Czy chodzisz na kawę/herbatę do kawiarni tak sobie? (nie jest to randka, nie jesteś w podróży, nie spotykasz się ze znajomym, którego widzisz rzadko itd)
#ankieta #gownowpis

Czy chodzisz na kawę/herbatę do kawiarni tak sobie? (nie jest to randka, nie jesteś w podróży, nie spotykasz się ze znajomym, którego widzisz rzadko itd)
#ankieta #gownowpis

@I-Em-Are
Wlasnie to.
Po prostu w polskich restauracja,kawiarniach,barach itede. jedzenie i picie jest bardzo drogie- bardzo czesto drozsze niz na zachodzie,w najlepszym przypadku kosztuje tyle samo( przeliczajac euro na zlotowki).
Skad te ceny? Koszty prowadzenia biznesu w naszym kraju sa duzo drozsze niz np. w Niemczech?
@I-Em-Are w Zurychu za espresso płace w centrum ok 1.50chf czyli 7zl. We włoszech często kupisz tę samą kawę w kawiarni bez coperto za 1.2 euro (bez szukania), w Hiszpanii kawa i tostada z tuńczykiem i pomidorami (przepyszna, świeży tuńczyk i pomidory) razem to koszt 3 euro. Kawa za 15zł w PL to wina Polaków, że godzą się za to płacić. Według mnie jest to rozbój w biały dzień i ludzie powinni głośno mówić o miejscach, gdzie kawa i śniadania są ekonomicznie dostępne dla praktycznie każdego.
@smierdakow Chodze do pobliskiej, niesieciowkowej kawiarni dosc czesto. Fanaberia, wiem, ale lubie sobie tam posiedziec, bo sa tam fajni sprzedajacy, maja tam fajna muzyke i dobra kawe. Jako, ze maja bardzo duzy ruch, bo w dosc duzym promieniu nie ma niczego innego, ceny nie sa super zaporowe.
Chodze sobie tam poczytac ksiazke czy na ciacho z rozowym.
No po prostu lubie, bo moge sobie tam pobłądzić myslami. No ale rozumiem ludzi, ktorzy do takich miejsc nie chodza, bo w pewnym sensie mozna to uznac za strate pieniedzy. Jak kto lubi.
@fabikk gdybym miał stawiać na jakąś psychoanalize tego zjawiska, to wydaje mi się, że to wynika z kompleksów 40-50 latkow, którzy jeździli na zachod na dorobienie sie i byli traktowani z góry i najedli się kompleksów.
I żeby "nadrobić", teraz krytykują wszystko co polskie, chwalą co zachodnie i na siłę starają się być "nowocześni". Tyle że to już nie ma racji bytu, ale i tak im zostało, że wstydzą się swojej tożsamości.
Ile to ja się nasłuchałem jakieś 10-15 lat temu od tych wielkomiejskich inteligentow tego, że wstyd mówić po polsku zagranicą xD
Teraz to i tak jest nic w porównaniu z tym co było dekadę czy dwie temu, ale widocznie niektórym tak zostało xD
Rozwijając wypowiedź:
O ile kawiarnie speciality to jeszcze można spotkać poza centrami największych miast, tak wydaje mi się, że herbaciarni to jeszcze nie widziałem, a przez 6 lat pracy jako serwisant mobilny kawałek Polski zwiedziłem. Najlepiej przyrządzone herbaty dostawałem gratis do kebaba u turka i mimo, że to klasyczna czarna herbata to jednak dobrze przyrządzona i dzięki temu smaczna.
Pamiętam jeden hotelik gdzieś pod Białymstokiem, gdzie właścicielka była herbacianym świrem i poczęstowała mnie jakimś ciekawym naparem. Okazało się, że to napar z jakichś kwiatków z jej własnej łąki, pani miała kilkanaście różnych mieszanek, nawet dostałem torebeczkę suszu na wynos. Niestety byłem tam tylko jedną noc i nie miałem okazji spróbować innych.
Za kawą nie przepadam, szczególnie wieczorami i jak jest fajna herbatka to biorę. Zazwyczaj fajna herbatka to jest coś w stylu herbaty zimowej, czyli mega słodki ulep z liptona, miodu, ćwiartki jabłka, paru goździków i plastra pomarańczy. Nie powiem, że nie lubię - lubię, bo to słodkie. Ale herbaciarza byś obraził częstując czymś takim.
Co do kawy: dwa razy w życiu piłem tak mocną, że ja pierdole xd
Raz u ambasadora Turcji (czy tam jego attache, nie wiem dokładnie) dostałem prawdziwą turecką kawę. Gęsta była. Nawet nie mam pojęcia czy słodka - taka była mocna.
Drugi raz w ZPS w Stargardzie Szczecińskim. Podjechałem w odwiedziny bo inny klient odwołał naprawę godzinę po tym jak dojechałem na miejsce xD Jechałem z Warszawy xD
No to wpadłem na pogaduchy i nie zaznaczyłem, że chcę słabą rozpuszczalną. Mleka nie mieli, cukru nie mieli, a glupio było nie wypić. Po 40 minutach "picia" okazało się, że około 50% objętości szklanki to fusy xD Kawa trzymała mnie tydzień, a pamiętam do dziś po kilku latach.
Ta od ambasadora przynajmniej miała smak - mimo że byla dla mnie o wiele za mocna i w momencie picia nie sprawiała mi przyjemności. Wypiłem z kurtuazji. Teraz, 10 lat później, wypiłbym jeszcze raz, jak herbatę od Mykoły z Sybirpunka.
@Felonious_Gru Ale tak to jest prawie wszędzie w Europie. Jak kawa, to specjalne maszyny do parzenia na różne sposoby, ziarna pochodzenia takiego i owego, różne opcje na gorąco i zimno, z syropami smakowymi, dodatkiem alkoholu (Bailey’s, Amaretto, wódka). A jak herbata, to szklanka wrzątku i torebka obok. I tylko kilka podstawowych opcji do wyboru (Assam, Darjeeling, zielona, owoce leśne, rumianek i mięta). W dobrej kawiarni mają jeszcze świeżą miętę w listkach - i tyle. W Polsce i w Niemczech to przynajmniej jest jeszcze jakikolwiek wybór i nie ma w tym nic dziwnego, że ktoś woli herbatę. Ale w Hiszpanii czy Włoszech, jak zamawiasz herbatę, to patrzą na Ciebie jak na kosmitę, tam zresztą nawet w mieszkaniach często nie mają czajników (po co, jak jest ekspres i kafeterka), a jak już mają jakieś torebki herbaty, to tylko ziołowej na jakieś tam dolegliwości. Sam osobiście wolę herbatę i kawę pijam tylko od czasu do czasu (np. rano, jak się gorzej wyspałem). Ale jednak lubię czasem wejść do kawiarni, ale to po to, by zjeść tam ciasto lub lody. Jak zamawiam kawę, to jest ona do nich dodatkiem.
@Felonious_Gru Słyszałem i czytałem, że w USA zaparzają herbatę w mikrofalówce (wstawiają do niej kubek z wodą i torebką). Podobno nazywają to „herbatą po angielsku”, co przyprawia Anglików o zawał. Nie mogę potwierdzić, bo w USA nie byłem, natomiast byłem w Kanadzie, a tam przynajmniej w hotelowym bufecie był europejski standard (torebeczki herbaty do wyboru, a wrzątku nalewasz sobie sam).
@Bipalium_kewense moja cała wiedza o gotowaniu wody w usa to te filmy xd
https://youtu.be/_yMMTVVJI4c?si=EHerhYf-3ryx8b9_
https://youtu.be/RpoXFk-ixZc?si=tTyY6NjQ7uiKYMB0
https://youtu.be/eUywI8YGy0Y?si=wqkR3kAezGkFnQ43
O mikrofali w drugim
@smierdakow byłem pół roku w Chorwacji, pół roku w Albanii, ze trzy miesiące płaciłem szeklami holokaustopuzytywnym. I wszędzie tam bardzo dobra kawa kosztowała w przeliczeniu na nasze max 9-10pln a częsciej w okolicy 6-7 PLN.
Niestety tutaj kawa często kosztuje za mała filiżankę ok 15pln a nawet więcej.
Więc niech spadają z tą swoją extra super hiper kraftowa kawa która w sumie jest mało kiedy smaczna.
Dlatego kawę biorę tylko podczas spotkań a nie tak o jak miałem w zwyczaju.
Stanieje kawa w kawiarni do normalnych cen to z chęcią się przejdę. Chyba że jest gdzieś w #poznan iu i okolicach taka kawiarnia to z chęcią się do niej jutro przejdę.
Na południu Europy bez problemu można zamówić kawę za 2 euro (a nawet taniej). U nas, zazwyczaj dużo gorsza w smaku kosztuje około 15 złotych. Nie rozumiem dlaczego kawiarnie w Polsce narzucają na kawę marżę jak za towar luksusowy. Bo bardzo wątpię aby koszty działalności mieli większe niż we Włoszech czy Hiszpanii.
@krzysztof-2 Wlasciciel kawiarni Green Caffe Nero tlumaczyl to tak, ze to dlatego, ze ludzie w Polsce w kawiarniach przesiaduja bardzo dlugo, godzinami, np pracujac na laptopie, a we Wloszech czy Hiszpanii to jest 5 minut przy espresso przy barze na stojaco i na to miejsce wchodzi nastepny klient. Dodatkowo przez to, ze w Polsce jest mniejszy popyt i nie ma skali, trzeba podniesc cene odpowiednio wyzej.
Czy to bullshit, czy nie, pozostawiam do Twojej oceny.
@maly_ludek_lego Byłem kilkukrotnie w Południowej Hiszpanii i zatrzymywałem się u mojego kolegi - czyli nie w hotelu, mogę więc powiedzieć, jak tam jest normalnie. Otóż, jedliśmy i piliśmy „na mieście” dużo i rzeczywiście było tanio i smacznie. Natomiast nie było długiego przesiadywania w lokalach gastro. Śniadanie - bułka z oliwą i pomidorami, do tego kawka i w drogę. Potem co chwilę jakieś kawki lub piwka, ale zawsze na szybko i czasem nawet na stojaka. Takie rzeczy jak tortille ziemniaczane braliśmy na wynos i jedliśmy w domu. Wszelkiego rodzaju „tapas” (małe przekąski) były raczej dodatkami do piwa niż celem samym w sobie i rzadko kiedy piliśmy w jednym lokalu więcej niż jedno piwo. Innymi słowy, długiego przesiadywania w knajpach tam nie doświadczyłem i, z tego co zaobserwowałem, inni goście też wpadali na krótko.
@smierdakow kawa droga i słaba technicznie tzn. raz wyjdzie im dobra, a raz nie. Wszystkie moje sprawdzone miejscowki z dobrym espresso upadły, bo były najdroższe i został syf lub sieciówki. Szkoda mi czasu na szukanie kolejnych, które znowu się zwiną i zostaną zastapione przez żabkę lub dużego Bena
@Amhon A gdzie mieszkasz? W sensie duze czy mniejsze miasto? Sa bardzo dobre jakosciowo kawiarnie w najwiekszych miastach wojewodzkich, ale widzialem tam np niestandardowe espresso na wybranych przez Ciebie ziatnach po 13 (sic!) zlotych. A moze nawet i bylo to 17 zl. Nie pamietam xD W kazdym razie zlapalem sie za glowe XD
CoffeeDesk na warszawskim powislu jbc XDD No ale kto bogatemu zabroni
@maly_ludek_lego wro. Ja szukam kawiarenki, w której zamówię espresso i będzie ono perfect, a po tym powiem żeby mi zrobili z tego przelew i też będzie dobrze zrobiony. I żeby nie mieli własnego ziarna, bo to jest w 80% przypadków sieciowy średniak, którego mogę sobie w domu zrobić.
W kawiarni chce tego czego nie mam w domu
@Amhon moze ktoras z tych? https://www.coffeedesk.pl/blog/kawowy-wroclaw/
W Warszawie ten coffee desk robi moim zdaniem bardzo dobra kawe, ale jest po prostu drogi.
We Wro bywam srednio raz na rok, wiec sie nie wypowiem
@smierdakow Chodzę i przesiaduję. Zgadzam się z autorem tekstu. Szum kawiarni połączony z ładnym widokiem to bardzo dobry sposób na poprawę samopoczucia. A posiedzieć przy kawie ze znajomymi w jakimś ładnym miejscu to już najlepiej.
Wielu myli pójście do kawiarni z szukaniem kawy wysokiej jakość kawy. Ja pijam w kawiarniach zwykłą przelewówkę i często przepłacam. Tutaj chodzi o przyjemność i poprawę humoru.
Nie każdemu musi go odpowiadać i każdy ma swój sposób na poprawę humoru. Na pewno nie powinno się do tego zmuszać.
@smierdakow Ma sens w ścisłej zabudowie miejskiej lub wiejskiej, gdzie np. w UK pub to miejsce spotkań okolicznych mieszkańców. W czasach jak nie było w domu tv, neta - chcesz sobie pogadać z sąsiadami czy znajomymi to idziesz do pubu, ktoś inny też przyjdzie i sobie pogadacie. Tak sobie wyobrażam też że to działa we Włoszech w przypadku kawiarni. Miałam na studiach kumpla który mieszkał nad pubem, to wychodził tam często rano o 11 już na śniadanie, w sensie brał kanapkę swoją bo nie mieli tam żarcia, zamawiał kawę albo szklankę mleka, znał barmanów, pojawiali się stali bywalcy, zawsze z kimś pogadał zamiast siedzieć sam na chacie.
Natomiast my zawsze mieliśmy kulturę widywania się we własnych w domach
@smierdakow ogólnie np. cywilizacja w Italii to ponad 2 tys. lat życia w miastach, zwartych skupiskach ludzkich, mieszkania zwykłych ludzi w starożytnym Rzymie nie posiadały żadnej kuchni i wszyscy stołowali się na mieście, w "fast foodach" czyli miejscach gdzie od ręki dostałeś ciepłe danie z wielkiego gara. Cywilizacja Słowian przez wieki to rozproszona zabudowa, gdzie każde gospodarstwo było mikroskopijnym samowystarczalnym światem. Stąd Polak nie znosi sąsiadów, szerszego kolektywizmu i ma tendencję do robienia wszystkiego samemu w obrębie własnego domostwa.
@GazelkaFarelka Szerszy kolektywizm Polakowi kojarzy się też brzydko z czerwoną utopią, wprowadzaną bagnetami bolszewików. Skutecznie zohydzili wszelkie oddolne inicjatywy społeczne i tylko dziełem przypadku jest, kiedy na osiedlu lub w bloku ludzie się sami zorganizują i to działa. Bezinteresowności na szczęście nie udało im się wyplewić, co udowodniło podejście do uchodźców z Ukrainy w początkach 2022 roku.
Ja praktycznie zawsze jak jestem na spacerze z rodziną, lub na jakichś większych zakupach biorę kawę - ale tylko w sprawdzonych miejscach. W Krakowie jest sporo miejsc z wybitną kawą, gdzie ceny są dla mnie akceptowalne - na ogół 12-15 zł za cappuccino.
Ale zanim się zdecyduję, zawsze sprawdzam opinie w Google - złej kawy nie akceptuję.
W trasie jak jeżdżę, to też obowiązkowo kawka, choć tu jestem na ogół skazany na stację paliw, chyba że przejeżdżam przez większe miasto, to wtedy często nadrabiam kilka minut drogi, żeby odwiedzić jakąś wysoko ocenianą kawiarnię nie-sieciową. W każdym średnim mieście coś takiego można znaleźć, nawet w głupim Elblągu, gdzie generalnie jest pyta z dupami, trafiłem na miejsce z tak dobrą kawą, że chodziłem tam codziennie przez tydzień - Cafelek się nazywało miejsce.
I niestety, warto zaznaczyć, że w ogromnej części restauracji kawa jest paskudna - w polskich już w szczególności. Nawet, gdy widzisz za ladą ekspres za 50k szansa na obrzydliwość jest ogromna. Dlatego też warto na kawę iść do kawiarni.
Za granicą też bywa różnie - we Włoszech ciężko trafić na złą kawę, nawet w małych miejscowościach wypijesz wybitne espresso, choć miałem wrażenie, że takie miejsca się utrzymują głównie z automatów do gier, gdzie lokalsi wrzucają codziennie kilkaset euro. Straszny widok, ale jakoś to działa.
Grecja - tu kultura picia kawy i siedzenia przez lokalsow jak najbardziej jest, ale ichnia kawa jest na ogół paskudna - "kafe grek" nie jest absolutnie moim smakiem. Ale znów, na każdej wyspie znajdziesz super miejscówkę. Tylko trzeba poszukać i wiedzieć csego się chce.
@smierdakow jako rodowity krakus rzadko bywam w Warszawie
Kiedyś chodziłem na studiach jak miałem mniejsze mieszkanie, brak ekspresu i kawa była w normalnej cenie. Pozwalało mi to pouczyć się w skupieniu i później popisać pracę. Teraz to jest koszmar cenowy(nigdzie na świecie się nie spotkałem z takim zdzierstwem), ale z kimś na randkę można iść.
Tak w Krakowie tak robiłem.
Zaloguj się aby komentować