Tak jak sobie obiecałem tak wróciłem do biegania (przynajmniej na razie :)). Dzisiaj trening z firmowym trenerem - krótkie rozbieganko, trochę interwałów, trochę ćwiczeń technicznych l, trochę rytmów. Czuje, że nie jestem w formie, ale też czuję, że chęci do jej odzyskania, także będzie dobrze.
Dzień dobry! Po biegu niepodległości obiecałem sobie i trochę też wam, że wrócę do biegania i raz w tygodniu coś dorzucę. No nie wyszło :D ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że półtora tygodnia temu miałem tak zawalone płuca, że nawet na L4 poszedłem, a to już dużo.
No ale przyszedł dzisiaj dzień zapłaty za swoje braki treningowe - Garmin Ultra Race w Gdańsku. W zeszłym roku biegłem 12km i żałowałem, że tak mało, więc w tym roku padło na 27km. Nigdy tyle nie biegłem, a dodatkowo teraz byłem po chorobie, w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym biało i miejscami ślisko. Idealne warunki by się sprawdzić!
Życie szybko mnie zweryfikowało - na 3km przestałem trzymać tempo grupy, z którą startowałem, na 4km wywaliłem się na d⁎⁎ę i już miałem wymówkę by odpuścić. Bo w życiu masz albo wymówki albo kremówki, a że ja kremówek nie lubię to obolały zadek był idealnym rozwiązaniem by z biegu zrobić marszobieg z przewagą marszu. Mam nadzieję, że to nie dyskwalifikuje mnie ze sztafety, ale jakby co biorę to na klatę :)
Na 16km miałem ciekawe spotkanie z niezwykle śmiałym kolegą - mogę śmiało powiedzieć, że bałem się bardziej niż on, bo on sobie nic z mojej obecności nie robił i podszedł tak, że mógłbym go pogłaskać ^^ No i na tym się zakończyły fajne rzeczy w tym dniu, bo po rozstaniu pobiegłem dalej tylko po to by wywrócić się i upaść na lewe kolano chwilę po tym. Dobrnąłem do mety - nawet biegłem na końcówce dobrym (jak na mnie) tempem. Ale kolano teraz zaczyna puchnąć, więc zobaczymy co z tym będzie jutro. W każdym razie było super, za rok też pobiegnę!
Dzień dobry kolejny dzień, kolejne #glupiehejtozabawy Jako, że seriale i filmy zgadujecie bez problemu, to zobaczymy jak sobie poradzicie z grami dzisiaj
Dzien dobry! dzisiaj nieco pozniej, ale w robocie od rana nie wiedzialem w co rece wlozyc ^^ od razu tez mowie, ze jutro nie bedzie i wracam z nowym rebusem w czwartek.
Tymczasem zapraszam do kolejnej #glupiehejtozabawy
Dzień dobry! Widząc jak szybko i trafnie rozwiązujecie zagadki filmowe to dzisiaj zaproponuje serial i może będzie chociaż odrobinę trudniej Zapraszam do #glupiehejtozabawy
Dzień dobry! Dawno temu weszlackie quizy zainspirowały mnie by przygotować coś podobnego na spotkanie ze znajomymi. Do dziś nie udało nam się w to zagrać, a trochę mi szkodą, żeby to się zmarnowało, dlatego proponuję #glupiehejtozabawy a mianowicie #hejtusy
Zasady są proste - ja wrzucam obrazek i podaje kategorie, wy próbujecie zgadnąć co autor miał na myśli. Nie ma złych odpowiedzi, a tą poprawną podam jutro. Na razie mam paczkę 16 hejtusów przygotowanych, ale jak się spodoba to mam pomysł na kolejnych kilkadziesiąt.
To mój pierwszy wpis tutaj, ale widze, że potrzebuje dodatkowej motywacji.
To był mój drugi bieg niepodległości w Gdyni - w zeszlym roku biegałem regularnie od kwietnia i w Gdyni udalo się zejsc poniżej 50'. W tym roku regularnie niebiegam od kwietnia i wymęczyłem 57'10". Delikatny podbieg na Świętojańskiej mnie zweryfikował i zmusił do dwóch krótkich marszów... Za rok będzie lepiej, bo widze, że najważniejsza to jest regularność, a nie pojedyncze wyskoki na "dluższe" trasy
Postaram się chociaż raz w tygodniu dołączać do sztafety, takie małe postanowienie niepodległościowe
Wszyscy się jarają zwycięstwem opozycji, a ja mogę się założyć o 100 na rzecz wybranej akcji charytatywnej, że długopis zawetuje w przeciągu półtora roku 3 razy więcej ustaw, niż zrobił to od początku kadencji do dnia dzisiejszego
To wszyscy wiedza jednak myśląc dlugofalowo takie podejscie może przysporzyć mnóstwo problemow dla nowego kandydata pis na prezydenta. Można to bardzo skrupulatnie wykorzystać i pokazywać jego niekompetencje w tvp czy też zależność decyzjimod Jarka. A jak wiemy sączenie truciznzy jednak trochę dziala
Ja np liczę na Kosiniaka kamszya. Myślę że to byłby dobry prezydent dla wszystkich
Stoję sobie w kolejce do komisji, dość długiej i stała za mną starsza babka. Dam komis rękę uciąć, że zagłosuje na jedyną słuszną partię, bo to klasyczny przykład katolickiego miłosierdzia- Cały czas kurwuje i mówi, że przez tych wszystkich pedałów teraz stoi i marznie xD
Płot twist - po 20 minutach okazało się, że stoi w kolejce do złej komisji xd
Pisałem wtedy trochę "na gorąco", bo mnie gryzło słowa sprawczyni wypadku, że wzywając policje "niszcze jej życie". I wiecie co? Mi przeszło i widze, jak cyniczna była.
A czemu piszę o tym dziś? Bo czytałem o pewnym takim "sportowcu", który stracił setki tysiecy złotych, bo jest debi... bo podły i nikczemy Dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej powiedział co sądzi o ostatniej aferze dopingowej. To nie on, wielki pan sportowiec popełnił świadomie (!) błąd (cytując weszło: Wiedziałem, że to biorę, natomiast nie zagłębiałem się, co to jest, bo miałem to w d⁎⁎ie. Natomiast zapytałem, czy to jest legalne. Usłyszałem: 72 godziny i tego nie będzie w twoim organizmie. Więc wiedziałem, że to jest coś nielegalnego.)! Nie, to pan Rynkowski zniszczył mu życie! Szkoda strzępić ryja...
Ale żeby nie było, że tylko się czepiam, to jeszcze dodam od siebie, że w niedzielę pierwszy raz będę startował na dystansie 1/2 IM w Gdyni. Trzymajcie kciuki! Przyda się, bo od wypadku nie pływałem także cel na te zawody to je ukończyć.
Miałem wczoraj wypadek jadąc rowerem - babeczka bez zastanowienia stwierdziła, że skręca w boczną uliczkę i przecięła drogę rowerową. Nie miałem szans zahamować, próbowałem odbić na chodnik, ale bezskutecznie i przeleciałem przez maskę. Wylądowałem na głowie i barku, na szczęście miałem kask, ale ręką w pierwszym momencie nie mogłem ruszać. I tu zaczyna się akcja - kobieta stwierdziła, że da mi pieniądze i odjedzie i jakoś to będzie i żebym w żadnym wypadku nie dzwonił po służby, bo zniszczę jej w ten sposób życie... Nie interesowało jej to, że ja ręką nie ruszam, że gdybym nie miał kasku to pewnie głowa do szycia... najważniejsze, żeby ona nie dostała mandatu...
Poirytowała mnie lekko mówiąc, także bez dalszego wahania zadzwoniłem po policje. Pan z drogówki stwierdził winne prowadzącej samochód, przyjeła mandat, ale na odchodne powtórzyła swoją sentencje - że przez swoją nieuwagę JA zniszczyłem jej życie, bo przecież mogłem przewidzieć, że będzie skręcała bez zatrzymywania się...
Spędziłem wczoraj 6h na SORze (na szczęście gnaty całe, ale prawdopodobnie mam coś z tkankami miękkimi, bo mrowieją mi palce, dostałem skierowania na dalsze badania), jadę na prochach przeciwbólowych, w nocy źle spałem, bo co zamykałem oczy to widziałem, że lecę przez maskę, ale tym razem bez kasku... a i tak mimo wszystko, mam w głowie ten jej tekst, że zniszczyłem jej życie i że jeżeli nie wrócę do pracy do środy, to sprawa trafi do sądu... i jakoś tak źle się z tym czuję, aż musiałem się pożalić w internecie...
@Loginus07 Baby nigdy się nie przyznają jak kogoś potrącą czy zarysują. Będą się wykłócać, upierać, płakać, byle tylko się nie przyznać. Wielokrotnie uciekają też z miejsca zdarzenia. Mężczyźni są dużo bardziej honorowi.
@Pan_Buk moja mama kiedyś przyjechała porysowanym autem do domu. Mówi że ktoś ją na parkingu zarysował. Mówię że nie ma problemu, na miejscu na pewno były jakieś kamery. Zgłosimy na policję i znajdziemy sprawcę. Potem się mi przyznała że to ona porysowała komuś samochód i uciekła xD jest dewotką katoliczką, co niedzielę do kościoła xD
@Loginus07 a to nie jest czasem tak że pierwszeństwo na przecięciu ulicy i ścieżki rowerowej ma ten kto się pierwszy na nim znajdzie? Przepis o pierwszeństwie rowerzystów mówi że rowerzysta który znajduje się na przejeździe ma pierwszeństwo ale nie rowerzysta przed przejazdem (musi ustąpić jeśli samochód pierwszy najechał na przejazd. Intencja jest taka by np. samochód mógł zatrzymać się przed włączeniem do ruchu i mieć odpowiednią widoczność).
Jeśli zapierdzielałeś przekonany o absolutnym pierwszeństwie to możesz sobie zaszkodzić jeśli ona zapierdzielajac wjechała na przejazd pierwsza.
@Femto to wiem, że na przejazdach jest reguła "kto pierwszy ten lepszy", tutaj sprawa jest inna i moim zdaniem podpada pod ten paragraf:
1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa kierującemu rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, jadącym na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla pieszych i rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić.
Ja (czerwona strzałka) jechałem po ścieżce rowerowej wzdłuż drogi z pierwszeństwem, ona (niebieska strzałka) skręcała w prawo w podporządkowaną. Zresztą pan z drogówki nie miał wątpliwości czyja wina, także raczej racja po mojej stronie
Ale dobrze, że o tym mówisz - może ktoś przeczyta i na przyszłość będzie wiedział, że przed przejazdem rowerzysta musi zwolnić