Zaloguj się aby komentować
Taką mam ostatnio rozminę żeby usunąć konto na fejsie, bo już jest tam sam spam.
Jedynie na messengerze pełni funkcje głównego komunikatora.
Jak to jest u was? korzystacie z fejsa? z insta? a może z niczego? Jak z niczego to jak wam z tym?
obrazek niepowiązany
#przemysleniazdupy #facebook
#ankieta


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Podsumowanie ankiety: Przenosiny do 1600 roku – jak byśmy sobie poradzili?
Zapytałem Was, jak poradzilibyście sobie w 1600 roku i jaka byłaby Wasza kariera. Odpowiedzi były różnorodne, od pragmatycznych po te z nutką fantazji!
Wielu z Was jest zgodnych, że życie w XVII wieku byłoby ekstremalnie trudne, a nawet śmiertelne. Najczęściej wymienianymi przyczynami szybkiego zgonu były głód, choroby (jak zapalenie płuc, cholera, czy dżuma) oraz brak odporności na ówczesne patogeny. Niektórzy zwracali uwagę na problemy z higieną, barierę językową i ryzyko oskarżenia o "czary" z powodu "dziwnej" wiedzy czy przedmiotów (jak świecący zegarek czy iPhone).
Popularne pomysły na karierę (i przetrwanie):
Rzemieślnicy: Wielu z Was widziało się w roli kowala (spełniając marzenia z dzieciństwa!), zielarza (choć z ryzykiem stosu!), handlarza czy myśliwego (tu jednak pojawiały się wątpliwości co do legalności polowań dla "zwykłych" ludzi).
Wojownicy: Osoby o większej krzepie i zamiłowaniu do walki stawiały na karierę landsknechta lub najemnego łucznika.
Innowatorzy i Wynalazcy: Pojawiły się ambitne plany wynalezienia piorunochronu (z ryzykiem spalenia na stosie!), wprowadzenia żelbetu i teorii belek (wyprzedzając epokę o ponad sto lat!), a nawet silnika parowego czy podstaw higieny i nowoczesnych metod uprawy. Niektórzy chcieliby wprowadzić nowe sporty jak piłka nożna.
Ci, co wiedzą "za dużo": Niektórzy z Was postawiliby na spieniężenie wiedzy o przyszłości, np. przez kupowanie akcji Kompanii Wschodnioindyjskiej (za sprzedaż iPhone'a) czy próby wprowadzenia systemu rezerwy cząstkowej.
Kościelna droga: Kilku z Was planowało karierę księdza, a nawet papieża (choć z uwagi na narodowość, nie byłoby to łatwe w tamtych czasach!).
Kreatywne i żartobliwe odpowiedzi:
Nie zabrakło też pomysłów na hodowlę owiec i produkcję serów, otwieranie pizzerii, czy po prostu pójście na ryby. A co do przetrwania – niektórzy postawili na brutalną rzeczywistość: "trzepanie konia" i "polowanie na mamuty" czy "gwałty i rabunki" by zdobyć kapitał na karczmę!
Ciekawe jest też wspomnienie o poradniku "Jak wynaleźć wszystko", sugerujące przygotowanie się na taką ewentualność!
Ciekawostki o życiu w 1600 roku:
Długość życia: Średnia długość życia w Europie na początku XVII wieku wynosiła zaledwie około 30-35 lat, głównie z powodu wysokiej śmiertelności niemowląt i dzieci oraz częstych epidemii. Jeśli ktoś dożył dorosłości, miał większe szanse na dłuższe życie, ale i tak było ono krótsze niż dziś.
Język polski: Wasz polski z XXI wieku byłby dla ówczesnych ludzi zrozumiały, ale brzmiałby nieco archaicznie i obco, podobnie jak dla nas język z XVII wieku. Można by go porównać do próby zrozumienia Szekspira przez współczesnego Polaka bez znajomości staropolskiego. Dialogi z komentarzy o "dziwnym języku" miałyby więc swoje uzasadnienie!
Higiena i medycyna: Większość chorób, które dziś łatwo wyleczyć, w 1600 roku były wyrokami śmierci. Chirurgia była prymitywna, a brak wiedzy o zarazkach sprawiał, że operacje często kończyły się infekcjami. Podstawowe zasady higieny, takie jak mycie rąk czy czystość wody, były w dużej mierze nieznane lub lekceważone.
Technologia: W 1600 roku wynalezienie silnika parowego, żelbetu czy piorunochronu byłoby rewolucją, ale napotkałoby na ogromne przeszkody technologiczne. Brakowało by odpowiednich materiałów (np. wysokiej jakości stali, o czym słusznie wspomniano w komentarzach), narzędzi (jak tokarki) i infrastruktury do ich masowej produkcji. Genialny wynalazek mógłby pozostać tylko na papierze!
Łucznictwo vs. broń palna: Chociaż w 1600 roku broń palna była już w użyciu, łuki (zwłaszcza te bojowe) nadal były popularne i bardzo skuteczne, szczególnie w rękach doświadczonych łuczników konnych, co czyniło pomysły na karierę łucznika całkiem realistycznymi.
Konkluzja:
Większość z nas miałaby ogromne problemy z adaptacją do surowych warunków życia w 1600 roku. Jednak pomysłowość i różnorodność strategii przetrwania (nawet tych z gier RPG!) pokazuje, że w każdym z nas drzemie duch innowatora lub pragmatyka.
Dziękuję wszystkim za udział w ankiecie i świetne komentarze!
Link ot ankiety: https://www.hejto.pl/wpis/przenosicie-sie-do-1600-roku-w-jaki-sposob-sobie-radzicie-i-co-jest-wasza-karier
#pytanie #historia #ankieta
ps. pomagałem sobie trochę AI.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
"Icon of the Seas" to prawdziwy gigant i największy statek wycieczkowy na świecie pod względem tonażu brutto. Należy do floty Royal Caribbean International i zadebiutował w styczniu 2024 roku z portu w Miami.
Ten kolos ma 20 pokładów i może pomieścić nawet 7600 pasażerów (przy maksymalnym obłożeniu) oraz 2350 członków załogi. Jest to pływający kurort, który ma oferować mnóstwo atrakcji dla rodzin i nie tylko.
Kluczowe cechy i atrakcje "Icon of the Seas":
* Największy park wodny na morzu: Nazywa się "Category 6" i posiada sześć rekordowych zjeżdżalni, w tym najwyższą zjeżdżalnię i pierwszą otwartą zjeżdżalnię typu "free-fall" na statku wycieczkowym.
* Siedem basenów i dziewięć jacuzzi: Wśród nich znajduje się "The Hideaway", czyli pierwszy podwieszany basen infinity na morzu.
* "Aquadome": Kopuła ze szkła, która pełni funkcję miejsca do nurkowania i pokazów.
* "Absolute Zero": Największe lodowisko na flocie Royal Caribbean, gdzie odbywają się spektakularne pokazy.
* Różnorodna oferta gastronomiczna i rozrywkowa: Statek oferuje ponad 20 opcji kulinarnych i 15 miejsc rozrywki, od teatrów po bary.
* Zrównoważony rozwój: Jest to pierwszy statek Royal Caribbean napędzany skroplonym gazem ziemnym (LNG), choć organizacje ekologiczne zwracają uwagę na wyzwania związane z emisjami metanu z tego paliwa. Statek wykorzystuje również technologię przetwarzania odpadów w energię.
#ciekawostki #turystyka #wakacje
#ankieta
@boogie podoba mi sie idea podróżowania np. po Karaibskich wyspach, od jednej do drugiej, zatrzymując się i zwiedzajac po kilka dni każdą ale to raczej na jacht przygoda a nie wycieczkowiec.
Ogólnie gardzę taką turystyką obwoźną, wydać masę siana, cisnąć się w kupie, wszędzie pojechać a nigdzie nie być i niczego nie doświadczyć.
Zaloguj się aby komentować
#mapy #ankieta #regionalizmy #swietlanmaps #pielić #plewić





Zaloguj się aby komentować
#mapy #ankieta #regionalizmy #swietlanmaps #tarasić
+ #gratis #spotify #podcast



@razALgul znam, używam. Nie wiedziałem, że to regionalizm xd
U mnie głównie oznacza deptać, ale bardziej w sytuacjach jak np. ktoś umył podłogę i mówi, żeby nie tarasić mu (na zasadzie nie chodzić po niej), ale też właśnie nadepnąć, czyli ktoś zostawił coś na ziemi i mówi, żeby mu nie starasić. No i oczywiście jak się komuś nadepnie na nogę, ale nadepnąć też się używa
Zaloguj się aby komentować
Audiobooki vs. Książki – Czy to to samo? Dyskusja i wnioski.
Cześć wszystkim!
Niedawno zainicjowałem małą ankietę i dyskusję na temat tego, czy słuchanie audiobooków jest w jakimś stopniu "równe" czytaniu książek. Temat, jak widać po wynikach ankiety (58% vs. 41% na korzyść czytania jako "czegoś innego"), budzi sporo emocji i różnych opinii. Sam miałem mieszane uczucia, bo z jednej strony przyswajam treść, a z drugiej – to nie jest "składanie literek".
Chciałbym podsumować to, co wyszło z naszej rozmowy i dodać do tego kilka faktów z badań naukowych.
Co mówią uczestnicy dyskusji?
Wśród Waszych komentarzy pojawiły się bardzo ciekawe spostrzeżenia:
Różnice w skupieniu: Wielu z Was (i ja też!) zauważyło, że czytanie papierowej książki wymaga i sprzyja większemu skupieniu niż słuchanie audiobooka, zwłaszcza gdy robimy coś w tle. To naturalne – mózg nie może w 100% skupić się na dwóch rzeczach jednocześnie.
Indywidualne preferencje: Niektórzy z Was podkreślali, że przyswajanie treści ze słuchu lub wzroku to sprawa indywidualna. Dla osób z dysleksją, problemami ze wzrokiem czy ADHD (jak wspomniał @Amhon), audiobooki są często jedyną realną szansą na "czytanie".
"Gamechanger" dla braku czasu: Wiele osób zgodziło się, że audiobooki to ratunek, gdy brakuje czasu na tradycyjne czytanie. Pozwalają konsumować literaturę podczas jazdy samochodem, sprzątania, gotowania czy spacerów. Jak powiedział @WujekAlien, "lepiej wrzucić audiobooka, niż nie czytać wcale".
Interpretacja lektora: Pojawił się też ciekawy argument, że lektor narzuca swoją interpretację, co dla niektórych (np. @fonfi) jest wadą, ponieważ odbiera możliwość budowania własnych obrazów w wyobraźni. Nie wszystkie książki nadają się do słuchania w równym stopniu.
Co mówią badania naukowe?
Naukowcy również przyglądają się temu zagadnieniu i ich wnioski często zaskakują "tradycjonalistów":
Te same obszary mózgu: Badania (np. z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley) wskazują, że zarówno czytanie, jak i słuchanie aktywują te same obszary mózgu odpowiedzialne za rozumienie języka i przetwarzanie znaczenia słów. Mózg w dużej mierze "nie widzi różnicy" w podstawowym dekodowaniu treści.
Poziom uwagi jest kluczowy: Najważniejszym czynnikiem wpływającym na zapamiętywanie jest poziom uwagi i zaangażowania. Jeśli jesteś w pełni skupiony na audiobooku, przyswajanie treści może być bardzo zbliżone do czytania. Jeśli słuchasz w tle i Twoja uwaga jest rozproszona, to oczywiście zapamiętasz mniej.
Różne korzyści: Czytanie faktycznie może lepiej rozwijać zdolności pisarskie i analityczne, ale słuchanie rozwija pamięć słuchową i pozwala na wielozadaniowość.
"Snobizm czytelniczy" – czy to prawda?
W dyskusji często pojawiało się pytanie o to, czy osoby twierdzące, że czytanie jest "lepsze" lub ma "wyższy status", są "snobami".
Istnienie zjawiska: Tak, zjawisko to istnieje i jest często nazywane "snobizmem czytelniczym" lub "gatekeepingiem". Wynika ono z przekonania, że tylko jedna, tradycyjna forma jest "prawdziwa" i ma wyższą wartość.
Źródło snobizmu: Ten "snobizm" często ma korzenie w tradycji, estetyce i osobistych preferencjach, a niekoniecznie w twardych dowodach naukowych na fundamentalne różnice w rozumieniu treści przez mózg. Badania naukowe raczej zacierają te ostre podziały.
Moje wnioski i odpowiedź na pytanie "moralnego kłamcy":
Po naszej rozmowie i zapoznaniu się z badaniami, uważam, że:
To dwie różne czynności, ale z podobnym celem: Czytanie i słuchanie to różne formy przyswajania treści, ale obie służą temu samemu celowi – poznawaniu historii, zdobywaniu wiedzy.
Jesteś czytelnikiem, niezależnie od formatu: Jeśli przyswoiłeś treść książki za pośrednictwem audiobooka, zrozumiałeś ją i znasz jej fabułę/treść. Mówienie, że "przeczytałeś" ją, nie czyni Cię "moralnym kłamcą". To jedynie kwestia osobistej definicji i semantyki. Ci, którzy się "krzywią", mają swoje własne, często subiektywne, podejście.
Ważne jest to, że czytasz/słuchasz: W dzisiejszym świecie, gdzie brakuje czasu, ważniejsze jest to, że w ogóle sięgasz po literaturę, niezależnie od formatu. Oba sposoby wzbogacają, rozwijają i dostarczają rozrywki.
Link do oryginalnej ankiety: https://www.hejto.pl/wpis/czy-sluchanie-audiobukow-jest-w-jakims-stopniu-quot-rowne-quot-czytaniu-ksiazek-
ps. nie wołam nikogo, bo nie wiem czy ktoś chce być wołany.
ps2. pomagałem sobie AI.
#ksiazki #czytajzhejto #ankieta
@boogie gatekeeping - to szersze pojęcie, które dotyczy nie tylko czytelnictwa, a jakiegokolwiek zjawiska, gdzie występuje osoba (grupa osób) starające kontrolować lub ograniczać dostęp do czegoś w imię trzymania poziomu/ekskluzywności (Gry komputerowe są dla dzieciaków, więc nie mogą równać się z kinem które są rozrywką dla ludzi na poziomie; bzdura - tylko świnie siedzą w kinie - prawdziwą ucztą dla duszy jest teatr; teatr-sreatr - zagrajmy w RPG! - RPG? rozrywka dla piwniczaków)
@boogie Ja z kolei jeszcze 1 min temu żyłem w przekonaniu ze czytanie jest najtrudniejszą czynnością dla ludziego mózgu (według badań które jakiś czas temu przeczytałem ale nie mogę ich teraz znalezc), ale stwierdziłem ze sprawdzę to przy użyciu chatu GPT. No i mnie wyjaśnił. Pozwolę sobie zacytować: " Czy czytanie to najtrudniejsza czynność dla mózgu?
Nie do końca. Są inne czynności równie lub bardziej złożone:
Gra na instrumencie muzycznym – synchronizacja ruchów, czytania nut, emocji, rytmu.
Nauka nowego języka – łączy czytanie, mówienie, słuchanie i myślenie w czasie rzeczywistym.
Złożone problemy logiczne lub matematyczne – wymagają głębokiej pracy pamięci roboczej i abstrakcyjnego myślenia.
Improwizacja (np. jazzowa lub teatralna) – ogromna praca kreatywna i szybkie"
Za to na pewno wpływa na wiele obszarów mózgu i jest dość złożonym prosecem.
Nie uczestniczyłem, ani nawet nie czytałem dyskusji. Trafiłem tu dzięki hejtonews od @bojowonastawionaowca i muszę przyznać, że z AI czy bez to podsumowanie Waszej dyskusji to jest najwyższy poziom (mediów społecznościowych) w internetach. Co drugi dzień natrafiam na hejto na podobne podsumowanie lub dyskusje i mnie szokuje jaki tu jest poziom. Z jednej strony dziwne, że wciąż tyle osób siedzi na wykopie a nie tutaj, a z drugiej w sumie lepiej, że nie migrują masowo, bo zaniżyliby poziom.
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio miałem ciekawą rozmowę ze znajomymi o tym, jak wyglądają nasze dialogi wewnętrzne.
Zastanawialiście się, w jakiej formie najczęściej mówicie do siebie w myślach?
U mnie dość regularnie pojawia się forma zbiorowa, jakbym mówił do całej ekipy: „Musimy posprzątać mieszkanie”.
Dla moich znajomych to była dość nietypowa opcja — większość z nich używa klasycznego: „Ja muszę zrobić XYZ”.
U mnie z kolei ta forma jest najrzadsza. Najczęściej rozmawiam ze sobą jak z kumplem:
„Madius, ogarnij się i zrób XYZ”.
A jak to wygląda u was?
#ankieta #dialogwewnetrzny
Zalezy.
Jak motywujaco, np gdy ostatnio ponioslo mnie na rowerze dalej niz planowalem, bo nawogacja sie zawiesila, to w pierwszej osobie, na zasadzie "dam rade, to tylko 40km dalej do domu"
Jak z opierdolem, bo np nie wlozylem jednego pierscienia i musialem rozbierac automatyczna skrzynie biegow z auta żony niemal do zera to w drugiej osobie "ty debilu j⁎⁎⁎ny, jak mogles zapomniec jebanego pierscienia o srednicy twojego pustego łba"
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Który news jest wypowiedziany / napisany przez człowieka a który przez ai?
Rząd Polski złożył oficjalny protest do Watykanu wobec dwóch polskich biskupów. Władze uznały, że ich wypowiedzi na temat migracji szkodzą relacjom z Niemcami i wspierają narracje nacjonalistyczne. To rzadki przypadek dyplomatycznego napięcia między Polską a Stolicą Apostolską.
Polski rząd wystosował protest do Watykanu przeciwko dwóm biskupom z Polski. Zarzucono im, że wypowiedzi o migracji pogarszają stosunki z Niemcami i wzmacniają przekaz nacjonalistów. To jeden z nielicznych przypadków tak wyraźnego konfliktu między państwem a Kościołem.
#ankieta #ai #ciekawostki
Zaloguj się aby komentować
jest taka piosenka zespołu Pogodno
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Elvis Presley sing this song
Put some śmieci to the hasiok
Zaloguj się aby komentować
#ankieta @Yes_Man #jedzzhejto
Zaloguj się aby komentować
W nawiązaniu do ankiety, zawartej w poście @boogie, dotyczącej tego, czy czytanie jest "równe" słuchaniu audiobooków, aż muszę to skomentować osobno, niż pisząc w wątku.
Jestem człowiekiem w miarę oczytanym, mam wykształcenie wyższe humanistyczne, każdego dnia staram się łapać wiedzę ze wszystkiego, co mnie otacza, ale... zaraz, co? Czytanie stanowi jakaś wartość? I jest lepsze niż zamiana tekstu na mowę?
Wartością jest to, co czytasz i co wyciągniesz z danego dzieła. Największą wartością są wnioski, które wyciągniesz z czytania, a nie k⁎⁎wa sama czynność, która polega na wodzeniu oczami wzdłuż pisma i przekazie informacji do mózgu.
I teraz odważna, ale prawdziwa teza - lepiej obejrzeć teleturniej wiedzowy, niż przeczytać harlequina czy inne gówniane romansidło. Wartością jest treść, a patrząc na poziom polskiego czytelnictwa momentami, to lepiej włączyć "Va banque!", starą Sondę z TVP albo jakiś wartościowy program przyrodniczy - LICZY SIĘ TO, CO Z TEGO WYCIĄGNIESZ I JAK TO PRZETWORZYSZ. I nieważne, czy to będzie utwór muzyczny, liryczny, książka napisana prozą, przekaz medialny, przekaz reklamowy, stara żydowska tora (choć nosi takowa wartość historyczną!), znak drogowy (tu jest sprawa życia i śmierci!), czy pamiętnik.
To tyczy się każdego przekazu, czy to medialnego, czy po prostu komunikacyjnego, międzyludzkiego.
Czytanie jest czynnością taką samą jak sranie, tyle że czytając książkę, łączysz zawartą tam wcześniej informację z mózgiem, a srając, łączysz d⁎⁎ę z Wisłą.
Nadawanie czynności czytania jakiegoś blichtru czy szlachetności to już jest kompletne wariactwo. Możemy to lubić bardziej, niż mniej, ale nawet tu nawet możemy obrazić godność aktorów, którzy godzinami mogli nagrywać audiobooka, podczas gdy książka w kilka minut została wyprodukowana w drukarni. Powiedziałbyś Fronczewskiemu, czytającego np. Tolkiena, że jego czytanie, zapewne będące wielogodzinną mordęgą, jest gorsze i moralnie niższe, niż masowe dzieło drukarskie, wychodzące tysiącami spod maszyn? Zobaczcie tylko, jak po zadaniu pytania, gdzieś zniknął Tolkien i jego treść, która tu jest najważniejsza.
Nie zapędzajcie się z tymi durnymi konstruktami społecznymi, ludzie, naprawdę... lepiej już "zadzwońcie do mamy", jak to mawiał klasyk.
To jest tak głupie, jak stereotyp, że okularnik to człowiek mądry. O jak się wkurwiłem.
#czytajzhejto #ksiazki #ankieta
Nie zgadzam się. Czytanie ubogaca nie tylko w treści (tu podzielam zdanie autora) ale również w formie. Czytając odpowiednie treści poznaje się nie tylko przekaz ale i słowa, uczy się konstruować zdania, fleksji, składni czy związków frazeologicznych. I oczywiście, że można wyryć zasadny na pałę, ale czytając widzi się te zasady w zastosowaniu. Takie jest właśnie moje zdanie.
Tylko w tamtym wątku chodziło o porównanie przeczytania i odsłuchania jakiejś pozycji, a nie pojedynek "czytanie romantasy vs słuchanie Tolkiena". Sam uważam, że czytanie bardziej angażuje niż słuchanie, bo domyślnie trzeba się bardziej skupić. Przy słuchaniu audiobooka lub oglądaniu filmu można nawet zasnąć, a dany utwór i tak zostanie "zaliczony"; książki, co oczywiste, nie skończysz śpiąc. Owszem, przy czytaniu też można odlecieć i tylko bezmyślnie śledzić słowa, ale to i tak więcej niż jednoczesne robienie obiadu, rozmawianie z kimś i słuchanie audiobooka.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Czy słuchanie audiobuków jest w jakimś stopniu "równe" czytaniu książek?
Osobiście mam mieszane uczucia: nie jest to czytanie, ale nadal poznaję treść i się czegoś tam uczę. Z drugiej strony nie poświęcam tyle czasu co podczas składania literek i być może mniej energii.
Pytanie poniżej nieco głupie, ale sam nie wiem jak do tego podejść.
Czy po przesłuchaniu audiobuka można powiedzieć, że coś się przeczytało? Osobiście po jakimś czasie, nie wiem czy dana książka była książka czy audiobukiem. Czy jestem moralnym kłamcą jeżeli powiem, że przeczytałem kiedy to był audiobuk?
#czytajzhejto #ksiazki #ankieta

Ja osobiście uznaje audiobooki tylko podczas ćwiczeń albo biegania bo pozwalają mi się skupić na czymś innym niż ból i zmęczenie i jakoś to idzie dalej. Bo tak to takie bieganie jest fes nudne dla mnie. Ewentualnie jeszcze do posłuchania podczas podróży komunikacją miejską czy jak trzeba się gdzieś przejść dalej. A tak to wiadomo normalna książka lepsza.
Przez całe życie uważałem, że audiobooki są dla ludzi nie radzących sobie z czytaniem. Do czasu jak nie odkryłem jakim gamechangerem są przy prowadzeniu samochodu, dłuższej podróży samochodem lub pociągiem, pływania w basenie lub nawet wieczornego spaceru.
Ot, życie i ilość wolnego czasu szybko zweryfikowało poglądy.
Zaloguj się aby komentować
Jak uważacie w jakim wieku dziecko powinno zacząć zarabiać.na swoje wydatki? Nie mówię o jedzeniu czy mieszkaniu ale hobby, przyjemności, wyjścia ze znajomymi
Ja uważam że czym wcześniej tym lepiej, oczywiście bez przesady ale 16 latek powinien już coś na siebie zarabiac.
Większość życia w końcu spędzamy na zarabianiu, a brak pieniędzy to jeden z większych problemów jakie napotykamy. Warto więc zacząć gdy jeszcze nie ma presji a zarabiane pieniądze są dodatkowe a nie wymagane żeby przeżyć.
Młody człowiek może się przekonać że pieniądze rodziców nie spadają z nieba. Zwykle jest to prosta i mało płatna praca, która pokazuje dziecku że warto się uczyć i mieć później lepsze prace. Uczy też zaradności.
Własne zarobione pieniądze zwiększają też poczucie własnej wartości.
Jak sądzicie?
#pracbaza #dzieci
#ankieta
@NatenczasWojski jestem ze wsi, moi rodzice mieli (i mają do tej pory) gospodarstwo. Pracowałam na nim od kiedy w ogóle można było moją aktywność zaliczyć w poczet pracy. Nienawidziłam tego. Kiedy moi rówieśnicy mogli się bawić, ja musiałam a to pomagać w polu, a to przy zwierzętach itd. Niemal w ogóle nie było czasu wolnego, zwłaszcza w wakacje. A że praca była ciężka, odbiło się to na moim zdrowiu, czego skutki odczuwam do dzisiaj. Uważam, że pracę zarobkową powinno się zaczynać dopiero wtedy, gdy jest się już dorosłym, w każdym razie nie wcześniej niż po 18 r. ż. Człowiek zdąży się napracować przez całe swoje życie, więc nie ma powodu przyśpieszać momentu początku zap...dolu.
Zaloguj się aby komentować
#mapy #ankieta #regionalizmy #swietlanmaps
Postanowiłem tak z ciekawości sprawdzić trochę nadesłanych form, które uważane są mniej lub bardziej za błędy językowe.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować