Muszę se ulać
Mój bezpośredni przełożony ma tendencję do bycia wszędzie tam, gdzie "coś się dzieje". On jest na każdym spotkaniu dotyczącym wszystkiego i wszędzie próbuje coś wtrącić. Często mu to nie wychodzi, mianowicie wtrąci coś, o czym nie ma pojęcia, a potem jest proszony o kontynuowanie tematu.
Na moje nieszczęście, on jest bardzo kiepski w działkę, w której ja jestem bardzo dobry, w sumie po to mnie zatrudniał.
Już wielokrotnie rozpierdzielał mi pracę tym, że robił mi wrzutki w stylu "dodaję cię do projektu, rzuć okiem i daj znać, czy to, co mówiłem, ma sens". Najczęściej, niestety, nie ma, czym dokłada mi roboty. Dodatkowo wkurza mnie potwornie to, że nawet jak praktycznie to ja przejmuję temat, bo on coś zasugerował ale nie umie tego zrobić, to i tak nadal się mocno udziela, przez co wygląda to tak, że on coś mówi, ja to robię, ale ludzie rozmawiają z nim zamiast ze mną bo jego traktują jako ownera tematu, a on tym co się dowiedział dzieli się ze mną i tak pracuję z ułamkiem informacji których potrzebuję a które on mi przefiltruje...
Koszmarnie się z tym czuję od pewnego czasu. Nie dość, że tracę kontrolę nad tym, na czym pracuję w swoich rzeczach, to nie mam żadnej kontroli nad tym, co robię dla niego przez jego potrzebę bycia wszędzie zaangażowanym...
Echhhh...
#gorzkiezale #zalesie #praca #pracbaza #pracait