Czy chodzisz na kawę/herbatę do kawiarni tak sobie? (nie jest to randka, nie jesteś w podróży, nie spotykasz się ze znajomym, którego widzisz rzadko itd)


#ankieta #gownowpis

8d15917a-04aa-4958-8b82-2f58ba2774f9

Czy chodzisz na kawę?

728 Głosów

Komentarze (110)

@jajkosadzone Wysokie ceny, bo nikt nie chodzi. Nikt nie chodzi, bo wysokie ceny i nie ma kultury chodzenia na kawę.


Jedyne co to może zmienić to paradoksalnie cos w stylu taniej kawy w żabce jak ten abonament na kawe.

@smierdakow na żarcie wyjdę tak o, ale na kawę to nie. Jak pije to najtańszą Nescafe, słoik za 15 zł. Nie smakuje mi to, ale na przeczyszczenie jest dobra.

Trochę bez sensu skoro za kubek trzeba płacić 20 zł. Mogę se taka zrobić w domu nieskończona ilość razy, ale zdarza mi się czasami kupić od swieta

@smierdakow nie. Jak mieszkałem w okolicach Neapolu kiedyś to sobie chodziłem na kawkę za 1e. W Polsce za gównianą kawę liczą min 15zl

@I-Em-Are

Wlasnie to.

Po prostu w polskich restauracja,kawiarniach,barach itede. jedzenie i picie jest bardzo drogie- bardzo czesto drozsze niz na zachodzie,w najlepszym przypadku kosztuje tyle samo( przeliczajac euro na zlotowki).

Skad te ceny? Koszty prowadzenia biznesu w naszym kraju sa duzo drozsze niz np. w Niemczech?

@I-Em-Are w Zurychu za espresso płace w centrum ok 1.50chf czyli 7zl. We włoszech często kupisz tę samą kawę w kawiarni bez coperto za 1.2 euro (bez szukania), w Hiszpanii kawa i tostada z tuńczykiem i pomidorami (przepyszna, świeży tuńczyk i pomidory) razem to koszt 3 euro. Kawa za 15zł w PL to wina Polaków, że godzą się za to płacić. Według mnie jest to rozbój w biały dzień i ludzie powinni głośno mówić o miejscach, gdzie kawa i śniadania są ekonomicznie dostępne dla praktycznie każdego.

@Themamduzopieniedzy nie ma takich miejsc. Problem też leży w mentalności. Ludzie nie chcą mieć pracy, żeby mieć, ale chcą być jaknajszybiecj milionerami i mieć najlepiej 100 takich punktów. Chore myślenie nieudaczników którym się nie chce pracować. Wyzysk pracowników i zwykłych ludzi.

@smierdakow Chodze do pobliskiej, niesieciowkowej kawiarni dosc czesto. Fanaberia, wiem, ale lubie sobie tam posiedziec, bo sa tam fajni sprzedajacy, maja tam fajna muzyke i dobra kawe. Jako, ze maja bardzo duzy ruch, bo w dosc duzym promieniu nie ma niczego innego, ceny nie sa super zaporowe.

Chodze sobie tam poczytac ksiazke czy na ciacho z rozowym.

No po prostu lubie, bo moge sobie tam pobłądzić myslami. No ale rozumiem ludzi, ktorzy do takich miejsc nie chodza, bo w pewnym sensie mozna to uznac za strate pieniedzy. Jak kto lubi.

Tak se posiedzieć to nie, ale często biorę dużą kawę ze stacji, jadę tam gdzie potrzebuję i sobie z tą kawą siedzę tam. Ale nie w kawiarni.

@smierdakow Swoja droga, co to w ogole za artykul? Rozni ludzie, rozne kultury, inna sytuacja ekonomiczna.

Czytales? Jak dla mnie troche zalatuje na pierwszy rzut ojkofobia, ale nie czytalem, wiec nie moge sie wypowiedziec.

@maly_ludek_lego Łooo Cię Panie. Ostro zryty beret. I potem się dziwić, że mamy taką prawicę, skoro niby ci porządni ludzie z 'lewicy' mają takie poglądy. Ciężko się to czyta.

@fabikk gdybym miał stawiać na jakąś psychoanalize tego zjawiska, to wydaje mi się, że to wynika z kompleksów 40-50 latkow, którzy jeździli na zachod na dorobienie sie i byli traktowani z góry i najedli się kompleksów.

I żeby "nadrobić", teraz krytykują wszystko co polskie, chwalą co zachodnie i na siłę starają się być "nowocześni". Tyle że to już nie ma racji bytu, ale i tak im zostało, że wstydzą się swojej tożsamości.

Ile to ja się nasłuchałem jakieś 10-15 lat temu od tych wielkomiejskich inteligentow tego, że wstyd mówić po polsku zagranicą xD

Teraz to i tak jest nic w porównaniu z tym co było dekadę czy dwie temu, ale widocznie niektórym tak zostało xD

@fabikk Zresztą nawet w Panu Tadeuszu była ta cała Telimena, która jeździła do "Peterburku" i chwaliła jak to tam nowocześnie, nie to co w tym zakichanym polskim zaścianku xD

Tak więc nic nowego, Polska wielkomiejska lewica jest stuknięta, nic nie poradzisz.

Nie lubię ludzi i staram się ich dawkować sobie homeopatycznie, więc wysiadywanie godzinami w kawiarni jawi mi się jako kara za niewiadome grzechy.

Nawet jakby nie piekła mnie d⁎⁎a od ceny tej kawy w polskich kawiarniach, to nie bardzo rozumiem sens siedzenia w kawiarni samemu. Samemu to najlepiej odpoczywam w domu.

@Pstronk ale tam gdzieś jest, że samemu?

Ja, kiedy jest rok szkolny i dzieciak do szkoły odstawiony, z żoną idziemy na kawę prawie codziennie rano. Kawa to 8 do 9 pln (wielkie cappuccino lub normalna biała /czarna).

Obok jest inna kawiarnia z kawą po 6 pln ale nie mają kibla

@smierdakow marzę o tym, żeby za 15zł wypić w kawiarni herbatę liptona w torebce, którą i tak dostanę na talerzu obok szklanki wrzątku żeby samemu sobie zaparzyć

Rozwijając wypowiedź:

O ile kawiarnie speciality to jeszcze można spotkać poza centrami największych miast, tak wydaje mi się, że herbaciarni to jeszcze nie widziałem, a przez 6 lat pracy jako serwisant mobilny kawałek Polski zwiedziłem. Najlepiej przyrządzone herbaty dostawałem gratis do kebaba u turka i mimo, że to klasyczna czarna herbata to jednak dobrze przyrządzona i dzięki temu smaczna.

Pamiętam jeden hotelik gdzieś pod Białymstokiem, gdzie właścicielka była herbacianym świrem i poczęstowała mnie jakimś ciekawym naparem. Okazało się, że to napar z jakichś kwiatków z jej własnej łąki, pani miała kilkanaście różnych mieszanek, nawet dostałem torebeczkę suszu na wynos. Niestety byłem tam tylko jedną noc i nie miałem okazji spróbować innych.

Za kawą nie przepadam, szczególnie wieczorami i jak jest fajna herbatka to biorę. Zazwyczaj fajna herbatka to jest coś w stylu herbaty zimowej, czyli mega słodki ulep z liptona, miodu, ćwiartki jabłka, paru goździków i plastra pomarańczy. Nie powiem, że nie lubię - lubię, bo to słodkie. Ale herbaciarza byś obraził częstując czymś takim.

Co do kawy: dwa razy w życiu piłem tak mocną, że ja pierdole xd

Raz u ambasadora Turcji (czy tam jego attache, nie wiem dokładnie) dostałem prawdziwą turecką kawę. Gęsta była. Nawet nie mam pojęcia czy słodka - taka była mocna.


Drugi raz w ZPS w Stargardzie Szczecińskim. Podjechałem w odwiedziny bo inny klient odwołał naprawę godzinę po tym jak dojechałem na miejsce xD Jechałem z Warszawy xD

No to wpadłem na pogaduchy i nie zaznaczyłem, że chcę słabą rozpuszczalną. Mleka nie mieli, cukru nie mieli, a glupio było nie wypić. Po 40 minutach "picia" okazało się, że około 50% objętości szklanki to fusy xD Kawa trzymała mnie tydzień, a pamiętam do dziś po kilku latach.

Ta od ambasadora przynajmniej miała smak - mimo że byla dla mnie o wiele za mocna i w momencie picia nie sprawiała mi przyjemności. Wypiłem z kurtuazji. Teraz, 10 lat później, wypiłbym jeszcze raz, jak herbatę od Mykoły z Sybirpunka.

Miejsce z dużym wyborem herbat zazwyczaj okazuje się, że masz "duży wybór" z zestawu ahmad albo z zestaweu veertea, rzadziej sir Williams. Ewentualnie Veertea w pudelku po sir Williams xD


Oczywiście zaparz sobie sam

d173a111-f8d7-4c98-b21b-32546794eb9d
6d17e499-17ad-47cf-89d7-05272f61b11e
0e19c209-b348-449e-bca8-9e0d7cb586a9

@Felonious_Gru Ale tak to jest prawie wszędzie w Europie. Jak kawa, to specjalne maszyny do parzenia na różne sposoby, ziarna pochodzenia takiego i owego, różne opcje na gorąco i zimno, z syropami smakowymi, dodatkiem alkoholu (Bailey’s, Amaretto, wódka). A jak herbata, to szklanka wrzątku i torebka obok. I tylko kilka podstawowych opcji do wyboru (Assam, Darjeeling, zielona, owoce leśne, rumianek i mięta). W dobrej kawiarni mają jeszcze świeżą miętę w listkach - i tyle. W Polsce i w Niemczech to przynajmniej jest jeszcze jakikolwiek wybór i nie ma w tym nic dziwnego, że ktoś woli herbatę. Ale w Hiszpanii czy Włoszech, jak zamawiasz herbatę, to patrzą na Ciebie jak na kosmitę, tam zresztą nawet w mieszkaniach często nie mają czajników (po co, jak jest ekspres i kafeterka), a jak już mają jakieś torebki herbaty, to tylko ziołowej na jakieś tam dolegliwości. Sam osobiście wolę herbatę i kawę pijam tylko od czasu do czasu (np. rano, jak się gorzej wyspałem). Ale jednak lubię czasem wejść do kawiarni, ale to po to, by zjeść tam ciasto lub lody. Jak zamawiam kawę, to jest ona do nich dodatkiem.

@Felonious_Gru Słyszałem i czytałem, że w USA zaparzają herbatę w mikrofalówce (wstawiają do niej kubek z wodą i torebką). Podobno nazywają to „herbatą po angielsku”, co przyprawia Anglików o zawał. Nie mogę potwierdzić, bo w USA nie byłem, natomiast byłem w Kanadzie, a tam przynajmniej w hotelowym bufecie był europejski standard (torebeczki herbaty do wyboru, a wrzątku nalewasz sobie sam).

@smierdakow byłem pół roku w Chorwacji, pół roku w Albanii, ze trzy miesiące płaciłem szeklami holokaustopuzytywnym. I wszędzie tam bardzo dobra kawa kosztowała w przeliczeniu na nasze max 9-10pln a częsciej w okolicy 6-7 PLN.

Niestety tutaj kawa często kosztuje za mała filiżankę ok 15pln a nawet więcej.

Więc niech spadają z tą swoją extra super hiper kraftowa kawa która w sumie jest mało kiedy smaczna.

Dlatego kawę biorę tylko podczas spotkań a nie tak o jak miałem w zwyczaju.


Stanieje kawa w kawiarni do normalnych cen to z chęcią się przejdę. Chyba że jest gdzieś w #poznan iu i okolicach taka kawiarnia to z chęcią się do niej jutro przejdę.

@RACO jeśli kawiarnia jest typu speciality, a koleś nie robi z tobą wywiadu co wiesz o kawie i jakie masz wyobrażenie tego, co byś chciał od kawy to prawdopodobnie on sam chuja się zna i nie zrobi ci lepszej kawy niż sieciówka, czy ekspres na kapsułki.

Na południu Europy bez problemu można zamówić kawę za 2 euro (a nawet taniej). U nas, zazwyczaj dużo gorsza w smaku kosztuje około 15 złotych. Nie rozumiem dlaczego kawiarnie w Polsce narzucają na kawę marżę jak za towar luksusowy. Bo bardzo wątpię aby koszty działalności mieli większe niż we Włoszech czy Hiszpanii.

@krzysztof-2 Wlasciciel kawiarni Green Caffe Nero tlumaczyl to tak, ze to dlatego, ze ludzie w Polsce w kawiarniach przesiaduja bardzo dlugo, godzinami, np pracujac na laptopie, a we Wloszech czy Hiszpanii to jest 5 minut przy espresso przy barze na stojaco i na to miejsce wchodzi nastepny klient. Dodatkowo przez to, ze w Polsce jest mniejszy popyt i nie ma skali, trzeba podniesc cene odpowiednio wyzej.

Czy to bullshit, czy nie, pozostawiam do Twojej oceny.

@maly_ludek_lego koleś głupio pierdzieli żeby uzasadnić januszowy model biznesowy. W knajpach gdzie w życiu nie widziałem gościa z laptopem siedzącego cały dzień też są chore ceny.

@maly_ludek_lego zakładając nawet optymistycznie, że czynsz za jedną to 10k miesięcznie to z 10 milionów rocznie pożera sam czynsz. Niewyobrażalne pieniądze jak dla mnie. Każde miejsce niech ma 5 pracowników po 4k netto, czyli koszt to 6.5k. 30mln rocznie w wypłatach.

@Felonious_Gru nie znam tej sieci, ale sam ekspres to jest koszt w okolicach kilkudziesięciu tys. I to raczej w okolice 50 jak chcesz robić to w normalnym tempie i powtarzanie.

@Felonious_Gru no chyba, że zaoszczędzisz i dasz mu ekspres za 10k z dwoma grupami. No to jest problem małych kawiarenek czy tych w centrach handlowych.

@maly_ludek_lego Byłem kilkukrotnie w Południowej Hiszpanii i zatrzymywałem się u mojego kolegi - czyli nie w hotelu, mogę więc powiedzieć, jak tam jest normalnie. Otóż, jedliśmy i piliśmy „na mieście” dużo i rzeczywiście było tanio i smacznie. Natomiast nie było długiego przesiadywania w lokalach gastro. Śniadanie - bułka z oliwą i pomidorami, do tego kawka i w drogę. Potem co chwilę jakieś kawki lub piwka, ale zawsze na szybko i czasem nawet na stojaka. Takie rzeczy jak tortille ziemniaczane braliśmy na wynos i jedliśmy w domu. Wszelkiego rodzaju „tapas” (małe przekąski) były raczej dodatkami do piwa niż celem samym w sobie i rzadko kiedy piliśmy w jednym lokalu więcej niż jedno piwo. Innymi słowy, długiego przesiadywania w knajpach tam nie doświadczyłem i, z tego co zaobserwowałem, inni goście też wpadali na krótko.

@smierdakow kawa droga i słaba technicznie tzn. raz wyjdzie im dobra, a raz nie. Wszystkie moje sprawdzone miejscowki z dobrym espresso upadły, bo były najdroższe i został syf lub sieciówki. Szkoda mi czasu na szukanie kolejnych, które znowu się zwiną i zostaną zastapione przez żabkę lub dużego Bena

@Amhon A gdzie mieszkasz? W sensie duze czy mniejsze miasto? Sa bardzo dobre jakosciowo kawiarnie w najwiekszych miastach wojewodzkich, ale widzialem tam np niestandardowe espresso na wybranych przez Ciebie ziatnach po 13 (sic!) zlotych. A moze nawet i bylo to 17 zl. Nie pamietam xD W kazdym razie zlapalem sie za glowe XD

CoffeeDesk na warszawskim powislu jbc XDD No ale kto bogatemu zabroni

@maly_ludek_lego wro. Ja szukam kawiarenki, w której zamówię espresso i będzie ono perfect, a po tym powiem żeby mi zrobili z tego przelew i też będzie dobrze zrobiony. I żeby nie mieli własnego ziarna, bo to jest w 80% przypadków sieciowy średniak, którego mogę sobie w domu zrobić.


W kawiarni chce tego czego nie mam w domu

@maly_ludek_lego no spoko, ale w takie modne miejscówki idziesz w dwie osoby i na samą kawę zostawiasz stówkę. To jest dla mnie gruba przesada.

@smierdakow Chodzę i przesiaduję. Zgadzam się z autorem tekstu. Szum kawiarni połączony z ładnym widokiem to bardzo dobry sposób na poprawę samopoczucia. A posiedzieć przy kawie ze znajomymi w jakimś ładnym miejscu to już najlepiej.


Wielu myli pójście do kawiarni z szukaniem kawy wysokiej jakość kawy. Ja pijam w kawiarniach zwykłą przelewówkę i często przepłacam. Tutaj chodzi o przyjemność i poprawę humoru.


Nie każdemu musi go odpowiadać i każdy ma swój sposób na poprawę humoru. Na pewno nie powinno się do tego zmuszać.

@smierdakow nie. Nie pije kawy, herbaty ani innych ciepłych napojów. Inni patrzą na mnie jak na kosmitę ale po prostu nic z tych rzeczy mi nie smakuje. Za to fascynuje mnie świat kawoszy, zwłaszcza tych purystycznych. Są trochę jak ci od piw kraftowych.

@MoralneSalto

zwłaszcza tych purystycznych. Są trochę jak ci od piw kraftowych.

Albo od win. Sam tak mam xD Ot takie male hobby. Jedni sie interesuja gierkami, inni planszowkami, a jeszcze inni kawa.

@festiwal_otwartego_parasola @maly_ludek_lego trzeba mieć w życiu jakąś pasję, sama mam kilka ale ludzie z pasją z zakresu kulinariów i rzeczy spożywczych są chyba największymi purysyami z tego co obserwuje

@smierdakow w Polsce tak, bo lubię i to fajny zwyczaj i mam znajomych co też to lubią. Tam gdzie mieszkam na emigracji nie, bo nie mam z kim...

@smierdakow Ma sens w ścisłej zabudowie miejskiej lub wiejskiej, gdzie np. w UK pub to miejsce spotkań okolicznych mieszkańców. W czasach jak nie było w domu tv, neta - chcesz sobie pogadać z sąsiadami czy znajomymi to idziesz do pubu, ktoś inny też przyjdzie i sobie pogadacie. Tak sobie wyobrażam też że to działa we Włoszech w przypadku kawiarni. Miałam na studiach kumpla który mieszkał nad pubem, to wychodził tam często rano o 11 już na śniadanie, w sensie brał kanapkę swoją bo nie mieli tam żarcia, zamawiał kawę albo szklankę mleka, znał barmanów, pojawiali się stali bywalcy, zawsze z kimś pogadał zamiast siedzieć sam na chacie.


Natomiast my zawsze mieliśmy kulturę widywania się we własnych w domach

@smierdakow ogólnie np. cywilizacja w Italii to ponad 2 tys. lat życia w miastach, zwartych skupiskach ludzkich, mieszkania zwykłych ludzi w starożytnym Rzymie nie posiadały żadnej kuchni i wszyscy stołowali się na mieście, w "fast foodach" czyli miejscach gdzie od ręki dostałeś ciepłe danie z wielkiego gara. Cywilizacja Słowian przez wieki to rozproszona zabudowa, gdzie każde gospodarstwo było mikroskopijnym samowystarczalnym światem. Stąd Polak nie znosi sąsiadów, szerszego kolektywizmu i ma tendencję do robienia wszystkiego samemu w obrębie własnego domostwa.

@GazelkaFarelka Szerszy kolektywizm Polakowi kojarzy się też brzydko z czerwoną utopią, wprowadzaną bagnetami bolszewików. Skutecznie zohydzili wszelkie oddolne inicjatywy społeczne i tylko dziełem przypadku jest, kiedy na osiedlu lub w bloku ludzie się sami zorganizują i to działa. Bezinteresowności na szczęście nie udało im się wyplewić, co udowodniło podejście do uchodźców z Ukrainy w początkach 2022 roku.

@GazelkaFarelka ja bym jeszcze dodała, że Polacy byli niegdyś do siedzenia w karczmach i picia przymuszani przez dziedziców (przymus propinacyjny). Stąd być może brak u nas kultury pubowej jak w UK czy Czechach, że idziesz sobie pochillować do baru.

Uczę się tego. Czasami zmiana otoczenia, na godzinę, z książką w dłoniach, potrafi być bardzo odświeżajaca psychicznie, szczególnie w niedzielne przedpołudnie. I nad to moim zdaniem warto dopłacić za przyjemność zostania obsłużonym, raz na jakiś czas

Przestańcie chodzić do Starbucksa albo pić kawę na CPNach. Przejdźcie się do małej kawiarni speciality i poproście o "przelew" 200 ml za około 10-13 zł. Nie ma za co.


EDIT: można kupić dobre ziarno, poprosić o zmielenie i parzyć w domu w kawiarce, aeropresie czy kalicie.

Niestety czasem się zdarza ale jak żona ma ochotę. Ja nie pije kawy i pracuje zdalnie więc nie mam po co, ona chodzi co jakiś czas przed pracą i co jakiś czas mnie zabierze jak gdzieś razem rano wychodzimy

@smierdakow większość przestrzeni kawiarni w ogóle nie jest atrakcyjna do siedzenia, najczęściej ciasne, niewygodne, a wokół chaos. Do siedzenia godzinami potrzebna jest odpowiednia przestrzeń.

Jakby espresso kosztowalo 5pln tak jak np Włoszech i bylyby bary ktore oferuja kawe przy ladzie (wchodze, pije, wychodzę) to chetnie bym tak w drodze do pracy robil.

Ja praktycznie zawsze jak jestem na spacerze z rodziną, lub na jakichś większych zakupach biorę kawę - ale tylko w sprawdzonych miejscach. W Krakowie jest sporo miejsc z wybitną kawą, gdzie ceny są dla mnie akceptowalne - na ogół 12-15 zł za cappuccino.

Ale zanim się zdecyduję, zawsze sprawdzam opinie w Google - złej kawy nie akceptuję.

W trasie jak jeżdżę, to też obowiązkowo kawka, choć tu jestem na ogół skazany na stację paliw, chyba że przejeżdżam przez większe miasto, to wtedy często nadrabiam kilka minut drogi, żeby odwiedzić jakąś wysoko ocenianą kawiarnię nie-sieciową. W każdym średnim mieście coś takiego można znaleźć, nawet w głupim Elblągu, gdzie generalnie jest pyta z dupami, trafiłem na miejsce z tak dobrą kawą, że chodziłem tam codziennie przez tydzień - Cafelek się nazywało miejsce.

I niestety, warto zaznaczyć, że w ogromnej części restauracji kawa jest paskudna - w polskich już w szczególności. Nawet, gdy widzisz za ladą ekspres za 50k szansa na obrzydliwość jest ogromna. Dlatego też warto na kawę iść do kawiarni.


Za granicą też bywa różnie - we Włoszech ciężko trafić na złą kawę, nawet w małych miejscowościach wypijesz wybitne espresso, choć miałem wrażenie, że takie miejsca się utrzymują głównie z automatów do gier, gdzie lokalsi wrzucają codziennie kilkaset euro. Straszny widok, ale jakoś to działa.

Grecja - tu kultura picia kawy i siedzenia przez lokalsow jak najbardziej jest, ale ichnia kawa jest na ogół paskudna - "kafe grek" nie jest absolutnie moim smakiem. Ale znów, na każdej wyspie znajdziesz super miejscówkę. Tylko trzeba poszukać i wiedzieć csego się chce.

@smierdakow jako rodowity krakus rzadko bywam w Warszawie ale sprawdziłem w historii Google - ostatnim razem w lipcu '23 zatrzymałem się po drodze w Secret Life Cafe na ulicy Słowackiego I było bdb. Ale z tego co teraz patrzyłem, to oceny im trochę spadły, więc nie zagwarantuję, że warto specjalnie jechać.

Kiedyś chodziłem na studiach jak miałem mniejsze mieszkanie, brak ekspresu i kawa była w normalnej cenie. Pozwalało mi to pouczyć się w skupieniu i później popisać pracę. Teraz to jest koszmar cenowy(nigdzie na świecie się nie spotkałem z takim zdzierstwem), ale z kimś na randkę można iść.

Tak w Krakowie tak robiłem.

Nie zażywam narkotyków miękkich takich jak kofeina więc w temacie trudno mi się wypowiadać. Aczkolwiek jak ktoś ćpa kofeinę to w sumie fajnie mieć jakieś miejsce gdzie można spotkać innych zażywających. Myślę że jednak chyba taniej i łatwiej zażywać narkotyki w domu nie więc to może być powodem.

Zaloguj się aby komentować