Złomowiska to takie wyspy skarbów dla miłośników transportu. Niby ostatnie tchnienie, ale coś zawsze da się uratować - a to niedostępną na rynku część, a to jakąś pamiątkę. W Suradowie mamy największe złomowisko autobusowe w tej części kraju i dzięki bezustannemu monitoringowi pasjonatów udało się wybebeszone Jelcze jeszcze trochę wybebeszyć. Ku chwale tego, co się ostało.
chcialbym umiec w mechanike i jakies takiego starucha sobie dlubac. Niekoniecznie autobus, nawet jakas osobowke. Podpowie ktos jak zaczac? jak uczyc sie machaniki samodochow?
marzy mi sie kupic jakas stara limuzyne, moze jakas cytryne C5 (albo gorzej C6 xD) z tym zawieszeniem aktywnym. ale bym tam kasy wpakowal
O kurdee ale feelsy!
Wyglada jak wszystkie drogi na styku Wielkopolska/Łódź/dolnośląskie..
wspomnienia wiecznego kurzu i każdorazowej gleby na grząskim piasku
Z firmy w której kiedyś pracowałem jako operator #CNC
Mała, polskiej produkcji Avia FNC 25, ale już będę mógł zrobić kupę robót których nie mogłem przez jej brak.
Tanio nie było, ale mam za to DRO, dwa imadła w tym jedno regulowane w dwóch płaszczyznach, kupę frezów, tarcz i oprawek.
Myślę że warto było.
Nowa jakość konstrukcji nadchodzi.
Główny cel nabycia frezarki to jest zbudowanie silnika Stirlinga, ale to będzie wymagało jeszcze zbudowania pieca hutniczego do odlewania aluminium, bo będę chciał zrobić kompletny odlew bloku silnika.
Wyfrezować co potrzeba, gniazda pod panewki/łożyska.
I tu jest efekt żółtej kaczuszki.
Bo do tej pory myślałem żeby robić panewki i 3 podpory wału.
Pisząc to stwierdziłem że przecież mogę zrobić łożyska igiełkowe i tylko dwie podpory. Łatwiej, mniej roboty, łatwiejsze smarowanie, mniejsza wrażliwość na pracę na sucho przy starcie silnika, same plusy.
Wiedziałem że frezarka jest ciężka, 1,2t a suwnica była liczona na trochę mniejsze obciążenie. To dołożyłem do belki profil 80x80x4, co zwiększyło jego wysokość, moment bezwładności i co za tym idzie wytrzymałość na zginanie.
No i dała radę przetransportować frezarkę z wjazdu do miejsca docelowego.
Główny cel nabycia frezarki to jest zbudowanie silnika Stirlinga, ale to będzie wymagało jeszcze zbudowania pieca hutniczego do odlewania aluminium, bo będę chciał zrobić kompletny odlew bloku silnika.
tak to czytam i sobię przypominam że od pół roku się zbieram żeby przylutować dwa kabelki w dronie. albo odkręcić korek w sprzęgle w esioku, stoi tak dwa lata, bo to trzeba na spokojnie. normalnie mnie denerwujesz panie @myoniwy
Współlokator z technikum często używał zwrotu ,,Pucha na Szczytnie". Oznaczało to niedobór canabis sativa u lokalnych dostawców. Śmieszne to były czasy, pamiętam, jak zamawiał ,,substancje kolekcjonerskie" na sekretariat szkoły. Co się po nich działo, to głowa mała.
Tak, na taki komplement w biurze trzeba się czasami wykosztować. Dzisiaj poszedł oprysk z Les Indemodables Vanille Havane Cuir des Abysses, co wzbudziło zainteresowanie i dyskusje o zapachach niszowych, aż do momentu pytań o ceny, gdzie dyskusja się urwała xd
@Earl_Grey_Blue banda niewdzięczników, którzy przecież dobrze wiedzą, KTO tu pachnie
Ghawali - Al Bariq Oud. Cieszę się, że są zapachy, które jednak nigdy mi się nie nudzą. Przetrwały ewolucję nosa i mają się dobrze. Al Bariq Oud to dla mnie właśnie jeden z nich.
Policja odnajduje zwłoki chłopca pływające w rzece i podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Wiedzą, że w takich wypadkach z identyfikacją nie trzeba się kłopotać, bo w ciągu kilku godzin rodzice na pewno zgłoszą zaginięcie. Dni jednak mijają, a chłopca nie szuka nikt. Nigdzie nie zgłoszono zaginięcia chłopca o takim rysopisie i w takim wieku. Zaczyna się śledztwo, które nie tylko pozwoli dowiedzieć się, kto stał za śmiercią chłopca, ale w ogóle da znać światu, że taki ktoś żył i przez co przechodził.
Dla mnie reportaż jest wstrząsający. Nie umiem opisać, jak ciężko czytało się historię dziecka, które nie obchodziło i nie było kochane przez nikogo, a dla swoich rodziców było problemem, nie wiadomo czy większym za życia, czy po śmierci. Nie jestem w stanie zrozumieć skali wyrachowania, do którego zdolni byli ludzie, aby przez dwa lata skutecznie przed bliskimi, administracją, sąsiadami skutecznie ukrywali to, co zrobili z własnym dzieckiem.
Winnicka, jak zwykle, nie zawiodła. Reportaż jest napisany wyśmienicie i pokazuje bardzo szeroką perspektywę wszystkich uwikłanych w tę sprawę - policjantów, rodziców, opiekunów dziecka. Pokuszę się o stwierdzenie, że książka jest napisana tak dobrze, że można może nie zrozumieć to, co się wydarzyło, ale zaakceptować ciąg zdarzeń, który doprowadził do takiej, a nie innej sytuacji. Niemniej jednak, serce pęka na tysiąc kawałków przy czytaniu.
https://x.com/dim0kq/status/2074864136266318317
Trump: Pojechalbys do Moskwy?
Zelenski: To trudne, jest tam mnostwo ukrainskich dronow. To niebezpieczne.
#heheszki #humorpolityczny #heheszkipolityczne