@wielkaberta
1. Tak samo jak wszyscy inni, którzy wierzyli że Rosja może się zdemokratyzować i zmienić pod wpływem powiązań handlowych. A teraz łatwiej odwracać wzrok od dawnych błędów niż je wyciągać na wierzch i się biczować. Zwłaszcza że Niemcy Ukrainę wsparli w wysiłku wojennym.
2. Forsa. Bojkot konsumencki nie nastąpił, więc wielkie korporacje zajmują się tym co zawsze, klepaniem kasy. Plus, Orban z Putinem współpracował jawnie i go nie potępiał. Takie Pepsico wojnę jednak potępiło, coś tam obiecało. Różnica kosmetyczna, ale skoro rozmawiamy o publicznym odbiorze sprawy to istotna.
3. Bo teraz już dotarło, a wtedy jeszcze nie. 20 lat to sporo czasu, wiesz?
4. Tak. Że teraz wojna. Gruzja nie jest dużo dalej, ale jednak dalej, postrzeganie jej położenia jest inne. Gruzja to nie jest Europa, Ukraina to jest Europa, bliższa koszula ciału. Niemała w tym też nasza zasługa, Polski głos się przez te dwie dekady powoli przebijał. No i jeden przypadek wojny o mniejszość rosyjską był do zaakceptowania, ponowne zagranie tej samej karty już było bardziej podejrzane (2014, Donbas, Krym), ale trzeci raz, rajd na Kijów, bombardowanie osiedli, zbrodnie wojenne, z tego wszystkiego relacje na żywo europejskich dziennikarzy - to już było dość dowodów.
Wobec czego jesteś pesymistyczny? Co byś jeszcze chciał, żeby się niemiec tarzał po ziemi w worku pokutnym i płakał i błagał o wybaczenie? Tego zabrakło? Spektakl może byłby i fajny dla nas, ale jaką by przyniósł korzyść?