Zdjęcie w tle

Społeczność

Podróże

386

Przed większymi wyjazdami, zawsze robię sobie taki analogowy kanban, który pomaga mi zaplanować aktywności na każdy dzień. Z moim roztrzepaniem i stylem yolo, tylko w ten sposób jestem w stanie mieć kontrolę nad tym na kiedy należy porezerwować wejściówki lub bilety. Przyczepiam sobie takie karteczki niczym detektyw robiący "ściankę" w czasie śledztwa i od razu mam wrażenie, że nad wszystkim panuję, bo jestem w końcu odpowiedzialnym, dorosłym człowiekiem.


Wylot do #korea już dziś! Ekscytacja niczym przed koloniami w czasach podbazy!


#podroze

db04c405-060e-4ad4-95ae-4234a936092d

Ja robię w excelu i później sobie jeszcze drukuję. Oprócz dzielenia na dni, dzielę jeszcze plan na godziny, wiem co i o której będę robił. Jak się poruszam komunikacją publiczną to jeszcze wbijam stacje/przystanki i linie, którymi muszę jechać Tutaj wycinek z mojego planu podróży po Azji, konkretnie Wietnam. Udanej wycieczki!

3bbeaea3-8883-46b4-b521-7a059e4610b1

@Spleen ja robię takiego Kanbana w Notion i też bardzo sobie chwalę, nie umiem w papierowe, muszę mieć wszystko w jednym miejscu (w telefonie) ;)

@Spleen Patrzcie jaki przypadek! Ja z małżonką wylatuje jutro. W razie czego dawaj znać, można się jakoś spiknąć na obiad czy co tam innego.

Zaloguj się aby komentować

W środę ruszyłem z Mideltu w kierunku Sahary. W Maroko za wiele tej piaszczystej pustynii nie ma, a takim oczywistym kierunkiem jest Merzouga. Droga tam - bajka. Świeżutki asfalcik przez prawie całą trasę z Mideltu. Maroko prężnie przygotowuje się do Mundialu 2030, południe robi się bardzo dobrze skomunikowane. A i tak ruch niewielki, jakby zupełnie inny kraj od północnej części.


Zarezerwowałem sobie dwie noce w riadzie, czyli takim jakby domu gościnnym z pokojami wokół ogrodu. W google zdjęcia pokazują przepych i złocenia. Takie riady to może i są w Marakeszu, ale nie na pustynii. Skromnie, ale czysto, jest swój pokój i kibelek (europejski), bajka.


Bardzo mi się podobało spokojne podejście właściciela. Nie ma tak, że wpadam, płacę, dostaję klucz do pokoju i nara. To trzeba usiąść, pogadać, wypić herbatę, ustalić plany. Rezerwując pokój napisałem, żeby mi quada załatwili, a po drodze uznałem, że w sumie to chcę spędzić drugą noc w obozie na pustynii - a tam mogą mnie dostarczyć albo na wielbłądzie, albo samochodem. No to wiadomo, co wybrałem.


Dwie godziny śmigania po wydmach quadem (Yamaha 350) z przewodnikiem - petarda. Na początku trochę zapoznawczo, oszczędzał mnie i sprawdzał, czy się nie wypieprzę. A było blisko kilka razy, bo jako motocyklista mam odruch wychylania się, żeby skręcić, a to cholerstwo nadal wtedy jedzie prosto

20 minut później wydzierał mnie już na najwyższe wydmy i tylko przy pierwszej spytał, czy zjeżdżamy stromym zboczem czy zawracamy. W połowie herbatka w oazie i ganiamy dalej.

Zastanawiałem się rano, czy się nie wygłupię wdziewając cały mój motocyklowy szpej na siebie, ale nie. Nie dość, że wcale gorąco nie było, to jeszcze napatoczyła się ulewa i dość mocna zamieć piaskowa. Przewodnik jeździ bez kasku, ale z tego co mówił, to dlatego, że musi czuć kierunek wiatru. W oazie od razu poleciał przemyć oczy, bo już ledwo widział.


A wieczorkiem pod hotel przyjechało moje Taxi w postaci Youssefa z wielbłądem. Podziwiam tych ludzi - typ se idzie w klapeczkach przez pustynię przez godzinę, ciap, ciap, ciap. I tak w jedną i w drugą całe życie. Jak ja mam gdzieś dalej iść w ciapkach, to mi się słabo robi. W ogóle myślałem, że Youssef mnie tylko dostarczy na miejsce, a on był jakby moim osobistym przewodnikiem na cały wypad. Porobił mi miliard zdjęć, coś tam próbował tłumaczyć (słabo z angielskim, ale starał się), zawsze kręcił się gdzieś w pobliżu.


Plan był taki - zachód słońca, kolacja, spać, wstać po zachodzie księżyca i obadać gwiazdy, spać, wstać na wschód słońca, śniadanie, na wielbłąda i wracamy. Wykonany w 120%. Jakieś tańce czy śpiewy przy ognisku mnie nie interesowały, poobserwowałem sobie siedząc na oddalonej wydmie z Youssefem. Wschody i zachody fajne, ale gwiazdy - magia. Na początku trochę takie meh, ale jak w ciągu 20 minut oczy stopniowo zaczęły przyzwyczajać się do ciemności, to widok zrobił się niesamowity. Godzinę na wydmie spędziłem na gapieniu się w górę (już bez mojego strażnika). W ogóle Youssef nadal do mnie pisze na WhatsAppie, byle nie chciał mnie w domu odwiedzić.


Sama pustynia - ciekawa sprawa. Że piach pustynny nie nadaje się do betonu, to wiadomo, ale i tak jego gramatura mnie zaskoczyła - prawie cukier puder. Z temperaturą i wilgotnością też ciekawie. 25-30 stopni, a jak słońce schowa się za chmurką, to można bluzę założyć. Powietrze tak suche, że pijesz wodę, robisz wdech i wydech i już masz suche wargi. Właściciel riadu mówił, że w lecie przy 50 stopniach miejscowi sobie radzą na luzie, turyści znacznie gorzej, ale i tak jest lepiej niż w zimie przy 20 - wtedy idzie wilgotne powietrze znad oceanu i jest duszno nie do wytrzymania. W kwietniu zaczyna wiać Chergui z Sahary i robi się przyjemnie.


No, a teraz jestem już 300 km na zachód, w okolicach Gorges Dades. W elo hotelu z basenem i widokiem na ośnieżone góry Atlas. Wymyłem z włosów (i nie tylko) z pół kilo piachu, jutro z rana cisnę obczaić kaniony, a później do Marakeszu. Chyba.


A i patrzcie, jakiego leniwego bociana spotkałem. Nie chce mu się na Podlasie wracać.


#shagwestwmaroku #podroze #motocykle #shagwestwhiszpanii #maroko

20015c67-d997-4050-b1c2-9ef5fb17cfb2
71bc9ad6-683b-49e4-9f34-02769c41a1fd
0dc48c8d-fa40-4d44-85a3-cdb69bf1f8b1
8df0daae-8be6-4ff8-892e-9a6c8325ec1b
77afcf28-226e-477b-a761-ff5c075f9993

Zaloguj się aby komentować

Dzień drugi #shagwestwmaroku. Rano wyruszyłem z Szafszawanu w kierunku Mideltu. Po 50 km przejechanych w godzinę zacząłem się zastanawiać, ile ja dzisiaj zrobię, ale na szczęście później dało się już trochę rozpędzić, a dwa razy nawet piątkę wrzuciłem. I zaczynam nawet łapać flow w tym miejskim ruchu.


Dzień raczej tranzytowy, ale mam kilka spostrzeżeń. Marokańczycy uwielbiają Dacię. Połowa spotkanych samochodów jak na razie to właśnie Dacie. A połowa tych Dacii to Dacie Lodgy.

Taksówki to codzienny środek transportu. Ludzie jeżdżą nimi po mieście, po wioskach, a nawet do pracy i z pracy na kompletnych zadupiach. Zupełną normą jest widok Grażynek wsiadających do taksówki przy jakiejś plantacji czy pastwisku.

Policja stoi praktycznie na każdym wjeździe i wyjeździe z miasta. I nie stoi bezczynnie, cały czas ktoś jest zatrzymany. Ogólnie musisz zwolnić i czekać, aż ci machną i pozwolą jechać (no albo ściągną do kontroli). Wydają się nie interesować turystami. Fotoradarów mnóstwo, a jak stoją z suszarką, to kierowcy mrugają jak u nas. Ale weź tu się rozpędź na tych drogach - asfalt przypomina mi moją rodzinną ulicę z lat '90.

Jadę sobie jadę i naszła mnie myśl, że oprócz zwierząt hodowlanych i bezpańskich psów, to na razie nic mi przez drogę nie przełaziło. I jak na zawołanie. Małpy, sztuk trzy. Makaki berberyjskie.


Pogoda trochę odpuściła, podczas przejazdu przez góry miałem nawet 11 stopni i deszcz. Zgadnijcie, kto nie wziął ze sobą kubraczka przeciwdeszczowego.


Midelt to miasto kompletnie nie skupione na turystach - takie ło nic w środku drogi między północą a południem. Więc oczywiście mój przyjazd do hotelu to święto lasu, co chwilę ktoś się przyczepia i chce mi pokazywać zdjęcia swoich znajomych. A ja jestem tak asertywny, że po kilkuminutowym lekko przymusowym oprowadzaniu po medynie (akurat dużo mniejszej i bardziej autentycznej niż wczorajsza) skończyłem z Panem Marokańczykiem w kantorku, gdzie pokazywał mi swoje klejnoty. I dywany, i srebra, i skamieliny. Wszystko w dobrej cenie.


Jutro dalej na południe. Będzie pustnia, bo teraz większośc drogi była bardziej zielona i zalesiona niż Andaluzja.


#shagwestwhiszpanii #podroze #motocykle #maroko

d6dc0662-290a-4b60-bb32-219c9a0450ea
a9ec88f7-259f-40e1-a7b7-df7c2fa40151
79bbe126-b962-44ea-82a8-19b4aeaff010
b4cc0d06-9471-4246-9c2d-ba5c2f84b2f8

A i paczcie co mam . Pełen nielegales. Idąc przez miasto z tym nierzucającym się zupełnie w oczy czarnym woreczkiem czułem się, jakbym paradował z wielkim różowym dildosem na czole.


Wypiję w hotelu, pod dachem Allach nie widzi.

9019c01f-a3f1-4baf-a254-9955a8687478

@Shagwest Duster - w tym roku w czerwcu stuknie piąty roczek - do zrobienia kwiecień/maj: klocki hamulcowe przód -mają 8mm, czyszczenie hamulców bębny tył, sprawdzenie linki od ręcznego, olej, filtry, czynnik do klimatyzacji. w lato do odświeżenia fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne podwozia.

przez 4 lata zepsuły się:

3x żarówka H7

nieźle jak na rumuńską kuchenkę gazową bieda edyszion z silnikiem 1.0 HWDP

Zaloguj się aby komentować

Oooookej, pierwsze wrażenia z Maroka są dość mieszane.


Przejazd przez Tanger to najbardziej traumatyczne doświadczenie w moim motocyklowym życiu. A jeździłem po Bałkanach, jeździłem po Hiszpanii, jeździłem po Włoszech, a nawet po Radomiu. Atakują z każdej strony, parkują w dowolnym miejscu i momencie, linie są tylko niezobowiązującą wskazówką, piesi wolą iść ulicą niż chodnikiem, dzieci na rowerkach zresztą też. Na krajówkach spokojniej, ale tiry podjeżdżające na milimetry czy ścinanie zakrętów na krętych drogach są normą.


W nocy był standardowy reisefieber, więc spałem tylko dwie godziny. A że już koło południa zaczęło mnie odcinać (a dodajmy do tego jeszcze 120% koncentracji wymaganej do przeżycia na tych drogach), a ja nie miałem wyraźnego celu, do jakiego mam koniecznie dotrzeć, zaklepałem sobie nocleg w Szafszawanie. Na pierwszy rzut oka okolica dość obskurna, taka nie wiem, bido-przemysłowa. I jeszcze przysrał się do mnie jakiś dziad narzekający, że wszyscy uczą się angielskiego, a nikt arabskiego. I że jak będę wracał, to żebym też się tu zatrzymał na tym parkingu, to mi sprzeda swoją najlepszą kozę (real beast!).


Ale pozory mylą - po regeneracyjnej sjeście poszedłem do bankomatu i po wodę (tej z kranu to moje usta tu nie tkną).

Trafiłem niechcący do medyny i tam już już naprawdę super klimat. Alejki z masą chińskich bibelotów, magnesikiami, oryginalnymi torebkami i perfumami, nawet wielki sklep z łapaczami snów. Ironizuję, bo asortyment jak tak się zastanowić, to dość przykry, ale przyprawy czy po prostu normalne sklepy z lokalną spożywką albo małe knajpki też tam były i robiły klimat. I oczywiście naganiacze, uparci strasznie. Akurat uwierzę, że pierwszy lepszy typek ma "najlepszy hasz w mieście".


Na jutro już sobie wyznaczę jakiś konkretniejszy cel.


A w ogóle to powietrze jest tu chyba strasznie zapylone. Wszystko jakby za mgłą, bardzo mały kontrast na zdjęciach wychodzi i w ogóle dziwnie się w czymś takim jedzie.


#shagwestwmaroku #shagwestwhiszpanii #podroze #motocykle #maroko

9b067f25-9922-4aea-9baf-c080df765fe0
17a626b8-e8e2-47f0-8bc2-a6f43a6f4a1a
32cf9371-7337-4f0c-ac4b-508bef2ae221
ba736227-6425-44c4-9c42-24a2352a5495
10000ad7-b56d-4110-9c26-7bf9a0ad57b8

@Shagwest jak zobaczyłem zdjęcie to pomyślałem - "o szit mój wujaszek".

Ale szybko sobie przypomniałem, że jego to by żona nie puściła

@Shagwest napisz kumplu coś więcej o tym jak bardzo nagabują turystów bo jestem bardzo ciekaw. Jeżdzę w pojedynkę i kusi mnie Maroko, ale kurde obawiam się tego że mnie poprostu stratują oferując różne cuda na kiju i będąc w pojedynkę się przed tym nie wybronię

Zaloguj się aby komentować

أهلاً!


Witam bdb kolegów na tagu #shagwestwmaroku


Mieszkać w Hiszpanii i nie wyskoczyć na tydzień do Maroka, to jak tankować na Orlenie i nie wciągnąć parówy. Bilet na prom ogarnąłem miesiąc temu i dziś w końcu nadszedł ten czas. Trochę nie miałem czasu ogarniać reszty, oprócz spytania Claude'a, co tu jest ciekawego. Nawet nie mam żadnego noclegu


Zjechałem więc z promu, pokrążyłem chwilę po Tangerze, zdążyłem nabrać szacunku do kultury jazdy w Hiszpanii i teraz szukam jakiegoś celu.


Nawet nawigacji porządnej nie mam. Kupiłem w sobotę mapy Maroka do Garmina i okazało się, że bez Windowsa nie da się ich wrzucić. Kilka godzin kombinowania z Wine i Virtualboxem i nic. Trudno, nikt mi nie będzie mówił, gdzie mam jechać


Mam w kufrze kanapkę, wodę i wafle ryżowe. Przeżyję.


Jadę chyba na południe. Więcej info po 16.


#shagwestwhiszpanii #maroko #motocykle #podroze

83407f30-bccf-49a4-bc7a-f46c948c2cd2

Zaloguj się aby komentować

Braszów (Brasov) jest bardzo ciekawym miastem położonym w Rumunii. Zobaczycie tam piękne stare miasto i rynek, a miasto jest urokliwie położone w dolinie pomiędzy górami. Mnie przyciągnęły tam dobrze zachowane mury obronne, a miasto włączam do projektu “Miasta stojące murem.


Zapraszam na bloga:

https://antekwpodrozy.pl/39724-co-zobaczyc-w-braszowie-przewodnik-po-atrakcjach-miasta


Co zobaczyć w Braszowie?

  • Średniowieczne mury obronne, które miały około 3 kilometrów długości, a do dzisiaj przetrwało około 1400 metrów. Oprócz tego w linii obwarowań można zobaczyć ciekawe bramy, jak również kilka wież. Na szczególną uwagę zasługuje Biała Wieża, z której można podziwiać miasto.

  • Ratusz i rynek, które urzekają swoim wyglądem.

  • Cerkiew św. Mikołaja z XIV wieku

  • Dom Hirschera z XVI wieku

  • Gotycki Czarny Kościół z XIV wieku

  • Strada Sforii, czyli najwęższa ulica w Rumunii

  • Twierdzę Braszów na wzgórzu (obecnie zamknięta)

  • Wzgórze Tampa, z którego jest piękny widok na miasto (można wjechać kolejką)

  • Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej na Rynku

#antekpodrozuje #rumunia #brasov #podroze #podrozujzhejto #turystyka #atrakcjeturystyczne #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zainteresowania


-------------------------------------------

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje

Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej

fb96f2ee-8fc7-4740-9ce6-8ca569f0dc16
93cc2992-4619-4626-8309-2583caedcc59
5a1ab1ad-73d1-4fae-ac91-150c4f645825
a5182efa-3404-4daa-a424-4435fc478be6
cb005152-347d-4e92-a305-b22354935cb5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Colchester jest bardzo ciekawym miastem położonym w Wielkiej Brytanii. Znajdują się tam najstarsze i najlepiej zachowane mury z czasów rzymskich na Wyspach Brytyjskich, dlatego też włączyłem to miasto do projektu „Miasta stojące murem”. W Colchester znajduje się również największy wybudowany przez Normanów donżon w Europie.


Zapraszam na bloga:

https://antekwpodrozy.pl/39586-co-zobaczyc-w-colchester-atrakcje-zabytki-i-kompletny-przewodnik


  • Pierwsze mury obronne w Colchester powstały w latach 65-80 naszej ery i były zbudowane przez Rzymian. Ich obwód wynosił 2800 metrów, a do wnętrza miasta prowadziło 6 miejskich bram, z których do dzisiaj przetrwały 2. Obwarowania miały aż 6 metrów wysokości. W późniejszych stuleciach były przebudowywane. Do czasów współczesnych przetrwało około 2/3 długości murów, co jest naprawdę niesamowite.

  • W Colchester można zwiedzić zamek z XI wieku uchodzący za największy donżon w Europie, który zbudowali Normanowie. Powstał on na fundamentach rzymskiej świątyni poświęconej cesarzowi Klaudiuszowi. Zwiedzając podziemia zamku wciąż można podziwiać rzymskie pozostałości. Wstęp kosztuje 13,5 funta, a jeśli chcecie wejść do podziemi to za kilka funtów extra można dokupić zwiedzanie z przewodnikiem.

  • Do dzisiaj zachowały się ruiny klasztoru św. Botolfa z XI wieku.

  • Duże wrażenie robi brama wjazdowa do benedyktyńskiego opactwa St. Johns Abbey z XIV wieku, które uległo zniszczeniu podczas wojny domowej w XVII wieku.

  • Na terenie Colchester można zobaczyć charakterystyczne domy z muru pruskiego, z których najstarsze datowane są na XV i XVI wiek.

  • Na terenie miasta znajduje się kilka kościołów, z których niektóre są bardzo ciekawe np. St. Martin Church z XII wieku.

#antekpodrozuje #wielkabrytania #colchester #podroze #podrozujzhejto #turystyka #atrakcjeturystyczne #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zainteresowania


-------------------------------------------

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje

Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej

79fcec96-68df-4f9f-bbe4-a16acecaece7
c6d9d601-0b82-4a0f-86d9-958e7326add0
ad74c15c-e1f2-4364-96ce-ec3cfd50d3f5
2fa4189d-b1ca-49c0-82ed-fcb3ed3f00f1
21565d4a-bfda-4379-8741-45bfef690699

Wywołuję obserwujących i zainteresowanych:

@IceXXX @mrololl @Kolej_na_drony @jordan @lluke @Ralfralf @Gruby @robaczek @Anabel2023 @SzaloneWalizki @mateoaka @Wobiektywie @Rudeiczarne @places2visit.pl @lukasz-piernikarczyk @Grubas @polaczkropki @Atarax @Dzikie_oregano @Boltzman @kbk@Lemmy @schweppess @4Sfor @dybtas @DOgi @dasistfubar @Nirvash @Geratius @Kruczek555 @Sofie @gaga262 @Patalizator @mikeku @gingerowl @Parowkowy_Skrytozerca @Venfi @Roci @krzysztof-k-d @Duvel @Misiasio @Lime @kejdzu @Sorokawojcie.ch @Atexor @Huxley @Warus @Damdzior @_wojti @bbwieli17 @shack_my_kak @cyberpunkowy_neuromantyk @tyci_koks @Wlacza @3cik @alaMAkota @Roche @Barabarabasz7312 @e5aar @zuchtomek @Lawyerish @razALgul @Lurker69 @konto_na_wykop_pl @anervis @Ewcias @koniecswiata @Dzban3Waza @Minotaur_Kebabowy @AndrzejZupa @wozny87 @cejaczek @Icon_of_sin @SzwarcenegerKibordu @Jarosuaf @ddhadq @Farmer111 @Villdeo @Pawelvk @Maciej_Amadeusz @mahoney @Odczuwam_Dysonans @Buendia @stimmhorn @ataxbras @m-q @Bukuria @Tino @meinigel @bagela @suseu @rakokuc @Koloalu @Bjordhallen @bielak1212 @Cybulion @Kulfi_89 @lucabianco @Berdonzi @Taxidriver @szymek @nazwa_uzytkownika @Siejek @Tyglys @cyber_biker @epsilon_eridani @teetx @Rudolf @BND @oromek @Wojciechpy @HerrJacuch @Chunx @galencjusz @ismenka @adamec @travel_learn_wine @bzyk260 @Pouek @Mr.Mars @voy.Wu @sireplama @Adam3photo @skorpion @Augustyn_Benc-Walski @Fly_agaric @qwar @Kaligula_Minus @darek-kantorski @Eliasz_Oderman @PanWibson @UncleFester @mannoroth @dez_ @szon_konery @PanSalima @Fly_agaric @dann @zoltyrogalzkremem @Nimaskalisto @kwiecik @Statyczny_Stefek @EvilDick @adamszuba @KattaK

Zaloguj się aby komentować

Ta wycieczka jest trochę inna niż moje poprzednie wyjazdy do USA. Tym razem bowiem koleiny życia zawiodły mnie do Kalifornii.


Podróż rozpoczynam zawodowo - od Palo Alto. Mekki startupowców, technologicznego centrum wszechświata.


Tu na drogach roi się od Waymo, a nie bezdomnych. Tutaj ludzie żyją w fikuśnych willach, a nie miasteczkach namiotów.


W cieniu uniwersytetu Stanforda, w odległości pół godziny jazdy pociągiem od kampusów Google, Microsoft, czy Apple, po raz pierwszy od dawna poczułem się jak człowiek sukcesu.


KAŻDY posiłek był pyszny. Tu nie ma złych knajp. Ale już na przykład nocnego życia również tu nie uświadczycie. Miasteczko zasypia o 22, a zamiast barów na głównej ulicy konkurują ze sobą herbaciarnie, serwujące mleczną herbatkę jaśminową z tapioką. Herbatka tym droższa, im mniej lodu chcemy - w końcu mleko jest istotnie droższe od kranówy.


Myślę ze tak mało papierosów co tutaj nie paliłem od kiedy zacząłem studia. Tu naprawdę jest idyllicznie i nie ma się czym przejmować. Jest cicho, spokojnie, sklepy są zatowarowane pod korek, nad ulicami unosi się zapach kwiatów z przydomowych ogródków.


Można zapomnieć, ze się jest w USA.


#tworczoscwlasna #podroze #podrozujzhejto #usa

5d3af2fc-0fca-4bb5-bed7-a105ac35e01b
0391f480-7c2b-4a67-af1d-e7ca11d33fb4
e3dabbf4-5105-47df-9724-ae590ffa57b2
3502597e-ffe6-4ce7-8d87-39b31b4336eb
78305196-4425-4bbe-8cfc-611cdd463654

Zaloguj się aby komentować

" - Poprawna forma to bez to..." "- Paaanie, mu druty ciągniemy a nie filologię pokończyli! 🙃 #cieszesiezemoglempomoc #grammarnazi

Trafiliście z pogodą, nie powiem...zazdro.

@AndrzejZupa ja kończyłem elektrykę a nie geografię xD


Dzisiaj trochę popadało, ale i tak daliśmy radę wejść na Olimbus i być na plaży na najbardziej na południe wysuniętym cyplu.

Zaloguj się aby komentować

#podroze #zyciejestdobre #konstruktorelektrykamator

Dzisiaj z @Zielonywewszystkim zrobiliśmy po ok 34 tysiące kroków (który tag jest od tego?) robiąc jakieś 23km po trasach Adonis i Afrodyta. W planach było dojść na sam koniec cypla, ale by nam zabrakło czasu i sił. I tak na trasie były odcinki ze wzniesieniem ponad 300m, i robiliśmy to z prędkością ponad 5km/h.

Potem pojeździliśmy jeszcze po wybrzeżu, wykąpać się nie udało ale przynajmniej zanurzyliśmy nogi na plaży.

Plaża podpisana jako Sandy Beach, a tam zamiast piachu żwir i kamienie.

"Skąd niby weźmiesz piach na skalistej planecie?" #walaszek

Spotkaliśmy też #fiat126p by #fsm z kierą po prawej.

A wieczorem zeżarliśmy pieczonego Snappera z frytkami, szarlotkę i lody.

No i plączą się pod restauracjami takie #koty

85e3def0-4679-4666-a19b-2597807e80e5
e679005c-5c2f-4194-8728-b3ae1abb8170
f5b6b708-6f97-4d3f-815e-eb655ce74bc9
4f66ff76-1df3-4d76-b067-64bde0e91d3b
4c9a964a-05f8-4f02-badb-f6a34ae8c384

Zaloguj się aby komentować