Chciałbym powiedzieć, że to było lekkie poranne truchtanko, zwłaszcza jak się patrzy na tempo, ale tak nie było ^^
Zwykle w czwartki chodzę na spinning, ale dzisiaj nie dam rady, bo muszę w robocie dłużej posiedzieć, więc wziąłem rano psiura na bieganie. No i powiem tak - podbiegi nas wykończyły tak, że jak wróciliśmy do domu to Galgan nawet na miskę nie spojrzał tylko poszedł spać xd zazdroszczę mu strasznie...
Zapisal się człowiek na jakieś biegi WOŚPowe i teraz musi biegać... ehhh...
A tak poważnie to się cieszę- ostatnio miałem problemy z wyjściem na zewnątrz (pogoda) i potrzebowałem takiego kopa. Wstałem rano, wziąłem psiura i pojechaliśmy pobiegać po starych śmieciach, żeby kwadratinhos uzupełnić :) mi się biegli tak se, psiur do 3km był mega zajarany, a potem stwierdził, że tyle to nie ^^ ale na koniec znowu ciągnął. Pewnie dlatego, że po drodze mijaliśmy fajne suczki i się spiął ^^
Pierwsze bieganie w 2024 ^^ Trochę późno, ale najpierw były mrozy, a ja nie jestem tak odważny, jak część z was, natomiast jak siarczyste mrozy zelżały to trafiłem na SOR z podejrzeniem zapalenia wyrostka, co na szczęście okazało się naderwanym w nieszczęśliwym miejscu mięśniem powłoki.
Dzisiejszy trening w miarę delikatny, rozbieganko, zabawa biegowa, potem kilka ćwiczeń biegowych i na koniec rytmy. Miały być jeszcze interwały, ale podczas rytmów zaczęło mnie boleć w tym samym miejscu co tydzień temu (czyli to już na 100% mięsień), więc zamiast tego zrobiłem dłuższe rozbieganie końcowe :)
Ewidentnie jestem za stary na "Ziemiomorze"... Świat wykreowany przez autorkę jest naprawdę fascynujący i niezwykły, szkoda tylko przez 940 stron tutaj absolutnie nic się nie działo... no i jak w ogóle mam się wczuć w książkę i przejmować losami bohatera, jeżeli już w 3cim (słownie: trzecim) zdaniu pada informacja, że zostanie największym arcymagiem? nieważne w jakich był tarapatach to i tak to było takie "meh, przecież nic mu się nie stanie", także na starcie autorka odebrała sobie element zaskoczenia. No ale też istnieje opcja, że jakbym to czytał 20 lat temu, w latach szczenięcych to bardziej by mi się podobało. Jednakże dla dorosłego czytelnika to jest to droga przez mękę i nie polecam.
@Loginus07 czytałem jak byłem młodszy i też mnie nie ruszyło za bardzo.
Nie mogę powiedzieć, że książka ewidentnie była zła ale właśnie trochę tak wszystko się toczyło tam takim sielankowym tempem i nie czuło się żadnego napięcia... Ewidentnie nie mój styl.
@Loginus07 Ale cały cykl o Ziemiomorzu nie jest o Gedzie. Jest on tylko postacią spajającą kolejne części. Każdy tom ma swój urok i porusza ciekawe tematy (równowaga, dojrzewanie, wiara i religia, czy wątki nierówności płci). Osobiście cenię ten cykl i stawiam go bardzo wysoko na mojej liście.
Jeżeli oczekiwałeś fajnego przygodowego fantasy, to nie dziwię się, że się rozczarowałeś.
@l__p początkowo chciałem Ci odpisać "agresywnie" i po kolei punktować wszystkie głupoty tej książki, ale stwierdziłem, że przemawia przeze mnie rozgoryczenie, bo czuję, że zmarnowałem czas na tą książkę. Czas, którego mi ona nie odda.
Dlatego napiszę tylko tyle - zgadzam się, że Ged nie jest głównym bohaterem, a postacią spajającą, jednakże ze względu na to, że wiemy jak potoczą się jego losy już od trzeciego zdania tracimy absolutnie całą dynamikę opowieści. Nie widziałem celu czytania kolejnej sielankowej strony, skoro wiedziałem, że i tak nic złego się nie stanie.
I owszem - Ziemiomorze porusza wskazane przez Ciebie tematy, jednakże robi to tak ospale i niedbale, że ja nie czułem ich wagi. One były, były nawet kanwą dla tych opowieści, ale na dobrą sprawę mnie nie zmusiły do jakiejś większej refleksji. Wiele sobie obiecywałem po opowiadaniu o "murze, który trzeba zniszczyć" (żeby nie spoilerować), ale mimo poruszenia trudnego i poważnego tematu, zbudowania fantastycznej historii, która doprowadziła do tych wydarzeń, to tam absolutnie się nic nie działo. Posiedzieli, porozmawiali, poczarowali i koniec, bez konsekwencji. 200 stron by zawrzeć akcje na 20.
Dlatego mówię - pewnie wychodzi ze mnie rozgoryczenie, jednakże tyle książek w życiu przeczytałem, tyle poznałem historii w innych mediach, że na żadnym polu się ten cykl nie popisuje i dla osób starszych może to być zwykła strata czasu.
Jedno z największych rozczarowań zeszłego roku. Na poczatku była to fajna odmiana od typowego fantasy, ale cała książka praktycznie o niczym to przesada.
Ciekawy dzień dzisiaj - pojechałem rano do internistki, ta mnie skierowała natychmiast na SOR, gdzie spędziłem 9h i na szczęście to nie jest zapalenie wyrostka. I w sumie ten dzień można by nazwać straconym, ale siedząc pod kroplówką usłyszałem w rozmowach między personelem, że jestem młody i pozytywny xD nie wiem do końca co lekarz miał na myśli to mówiąc, ale w sumie mnie cieszy xD
A co do brzucha to mam "jeździć, obserwować", bo poza objawem otrzewnej nic innego nie wskazuje na stan zapalny, a wyniki mam perfekcyjne, co też cieszy w sumie
@Loginus07 weź, ja w piątek o 21:30 zostałem uświadomiony że sobota święto. A że znajomi mieli zajrzeć to nocny sprint do biedronki po jakieś składniki na przekąski.
To może i ja się podzielę swoimi postanowieniami. W tym roku zrobiłem sobie takie proste i osiągalne i starałem się, żeby jedno napędzało drugie, tak żeby się automotywować. Mam nadzieję, że uda się chociaż część zrealizować, ale wiem, że w zasięgu są wszystkie
Postanowienia na 2024:
Książki: przeczytać 10 - w poprzednim roku udało mi się 2, w tym postaram się bardziej
Waga: max 80kg - tyle ważyłem przed wypadkiem, więc wiem, że to osiągalne, docelowo chciałbym 76 to BMI pierwszy raz od czasów studiów byłoby w normie, ale to zobaczymy jak będzie szło. Na razie -5,5kg/rok
Bieg: przebiec 10km w mniej niż 50 minut - podczas Biegu Niepodległości w Gdyni miałem czas 49'50", także jest to do zrobienia, tylko trzeba ćwiczyć. Mam nadzieję, że #sztafeta mnie zmotywuje.
Rower: przejechać 5k km - w 2023 było 3800, ale też miałem miesiąc wyjęty z treningów. Bonusem będzie to, że mam też już ciepłe ciuchy rowerowe, to do pracy będę jeździł częściej i się powinno uzbierać. No i w planach z dwa urlopy rowerowe się szykują, może i 3
Squadrats: w ramach planów rowerowych chcę podwoić wszystkie swoje wartości jakie mam na https://squadrats.com/ . Ja niestety mam uszkodzony mózg i takie rzeczy mnie wciągają, więc będzie mnie to motywować do kolejnych wycieczek rowerowych
Bonus: styczeń bez batonów - w ramach walki z wagą odstawiam powoli cukier zaczynając od batonów
@wombatDaiquiri mozna na to i tak spojrzec, ale z perspektywy czasu, wiem, że to uszkodzenie, bo nie pozwala mi porzucać projektów, nawet takich, które mi się nie podobają teraz np. męczę książkę, która nie trafiła w moje gusta, ale muszę ją skończyć, bo mózg nie pozwala mi porzucać projektów, także takie błogosławieństwo i przekleństwo w jednym
@Loginus07 sam mam różne neuroatypowe zachowania wiec rozumiem o czym mówisz. Ale jak popatrzysz na "normalnych" ludzi to ciężko mi cokolwiek w moim mózgu nazwać uszkodzeniem.
@LovelyPL oczywiście, a tutaj jeszcze do czynienia mamy z ponad 20 letnią grą, więc tym bardziej wtedy nie dbano o takie "szczegóły". Dzisiaj w internecie można się natknąć na takie formy z różnych powodów, jednakże tutaj jest to po prostu zastosowane ze względów technologicznych(?) - gra pozwalała wybrać płeć na starcie, a dubbing musiał być uniwersalny
Dzisiaj w Gdańsku był charytatywny parkrun, więc postanowiłem że się przejdę skoro i tak miałem jakiś trening zrobić w tym tygodniu. Ogólnie to jakoś ciężko się biegło, czuję braki formy, ale na szczęście do sezonu jeszcze dużo czasu, więc może uda się przygotować:) mam już nawet kilka postanowień noworocznych, takich osiągalnych, żeby się nie zniechęcać. Także liczę, że w 2024 uda się złamać 25 minut na 5km :)
Robiąc porządek dokopałem się do prawdziwego skarbu z dzieciństwa <3 kiedyś chipsy musiały być mniej tuczące, bo nie pamiętam bym miał problemy z nadwagą, a kolekcja sama się nie uzbierała ^^
też taką miałem :/ nie wiem co się z nią stało. Pewnie wiele lat temu została wywalona. A ostatnio specjalnie szukałem bo widziałem, że na olx ludzie sprzedają
Jutro będę starał się to jakoś posegregować i może jakieś klasery zamówić do tego, więc mogę cyknąć fotkę jak się uda to rozłożyć :) ale wątpię, że się zmieści wszystko na stole...
Jako, że dzisiaj wreszcie świąteczny wieczór w domu to trzeba było obejrzeć jakiś świąteczny film. A że była to moja kolej wybierania filmów to wybór mógł być tylko jeden - nie ma bardziej świątecznego filmu niż Szklana Pułapka. I mimo iż widać już, że został nadgryziony zębem czasu to nadal świetnie się to ogląda i muszę przyznać, że brakuje mi trochę takiego kina - fabuła prosta, ale nie prostacka, bohater, który cierpi tak po prosto i po ludzku, bez żadnych super mocy, a jedynie z własnym sprytem i podstawowtn skillsetem. Jasne - terrorysci strzelaja niczym szturmowcy z gwiezdnych wojen, a w kilku miejscach dzieją się cuda, żeby zaskoczyć widza/napędzić fabułę, ale nie jest to moim zdaniem aż tak nachalne, jak w obecnych produkcjach. No i na koniec gra aktorska - za gówniaka zawsze człowiek się skupiał na Brucie Willisie i gdzieś mi unikał Alan Rickman, ale dzisiaj to ja widzę w Hansie Gruberze jednego z ciekawszych antagonistow filmowych. Jutro chyba 2 odpalę ^^
Dzień dobry! Po raz ostatni zapraszam do #glupiehejtozabawy, dzisiaj rebus wyjątkowy, bo są co najmniej 2 poprawne odpowiedzi, także nie poddawajcie się, nawet jak zobaczycie już odpowiedź, która waszym zdaniem pasuje. Bo jest jeszcze druga
Przyszedłem tutaj prosić was o pomoc - otóż mój tata zapytany co chcę dostać na święta odpowiedział "jakąś dobra wodę kolońską, może być Bond". Ja się na perfumach totalnie nie znam, ale jak byłem w sklepie dzisiaj to ten Bond był jakiś strasznie tani i w związku z tym chciałbym się was zapytać co byście polecali tak do 100-150pln na prezent.
Po tygodniu na nartach poszedłem sprawdzić w jakim stanie są nogi po tych wszystkich upadkach. I ogólnie to nie jest źle - na początku to nawet było super, tylko potem klasycznie podbieg mnie zweryfikował. I w związku z tym widzę, że trzeba będzie zintensyfikować treningi do co najmniej 3 biegów na 2 tygodnie #MakeLoginusGreatAgain ;)