Kojarzycie sytuację sprzed kilku dni, gdzie ojciec cofając potrącił czterolatka, i wyszło, że dwa lata temu dokładnie w taki sam sposób przejechał swoje 10 miesięczne dziecko?
No to trzy lata temu jego żona zabiła swoje trzyletnie dziecko w wypadku, mając 2,4 promila. Została za to skazana i nie stawiła się do odbycia kary.
Jak dodać do tego, że dwa lata temu na początku próbowali mataczyc, że to ktoś inny tego małego potrącił, a teraz gdy doszło do kolejnego potrącenia i matka zorientowała się, że pewnie przyjedzie policja to zamiast zająć się potrąconym dzieckiem schowała się w sianie, to wychodzi fantastyczna patologia.
Pamiętacie typa który potrącił swoje dziecko przyczepką a trzy lata temu przejechał? To czytajcie to. Jego partnerka też miała wypadek po pijaku w skutek którego jej dziecko zmarło. No nie wierzę
No ja bym to kwalifikował na próbę samobójczą a nie skrajną głupotę.
Sądząc po wieku ofiary w czołówce zginął bliźniak tego, co zginął pod kołami terenówki. Może matce odjebało od widoku drugiego dziecka i chciała, żeby wszyscy byli razem.
Chociaż odstęp między tą trójką dzieciaków jest tak mały, że trudno się połapać z komunikatów, który był sam a który z bliźniakiem.
Co do tego dziecka, które zginęło parę lat temu, to z tego co pietam, tam była jeszcze kontrowersja, że chyba dziadek fałszywie zeznawał, że jakiś obcy samochód wjechał na podwórko, zabił dziecko i uciekł