy zatrwożenia nie są tak szkodliwe i tak trudne do opanowania, jak zatrwożenia nierozważne. Inne bowiem odmiany lęku są bezpodstawne, te zaś bezrozumne. Toteż zawsze dokładnie badajmy sprawę.
Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" Jezus zaś rzekł: "Każcie ludziom usiąść". A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: "Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat". Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
John 6:1-15
At that time: Jesus went away to the other side of the Sea of Galilee, which is the Sea of Tiberias. And a large crowd was following him, because they saw the signs that he was doing for the sick. Jesus went up on the mountain, and there he sat down with his disciples. Now the Passover, the feast of the Jews, was at hand. Lifting up his eyes, then, and seeing that a large crowd was coming towards him, Jesus said to Philip, ‘Where are we to buy bread, so that these people may eat?’ He said this to test him, for he himself knew what he would do. Philip answered him, ‘Two hundred denarii worth of bread would not be enough for each of them to get a little.’ One of his disciples, Andrew, Simon Peter’s brother, said to him, ‘There is a boy here who has five barley loaves and two fish, but what are these for so many?’ Jesus said, ‘Make the people sit down.’ Now there was much grass in the place. So the men sat down, about five thousand in number. Jesus then took the loaves, and when he had given thanks, he distributed them to those who were seated. So also the fish, as much as they wanted. And when they had eaten their fill, he told his disciples, ‘Gather up the leftover fragments, that nothing may be lost.’ So they gathered them up and filled twelve baskets with fragments from the five barley loaves left by those who had eaten. When the people saw the sign that he had done, they said, ‘This is indeed the Prophet who is to come into the world!’ Perceiving then that they were about to come and take him by force to make him king, Jesus withdrew again to the mountain by himself.
Holenderska policja poinformowała o zdarzeniu z Binckhorstlaan.
Podczas kontroli drogowej kierowca nie zatrzymał się i uciekł pieszo. W trakcie ucieczki wyrzucił woreczek z porcjami kokainy. Został szybko odnaleziony przy torach kolejowych.
Jak ustalono, prowadził pod wpływem narkotyków, miał już wcześniej zatrzymane prawo jazdy i był na wyroku w zawieszeniu.
Chciałem tylko powiedzieć, że ten oto chleb, od kilkunastu tygodni, ratuje codziennie moją dietę. To najlepszy chleb proteinowy jaki jadłem (a kosztowałem kilkunastu - większość ma dziwną, śliską lub gąbczastą konsystencję), ma za⁎⁎⁎⁎ste makro i jest dostępny w Żabce, więc właściwie wszędzie. Życzyłbym sobie tylko, żeby był tańszy i dostępny w większym opakowaniu, bo to mam na dwa razy.
Chleb proteinowy Gala:
Wartość energetyczna: 1189 kJ / 285 kcal w 100 g
Tłuszcz: 13 g (w tym 1,5 g kwasów tłuszczowych nasyconych)