#alkoholizm

34
1212

#alkoholizm #abstynencja #gownowpis #psychologia

Miniony Sylwester był kolejnym, którego spędziłem bezalkoholowo. Siedzieliśmy z żoną i znajoymi i nikt nie pił. Fajnie. Żona wyliczyła, że minęło jej trzy lata bez alko. Ja... nie wiem. Nie liczę tego, ale to już kilka lat. Czy nie picie ma jakieś plusy? Pewnie mógłbym wyliczać. Jednak naszła mnie pewne refleksja. Kolega z którym siedzieliśmy sobie przy sylwestrowym stole zadał mi ciekawe pytanie "czy tęsknisz za czymś, co było związane z piciem?". No i tak... tęsknię. Chlanie dawało mi pewność siebie. Oczywiście, jako osobie chorej na depresję alko mocno odpalało mi objawy, ale nauczyłem się łapać moment w którym stawałem się królem świata. To była krótka chwila. Piłem głównie piwo i granica trzech czy czterech piw była magiczna. Nagle, do chwili większego upicia się, stawałem się pewnym siebie gościem. Rozmawiałem z facetami, zagadywałem do kobiet i o dziwo budziłem zainteresowanie tych osób i wchodziłem w relacje jak nóż w ciepłe masło. Jak tak patrzę wstecz, to widzę, że większość długoterminowych i ważnych dla mnie relacji zawarłem przy alkoholu. Nie poznałbym mojej żony bez alko. Jestem introwertykiem i zawsze miałem niskie poczucie własnej wartości ale kilka piw i magicznie podszedłem do nieznanych mi dziewczyn i zagadałem do tej, która mi się najbardziej podobała. w liceum pierwszą poważną dziewczynę poznałem w pubie i oczywiście w stanie lekkiego upojenia. Mój najlepszy kumpel, to gość z poprzedniej pracy z którym w relację wszedłem na "piwku po pracy". W zasadzie wszyscy kumple których mam, to ludzie z którymi połączyła mnie impreza i picie. Swoją drogą wszyscy poza jednym już nie piją.

To taka poranna refleksja z d⁎⁎y. Jakoś dużo o tym myślałem i postanowiłem się uzewnętrznić.

2c386abe-c288-400e-8c92-3129922e10d8

Zaloguj się aby komentować

Właśnie dowiedziałem się, że przyjaciel, który wyszedł przedwczoraj z odwyku, do domu dojechał już na⁎⁎⁎⁎ny. Później spędził 24h na izbie. Teraz żegna rok kolejnym dniem ciągu.

Żona przestała walczyć o niego i małżeństwo. Teraz rozwodem walczy o siebie i syna.

Ja starałem się ogarnąć mu terapeutę, ośrodek odwykowy, nawet wszywki. Wybrał swoją drogę. Nie widzi problemu w sobie i nawet utratę pracy nie łączy z tym, że przyszedł na spotkania z inwestorami na⁎⁎⁎⁎ny kilka razy, a z tym, że poszedł na odwyk.

Gość z jednej strony jest DDA, a z drugiej HFA. Jeszcze. Mam nadzieję, że kiedy skończą się zaproszenia na panele i konferencje, a banki zapukają po leasingi, to wtedy się ocknie i na prawdę zacznie się leczyć.

#feels #alkoholizm

@jarezz najgorzej, mam w PL paru sąsiadów co popijają tak, jeden trzy razy na odwyku był, zaszyty, na jakiś psychotropach i dalej święcie przekonany, że na złość mu wszyscy zakazują pić. Drugi łoi aż miło i ma wyjebane na wszystkich

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wpis z 24.12.2025, 2101


ALKOHOL NIE DLA JEGO - 256 DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym #przegryw oraz #alkoholizm - #huopwsiowy

ALKOŚWIĘTA
Na wspominki mi się zebrało. Pamiętam swoje święta gdy piłem dużo, ale nie aż tak dużo. Normalnie, pośród rodziny. Mam taki przywilej, że w rodzinie jest wujek, który z picia wódki mógłby mieć medale, więc siłą rzeczy podczas odwiedzin babci, flaszka na stole się pojawiała, a ja mogłem komfortowo odmówić bo wiedziałem, że i tak mi poleje. To taka wersja light, normalna sprawa u wielu osób, że przez te kilka dni człowiek popija różne trunki i chodzi z głową w chmurach. Wieczorem, to wiadomo, kilka mocniejszych drinków i do spania.

Pamiętam też wersję mocniejszą. Od kilku miesięcy mieszkałem sam, wynajmowałem pokój a mój dzień dzielił się na pracę przez 12h, dojazdy i powroty pociągiem (te drugie pod wpływem) po 1,5h, dopijanie wieczorem czegoś mocniejszego (1-2h) i sen (8-7h). Brzmi jak harmonogram, i tak było - każda doba była planowana tak, by znaleźć czas na picie. Na święta miałem przerwę - od pracy rzecz jasna, i wtedy puściły hamulce. Był to pierwszy tak intensywny ciąg, i chyba najmocniejszy jaki miałem. Harmonogram uległ dużej zmianie:

- Pobudka, niech będzie o 5 rano, potężny kac, sprawdzam gdzie jest otwarty sklep bo akurat nic już nie zostało.
- Melduję się przy ladzie z czteropakiem o 6:00, potem piję te piwa słuchając muzyki przy takiej ścieżce za blokami. Podobało mi się, jak szaro i ponuro było. Miało to swój klimat.
- Kolejne 6 piw ląduje na ladzie sklepu około 10:00, tym razem wracam na swoją melinę. Obok mieszka w pokoju typ wjebany w zielsko i mefedrony, nie wchodzimy sobie w drogę bo każdy z nas ma swoje sprawy.
- Około 13-14 mnie odcina, bo ja po obudzeniu się byłem dalej pijany.
- Pobudka o 19:00. Wieczór, więc czuję takie wewnętrzne "przyzwolenie" na picie, no bo jest wieczór, wiadomo. Tym razem na sklepowej ladzie ląduje pół litra wódki i dwa piwa. Nie dla smaku, mieszanka wódy i piwa działa na mnie bardzo.. skutecznie.
- Słuchanie muzyki i upadlanie się. Słuchanie muzyki bo byłem zbyt wykończony by robić cokolwiek innego. Dosłownie siedziałem na łóżku, obok miałem laptopa i nie miałem siły na nic. Wyjście do sklepu to był szczyt mojego wysiłku.

Zaskakująco, po takim ciągu, trwającym z 10 dni stwierdziłem, ze sylwestra spędzę trzeźwy. Przez następne 3 noce (łącznie z sylwestrem) chodziłem po mieście robiąc dystanse po 30 kilometrów, bo mnie nosiło. Trzęsawka, brak snu, czułem się jak naćpany. Udało się to przetrwać, nie piłem z 2 tygodnie po czym wróciłem do harmonogramu pracy - picia - snu.

Etap, gdzie mieszkałem sam to w ogóle był jakiś dziwny okres w moim życiu - spróbowałem jarania, ale jednak wolałem alko. Spróbowałem grzybów, było fajnie ale to tak jednorazowo, i śmiesznie, bo po grzybach z tydzień czasu nie mogłem zapalić papierosa. W okresie tym się również zadłużyłem na jakieś 20k złotych - nie mam pojęcia nawet co mną kierowało.

Wielu głupot po alkoholu nie pamiętam, wiele głupot pamiętam, a wiele głupot wydaje mi się, że było snem.. chociaż wiem, że pewnie nie. Po zaznajomieniu się z ostrzejszym ciągiem, miałem potem wiele kolejnych epizodów, gdzie mnie ponosiło. Nie tak mocno jak wtedy, ale też dosyć solidnie. Z każdym kolejnym razem uczyłem się czegoś. Dosłownie opracowałem system suplementacji by zminimalizować efekty negatywne alkoholu. Brzmi to trochę śmiesznie, jak teraz o tym myślę. Uczyłem się też, jak odstawiać alkohol po takich baletach, uczyłem się go odstawiać po długodystansowym "popijaniu", uczyłem się kiedy do niego wracam i kiedy mi puszczają hamulce.

MEDIKINET
W poprzednim poście napisałem o tym, że zacząłem brać lek concerta, dostałem wiele pytań o te sprawy, to postaram się opisać teraz moje wrażenia i ostatni okres mojego życia. Tak jak pisałem poprzednio, moja motywacja się polepszyła, mam więcej energii, nie przysypiam, nie mam ciężkich powiek, blabla - to wszystko się utrzymuje. Moja dawka, jaka mi odpowiada to 18mg raz dziennie. Jest to na tyle subtelna ilość, że nie wywala mnie z buta, nie mam uczucia niepokoju.

Kilka spraw, które zauważyłem:
- Testowałem dawkę 36mg raz dziennie - nie widziałem różnicy, było tak samo jak obecnie. Odpuściłem.
- Raz zdarzyło się, że miałem po tym leku zjazd, ale tak na prawdę to nie wiadomo czy to od leku czy zwyczajnie taki dzień, że mi się wieczorem nic nie chciało.
- Przypadkowo jednego dnia zażyłem 36mg około godziny 15:00, miałem nockę w pracy i zapomniałem o tym, wiec połknąłem kolejną dawkę 16mg. Dodatkowo piłem tego dnia kawę przed pracą a w pracy kolega mi dał energetyka. Nie powtórzę tego, bo byłem pobudzony, ale czułem się też mocno spięty, miałem takie uczucie niepokoju.
- Śniadanie przed tabletką to obowiązek, bo potem w ciągu dnia średnio mam ochotę na jedzenie. Co prawda jem, ale jednak łatwiej jest, jak nabiję sobie kalorie śniadaniem.

Po zażyciu leku warto mieć jakiś gotowy plan - dzisiaj będę się uczyć czegoś, albo posprzątam. Łatwo zacząć robić cokolwiek, fajnie się to robi - w związku z tym łatwo usiąść do scrollowania tiktoka i zmarnować czas xD. Duży plus jest taki, że bardzo łatwo też przychodzi mi zmiana obiektu zainteresowania.

Od 6 dni jestem chory. Na okres choroby wziąłem lek tylko raz, i stwierdziłem, że nie ma sensu. Wolałem spać, bo czułem się źle, i potem nie brałem leku kilka dni. Dzisiaj wróciłem już do standardowej dawki i jest spoko. Ogólnie na ten moment zostaję przy leku Concerta, jednak trochę rozważam przejście na Elvanse, który działa dłużej. Concerta jednak, po 10-12h już raczej mnie puszcza kompletnie, a mi by zależało na wydłużeniu tego do 15h.

PLANY
Oj mógłbym teraz dumnie wymyślać cele na następny rok, a wy byście mi przyklaskiwali, no bo typ się pozbierał i ma takie ogromne cele. Nie mam planów. Znaczy, mam, ale takie mocno otwarte, część z nich już się realizuje:
- Podwyżka w pracy.
- W związku z tym, że mam motywację i energię, to spożytkować ją na swoje hobby.
- To co wyżej, ale na naukę.
- Pojechać w góry.
- Odkładać hajs.
- Śmigać więcej na rowerze.

I to tyle. Wam natomiast życzę spokoju i radości z małych rzeczy.

#przegryw #alkoholizm #alkohol #metylofenidat #concerta #medikinet #adhd

2d841967-e475-4aaf-b967-c237e735eda6

@WiejskiHuop siema mordo,

Ostatnio przechodziłem na Elvanse z Concerty (też 18mg) i jest trochę inny niż się spodziewałem.

Tym bardziej pragnę się podzielić, bo się trochę przejechałem - myślałem, że to będzie taka Concerta, tylko wolniej startująca i schodząca.


Elvanse (ja) musiałem długo "wdrażać". Z miesiąc mi zeszło zanim przestało klepać jak "spid" i przeszkadzać ze snem. Musiałem używać ćwierć, a potem pół dawki (rozrabiane na dwie szklanki). W porównaniu - Concerta - od razu praktycznie działa jak powinno, może pierwszy dzień "ostrzej" - ale bardziej "spięty" niż naspidowany. Potem "chillbomba", rzeczy tak nie stresują.


Elvanse koniec końców nie daje tak wyraźnego fokus/chill jak Concerta, ale ma (nie licząc gorszego snu na początku) mniej skutków ubocznych.


Nie puszcza tak nagle, nie pocisz się tak, wolniej wchodzi. Dalej może być mocno po kawie, ale już nie dostaniesz ataku paniki (raz miałem taki "lekki", musiałem wyjść od ludzi się przejść, bo przez pomyłkę wypiłem szampan bezalko z białą herbatą - zawierał kofeinę). I mniej odcina emocjonalnie. Mniej zmienia charakter. Ale mam wrażenie, że jest cięższy dla serca.


Jest bardziej na "robienie" rzeczy niż na fokus, ale i tak (zwłaszcza po czasie oswajania z lekiem) łatwiej się skupić i wziąć za to co trzeba. Ale też, zwłaszcza na początku, lepiej mieć coś zaplanowanego, żeby nie skończyło się full fokusem na prokrastynacji.


U mnie Elvanse brany o 9 starcza na cały dzień. I fajnie sobie zrobić przerwę raz na tydzień. Jeszcze nie eksperymentowałem z tolerancją. Wiem, że Concerta po tygodniu brania zaczynała bardzo krótko działać. Więc robiłem dwa dni przerwy na tydzień. Z Elvanse przerwę robię, żeby organizm głęboko wypoczął.

Zaloguj się aby komentować

Wpis z 05.12.2025, 1314


ALKOHOL NIE DLA JEGO - 237DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym #przegryw oraz #alkoholizm - #huopwsiowy

OKRES JESIENNO-ZIMOWEJ DEPRESJI
Jesteśmy właśnie w środku najgorszego momentu jeśli chodzi o moje samopoczucie. Wiedziałem doskonale, co się szykuje już wcześniej. Po odstawieniu #alkohol było lepiej, samopoczucie lepsze, motywacja większa - wszystko jednak powoli się wypłaszczało. Po początkowym etapie "miesiąca miodowego", który trwał jakoś do końca sierpnia, przyszła stagnacja. Następnie zauważyłem stopniową degradację poziomu motywacji i energii. Nie chciało mi się nic - na rower jak poszedłem to było okej, ale zanim się zebrałem w sobie by wyjść z domu to mijały często 2h. Czasem zanim włączyłem grę to mijało pół dnia na robieniu "niczego". Zaczęło mnie to mocno irytować, bo jednak chcę pracować nad sobą, swoimi hobby itp.

Trzeba tutaj zaznaczyć - nadal czułem się 100x lepiej niż gdy piłem alkohol. Mimo wszystko jednak zauważyłem u siebie mocne problemy z następującymi rzeczami:
- Skupienie
- Motywacja
- Zmulenie (ale nie senność)
- Podejmowanie jakichkolwiek działań.

W pewnym momencie było już na tyle nieciekawie, że uznałem, iż warto poruszyć ten temat z lekarzem. Gdzieś w październiku powoli podjąłem kroki w celu zdiagnozowania problemu pod kątem medycznym.

ADHD I METYLOFENIDAT
Poza udaniem się do lekarza, próbowałem oczywiście samemu dowiedzieć się, co jest na rzeczy. Próbowałem poprawiać jakość snu, dietę, aktywność fizyczna, ograniczenie telefonu i tiktoków - zero poprawy. W trakcie szukania przyczyny niejednokrotnie źródła sugerowały mi jakąś formę ADHD. Wszystko wyjaśniło się po konsultacji z lekarzem i diagnozie - mam ADHD. Wiem, że obecnie diagnozuje się to u każdego, kto pójdzie do lekarza, ale słuchajcie dalej.

Udałem się do psychiatry w celu rozpoczęcia leczenia. Nie wierzyłem w jakiś magiczny sposób, już kiedyś dostawałem leki na depresję i nie działały w ogóle. Po rozmowie ustaliliśmy, że zostanie mi przepisany lek Concerta 18mg, ze względu na długi czas uwalniania, powolne "ładowanie" i łagodny "zjazd".

POCZĄTEK KONCERTOWANIA
Jestem od około tygodnia na dawce 18mg metylofenidatu. Biorę prawie zaraz po przebudzeniu (pracuję w czterobrygadówce, wiec moje "rano" różnie wypada). Nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. Powiem wam tak - KURDE JAK RENKOM ODJOŁ. Lek działa bardzo subtelnie, wręcz niezauważalnie, do momentu jak sobie nie pomyślę, że od dwóch godzin wykonuję coś, do czego zbierałem się przez dwa miesiące. Czuję się wypoczęty, bardzo fajnie zmotywowany, biorę się za swoje zajęcia bez zastanowienia. Nie ma też żadnej "euforii" czy coś - zwyczajnie mi jakoś myśli się uporządkowują.

Przez ostatni tydzień zrobiłem mnóstwo rzeczy, do których nie mogłem się zebrać dobre pół roku. Ruszyłem z nauką #blender3d i idzie mi to bardzo fajnie, dodatkowo nie mam problemu by usiąść i zabrać się za sesję kilku godzin montowania w Premiere Pro. Jak chodzi o granie w gry, to też potrafi mnie to wciągnąć, ale staram się wykorzystać motywację jednak na rzeczy bardziej produktywne xD. Treningi wchodzą regularnie (był z tym problem). W #kolchoz też jakoś łatwiej mi wszystko idzie, jestem skupiony, mniej drażliwy, nie przysypiam.

WNIOSKI
Obecnie od tygodnia czuje się tak, jak czułem się w 1% najlepszych dni od czasu rzucenia alkoholu. Pisałem wcześniej o tym, że nie ma "euforii" po zażyciu leku, jednak momentami jak sobie przypomnę, jak mi się nic nie chciało, a teraz mi się chce, to jest lekka euforia. No cieszę się niesamowicie, bo nareszcie nie sypiam po 14h po to by budzić się niewyspanym. Nareszcie nie siedzę przy kompie scrollując bibliotekę na Steam. Nareszcie, zamiast przez 3h myśleć o treningu, to go po prostu robię.

Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się ze mną lekarz od terapii uzależnień, z którym widuje się już dosyć rzadko - możliwe jest, że moje problemy z #alkohol to były tak na prawdę problemy z #adhd i próba ucieczki od czucia się, jak zmielone kupsko. Nie oznacza to oczywiście, że ja teraz magicznie wracam do browarowania - w żadnym wypadku. Tym bardziej, że stosowanie metylofenidatu z alkoholem nie ma sensu, a troszkę by było szkoda utracić tak wartościowy lek, i tak dobre samopoczucie.

SŁOWEM KUŃCA
Nie jestem lekarzem, nie znam się, ale moje posty mogą jednak komuś pomóc. Nie zachęcam do stosowania Metylofenidatu bez diagnozy, nie zachęcam do nadużywania takich substancji w celu rekreacji. Chciałem tylko pokazać, że czasami samo odstawienie #alkohol nie wystarczy, bo problemy mogą być głębsze. W moim wypadku, gdybym nie rzucił picia, to bym nigdy nie dowiedział się o adhd i o tym, że znowu mogę czuć się dobrze z samym sobą. Mimo wszystko samo odstawienie alkoholu nie dało mi zamierzonego efektu. Wpadłem w pewną pułapkę no bo:
- Nie piję, czuję się lepiej.
- Mija trochę czasu i ten stan robi się "domyślny"
- Okej, nie piję i czuję się średnio, to czemu mam nie pić
- Okazuje się, że problem jest głębszy, i pomimo rzucenia picia nie był to stan "domyślny".

Warto czasami podjąć się próby zdiagnozowania problemu u lekarza - i to mówię ja, a przejechałem się już na psychologach/psychiatrach.

#przegryw #alkoholizm #alkohol #metylofenidat #concerta #medikinet #adhd

206b61fb-d7d3-4fc4-acd5-a31f1f63ce7e

@WiejskiHuop - dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami i przebytą drogą!

Warto się chwalić takimi sukcesami - po części dla siebie a po części dla innych.

Generalnie podziwiam Twoją siłę woli i to, że się nie poddałeś - raduję się razem z Tobą!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#hejto #alkoholizm #alawar A tak ogólnie to chciałem się pożegnać z wami nie pijącymi przed pasterką żarliwie śpiewając kolędy itd.

A

Alawarek życzy wam. Co najfajniejsze i co najgłupsze ale według Ciebie ma sens i żeby się to spełniło.

Pozdrawiam./zdrowia

87851164-eb40-45a9-aef6-1add83912eba

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No to się nie dziwię że się wkurwia bo mnie też temat uzależnień nie bawi od kiedy poznałem go na własnej i nie własnej skórze. Ale co kto lubi i jak lubi, tylko potem w tym cyklu proponuję bez focha i gorzkich żali do innych

Zaloguj się aby komentować

#alwar
Ktoś tam napisał wytrzymam 3 dni. I tyle poczekałem. Wpisując frazę w google "alawar hejto" Obadałem że nie powinno mnie tu być. Tacy jesteście tolerancyjni

Jako ja alkoholik bo tak uważacie podpowiadacie....

Czy alkoholik jest w stanie ogarnąć pracę. Czy jest w stanie utrzymać dom. Z kotem pójść do weterynarza? Mało tego chwaliłem się wam wszystkim co osiągnąłem w koło domu. Ja tylko zrobiłem kontent #alkoholizm Owszem lubię wypić sam, bo nie każdy ma czas dla mnie. Mam najniższą krajową montuje solary na dachu z dwoma ułomami co mnie asekurują.Z 8x się zwalniałem bo kolana rozjebałem na farmerach.

Tak jak pisałem szybko zamontuje solary a ja czekam na januszexa aż aparatury będą gotowe a ułomy będą mu klaskać. #zycie


Teraz możecie mnie oceniać.

Wysokofunkcjonujący alkoholik (HFA) to

osoba uzależniona, która mimo nadmiernego spożycia alkoholu utrzymuje stabilną pozycję zawodową, rodzinną i towarzyską. Ukrywa nałóg, często osiągając sukcesy, co utrudnia diagnozę. HFA traktuje picie jako sposób na stres, wykazując przymus spożywania, mimo zachowania pozorów normalności. 

Charakterystyka wysokofunkcjonującego alkoholika (HFA):

  • Pozory normalności: Posiada stałą pracę, rodzinę i dobre relacje towarzyskie, często odnosząc sukcesy zawodowe (np. lekarze, prawnicy, kadra zarządzająca).

  • Mechanizmy obronne: Stosuje zaprzeczenie, bagatelizuje problem, tłumacząc picie stylem życia lub stresem.

  • Wzorce picia: Może pić w samotności, kontrolować ilość alkoholu w towarzystwie, ale odczuwać silny przymus picia w domu.

  • Wysoka motywacja: Często dba o wygląd, kondycję fizyczną i dietę, co odróżnia go od stereotypowego obrazu alkoholika. 

Skutki i zagrożenia:
Choć funkcjonuje poprawnie, HFA jest narażony na poważne konsekwencje zdrowotne (np. choroby wątroby), psychiczne oraz społeczne. Często podejmuje ryzykowne zachowania pod wpływem alkoholu. 

Terapia:
Leczenie jest trudne, ponieważ pacjent często uważa, że nie ma problemu, skoro radzi sobie w życiu. Zazwyczaj wybiera terapię indywidualną, ale z czasem może być konieczna terapia zamknięta. 

Jak rozpoznać HFA?

  • Trudności z ograniczeniem picia do jednego drinka.

  • Picie w celu odreagowania stresu.

  • Występowanie luk pamięciowych (choć rzadziej niż u innych uzależnionych).

  • Drażliwość po odstawieniu alkoholu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

No i stało się @Alawar usunął konto. Dumni jesteście z siebie hejtowicze? XD Nie trzeba było się śmiać z jego kolczyka, który dumnie nosił na przyrodzeniu. To już jest koniec, nie ma już nic...

#gownowpis #alkoholizm #heheszki

Niech wypierdala.na leczenie a nie. D⁎⁎e meczy k⁎⁎wa dzien w dzien jakies wysrywy, zdjecia butelek, niesmieszne memy ile mozna

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować