Coraz bardziej przekonuję się, że zdrowe odżywianie to nie lista zakazów, ale sztuka dobrych wyborów. Nie muszę całkowicie rezygnować z ulubionych potraw – wystarczy zachować umiar i dbać o codzienny bilans.
A Wy? Macie produkty, z których zrezygnowaliście na stałe, czy raczej stawiacie na zasadę 80/20?
Ogólnie to szukałem sandałów i nie mogłem znaleźć fajnych, a skórzanych to nie mogłem znaleźć w ogóle. Jeden model w CCC i to bez mojego rozmiaru.
Ale znalazłem takiego polskiego producenta panszew. I kupiłem i są spoko. Skórzane, fajny model, wygodne. Mam 44, takie wziąłem i się wydają ciut za duże, ale zostawiłem, bo i tak są w porządku. Normalnie bym nie pisał reklamy, ale polski producent, więc czemu nie.
Czy mam z nimi coś wspólnego? Kupiłem od nich buty. Czy mi płacą za reklamę? Chciałbym, ale nie.
panszew.pl
Aa, cena. Jestem sknera, więc kto to widział płacić dużo za tak mało materiału. No ale z racji, że polski producent i że trafiłem jedyne dostępne skórzane, to już dałem te 200 zl.
Ktoś tu wrzucał info " Hurr durr wykop plajtuje !"
I śpieszę z odpowiedzią.
Plajtuje i nie plajtuje, ale fakt faktem się stacza.
Spółka obecnie notuje spadek przychodów i stara się unikać opodatkowania potencjalnych zysków pompując koszty operacyjne czyli wypłaty dla zarządu, więc fakt że wykop nie zarabia na siebie nie oznacza że Białek nie ma jajek.
Wciąż ma za co kupić jajka, sprytnie wyciągają hajs ze spółki żeby tylko nie płacić podwójnie dochodowego najpierw za zysk spółki później przy podziale zysku
Część hajsu jest też pewnie przerzucana przez APPVERK ASSETS Sp.z o.o. oraz APPVERK Sp.z o.o. które są spółkami powiązanymi i z których można ssać dodatkowe wynagrodzenie zarządu wystawiając spółce głównej faktury za obsługę przy zachowaniu braku konieczności płacenia dochodowego z racji straty finansowej.
Jakby się przekręcili każdy członek zarządu będzie mógł wystąpić z "istniejącym" roszczeniem niedopłat co da im przed syndykiem większość głosów w postępowaniach układowych bo nagle się okaże że każdemu spółki są winne grube miliony z racji niedopłat wynagrodzeń. Posiadając wtedy np. 80% wszystkich należności wobec spółki która pada w postępowaniu na zgromadzeniu wierzycieli mogą przepchać zgodę na przyjęcie układu ' Wykop Sp. z o.o. spłaca każdemu 2.5% wartości wierzytelności " więc samo dostaną jakąś część a ktoś kto np. miał niezapłaconą fakturę na 100k dostanie 2,5 klocka. Oczywiście będzie się odwoływał ale siedzę tyle lat w biznesie że wiem że może też to odwołanie zrolować i wcisnąć sobie tam gdzie słońce nie dochodzi bo są tak samo uwzględniane jak prędkość wzrostu pieczarek w Glinojecku na proces postępowania [̲̅$̲̅(̲̅ ͡° ͜ʖ ͡°̲̅)̲̅$̲̅]
@Ten_koles_od_bialego_psa patrząc na ilość czasu na rynku, wielkość jak powinni wyglądać a co jest w sprawozdaniu. Oni są martwi, tylko warzywo leży pod respiratorem do póki nie zabraknie pieniędzy na prąd.
Próg wejścia tego filmu bardzo mi się podobał, bo na początku poznajemy genezę pobytu naszych bohaterów w jakieś mieścinie na końcu świata w południowoamerykańskim kraju. W gruncie rzeczy, gdyby ktoś oglądał ten film bez poznania opisu mógłby pomyśleć, że to film o jakieś intrydze, bo wiele różnych rzeczy wyciąga ten wstęp - atak terrorystyczny, upadek wielkiej firmy, nieudany napad na bank.
Ostatecznie wszystko sprowadza się do tej jednej misji - nasi śmiałkowie mają przewieźć ładunek nitrogliceryny, by powstrzymać pożar szybu naftowego.
Wyruszają w czwórkę dwoma ciężarówkami z bardzo delikatnym ładunkiem w niebezpieczną drogę. Stres, który wywołuje misja maluje się nie raz na twarzach samych bohaterów, którzy co chwilę napotykają problemy - no nie jest to droga ekspresowa piękna asfaltowa, więc "przygód" co nie miara.
Sam klimat filmu to przeboska realizacja - jest południowoamerykański kraj więc jest i ten wilgotny klimat. Nasi bohaterowie są cały czas spoceni, brudni (bo są po prostu biedakami tu po ucieczkach ze swoich krajów), scena na moście po prostu zrywa człowiekowi nerwy - ściskałam się wprost obolale oglądając to, bardzo mocne doświadczenie.
Nie widziałam pierwszej wersji "Ceny strachu" więc nie wiem czy tam też to tak wygląda, ale "Sorcecer" czasami przypominał mi "Sirat" - już wiem Laxe brał inspiracje do scen z ciężarówkami.
Bardzo mi się podobał ten film, realizm niektórych scen (w sensie przedstawienia jak bardzo jest to przerażające) wbija w fotel.
I na koniec ten wzrok głównego bohatera, który tak naprawdę został gdzieś tam daleko w dżungli, razem ze swoimi kompanami, a przed nami siedzi tylko pusta skorupa, albo resztki człowieka, którego poznaliśmy na początku.
Mega polecam.
PS. już widzę po filmwebie, że zaraz mogą się pojawić wpisy, że francuska wersja lepsza, ale ja nie widziałam tej starszej "Ceny strachu", więc pozbawiona jestem porównania.
moj ojciec ma liste filmow, o ktorych w kolko gada i to jest jeden z nich (pewnie widzial w kinie za prlu, to sie wrylo w banie), wiec jak ogladalem ostatnio z rozowa, to wiedzialem o czym bedzie, ale ja wkrecilem, ze wioza to nitro do szpitala leczyc sercowcow xD skumala ze cos nie gra tak w 3/4 filmu xP