Z okazji 47. urodzin legendy polskiego internetu, pioniera trollingu, wizjonera i człowieka, który wytłumaczył narodowi jak obliczyć całkę oznaczoną, życzę jemu oraz wszystkim Wam abyście zawsze mieli najlepszy brzuch. Niech Wasze roleksy nie późnią się o ani sekundę.
Macie tu urodzinową pomarańczę, poczęstujcie się ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W niedzielę ruszyłem w góry i podobało mi się na tyle, że chciałbym pokazać Wam jedną z ciekawszych tras gravelowych w Norwegii – Mjølkevegen. Trasa, w zależności od wariantu, liczy ponad 240 km i niemal 5000 metrów przewyższeń. Jest więc co robić.
Samą nazwę można przetłumaczyć jako "drogę/ulicę mleczną" i nie jest to przypadkowe. Trasa prowadzi wzdłuż górskich farm, gdzie od pokoleń hoduje się bydło i produkuje mleko. Zdecydowana większość odcinków to szuter, a duża część wiedzie przez rejon Jotunheimen – jedno z najpiękniejszych pasm górskich w Norwegii.
Szlak zaczyna się w Vinstra, w dolinie Gudbrandsdalen a konczy w Gol. Część z Was może kojarzyć tą pierwszą nazwę z marki świetnego brązowego sera - Gudbrandsdalost.
Nie ukrywam, że przejechanie całej trasy naraz to za dużo jak na moje możliwości, ale udało się zrobić solidne 115 km. I powiem uczciwie, wymęczyłem się jak zwierzę ale co to był za dzień! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jechało się naprawdę dobrze. Przez pierwsze 90km noga podawała, choć podjazdy momentami dawały w kość. Najtrudniejszy miał około 600 metrów przewyższenia i trochę mnie przeczołgał, ale ogólnie wszystko było do zrobienia. Do tego pogoda dopisała – było zimno i trochę wiało, ale słońce robiło swoje i dodawało energii.
Na trasie spotkałem mnóstwo rowerzystów, głównie bikepackerów, choć było też kilka osób na lekko jak ja. Zaskoczyła mnie świetna atmosfera, na każdym postoju "cześć, cześć", dużo machajem i pozdrowień przy mijaniu się na trasie.
Po drodze były też oczywiśnie obowiązkowe na tej drodze akcenty – owce, krowy i widoki, które naprawdę robią wrażenie.
Jeśli planujecie rowerową przygodę w Norwegii, zdecydowanie polecam Mjølkevegen. W wersji bikepackingowej spokojnie da się ją zrobić w 2-3 dni a hardkory to i na raz strzelą, szczególnie że w lecie widno jest przez 18-20h
#podrozujzhejto #norwegia #gravel
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Pierwsze moje podejście do drożdżówek z serem. Za⁎⁎⁎⁎ste wyszły, twaróg rządzi! ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Zrobiłem też kilka z budyniem ale budyń z saszety to kaka, zarówno w smaku jak i konsystencji. Trzeba jednak było samemu budyń ukręcić albo więcej serowych zrobić ¯\_(ツ)_/¯
Nawiązując do wczorajszej dyskusji to czasem jednak trzeba się trochę zbrukać i kawałek tym asfaltem podjechać. Może mnie żaden niemiec w jeb***ym kamperze nie rozjedzie ¯\_(ツ)_/¯
Ruszam w traskę ponad moje siły i bez możliwości zadzwonienia po pomoc w razie klopotow. 8° i wieje. Życzcie mi powodzenia ^^
W #Norwegia upały. Nie dość, że mi się lodowce roztapiają to jeszcze nie mogę spać, zero regeneracji, czuję się jak gówno i widać od razu po rezultatach na rowerze. Dzisiaj na powrocie z kołchozu miał wpaść mały trening na #gravel - 45km i ponad 1100m przewyższeń ale nie było szans, musiałem skrócić trasę bo za długo się schodziło. Średnia moc też jakieś 25W niższa niż zwykle ;/
Co to za miejsce, nie do życia! (╯°□°)╯︵ ┻━┻
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
I taki smutny koniec(?) nadszedł dla snów o wodorze. W Oslo jestem w stanie wskazać 3 tak porzucone Miraie. Brak stacji tankowania i absurdalne koszty napraw czynią je praktycznie niesprzedawalnymi.
#toyota #wrosty (sorki, jeśli to autorski tag) #motoryzacja #wodor #samochody
@Stashqo Sprawdziłem na otomoto jak wygląda sytuacja na polskim rynku z tymi wodorowymi autami. Z salonu można wyjechać niejeżdżonym autem z 2022r, i o dziwo za zaledwie 1/3 katalogowej ceny, a tak używki chodzą w granicach 60-100k
Ciekawe czy pojawią się jakieś zestawy do konwersji na EV. Biorąc pod uwagę, że samochód ma już silnik elektryczny i małą baterię buforową, to połączenie tego z większą baterią trakcyjną nie powinno być problemem. Gorzej z upchnięciem gdzieś takiej dużej baterii, bo konstrukcja raczej nie jest przystosowana.
Netia (w zasadzie Polsat) takie daje swoim dyrektorom jako auto służbowe, tylko że w Warszawie mają tylko jedną taką stację a w całej Polsce jest ich 12 xD
Hejtusie pijcie ze mną kreatynę, udało mi się zrzucić dyszkę. Po wielkanocy hańba waga doszła do momentu gdzie trzeba było już zareagować. Niecałe 12 tygodni później jestem 10,3kg lżejszy. Udało się też nie spalić mięśni - jestem równie zadowolony co zmęczony.
Powiedzieć, że z całego serca nienawidzę aplikacji #fitatu to jak nic nie powiedzieć. No ale działa. Więc jedziemy ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Szacunek za konsekwencję, 10 kg to świetny wynik! Ostatecznie to właśnie regularność robi największą różnicę. Ja przy okazji redukcji zaczęłam też bardziej interesować się tym, co jem i czym słodzę. Wpadłam kiedyś na kilka ciekawych artykułów na stronie slodzace i znalazłam tam sporo konkretnych informacji o słodzikach oraz ich zastosowaniu. Może akurat też Ci się przyda podczas dalszej drogi.
Ja pieke ze Stewią – jest bardzo słodka, więc używa się jej w niewielkich ilościach. Sama nie zastąpi cukru w przepisach, w których cukier odpowiada także za strukturę i objętość ciasta więc troszke cukru trzeba dodać. Fajną opcją jest też Sukraloza– dobrze znosi wysoką temperaturę.
Cudem znalazłem nową szprychę i udało mi się nawet coś pojeżdzić. Głównie w nocy bo upał nieznośny.
Niestety, mój nowy wkład suportu, zamontowany za miliony monet w "profesjonalnym" serwisie canyona, zaczął trzeszczeć na pierwszym solidnym podjeździe juz po 30km. To bliżej niż ten serwis. Gdybym nie wiózł samochodem to zepsułby się jeszcze przed dotarciem do domu xD
Ehhh... a poprosiłem kilkukrotnie żeby sprawdzili i pomierzyli mufę. "Wszystko w porządku panie Stashq, lepszy wklad zamontowalismy". Taki kurla lepszy, montowane przeze mnie wytrzymywały po 300-500km xD
Cza im maila napisać, zobaczymy czy się poczują ┐( ˘_˘)┌
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Jedź na Islandie. Wypożycz auto. Słyszałeś, że rypią turystów na byle odprysku od kamienia a kamień sypie się gesto. Weź super duper, premium, platinum, zero liability ubezpieczenie, którego koszt podwaja cenę wynajmu. "Trudno, przynajmniej nic nie będę dopłacał ani się stresował". Po tygodniu pobytu łapiesz kapcia. Dzwonisz do wypożyczalni. Przekierowują cię do zewnętrznego operatora assistance. Operator najpierw kasuje cię za samo przyjęcie zgłoszenia a potem za wysłanie kogoś żeby ci tę oponę połatał. Płacisz z wlasnej kieszeni bo inaczej się nie da tego załatwić. Zgłaszasz się do wypożyczalni z rachunkami o rekompensatę. C⁎⁎j ci w d⁎⁎ę, Twoje super duper, premium, platinum, zero liability ubezpieczenie nie obejmuje road assistance. "WTF jak to?!" -pytasz. Ano trzeba było wybrać jeszcze jedno dodatkowe ubezpieczenie od road assistance, opcja do odznaczenia była tam gdzieś między gpsem a fotelikami dla dzieci.
I tak oto proszę państwa wygląda 80k ISK (2400pln) wywalone w śmietnik.
Ja pindole, ale się dalem wydymać xD
#islandia #wypozyczalnia #podroze #chujmiwdupe i obowiązkowo #zalesie
Jak byliśmy we wrześniu zeszłego roku to ubezpieczenie na życie też obejmowało takie akcje ale to było całkiem coś zewnętrznego nie w wypożyczalni.
Wynajmowaliśmy u miejscowych Polaków w icecarpool (jakoś tak) ale teraz patrzyliśmy to ceny mega odjechały... Możliwe, że też przez to zaćmienie słońca i zwiększony ruch ale odklejka totalna.