409 967 + 23 = 409 990
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
409 967 + 23 = 409 990
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Niepotrzebnie dodałem warunek. Ale nadal zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
1108 + 1 = 1109
Tytuł: Willow
Rok produkcji: 1988
Kategoria: Fantasy / Przygodowy
Reżyseria: Ron Howard
Czas trwania: 2h 6m
Ocena: 7/10
Niziołek Willow wyrusza z misją, aby uratować małą księżniczkę przed złą królową pragnącą jej śmierci. W zadaniu pomagają mu niezwykli sprzymierzeńcy.
Film udowadnia, że krasnoludy jednak znają magię #pdk
Klasyk kina fantasy lat 80. Co prawda po latach człowiek odkrywa tu więcej głupot fabularnych, niż np. w pierwszym Conanie albo Niekończącej się opowieści, ale i tak quality rozrywka dla starszych i młodszych.
Dostępny na CDA.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter

Zaloguj się aby komentować
409 249 + 8 + 8 + 8 + 8 + 8 = 409 289
Same DPD z tygodnia dla statystyki.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
1363 + 1 = 1364
Tytuł: Krótka historia matematyki
Autor: Snezana Lawrence
Kategoria: matematyka, historia, popularnonaukowa
Wydawnictwo: RM
Format: papierowa
Liczba stron: 331
Ocena: 7/10
Wyjątkowo krótko: zbiór esejów poświęconych historii matematyki, przedstawiających najważniejsze odkrycia w kolejności chronologicznej. Dobrze napisana książka popularnonaukowa, choć bywa trudna.
Studia licencjackie z matematyki [Terence Tao] ukończył w wieku szesnastu lat, doktorat uzyskał w wieku dwudziestu jeden, a w wieku dwudziestu czterech lat został najmłodszym profesorem zwyczajnym matematyki na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Wiem, że pewnie myślisz sobie teraz, że równie dobrze możesz poddać się od razu, ale poczekaj – na końcu rozdziału poznasz cenne rady Tao dotyczące uprawnienia matematyki.
Jeden w wieku 30 lat rozwija matematykę i jest profesorem, a drugi w tym samym wieku wczoraj zacinał się i dwu lub trzykrotnie czytał dany rozdział, by zrozumieć, o co chodzi z danym problemem.
Prywatny licznik: 42/50
#bookmeter #bapitankombaczyta #historia #matematyka

Zaloguj się aby komentować
Głównymi bohaterami dzisiejszego wpisu są @Whoresbane @bojowonastawionaowca i całe #hejto
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie XDD
#manacieopowiesci


Zaloguj się aby komentować
408 915 + 20 + 23 + 21 + 21 + 26 + 26 = 409 052
Resztki z kończącego się miesiąca.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
1104 + 1 = 1105
Tytuł: Planetes
Rok produkcji: 2003
Kategoria: Anime / drama / Romans / Sci-Fi / slice of life
Czas trwania: 10h 50min
Ocena: 8/10
Początek był nieco wolny, ale z czasem poznajesz bohaterów w typowy dla anime stylu: każdy dostaje swój odciek pokazujący ich własne perypetie i robi się coraz ciekawiej.
Jest to trochę nietypowe anime bo pomimo, że jest to rok 2075 czy jakoś tak to nie ma kosmitów, ani asteroidów, ani robotów. Serial jest niemal "realistyczny". Skupia się na ekipie ludzi sprzątających orbitę Ziemi ze śmieci z rozwalonych satelitów.
Bardzo mi się spodobało sposób w jaki zostało wszystko narysowane. Pomimo, że to produkcja ma ponad 20 lat, to wygląda bardzo nowocześnie: bardzo wielu bohaterów 2go i 3cio planowych, wiele lokacji.
Wszystko dzieje się w kosmosie, nie ma grawitacji lub jest mniejsza i serial dba, aby było widać różnice. Taki szczegół, który bardzo mi się spodobał.
A najfajniejsze to fakt łączenia wydarzeń i ciągłość historii. Coś się dzieje w pierwszym odcinku i to zdarzenie jest jakoś wspominane w innych odcinkach. Ktoś coś zrobi głupiego to w kilku odcinkach jest do tego wracane. Storyline żyje od początku do końca i było to w pewnym stopniu bardzo odświeżające.
Jest na #Crunchyroll.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #anime #seriale

Zaloguj się aby komentować
408 458 + 7 + 7 + 7 + 8 + 12 + 11 + 12 = 408 522
Cały październik. Ładny, słoneczny październik. Psu w ... bo najpierw kontuzja, która mnie uziemniła na 2 tygodnie, a potem choroba, która dorzuciła kolejne 2 w domu... to co widzicie to 4 razy lekarz i dojazd i powrót na park run dzisiaj
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Czorny diobeł z jeżykiem w gębie.
Avi od niedawna siedzi za kratami wrocławskiego schroniska i robi beznadziejne pierwsze wrażenie, bo bardzo nie lubi, jak się ktoś na niego gapi xd
#psy #schroniskowepieski

Zaloguj się aby komentować
408 042 + 55 = 408 097
Wyczekałem ustanie opadów i poleciałem w teren. Zachciało mi się wypróbować jeden skrót i teraz rower cały upierdolony w błocie
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Ai slop xD
W końcu mój autyzm/adhd albo inne spierdolenie dało mi trochę weny by pchnąć budowę stacji pogodowej z serwerem domowym i zapisem na kartę SD do przodu. Na razie wygląda obiecująco bo strona napisana przez Ai według moich wskazówek ładnie rysuje wykresy.
Jeszcze zostało trochę do spięcia wszystkiego do kupy bo na pokładzie są dwia attiny85 do zbierania pomiarów deszczu, wiatru z anenometru. Drugi attiny do zbierania danych z czujek rf433 z stacji pogodowej z marketu. Dołożę też z funkcje zdalnego resetu stacji z pilota.
Stm32 do obsługi nrf24l01 i zbierania/udostępniania danych tym modułem gdy siadzie wifi.
A pomyśleć że klika lat temu startowałem z arduino leopardo z gownoprogramem bez używania zmiennych z użyciem delay a nie alarmów z zegara które mi zapisywało dane z dwóch sond ds18b20 co pół godziny na karcie sd.
Edit: na razie używam cały moduł nodemcu do wgrywania i testów programu bo łatwiej jest jak bawić się programatorem a komunikuje się po i2c wszystko czy SPi dla karty sd.
zapomniałem też wspomnieć że będzie ze trzy klawisze by sobie na wyświetlaczu zmieniać co ma być wyświetlane w danym momencie czy też do wstępnej diagnostyki co nie działa.
#elektronika #arduino #programowanie #zainteresowania #ai #chwalesie



@dziad_saksonski No tu jakbym chciał sterować to mnie ogranicza tylko pojemność mikrokontrolera bo są ekspandery I/O i mogę sobie 255 urządzeń sterować jak mi sie podoba z jednego uC. Po drugie nie ma zamknietego środowiska czy zasranej chmury oraz braku czesci zapasowych bo korzystam z rzeczy co bedą klepane latami.
Zaloguj się aby komentować
158 + 1 = 159
Tytuł: Silent Hill 2 Developer: Bloober Team Wydawca: Konami Rok wydania: 2025 Gatunek: survivalowa, horror Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: Ukończona 19h Ocena: 8/10
Remake gry studia Konami z ciekawym klimatem, nietypową muzyką i zagadkowym światem gry pełnym beznadzieji i depresji. W kilku momentach gracz podnosi swoje ciśnienie. Grałem na poziomie standard ,więc walka w grze dość prosta. AI przeciwników niezbyt wygórowane. Natomiast łamigłówki były dość złożone i niestety trzeba było zasięgnąć rady w solucjach. Trzeba zwracać uwagę na szczegóły w notatkach,znakach na ścianach itp. Rozgrywka dość liniowa, powtarzamy niektóre lokacje coś jak w Alien Isolation,wracając na stare śmieci. Historia w grze to podróż bohatera wewnątrz siebie by rozwikłać tajemnicę tytułowego Silent Hill. Po drodze wydaje się,że jesteśmy bliżej końca,a tu kolejne drzwi,kolejny korytarz do przejścia,kolejny klucz do otwarcia zamka. Do przejścia jest kilka zakończeń .Gra dla osób lubiących depresyjne przytłaczające gry takie jak w klimacie kina azjatyckiego horroru(the Wailing z 2016 roku)
Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/
#gamesmeter #gry #silenthill #horror #pcgaming #klimat #muzyka

Zaloguj się aby komentować
Gifmaster ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
@Herr_Tygrysek chyba wolne dzisiaj
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
I tak to jest, zamiast sie brac za main mechanike to wpadlem na pomysl easter ega w postac textowego rpg w terminalu i ... i nagle robie 8 bitowe soundtracki w strudelu i juz 9 zakonczen rozpisanych, progress zero ale bawie sie super.
#gamedev #horror #noc #gownowpis

Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Chytra Baba Z Łodzi opierdzieliła mnie na 19.36zł!
Byłem dzisiaj na cmentarzu, oczywiście przy wyjściu masa sprzedawców, wszelkiej maści serki kozie, pańskie skórki, chleby obwarzanki.
Oczywiście wszyscy płatność tylko gotówką i zero paragonów.
Nawet były stoiska z gorącym jedzeniem, to kupiłem sobie na wynos 2 szaszłyki i smażoną kapusię.
Zapłaciłem blikiem 107zł i zdębiałem, ceny jak nad morzem, ale nic, trudno, zrobiłem zdjęcie cennika, i poszedłem.
Zważyłem w domu, i faktycznie, ojebali mnie na 19,36zł
Wkurwiłem się.
Mam zdjęcie cennika, zdjęcie zważonego jedzenia w domu, i PDF płatności z banku, będę kręcił małysza.
Dobry ziomek CzatGPT podał mi gdzie można cwaniaków podpierdolić:
KAS: 800 060 000 – podejrzenie naruszeń podatkowych.
Inspekcja Handlowa w Łodzi: 42 636 03 57 – nieprawidłowe naliczenie ceny.
Okręgowy Urząd Miar w Łodzi: 42 678 77 66 – podejrzenie nierzetelnego ważenia
Zaraz dzwonię do KAS, tam podobno tel. jest całodobowy.
Ale najpierw zjem, bo zgłodniałem.
Mmmm, dobre!
#opornikpodpierdalaciezkopracujacegoprzedsiebiorce #oszukujo
#opornikkreciafere #lodz #lodzkurwa #wszystkichswietych #grobing #zlodzieje #afera #opornikskurwiel



Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Jak się okazuje ekologia nie zawsze idzie w parze z nauką.
Zwykły plastik miał najniższy wpływ środowiskowy w 10 z 16 badanych kategorii.
Bio-PE wypadał najgorzej w 10 kategoriach.
Papierowe słomki miały 6,33 razy wyższy wskaźnik potencjalnego wpływu rakotwórczego w całym cyklu życia niż plastikowe.
Bio-PE osiągnął aż 16,18 razy wyższą wartość tego wskaźnika.
Uwzględniono warunki Koreańskie.
Koreańskie badanie rządowe dowiodło, że papierowe i biodegradowalne słomki są bardziej szkodliwe dla środowiska niż plastikowe, bo generują ponad 6x więcej substancji rakotwórczych i 2x bardziej zakwaszają środowisko.
Słomki z bioplastiku Bio-PE (z trzciny cukrowej) mają aż 16x większe działanie rakotwórcze i 6x mocniej zakwaszają oceany oraz glebę niż plastik. Papierowe nie trafiają do recyklingu.
https://infopigula.pl/news/ad41b4b2-7634-4734-8da1-704704edc570
https://www.straitstimes.com/asia/east-asia/paper-straws-lose-green-gloss-as-study-finds-plastic-fares-better-on-key-measures
#ekologia #ciekawostki

Czyli trochę ładowanie elektryków spalinowymi agregatami z tego wyszło.
@Fulleks Przy czym warto pamiętać, że:
proces produkcji plastikowych słomek jest dobrze zoptymalizowany, więc generuje mniejszy wpływ na środowisko niż nowatorskie słomki z energii kosmosu
słomki plastikowe dalej nie rozkładają się przez setki lat i zaśmiecają oceany
Ot, rewolucja na hurra tak się niestety kończy. Nie zmienia to faktu, że jednorazowe słomki to syf i najlepiej żeby było ich jak najmniej (bo wszystkie rodzaje słomek ciężko recyklingować).
Zaloguj się aby komentować
1353 + 1 = 1354
Tytuł: Pamięć światłości
Autor: Robert Jordan, Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383354224
Liczba stron: 1128
Ocena: 7/10
Nareszcie koniec (poniekąd). A wiecie, czego z kolei końca nie było widać? Gównianej korekty. Ale o obu rzeczach później.
Tom wieńczący ten wielki cykl stanowił właściwie jeden długi opis totalnej bitwy, w środku którego można znaleźć niepozorny, liczący sobie 222 strony rozdział zatytułowany "Ostatnia Bitwa". Rozdziały tutaj miały zwykle koło stron 20.
Wszystkie pionki rozstawione, wszyscy (czy na pewno?) gracze są przy planszy, każdy sprzymierzeniec Światłości ma nadrzędny cel - pokonać Cień, wspomóc Randa, wygrać Bitwę - ale pod tym kryją się też swoje własne motywacje na okazję zwycięstwa, bo co komu po nim, jeżeli nie będzie czym rozporządzać? Całe to morze wątków prowadzonych - czasem bardziej, czasem mniej umiejętnie, sensownie czy interesująco - na tysiącach stron powoli i stopniowo znajduje swoje zakończenie - zawsze dramatyczne, przeważnie satysfakcjonujące. Nie przychodzi mi do głowy żadna drugoplanowa postać - dobra czy zła - której nie poświęcono by sensownych choć kilku minut czas ekranowego. Z jednym wyraźnym wyjątkiem - Padan Fain. Chłop pojawiał się dosyć rzadko w tej serii, ale za każdym razem ładnie bruździł, niestety jednak nawet nie "właściwie nic" tylko "po prostu nic" z tego nie wynika, a potencjał wątku niezależnego zła wyglądał całkiem obiecująco.
Trup ściele się gęsto. Nie tylko wśród bezimiennego mięsa obu stron, ale też i znanych postaci. Podobało mi się, że nie wszyscy mieli szansę odejść z hukiem i w chwale, a wręcz przeciwnie. Osoby giną w sytuacjach, w których oczekujemy ich standardowej ucieczki spod opadającego ostrza, a gdy obecny punkt widzenia odwraca wzrok, napotyka puste spojrzenie swoich starych sprzymierzeńców. I te sceny miały moc właśnie przez tą swoją nagłość, bezpośredniość i brak litości.
W moim odczuciu tom ten nużył trochę od pewnego momentu przez to nieustanne tkwienie pośród masakrujących się szeregów, choć chyba takie poniekąd powinny być odczucia czytelnika wobec ostatniej z bitew. Ci dobrzy wpadali w coraz to głębsze i głębsze otchłanie desperacji i nadciągającej porażki, niczym jakieś kręgi piekieł, bo gdy wydawało się, że gorzej już być nie może - niespodzianka - może. Niemniej jednak ostatnie, na oko, 200 stron to już gęsta akcja, zwroty akcji i niesamowicie istotne wydarzenia ze świetnymi scenami. Ciąg wydarzeń na samiutkim końcu był może trochę życzeniowy i opierał się na rozwiązaniach, które chyba w żaden sposób nie zostały wcześniej zakomunikowane, ale jednak przyjemnie to wszystko zamknęły. No i nie mogę powiedzieć, że mimo wszystko nie poczułem po zamknięciu okładki lekkiej melancholii. Mimo wszystko.
Tak jak w 2 tomach były objawienia Rhuidean, tak w tym nastąpiły objawienia Czarnego. Nie były może tak okropne w swojej obrazowości i istotne dla światotwórstwa, jednak niosły swoje znaczenie i pozwoliły Randowi osiągnąć odpowiedni stan umysłu, by wreszcie dopiąć swego.
Obok całego tego wzajemnego siekania się na masową skalę i bohaterowania wyróżniał się wątek Androla, jego grupy i ich zmagań w Czarnej Wieży. Z zainteresowaniem śledziłem starania najsłabszego z Asha'manów i jego niezłomnej persony wobec groźnych spisków i okropieństw wywołujących zwątpienie nawet w najhardszych z serc.
Samo zakończenie (niekoniecznie sposób jego osiągnięcia) po prostu mi się podobało - ani bardzo, ani ledwo. Z jednej strony z chęcią przeczytałbym po kilka stron na temat dalszych losów każdej co istotniejszej postaci, ale z drugiej cel sagi został osiągnięty, a wszystko ponad to to już zbędna gadanina. Zabawne określenie mając na uwadze tę serię. Widziałem wpisy sugerujące, że Jordan miał plany napisania kontynuacji opierającej się na Seanchanach, ale jako że niesamowicie ich nie cierpię - nie żałuję jej braku.
Kilka rzeczy mi się nie podobało. Inwazja pewnej siły wspominanej dosłownie kilka razy nastąpiła totalnie z czapy. Sam absolutnie nie widziałem znaków to zwiastujących, ale podobno były gdzieniegdzie porozrzucane. Można też to uznać za przełamanie oczekiwań, bo zapewne spora część czytelników sądziła, że wreszcie coś się w związku z tą siłą stanie, ale z pewnością nie takiego, a zwłoka jeszcze tę dezorientację pogłębiała.
Jordan sprawnie lawirował wokół tych tematów, nie nazywając niczego po imieniu, ale oczywiście Sanderson wjechał, cały na biało, i poleciał z "każdy, kto choć trochę interesował się tą sprawą, wiedział, że Baldhere wolał mężczyzn niż kobiety". Robert odziałby to wyrażenie w znacznie bardziej niepozorne szaty.
A teraz dział wtop korekty i tłumaczenia. Skandalicznie długi. Przerażająco.
Mierna korekta. Niemałą ilość razy brakowało spójników i innych tego typu wyrazów. Czasami zdanie dalej miało sens, ale brzmiało strasznie głupio albo drętwo. Raz na jakiś czas przy kwestii tej lub tamtej postaci brakowało pauzy dialogowej. Więcej razy niż mam wszystkich palców w losowym słowie znalazła się spacja. Wszystko to wywoływało już u mnie poczucie bezsilności.
Dziwne tłumaczenie. Tytuł rozdziału 27. brzmi po angielsku "Friendly fire". A jak przetłumaczono na nasze? Bratobójczy ogień? Nie, PRZYJACIELSKI. "Chorował już gwałtownie kilka razy w ciągu bitwy" jako opis stanu jednej postaci wobec realiów pola bitwy. Z pewnością nie chodziło o "got sick" jako "bede rzigoł".
Brak konsekwencji. Gdy zobaczyłem Eldera Hamana zamiast Starszego Hamana, to uniosłem brwi. Gdy zobaczyłem Jaina Farstridera zamiast Jaina Długi Krok, to odłożyłem książkę, bo jasny c⁎⁎j mnie wtedy strzelił. Były jeszcze inne kwiatki tego typu np. Spine zamiast Grzbietu Świata, jakiś tam Square zamiast placu i coś z pewnością jeszcze było, ale zapomniałem zapisać. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że postacie z jakiegoś powodu nazywają lunetę zwierciadłem, choć w poprzednich tomach zastosowano inną, bardziej sensowną nazwę, nie pamiętam już jaką niestety. Sul'dam i damane nagle zaczęły być określane męskimi zaimkami.
Ten problem był obecny, o ile mnie pamięć nie myli, od samego początku i z pewnością od swojego pierwszego pojawienia się doprowadzał mnie do szału - brak wyraźnego oddzielenia od siebie perspektyw. Dla przykładu najpierw śledzimy Randa schodzącego w dół "piekieł", by zmierzyć się z Czarnym. Napotyka jednego z przeklętych, ten powoli do niego podchodzi, a w następnej linijce widzimy Lana w bitewnym szale. Coś takiego miałoby sens w medium wizualnym, gdzie dwóch facetów zamierza się tłuc, biorą zamach, zbliżenie na złączenie mieczy, potem oddalenie i okazuje się, że śledzimy już zupełnie inny pojedynek.
A na sam koniec coś, co wyszło spod pióra samego autora, więc jest zupełnie osobnym podpunktem. Sądzę, że porównywanie niepodważalności czegoś do następowania po sobie pór roku stanowi niefortunny wybór w tym świecie.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować