Jako że spora grupa tutejszych Tomków to już dziadki w wieku 35+ to czas coraz poważniej myśleć o emeryturze. Stąd pytanie, ile macie obecnie “odłożone” na emeryturę, kwotę liczymy jako suma:
zwaloryzowanych składek ZUS na koncie
OFE
PPK
IKE + IKZE
innych prywatnych aktywów odkładanych stricte z przeznaczeniem na emeryturę.
@mati3654 trudno powiedzieć teraz, otworzyłem niedawno ETFy, które będę przez najbliższe parę lat zbierał, kilkadziesiat kola sie zebrało na PPK, ale nie mam teraz pojęcia, czy będę je trzymał do emerytury, czy wyjmę wcześniej. Takie pytanie to jak będę miał 60 lat
@mati3654 "ZUS OFE PPK IKE + IKZE" ty naprawde wierzysz ze cos z tego dostaniesz / bedzie to cos warte? strasznie naiwne myslenie
/digression mode on/ dawno temu jak jeszcze butelki po piwie kosztowaly 35gr. widzialem wyliczenie ze bardziej oplaca sie pic 4 piwa dzinnie zostawiajac sobie butelki
wychodzilo na to ze butelki zwrotne kapitalizowaly majątek wiekszy niz "inwestowanie" w ZUS
/pomijajac oczywiscie logistyczny aspekt tej "operacji"/
Jesse Livermore – Spekulant, geniusz, tragiczna postać Wall Street
„_To ostatnie zdjęcie, jakie zrobisz. Jutro wyjeżdżam na bardzo długo_” – powiedział Jesse Livermore fotografowi w jednym z nowojorskich klubów nocnych. Fotograf uwiecznił 63-letniego „niedźwiedzia z Wall Street” wraz z jego żoną. Zaledwie 24 godziny później, 28 listopada 1940 roku, Jesse Livermore, który czterokrotnie zdobywał i tracił ogromne fortuny na Wall Street, odebrał sobie życie w hotelu Sherry-Netherland na Manhattanie. W liście pożegnalnym napisał, że jego „życie było porażką”.
Dziś przypada 84. rocznica jego tragicznej śmierci – szczególny moment, by przypomnieć historię niezwykłego spekulanta, którego życie było pełne kontrastów.
Wraz z @SzymonMachalic1
odwiedziliśmy hotel Sherry-Netherland, w którym doszło do tego tragicznego zdarzenia. Udało nam się zrobić kilka nagrań i zdjęć – szczegóły znajdziecie w artykule @strefainw
oraz @StrefaGlobal
. Link wrzucam w komentarzu
Spekulant, geniusz, tragiczna postać Wall Street
Jesse Livermore, znany jako „Boy Plunger” i „Niedźwiedź z Wall Street”, to postać, która na trwałe zapisała się w historii giełdy. Był jednym z najwybitniejszych spekulantów, a jego życie to historia pełna sukcesów, dramatycznych upadków oraz osobistych tragedii. Livermore już od młodości wyróżniał się niezwykłym talentem. Jego geniusz w analizie ruchów cenowych objawiał się zdolnością do zapamiętywania szczegółowych danych rynkowych. Dzięki tej umiejętności mógł przewidywać zmiany z niemal matematyczną precyzją, co dawało mu istotną przewagę na rynku. Zaczynał w bucket shopach, gdzie jako nastolatek zarabiał drobne sumy, obstawiając ruchy cen. Po kilku sukcesach u lokalnych brokerów jego reputacja rosła, a właściciele lokali zaczęli zakazywać mu wstępu. Był zmuszony stosować przebrania i fałszywe nazwiska, by kontynuować spekulacje. Jego pierwszym wielkim triumfem była inwestycja w akcje Northern Pacific Railway, dzięki której w wieku 24 lat zamienił 10 000 dolarów w pół miliona dolarów.
Jego kariera nabrała tempa, a największy rozgłos przyniosły mu spekulacje w czasie kryzysów giełdowych. W 1907 roku, grając na spadki cen akcji, zarobił swoją pierwszą wielką fortunę. Powtórzył to w 1929 roku, podczas wielkiego kryzysu, zgarniając ponad 100 milionów dolarów.
Mimo tych sukcesów Livermore nie unikał upadków. Kilkukrotnie bankrutował, tracąc cały majątek. Mawiał: „Tracąc pieniądze, zdobywałem doświadczenie i wiedzę o tym, czego nie należy robić. Każda porażka przygotowywała mnie na kolejną szansę”. To właśnie dzięki takiemu podejściu potrafił nie tylko odbudować swój majątek, ale także doskonalić swoje metody inwestycyjne.
Livermore był również świadomy swoich słabości. Aby zabezpieczyć rodzinę przed swoimi potencjalnymi porażkami, zainwestował 900 000 dolarów w roczną rentę, która zapewniała utrzymanie jego żonie i dzieciom. Co ciekawe, jedynym warunkiem tej inwestycji było to, że Livermore sam nie mógł korzystać z tych pieniędzy. Ta decyzja podkreślała jego samokrytykę i odpowiedzialność za najbliższych.
W ostatnich latach życia Livermore stracił wiarę w siebie. Był rozdarty między postrzeganiem siebie jako utalentowanego spekulanta a hazardzisty, któremu jedynie sprzyjało szczęście. Jak mawiał: „Pod koniec życia nie wiedziałem już, kim jestem – geniuszem czy przypadkowym szczęściarzem”. Te wątpliwości i wewnętrzny chaos przyczyniły się do jego depresji, która ostatecznie doprowadziła go do tragicznego końca.
Postać Livermore’a jest symbolem zarówno geniuszu inwestycyjnego, jak i kruchości ludzkiej psychiki. Dziś, w rocznicę jego tragicznej śmierci, przypominamy tę niezwykłą postać, która zainspirowała kolejne pokolenia inwestorów. Jego przekonanie, że „ludzka natura na rynkach się nie zmienia”, pozostaje aktualne do dziś, a jego historia przypomina, że giełda to nie tylko liczby, ale przede wszystkim emocje.
Jeśli Polska nie będzie przyjmować migrantów, to zawali się nam gospodarka.
Jeśli Polska będzie przyjmować migrantów, to będziemy mieć:
-spadek wysokości wynagrodzeń;
-spadek jakości produkowanych dóbr;
-wzrost kosztów wynajmu;
-wzrost cen nieruchomości;
-wzrost liczby przestępstw;
-wzrost zakażeń egzotycznymi chorobami (np. HIV);
-zanik kultury i tradycji;
Ja chyba jednak wolę zawalenie się gospodarki, szczególnie że i tak w Polsce głównie zarabiają zagraniczne gigakorporacje takie jak Amazon czy Biedronka. Już lepiej jakby było nas w Polsce mniej ale żylibyśmy skromniej i przede wszystkim pracowali w Polskich firmach a nie zagranicznych kołchozach...
O matko, skąd to wytrzasnąłeś XD w ogóle pomysł, że ktoś będzie celowo zalewał PL imigrantami jest śmieszny. Brakuje jeszcze na końcu cytatu z Memcena, że wam ten stolik wywalimy.
No i na deser HIV jako egzotyczna choroba XD (serio: róbcie sb testy, są za darmo, a mamy jedną z gorszych w UE wykrywalność. Zakażenie wcześnie wykryte to choroba o której można praktycznie zapomnieć, że się ją ma).
Wiecznie rosnąć nie będzie. Kiedyś może sie okazać, że kapitalizacja takiego np. ETH wyprzedzi BTC i wtedy ludzie będą się z BTC wycofywać. Trzeba uważać bo o ile BTC to dobry projekt, to zawsze może przyjść lepszy.
Kupiłem kilka lat temu za namową wiadomo czyjej społeczności akcje tesli. I k⁎⁎wa jak ja tego żałowałem.
Trzymałem je i trzymałem. Czekałem aż przynajmniej będę na zero. Ostatnio zauważyłem że cena akcji wzrosła i już powiedziałem "dość!" Sprzedałem je i odliczając wszystkie koszta to jestem praktycznie na zero. No może delikatny plus
Jedno wam powiem. Jaka to była ulga pozbyć się tych akcji. C⁎⁎j z tego że są rekomendacje że będzie 300. Takich podobnych rekomendacji pamiętam wiele i żadna się nie sprawdziła. Teraz wchodzę głównie w etfy i trochę w akcje i mam spokój.
Jaki ETF na pasywne oszczędzanie w dalszej perspektywie (minimum 5 lat, max może i ze 30)? Od dłuższego czasu myślę o SP500 i chyba na niego się zdecyduję, ale chętnie posłucham innych propozycji. SP500 mam w jakimś odpowiedniku na XETRA w eMaklerze, ale otworzę chyba konto XTB, żeby mieć szerszy rynek.
Ja kiedyś robiłem w kołchozie to zapisałem się do tego i po jakoś 1.5 roku miałem tam +- 1600 zł po tych wszystkich bonusach ale jak wypłaciłem w PKO na konto to dostałem jakoś 890 zł.
Czy zbieracie jakoś kasę na studia swoich dzieci? Jak myślicie, jaka minimalna kwota jest w chwili obecnej potrzebna na 5-letnie studia poza miejscem zamieszkania rodziców?
Myślę nad stworzeniem funduszu na którym będziemy z żoną odkładać stałe miesięczne kwoty. Kasa w momencie wypłaty za 10-15 lat powinna wystarczyć na 5 lat studiów zakładając minimalne wydatki (akademik, brak budżetu na imprezy itp.), jak będą chcieli przeżyć ten okres na wyższym poziomie to sami będą musieli zarobić.
I teraz 2 pytania do osób obytych w temacie:
Gdzie te pieniądze najlepiej wg. Was odkładać żeby nie straciły na wartości przez 10-15 lat? Obligacje indeksowane inflacją, ETF SP500, czy może jakiś inny ETF na cały świat?
Ile odkładać miesięcznie przyjmując powyższe założenia? Samo 800+ wystarczy czy jednak przydałoby się więcej?
Ja polecam wysłać dzieciaki za granicę do UK, Szwecji czy Irlandii gdzie wezmą sobie kredyt studencki i będą dorabiać po godzinach - co nie generuje prawie żadnych kosztów dla rodziców.
Do tego to niesamowita szkoła życia, której młodzi z wypranymi tiktoczkami mózgami potrzebują bardziej niż kiedykolwiek.
A jak dzieciaki są ogarnięte to spłacą kredyt przed 30 rokiem życia.
Ze swoimi podejściem nie zdziw się jak dzieciaki przepierdolą Twoją krwawicę na imprezy, alkohol i zioło i będą kolejnymi wykształciuchami z dyplomem bez lub w gówno pracy i ciągle mieszkającymi z rodzicami.
@mati3654 nie mam dzieci, ale jakbym miał, to bym zbierał. Niekoniecznie na studia, ale na cokolwiek dla nich - może otworzenie własnego biznesu, albo jakiś sprzęt sportowy, samochód etc.