#wies

0
137

Zaloguj się aby komentować

W odwiedzinach w rodzinnej miejscowości - 6 rano - czy było warto wstać ? Jeszcze jak ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#wies #natura #zwierzaczki #wschodslonca #bieszczady

Zaloguj się aby komentować

@Opornik to napisz z jakiego „miasta” będziesz jechał XD zawsze możesz na swojej wsi zostać, nie lubisz - to po co co tu jeździsz?

Zaloguj się aby komentować

A to ciekawe


Sołtys użyczy działki osobom, które zdecydują się na przeprowadzkę do malowniczej wsi Ozierany Małe niedaleko Białegostoku.


Sołtys wsi Ozierany Małe (powiat sokólski), Leszek Skrodzki, zachęca do zamieszkania w tej malowniczej miejscowości. Gotów jest użyczyć działki osobom, które zdecydują się na przeprowadzkę. Obecnie wieś liczy zaledwie trzech mieszkańców i oferuje ciszę, spokój oraz bliskość natury. To idealne miejsce dla samotników i osób szukających twórczej inspiracji.


Jest praca w lesie, dzikie owoce, grzyby, zioła. Chętnych mogę odebrać z dworca w Białymstoku – mówi sołtys.

Nowi mieszkańcy mogą podjąć pracę przy sadzeniu drzew i uprawie topinamburu. Mimo odludnej lokalizacji wieś posiada światłowodowy internet, co czyni ją atrakcyjną dla pracujących zdalnie.


Zainteresowani mogą skontaktować się z sołtysem w celu uzyskania szczegółowych informacji.


Źródło:

https://akadera.bialystok.pl/ozierany-male-czekaja-na-nowych-mieszkancow-soltys-oferuje-dzialki/

#bialystok #wies #dzialki

a573322c-1262-404c-88ef-1ad727aefa3d

Byłem tam. Koniec świata. Na końcu drogi we wsi stoją mocno niepokojące drewnianie rzeźby. Jak znajdę foty, to wrzuce

Zaloguj się aby komentować

A nie Wierchomla? Tak czy inaczej te wiochy jak tasiemce to tragedia. Brak zwartej zabudowy, tylko wszędzie wiochy ciągnące się kilometrami.

Zaloguj się aby komentować

To nie będzie ankieta (nawet bym nie wiedział, jak ją zrobić). Będzie rozpytanie, jak technika dochodzeniowa. Kilka dni temu pewien tomeczek wrzucił fotkę owada, który mu zimował w chałupie. Rzecz będzie zatem o robakach.

Rodową posiadłość ziemską z lepszym lub gorszym skutkiem obserwuję coś koło dwudziestu lat. Polska powiatowa, wieś położona z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, prawie zadupie. Niegdyś rolnicza, po śmierci starych gospodarzy, którzy oddali ziemię za emeryturę, zarastająca laskami i krzaczorami.

Mniejsza o to.

Na początku było normalnie. W upał, bywało, dokuczały muchy, uciął ślepak (giez) wieczorem przypałętał się jakiś komar, nic ponad normę. Chodziło się boso do wysuszenia i pękania pięt, bez krępującej odzieży. Pierwsze, jakieś piętnaście lat temu, wkroczyły meszki. Nieliczni autochtoni twierdzili, że nigdy czegoś takiego nie było. Zakradły się po cichu i perfidnie. Coś swędziało, obejrzałem się dokładniej, w newralgicznych miejscach, gdzie unerwienie jest słabe zobaczyłem wygryzione dziury i płynącą krew. Ścierwo bolało, a odpowiednia liczba ukąszeń zapewniała rozrywkę w postaci kurowania altacetem spuchniętych kończyn. Potem niepomiernie wzrosła liczba much końskich, osadzonych punktowo. Każde wejście w strefę zasiedloną było i jest walką o życie. Na domiar złego do towarzystwa zjawiły się równie gryźliwe muchy z kolorowymi skrzydełkami – te były wszędzie, bez wyraźnie umiejscowionych terytoriów agresji. Dwa lata pod rząd osiedlały mi się osy ziemne, na szczęście bez incydentów, chociaż uchodzą za wysoce drażliwe. Jakieś sześć lat temu rozpruł się worek z kleszczami. Zapomnij o porannej kawie i spacerze boso po rosie. Wiosną i latem popylam po włościach w kaloszach i nie ma zmiłuj. Jak się muszę położyć albo klęknąć w trawie, to najpierw idzie plandeka. Dopiero koło września się uspokaja, chociaż i tak nietrudno złapać skurwola. Do tej pory, szczęśliwie, tylko raz antybiotyki.

Cztery lata temu wyroiły się chrząszcze majowe – ale jak! Wszystko było nimi oblepione, wygryzły liście z części drzew, nawet na modrzewiu siedziały setkami. W tak zwanym międzyczasie miałem inwazję takich nieszkodliwych, ale upierdliwych motylkociem z zielonymi, przezroczystymi skrzydełkami. Dziesiątkami instalowały się w każdym kącie. I biedronek. Stałe przeloty szerszeni stały się codziennością, ale nigdzie w pobliżu nie zbudowały gniazda, więc sobie współżyjemy. Chociaż jak jest taki cymbał za bardzo namolny, widać że kombinuje w sprawie nowego mieszkania, to dostaje w łeb packą. Osy – normalka. Wpadają i są przekonane, że posiadłość należy do nich, nie do mnie. Bodaj trzy lata temu w populacji much wyraźnie zaznaczyły obecność te zielone, ścierwnice. Nie gryzie toto, ale męczy bzyczeniem okrutnie. Dwa lata temu to już apokalipsa: przywędrowały wielkie muchy czarno-żółte, wielkości szerszenia, z aparatem gębowym tego rozmiaru, że jakby się która wgryzła, to do kości. W końcu lata zaatakowały strzyżaki, a później – ostateczny przebój przyrodniczy: wtyk amerykański. No to jest podmiot szatana, bo się wciśnie wszędzie i każdą dziurką, a przy próbie usunięcia śmierdzi. Wybijam toto, ale mam wrażenie, że za każdego zabitego szturmują trzy inne.

No i z tym wszystkim dałoby się żyć, gdyby nie to, że atakują jak nakręcone, pchają się do oczu i nosa, bzyczą, brzęczą i gryzą. Są niewiarygodnie namolne, odrobina potu (nie do uniknięcia przy pracach fizycznych) i – mam wrażenie – zlatują się jak do gówna. Komary przy tych wszystkich stworach to małe miki – ot, pokręcą się wieczorem do dziesiątej, jedenastej, pobrzęczą, ukąszą czasem i idą spać.

W związku z czym musiałem zmienić wzorce zachowań: od pełnych ubrań nawet w upał, przez mnóstwo czasu spędzanego na wybijaniu ścierwa, po aktywność przerywaną, z pauzami na ucieczkę do schronu i odsapnięcie. To nie tak, że nie da się żyć, ale wyraźnie jest trudniej.

Ciekaw jestem, czy ktoś ma podobne obserwacje.

Jakie widzę przyczyny?

Uprawa ziemi znacznie się zmniejszyła, nie jest odwracana w corocznym cyklu, więc wszystko co składa jaja do ziemi może się tam rozwijać bez przeszkód. Zarastające połacie tworzą wspaniały mikroklimat dla robactwa. Pestycydy zostały zabronione, pozostające do dyspozycji rolasów środki ochrony roślin są drogie, więc się ich mniej zużywa. No i chyba ocieplenie klimatu. Zimy nie wybijają sensownego procentu populacji, więc robaki mogą się pieprzyć i rozmnażać bez przeszkód. Ptaki są, ale niespecjalnie je interesuje białko owadzie. Kiedyś zostawiłem sporą kupkę wybranych pędraków, ale żaden szpak czy inna wrona się nie pofatygowały do stołówki.

Co o tym sądzicie?

Wydumana martyrologia?

#srodowisko #wies #narzekanie

Dzięki za dobrą radę. Wiesz, ja tam nie mieszkam, to mocno komplikuje sytuację, również z nasadzeniami. Do tego wkoło mam nieużytki, więc to jest jak kompania odcięta od armii na całkowicie wrogim terenie. Zebrałem w dwa miesiące ze trzy kilo much do worka-pułapki, ale sytuacji to wiele nie zmieniło.

Zaloguj się aby komentować

Ja to na wakacje szok przeżyłem jak poszedłem kupić do takiego typowego sklepiku 3x3 m, na jakieś starej opuszczonej przez świat wsi, colę i jakąs inną puszkę i zapłaciłem jakies 2 zł mniej niż w takiej żabce xd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

wsuwają jak szalone, boją się kowalika bo je odpędza

zdjęcie zrobione tosterem, następny telefon muszę wziąć z lepszą optyką


#wies #ptaki #sikorki #dokarmianieptakow

86fa6ee9-ea89-42e3-9e8d-a891cfa15356
cb69347e-a673-438d-bf5f-cc304616354d
Opornik userbar

@Opornik przypomniałeś mi że muszę powiesić kolejny tłuszczowy klocek na balkonie, moje 3 pary sikoreczek opędzlowały poprzedni

Zaloguj się aby komentować

Życie na #wies ma swoje plusy. Półbagietki biedronkowe z serem żółtym, SWOJSKĄ SZYNKĄ no i do tego TOMAT OWOC ŻYWOTA JEGO. Siur wariował już od samych bagietek, nie ukrywam, a tu jeszcze huop KABANOSY SWOJSKIE dorzucił z musztardą. Najadłem się bardzo, na deser dwa banany i kreatyna, no i tak można żyć.

#foodporn #jedzenie #jedzzhejto #gotujzhejto #gotowanie #przegryw

fc65a97d-d150-4e63-88c1-e662e0333bee

Zaloguj się aby komentować

Ach, wieczór na wsi.

Żadnych kotów, żadnych dzieciaków, żadnej warszawy, tylko ogłuszająca cisza i huczący kominek.


Do kompletu brakuje tylko nagiej kochanki w wianku na głowie, wesoło majtającej nogami siedząc na kolankach.

Ale gdzie ja znajdę wianek o tej porze roku.


#cisza #zima #spokoj #wianki #wies#relaks

4f07b85b-bc43-4e7e-9e23-b9189ebae8ca
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

spanko na wsi > spanko w mieście


Nie ma w ogóle porównania.

Nie wiem czy to przez ciszę czy przez powietrze, ale nawet kładąc się o 22, o 8:00 nie mogę się dobudzić, a we wsi Warszawie co noc się zrywam o 3:00 I wstaję o 6:00 albo wcześniej, jestem chronicznie niewyspany.


Niestety, czas wracać do rzeczywistości.


#sen #bezsennosc #wies #warszawa

681b7546-e7db-4685-a46b-ddece264b9f8
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

kap

kap

kap

kap

I tak od 4.

Wilgoć z dachu kapie gdzieś do rynny i wali w blachę na dole.

Ściana gruba i ocieplona, okno nowe, ale rynna blaszana i w nocy kompletna cisza, więc słychać nawet przez ścianę.

Muszę wywlec drabinę i sprawdzić, może jakiś patyczek jest w rynnie na dachu i sprawia że wilgoć zamiast spływać, spada i rezonuje w rurze.


#pieklomezczyzn #zalesie #problemypierwszegoswiata #wies

d75c697f-c388-4d32-96a4-9ce49e269197
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ale porypane.

Jestem sam na wsi.

Obudziłem się o 7.

Cisza taka, że aż krew w uszach słyszę.

Nic nie jeździ, ptaki milczą, kundle nie szczekają, wiatru nie ma.

Jak bym w jakimś #limbo tkwił albo w zawieszony #czas jak w jakimś opowiadaniu #sf

Nie chce mi się wstać, chyba dopiero głód mnie z wyra wygoni.


#wies #prokrastynacja

853810c7-3050-4f6e-9dbf-510ba1e34f61
Opornik userbar

Ja mam tak może z dwa razy w roku, mieszkając w mieście, przy mega ruchliwej ulicy. Nowy rok, pierwszy dzień swiąt. Budzę się i nie wiem co się dzieje, cisza. Zero ruchu, klaksonów, nawet karetki do pobliskiego szpitala nie jeżdżą.

Zaloguj się aby komentować