Widzę, że kolega obeznany a ja na początku drogi, to zapytam. Dlaczego wyrabianie ciasta w robocie to sraka? Wyrabiam ciasto w planetarnym z hakiem przez kilkanaście minut. W smaku jest ok, ale może czegoś nie zauważam? Drugie: jedyny problem jaki mam z ciastem (być może powiązany) jest taki, że po nałożeniu składników strasznie się lepi i rozrywa. Łopatę mam aluminiową. Nawet jak zrobię placek bezpośrednio na łopacie to nie mogę go ładnie zsunąć do piecyka, bo się tak lepi. Mimo, że posypuję go mąka kukurydzianą. Placki robię 250-280g. Nie lubię neapolitańskiej, więc staram się zrobić go maksymalnie cienkiego, bez brzegów. Co robię źle?