Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzięki panu #chatgpt mamy super wycieczkę
Ostatnio chyba zajechałem Myszora i miała wstręt do chodzenia po górach, ciężko ją było na coś namówić. Poprosiłem Pana Żepete o pomoc i wygenerował mi taką listę rzeczy do szukania na szlaku. Jak Mysz ją zobaczyła, to już sama mnie pytała kiedy idziemy do lasu i teraz spędzamy razem świetnie czas, a chodzenie jest (prawie) bez marudzenia
#dzieci #czaswolny

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
22 418,10 + 5,10 = 22 423,20
Najtrudniejsze w bieganiu jest zmuszenie się do wyjścia, potem jakoś leci
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Tropikalna pogoda więc i rośliny tropikalne muszę być w ogrodzie
#gownowpis #ogrodnictwo #rosliny #ogrod #chlopakizdzialeczek #chwalesie


Zaloguj się aby komentować
1005 + 1 = 1006
Tytuł: Projekt Hail Mary
Autor: Andy Weir
Kategoria: science fiction
Wydawnictwo: Muza
Format: ebook
ISBN: 9788328728905
Liczba stron: 512
Ocena: 6/10
Przy tym całym "hajpie" na serial i książkę postanowiłem spróbować. Generalnie może być, ale w moim odczuciu jest to po prostu dobra książka, nie że jakieś arcydzieło, tudzież super niesamowicie wciągająca historia. Sam nie wiem czy zdecyduje się na film teraz, no ale zobaczymy.
Licznik prywatny: 34/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#bieganie zaraz start #biegiultra jakby ktoś chciał śledzić czy się nie przekręciłem ( ͡° ͜ʖ ͡°) https://gar.mn/JMdDxjYO6k
Zaloguj się aby komentować
1004 + 1 = 1005
Tytuł: Dom Łańcuchów
Autor: Steven Erikson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
Liczba stron: 986
Ocena: 7/10
Dawno nie wrzucałem nic ale w końcu się udało skończyć 4 tom Malazanu!
Co tom jest łatwiej, ale chyba już wszystko co miało kliknąć to kliknęło i teraz pozostaje się cieszyć z bogatego i świetnego świata. Mamy powrót do Siedmiu Miast i atak na Raraku, starcie dwóch sióstr. W międzyczasie Okaleczony Bóg miesza i wszystko się świetnie czyta. Poznałem kolejne zakątki świata, nowe rasy, no jest w pyte. Próg wejścia jest ogromny ale dla mnie, dalsza konsumpcja Malazanu rekompensuje początkowe trudy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #malazanskaksiegapoleglych

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1003 + 1 = 1004
Tytuł: Joy Division i Ian Curtis. Przejmujący z oddali
Autor: Deborah Curtis
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Iskry
Format: ebook
ISBN: 9788324400607
Liczba stron: 375
Ocena: 5/10
Wspomnienia żony Iana Curtisa, lidera działającego na przełomie lat 70. i 80. zespołu Joy Division.
Zawsze miałam pewien problem z biografiami sław pisanych przez ich bliskich/przyjaciół, głównie dlatego, że z oczywistych względów ciężko w nich o obiektywizm. W Przejmującym z oddali widać wyraźnie, że mimo upływu lat Deborah Curtis dalej jest pełna żalu do zmarłego męża – za apodyktyczność, za skupienie się na zespole, za flirty i romanse z innymi kobietami. Portret wokalisty wyszedł zbyt jednostronnie i negatywnie – niewiele tu drugiej strony Curtisa, którą odkrywał w swoich tekstach, czyli przenikliwego i nadwrażliwego erudyty. Odnoszę wrażenie, że Deborah Curtis prawdopodobnie nigdy nie rozumiała skomplikowanej osobowości Iana ani ciężkiej walki, którą musiał toczyć, gdy jednocześnie posypało mu się zdrowie i życie osobiste.
Pod względem literackim, książka jest ogólnie kiepsko napisana – warsztat pani Curtis jest średni, a narracja zbyt często chaotyczna. Nie pomaga raczej mierne polskie tłumaczenie.
O wiele bardziej polecam nieformalną ekranizację Przejmującego z oddali, czyli Control Antona Corbijna ze świetną główną rolą Sama Rileya. W przeciwieństwie do książki, film przedstawia Curtisa w bardziej zniuansowany, pełniejszy sposób.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Z jednego ze spacerów @underwear, których nieodłącznym elementem jest zapuszczanie żurawia na wiaty śmietnikowe, dostałam bardzo ciekawe zdjęcie. Prawie kompletna, dość dziwna lampa. @underwear poszedł dalej, a ja zaczęłam bić na alarm, że ma NATYCHMIAST się wrócić.
W mojej głowie od razu pojawiły się dwa tropy: albo projekt Gałeckiego albo wyrób Spółdzielni Pracy Sprzętu Zootechnicznego. Tak czy siak, tanie to ani nie było w czasach PRL, ani aktualnie nie jest. Pomijając ten aspekt czasami między mną a jakiś przedmiotem wywiązuje się natychmiastowe uczucie. Z tą lampą właśnie tak bylo - bardzo jej chciałam, a ona zapewne chciała znaleźć się w moich rękach.
Przytargał lampę do domu. Tak na marginesie to zecydowanym plusem towarzystwa naszego syna w spacerach jest fakt, że do kosza wózka można zapakować różne znajdki, na przykład lampę. Albo pięć kilo nowiutkich guzików do mundurów milicyjnych, albo czyjąś kolekcje ceramicznych doniczek. Już kiedyś pisałam, że ze znajdek mamy całkiem solidne źródło dodatkowego dochodu, które częściowo finansuje kolekcje szkła. Lampa jednak nie pójdzie na sprzedaż, nie sprzedaje się rzeczy, do których od razu poczuło się iskierkę uwielbienia.
W niedoczasie między pracą, życiem na dwa domy i opieką nad synem postanowilam, że podejmiemy się renowacji. To będzie taki nasz wspólny projekt. Pomijając już jej wartość po renowacji to jest po prostu piękna, a my w salonie mamy od lat totalnie niepasującą lampę stojąca, która przeżyła ze mną trzy przeprowadzki. Sporo elementów wystroju w naszym domu było z przypadku, z czasem wymieniane na właśnie takie perełki kupione, znalezione albo darowane.
Renowacja zakłada odmalowanie półeczki i kulek (kolory zostają), wyczyszczenie kabla, odmalowanie stelaża, uzupełnienie guziczka do włączania na taki sam z epoki (już zamówiony), nowe oprawki, odrdzewianie i odmalowanie metalowych osłonek (aktualnie moczą się w occie).
Na pytanie "jakie to stare?" odpowiem od razu - starsza od Ciebie, czytelniku. Lata 50/ wczesne 60. Świadczy o tym wtyczka oraz to, że oprawka jest z porcelany, nie z ebonitu.
W sumie to tyle chciałam przekazac zanim zadam wam pytanie: klosze czy abażury? Ja uważam, że abażury. @underwear, że klosze. Google Lens, ani katalogi z lampami z czasów minionych nic nie wnoszą do tematu bo NIGDZIE nie ma takiej lampy ani zdjęcia, które odpowiedziałoby na nasze pytanie.
#hobby #starocie

Zaloguj się aby komentować
Kuuuurwa pojebaly mi sie strefy i zamiast czerwonej oplacilem zolta. Efekt? 200zl mandatu.
J⁎⁎ac cie szczecin, ha tfu I chatgpt co mi strefe podpowiedzial, ha tfu
#szczecin
Zaloguj się aby komentować
98 + 1 = 99
Tytuł: The Settlers: New Allies
Developer: Ubisoft Düsseldorf
Wydawca: Ubisoft
Rok wydania: 2023
Gatunek: strategia RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 5.5/10
Jako gracz pamiętający złote czasy tej serii, na powrót słynnych Osadników czekałem z wypiekami na twarzy. W końcu dostaliśmy The Settlers: New Allies. I wiecie co? Niby wszystko na pierwszy rzut oka jest okej, gra jest zdecydowanie lepsza niż ostatnie odsłony (szczerze mówiąc, chyba wszystko po kultowej "trójce" było już tylko słabsze), ale ostatecznie... gra potwornie nudzi.
Zacznijmy od plusów: gra wygląda po prostu ślicznie. Oprawa graficzna, animacje pracujących osadników, tętniące życiem wioski – to wszystko może się podobać i cieszy oko. Niestety, pod tym pięknym prześcieradłem kryje się spory zawód.
Mam nieodparte wrażenie, że ta gra miała w planach mieć znacznie więcej zawartości, ale ktoś w Ubisoft podjął decyzję, że głębsze mechaniki zostaną wydzielone do jakichś wielkich DLC. Problem w tym, że te dodatki najwyraźniej nigdy nie powstały, a my zostaliśmy z mocno okrojoną, uproszczoną bazą.
Największym grzechem New Allies jest monotonia. Kampania dla pojedynczego gracza jest w cholerę długa – i to w tym najgorszym sensie. Spokojnie mogli ją uciąć o połowę, a zaoszczędzony czas i zasoby deweloperskie przeznaczyć na to, co w Settlersach zawsze było najważniejsze: na rozbudowę ekonomii, łańcuchów produkcyjnych i zaawansowanego zarządzania.
Gdyby ekonomia miała odpowiednią głębię, to i tryb multiplayer poradziłby sobie na rynku o niebo lepiej i żył do dziś. A tak? Dostaliśmy uproszczonego RTS-a, w którym brakuje kultowego dla serii kombinowania z dostawami towarów, a rozgrywka szybko zamienia się w nudną rutynę.
Gra zaliczyła spore spadki cenowe od premiery i regularnie ląduje na dużych wyprzedażach w sklepie Xboxa czy na PC. W pełnej cenie premierowej to był wręcz niesmaczny żart. Jeśli tęsknicie za tamtym klimatem, można sprawdzić z ciekawości, ale tylko wtedy, gdy cena spadnie do naprawdę symbolicznych kwot.
Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/
#gamesmeter #gry #rts #xboxgamepass

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna