Zaloguj się aby komentować
31 185,44 + 13,27 + 15,08 + 13,72 + 3,18 + 21,37 = 31 252,06
Kolejnych parę kamyczków dorzuconych
Po niedzieli nadszedł zaspany poniedziałek, po nim lekko zaspany wtorek, takaż środa. Dzieci już chodzą do szkoły i przedszkola więc nie ma lekko - późno wstałeś, krótko pobiegasz
Liczyłem na to, że sobie coś odbiję (a raczej dobiję) truchtaniem na siłowni, ale tam z kolei strasznie mi się ciężko wychodzi xD więc najczęściej jak już jestem, to na samiutki koniec i jak już skończę machać na maszynach to zostaje czasu na ledwo 2 czy 3 kilometry. Wczoraj jakoś udało się zrobić 3, przy czym ostatni kilometr był w tempie 4:30 co na taśmie jest prawdziwą mordęgą. Oczywiście garmin tak se to odczytał - może gdybym miał buty z footpodem to by inaczej to wyglądało ale nie chce mi się ich czyścić na okazję wyjścia do siłowni
Ale dzisiaj za to udało się fajnie pozbierać. Wstałem o 4:30, szybko się ogarnąłem i mimo deszczu (heh, jakbym się tym przejmował) wystartowałem o 4:50 z mocnym postanowieniem strzelenia #2137 - i się udało
Dobra, późno już, trzeba po dziecko lecieć.
Miłego popołudnia!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, dzisiaj mamy 11 września 2025 i mamy maly jubileusz, mianowicie za chwilę będzie mój okrągły 2137 komentarz xD
#2137 #pasjonaciubogiegozartu #gownowpis #heheszki

Zaloguj się aby komentować
https://www.youtube.com/watch?v=mwhIR_DCAm0&list=RDnJ887c0RJuM&index=9
#2137 #hejtoobrazapapieza
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
XD #2137 #okkolegahacune
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
30 984,26 + 3,15 + 21,37 + 27,31 = 31 036,09
Takie tam udokumentowanie kosmicznej kremówkowej porażki
Tak jakoś leniwie sobie ostatnio truchtam. W piątek w końcu się zmusiłem do pójścia na siłkę, pomęczyłem plecy, klatę i brzuch a na koniec zapodałem sobie spokojne 3 km na bieżni - najpierw 6:00/km, potem 5:00/km a trzeci kilometr 4:36/km. Jak przez cały trening niewiele się spociłem, to tu oczywiście momentalnie tętno wyskoczyło i pot się lał strumieniami xD No ale to normalne na tym dziecku kruwy i diabła
W sobotę trochę zamarudziłem i dość późno wybiegłem. Postanowiłem kupić trochę lepszego chleba, więc zmieniłem trasę by polecieć do fajnej piekarni. Potem jakoś tak sobie kluczyłem i na koniec postanowiłem dociągnąć do papatonu, więc mamy #2137
Ale ostatecznym przypieczętowaniem weekendu była dzisiejsza niedziela. Najmłodszy syn coś zagorączkował, więc była dość ciężka i szarpana noc - ale koniec końców niby się obudziłem o 6 rano... ale stwierdziłem że mi się nigdzie nie spieszy i wróciłem do łóżka. Potem młody wstał, jakoś tak zeszło na rozmówkach, kawusiach, karmieniu itepe itede - i zrobiła się 9 rano. Byłem już gotowy by wybiec, gdy stwierdziłem że to bez sensu - chcę zjeść choć jedno fajne, rodzinne śniadanie w pełnym gronie. W 30 sekund już byłem w cywilnych ciuchach i szykowałem śniadanie. Postanowiłem, że śmignę sobie w okolicach obiadowych - i w głowie urodził mi się cwany plan, że skoro dzisiaj tak rozlazły dzień to ja sobie po cichu śmignę na Błonia, tam w cukierni w Cracovii kupię przepyszne kremówki i wrócę do domu w randze bohatera niczym Prometeusz, niosąc pyszne słodkości
I tak jakoś prawie o wpół do drugiej zebrałem się i wyruszyłem w trasę. Z początku nie wiedziałem jak będzie, zwłaszcza po sobotnim zamulaniu i obolałych nogach - ale chyba wieczorna sesja z wałkowaniem była na tyle skuteczna, że mi się poprawiło i ku własnemu zaskoczeniu zobaczyłem całkiem niezłe czasy jak na moją obecną formę - zamiast tradycyjnych okolic 5
Dolatując do cukierni już planowałem ile kremówek kupię, a gdy dobiegłem... ŁOMATULU WSZYSTKO WYŻARLI! No tak, dzisiaj był Poland Business Run, 6 tysięcy luda + osoby towarzyszące dały radę jednej małej cukierni i po prostu wymietli kremówki. Może rok temu za dobrze je reklamowałem wśród biegaczy? Ech.
Niepocieszony, stwierdziłem że pozostaje powrócić do domu. Po drodze wleciało od żony zlecenie na papryki - szybko sobie przeliczyłem, że opłaci mi się przelot przez Dworzec Główny, gdzie można elegancko kupić wszystko co trzeba w biedrze. Tak też uczyniłem - tempo nadal było fajne, aż w końcu doleciałem na parking nad dworcem. Na dół zjechałem windą, zakupy zrobiłem raz-dwa, ale na górę już mi się nie chciało czekać to poleciałem schodami. Mimo 3-4 kg obciążenia tempo znacząco nie spadło, dopiero w okolicach 20. kilometra doszło do 5:20, a potem bliżej 5:30. Oczywiście na końcowym podbiegu na moje wzgórze doszło w okolice 6:00/km, ale koniec końców zamknąłem cały bieg średnią 5:17/km, co uważam za nienajgorszy wynik.
I wszystko by było OK, gdyby nie te zeżarte kremówki
Miłego wieczoru wszystkim!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
30 728,33 + 15,47 + 21,37 + 17,32 = 30 782,49
A takie tam leniwe szwendanko. Znowu zaspane, we wtorek to musiałem konkretnie obciąć dystans bo nawet niepapaton byłby zbyt krótki xD Zresztą zlało mnie wtedy nieziemsko, było wiele radości xD i zero napotkanych biegaczy.
Wczoraj już byłem załamany że późno wybiegłem i znowu szykuje się 15 albo mniej, a zbliżając się do dychy uświadomiłem sobie że mi się popierdzieliło i mam jeszcze godzinkę ekstra
A dzisiaj tak pośrodku - w sumie mógłbym papaton zaliczyć, ale miałem lenia. Może na siłkę w końcu się wybiorę to coś tam dotuptam odrobinę.
A weekend mi się nadal nie wyklarował i nie mam pojęcia co będzie.
Miłego dzionka kochani!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
30 100,16 + 21,37 = 30 121,53
No i cyk, minął sierpień 🥳
Dzisiaj na zamknięcie grzeczne #2137 - w bardzo emeryckim tempie. Ale i takie było założenie - deszczyk, relaksik, chillout 😎
Miesiąc nawet fajny, pykło równe 650 km. Mogło być więcej, bo było parę słabszych dni, był nawet jeden dzień w podróży zupełnie bez biegania (poszła się paść passa biegania non stop od połowy października). No ale nie ma co marudzić, zadowolony jestem 😁
Teraz będzie ciężej - szkoła, przedszkole i mniej czasu ᶘᵒᴥᵒᶅ ale damy radę! 🤞😄
Miłej niedzieli, do zobaczenia we wrześniu! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
W Częstochowie jest Park Miniatur Sakralnych, który jest opuszczony. W tym parku są miniatury najważniejszych świątyń sakralnych oraz pomnik papieża, który już miniaturowy nie jest.
Z racji z tego że park jest opuszczony i nikt o niego nie dba, to zaczęli nim "opiekować" się wandale.
Jak ktoś będzie w Częstochowie, to może mieć niespotykaną okazję wejścia do papieża i to nie byle jakiego, bo to największy jego pomnik na świecie.
#2137
Zaloguj się aby komentować
@Half_NEET_Half_Amazing drugiego takiego papieża nie bedzie
@Half_NEET_Half_Amazinghttps://youtu.be/x28XdyME968?si=rDzAJtEimz6Wj-ZX
Zaloguj się aby komentować
29 850,44 + 17,32 + 17,32 + 17,32 + 32,71 = 29 935,11
ODWIEDZIŁ CIĘ ENRON 😉
Koniec miesiąca się zbliża, a tu żadnego papatonu tylko jakieś podróby! No kto to widzioł... 🙄
Nie wiem, czy jutro będzie uczciwe #2137 czy znowu coś przekombinuję xD
A dzisiejsza przebieżka zaowocowała hattrickiem #koteczkizprzypadku 😍
Miłej soboty! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
29 496,26 + 21,37 + 2,09 + 17,32 = 29 537,04
A w sumie wrzucę bo czemu nie.
Wczoraj poniedziałeczek. Miałem trochę skrócić bieganie, ale nawet fajnie mi się leciało i gdy już się zbliżałem do osiedla, stwierdziłem że odlatuję na drugi krąg - dzięki czemu dobiłem do #2137
Wczoraj też nastąpiło moje pierwsze wyjście na siłownię - trochę sp⁎⁎⁎⁎⁎yłem przy zapisywaniu się, bo za cicho mruknąłem że chcę od 1. września i babka mnie zapisała "od teraz", więc nie było wyjścia i muszę korzystać już w sierpniu xD Ale w sumie mi zależało, bo od dwóch tygodni napierdzielają mnie plecy w okolicy łopatek. Coś tam się próbowałem rozciągać i niewiele to dało, wziąłem fizjo i też w sumie niewiele to dało, żona poleciła żebym sobie rozgrzał termoforem i dopiero zaczęło solidnie napierdalać
Dlatego wczoraj wieczorem zebrałem klamoty i, trochę jak sójka za morze, w końcu polazłem na pakernię. Przeleciałem się po 5-6 maszynach na plecy i kilku na klatę, a na koniec sobie strzeliłem króciutkie 2 km pokojowym 6:00/km na bieżni. Przyznam, że w takim tempie nawet jest znośna - za to się cholernie dłuży
A dzisiaj sobie wybiegłem dopiero o 6 rano, a że żona marudziła to postanowiłem zrobić niepapaton i zakończyłem zabawę na 17,32 km. Tempo pokojowe, 5:29/km. Było przyjemnie, cudna pogoda i fajne Słońce. Obwarzanki kupione
Miłego dnia!
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Ja żonaty a Wy zazdrośni ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#gownowpis #oswiadczeniezdupy #hejtoobrazapapieza #2137 #heheszki #memy #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować
29 154,92 + 17,23 + 21,37 + 23,71 = 29 217,23
Kolejnych parę dni grzecznego tuptania. W sumie to nie takiego grzecznego, bo co grzecznego jest w leniwym spaniu do późna? Bo śpioch i leń ze mnie ostatnio okropny! Dzień w dzień, nawet jak się jakoś w miarę obudziłem to i tak końcu wychodziłem późno 🙄
W piątek to już w ogóle masakra jakaś była, niechcicę miałem tak potężną, że każda wymówka była dobra by zostać jeszcze chwilę dłużej xD a jak w końcu pobiegłem, to tak międoliłem ten bieg, że ledwo człapałem w tempie emeryta (5:51/km) i koniec końców zakończyłem bieg na niepapatonie 17,23 km (nawet do 17,32 nie dociągnąłem!) 🤪
Nic to, każdemu może się zdarzyć 😉
W sobotę było ciut lepiej, ale też późno wybiegłem. Leń nadal trzymał mocno, ale tym razem postanowiłem nie schodzić poniżej papatonu - i postanowienia dotrzymałem! Tempo też już bardziej podobne do biegu, 5:34/km 🙂
Ale dzisiaj to przegiąłem. Obudziłem się dopiero o 7 rano! Jakieś totalne przegięcie, kto to widzioł tyle spać... A na domiar złego tak zamarudziłem, że ostatecznie wybiegłem po 9 xD Dobrze że to weekend i można spokojnie zjeść śniadanie w południe 😅 Ale tym razem już postanowiłem się sprężyć i coś uczciwiej pobiec. Pogoda pomagała - cudne Słońce dodawało energii, a rześki wiatr równie cudnie chłodził 😌 Po 5 km dotarłem do piekarni, kupiłem pyszny chlebek i potuptałem w kierunku wałów wiślanych. Tempo było nawet uczciwe, bo się rozpędziłem od siebie z górki 😉 a im bliżej wałów byłem, tym lepiej mi się biegło. Na samych wałach to już bajka - Słońce w twarz, wiatr w plecy i banan na mordzie 😃 Już dawno mi się tak miło nie śmigało 😁
Doleciałem do Lasku Mogilskiego, a stamtąd pomknąłem ku Kopcowi Wandy - przez fuszerkę przy planowaniu obwodnicy da się do niego teraz dotrzeć tylko z jednej strony, tunelem pod S7. Tak mi się fajnie biegło, że pokićkałem drogę i zamiast dotrzeć do kopca, doleciałem do pętli tramwajowej. Głupio tak było biec torami i między torami, zwłaszcza gdy tramwaje poganiają xD Na szczęście kilkaset metrów dalej mogłem wrócić na trasę i pod kopiec, a następnie swoim zwyczajem potuptałem budowaną ekspresówką aż do mojego osiedla. Nie było szans się wstrzelić w #2137 więc zrobiłem lekki manewr okrążający i doleciałem pod dom idealnie po 23,71 km ze średnim tempem 5:05/km 😊
Od jutra znowu w kierat, ale miże się jakoś pozbieram i zacznę biegać w uczciwych godzinach 🙂
Dobra, czas wrzucać wpis bo późno się robi, ale spacer z najmłodszym synem był dość absorbujący. Miałem wrzucić przed śniadaniem, a wrzucam przed obiadem xD
Miłej reszty niedzieli! ♥️
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
Z takich życiowych historii tankowałem paliwo do samochodu na Orlenie w Kazimierzu Dolnym, gdzie aktualnie przebywamy na urlopie. Kod do toalety to... #2137 XD (tak nawet kratka się zgadza)

Zaloguj się aby komentować