berliner schafnase
Jabłka o stożkowatym kształcie są średniej wielkości lub duże, mają matowo-błyszczącą, żółtawą skórkę, która w okresie dojrzałości przybiera czerwony odcień. Miąższ jest żółtawo-biały, delikatny i soczysty. Smakuje bardziej kwaśno, niż słodko i podczas przetwarzania zachowuje biały kolor. Jabłka są gotowe do zbioru od grudnia i zachowują świeżość do marca.
Drzewo charakteryzuje się średnio silnym wzrostem i dobrze nadaje się do sadów owocowych. Nie ma większych wymagań co do gleby i klimatu, jednak dobra gleba jest warunkiem uzyskania wysokich plonów.
ochrony chemicznej.
Mimo wysokiej odporności, jak każda jabłoń, w niekorzystnych warunkach pogodowych może być narażona na typowe patogeny:
Typowe zagrożenia i podatność\
Parch jabłoni (Venturia inaequalis): Odmiana wykazuje bardzo dużą odporność (niewielką podatność) na parcha. Objawy w postaci oliwkowobrązowych plam na liściach i owocach pojawiają się sporadycznie, głównie podczas wyjątkowo deszczowej wiosny. \
Mączniak jabłoni (Podosphaera leucotricha): Podatność na mączniaka jest niska do umiarkowanej. Biały, mączysty nalot na młodych pędach i liściach pojawia się rzadko, najczęściej przy suchej i ciepłej pogodzie. \
Rak drzew owocowych (Neonectria ditissima): 'Berliner Schafsnase' wykazuje niską podatność na raka kory. Drzewo rzadko tworzy głębokie rany i zgrubienia na pniach czy gałęziach, co czyni je żywotnym i długowiecznym. \
Zaraza ogniowa (Erwinia amylovora): Wykazuje przeciętną odporność (jest umiarkowanie podatna, podobnie jak większość tradycyjnych odmian). Ta bakteryjna choroba powoduje gwałtowne czernienie i usychanie pędów, które wyglądają jak spalone. #ogrodnictwo #stareodmiany #hejto #niemcy
Z cyklu "było i dobrze, że minęło" - przypomniała mi się historia z dawnych lat. Opowiem o jednym z większych rozczarowań młodego Spleena.
W klasie maturalnej, jeździłem na korepetycje przed egzaminem na studia. Zajęcia były tak zaplanowane, że ojciec mnie musiał podwozić ze szkoły - abym zdążył. Czasami nie mógł przyjechać, więc wtedy brałem taxi. Wyczaiłem, że jedna z korporacji taksówkarskich, ma program lojalnościowy i można zbierać pieczątki. Za 10 lub 20 przejazdów (już nie pamiętam) można było dostać... uwaga... telefon komórkowy za 1zł! (oczywiście w abonamencie).
Komórki to była świeża sprawa, nie wszyscy je mieli, a każdy ich pożądał - więc sukcesywnie zbierałem sobie te pieczątki, aż w końcu pewnego dnia ostemplowano mi ostatnie pole na karteczce. Byłem podekscytowany, bo wiedziałem, że to jest ten dzień, w którym dołączę do elitarnego grona posiadaczy komórki!
Wypatrzyłem na plakacie, że najtańszy abonament mieścił się w granicach tolerancji moich starych, więc ubłagałem, abyśmy poszli do salonu Era GSM, gdzie wymienię sobie te uzbierane pieczątki na wymarzony telefon.
Wchodzimy, kładę kartkę na ladzie i mówię od razu jaki model chcę. Gość patrzy, konsultuje z kimś tam obok i mówi, że spoko, ale za te pieczątki, to telefon będzie za 1zł, ale w najwyższym abonamencie, który wychodził chyba z 250zł miesięcznie. WTF? Ile w takim razie będzie ten piękny Ericsson kosztował w najtańszym abonamencie? Nie pamiętam dokładnie, ale jakieś tam 300 czy 400zł. Cholera, no to trzeba będzie dozbierać trochę kasy.
Odkładałem miesiącami, a gdy już miałem taką sumkę, poszliśmy ponownie do salonu, tym razem wiedziałem, że ten telefon musi być mój. Sprzedawca oznajmił - że cena taka i taka, abonament tyle i tyle i wszystko się zgadza, tylko jeszcze AKTYWACJA NUMERU - która kosztuje 400zł! Nosz kur... myślałem, że tam rzucę w nich krzesłem.
Minęło jeszcze więcej czasu i w końcu kupiłem upragnionego Ericssona T28S, aczkolwiek jakoś mi jego posiadanie już nie smakowało tak bardzo, bo słodką rozkosz przyćmiewał posmak goryczy związany z całą procedurą i kosztami związanymi z jego pozyskaniem.
Ehh k⁎⁎wa. Pierwsza komórkę miałem w 2006 kupiona za dwa miesiące pracy wakacyjnej i stary mi po dwóch miesiącach za⁎⁎⁎al bo wróciłem pijany i uznał że mi skonfiskuje
Miałem i uwielbiałem. Leżał potem jeszcze długo w domu, dopiero młoda, jak go dostała do zabawy to go załatwiła na amen.
Ja już wtedy pracowałem. W robocie go dostali, jako premię i leżał bez abonamentu. Powiedziałem szefowi, że mogę go używać bez abo, na kartę (jakoś wtedy to weszło). Na abo nie było budżetu, a na kartę spox i go dostałem
Nie rób scen. Jakoś wytrzymasz te cztery tygodnie. Zobaczysz, za pięć tygodni skończą bez problemu. Za osiem tygodni będziesz zupełnie innym człowiekiem po tym remoncie, który skończył się nim się zorientujesz, że to już Święta.