Ten post dedykuję wszystkim wyznawcom chłopskiego rozumu i innym myślicielom "specjalistom" od uzależnień.
Pisałem już, że parę dni temu mi umarła znajoma z terapii, uzależniona od dożylnych opioidów. Pomyślicie sobie pewnie "no to teraz, drogi Zjedzonku, masz przestrogę czym się kończy ćpanie". A wiecie jak w praktyce to wygląda? No na pewno nie tak. W zasadzie to często się zdarza, że śmierć bliskiej osoby (nieważne czy uzależnionej) tylko sprawia, że osoba czynnie uzależniona (czyli stosująca swoją "poison of choice") włazi głębiej do d⁎⁎y w której się znajduje. A jeśli mówimy o osobie uzależnionej w abstynencji to takie wydarzenie może spowodować nawrót. Nie będę robił posta na 10 stron A4 bo nie ma sensu. Jeśli ktoś będzie chciał zrozumieć albo dowiedzieć się więcej to pytajcie. Kto pyta, nie błądzi, a ja postaram się jak najlepiej odpowiedzieć.
@Zjedzon kurcze współczuję. Śmierć to ciężka sprawa. Żadne słowa nic tutaj nie pomogą, każdy sam musi zmierzyć się ze swoim cierpieniem. Wałcz o siebie, bo warto. Ja też jestem na granicy i ciągle balansuje chociaż jeszcze nie mam uzależnień. Ale kto wie może się coś pojawić
Siema, mam problemy z kupa. Jest ona kleista, lepi się do toalety, schodzi pól rolki by to wytrzeć jeśli nie ma w pobliżu czegoś by d⁎⁎ę wymyć. Moja dieta to bycie w miarę świadomym żywnościowy, kiedyś bylem na keto itp. Czego nie jem to słodycze. Cukry proste głownie z soków.
Teraz, co się dzieje jak wypije szklankę coli? Kupa jest ładna, zbita, przy podtarciu czyściutko. Czy to po prostu cukier, czy coś innego jest w tym napoju co naprawia kupę?
Guzy jajnika im szybciej rozpoznane, tym pacjent ma większą szansę na wyleczenie. Trzeba poddawać się regularnym badaniom, bo zmiany, zwłaszcza te łagodne, mogą rosnąć niezwykle dynamicznie. To, że nie są złośliwe histopatologicznie, nie oznacza spokoju, bo mogą okazać się złośliwe klinicznie. Taki guz może znacznie pogorszyć zdrowie, choć nie musi być rakiem.Nasza pacjentka, jak się okazało, w kwestii badań niczego nie zaniedbała, choć można było pewnie na którymś z etapów przyspieszyć diagnostykę, ale to system ochrony zdrowia wymusza pewne terminy - dodaje prof. Socha.
To ostatnie zdanie to aż absurdalne się wydaje w tym przypadku, no ale chyba jest prawdziwe skoro to mówi lekarz.
Ochotnicze Ratownictwo Medyczne - ciekawe byłby wdrożyć takie coś w Polce?
Jakaś forma już istnieje właściwie, ale to bardziej sformalizowane instytucje...
"PulsePoint Respond - Ta aplikacja informuje użytkowników o lokalnych nagłych wypadkach, takich jak zawały serca, i pozwala na pomoc przed przybyciem służb ratunkowych. Jednak jest ona dostępna tylko w regionach, gdzie lokalne służby ratunkowe wdrożyły to rozwiązanie. Nie ma funkcji śledzenia wszystkich karetek, tylko tych w określonych przypadkach."
Propsuje. Z chęcią bym coś takiego posiadał na telefonie. Torba R0 leży w szafie z kompletnym wyposażaniem tak na wszelki wypadek. Inicjatywa świetna ale czy u nas przy tym bajzlu panującym, wszechobecnym zamieszaniu w służbie zdrowia, czy oni dali by radę jeszcze apke ogarnąć.
Kojarzycie może łamane wiadomości w stylu "studenci polibudy wrocławskiej wyprodukowali potencjalną alternatywę dla leków przeciwbólowych na bazie opioidów"? Dużo było takich i jak na nie patrzyłem to miały sens, chemicznie rzecz ujmując. Tylko że nic nie było słychać o tych rzeczach poza wynalezieniem. Żadnych testów klinicznych, nic. I tu się podzielę moją opinią czemu nic takiego nie wchodzi do powszechnego użytku. Myślę, że wszystkie koncerny odpowiedzialne za produkcję mstcontinusów, oxycontinów i innych takich nie chcą żeby na rynku były nieuzależniające alternatywy dla morfiny, kodeiny i oksykodonu. Czemu tak by było wydaje mi się logiczne. Słyszeliście pewnie jak się zaczęła "opioidowa epidemia" w USA? Producent bodajże leków z oksykodonem dawał lekarzom w łapę żeby przepisywali go komu tylko się dało. I w ten sposób uzależniano ludzi. Wiadomo, uzależnianie ludzi celem zysków pieniężnych zasługuje na bolesną i długą śmierć i smażenie się w piekle przez wieczność. Teraz w stanach królują podrabiane tabletki (nawet xanaxy i inne takie) z fentanylem, nitazenami i ksylazyną. No i właśnie. Ja widzę taką właśnie możliwość, że takie koncerny chcą dalej kosić ludzi na najgorszych spośród substancji kontrolowanych i mogą blokować wprowadzanie lepszych i bezpieczniejszych alternatyw na rynek. Kasę na to w końcu mają, dorobili się prawie uczciwie, nie?Jestem ciekawy, co myślicie o tym.
@zjadacz_cebuli też. Aczkolwiek no w telepudle częściej chyba reklamują suplementy. A jeśli jakieś leki to prawie zawsze syldenafil, nurofen i te na zagrzybione psiochy. Tylko no substancje kontrolowane to jednak trochę inny dział farmacji. W Polsce na przykład bez recepty możesz dostać kodeinę (pochodną morfiny w paru preparatach, których nie nazwę tu żeby ktoś inny się nie wpieprzył w to jak ja), pseudoefedrynę do przerobienia na metamfetaminę albo metkatynon, dekstrometorfan do wycieczek w kosmos i chyba jeszcze parę innych.
@Zjedzon i to jest jeden z nielicznych przypadków, gdzie kapitan państwo miałby pole do popisu - aby właśnie z podatków coś takiego zostało sfinansowane i wprowadzone do obrotu. Bo w interesie państwa jest sprawny obywatel, który będzie wplacał do systemu, a nie ćpun co będzie obciążeniem
@moll tak po prawdzie to część ćpunów zasila państwu budżet jak kupuje leki w aptece (tak mi się wydaje). A, jak pisałem wyżej, da się bez recepty dostać różne tabletki i syropki wysyłające na parę godzin w inny świat.
@Zjedzon tylko to jest patrzenie "krótkowzroczne", bo te same osoby potem wracają do systemu opieki zdrowotnej jeśli nie na odwyk, to na leczenie chorób powstałych w wyniku ćpania leków/suplementów. Więc generują koszty medyczne, pobierają świadczenia - chorobowe i rentowe, więc w dłuższej perspektywie państwo więcej dopłaca do leczenia skutków niż oni zostawią w aptece
@Zjedzon I w ten sposób tworzą się teorię spiskowe - tym razem dorzucasz kamyczka do tej mitycznej 'big pharma', która jednostkowo decyduję o zdrowiu całej populacji....
Dziennikarze wyprzedzają rzeczywistość pisząc że coś jest "przełomowe" bo to wzbudza sensacje. De facto, większość tych przełomowych odkryć zostaje po czasie wyjaśnione - od tego że to nieprawda, po trudności w implementacji na skalę przemysłową. Nie dorabiaj do tego teorii - tylko dlatego że big pharma miałaby jakieś pobudki żeby to schować do szuflady. TO że Ci się to skleja, nie znaczy że to prawda.
Słyszałeś o tym jak Polscy naukowcy wynaleźli nową metodę na wytworzenie grafenu? PRzecież z tego co dziennikarze pisali to mielibyśmy za niedługo kolejny skok cywilizacyjny! Szybko okazało się że nasi niedofinansowani naukowcy zostali prześcignięci przez naukowców z zachodu, którzy opracowali jeszcze lepszą metodę niż nasi rodzimi. TO ja zapytam, gdzie te kwantowe komputery pod naszymi biurkami, które miały stać się rzeczywistością dzięki grafenowi? Jakieś krzemowa korporacja zamknęła usta setkom naukowców z całego globu czy może jednak pismaki się rozpędziły w gonieniu sensacji?