#zwierzeta

9
1814

Populacja słynnej „psychodelicznej ropuchy” miejscami spada Zasiedlająca północno-zachodni Meksyk i południowo-zachodnie Stany Zjednoczone ropucha koloradzka (Incilius alvarius) jest największą naturalnie występującą w tej części świata ropuchą. Stała się bardzo znana po tym, jak odkryto, że gruczoły w jej skórze wydzielają toksyczne substancje o działaniu psychoaktywnym – bufoteninę (5-HO-DMT) i mebufoteninę (5-MeO-DMT). Wydzieliny ropuchy zawierają też glikozydy, które oddziałują na akcję serca i których spożycie może spowodować zatrucie lub w skrajnych przypadkach nawet śmierć.


Bufotenina wchodzi w skład wydzielin co najmniej kilku gatunków ropuch należących do rodzaju Bufo, ale ropucha koloradzka jest jedynym gatunkiem, u którego substancja ta występuje w ilościach wystarczających do wywołania efektu psychoaktywnego. Jej przedstawienia pojawiające się w sztuce Mezoameryki bywają interpretowane jako dowód na to, że ludy żyjące w tej części świata już od dawna znały efekty spożywania jej wydzielin, jednak część badaczy podchodzi do takich twierdzeń z rezerwą. Jest jednak faktem, że ropucha wzbudziła duże zainteresowanie w czasach bliższych współczesności. Ropuchy koloradzkie zaczęto zbierać i wywozić z obszarów ich występowania, by pozyskiwać ich wydzieliny – robi się to poprzez wyciskanie ich gruczołów lub pocieranie skóry ropuchy pod brodą, co skłania płaza do wydzielenia substancji, którą następnie można zeskrobać i wysuszyć.


W czerwcu 2025 roku badania wykazały, że uporczywe odławianie ropuch w Meksyku zdziesiątkowało kilka lokalnych populacji, miejscami narażając ten gatunek na ryzyko wyginięcia. Podobnie wygląda sytuacja w południowo-wschodniej Kalifornii, gdzie ropuchy koloradzkie przestały być widywane mniej więcej od lat 70., choć w innych regionach ich populacja jest uznawana za w miarę stabilną. W Kalifornii, Arizonie i Nowym Meksyku zabronione jest wywożenie ropuch poza granice stanu oraz używanie ich wydzielin jako środków psychoaktywnych, a możliwości ich odławiania są mocno ograniczone.


W połączeniu z suszami, które sprawiają, że naturalne siedliska płazów zaczynają się kurczyć, oraz z zagrożeniem chytridiomykozą – chorobą wywoływaną przez pasożytnicze grzyby, która od jakiegoś czasu dziesiątkuje płazy na całym świecie – odławianie ropuch koloradzkich może w dłuższej perspektywie przyczynić się do dalszego zmniejszania się ich populacji.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #plazy #ropuchy #ameryka

abde9bbd-62a5-45c3-9edf-b72e887f5a85

@WatluszPierwszy No niestety - może się wydawać, że zebranie wydzieliny ze skóry nie robi płazowi krzywdy, ale jednak taka procedura jest stresująca dla ropuchy i zawsze może odbić się negatywnie na jej zdrowiu.

Zaloguj się aby komentować

Znajdź ropuchy Widoczne na zdjęciu południowoamerykańskie ropuchy Rhinella margaritifera należą do płazów, które dzięki swojemu wyglądowi znakomicie potrafią maskować się w ściółce wśród opadłych liści. Zazwyczaj ich ubarwienie ma odcień ciemnobrązowy, ale jest bardzo zmienne i może być też jasnobrązowe, jasnoszare, a czasem nawet czerwonawe. Wzory na ich grzbietach są również bardzo zróżnicowane i przypominają liście.


Ropuchy te zawdzięczają swoją nazwę łacińską lekko wydłużonym pyszczkom (rhinella znaczy dosłownie „nosek”), jednak ich bardziej charakterystyczną cechą są mocno zaznaczone grzebienie zaoczodołowe, szczególnie mocno widoczne u samców – stąd popularne nazwy tej ropuchy, jak mitred toad czy sapo crestado.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #plazy #ropuchy #amerykapoludniowa

7be1fefb-c977-4be3-aab6-cd48f739a27d
7e179d59-92fa-4f72-b4e5-e1cbbe0423a5
70edb16d-1489-4aaf-9668-e2b84b7f682d
b9b8f43f-da5a-47dc-b9d1-2d41888c32d9

Zaloguj się aby komentować

Inwazja jaszczurów W okolicach Cincinnati w amerykańskim stanie Ohio niezwykle często można natknąć się na niewielkie jaszczurki – murówki zwyczajne (Podarcis muralis), których populacja jest w tym regionie podejrzanie liczna. W pobliżu Torrence Court jest ich tak dużo, że miejsce to jest czasem nazywane Lizard Hill („Jaszczurze Wzgórze”), a w niektórych innych regionach południowo-zachodniego Ohio zagęszczenie murówek może wynosić nawet około 1500 osobników na akr.


W tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że murówki zwyczajne są europejskimi jaszczurkami i nie powinny występować na kontynencie amerykańskim. Skąd więc wzięły się w Cincinnati?


Winny jest, jak w wielu podobnych przypadkach, człowiek. W 1951 roku dziesięcioletni George Rau, przybrany syn Freda Lazarusa III, wyjechał ze swoją rodziną na wakacje do Europy, nad włoskie jezioro Garda. W ramach zabawy nałapał do skarpety od sześciu do dziesięciu lokalnych jaszczurek murówek, a następnie przemycił je do USA jako pamiątkę i wypuścił w pobliżu rodzinnego domu w Torrence Court.


Okazało się, że klimat i środowisko okolic Cincinnati bardzo odpowiadają murówkom. Przemycone jaszczurki zaczęły się rozmnażać, a ponieważ na nowym kontynencie miały mniej wrogów naturalnych i były bardziej odporne na lokalne choroby i pasożyty, ich populacja zaczęła szybko rosnąć. W 1989 roku George Rau skontaktował się z herpetologami z Muzeum Historii Naturalnej w Cincinnati i opowiedział, w jakich okolicznościach europejskie jaszczurki zostały wprowadzone do środowiska. Przeprowadzone badania genetyczne potwierdziły, że murówki z okolic Cincinnati rzeczywiście są spokrewnione z włoskimi – wykazały też przy okazji, że lokalna „inwazja jaszczurów” rozpoczęła się prawdopodobnie od zaledwie trzech z przywiezionych w 1951 roku osobników, którym udało się z sukcesem rozmnożyć.


Murówka, popularnie znana w okolicach Cincinnati jako Lazarus lizard, tak dobrze zadomowiła się w południowo-zachodnim Ohio, że obecnie jest uznawana za gatunek naturalizowany i jest chroniona przez prawo stanowe – nie wolno jej zabijać, chwytać ani w żaden inny sposób krzywdzić, a trzymanie jej w domu bez odpowiedniego zezwolenia jest nielegalne. Poza Ohio występuje także w niektórych regionach stanów Kentucky i Indiana.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #herpetologia #amerykapolnocna #usa

36bb3276-eb3c-4ea0-8285-604835534ff2

Zaloguj się aby komentować

Nurkująca jaszczurka Anolis wodny (Anolis aquaticus), występujący w południowo-zachodnich regionach Kostaryki i na południowym zachodzie Panamy, jest związany ze środowiskiem wodnym i zasiedla okolice otoczonych roślinnością strumieni i wodospadów. Na ogół ma wielu naturalnych wrogów i w przypadku ataku drapieżnika, takiego jak ptak, wąż czy inna większa jaszczurka, wskakuje do wody, by tam przeczekać niebezpieczeństwo.


Kiedyś sądzono, że srebrzyste pęcherzyki przylegające do łusek nurkującego anolisa tworzą się przypadkowo i nie pełnią żadnej konkretnej funkcji, jednak badania wykazały, że jest inaczej. Podczas zanurzenia jaszczurka traktuje przyczepiony do jej głowy bąbelek jak zapas powietrza – dzięki niemu może pozostawać pod wodą nawet przez 15-20 minut. Poza tym, jak się okazuje, anolisy nurkują nie tylko po to, by unikać ataków drapieżników, ale także po to, by zapolować na żyjące w wodzie owady.


Pokryta łuskami skóra anolisów jest hydrofobowa, co pomaga im trochę zmniejszyć straty ciepła podczas nurkowania, jednak jedynie w ograniczonym zakresie. Przebywanie w wodzie w dalszym ciągu stwarza dla zmiennocieplnych jaszczurek pewien problem, ponieważ może obniżyć ich temperaturę ciała nawet o kilka stopni, a to z kolei przekłada się później na obniżenie ich aktywności, wolniejsze poruszanie się i spowolnioną przemianę materii. Podczas badań odnotowano, że samce anolisów przebywają pod wodą średnio o 20 sekund krócej niż samice – prawdopodobnie wynika z faktu, że samce nie chcą narażać się na zbytnie wychłodzenie, ponieważ muszą szybciej „zregenerować się” po nurkowaniu, aby móc skutecznie bronić terytorium lub poszukiwać partnerek.


Mechanizm korzystania pod wodą ze zgromadzonego w bąbelku powietrza występuje dość powszechnie u owadów, ale u innych zwierząt już niekoniecznie. Anolisy wodne są pierwszymi kręgowcami, u których potwierdzono jego obecność.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #herpetologia

b49844a2-2229-4abb-9d59-5dba6a8c9c38
d291d117-785b-4861-b866-48885f73f5fe

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Prawdziwy Uroboros Prawdopodobnie większość z nas kojarzy symbol Uroborosa – węża, względnie wężopodobnego stwora zwiniętego w pierścień i gryzącego własny ogon, który bez przerwy pożera sam siebie i z samego siebie się odradza. Uroboros, symbolizujący nieskończoność i cykliczne powtarzanie się obiegu czasu, wywodzi się ze starożytnego Egiptu, a jego najstarsze przedstawienia są datowane na XIV wiek p.n.e.


W świecie przyrody istnieje też jednak prawdziwy Uroboros – jaszczurka z rodziny szyszkowcowatych, z gatunku Ouroborus cataphractus. Ten niewielki, dorastający maksymalnie do 20 cm całkowitej długości szyszkowiec jest endemitem zasiedlającym skaliste stoki górskie w półpustynnym regionie Karru, zlokalizowanym w zachodniej części Południowej Afryki. W języku angielskim jest popularnie znany jako armadillo lizard, czyli „jaszczurka pancerna” i nie bez powodu, ponieważ jego ciało jest rzeczywiście pokryte grubymi, przypominającymi pancerz łuskami, które na grzbiecie i na ogonie są dodatkowo kolczasto zakończone.


W celu obrony przed napastnikiem zaniepokojony szyszkowiec zwija się, chwytając w pysk końcówkę swojego ogona i chowając wszystkie łapy pod brzuch. Chroni w ten sposób swoje miękkie „podwozie”, wystawiając na zewnątrz twarde, kolczaste łuski pokrywające wierzch jego ciała. W takiej pozycji staje się trudniejszym łupem dla drapieżników.


Czy symbol Uroborosa mógł zostać zainspirowany pozycją obronną małego szyszkowca? Trudno powiedzieć, ponieważ starożytni Egipcjanie mieli bardzo ograniczoną wiedzę o ziemiach kontynentu afrykańskiego na południe od Sudanu, a najdalej na południe wysuniętymi regionami, z którymi handlowali, były obszary dzisiejszej Erytrei i Somalii. Czy opowieści o dziwnym gadzie zwijającym się w kłębek i gryzącym własny ogon mogły dotrzeć do nich z odległych, południowych krańców kontynentu – nie wiadomo. Tak czy inaczej, starożytny Uroboros na pewno zainspirował współcześnie używaną nazwę łacińską tej jaszczurki.


Inna prawdopodobna inspiracja dla Uroborosa byłaby z pewnością dużo mniej urocza. Nie istnieją węże, które mają w zwyczaju gryźć własny ogon, jednak zdarza się, że bardzo zestresowane, zdezorientowane, chore, a czasem także umierające osobniki różnych gatunków węży mylnie postrzegają końcówkę swojego ogona jako zdobycz i próbują ją połknąć. Nie jest to jednak normalne dla węży zachowanie.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #herpetologia #afryka #mitologia #symbole

67d8c62b-73f3-4f24-9f28-34e6ebbfac77
47c5a88a-cca7-4f9c-a64e-413fdea7e641
17039e04-dca8-4b11-868c-598630ace1be

Zaloguj się aby komentować

Nanokameleon Najmniejszą znaną obecnie jaszczurką jest kameleon z gatunku Brookesia nana, po raz pierwszy opisany w 2021 roku. Jaszczurka ta jest endemitem zamieszkującym lasy deszczowe północnych regionów Madagaskaru, jednak w przeciwieństwie do wielu innych kameleonów nie prowadzi nadrzewnego trybu życia – zamiast tego przebywa w ściółce. Jest też gatunkiem zagrożonym z uwagi na to, że jej naturalne siedliska z roku na rok się kurczą wskutek działalności człowieka.


Dorosłe samce Brookesia nana dorastają do około 22 mm długości łącznie z ogonem, samice natomiast są trochę większe i dorastają do 29 mm. W porównaniu do swoich rozmiarów samce mają dość duże organy rozrodcze, by móc skutecznie odbywać kopulację – samice z kolei rosną nieco większe od samców, by ich jama brzuszna była w stanie pomieścić zapłodnione jaja.


Przed odkryciem tego gatunku tytuł najmniejszej jaszczurki świata również należał do kameleona z rodzaju Brookesia, a dokładnie do Brookesia micra (drugie zdjęcie). Ten miniaturowy kameleon także występuje na Madagaskarze, a dokładnie na małej, niezamieszkanej wysepce Nosy Hara zlokalizowanej w pobliżu jego północnego wybrzeża. Jaszczurki tego gatunku dorastają do 29 mm długości i również zamieszkują ściółkę – jedynie na noc wspinają się na łodygi i gałęzie na oszałamiającą wysokość 10 cm ponad poziom gruntu, by tam spać.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #kameleony #herpetologia #madagaskar

c49d72f1-0401-40fe-94f6-2c50b2bfb91f
442dc5e6-e52b-4063-af48-80e9ad0c9cfd

Zaloguj się aby komentować

Jaszczurki, którym ołów niestraszny Zatrucie ołowiem, w szczególności przewlekłe, może mieć poważne konsekwencje – u dorosłego człowieka już stężenie powyżej 10 µg/dL jest uważane za podwyższone i nieco niepokojące. Jak się jednak okazuje, niektóre jaszczurki są w stanie normalnie funkcjonować, mając we krwi stężenie ołowiu na poziomie, który większość innych zwierząt już dawno przyprawiłby o zatrucie lub o śmierć.


Populacja anolisa brązowego (Anolis sagrei) z Nowego Orleanu ma najwyższe odnotowane jak dotąd poziomy stężenia ołowiu we krwi spośród wszystkich wolno żyjących kręgowców na świecie. Przebadane osobniki miały średnie stężenie na poziomie 955 µg/dL, a jednen rekordowy osobnik – aż 3192 µg/dL. Przeprowadzający badania naukowcy byli zdumieni, że jaszczurki są jeszcze w stanie normalnie funkcjonować.


Nie stwierdzono żadnych istotnych różnic fizycznych pomiędzy anolisami z wyższym i niższym stężeniem ołowiu we krwi, ponieważ w testach równowagi, wytrzymałości i szybkości jaszczurki wypadały praktycznie tak samo. W celu sprawdzenia, jak wysokie stężenie są w stanie wytrzymać ich organizmy, przeprowadzono badania na kilku grupach anolisów, którym podawano dziennie dawki od jednego do 10 miligramów ołowiu na kilogram masy ciała. Na koniec okresu testowego u jednej z jaszczurek z badanej grupy poziom ołowiu we krwi wyniósł 10600 µg/dL – był to najwyższy poziom, przy którym badacze wciąż nie stwierdzili u anolisa żadnych negatywnych skutków. Niewykluczone, że przeprowadzone testy zwyczajnie nie uwzględniały wszystkich możliwych parametrów zdrowotnych, w których dałoby się zauważyć negatywny wpływ ołowiu na zdrowie jaszczurek, niemniej rezultaty i tak były zdumiewające.


Jak się można spodziewać, anolisy „podłapują” ołów ze środowiska na skutek działalności człowieka. Można tu wymienić nie tylko działalność przemysłową, ale także farby ołowiowe wciąż obecne na ścianach starych budynków, które z czasem łuszczą się, kruszą i przedostają się do gruntu, a także zanieczyszczoną ołowiem glebę obecną zwłaszcza w starszych dzielnicach miasta, gdzie tereny zielone jeszcze nie zostały zrekultywowane.


Poprzedni rekord, jeśli chodzi o stężenie ołowiu we krwi, również należał do gada – krokodyla nilowego, u którego miało ono wartość 1310 µg/dL.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #nauka #zwierzeta #gady #jaszczurki #herpetologia #zanieczyszczeniesrodowiska

aa83017b-3bd5-48aa-a5fd-54dd3b3a6e06

Zaloguj się aby komentować

Smok o zębach pokrytych żelazem Waran z Komodo (Varanus komodoensis), nazywany też smokiem z Komodo, to największa znana i współcześnie żyjąca jaszczurka, która w naturze występuje wyłącznie na indonezyjskich wyspach Archipelagu Sundajskiego. Warany te już niejednokrotnie zaskakiwały badaczy – na przykład przez wiele lat panowało przekonanie, że nie mają jadu i że to bakterie zawarte w ich ślinie pomagają im obezwładnić ofiarę, wywołując zakażenie i wstrząs septyczny. Aktualnie jednak wiadomo, że warany mają gruczoły wydzielające rodzaj jadu, a bakterie w ich ślinie nie różnią się za bardzo od tych znajdowanych u innych drapieżników.


Wbrew informacjom powielanym często w sieci, warany nie trzymają też kawałków gnijącego mięsa między zębami, żeby wyhodować sobie w ślinie „broń biologiczną”. Wręcz przeciwnie – utrzymują higienę na bardzo przyzwoitym poziomie i przez około kwadrans czyszczą sobie paszczę po każdym posiłku, używając do tego celu języka i wycierając pysk o liście.


Zęby warana z Komodo są idealnie przystosowane do polowania: są trójkątne, zakrzywione i mają dodatkowo ząbkowane krawędzie, dzięki czemu przecinają skórę i inne tkanki ofiary jak noże. Przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały dodatkowo, że krawędzie zębów warana są wzmocnione ukrytym pod warstwą szkliwa żelazem tworzącym charakterystyczne, widoczne w powiększeniu, rdzawe linie. Początkowo badacze nie zwracali na nie uwagi, myśląc, że to tylko zwykłe przebarwienia powstające w trakcie zużywania się zębów.


Jest to dość przełomowe odkrycie. Jak dotąd uważano, że zęby gadów nie posiadają żadnych specjalnych wzmocnień, ponieważ w odróżnieniu od ssaków gady mogą wymieniać je na dowolnym etapie życia. Jeśli ząb się zużyje, mogą po prostu zastąpić go nowym. Ssaki nie potrafią wytwarzać sobie zapasowych zębów w nieskończoność, stąd ich szkliwo jest grubsze niż u gadów.


Obecność żelaza pod szkliwem zębów warana pokazuje, że ewolucja jednak wyposażyła zęby niektórych gadów w naturalne wzmocnienie, dzięki któremu będą bardziej wytrzymałe i będą mogły pozostawać ostre przez dłuższy czas. Otwiera to także nowe perspektywy także w badaniach nad zębami dinozaurów, które być może posiadały podobne naturalne ulepszenia.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #gady #jaszczurki #zeby #herpetologia

54665ade-74a3-4dba-b2ee-fb3744e35056
c2ef234b-f7d2-40b7-b3cd-75fc8b5314ac

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pomniki zwierzęce, część 4:


- Przekazy dotyczące niemieckiego miasta Kahl am Main podają, że zostało ono założone przez uciekinierów, którzy wędrowali przez bardzo długi czas, byle dalej od wojennej zawieruchy. Kiedy ujrzeli kicające zajączki, uznali, że w pobliżu musi się znajdować las, a także rzeka, jest to więc perfekcyjne miejsce, by się osiedlić. Obecnie zając zdobi herb miasta, a rzeźba długouchego stoi na głównym placu. (Zdj.1)


- Rzeźba londyńskiego kota jest powiązana z opowieścią o Dicku Whittingtonie, który to jako młody chłopak przybywa do miasta, by zarobić trochę grosza. Dick rozpoczyna służbę u londyńskiego kupca, który kwateruje go na poddaszu. Jako że na poddaszu razem z nim pomieszkuje mnóstwo niechcianych gryzoni, chłopak postanawia kupić kota. Ten odwdzięcza się likwidacją wszystkich małych "współlokatorów". Po pewnym czasie kupiec, który szykuje się na kolejną wyprawę do zamorskich krain, pozwala swoim sługom na przekazanie kapitanowi statku rzeczy, które ci pragnęliby sprzedać. Dick nie posiadając nic innego postanawia zaoferować swojego kota. Statek dociera do królestwa zmagającego się z plagą gryzoni. Kot zostaje zakupiony w owym miejscu za niemałą sumkę. Uczciwy kapitan wszystko oddaje chłopcu, który dzięki temu staje się bardzo bogaty. Pieniądze przeznacza na swoją edukację, staje się szanowanym obywatelem, a nawet zostaje trzykrotnie wybrany na burmistrza miasta. Po śmierci Dicka na jego cześć zostaje wybudowany pomnik kota.(Zdj.2,3)


-Swoją statuę ma także delfin znany jako Pelorus Jack. Zwierzę żyło na przełomie XIX i XX wieku w wodach otaczających Nową Zelandię. Jack pojawiał się przed statkami wypływającymi z Wellington do Nelson przeprowadzając je przez bardzo niebezpieczną cieśninę w pobliżu wyspy D'Urville. Swoją pomoc Jack oferował przez 24 lata, od 1888 do 1912 roku, kiedy to zniknął. Niedługo potem postawiono mu pomnik.(Zdj.4)


#necrobook #delfiny #zwierzeta #kotki #rzezba

b535952f-a903-4843-a50f-8bc4d1cf8937
497c55fe-44d5-421b-ad92-f09506a7da83
8b17b03a-2459-47c0-a0ff-31271a6e92d6
a2f6ff92-02d7-4764-923d-4ab01051722a

Zaloguj się aby komentować