jeszcze ciekawiej się robi, gdy trzeba doliczyć dojazd do autostrady i zjazd z niej. Średnia prędkość na trasie "od drzwi do drzwi" spada wtedy do 70-80 km/h i szlag trafia wszystko to, co niby nadrobiliśmy na autostradzie.
#rock to jest tak obszerny gatunek, że pasuje w sumie wszystko i nic xD
To se wrzucę co od dłuższego czasu kręci mi się w trasie tu i tam, nie jest to do końca rock, bo band wywodzi sie mocno z #dommmetal, ale tutaj mocno zluzowali z zamulaniem i wyszło im to - o dziwo - na dobre. Jeden z niewielu przypadków, gdzie zespół łagodnieje, powoli wychodzi ze swojej bańki i jest w pytę.
Poza tym wokalistka lubi Autopsy, więc to jest +1 do całości.
Mniej od czego?? Od dwóch paczek papierosów dziennie, jeśli palisz fajkę tylko raz dziennie i się nie zaciągasz, to pewnie tak, ale wciąż o wiele bardziej niż epapierosy.
To w końcu kto pogonił kogo, bo timeline zawiły, a artykuły medialne mącą bardzo.
To wpierw Jarek w przemówieniu powiedział, że jest deadline do piątku, potem, że wywalą ich na komisji, potem, że to pójdzie do dyscyplinarki, by ostatecznie co się stało? Bo niby Mateusz sam się wypisał ostatecznie z ekipą?
W ten sposób chce trochę #rant na media co mają spore problemy z rzetelnym przekazem:
Mylenie de facto z de jure, tj. media nie znały różnicy między separacją a rozwodem.
@wielkaberta
nie ma to znaczenia,bo tam sie wszystko co chwile zmienia
co chwile nowe watki,niedlugo beda zmieniac kandydata na premiera,bo czarnek sie co chwile kompromituje
Obejrzyj nagrania ORBa z tego tygodnia. W dużym skrócie rozłam pisu to konsekwencja miesięcy, a nawet lat wewnątrzpartyjnych wojenek. Każdej ze stron zależało na zbudowaniu silnego wrażenia, że rozpad to wina tej drugiej strony, dlatego nie można jednoznacznie powiedzieć kto kogo pogonił. Kaczyński stawiał kolejne ultimata, ale odwlekał ich egzekucję np. zamiast wyrzucić ludzi z parti kierował ich do partyjnej izby dyscyplinarnej, co przeciągałoby temat o tygodnie lub miesiące. W końcu Morawieccy po prostu wyszli. Teraz trochę do siebie strzelają, ale muszą się uspokoić wkrótce, bo jeżeli uda się wygrać wybory to skończą razem w koalicji xD.
Sprawa Elizy Armstrong była jednym z największych skandali w Wielkiej Brytanii. Dotyczyła zakupu dziecka z przeznaczeniem do prostytucji (...) Choć [intryga] osiągnęła swój cel, przyczyniając się do uchwalenia Ustawy o zmianie prawa w 1885 roku, przyniosła również niezamierzone konsekwencje dla W. T. Stead.
... Dziewica za 5 funtów
...
Tego samego dnia Jarrett zaprowadziła Elizę do położnej i osoby wykonującej nielegalne aborcje, Louise Mourez. Mourez zbadała dziewczynkę, potwierdziła jej dziewictwo, a następnie sprzedała Jarrett butelkę chloroformu. Elizę przewieziono potem do domu publicznego i podano jej niewielką dawkę środka odurzającego, aby oczekiwała na przybycie swojego „nabywcy”, którym był Stead.
Stead, chcąc możliwie jak najwierniej odegrać rolę rozpustnika, wypił całą butelkę szampana, mimo że na co dzień był abstynentem. Następnie wszedł do pokoju Elizy i czekał, aż dziewczynka odzyska przytomność po odurzeniu. Gdy się obudziła, zaczęła krzyczeć. Stead natychmiast opuścił pokój, pozostawiając wrażenie, że dopuścił się na niej gwałtu. Wkrótce potem Elizę przekazano Bramwellowi Boothowi, który zabrał ją do Francji, gdzie znalazła opiekę u rodziny należącej do Armii Zbawienia.
...
Ostatnia część pierwszego artykułu [W. T. Stead] zasługiwała na szczególną uwagę: pod śródtytułem „Trzynastoletnie dziecko kupione za 5 funtów” Stead opisał historię Elizy, zakupionej ofiary, której nadał zmienione imię „Lily”. Choć zapewniał o „całkowitej zgodności każdego przedstawionego faktu z rzeczywistością”, zmienił szereg szczegółów i pominął fakt, że nabywcą „Lily” był nikt inny jak on sam.
...
Nie przewidziane konsekwencje
Choć Stead był wspierany w swoim śledztwie przez Armię Zbawienia oraz przywódców religijnych, w tym kardynała Henry’ego Edwarda Manninga i Charlesa Ellicotta, biskupa Bristolu, jego plan obrócił się przeciwko niemu. Konkurencyjne gazety, w tym The Times, zbadały sprawę prawdziwej „Lily” i ustaliły, że to właśnie Stead był jej „nabywcą”. Pani Armstrong [matka dziecka] powiedziała policji, że nie wyraziła zgody na oddanie swojej córki do prostytucji, twierdząc, iż była przekonana, że dziewczynka zostanie zatrudniona jako służąca. Rebecca Jarrett [pośredniczka] nie uzyskała również zgody ojca dziecka.
2 września Stead [dziennikarz], Jarrett [pośredniczka], Booth [kontakt do pośredniczki], położna Louise Mourez [poświadczyła kupcy, że 13-latka jest dziewicą] oraz dwie inne osoby stanęli przed sądem, oskarżeni o napaść oraz uprowadzenie Elizy Armstrong bez zgody jej rodziców.
23 października rozpoczął się proces, w którym oskarżycielem był prokurator generalny Richard Webster. Stead bronił się sam. Przyznał, że dziewczynka została pozyskana bez zgody ojca oraz że nie posiadał pisemnego dowodu zapłaty dla matki. Polegał wyłącznie na słowie Rebeki Jarrett i nie był w stanie udowodnić współudziału pani Armstrong w przestępstwie. Stead, Jarrett i Mourez zostali uznani za winnych uprowadzenia oraz nakłaniania do prostytucji (procurement). Pozostałych oskarżonych uniewinniono. Jarrett i Mourez skazano na sześć miesięcy pozbawienia wolności, natomiast Stead otrzymał wyrok trzech miesięcy więzienia. Początkowo osadzono go na trzy dni w więzieniu Coldbath Fields, a następnie przeniesiono do więzienia Holloway, gdzie jako więzień pierwszej klasy odbył pozostałą część kary.
Następstwa
Uwięzienie Steada wywołało protesty wielu środowisk, a sam był w więzieniu traktowany bardzo dobrze. Jak później wspominał: „Nigdy nie miałem przyjemniejszych wakacji ani bardziej urokliwego okresu odpoczynku.” W więzieniu Holloway, jako więzień „pierwszej klasy” skazany za występek (first-class misdemeanant), miał do dyspozycji własny pokój z kominkiem oraz współwięźnia pełniącego rolę służącego i dbającego o jego potrzeby. Na Boże Narodzenie pozwolono odwiedzić go żonie i dzieciom.
Louise Mourez zmarła w więzieniu. Rebecca Jarrett przeżyła sześciomiesięczny wyrok ciężkich robót.
Ten sam kłamczuszek Morawiecki który wychwala pod niebiosa Nawrockiego i który podczas swojego grillowania powiedział, że on by chętnie wprowadził lewicowe pomysły z debaty ale niestety, dziura budżetowa Tuska jest gigantyczna. A tu cyk, 3600 pln na dziecko
Jeszcze na początku mnie ten projekt ciekawił a teraz życzę mu jak najgorzej
ja bym dał 8000+ od bombelka zamiast 800 i co tydzień, złoty order madki, a przy 4-m i kolejnym dziecku jeśli sąsiad nie ma dzieci przejęcie jego działki (tzw. zasiedlenie), przy czym co trzecia działka idzie na żonę morawieckiego. w przypadku gdy sąsiad ma mieszkanie a nie działkę, to co trzecie na batyra.
Tytuł: Spider-Man: Brand New Day (Spider-Man: Całkiem nowy dzień)
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Akcja, Superhero
Reżyseria: Destin Daniel Cretton
Czas trwania: 2h 25m
Ocena: 8+/10
Czy to najlepszy film o Spider-Manie z Tomem Hollandem? Nie wiem, ale się domyślam... A tak zupełnie na poważnie, to tradycyjnie kwestia indywidualnego gustu. Jedno jest pewne, film jest zdecydowanie dobry i absolutnie warty spędzenia w kinowym fotelu tych dwóch i pół godziny.
Trudno napisać cokolwiek o fabule bez serwowania ciężkich spoilerów, ale najważniejszy jest tu sam ton produkcji. To zdecydowanie najdojrzalszy Spider-Man, jakiego do tej pory dostaliśmy. Scenariusz w dużej mierze skupia się na samym Parkerze oraz jego wewnętrznych zmaganiach, walce z samym sobą i ciężarem własnej, pajęczej tożsamości. Bez obaw, to wciąż świetna rozrywka, a nie ciężki dramat psychologiczny, więc nikt na seansie nie będzie się nudził.
Co ciekawe, układ sił na ekranie uległ sporej zmianie, ponieważ Tom Holland gra pierwsze skrzypce i pojawia się chyba w absolutnie każdej scenie, dźwigając cały film na własnych barkach, podczas gdy Zendaya i Jacob Batalon, czyli dotychczasowi główni towarzysze Petera, stają się tu właściwie tłem dla całej historii, co świetnie rezonuje z wydarzeniami z poprzedniej części, a pozostali aktorzy, których spodziewacie się tu spotkać, po prostu się pojawią.
Jeśli wybieracie się do kina, polecam odświeżyć sobie poprzednią część, żeby dokładnie pamiętać, w jakim punkcie zostawiliśmy Petera i dobrze wejść w ten nowy rozdział. Więcej szczegółów zdradzać nie trzeba, po prostu warto iść do kina i zobaczyć to na własne oczy.