#antykapitalizm

24
586

Obecnie w świecie zachodnim mamy do czynienia z wojną kulturową gdzie biorą udział dwa stronnictwa. Jedno bym określił mianem konserwatywno-liberalnej, a drugie lewicowo-liberalnej. W obu przypadkach konflikt ten daleko odszedł od kwestii ekonomicznych i zamiast tego przeszedł na kwestie normatywne. Obie strony w istocie bazują na tej samej ideologi zwanej liberalizmem. Pierwsza, ta bardziej konserwatywna pragnie zabezpieczyć możliwość swobody wypowiadania się nawet jeśli głosi kompletne kłamstwa lub zwyczajnie obraża drugą stronę. Ewentualnie mówi jeszcze o wolnym rynku, ale zaczęło to schodzić na drugi plan. Druga strona z kolei chce chronić możliwość bycia wyjątkowym. Bycie osobą queer albo reprezentowanie danej mniejszości religijnej jest tu traktowane na równi z tożsamością danej jednostki, którą trzeba chronić za wszelką cenę. Niestety ta tożsamość może okazać się krucha w obliczu zetknięcia się z dominującym dyskursem społecznym. Stąd gadka o opresyjnej kulturze, poprawności politycznej i potrzebie tworzenia dla tych osób tak zwanych Safe Zone by chronić ich przed opresyjnym światem zewnętrznym. Mamy więc tu do czynienia z hiperindywidualizmem który powoli zbliża nas do swego rodzaju solipsyzmu. Wszystko to by zapewnić im możliwość swobodnej ekspresji, gdzie nikt nie może poddać ich zachowania krytyce.


Co zabawne pierwsza strona również końcowo stosuje podobną strategie. Stąd taki Memcen broni prawa do ochrony uczuć religijnych, a Braun chce zakazywać marszy równości i do tego tworzy się strefy wolne od LGBT. Mamy więc tu pewnego rodzaju ideologiczną sprzeczność która narodziła się w łonie samego liberalizmu. Z jednej strony pragnienie maksymalizacji możliwości swobodnego wypowiadania własnego zdania, czy tam wyrażania siebie, a z drugiej potrzeba ochrony własnej tożsamości przez światem zewnętrznym, który objawia się nam jako opresyjny patriarchat, ideologia LGBT, marksizm kulturowy, faszyzm itp. To w istocie niszczy podstawę społeczną do tego czemu wolność słowa miała w istocie rzeczywiście służyć czyli do wzajemnej dyskusji w celu ustalenia wspólnych norm na których mogłaby się opierać cała wspólnota. Jest to w istocie załamanie się intersubiektywnego racjonalizmu który głosił Habermas mającego być podstawą funkcjonowania społeczeństw zachodnich. Liberalny hiperindywindualizm, niezależnie czy reprezentuje go lewa czy prawa strona, stanowi zagrożenie dla Okcydentu i rodzi jedynie patologie. Dlatego nie popieram żadnej ze stron i moim celem jest dążenie do wykorzeniania wszelkich przejawów liberalizmu na rzecz bardziej kolektywistycznej ideologii, która ustanowi wspólnotę jako najwyższą wartość.


#antykapitalizm  #revoltagainsthemodernworld  #polityka #filozofia

da5bf854-8712-4fa4-af4e-87d25740832b

@Al-3_x Jakims dziwnym trafem wiekszosc korporacji jest dzisiaj "lewicowo"-liberalna. Lewicowy biore w cudzyslow, bo z lewica defacto nie ma to nic wspolnego. Prawa pracownicze? Opodatkowanie korporacji? Masz tutaj uciskane mniejszosci, a jakimis podatkowymi bzdurami nie zaprzataj sobie glowy. Aha no i bądź eko tak jak my. Korporacje mistrzowsko rozegraly lewice ideologia woke.

Ciekawa była gównoburza gdy partia libertarian opowiedziała się za LGBT.


Problem po obu stronach tych skrajności polega na tym że nie chcą dopuścić do liberalizmu takim jakim on jest w swojej naturze, gdzie wolność mojej pięści kończy się na twoim nosie tylko tworzą własne odłamy pasujące do ich wizji swiata. To rozwiązanie nie zadowala żadnej ze stron, ma pełno rozwiazań które nie pasuje danej stronie i tworzy system na którym każda ze stron traci stąd ta walka.

Zaloguj się aby komentować

W kontekście tego czy jestem lewicowcem czy nie, postanowiłem wyjaśnić kilka spraw. W sumie od dawna chciałem tego typu wpis zrobić.


To z czym się z lewicą zgadzam, to z kwestią ekonomiczną i ekologiczną. Popieram też legalizacje związków partnerskich dla osób homoseksualnych, promowanie weganizmu/wegetarianizmu i legalizacje aborcji w przypadku gdzie jest zagrożone życie matki lub dziecko może urodzić upośledzone lub w wyniku gwałtu. Podoba mi się też krytyka kościoła katolickiego. Podoba mi się również bardziej kolektywne podejście do społeczeństwa, ale to się u mnie łączy z nacjonalizmem.


To z czym się nie zgadzam to kwestia przyjmowania imigrantów, legalizacja/normalizacja sex workingu i pornografii czy to by osoby nieletnie miały prawo zmiany płci na życzenie. Nie podoba mi się też wokeizm, aborcja na życzenie, nie popieram też BLM i mam mieszane uczucia co do koncepcji płci kulturowej. Mam też inne podejście do militaryzmu i potrzeby istnienia silnego państwa (tutaj czasami wykazuje tendencje anarchistyczne, a czasami zupełnie odwrotnie). Nie podzielam też tej niechęci do religii, czy nacjonalizmu i nie odczuwam potrzeby by państwo musiało być świeckie (właściwie to odrzucam koncept istnienia świeckiego państwa). Nie jestem jednak chrześcijaninem.


Wymieniam tu głównie podobieństwa i różnice aksjologiczne. Ontologicznie różnice, są dużo większe. Czyni mnie to jednak raczej osobę lewicową, ale niektórzy pewnie by mnie uznali za lewicującego faszystę. Sam lubię się nazywać nazbolem.


#revoltagainsthemodernworld #antykapitalizm #polityka #lgbt #filozofia

055957bf-728d-4bb9-8a36-474454eaa7af

Mieszają ci się pojęcia. LIberał nie oznacza tego samego co Lewicowiec w europie. Mają lewicowe poglądy ale lewicowiec jest bardziej nastawiony na regulacje ekonomiczno społeczne, libtard tylko jakieś zmiany kulturowe robi.


To jest spory problem jak wiedzę ciągnie się z Kultury USA i próbuje ją przełożyć na europę.


"promowanie weganizmu/wegetarianizmu" - To akurat styl życia. Może na reditach usa wątek został upolityczniony ale żywność nie jest kwestią polityki. Możesz być nazistą i promować bycie wege.


"nie popieram też BLM" - Piszesz na Polskim forum i o BLM jaka by nie była wiesz tylko z tam Social Mediów czyli niewiele. Sorry ale taka prawda. Chyba, że mieszkasz w stanach ale wtedy czemu piszesz na polskim forum. W Europie nie mamy BLM, bo nie mieliśmy histori niewolnictwa. Gdzie w USA możliwe, że nawet Twój pra dziadek mógł być właścicielem jednego.


" nie odczuwam potrzeby by państwo musiało być świeckie" - To akurat nie jest wyłącznie Lewicowy pogląd to również pogląd "Ojców założycieli", którzy na dobrą sprawę nie byli lewakami, nawet mieli niewolników. Byli poniekąd progresywni.


"Lewicujący Faszysta" - to zaprzeczenie samo w sobie. Bo jednych z fundamentów Faszyzmu to, pełna kontrola nad aspektami życia obywateli, czyli nie daje się praw małżeńskich gejom.


Każdy gdzieś jest na spektrum. Jestem Lewakiem ale nie uznaję wiele tego co mówią jakieś kolorowo włose laski w USA. Bo to nie moja kultura i realia. Czego wiele osób zapomina ślepo próbując mówić o poglądach w systemie, który jest całkowicie odmienny od naszego .


Dla przeciętnego Liptarda europa to Socjalizm pełną parą.

@Al-3_x Tak. Raczej jesteś lewicowy.

Po mojemu masz duże skłonności do kolektywizmu i żadnych skłonności do anarchizmu.

Tak naprawdę o swoich poglądach piszesz prawie nic, tylko ogólniki i filozoficzne gadanie (nie napisałeś np. na kogo zagłosowałeś). Ale wygląda na to że jesteś narodowym socjalistą. To pierwsze cię kwalifikuje jako prawica, a to drugie jako lewica.

Jednak jak jesteś narodowym-socjalistą, to na 99% jesteś lewakiem. Bo to jest kwestia która ideologia jest u ciebie dominująca. Jak piszesz że popierasz lewicę w kwestiach ekonomicznych to w twoim przypadku mogę założyć że wiesz co mówisz, co to znaczy, chociażby dlatego że jesteś stałym bywalcem świętego tagu.

Co do nacjonalizmu, żeby cię to czyniło prawakiem musiałbyś być jakimś Hitlerem, albo kimś takim jak te turbo-prawackie anonki które pod moim ostatnim wpisem piszą że jak się morduje ludzi innych państw dla własnego zysku ekonomicznego to jest dobrze.

Jeśli taki nacjonalizm prezentujesz to nie możesz nazywać się lewakiem choćbyś nie wiem jakie rozwiązania socjalistyczne w ramach jednego kraju postulował.

Ale jeśli u ciebie sprowadza się to do tego że chcesz ograniczenia imigracji, no to przy poparciu socjalizmu jesteś lewakiem.

Nie takim 100% lewakiem jak ja, ale stawia cię to zasadniczo po lewej stronie sporu politycznego, dominującego sporu.

No i ważne jest też nie tylko co popierasz, ale jakie są twoje priorytety, które ze spraw uznajesz za ważniejsze a które mniej.

Podsumowując, słabo znając twoje poglądy, bo niewiele się wypowiadasz, kwalifikujesz się jako lewicowiec.


PS. Mam wrażenie jakbyś chciał mieć wspólnotowe poczucie bezpieczeństwa, ale jednak w świecie zagrożeń.

Zaloguj się aby komentować

Wyobraźcie sobie że Putin postanawia zbombardować Polskę bo ta pomaga Ukrainie, przedłuża wojnę o kilka lat, a jak w końcu i tak ją przegrywa i opuszcza Ukrainę, to dostaje Pokojową Nagrodę Nobla za udział w zakończeniu wojny na Ukrainie.

Pokurwione? Takie właśnie jest. Podobna sytuacja miała miejsce naprawdę. Zapoznajcie się z moim opisem Henrego Kissingera. Oczywiście nie tylko ja wyniuchałem ten skandal. Oto jak opisuje to wikipedia:


Przyznanie Kissingerowi nagrody jest uznawane za jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji przyznającego ją Norweskiego Komitetu Noblowskiego w historii. Jako protest przeciwko tej decyzji dwóch członków Komitetu zrezygnowało z członkostwa, co stało się po raz pierwszy w historii przyznawania tej nagrody


Przyznanie pokojowej Nagrody Nobla Barakowi Obamie wkrótce po tym jak rozpoczął wojnę (czy tam "misję pokojową") przestaje być nawet dziwne gdy się pozna historię tego jegomościa:


Henry Kissinger


Zbrodniarz któremu Putin w "dokonaniach" do pięt nie dorasta. Prędzej można go porównać do Stalina. Ktoś powie, ale jak to? Amerykański dyplomata, szeroko nagradzany, w tym przez rząd Polski jest zbrodniarzem? Profesor Harvardy psychopatycznym zbrodniarzem? A no tak to. Kiedyś w Polsce myślano że Stalin jest przyjacielem Polski, że "Stalin ma oczy słodsze od malin". Jak to i owo wyszło to niektórzy nie mogli uwierzyć że to był zbrodniarz i wręcz nie szło im tego wytłumaczyć (znam osobiście bezpośrednie relacje takich rozmów). Historię piszą zwycięzcy. USA to zwycięzcy. Nie ważne jak lubisz amerykańską kulturę, amerykańskie filmy, muzykę, amerykańskich celebrytów i podoba ci się życie w tym kraju. Amerykańska polityka była nie tylko zła. Była zbrodnicza. A to i owo zostało na szczęście ujawnione, dziś będzie o tym kolesiu, na nim się skupię. Przekurewnie wpływowy człowiek, prezydenci w USA się zmieniali, ale Kisinger był doradcą zawsze i miał olbrzymi posłuch. Właściwie można pokusić się o tezę że realnie miał większą władzę niż niektórzy prezydenci, chociaż to tylko możliwa opinia, ale na pewno żaden z prezydentów nie miał takiego wpływu na politykę zagraniczną USA jak Kisinger, uwzględniając całość życia.

Jego miejsce jest na krześle elektrycznym, ale zmarł ze starości.


Ale od początku.


Henry lobbysta.

Henry chętnie to i owo załatwi obywatelom w kraju i zagranicą. Ale nie pani sprzątaczce, nie budowlańcowi, nie kierowcy ani nie stolarzowi, nie bezdomnemu. Ci są nieistotni. Nieistotni byli nawet dla niego żołnierze nawet własnego kraju, których opisywał tak:

"żołnierze są tępymi głupimi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej".

https://youtu.be/Jdg8Fm5DhNE?si=Ju1hOe6BelYeQRZb&t=658

Dla tego psychopaty liczyła się tylko siła, pieniądze i własne korzyści. Cóż... korporacje płaciły, więc o ich interes dbał.


Zgodnie z doniesieniami medialnymi zainkasował blisko 5 milionów dolarów za poinstruowanie koncernu wydobywczego Rio Tinto, jak odciąć się od aresztowanego w Chinach za łapówkarstwo pracownika, obywatela Australii Sterna Hu

https://pl.wikipedia.org/wiki/Henry_Kissinger


Od czasu odejścia z urzędu Kissinger prowadził biznes doradczy, a od 1982 roku firmę konsultingową Kissinger Associates, Inc. i regularnie odwiedza Chiny, gdzie spotyka się z chińskimi urzędnikami załatwiając sprawy dla swoich klientów jak Coca-Cola, Rio Tinto Group czy Lehman Brothers

https://zawielkimmurem.net/2023/07/21/kissinger-w-pekinie-znowu/


Podcast dwie lewe ręce wspomina o fakturach od korporacji Coca-Cola jakie wypłynęły. Całość podcastu polecam:

https://www.youtube.com/watch?v=HiSfSFXS4YA


Cóż.... Nic dziwnego że zostawił po swojej śmierci 50 milionów dolarów majątku. To amerykański burżuj, z rozległymi znajomościami, w sferach dużego biznesu i polityki.


Henry, Nixon i Wietnam.

Co oznaczało dla Henrego "pokój z honorem" Otóż zanim się przegra wojnę wymordować, zbombardować ile wlezie żeby było wiadomo że USA jest bardzo brutalne, tak żeby wzbudzać strach. Typowo bandyckie, mylenie strachu z szacunkiem.


Wielką próbą polityki zagranicznej w karierze Kissingera była wojna wietnamska, która zanim został doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego stała się niezwykle kosztowna, zabójcza i niepopularna. Dążąc do osiągnięcia „pokoju z honorem”, Kissinger połączył deklaracje pokojowe i plany wycofania wojsk z eskalacją wojny poprzez niszczycielskie kampanie bombowe w Wietnamie Północnym, Laosie i Kambodży („bestialski, decydujący cios”), obliczone na zmuszenie Hanoi do negocjacji pokojowych i utrzymanie międzynarodowego prestiżu Stanów Zjednoczonych[15]. W 1970 Nixon i Kissinger użyli dezinformacji, by przełamać opór Departamentu Stanu, CIA i Departamentu Obrony przed nasileniem działań zbrojnych w Laosie, z którym Stany Zjednoczone nie były w stanie wojny[16]. Od marca 1969 trwały tajne naloty bombowe na Kambodżę (operacje „Menu”, „Breakfast”, „Freedom Deal”), uzasadniane założeniami doktryny przeciwpartyzanckiej, które objęły cały kraj po zawieszeniu broni w Wietnamie w lutym 1973 – spadła wówczas w ciągu sześciu miesięcy na kambodżańską wieś niemal połowa z 2,5 mln ton zrzuconych bomb[17]. Cel misji był rejestrowany fałszywie jako Wietnam Południowy[18]. Kissinger osobiście planował bombardowania w Kambodży i nadzorował utrzymywanie ich w tajemnicy, tropiąc źródła przecieków[19][20]. Operacje wyszły na jaw podczas afery Watergate w 1973[21]. Zarówno strategia „pokoju z honorem” w Wietnamie, jak i zmasowane naloty na Kambodżę budzą niemałe kontrowersje. „Pokój z honorem” przedłużył wojnę o cztery lata i kosztował życie 22 000 żołnierzy amerykańskich oraz niezliczonej liczby Wietnamczyków. Bombardowanie Kambodży, które pochłonęło według ostrożnych szacunków Bena Kiernana 50–150 tys. bezpośrednich ofiar i odbywało się za zgodą proamerykańskiego rządu w Phnom Penh, dokonało fizycznego i psychologicznego spustoszenia kraju, wywołując głód i przyczyniając się do masowych mordów pod rządami Czerwonych Khmerów[5][22][23].


Żeby była jasność. USA nie była w stanie wojny z Laosem. Nie wypowiedziało im wojny, nie zapowiedziało. Laos w sumie był neutralny. Po prostu po lasach siedzieli żołnierze Wietnamscy więc Henry uznał że zrzuci tam więcej bom niż alianci użyli w całej II wojnie światowej. Oczywiście zginęło wielu cywilów, ale Henry miał to totalnie w d⁎⁎ie. Jeśli w ogóle nie miał tego w d⁎⁎ie, to raczej się z tego cieszył, w końcu "większy prestiż" i "honor".

Gdy czytam o Henrym, to ciągle przewija się ten sam motyw, jego rada dla prezydentów to "bombardować, nie przejmować się, więcej bomb". Zaraz mi się przypomina słynny skecz Georga Carlina "Nie umiemy zrobić dobrego telewizora, ale możemy zbombardować twój kraj w pizdu!".

A co jak reszta administracji rządowej na to nie przystawała? Henry robił to z Nixonem w tajemnicy. Przed amerykańskim społeczeństwem też, które już nie popierało kontynuowania wojny w Wietnamie, a co dopiero rozszerzania jej i wydłużania. Wg Daniela Elsberga, który ujawnił całą masę informacji w Aferze Waltergate, władze USA (a więc przede wszystkim Nixon i Kissinger) wiedzieli że wojna w Wietnamie jest dawno skazana na porażkę, ale i tak w nią brnęli. Niby że "dla honoru". I jak już w końcu odpuścili tę wojnę, to Henry dostał pokojową nagrodę nobla za zakończenie wojny xD O k⁎⁎wa, to największy polityczny żart jaki widziałem.


 W ciągu 11 lat trwania konfliktu zginęło ponad 50 tysięcy żołnierzy amerykańskich i kilka milionów obywateli krajów Azji Południowo-Wschodniej


https://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Nixon


"Kisinger tymczasem zastanawiał się gdzie najlepiej zbombardować Laos, samolotami B-52"


Wg wikipedii samo bombardowani Kambodży to śmierć 40-150 tys CYWILI.


Kisinger i zwalczanie przeciwników politycznych w USA. Przykład: Nielegalne podsłuchiwanie przeciwników politycznych.

Cytat z Nixona: "To Henry wymyślił te cholerne podsłuchy (...) A Kisinerg odsłuchiwał każdą z tych taśm, upajał się tym"


Henry zbrodnicza dyktatura Pinocheta.

Mimo że USA wydały na pomoc w dojściu do władzy prezydenckiej ich człowieka 2 miliony dolarów, to i tak Chilijcycy wybrali socjalistę. Tak nawiasem mówiąc, oczywiście tacy ludzie jak socjaliści nie sprzyjają wielkiemu biznesowi, a cóż... pisałem już czyj interes reprezentował rząd USA, w tym Henry.


Kisinger: "Nie rozumiem jak mamy stać z boku i patrzeć jak jakiś kraj staje się komunistyczny z powodu nieodpowiedzialności swojego narodu. Kwestie te są zbyt ważne żeby chilijscy wyborcy mogli sami zdecydować"


No więc USA zaangażowało CIA żeby te niszczyło gospodarczo Chile. Z punktu ekonomii dobrze opisywał to Zbigniew Dylewski, jak kogoś to interesuje, nie chce mi się szukać linku.

Ponadto, od siebie dodam, że np. CIA skorumpowało pracowników tirów żeby ci zastrajkowali i tym samym spowodowali problemy gospodarcze w skutek braku transportu. USA. Jak dobrze pamiętam wydało jakoś 10 mln dolarów na destabilizowanie Chile. Tak żeby ludzie zrozumieli że socjalizm jest zły i trzeba go jak najszybciej obalić, bo jakoś bez "pomocy" ze strony USA nie chcieli tego zrozumieć.

Tak się zaczęło przygotowywanie gruntu pod zamach stanu:


Henry:

"Skontaktujcie się z generałami i dajcie im do zrozumienia że rząd amerykański chce rozwiązania militarnego".


A jak militarne, to wiadomo że poleje się krew i się polała. Pucz był krwawy.


O zainspirowanie puczu oskarżany był Henry Kissinger. Sam odrzucał te zarzuty, jednak amerykański autor Robert Dallek, na podstawie taśm z rozmowami Nixona z Kissingerem ponad wszelką wątpliwość wykazał zaangażowanie ich obu po stronie sprawców puczu


Szacuje się, że 11 września zamordowanych zostało co najmniej 3000 ludzi, między 11 a 15 września walki pochłonęły kolejne 5000 ofiar, liczba zabitych i porwanych między 12 a 13 września wynosiła około 6000 osób. W ciągu pierwszych 18 dni od obalenia prezydenta Allende liczba cywilnych ofiar wyniosła 15 000[41]. Jeszcze tego samego dnia żołnierze zaatakowali Politechnikę stolicy gdzie pojmali 600 studentów i profesorów, budynek zrównano z ziemią, w ciągu kilku dni co piąty z 600 aresztowanych został zabity. Zajęto też szpital Perros Lueo gdzie zabito wszystkich lekarzy popierających Jedność Ludową.


Na chwilę po zamachu największe stadiony kraju, Estadio Chile i Estadio Nacional zmieniono w obozy koncentracyjne. Do Stadionu Narodowego w Santiago zostało skierowanych łącznie ponad 130 000 osób, w czasie trzech lat jego istnienia, z czego ponad 2000 zostało zamordowanych, zaś ponad 1000 osób zniknęło bez wieści. Liczbę torturowanych i więzionych bez sądu, w czasie istnienia obozu i już po jego likwidacji szacuje się współcześnie na nie mniej niż 27 000. W pierwszych dniach po zamachu żołnierze zabili 3200 górników w kopalniach w Pedro de Valdivia i Maria Elena. Do 13 września aresztowano minimum sto tysięcy ludzi, dla których utworzono kolejne obozy koncentracyjne, na wyspie Quiriquina, wyspie Dawson i jednej z wysp archipelagu Juan Fernardez. W więzienia zmieniono okręt marynarki „Maipo” i fregatę „Esmeralda”. Wojsko pacyfikuje też w Lota i Coronel. 15 września wojsko bombarduje dzielnice La Hermida, La Legua i Nueva Habana


Przy okazji polecam film "Colonia" z Emmą Watson.


Henry zaś podobno powiedział do Pinocheta, że ten nie popełnił przecież żadnej zbrodni, poza odsunięciem komunistów od władzy. Czyli w sumie dobrze, nie?

Nie k⁎⁎wa, niedobrze, wszystko niedobrze, wy jebane kuce.


Zbrodnicza antykomunistyczna Operacja Kondor.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Kondor

 Według tzw. „archiwów terroru”, w wyniku operacji Kondor zamordowano co najmniej 50 tys. osób, 30 tys. „zaginęło”, a 400 tys. osób zostało uwięzionych. (....)W czasach zimnej wojny operacja Kondor uzyskała cichą aprobatę Stanów Zjednoczonych, co było spowodowane strachem przed marksistowską rewolucją w regionie.(....)Pozostałe notatki dotyczące „wymiany informacji” (poprzez teleks), ujawnione w 2000, opisywały techniki tortur (m.in. podtapianie lub puszczanie nagrań torturowanych osób ich rodzinom). Często używane „loty śmierci” (wyrzucanie osób z lecącego samolotu do morza lub oceanu) w celu pozbycia się zwłok a w efekcie dowodu. Było opisanych również wiele przypadków porwań dzieci


Jeśli po wcześniejszych informacjach zaczynasz podejrzewać że i w tym mógł maczać swoje brudne łapska Kissinger to dobrze kojarzysz:


Henry Kissinger, Sekretarz Stanu w rządzie Nixona, był związany dyplomatycznie z południowoamerykańskimi juntami i świadomy sporządzenia planu operacji.


Według historyka Kennetha R. Maxwella dyplomata Henry Kissinger oraz prezydent USA Richard Nixon mieli wpływ na przebieg tej kampanii.


Kissingerowi przypisywano także zaangażowanie w operację „Kondor”, tajny program represji politycznych i zabójstw wymierzonych w lewicową opozycję na terenie Ameryce Południowej, uzgodniony w 1975 w Santiago przez szefów wywiadu wojskowego Argentyny, Boliwii, Brazylii, Chile, Paragwaju i Urugwaju[28][29]. Po otrzymaniu raportu o operacji „Kondor” Kissinger wstrzymał przekazanie zaangażowanym rządom noty ostrzegawczej w tej sprawie, przygotowanej przez Departament Stanu, na pięć dni przed chilijskim zamachem bombowym w Waszyngtonie na byłego ministra Orlanda Leteliera, głównego krytyka reżimu Pinocheta, tym samym usuwając przeszkodę w zamachu, o którym jednak nie wiedział


Ale tylko wstrzymał... Czytaj dalej co zrobił z kimś innym:


Kisinger jest autorem planu dosłownie mafijnego, dosłownie jakbyście słuchali taśm w których rozmawiają John Gothi, albo jakbyście oglądali odcinek rodziny Soprano, sprzątnięcia generała Rene Schneidera, który był szefem chiijskiego sztabu i był oficerem który był niezwykle wierny którą składał, mianowicie temu że będzie trzymał wojsko daleko od polityki i był odbierany jako fundamentalna przeszkoda przed tym żeby wojsko mogło dokonać zamachu stanu i wziąć władzę zatem z rozkazu Henrego Kisingera zostaje on zamordowany.


Opisuje Marcin Giełzak, notabene historyk


Dalej wikipedia pisze o tym tak:


Wkrótce po opublikowaniu książki Hitchensa Kissinger został pozwany w Waszyngtonie w związku z zabójstwem chilijskiego generała oraz wezwany do złożenia zeznań przez sędziów we Francji (Roger Le Loire (fr)), Hiszpanii (Baltasar Garzón), Argentynie (Rodolfo Canicoba Corral) i Chile (Juan Guzmán Tapia; nie stawił się na wezwanie do sądu w Paryżu opuszczając Francję(en))[50][51].


Inne "dokonania" Henrego.


Brytyjski pisarz Christopher Hitchens dowodził w wydanej w 2001 książce Trial of Henry Kissinger, że były sekretarz stanu powinien być sądzony za zbrodnie wojenne lub ich tuszowanie w Indochinach, Bangladeszu, Chile, Timorze Wschodnim i na Cyprze


O Bangladeszu mi się to i owo obiło o uszy, mordercza historia w c⁎⁎j. O reszcie nic nie wiem, więc się nie podejmuję nawet pobieżnego opisywania.


Niestety czasem w historii źli wygrywają i to jest taki przykład.

Skurwiel zaś zdechł jakoś tydzień temu, w wieku dopiero 100 lat i ze starości, a powinien w więzieniu.

Zdechł, a nie zamarł, jak słusznie poprawia ralinder: https://www.youtube.com/watch?v=aWiiNjQiBu0

Przerażającą ciekawostką jest to, że nawet tak niby "lewicowy" prezydent jak Barack Obama, również dawał wyrazy cenienia Henrego. Niewątpliwie miał on o polityce zagraniczej olbrzymie pojęcie, trudno żeby nie miał skoro miał takie w tym doświadczenie, jak nikt inny, tym bardziej że miał dużo tajnej wiedzy (przecież sam ją utajał). Ale był to zbrodniarz. No i trzeba dodać że stricte prokapitalistczny, antykomunistyczny zbrodniarz. Nie jakiś kuc, bo o żadną ideologię tego psychola raczej nie posądzam, a przynajmniej nie sądzę że to mogło być dominującą jego motywacją. Po prostu korporacje mu płaciły, a on nie oglądał się na ludzi niżej.

Henry uważał za naturalne że świat ma się podzielić na bloki mocarstw, że mocarstwa mogą sobie pożreć słabsze państewka. I tak dla niego normalna sprawa że Ukraina jest pożarta przez Rosję. Istnienie Polski to dla niego również bezsens.... On uznawał kult siły. Zabawne że dostał od Polski nagrodę w roku 97. W ogóle on został obsypany nagrodami. Tylko że te nagrody mają charakter polityczny, takie lizuzostowo. Polska chciała do NATO, obrało kurs na zachód. Sami oceńcie.

Zawodowi politycy to dyplomaci i czasem mogą nagradzać kogoś kogo nienawidzą, dla dobra swojego kraju, bo Polsce w sumie Henry nic nie zrobił, jak i USA w całej swej historii, więc naturalnym jest kojarzenie w Polsce jako wroga Rosję, albo Niemcy. Ogólnie Europa z jakiegoś powodu ma spokój z USA, nawet gdy czasem rządzą socjaliści. Różnie to się tłumaczy. Zbigniew Dylewski tłumaczy to Doktryną Monroe. Nie wiem ile w tym teorii spiskowej, ile legitnego uzasadnienia, ale tak to już jest.

Fotka jest z czegoś co lubią szury, czyli z Forum Ekonomicznym w Davos, z roku 2008. Taki wyglądająco niegroźnie stary dziadzia w garniturze.


Podobny mój wpis:

https://www.hejto.pl/wpis/o-czym-sie-nie-dowiesz-ze-skrajnie-prawicowych-mediow-takich-jak-kanal-quot-wojn


#antykapitalizm #polityka

39ec09be-8721-40d6-8587-d696245ad857

@Matkojebca_Jones

A wiesz,ze mogles byc zydem i czlonkiem partii nsdap?

@VanQuish

Na tym polega wielka polityka- cos czego polacy nigdy nie zrozumieja.

Nie ma sentymentow,nie ma moralnosci,sa tylko wielkie interesy.

@Matkojebca_Jones

Odnosze sie do twojego komentarza:

Zabawne że Nixon regularnie wysrywał antysemickie wypowiedzi, ale i tak blisko współpracował z Kissingerem. Mówił o nim "mój żydek".

@VanQuish

Przeciez 99% powstan i rewolucji wybuchalo bo ciemnota nie miala co do garow wlozyc. Przecietny obywatel ma w d⁎⁎ie czy jest demokracja czy inny zamordyzm- dopoki ma co jesc i moze sobie pozwolic na wiecej to jest szal cial.


Powiem tak: niewolnictwo upadlo bo bylo niewydolne.


I w wielkiej polityce kazdy ma usmarowane rece w gownie- bo na tym polega ta praca.

Tak samo w wielkim biznesie.

Moralnosc jest dobra,zeby ludzi za morde trzymac.

Zaloguj się aby komentować

Zmarł Henry Kissinger - antykomunistyczny zbrodniarz, wpływowy przez dekady w USA.

Można go porównać do Putina, tylko że Putin nie odpowiada za śmierć tak dużej ilości ludzi i nie odpowiada za aż tyle zbrojnych konfliktów.


#antykapitalizm #polityka

Zmarł Henry Kissinger - antykomunistyczny zbrodniarz, wpływowy przez dekady w USA.


@Matkojebca_Jones Rzucając taki tekst, przydałoby się abyś wymienił zbrodnie jakie popełnił, i przykłady ofiar, za jakie ponosi odpowiedzialność.

Zaloguj się aby komentować

Wyjątkowo powiem, że stoję po stronie Elon Muska w jego sporze z reklamodawcami. Media społecznościowe są dziś rzeczywiście miejscem debaty publicznej i fakt, że wielkie korporacje mają tak silny wpływ na to jaka treść jest dopuszczalna na tych platformach uważam za co najmniej niepokojące. Wielkie korporacje poprzez reklamy wpływają też na inne media jak telewizje, radia czy gazety. Zwycięstwo Elona byłoby pewną zmianą na drodze wyzwolenia dyskursu spod ich panowania. Oczywiście jego absolutna wolność słowa to jakiś żart, ale to nie wielkie firmy powinny ustalać zasady co jest dopuszczalne, a co nie.


#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #twitter #elonmusk

17d8e4bf-feb6-4d4a-acb2-301a43e592be

W zasadzie już teraz żyjemy we wczesnym stadium cyberpunka (inżynieria społeczna, drony bojowe, wojna hybrydowa, rozszerzona rzeczywistość, masowa inwigilacja nie przez rządy, a przez wszechmogące korporacje).

@Al-3_x A fakt, że Musk może dowolnie wpływać na treści w swoim X i nawet się o tym nie dowiesz, zupełnie Cię nie niepokoi? Bo Musk i jego zgraja to nie korporacja, ale grupa radosnych hippisów oddanych bez reszty idei wolności?

Zaloguj się aby komentować

Jak uważacie, że downsizing to najbardziej cwany numer sprzedawców i producentów to obczajcie taki numer co się nazywa skimplflacja.


Downsizing ma dwie wady - po pierwsze prędzej czy później ktoś zauważy, że 500 ml zmieniło się na 450 i zacznie kręcić gównoburze w internecie. Po drugie - opakowanie makaronu zmniejszyć łatwo. Ale powierzchnię sklepu już nie bardzo xD


Ale skoro nie można zmniejszyć to można przecież... zmienić.


Fakt, że w produkcie zamiast 15% masła i 10% oleju palmowego zmieniło się w 13-12 nie musi być nawet odnotowany na opakowaniu. A nawet jeśli będzie, to trudniej go zauważyć.


A sklep? Powierzchni nie zmniejszymy. Ale możemy np obciąć załogę. I zamiast 3 kasjerek obsługują nas dwie. Albo towar zamiast w nocy jest rozkładany podczas dnia.


To takie moje #zalesie po wczorajszym staniu w kolejce w Biedronce, obok nierozpakowanej palety z pomarańczami. I trochę #antykapitalizm

@loginnahejto.pl To bardzo dawna praktyka. Już w dzieciństwie pamiętam jak po⁎⁎⁎⁎ne nam się wydawało że paczka czipsów jest taka duża a tych czipsów tam tak mało. Starczyłoby spokojnie trzykrotnie mniejsze opakowanie.

Kapitalizm polega na oszustwie, im bardziej rozwinięta gospodarka tym bardziej. Chodzi o to żeby ten kupujący/inny kontrahent miał iluzję że dostaje więcej niż dostaje naprawdę. Stąd też wielu ludziom się wydaje że kapitalizm jest lepszy niż jest. Im więcej wiedzy o świecie, ekonomii, technologii, tym większa niechęć do kapitalizmu.

Za duże opakowania to tylko nadmiar śmieci i niepotrzebny koszt. No ale to tylko głupi przykład. Podobna kwestia to rzeczy których człowiek nie jest w stanie sprawdzić i ocenić, bo nikt nie jest ekspertem od wszystkiego. Ludzie nie czytają umów kredytowych jakie biorą, średnio znają stan samochodu używanego jaki kupują itd.

Kiedyś sprawa była prostsza. "Jaki koń jest każdy widzi" - to działało realnie w praktyce, wszystko było prostsze, bo produkty były proste. Jeśli gospodarka jest rozwinięta to kupuje się kota w worka, a ponadto płaci za iluzję.

Albo zadbamy żeby państwo takie rzeczy co najmniej normowało, albo ludzie będą dymani.

Jak jak już pisałem, w ogóle jestem za tym żeby podstawowa tania żywność była darmowa.

Ja kiedys tak pi razy oko liczylem z czego wynika takie dzialanie biedry.

Zatrudnienie dwoch nowych pracownikow do kazdego sklepu( i placic minimalna,a sklepow masz ponad 3000) to sa koszty rzedu 300-350 milionow zlotych rocznie.

Na samych dodatkowych pracownikach.

A reorganizacja tego?

Widocznie wola wyrzucic produktow za 100-150 milionow- bo i tak to sie zwyczajnie oplaca.

@loginnahejto.pl To co najbardziej nie podoba mi się w Biedronce to nieprzejrzyste promocje, np. (przykład zmyślony dla podkreślenia absurdu): "jak kupisz 3 opakowania, to czwarte masz o -50% taniej, ale tylko w dniach 4-5 grudnia i tylko z kartą Biedronka". Trzeba stać przed etykietą z ceną i kminić dopisek małymi literkami, współczuję ludziom ze słabym wzrokiem.

Zaloguj się aby komentować

Razi mnie bezczelność napisów typu „zaprojektowano w PL”, „german design” czy „designed in california”. Skoro już wyrzucili produkcję do jakichś sweat shopów w bandyckich krajach to niech zamkną gębę. Albo się pochwalą gdzie zyski rozliczają, bo to dopiero może egzotykę przywołać.


A najlepsi byli ci youtuberzy co sprzedawali koszulki z napisem „zaprojektowano w Polsce, wyprodukowano u naszych przyjaciół w Bangladeszu”. Nóż się w kieszeni otwiera.


#zalesie #antykapitalizm

9600ec2c-f8d2-4e0e-89d6-37a837590b16

@loginnahejto.pl produkcja ubrań w Bangladeszach i innych mnie wkurza niesamowicie, ponieważ kiedyś Łódź była ogromnym centrum włókienniczym Europy - super jakość, super specjaliści. Dzisiaj pozostały niedobitki tego całego przemysłu włókienniczego. Polecam ogólnie polskich producentów odzieży, którzy szyją w PL, z produkcji PL - bo o ironio, jest na prawdę wysokiej jakości, dobra. Może to nie level wloski, ale i tak bym powiedziała, że światowy.

A ci wyzyskiwacze giganci to w ogóle temat rzeka - mega dużo wypadków w krajach 3 świata, ludzie pracują po 12 h za głodowe stawki, zarabiają tylko na chleb. Żeby Jessica w UK co miesiąc miała nową spódniczkę. Ktoś to powinien ogarnąć - bo kiedyś kupowało się ciuch i starczał na 10 lat, czasem na 20. Mam ubrania sprzed 20-30 lat, które dalej są super jakości - moja matka je nosiła, a teraz ja noszę. Nic co kupię dzisiaj w sklepie nie przetrwa 30 lat. Dosłownie nic. Dużo się mówi o "sustainability", ale w praktyce to mamy tylko produkcje i zysk, środowisko i ludzie się nie liczą. Sama zaczęłam kupować rzeczy droższe, ale takie co starczą na lata.

Zaloguj się aby komentować

Pozostając w temacie dystopijnych wizji przyszłości przedstawiam kolejny ciekawy artykuł.


‘We will coup whoever we want!’: the unbearable hubris of Musk and the billionaire tech bros


Billionaires, or their equivalents, have been around a long time, but there’s something different about today’s tech titans, as evidenced by a rash of recent books. Reading about their apocalypse bunkers, vampiric longevity strategies, outlandish social media pronouncements, private space programmes and virtual world-building ambitions, it’s hard to remember they’re not actors in a reality series or characters from a new Avengers movie.


Unlike their forebears, contemporary billionaires do not hope to build the biggest house in town, but the biggest colony on the moon, underground lair in New Zealand, or virtual reality server in the cloud. In contrast, however avaricious, the titans of past gilded eras still saw themselves as human members of civil society. Contemporary billionaires appear to understand civics and civilians as impediments to their progress, necessary victims of the externalities of their companies’ growth, sad artefacts of the civilisation they will leave behind in their inexorable colonisation of the next dimension.


Na wstępie mamy opisane jak bogaci ludzie w ostatnich latach zaczęli mieć coraz większe ambicje co do kierowania i budowania naszej cywilizacji.


What evidence we do see of their operations in the real world mostly take the form of externalised harm. Digital businesses depend on mineral slavery in Africa, dump toxic waste in China, facilitate the undermining of democracy across the globe and spread destabilising disinformation for profit – all from the sociopathic remove afforded by remote administration.


Tutaj jest opisane, że współcześni szefowie technologicznych korporacji nie mają problemu ze współpracą z totalitarnymi reżimami i dewastowaniem naszego środowiska.


Zuckerberg had to go all the way back to Augustus Caesar for a role model, and his admiration for the emperor borders on obsession. He models his haircut on Augustus; his wife joked that three people went on their honeymoon to Rome: Mark, Augustus and herself; he named his second daughter August; and he used to end Facebook meetings by proclaiming “Domination!”


 It’s that sort of top down thinking that led Zuckerberg to not only establish an independent oversight board at Facebook, dubbed the “Supreme Court”, but to suggest that it would one day expand its scope to include companies across the industry.


Ponownie artykuł wskazuje, że Zuckerberg wzoruje się na pierwszym cesarzu rzymskim nie tylko w wyglądzie ale i zachowaniu.


At least Zuckerberg’s anti-democratic measures are expressed as the decrees of a benevolent dictator. Musk exercises no such restraint. In response to the accusation that the US government organised a coup against Evo Morales in Bolivia in order for Tesla to secure lithium there, Musk tweeted: “We will coup whoever we want! Deal with it.”


Artykuł sugeruje, że Zuckerberg stara się aspirować do roli życzliwego dyktatora gdy Elon Musk jest jeszcze gorzy.


This is unprecedentedly broad, or what could be called “horizontal” power. It is success across such a wide spectrum that has given today’s tech billionaires false confidence in the extent of their own expertise. Gates, who regularly dispensed advice on vaccines and public health in television interviews, eventually issued a report in which he graded each country’s pandemic response as if he were a school teacher who knew better than every nation’s department of health (no one got an A).


Wspomniane są też działania Gatesa w kontekście szczepionek gdzie stawiał się jako objawiony autorytet w tej sprawie nawet jeśli nie miał w tym żadnych kompetencji.


Thiel directly quotes Nietzsche to argue for the supremacy of the individual: “madness is rare in individuals, but in groups, parties, nations, and ages it is the rule”. In Thiel’s words: “I no longer believe that freedom and democracy are compatible.” This distorted image of the übermensch as a godlike creator, pushing confidently towards his clear vision of how things should be, persists as an essential component of The Mindset. You don’t get hockey stick stock charts without such totalised, dominion thinking.


Ogólnie krytykowany jest wizerunek nowych technologicznych półbogów na jakich obecnie się kreuje nowe pokolenie biznesmenów, które prowadzi do tego, że ówcześni miliarderzy coraz bardziej postrzegają sie jako lepszych od zwykłych ludzi, a przez to uprawnionych do kierowania losem maluczkich.


This is not capitalism, as Yanis Varoufakis explains in his new book Technofeudalism. Capitalists sought to extract value from workers by disconnecting them from the value they created, but they still made stuff. Feudalists seek an entirely passive income by “going meta” on business itself. They are rent-seekers, whose aim is to own the very platform on which other people do the work.


To z kolei prowadzi do rozwoju nowego feudalizmu gigantów technologicznych. Tak o to wygląda późni kapitalizm.


#antykapitalizm #revoltagainstmodernworld #polityka

@Al-3_x Ot alienacja miliarderów. Kluczowe zdanie:

it’s hard to remember they’re not actors in a reality series or characters from a new Avengers movie / trudno pamiętać, że nie są to aktorzy z reality show ani postacie z nowego filmu Avengers.

Problem polega na tym,że oni (miliarderzy) chyba też o tym odrobinkę zapomnieli


A technofeudalizm - no brawo, co za niespodzianka,wielki kapitał monopolistyczny zamiast konkurować działa jak średniowieczni feudałowie. Rzecz nie jest dla mnie nowością.

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu ja i @dsol17  mieliśmy dyskusje w temacie tego jaka przyszłość nas czeka. Gdy on raczej skłaniał się do totalitaryzmu rodem z roku 1984, ja bardziej opowiadałem za wizją z nowego wspaniałego świata. Tu jest dość ciekawy artykuł w tym temacie.


Piotr Gociek: Huxley i Orwell – dwie drogi, jedna przyszłość


„W pochodzącym z 1927 roku eseju przekonywał, że stosowanie technik przemysłowych – takich jak standaryzacja i masowe wytwarzanie – w odniesieniu do nowych środków przekazu (radio, kino, płyty gramofonowe) przyczyniło się do powstania kultury popularnej pozbawionej wartości artystycznych”. Równie niepokoiło go sprowadzenie jednostki do roli nieistotnego trybika w machinie, zarówno w procesie „fordyzacji”, jak i w wersji sowieckiej, gdzie jednostka jest niczym, masa wszystkim, a sprawą kluczową jest to, jak masami sterować.


W miarę pisania rzecz robiła się coraz poważniejsza. „Standaryzacja i masowe wytwarzanie” nie tylko dzieł kultury, ale i nowych obywateli, odpowiednio posortowanych i zaprogramowanych do pełnienia osobnych ról społecznych – to jeden z najbardziej niepokojących elementów wizji Huxleya. 


To już jest coś co moim zdaniem możemy obserwować już teraz. Przyszłości jednak której się boje została dość dobrze opisywana tutaj.


Francis Fukuyama w książce „Koniec człowieka. Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej” (2002, wyd. polskie 2004) stawia tezę, że wolność i równość praw jednostek stoi z obliczu zagrożenia wywołanego rozwojem biotechnologii i nowej eugeniki. Dążenie do poprawiania człowieka w retorcie jest drogą do stworzeniu nowych nierówności, do podziału na nielicznych „ulepszonych” i „upośledzoną” resztę.


Powstanie nowej elity ulepszonych genetycznie i technologicznie nadludzi w ramach kapitalistycznej oligarchii to coś czego nie chciałbym doświadczyć. Praktycznie będzie to oznaczać przegraną sprawę dla całej reszty. Stąd moje obawy co do rozwoju technologi czy sztucznej inteligencji bo wiem komu będzie ona służyć.


W starym świecie biedny może zostać bogatym, jeśli okaże się pracowity lub zaradny; w ekstremalnej wersji: kiedy zbuntuje się i odbierze bogatemu. Niewykształcony może posiąść wiedzę, cherlawy zdobyć tężyznę fizyczną i tak dalej. W nowym świecie, w którym już na etapie projektowania nowych obywateli stosuje się segregację dla celowości, bariery są nieprzekraczalne. Projektowani jak przedmioty do pełnienia różnych funkcji obywatele stają się przedmiotami. 


Huxley ze swoją wizją staje się jednym z ojców nowoczesności XXI wieku. Pamiętajmy jednak, że uzupełnia metodę „twardą” (hodowlę i projektowanie do odpowiednich zadań nowych jednostek), także metodą „miękką” – wprowadza warunkowanie farmakologiczne, psychologiczne, propagandowe; wprowadza somę, która niweluje ewentualny niepokój duchowy „nowego człowieka”. Tworzy w ten sposób skrzyżowanie idealnego niewolnika z idealnym konsumentem.


To również się już dzieje moim zdaniem. Tylko zamiast narkotyków, mamy media społecznościowe które skutecznie uzależniają od siebie i manipulują ludźmi.


Czyż media masowe ze szczególnym uwzględnieniem mediów społecznościowych nie są współczesnym odpowiednikiem somy? Czyż nie za ich pomocą odbywa się wzbudzanie fal miłości, nienawiści, ekscytacji i odrazy? Czy nie służą osiągnięciu stanu obojętności przez przebodźcowanie?


Tu jest też argument który wyłożyłem @dsol17 . Środki propagandowe bywają skuteczniejsze niż rządzenie przez brutalny przymus rodem z nazistowskich Niemczech czy ZSRR.


Bogatsi o doświadczenia ostatnich dekad przychylnie spoglądamy na argumentację Huxleya, który pisał do Orwella że jego zdaniem łagodniejsze metody okażą się „skuteczniejsze niż pałki i kajdany”, a nowi władcy ludzkości „wmawiając swoim poddanym umiłowanie niewoli, będą mogli zaspokoić swoją żądzę władzy równie skutecznie, jak zmuszając ich do posłuszeństwa przemocą”.


Wszystko to jednak odbywa się dość jawnie. Nie potrzeba do tego żadnego spisku. Wystarczył sam kapitalizm. Choć sam artykuł nie odbiera tu świadomym działaniom samych elit.


Miał Huxley pretensje do Orwella, że nierealistycznym konceptem jest pozostawienie pod wpływem agresywnej propagandy i ciężkiej manipulacji jedynie kilkunastu procent społeczeństwa z „Roku 1984”. Wskazywał, że praktyka stalinowska wykazała, że wszyscy muszą być poddani takim procesom. Lecz czy dziś przypadkiem, ujmując metaforycznie, Partia Wewnętrzna, czyli kształtująca świat wąska najwyższa elita, nie wpływa w podobny sposób na Partię Zewnętrzną, czyli elity niższego szczebla (polityczne, kulturalne, naukowe), stawiając sobie za cel przede wszystkim kształtowanie świadomości owych elit, bo to one zajmą się już dalej doglądaniem proli w odpowiedni sposób?


Tak czy inaczej przeraża mnie wizja nowego systemu kastowego w tworzonego w ramach nowej technokapitalistycznej maszyny.


#revoltagainstmodernworld #antykapitalizm #polityka #przemyslenia

@Al-3_x Przyszłość to dość szeroki termin. W najbliższej przyszłości to się zapowiadają wojny konwencjonalne lub ekonomiczne, kto będzie pracował na kogo i gdzie będzie globalny dobrobyt. Co do rozwoju AI, to może będzie kapiszon na miarę blockchaina i lotów na Marsa. Cieszy przynajmniej to, że może praca umysłowa będzie łatwiejsza do zastąpienia od fizycznej. Zwłaszcza jeśli chodzi o grafikę komputerową lub programowanie. Kuce się trochę uspokoją.

@Al-3_x Odpowiedź na pytanie "NWŚ czy 1984" to oczywiście bardzo uproszczony, ale zaskakująco często trafny probierz tego czy mamy do czynienia z alternatywnym wobec mainstreamu krytykiem współczesnej kultury czy powtarzającym foliarskie memy kontrarianinem.

@Al-3_x Dobre argumenty za twoją wersją,ale @malkontenthejterzyna dał ci dobrą odpowiedź.


Tyle,że:

A masy? Są po prostu opuszczone. To nie ludzie przyczyniają się do rozwoju, więc jaki jest sens wydawania pieniędzy na sprawy socjalne np. powszechną opiekę medyczną, czy edukację?


Z drugiej strony możliwe jest, że ludzka kontrola nad maszynami zostanie utrzymana. W takim przypadku przeciętny człowiek będzie mógł mieć kontrolę nad niektórymi ze swoich maszyn, jak samochód czy komputer osobisty, lecz kontrola nad dużymi systemami maszyn spoczywać będzie w rękach wąskiej elity – dokładnie tak jak wygląda to dzisiaj, jednak z dwiema różnicami. W wyniku udoskonalonych technik elita uzyska większą kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna, masy staną się zbędnym, bezużytecznym ciężarem dla systemu. Jeżeli elita będzie bezwzględna, może po prostu zdecydować się na eksterminację masy ludzkości. Jeżeli będzie humanitarna, może użyć propagandy lub innych psychologicznych bądź biologicznych technik w celu redukowania liczby urodzin aż do wymarcia ludzkości, pozostawiając świat elicie. Jeżeli elita składać się będzie z liberałów o miękkich sercach, może zdecydować się na odgrywanie roli dobrego pasterza dla pozostałej części ludzkiej rasy. Będzie im się wydawać, że potrzeby fizyczne każdego zostały zaspokojone, wszystkie dzieci dorastają w odpowiednich psychologicznie warunkach, każdy ma swoje hobby, które go zajmuje, a każdy kto może stać się niezadowolony przechodzi “leczenie” eliminujące jego “problem”. Oczywiście życie będzie tak pozbawione celu, że ludzie będą musieli być poddawani biologicznej bądź psychologicznej inżynierii usuwającej potrzebę procesu władzy lub przekształcającej ją w jakieś nieszkodliwe hobby. Te wyinżynierowane istoty ludzkie mogą być w takim społeczeństwie szczęśliwe, lecz z całą pewnością nie będą wolne. Ich status zostanie zredukowany do statusu zwierząt domowych.


Manifest Unabombera; 174.

Niestety co do tego ma rację.


Fakty są takie,że rozwiązania które proponują tacy jak Harari dążą do opanowania mas ludzkich w sposób bezwzględny celem późniejszej eksterminacji lub "redukcji do zwierząt domowych".


Przyczyną dla której uważam,że rozwiązanie takie jak "Rok 1984" jest tu prawdziwsze niż to Huxleya jest takie,że można kontrolować za pomocą środków jaką podał Huxley część,nie można tak jednak kontrolować wszystkich. Kluczowe dla wizji Huxleya było to,że zanim zrealizowano utopię "nowego wspaniałego świata" wszyscy którzy stawiali opór zostali wcześniej eksterminowani.


W praktyce nawet to założenie o eksterminowaniu wszystkich zwolenników wolności niczym marwellowska hydra w filmie Zimowy Żołnierz (Captain America: Winter Soldier) jest... no nieco trudne.


Już nie mówiąc o tym,że w nowoczesnym społeczeństwie to osobniki konformistyczne są z reguły tymi które są statystycznie mniej kreatywne i bardziej marnotrawią zasoby. Wytrenowanie posłusznego narzędzia to nie jest problem na przyszłość, problemem jest uzyskiwanie nowych lepszych rozwiązań i testowanie wad rozwiązań starych.

Zaloguj się aby komentować

Bezrobotni odgrywają ważną role w systemie kapitalistycznym. Dzięki nim kapitalista może zastosować pewnego rodzaju szantaż wobec pracownika. Albo godzi się on na warunki jakie są mu dyktowane, albo ma 10 innych na jego miejsce. Liczba bezrobotnych zwiększa i zmniejsza się w zależności od sytuacji ekonomicznej. W czasach dobrobytu kapitalista stara się rozszerzać działalność i zatrudniać ludzi by w czasie kryzysu dokonać redukcji kosztów poprzez dokonanie zwolnień. Potem znowu jest skłonny zwiększyć zatrudnienie, ale do tego czasu koszt utrzymania bezrobotnych ponosi państwo. W tym sensie socjal pozwala utrzymać się tym ludziom przy życiu by mogli być użyteczni dla kapitalisty w przyszłości. Nie jest więc tak, że dawanie socjalu szkodzi wolnemu rynkowi. Inną sprawą jest, że nadmierne nierówności powodują konflikty w łonie społeczeństwa, a tego elita stara się uniknąć.


#antykapitalizm #ekonomia

1af42869-447c-49b3-9030-416e661bf716

@Al-3_x Kapitaliści (i ogółem prawacy) po dekadach doświadczeń dojrzeli że muszą dać minimalny socjal żeby nie było rewolucji, żeby mogli w spokoju wyzyskiwać ludzi, na tyle na tyle to zaakceptują i nie ma szczególnych zagrożeń ze strony klasy pracującej. Nie tylko jakimś śladowym socjalem kupuje się stabilność polityczną potrzebną do robienia biznesu.

Wyższe warstwy społeczeństwa jednocześnie kontrolując media i debatę publiczną starają się przekonać proletariat żeby ten nie miał ani apetytu, ani ambicji i najlepiej żeby żarł się nawzajem, albo był pogrążony w bzdurach, byle tylko jego zainteresownaie/hej nie był w kierunku kapitalistów (lepiej mniejszości narodowe, geje, feministki, ekolodzy, "nieroby" itd).

Niektórzy nadmiernie to łykają i myślą: "skoro to takie ekonomiczne, to pójdźmy mocniej w ten kapitalizm". No i tak prawica kontrolując mainstrim hoduje sobie skrajną prawicę i tak od lat (szczególnie w Polsce) oglądamy kłótnie prawicy ze skrajną prawicą, albo po prostu z inną prawicą (PiS, PO, Konfederosja). Prawica ze skrajną prawicą tak naprawdę działają na swoją korzyść nawzajem, napędzając się wzajemnie, tworząc fałszywy pluralizm przy jednoczesnym wpojeniu że jest tylko jeden słuszny kierunek, który najprościej określa się mianem kapitalizmu.


Nie jest więc tak, że dawanie socjalu szkodzi wolnemu rynkowi. Inną sprawą jest, że nadmierne nierówności powodują konflikty w łonie społeczeństwa, a tego elita stara się uniknąć.


No tak. Chociaż skrajna prawica chce to tłumić zamordyzmem (nakłady na wojsko, policję, brutalne kary fizyczne, śmierci, obniżanie wieku dla kar jak dla dorosłych itd).

Przykład to chociażby Mileia czy k0nfederosja. USA będące krajem nierówności (a więc i przestępszości) ma jednocześnie rekorodową ilość więźniów.


Nie jest więc tak, że dawanie socjalu szkodzi wolnemu rynkowi


Nieprawda. Oczywiście że szkodzi wolnemu rynkowi.. Socjal jest sprzeczny z ideologią wolnego rynku (przynajmniej tego w wydaniu prokapitalistycznym, czyli najpopularniejszej jego wersji). Wolny rynek odrzuca ingerencję państwa.


No a wracając do socjalu, no to koszt zasiłków dla bezrobotnych (nawet jeśli przyjąć również wszelki inny socjal jaki pobierają bezrobitni, taki jak 500+ itp) to jest w skali państwa tubo niski, a nie danie go spowodowałoby przestępczość i patologie, a mimo to nie przeszkadza to różnym szukaczom "oszczędności" wykrzikiwać jak to trzeba to ciąć.

W rzeczywistości nie chodzi o tylko o skrajne podejście do oszczędzania pieniędzy przedsiębiorców (chociaż to też) ale też o utrzymywanie jak najgorszej sytuacji bezrobotnych, tak żeby pracownicy byli skłonni podejmować prace za głodowe pensje, bali się zwalniać z pracy (strach przed nieznalezieniem nowej, lepszej, ekonomiczniejszej i korzystniejszej pracy).

Normalnie rotacja pracowników pozwala na znalezienie przez pracownika optymalnej pracy, i jeśli 99 pracowników znajdzie lepszą pracę, ale jeden wdepnie w gówno i zostanie przez dłuższy czas bezrobotnym, to i tak jest to dla ogółu korzystniejsze (pozostałe 99% ma lepszą pracę, lepiej płatną, wygodniejszą, lepiej wykorzystującą ich kompetencje, po porostu ekonomiczniejszą). Więc zrzucenie się na tego bezrobotnego jest korzystne, tym bardziej że zwiększa się siła negocjacyjna pracowników dzięki zasiłkom (wyższe dla nich zarobki).

No ale i tak w Polsce mamy pełno januszostwa do potęgi, prezentują takie media burżuazyjne, a w konsekwencji ci co wygrali nowe wybory: Hołownia i KO, które chcą odebrać 500+ dla niepracujących dzieci, czy tam rodziców.

W rzeczywistości janusz będzie miał jeszcze większą władzę w tym kapitalizmie niż ma, gdyż obecnie może zwolnić pracownika i pozbawić go pensji. Potem janusz swoją decyzją będzie mógł pozbawić człowieka świadczeń od państwa, czyli janusz będzie decydował czy państwo da socjal czyjemuś dziecku czy nie. Będzie miał możliwość pozbawienia go.

Taka prywatyzacja świadczeń socjalnych.

Sytuacja tym bardziej chora i niesprawiedliwa, że to nie janusze składają się na ten socjal nad którym zyskają kontrolę, tylko pracownicy składają się w składkach i podatkach na innych pracowników (tudzież bezrobotnych).

Nawet odrzucając lewicową teorię o wyzysku (ja nie odrzucam) to w Polsce podatki i tak są regresywne, czyli przedsiębiorcy płacą niższe procentowo podatki niż pracownicy.

Nie mylisz przedsiębiorców/pracodawców z kapitalistami? Kapitalista chyba nie potrzebuje pracowników / bezrobotnych, a jedynie kapitału i wiedzy inwestycyjne jak go pomnazac bez względu na sytuację gospodarczą. Przyklad: inwestor gieldowy, trader walutowy itd.

Zaloguj się aby komentować

Super film od Uwaga Naukowy Bełkot: https://youtu.be/YX1X\_MBZcv8?si=7rJ7zhuf37tngU0s


Rozumiem i zgadzam się z konkluzjami poza jedną - że filmy Pana Dawida powinny być promowane przez algorytm.


Otóż cała idea informatycznych megakorporacji to bycie "obiektywnymi aktorami rynku". Na tym polega dystopia cyberpunka.


Odzwyczailiśmy się od myślenia, że treści które są nam serwowane nie powinny dla naszego dobra wyłącznie generować jak największego zysku z reklam, sponsorów i akcji otaczających znaną personę.


Bo czy Pan Dawid tego chce czy nie, większość społeczeństwa ma w d⁎⁎ie poszerzanie wiedzy o świecie. Jego treści generują mniej pieniędzy na minutę? No to nie będą promowane.


Czy algorytm YouTube powinien być misyjny? Kontrolowany przez kogo? Czy filmy z teoriami religijnymi negującymi ewolucję też powinny być promowane? To nie jest takie "hop siup" żeby po prostu "promować dobre treści".


Ale jeśli to do Pana dotrze, to polecam swoim subskrybentom zasugerować podawanie Pana treści dalej, na inne portale. Być może z własnym komentarzem, żeby zachęcić nowe osoby do zapoznania się z Pana twórczością.


Z wyrazami szacunku,

wombatDaiquiri z hejto.pl


#youtube #programowanie bo w sumie jestem ciekaw czy ktoś ma pomysł na lepszy algorytm niż cokolwiek teraz jest w YT #socjologia #filozofia #antykapitalizm

@wombatDaiquiri jedna kwestia którą poruszył jest wg mnie bardzo ważna - na YT nie mamy podziału na kategorie. A raczej na wystarczającą ilość kategorii. Przez to trudniej po prostu na bardziej niszowe filmy popularnonaukowe trafić, bo algorytm ich nie zaproponuje a samemu się nie znajdzie.

@wombatDaiquiri Nie oglądałem całości jego żali, ale w tym co obejrzałem to mówił że nie oczekuje żeby promować jego filmy, ale raczej żeby było jakieś narzędzie żeby się wybić inne nić click bajt.


Osobiście mam to gdzieś, niech ludzie sobie oglądają co chcą, przy czym reklamy to rak.

No, może możliwość wyszukiwania w kategoriach by się przydała, ale jakoś nie przekonuje mnie koleś mający 700 tys subskrybcji że z filmami popularnonaukowymi się nie da.

Sam film wygląda mi jak jeden wielki click bajt. Tak się jakoś "przypadkiem" złożyło że ma znacznie więcej wyświetleń niż wcześniejsze jego film i to ten film akurat sam podajesz dalej.

@wombatDaiquiri niektórzy twórcy wpadają w pułapkę ciągłego rozwoju i zwiększania jakości. Kończą się krótsze i prostsze formaty, które przyciągają większość widzów, a twórcy sami przenoszą swoje życie zawodowe na youtuba, bo widzą, że pieniądze się zgadzają.


Twórcy nie są gotowi na pracę poprzez ciągłe pokazywanie swojej twarzy i jednocześnie nie mają drogi wyjścia, bo wszystko inne co mogą robić nie przyniesie tyle siana co youtube. Dodatkowo rosną koszty produkcji, bo zwiększanie jakości niesie za sobą potrzebę zatrudniania wielu osób. Rozrastają się szybko, jednocześnie nie ogarniając jak przy zachowaniu zdrowia psychicznego kontynuować pracę w mediach.


Bycie rozpoznawalnym niesie za sobą masę konsekwencji i oni pewnie sobie myślą, że spoko, poradzą sobie, a w sumie to nawet fajnie. Potem ich dzieciak jest przez to gdzieś gnojony i smutna żaba, co się dzieje.


Ciągły rozwój to nie tylko większe pieniądze, ale też większa odpowiedzialność i konsekwencje pokazywania się ciągle w internecie, i wydawałoby się, że to dość oczywiste, ale mnóstwo osób ma parcie na bycie popularnym i chyba to ignoruje. Więc no mi jest trochę szkoda, a trochę nie.


A ten płacz, że yt nie daje mu narzędzi, bo on chce być w karcie na czasie - no k⁎⁎wa każdy chce, bo to się przelicza na szekle


Edit: no np ten ostatni film o ołowicy - musiał jechać do szwecji żeby takie coś nakręcić? gówno, nie musiał i nikt by nie płakał. Ciągle chcą więcej, większa jakość i większe oczekiwania, bo się przecież do tej pory się napędzało... to przez poprawę jakości... prawda? where my money

Zaloguj się aby komentować

W kontekście teorii spiskowych typu NWO wysuwam też ten zarzut, że one zwykle snują wizje przyszłości rodem 1984 roku. Takie coś rzeczywiście się realizuje w Chinach. Ja jednak uważam, że bardziej czeka nas scenariusz Nowego wspaniałego świata Huxley'a. On sam pisał do Orwella, że jego wizja jest bardziej prawdopodobna i się z tym zgadzam bo to już się dzieje. To plus jeszcze jakiś cyberpunkowy scenariusz gdzie będziemy mieli wszechpotężne korporacje bo one również umacniają swoją pozycje względem państw. Tylko, że to się już dzieje i to całkiem jawnie. Nie potrzeba do tego żadnego spisku masonów. Tak po prostu działa późny kapitalizm. Problemem dla mnie nie jest zła organizacja działająca z cienia tylko sam system. Tym według mnie różni się lewica od prawicy. Prawica próbuje dostrzegać problem w istnieniu grupy spiskowców, jakieś obcej agentury, obcego elementu, który zaburza naturalny porządek. Lewica z kolei uznaje, że sam system jest zły i wymaga zmian. Dlatego nie zgadzam się z tezą, że jak wymienimy bogatych żymian na bogatych białych to nagle wszystko będzie ok. Jest to też mój zarzut względem woke lewicy która bardziej dba o mniejszości niż klasy i stosuje podobną retorykę gdzie problemem nie są burżuje tylko uprzywilejowani biali. Mniej więcej to samo, błędne podejście.


#revoltagainstmodernworld  #antykapitalizm  #filozofia  #teoriespiskowe

e2ed4e13-bde6-4f41-9269-2216e1a52c96

@Al-3_x trochę jestem na tym punkcie uczulony, przyznaję ale terminy prawica-lewica są po prostu słabe, one tylko poruszają się właśnie na osi nacjonalizm-internocjanlizm i poza tym współcześnie nic bardziej szczegółowego nie mówią.


Sam jestem tym rzadkim przypadkiem centryka i z tej persoej to lewica wcale nie chce zmieniać systemu w żaden istotny sposób, lewica chcę tylko używać obecny system do swoich celów ale bez takich przekształceń by zagrozić swojej pozycji. Jako centrysta bym rzekł, prawda leży bardziej po środku.


Zresztą współczesna mocna lewica to właśnie jest ostrzej rasistowska itp. od prawdy tylko nowomową to maskuje: pozytywny rasizm itp.


Osobiście to mam tylko nadzieję, że mocniejszej automatyzacji nie dożyję, bo będzie wtedy ciekawie, a że jestem historykiem to wiem, że ciekawe czasy to najgorsze jakie mogą być.


Tutaj też dużo ludzi nie rozumie co to jest dalsze ograniczanie wolności, większości to nie przeszkadza, ktoś taki jak ja sobie po prostu w łeb palnie. Zresztą w obecnych czasach być paranoikiem... Kiedyś jak ktoś świrował, że ma podsłuch w szafkach to szło kogoś do porządku doprowadzić, jak żyć w rzeczywistości gdzie każdy będzie w praktyce zmuszony do posiadania telefonu i będzie śledzony non-stop? Skala męskich samobójstw w Huxleyowym raju mocno się pogłębi.

@Al-3_x imo biali wymrzą i będzie rozpierdol przez czarnych i latynosów i innych brązowych, albo żółci wezmą ich za uszy i będzie mega porządek

Ja jednak uważam, że bardziej czeka nas scenariusz Nowego wspaniałego świata Huxley'a. On sam pisał do Orwella, że jego wizja jest bardziej prawdopodobna i się z tym zgadzam bo to już się dzieje

@Al-3_x Why not both. Dla owiec będzie to "Nowy Wspaniały Świat" z narkotykami do woli - ale dla pozostałych raczej 1984. Nawet Wells w "Nowym Wspaniałym Świecie" uważał,że żeby narzucić ten szalony system najpierw rządzący musieliby wybić tych którzy się na takie coś nie zgodzą.Tylko czy im się to uda ?

Możesz to nazwać somą lub prozium... Koniec końców to się może skończyć nawet podobnie jak w filmie Equilibrium, lub skończy się dużo wcześniej. Może zresztą do tego poniżej nie dojdzie,bo jednak z Trampkiem i Q nie będzie ściemy ?


Jak jednak ściema no to trudno, patrz niżej jako typ od anime pewnie kojarzysz trochę btw ?

https://cdn.hejto.pl/uploads/posts_comments/images/250x250/31a6cb3e21fe6c91e76218519ed149da.jpg

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Deykun ja swoim pasożytom na youtube premium w subskrypcji rodzinnej powiedziałem, że od przyszłego miesiąca każdy po 5 złotych, a jak nie to wypad płacić sobie 26 ziko osobno

Zaloguj się aby komentować

"Pętla zagłady" San Francisco to ostrzeżenie dla innych miast. Nawet policja się poddaje


Ktoś mógłby pomyśleć — sami są sobie winni. Tak to jest, gdy oddaje się rządy skrajnym lewicowcom, ale to błąd. San Francisco jest w rzeczywistości zarządzane przez 1000 probiznesowych centrystów odzianych w lewicowe płaszcze. Jest to miejsce, w którym polityka tożsamościowa zawsze była bardziej postępowa aniżeli strategia i zarządzanie. Kuszące jest obwinianie maszerujących zwolenników parad równości i pirotechników Burning Man za obecny stan rzeczy.


Siłę polityczną w tym mieście zawsze napędzał interes kalifornijskich starych fortun, nawet zanim Kalifornia stała się częścią Stanów Zjednoczonych. Centralnym i jednoczącym bodźcem tego miejsca, od wczesnych walk robotniczych po protesty wojenne, wolność słowa i prawa gejów, było jednak to, co "Washington Monthly" nazwał polityką ruchu, u którego sedna bardziej leży tolerancja społeczna aniżeli polityka sama w sobie


Są to bardzo ciekawe spostrzeżenia w kontekście typowej gadki kuców, na temat tego jak to źli lewacy są winni upadku Kalifornii. Wynika to faktu, że ci ludzie dosłownie utożsamiają tęczowe flagi i marsze równości z marksizmem xD W praktyce jednak rzeczywistość wygląda nieco inaczej.


#usa #antykapitalizm #bekazprawakow #polityka

Zaloguj się aby komentować

Życie cyfrowe czy spokojne?


Przyglądając się bliżej można odkryć wspólne fundamenty katastrofy klimatycznej i digitalizacji kolejnych sfer życia.


Naturalnie, lead może wzbudzać opór bo z utylitarnego punktu widzenia cyfryzacja jest bardzo ekologiczna


Dematerializacja – czy to mamy na myśli gotówkę, dowód osobisty czy książkę – oznacza zero kosztów transportu i mniej śmieci. Wybór Messengera nad osobiste spotkanie to brak śladu węglowego. Do którego podręcznika nie zajrzeć cyfryzacja jest jedną z recept na kryzys ekologiczny. I to receptą najmniej kontrowersyjną.


Rzeczywiście. Jeżeli skupić się na czysto zewnętrznych aspektach problemu to trudno się tu do czegoś przyczepić. Jednak jeżeli przeszukamy oczywiste założenia, jakie towarzyszą naszemu myśleniu to już parę kwestii się znajdzie.


„Bez rzeczy materialnych ludzkie życie jest niestabilne”


Tak można streścić główną tezę książki „Nie(do)rzeczy”. Jej autor, berliński filozof Byung-Chul Han do entuzjastów postępu cyfrowego delikatnie mówiąc nie należy. Czy to sam postęp jest zły, czy coś co go powoduje? Cóż, generalnie w filozofii technologii można wyróżnić dwa skrajne stanowiska (i masę stanowisk pośrednich). Według pierwszego technika jest tylko techniką i to człowiek decyduje o tym jak jej użyć (młotkiem można wbić gwóźdź, ale też zabić). Drugi zaś głosi, że technika z góry determinuje sposób jej użycia (jakie są alternatywne sposoby użycia pocisku balistycznego?).


Han jest ewidentnie bliski ostatniego krańca spektrum. Osobiście mam nieco bardziej umiarkowane poglądy – technika z założenia pewne zachowania i sposoby myślenia sugeruje, ale nie każda technika w takim samym stopniu (młotek mniej ogranicza człowieka, pocisk balistyczny bardziej). Cóż więc takiego złego sugeruje ebook zamiast książki?


Patrząc na rzeczy – na przykład na książkę – możemy ją widzieć na kilka różnych sposobów.


Dla czytelnika książka jako książka nie ma większego znaczenia. Jestem zainteresowany tym co w niej napisane. Ma więc wartość czysto użytkową, zaś plik kartek papieru jest tylko materialnym podłożem koniecznym do przeniesienia tej wartości. Dla wydawcy z kolei nie bardzo istotne jest to co w książce napisane. Traktuje on ją jako towar posiadający określoną wartość pieniężną.


W przypadku ebooka w dużej mierze ten porządek ciągle jest zachowany. Czytelnik ma swoją wartość użytkową (treść), wydawca ma swój towar (dostęp do pliku). Znika tylko materialny substrat w postaci zapisanych atramentem kartek. Czy jest on do czegoś potrzebny? Han uważa, że jest.


Idąc za lewicowym krytykiem kultury Walterem Benjaminem przedstawia on inny sposób widzenia rzeczy niż jako „przedmiot użytkowy” czy też „towar”. Jest to spojrzenie „kolekcjonera”.


Nie do końca jednak chodzi o potocznie rozumienie „kolekcjonera”.


Kolekcjonerzy w końcu sprzedają lub wymieniają elementy swoich zbiorów. Tu chodzi raczej o związek sentymentalny, jaki mamy z rzeczami. Ulubiony kubek, zeszyt z podstawówki, zegarek po dziadku. Te przedmioty pokazują czym różni się „bezcenne” od „bezwartościowe”. „Bezwartościowe” jest kategorią ekonomiczną, określaną z punktu widzenia rynku. Bezcenne zaś to subiektywna i intymna kategoria, która w ogóle z ekonomią nie ma nic wspólnego.


„Kolekcjoner” jest więc wzorowym zaprzeczeniem konsumenta.


W stosunku do rzeczy przejawia stosunek „Ja-Ty” a nie „Ja-to”. Zarzut Marksa wobec kapitalizmu polegał m.in. na tym, że na pierwszy plan wysuwa się wartość pieniężna danej rzeczy, a użytkowa stoi z boku. Dla kolekcjonera również wartość użytkowa ma wtórne znaczenie, jednak tu odejście od niej przebiega w zupełnie innym kierunku. Postawa kolekcjonera jest skrajnie antykapitalistyczna.


Dematerializacja „kolekcjonowanie” wyklucza


Są ludzie związani z jakąś książką, ale nie ma nikogo kto byłby związany z wpisem w social mediach. To znaczy np. ja ciepło wspominam niektóre swoje wpisy, ale chodzi tu o „treść” a nie o plik zapisany na jakimś serwerze. Niedawno próbowano zrobić tokeny potwierdzające „oryginalność” plików komputerowych, np. pierwszego wysłanego Twitta. Pomysł oczywiście z hukiem upadł, bo sentymentalna więź nie jest kwestią tego, że ktoś mi wystawi jakiś certyfikat. To jak porównywać własny dom rodzinny i tytuł własności działki na księżycu (tak, można coś takiego kupić).  


Według Hana cyfryzacja napędza konsumpcjonizm


Robi to jednak w zupełnie innym znaczeniu niż klasyczny konsumpcjonizm polegający na pochłanianiu ogromnej ilości dóbr. Han utrzymuje, że zaproponowany przez Ericha Fromma dylemat „mieć czy być” traci w dzisiejszych czasach znaczenie. Obecnie obowiązuje „być” w formie „przeżywać”. Wydaje mi się jednak, że „przeżywanie” jest patologiczną formą bycia. Bycie wiąże się z aktywnością i wysiłkiem. Tak mówili Hegel, Marks i Heidegger, ale tak też mówi psychologia która stan „flow” wiąże z aktywnością i umiarkowanym wysiłkiem (działanie nie może być ani zbyt proste ani zbyt trudne). „Przeżywanie” zaś jest biernym odbieraniem bodźców – często bardzo intensywnych, lecz płytkich.


Myślę, że dobrym przykładem będzie tu porównanie dwóch rodzajów podróżników – zwykłego turysty i Roberta Makłowicza.


Ten drugi w swoje podróże wkłada sporo wysiłku. Aktywnie wychodzi naprzeciw nowym kulturom, czyta o nich, stara się je poznawać i się do nich odnieść. Turysta zaś, nawet jeżeli nie przeleży całego turnusu nad basenem to na widok dowolnych cudów świata ma do powiedzenia co najwyżej „WOW!”. Owszem: „wow!” szczere – ale jak długo trwające? To jest właśnie przeżycie – błysk który pojawia się i zaraz znika, nie pozostawiając większego śladu. Wtedy pojawia się pustka i pragnienie kolejnego „wow!”, co nakręca spiralę uzależnienia od nowych doznań. Han pisze wprost, że współczesny zachodni system polityczny jest bardzo podstępny. Nie nakłada kajdan i nie tłamsi pragnień a wręcz przeciwnie – zachęca, żebyśmy mieli ich jak najwięcej. Jest jak legendarny diler co rozdaje narkotyki za darmo, żeby uzależnić od siebie klientów.


Autor puentuje swoją krótką książkę odniesieniem do katastrofy ekologicznej


Jego zdaniem bierze się ona z dokładnie tego samego rdzenia, z którego bierze się łatwe odejście od fizycznych przedmiotów. Materia – przyroda, przedmioty codziennego użytku stały się w epoce nowoczesnej martwe. Jeszcze Galileusz studiował namiętnie astrologię, gdy jednak Newton odkrył prawa dynamiki stało się jasne, że żadnej „duszy” w kosmosie nie ma. Świat stał się zasobem, który można używać i którym można handlować.


Współczesny dyskurs wokół ochrony planety ciągle wokół tych założeń krąży. Ocieplenie klimatu, zniszczenie środowiska itd. nie jest czymś złym samym w sobie – jest złe, bo ma negatywne skutki. Gdyby ich nie było festiwal smrodzenia i śmiecenia mógłby trwać w najlepsze, bo właściwie czemu nie? Han zapewne sporo przesadza w swojej niechęci do cyfrowego świata, ale nie sposób nie zauważyć, że drapiąc w tym miejscu odkrywa coś zdecydowanie głębszego: fundamenty naszego spojrzenia na to jak się w materialnym świecie przejawia człowieczeństwo.


Wpis powstał na bazie książki "Nie(do)rzeczy " we współpracy z Wydawnictwem Uniwersytetu Łódzkiego.  


#filozofia #filozofiadlajanuszy #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

dfe1d51c-02b2-4a09-89e2-b610874f50b1

Przeszliśmy praktycznie z listów papierowych do elektronicznych bo to jest wygodniejsze ale o szybsze, tańsze o bardziej eko, ale już pojawiają się głowy jaki ślad węglowy zostawia za sobą wysłanie maila, czyli kolejne wzbudzanie winy.

Cyfryzacja z czegoś szybszego, tańszego i bardziej eko od tradycyjnych nośników staje się standardem czyli można przykręcać śrubę coraz bardziej. Czy książki, filmy, gry stały się tańsze bo został wyeliminowany ten mityczny koszt zwany „produkcją i dystrybucją” nośników? Czy bilety komunikacji miejskiej są chociaż 10 groszy tańsze jak się kupuje przez aplikację? Po czterokroć nie.

Pora chyba zacząć zbierać płyty z muzyką 😀

@pyrek czy ktoś jeszcze w ogóle pisze listy papierowe? Mam nadzieję że tak, że chociaż młodzi tak robią do siebie, była w tym pewna poezja i romantyzm.

Zaloguj się aby komentować

Wydaje mi się że głównym czynnikiem że pod koniec XIX wieku i na początku XX socjalizm był bardzo popularny a dziś wcale, są mas media w postaci TV i internetu.


Kiedyś robotnik nie oglądał na codzień sobie wywiadów z burżujami, nie oglądał filmików z bogatymi kołczami bieznesu żeby "w celu samorozwoju", nawet jebanego meczu w TV nie oglądał. No nic. Burżuja znał tak jak my znamy pracodawcę, jako janusza biznesu.

Dziś robotnik po pracy przychodzi, włącza sobie TV, tam patrzy, podróże, teledyski, drogie samochodu, tańczące laski, szampan leje się po cyckach i robotnik myśl sobie: "ale w tym kapitalizmie to ludzie mają fajnie".

Robotnik (pracownik) potem ogląda sobie burżujów, wybiera sobie tych których akurat lubi, dopasowanych do jego charakeru, a postacie medialne są też tak wyselekcjonowane żeby się podobały. No więc sobie ich ogląda i mu się podobają, myśli sobie "fajny koleś". Zaczyna czuć z nim więź, w prawdzie burżuj nigdy żadnego dialogu z nim nie podejmie i ma go w d⁎⁎ie, jest dla niego tylko częścią statystyki, ale w drugą stroną już jest zupełnie inaczej. Burżuj jest takim telewizyjnym przyjacielem wirtualnym, w skrajnym przypadku idolem.

Innymi słowy - media ocieplają wizerunek burżuazji. Ich się ogląda, są fajnie przedstawieni. Czasem ich mroczna gorsza strona wyjdzie, ale większość jest przeliczona na odpowiedni wizerunek.

Jednocześnie samo oglądanie ich, takie "przebywanie" w ich środowisku daje ułudę że jest się jakąś integralną częścią z nim.


#antykapitalizm


Zupełnie inaczej jest z przeciwnikami burżuazji, ci są zawsze "obcymi". Wilki, psy, mają instynkt bronienia swojego stada, mają go też ludzie. Dla robotnika ci nieznani, jakieś z d⁎⁎y wzięte postacie typu Spinelli, czy c⁎⁎j wie kto, to są "obcy" znani też jako "oni" "masoni" albo "lewacy", którzy są jakimś zagrożeniem dla "nas" czyli robotnika i jego ziomka burżuja z TV. Jakiegoś Wojewódzkiego, Stanowskiego, Pudziana, Dodę czy kogokolwiek innego.

Oglądam sobie ostatnio tvpis, to narracja ciągle przestawia powodu dla którego PiS prowadzi taką a nie inną politykę. Natomiast w tvpis postulaty lewicy są przedstawiane (wyrywkowo oczywiście) ale też nigdy nie jest przedstawiana ich argumentacja. Nie dowiemy się czemu lewica za ograniczeniem chowu zwierząt. Pewnie jacyś po⁎⁎⁎⁎ni czy coś?

A na pewno mało znani. To wystarcza. Powszechny fakt marketingu, jeden z fundamentów tego co ludzie wybierają: ludzie wybierają to co znają.

Kolejna sprawa, pozytywne emocje. Nie musi to mieć żadnego sensu, w czasie reklamowanego produktu musi być coś co wzbudza miłe odczucia (estetyka, głos, uśmiechy itp).

Oglądanie burżuazji jest dla robotnika rozrywką. W pracy go nie widzi, widzi swojego ziomka z pracy, który czasem go wkurwia. Po pracy relaksuje się oglądają za⁎⁎⁎⁎ste wyselekcojonowane żarty ładnie ucharakteryzowanych burżujów.

To ułatwia podtrzymywanie mitu że burżuje są lepsi, jak i jakiekolwiek zżycie się z nimi. #antykapitalizm

@Matkojebca_Jones 

>burżujami

Burżuazja to rodziny królewskie. To do czego pijesz to najwyżej plutokraci.

Rozumienie pojęć adekwatne dla czerwonych, dla których wywodzący się od sorelanizmu faszyzm to jakiś kapitalizm.

Własność prywatna != kapitalizm

Zaloguj się aby komentować

"Trzecia Droga" ta....


Zacznijmy czym zwykło się nazywać "trzecią drogę". Otóż jest to... socjaldemokracja, taki centryzm:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzecia_droga


Z tym że polska "Trzecia Droga" jest jeszcze na prawo od PIS. Po wygraniu wyborów z radością ogłasza k0nfiarskie hasło: "koniec rozdawnictwa".

Jakiego k⁎⁎wa rozdawnictwa? Przykładowe dane z "rozdawnictwa" (wiem wrzucałem wiele razy, ale jak widać tak trzeba was j⁎⁎ać danymi, kuce):

https://youtu.be/E3FlSSRWIr0?si=5_ACg4g4I8qUBhln&t=846

No skoro "Trzecia Droga" to powiniena odrzucać uspołecznienie środków produkcji (upaństwowienie lub spółdzielczość) ale za też odrzucać grabieżczy kapitalistyczny wyzysk, tzn "Trzecia Droga" powinna chcieć regulacji, zmniejszających rozwarstwienie, poprawiających los prawocowniak ect. Też nie. Hołownia kłamał że ludzie w Polsce nie chcą krócej prawować.

https://www.hejto.pl/wpis/a-propo-czasu-pracy-rok-2017-jestesmy-na-18-miejscu-na-swiecie-w-rankingu

Odrzucał skrócenie czasu pracy, mimo że pracujemy bardzo dużo, a sondaże mówią że ludzie chcą skrócenia czasu pracy, chociaż media burżuazyjne starają się to czasem zakłamać ten fakt.

W kwestii mieszkalnictwa "Trzecia Droga" chce jak zwykle pomagać głównie deweloperom...


No dobrze. Mniejsza z tym.

Polskie warunki są takie że jakakolwiek lewica jest dramatycznie niepopularna. Liczy się wyłącznie prawica (dominacja PiS i PO, a nawet istniejąca w sejmie i rosnąca w siłę skrajna prawica k0nfederacja).

"Trzecia Droga" ma oznaczać po prostu inną partię niż dwie pozostałe (PiS i PO), inną grupę ludzi. Wydawałoby się że "Trzecia Droga" tym samym odrzuca obydwie opcje....

C⁎⁎ja.

"Trzecia Droga" bardzo jednoznacznie opowiada się za KO. Nie tylko nie ma żadnych rozterek moralnych przed wejściem w koalicję z KO, to dla niej jest absolutnie oczywiste że KO>PiS. Koalicji z PiS kompletnie nie rozważa, a wejście w koalicję z KO jest dla Hołowni wielkim sukcesem, jak i fakt że teraz Tusk będzie premierem, a nie Morawiecki (i to jest ta "zmiana Trzeciej Drogi".

"Trzecia Droga" nigdy nie była neutralna wobec wojenki tych dwóch partii, nie jest powiewem świeżości ani programowo, ani też personalnie, jednoznacznie opowiada i opowiadała się za jedną z nich od samego początku. Ma po prostu pomóc w zdobyciu władzy przez KO i to właśnie zrealizowała. Hołownia jest przeszczęśliwy, tylko z faktu że KO zajmie miejsce PiS.


KO to wytwór lobby dużego biznesu. Oczywiście politycy się żrą między sobą, nawet w ramach jednej partii, a co dopiero dwóch (jak KO i Trzecia Droga) ale chodzi o dostęp do koryta, przy czym korytem nie posada w sejmie, ale przede wszystkim bliska zażyła znajomość z miliarderami którzy za tym stoją i którzy to chcą się przyjaźnić z najważniejszymi politykami, a nie jakimiś drugorzędnymi czy opozycją bo z takich mały pożytek. Politycy więc konkurują o to komu uda się lepiej wejść d⁎⁎ę miliarderom, jak ostatnie blachary.


PiS to tylko inny gang kolesi, trochę się różnią z KO, gdyż PiS chociaż oczywiście zapewne ma swoje koneksje u burżujów... to też normą u nich jest że chcą silnego państwa które to oni w tym silnym państwie będą sobie kraść przez państwo.

KO chce okradać społeczeństwo przez rynek, państwo ma tylko tworzyć warunki dla prywatnych burżujów.


PiS to taki Putin przejmujący państwo i świetnie z tego żyjący. Czy taki Trump, który sam bierze państwo w łapę, z żądzy władzy (bezkarności) czy pieniędzy. KO to takie marjonetki kapitału, gadający łeb Tuska, człowiek na nieformalnych usługach jakiejś grupki najbogatszych (ponoć nawet niemieckiego kapitału, nie wiem czy prawda), płatny pachołek, lobbysta całkowity. Tusk to człowiek który ma za plecami, innych zamożniejszych. PiSiory są bardziej niezależne, dla PiSiorów koryto to posada państwowa i możliwość rozkradania państwa.

Trzecia Droga jakby na nią nie patrzeć, to tylko wytwór tego samego lobby biznesowego co KO, było potrzebne gdyż Tusk nie był w stanie samodzielnie pokonać PiS. "Trzecia Droga" ułatwiła biznesowi wrócić do kontroli nad państwem.

Tak naprawdę rządzić nami będzie garstka miliarderów którzy będą dyktować politykom co mają robić, jakiś bankierów itp. Ta zakulisowe rządzenie jest znacznie silniejsze niż za PiS, gdzie było wiadomo kto jest wrogiem publicznym: burżuje tacy jak Morawiecki czy Obajtek.

To jest kwestia tego czy państwo jest silniejsze czy prywaciarze, w przypadku PiS silniejsze jest państwa z prywatnymi burżujami, w przypadku KO wyżej w realnej hierarchii władzy i wpływów są miliarderzy.

A ja jestem zwolennikiem drugiej drogi: żeby rządziło społeczeństwo, brak klas. Socjalizm się to nazywa. Brak burżujów czy to prywatnych czy to państwowych, uspołecznione środki produkcji. Zarządzający powinni pobierać pensje nie różniące się astronomicznie od średniej, złodziejstwo bardzo surowo karane, pełna transparentność żeby patrzeć wszystkim na ręce (pieniądz cyfrowy, jawność płac...) a jakby co to i tak powinny być wysokie progresywne podatki.


#antykapitalizm #teoriespiskowe #polityka


Mój temat o tym jak prawicowy w kwestii gospodarki (burżuazyjny, kapitalistyczny) jest PiS:

https://www.hejto.pl/wpis/popularna-jest-na-hejto-korwinistyczna-brednia-ze-pis-jest-partia-lewicowa-czy-s

Trzecia Droga jest na prawo od PiS.

@Matkojebca_Jones

KO to takie marjonetki kapitału, gadający łeb Tuska, człowiek na nieformalnych usługach jakiejś grupki najbogatszych (ponoć nawet niemieckiego kapitału, nie wiem czy prawda), płatny pachołek, lobbysta całkowity. Tusk to człowiek który ma za plecami, innych zamożniejszych.

Wierzysz że w polsce istnieje deep state? Że jest on rozwinięty na tyle żeby Tusk był ich marionetką?


To powiedz mi czemu przedsiębiorcy nie płowią się teraz w luksusie, płacąc zerowe podatki, skoro Tusk był ich marionetką przed PiS? Jakie ulgi dostali najbogatsi? Jakie biznesy stworzyli na przestrzeni lat panowania PO? Naprawdę uważasz że polscy miliarderzy za czasów PO pomnażali swój majątek bo Tusk im ścielił czerwony dywan? Jakoś tego nie widziałem

@Mikel 


To powiedz mi czemu przedsiębiorcy nie płowią się teraz w luksusie


Nie pisałem że Tusk jest marionetką przedsiębiorców głąbie kapuściany, bo "przedsiębiorcą" może być zwykły parobek który "zarejestrował się jako "przedsiębiorca". Wielokrotnie we wpisach pisałem o dużym kapitale, miliarderach.

No i tak: pławią się oni w luksusie.

BTW. Przedsiębiorcy jako grupa ludzi jest najlepiej zarabiającą grupą ludzi w Polsce, żaden zawód ich nie przebija.


Naprawdę uważasz że polscy miliarderzy za czasów PO pomnażali swój majątek bo Tusk im ścielił czerwony dywan?


Tak. Tusk kontynuował Balcerowiczowskie podejście do polityki.


 Jakoś tego nie widziałem


No, możliwe że nie widziałeś danych na temat wzrostu majątków najbogatszych w tym czasie.

Pierwsze z brzegu:

https://www.rp.pl/opinie-ekonomiczne/art12574171-rosna-majatki-polskich-milionerow

@Matkojebca_Jones

Głąbem kapuścianym to mozesz sobie nazywać swoich znajomych a nie mnie - kumasz? Hamuj język albo wypierdalaj. Nie musisz mnie szanować ale masz się do mnie tak zwracać, bo nie będę prowadził dyskusji z kimś kto nie potrafi zwracać się do innych po ludzku. To kolejny raz kiedy się zapomniałeś. Do trzech razy sztuka.


Ale wiesz że pieniądz goni pieniądz? Jeżeli masz majątek to go pomnażasz? POkaż mi ponadnormatywny wzrost majątku za czasów Tuska, skoro twierdzisz że Tusk jest ich marionetką. Wyłaczymy cykle koniunkturalne, zobaczymy czy faktycznie ich majątek tak wystrzelił za Tuska.


Mówienie że bogaci się bogacą to truizm. Pokaż mi że bogacili się bardziej w czasach - jak mówisz - kiedy mieli swojego premiera na swoich usługach

Zaloguj się aby komentować