Nair is a hair-removal product manufactured by Church & Dwight.
Nair is a portmanteau of "No hair." The brand is mainly known for its depilatories that work by breaking the disulfide bonds of the keratin molecules in hair.
[...]
Calcium hydroxide is an active ingredient that chemically breaks down the hair for removal.[6] Some formulations also contain potassium thioglycolate, which breaks down the disulfide bonds in the hair's keratin.[6] The products often include softening agents, such as mineral oil, to help offset the harsh active ingredients.[6]
Między 1600 a 1700 rokiem, odwiedzając Pałac w Wersalu w Paryżu, można zauważyć, że pomimo całego przepychu, budowla ta nie posiadała łazienek.
W średniowieczu nie istniały szczoteczki do zębów, dezodoranty, perfumy ani tym bardziej papier toaletowy. Ludzkie odchody były wyrzucane bezpośrednio przez okna pałacu.
Podczas świąt kuchnie Wersalu przygotowywały bankiety dla 1500 osób, nie zachowując przy tym żadnych standardów higieny.
Na współczesnych przedstawieniach postaci z tamtych czasów często widzimy ludzi wachlujących się wachlarzami, ale powodem nie była temperatura. Pod spódnicami dam unosił się silny zapach, ponieważ nie stosowano żadnej higieny intymnej. Prysznice były rzadkością ze względu na zimno i niemal całkowity brak bieżącej wody.
Tylko szlachta mogła liczyć na służących, którzy ich wachlowali, by rozproszyć nieprzyjemny zapach ciała i oddechu oraz odstraszyć owady.
Obecnie odwiedzający Wersal podziwiają wspaniałe ogrody, jednak za czasów monarchii były one również używane jako toalety podczas słynnych dworskich zabaw, ponieważ brakowało łazienek.
W średniowieczu większość ślubów odbywała się w czerwcu, na początku lata. Dlaczego? Pierwsza kąpiel w roku miała miejsce w maju, więc w czerwcu zapach był jeszcze znośny. Aby jednak zamaskować ewentualne nieprzyjemne wonie, panny młode nosiły bukiety kwiatów blisko ciała, co dało początek tradycji bukietu ślubnego.
Kąpiele odbywały się w dużej wannie napełnionej ciepłą wodą. Głowa rodziny miała przywilej kąpania się jako pierwsza, po czym kolejno kąpali się pozostali członkowie rodziny według wieku. Niemowlęta kąpały się na końcu, a woda była już tak brudna, że mogła stać się dla nich śmiertelnym zagrożeniem.
Dachy domów często nie miały wewnętrznego sufitu, a drewniane belki stanowiły schronienie dla zwierząt, takich jak psy, koty, szczury i karaluchy. Kiedy padał deszcz i dach przeciekał, zwierzęta te skakały na podłogę.
Ci, którzy mogli sobie na to pozwolić, używali cynowych talerzy, ale niektóre pokarmy, takie jak pomidory, powodowały utlenianie cyny, co prowadziło do śmiertelnych zatruć. Przez wiele lat pomidory były uważane za trujące.
Do picia piwa lub whiskey używano cynowych kubków, a połączenie napojów alkoholowych z tlenkiem cyny mogło wywoływać stany nieprzytomności przypominające narkolepsję. Osoby przechodzące ulicą mogły pomyśleć, że ktoś zmarł, a ciało było zabierane i przygotowywane do pogrzebu.
Zmarłego kładziono na stole w kuchni, gdzie rodzina i przyjaciele czuwali, jedli i pili, czekając, czy przypadkiem się nie obudzi. W ten sposób powstała tradycja czuwania przy zmarłym.
W Anglii, z powodu braku miejsca na cmentarzach, groby były ponownie wykorzystywane. Szczątki usuwano i przenoszono do ossuariów. Otwierając stare trumny, często znajdowano zadrapania po wewnętrznej stronie wieka, co wskazywało na to, że osoba została pochowana żywcem.
Wtedy powstał pomysł, by przywiązywać do nadgarstka zmarłego sznurek, który przechodził przez otwór w wieku trumny aż do dzwonka umieszczonego na zewnątrz grobu. Przez kilka dni ktoś czuwał, a jeśli „zmarły” się obudził, poruszając ręką, wprawiał w ruch dzwonek.
Wyrażenie „uratowany przez dzwonek”, którego używamy do dziś, pochodzi właśnie od tej praktyki.
Co jakiś czas (raczej nie często) będę przeklejał z wykopu (najciekawsze moim zdaniem) wpisy z Mirko.
Będą się pojawiać pod tagiem z początku tego wpisu - możecie go obserwować lub nawet teraz dodać na czarnolisto. Nie będzie w nim oczywiście polityki ani treści spod tagów które uważam za spam czy patologie typu: famemma, przegryw, mlm, glupichzabaw itp oraz heheszków (bo te maja własny tag) ale nie spodziewajcie się poezji bo tej na Mirko nie ma.
Wielu z was już nie zagląda na Wykop więc pomyślałem ze te ciut "ciekawsze" treści warto dodać na Hejto które ilością contentu nie grzeszy.
@4pietrowydrapaczchmur Można dyskutować na temat uznawanych dat końca średniowiecza (ja osobiście preferuję rok 1453), ale jakiejkolwiek opcji by nie wybrać, okres 1600 - 1700 to nie jest średniowiecze.
Nakładka dotarła do mnie w całości z kompletem dodatkowych części/uszczelek do montażu, jest taka pół kompatybilna z moim sedesem, bo podnosi deskę o te 3 mm
i trochę ją wygina. Przykręcanie jest banalnie proste, choć ultra niewygodne, bo mam kibelek w zabudowie. (musiałem sobie rozmontować ten ambaras i wyciągnąć na zewnątrz dodatkowy wypust zimnej wody i do niego podpiąć obydwa akcesoria) Jak ktoś ma zawór wodny na zewnątrz, to jest montaż jak LEGO, trzeba mieć tylko klucze francuskie, obcęgi i trochę krzepy.
Stwierdzam, że ta nakładka, gdyby nie była z Chin, to byłaby idealna (niestety chińskie nakładki są na chińskie d⁎⁎y, więc podmywa mi trocheę nie w tym miejscu, ale jest okej). Kupiłem też taki wąż do montażu obok, nawet do mycia toalety. To jest genialne.
Po lekkiej regulacji, wszystko działa sprawnie, wygląda też nienajgorzej. Zużywam chyba z 5 razy mniej papieru, a pupa czysta idealnie. Co prawda woda jest tylko zimna, ale nadal dwa tryby działają (jeden jest rzekomo żeński, a drugi męski xD, nie wiem, w.g. mnie nie różnią się zupełnie niczym).
Jedyne do czego się przyczepiamnyo to, że będę musiał to zwrócić, bo zawór chyba się wyrabia, lekko kapie przy pokrętle wyboru trybu. I teraz jest pytanie, czy ten produkt trafi do utylizacji, czy ktoś znowu go dostanie.
Polecam serdecznie, ale z jakiegoś lepszego źródła niż Aliexpress. Po użyciu faktycznie wygląda się jak na zdjęciu z poprzedniego wpisu.
Zapewne myślicie, że szeroko pojęte gastro ma raczej porządne standardy w #uk, może z wyjątkami sklepików.
Otóż nie.
Na razie nie chcę więcej pisać, jednak to zobaczyłem jakiś czas temu, spaliło mi mózg.
Producent żywności do największych sieci na rynku ma niesamowity syf na produkcji. Co prawda nie ma szczurów w budynku [z tego co wiem] ale wszystko inne co [nie]normalnie może się wykluć w samym budynku, to się tam wykluwa.
Generalnie firma podąża w kierunku ukatrupienia kogoś. Jak firma już się zamknie, będzie historia jednego wpisu.
Dokładnie tydzień temu kupiłem soniczną szczoteczkę do zębów, model Philips Sonicare 6100. Bardziej chciałem jakiś model io od oral-b, ale philips pierwszy pojawił się na promo na amazonie za 279zł (z jakichś ~500zł ceny bazowej), więc skorzystałem.
Podchodziłem dość sceptycznie, bo nigdy nie dbałem jakoś super o higienę jamy ustnej - staram się myć zęby zawsze rano i wieczorem, ale generalnie pod tym względem byłem trochę brudasem - praca zdalna rozleniwia i czasami różnie bywało...
Dentyści już kilkukrotnie polecali mi szczoteczkę elektryczną, dziewczyna używa od lat, a ja nie mogłem się przekonać, bo uważałem, że tradycyjna szczoteczka jest aż nadto wystarczająca - ALE jak umyłem zęby pierwszy raz tą szczoteczką, to kurła, panie jakie to czyste, nigdy nie miałem tak czystych zębów.
Teraz nie dość, że mam super czyste zęby, nawet częściowo jakieś przebarwienia od kawy zniknęły, to jeszcze pojawiła się dodatkowo motywacja, żeby regularnie 2x dziennie je myć - mam nadzieję, że inwestycja zwróci się, jako oszczędność na dentyście
Jak ktoś się zastanawia, to polecam dać szansę szczoteczce elektrycznej, bo dla mnie to gamechanger.
@HmmJakiWybracNick a te sonicare mają rotację czy tylko drgania jak typowa soniczna? Bo generalnie zwykła rotacyjna jest lepsza od zwykłej sonicznej, ale np. Oral B iO jest niby soniczna, ale ma też ruch rotacyjny, więc chyba jest nawet trochę lepsza od zwykłej elektrycznej.
Tylko jakby ktoś brał iO, to moim zdaniem nie ma sensu przepłacać za wysokie modele, bo taka iO3 ma dokładnie ten sam mechanizm.
Oral B mam i nie polecam, mamie kupiłem Philipsa podstawowego 7 lat temu i działa do dziś. Moja partnerka ma jakiś topowy model philipsa, tak samo jej rodzina i każdy z nich już reklamował bo się zepsuła xD No i nikt nie uzywa tych trybów za które się płaci.
Podsumowując - podstawowy Philips jest super, oral B jest słaby. Ale słaby oral B jest i tak nieporównywalnie lepszy od zwykłych szczoteczek czy nawet elektrycznych😎
Ojej miałem philipsa tego z najwyższej półki (Prestige diamond clean hx9900).
Myła zęby ok, po miesiącu zaczęła wariować - bateria krótko trzymała i zaczęła hałasować.. no to cyk gwarancja. Ponad miecha czekałem by się dowiedzieć że autoryzowany serwis Philips do którego Amazon przesłał szczoteczkę nie jest w stanie naprawić booo nie mają części zamiennych xD
Skończyło się na pełnym zwrocie pieniędzy i zakupie oclean x ultra s
Używacie płynu do płukania ust? Ja nigdy nie używałem, ale kilka dni temu kupiłem i sobie chwalę. Po śniadaniu fajnie sobie przepłukać i jest taki "fresh" w gębie
@AlvaroSoler - używam ale rzadko - ważniejsze jest regularne i porządne szczotkowanie i nitkowanie (ale też bez przesady z tym nitkowaniem - bo znam takich co nitkują po każdym posiłku a mają zęby w gorszym stanie niż ja).
Zapewne geny mają też coś wspólnego z odpornością zębów na próchnicę
Generalnie uważam, że zbyt częste używanie płynu do płukania jamy ustnej powoduje wysuszanie błony śluzowej i zbytnie wyjałowienie flory bakteryjnej - co wcale nie jest takie dobre - więc jak dla mnie max raz dziennie.
Większość zdziwiona, że Polska ma wysoki wynik, a ja się dziwię, że ma taki niski XD byłam przekonana że co najmniej 80% osób myje ręce. Nie znam osoby która by nie umyła rąk po wyjściu z toalety i jakoś w głowie mi się nie mieści, że takich ludzi jest aż tyle