Dzisiaj zapraszam na parę kroków lasem gdzieś w okolicach Mörsil
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa

Społeczność
Dzisiaj zapraszam na parę kroków lasem gdzieś w okolicach Mörsil
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa
Zaloguj się aby komentować
Koniec przygody! Po ponad 85 godzinach w siodle dotarłem z Malagi przez Sewillę, Lizbonę, Porto, Saragossę, Andorę, Carcassonne, Monako, Trasę Wielkich Alp, Furkapass, Ofenpass i Stelvio, Bolzano, Brno i Rudę Śląską do Warszawy. Zobaczyłem pełne zaćmienie w Hiszpanii, pochillowałem w kilku basenach i jednym bajorku, strułem się portugalską kiełbasą i umierałem kilka dni, trochę zmokłem w Pirenejach i całkiem zmokłem przejeżdżając w ulewie Stelvio (i jakąś wcześniejszą przełęcz, której nawet nie widziałem, bo jechałem w chmurze i widoczność miejscami spadała do kilkunastu metrów). Miałem ponad 42 stopnie w Andaluzji i 12 w deszczowych górach. Były tysiące kilometrów autostrad, były tysiące ciasnych agrafek ćwiczących technikę ciasnego pokonywania zakrętów (i równomiernego pakowania kufrów bocznych).
Łącznie 6136 km. 24 tankowania, 299 litrów za 2450 zł.
Zdecydowana większość trasy samotnie, odrobina z Kolegą Tytusem. Tygrysek nie zawiódł mnie ani razu (z grzeczności nie wspomnę już o przygodach Kolegi Tytusa, nawet słowem nie zająknę się o jego MV Aguście, w ogóle nie przytoczę tej nazwy), zasłużył na spa, które dostanie już niedługo. Wskoczą nowe płyny, nowe klocki, a także coś zdecydowanie mniej standardowego.
Czas się rozpakować i zrobić pranie. Dużo prania. I mam dość jeżdżenia na co najmniej trzy godziny.
#shagwestnaeurotripie #motocykle #podroze





Zaloguj się aby komentować
Jestem w Wången. Ok 60% trasy za mną.
Ostatnie dni niepewne, mocno deszczowe. Fizyka opadów letnich jest tu inna niż u nas. Nie ma krótkich, gwałtownych i intensywnych burz. Po prostu kapie z różną mocą przez kilka godzin. Jest w tym trochę przejaśnień, ale ogólnie mocno to spowalnia i utrudnia logistykę - w szczególności suszenia ubrań.
Wrzucam kilka fotek z trasy.
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa





Zaloguj się aby komentować
Kilka zdjęć z mojego urlopu, który został odbyty
Niby człowiek biega i jest aktywny, ale i tak łydy bolą od łażenia. Mimo, że w tym roku nie byłem na Śnieżce i zwiedzanie było bardziej "po okolicach".
Na pierwszy rzut idzie Zapora w Pilchowicach. Trafiłem na deszczową pogodę, więc i trochę wody się nazbierało w opróżnionym zbiorniku (w porównaniu na przykład do filmu Żądnego Przygód, gdzie wody było znacznie mniej...) Prace na zaporze trwają, audi, golf I i resztki malucha pod mostem dalej obecne.
Udalo mi się też odwiedzić ciekawe miejsce i to w sumie przypadkiem. Jest to Gościniec Perła Zachodu w...
Po ponad dwóch dniach zmagań przejechałem całe Route Des Grandes Alpes od południa. Zaliczyłem wszystkie 16 przełęczy, setki serpentyn, nawet kilka opuszczonych wiosek, gdy niechcący zjechałem z trasy i zastanawiałem się, dlaczego mijam znaki wyglądające jak ostrzeżenie o zamkniętej drodze. Droga okazała się zamknięta i musiałem wracać 10 km
Wczoraj wylądowałem w hotelu na dwie przełęcze przed końcem trasy i byłem już kompletnie wypompowany. Pojawiła się nawet w mojej głowie myśl, że trochę mi się te góry opatrzyły, więc czas kończyć zabawę. Zaliczanie kolejnych gór i przełęczy przestało budzić te emocje, które budziło kilka dni temu, więc lepiej na tym skończyć i wrócic w Alpy w przyszłym roku na świeżo. Podjąłem więc decyzję, że rano jadę do końca wspomnianą trasę, a później wskakuję na autostradę i cisnę w stronę swojego wygodnego łóżka.
No więc dziś zaliczyłem Furkapass
Tyle z mojego planowania. Dojechałem do Szwajcarii i okazało się, że jednak mi mało. Wskoczyłem na krajową dziewiątkę i tak cisnąć przez sam środek Alp, w temperaturze sięgającej ponad 30 stopni, dojechałem po kilku godzinach do tej przepięknej przełęczy. Po drodze myślałem, że to był jednak błąd, bo trasa jest mocno turystyczna, masa miast i mieścinek, pełno cepelii i turystyki, w dodatku ogromny ruch. Ale po wjechaniu w samą przełęcz wrócił ten zachwyt sprzed kilku dni. Widoki absolutnie fenomenalne. Poszedłem nawet dotknąć lodowca przy słynnym Hotelu Belvedere. Jezioro i wodospad z niego tworzące źródło rzeki Rodan - coś niesamowitego.
A najwięcej emocji dostarczały barierki oddzielające drogę od skarpy prowadzącej wprost w piekielne czeluści - betonowe słupki bez żadnej poprzeczki
A, zapomniałem wspomnieć, co u Kolegi Tytusa. Wczoraj widzieliśmy się już tylko przelotnie, gdy przejeżdżałem koło jego koczowiska i pozdrowiłem go serdecznym gestem. Dalej nasza trasa się rozjechała, a później całkiem znikł z radaru, bo zapomniał kupić pakiecik szwajcarskiego internetu i zaraz po przejechaniu granicy zużył limit 250 zł. Ale już się odnalazł w Niemczech, cały, zdrowy i czysty (tak wnioskuję z pochwał pod adresem niemieckich pryszniców).
#shagwestnaeurotripie #motocykle #podroze #gory #szwajcaria





Zaloguj się aby komentować
No dobra. Jestem w Östersund. Do Trondheim zostało ok 350 km, w nogach mam ok 230 km. Ostatnie kilka nocy spałem pod namiotem, dzisiaj się regeneruję w hostelu. Samo miasto i okolice chcę pozwiedzać, więc zostanę tu na dodatkową noc. Są tu muzea i kamienie z runami.
Poznałem na trasie innego pielgrzyma, Szwajcara. Oczywiście iść razem jest ciężko, bo każdy ma swoje tempo, więc tylko wymieniliśmy się kontaktami i umówiliśmy tak, że na koniec dnia będziemy się informować o dobrych miejscówkach na rozbicie namiotu. Dwie noce rozbijaliśmy obóz razem. Raz dołączył do nas pewien Niemiec, który idzie w przeciwnym kierunku. Zaczął z Oslo, doszedł do Trondheim, teraz idzie w kierunku Sundsvall.
Dla przypomnienia - ja idę z Selånger/Sundsvall do Trondheim.
Ziom był o tyle ciekawy, że nie miał plecaka, tylko pchał przed sobą wózek i do tego szedł jeszcze z… wiolonczelą xD. W poprzednim poście na jednym zdjęciu widać futerał.
Z ciekawych rzeczy to 2 dni temu wpadłem na grupę studentów jakiegoś leśnego kierunku i w ramach wyprawy wakacyjnej szli na wycieczkę zwiedzać jaskinię Hållbergsgrottan. A że było to na szlaku, to podpiąłem się pod nich i sobie pogawędziliśmy.
Ogólnie pogodowo jest tak sobie, ale i tak jest w pytę
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa




@Ravm haha spoko dzięki! Jeśli o mnie chodzi, to sama pielgrzymka jest to kwestia ponadreligijna. Sakralny charakter trasy czy różnych miejsc tworzą atmosferę i sprzyjają duchowości. Niemniej myślę, że tak i ateista jak i osoba wierząca znajdują tu dużo dla siebie, o ile kręcą ich takie tematy.
Trasy pielgrzymkowe zazwyczaj po prostu mają dobra infrastrukturę dla podróżników i tym się głównie kieruję przy wyborze szlaku.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Zdecydowanie rzadziej odwiedzane, a położone obok siebie miejsca pokazują 3 zupełnie inne oblicza historii Maroka. Dawne cesarskie miasto, kawałek dalej starożytne rzymskie ruiny, a za chwilę najważniejsze miejsce pielgrzymów w Maroku. Świetnym pomysłem jest połączyć je w jedną wycieczkę.
Meknes,...
Wkroczyłem w Alpy, proszę Państwa. Zrobiłem dziś w siedem godzin około 280 km po górskich serpentynach i jestem WYKOŃCZONY. Ale po kolei.
Droga z Saragossy do Monako to nudne grzanie płatną autostradą w prawie czterdziestostopniowym upale. Jedyna rzecz warta wspomnienia, to absolutnie beznadziejne, zapchane stacje benzynowe. Należało odstać swoje w kolejce, poużerać się z czytnikiem kart przy instrybutorze, dowiedzieć się, że nie działa, pójść do kasy, zapłacić i dopiero można było tankować. I taka przygoda była na każdej stacji, odkrywana przez każdego, który pierwszy raz dziś tankuje na tej trasie. Kolejka kończyła się na zjeździe z autostrady.
Wieczorem dotarliśmy do Monako i tu już trzeba przyznać, że czuć przepych. Wielkie apartamentowce, drogie samochody, ludzie ze złotymi zębami. Ulice koszmarnie wąskie i strome, ruch ogromny. Ja miałem już zarezerwowany nocleg ze 30 km dalej i niespecjalnie kręciła mnie wizja błąkania się po tym miejscu w poszukiwaniu idealnego miejsca na fotę, więc postanowiliśmy się rozdzielić. Ja udałem się do Sospela spać, a Kolega Tytus prawdopodobnie do kasyna, by wykorzystać pomyślność, jaką niebiosa obdarzają go od początku tego wyjazdu.
Od Lazurowego Wybrzeża biegnie na północ w pobliże Genewy szlak Route Des Grandes Alpes. Jest to trasa Tour De France, 16 przełęczy, milard serpentyn, niesamowite widoki i w większości całkiem dobre asfalty.
Pokonałem wymęczony pierwsze 20 km tej trasy i okazało się, że mój nocleg magicznie teleportował się do wsi 15 km dalej. Nie ma to jak alpejskie serpentyny po zmroku. Ale dojechałem!
Za to dziś już bajka. Wyruszyłem z samego rana, ruch jeszcze zerowy, temperatury poniżej 20. Później i się zagęściło, i 30 stopni zawitało, ale na wysokości ponad 2000 metrów znów można było się schłodzić. Zrobiłem w siedem godzin jakieś 280 km osiągając średnią 41 km/h. Wymęczyłem opony, wymęczyłem Tygryska, zamęczyłem siebie. W tym rejonie Alp jeszcze nigdy nie byłem, ale tylko utwierdziłem się w mojej opinii, że po Alpach to ciężko, by jakieś góry zrobiły jeszcze wrażenie (w tego typu podróży oczywiście). Nasłuchałem się o górach Atlas, pojechałem do Afryki i co? Góry jak góry, w Bieszczadach też są.
Opracowaliśmy z Kolegą Tytusem perfekcyjny sposób podróżowania. Widzimy się raz dziennie. Albo i nie xD A tak to jedziemy osobno, każdy swoim tempem, a nawet trasą. Gdy on dopiero wychodzi z namiotu i zastanawia się, kim jest i co tu robi, ja już gnam wesolutko przez alpejskie wioski.
Zatrzymałem się w hotelu w czymś zwanym na mapach La Salle-les-Alpes. Poszedłem poszukać jakiejś kolacji i to miejsce okazało się takie elo, że nie chcieli mi dać stolika na zewnątrz w BURGEROWNI, bo byłem sam. Tylko w środku przy 35 stopniach. Francuzi
Poszedłem na stejka do elo restauracji.
Jutro może uda się pod Genewę dojechać.
https://youtube.com/shorts/NOi92yJQjQs
#shagwestnaeurotripie #podroze #motocykle #gory #francja





Zaloguj się aby komentować

Brno to stolica Moraw i drugie miasto Republiki. Jest tu wiele historycznych zabytków jak ratusz, katedra czy zamek. Niezwykłe są podziemia: ossuarium, zbiorniki wodne czy trasa turystyczna. Nieopodal jest Morawski Kras z najpiękniejszą w Czechach jaskinią Punkvy. brno #podroze #podrozujzhejto...
Lecę jutro na wakacje do Grecji. Ja rezerwowałem loty, a żona hotele. Lot jest na Mykonos, a hotel na Sycylii Sardynii.
#gownowpis #zalesie #wakacje #podroze #podrozujzhejto
Zaloguj się aby komentować

Sudan po rodzieleniu zdjęcia warto obejrzeć 5! #sudan #turystyka #youtube #bezplanu
Jestem jedynym turystą w tym kraju BezPlanu Po kilku miesiącach załatwiania formalności udaje mi się wjechać do Sudanu. Wszystkie odcinki BezPlanu chronologicznie: http://bit.ly/2MqAO7Q Wsparcie kanału:...
I opuściliśmy piękną Hiszpanię. Wracając z Portugalii mieliśmy zahaczyć o Góry Kantabryjskie, ale stwierdziliśmy, że najlepiej jednak byłoby wyrwać się już z tych upałów, a one nigdzie nie uciekną. Tak więc wczoraj uderzyliśmy w kierunku Saragossy, by tam zrobić przystanek w drodze na Pireneje.
Większość trasy to była koszmarnie nudna jazda przez płaskie jak naleśnik tereny środkowej Hiszpanii. I nie dość, że w upale, to jeszcze cały czas z burzą przed nami, którą nieśmiało goniliśmy. Ja zaklepałem sobie nocleg w hotelu w Saragossie i tam się zatrzymałem, natomiast Koledze Tytusowi mało było wrażeń, więc pojechał dalej, dogonił wspomnianą burzę, zmókł do suchej nitki i rozbił swój obóz w krzakach pod jakąś kaplicą w okolicach Lleidy.
Plan na dziś był taki, żeby pośmigać po Andorze i dotrzeć do Carcassonne na nocleg. Zrealizowany w 83% - kilka ładnych tras przez Pireneje zaliczonych (przepiękne góry), Andora zaliczona, do Carcassonne dotarliśmy (znaczy ja, bo Tytus znowu gdzieś w krzakach). Niestety na wjeździe do Andory złapała nas ulewa i nie zanosiło się, by gdziekolwiek sobie poszła. Posiedzieliśmy tam z godzinę, zjedliśmy, napiliśmy się obrzydliwej kawy i już prawie klepaliśmy noclegi na miejscu. Jednak w przypływie euforii po zjedzeniu dobrych sajgonek stwierdziłem, że zakładamy kubraki przeciwdeszczowe i jedziemy.
Tak więc odpadło zwiedzanie Andory wzdłuż i wszerz, bo wydostaliśmy się stamtąd najprostszą drogą, ale i tak było trochę emocjonujących górskich serpentyn (w deszczu!). A i wyrwaliśmy się z upałów, bo miejscami było 12 stopni (tylko 30 mniej niż miałem tydzień wcześniej :D). Pełen sukces.
Plan na jutro: Monako.
A w ogóle, to tu jakiś zamek jest.
#shagwestnaeurotripie #motocykle #podroze #gory #podrozojzhejto





Zaloguj się aby komentować
Przypomniał mi się ten mem z podpisem „Kocham, nie biję”
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa #czerstwyhumor
Zaloguj się aby komentować
Początek szlaku. Ruiny kościoła w Selånger
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa
Zaloguj się aby komentować
Dobra, wszytko już śmiga, tak więc chętnie podzielę się wrażeniami (i zdjęciami/video) z ostatnich dni.
Dzisiaj nocuję w hotelu w miejscowości Bräcke. Korzystam z możliwości zrobienia prania/zakupów etc.
Ostatnie dwie noce spędziłem w publicznie dostępnych chatach, tak więc nawet nie rozbijałem namiotu. Jedna to ta ze zdjęcia poniżej, a z wejścia do drugiej planuję wrzucić odrębne video.
Ogólnie jestem już tydzień w podróży i nasuwa mi się kilka porównań do Camino de Santiago (rok temu robiłem drogę centralną z Lizbony do Santiago i następnie jeszcze doszedłem do Fisterry i Muxii).
-Szlak św. Olafa jest do tej pory technicznie łatwy, na pewno o wiele łatwiejszy niż portugalskie Camino. -Największym wyzwaniem jest logistyka. Tutaj trzeba zawsze wiedzieć kiedy jest następny supermarket lub restauracja, bo jak nie ogarniesz to możesz zostać nawet na 2-3 dni bez jedzenia! Z drugiej strony nie ma co przejmować się dostępem do wody. Można śmiało korzystać ze strumyków. Tu jest najczystsza woda na świecie. Wczoraj gotowałem zupkę chińską na kupionym przed 3ma dniami zestawie kuchennym. Była w pytę. -Mocne poczucie samotności. Ty vs natura. Dużo przestrzeni. Tu nie ma innych ludzi. Idziesz sam, godzinami, dniami. Do tej pory spotkałem 3 innych pielgrzymów i spędziłem z nimi dosłownie max 15 min. Na Camino spotyka się mnóstwo ludzi i nawiązuje fajne znajomości. To nie jest lepsze, ani gorsze. Na pewno inne.
Natura jest tu przepiękna, a Szwedzi mają we krwi dbanie o nią i korzystanie z niej. To czuć przy smalltalku w supermarkecie, albo przy podbijaniu pieczątek przy kościołach. Bardzo sympatyczni ludzie, cieszą się też, że ktoś przybywa z daleka by przejść taki szlak w ich kraju. Mam też wrażenie, że wszyscy b. dobrze znają się tu na sprzęcie trekkingowym. Pewnie dlatego, że prawie wszyscy regularnie uprawiają hiking.
#podroze #podrozujzhejto #szlakiemolafa





Zaloguj się aby komentować
update:
od kilku dni mam problem z logowaniem sie do hejto z poziomu tel (podejrzewam, ze to update iOS O_O).
W kazdym razie - zyje
Pisalem do supportu, ale narazie bez konaktu.
Dorwalem sie kompa w bibliotece w Braecke.
Mam nadzieje, ze uda sie to ogarnac, to powrzucalbym troche fajnych fotek i napisal cos wiecej o samej wyprawie. Jesli nie, to wrzuce po prostu podsumowanie po powrocie do Polski
#szlakiemOlafa #podroze #podrozujzhejto
Zaloguj się aby komentować
W środku i tak pusto, poza wystawą.
@myoniwy Co powiedział?
No takiego szajsu to teraz już na pewno nikt nie klepnie
@myoniwy chcesz bota który wysyła powiadomienia na dc o dostępności biletów do Sageady? Miałem ten sam przypadek kilka miesięcy wstecz więc wykonałem bota, który po prostu spamował mnie jak były bilety.
W ogóle bilety lubią się pojawiać rano na aktualny dzień. Nie wiem od czego to zależy, no ale są.
Zaloguj się aby komentować
#konstruktorelektrykamator
#podroze
Dobra, doleciałem do #barcelona
Ale ewidentnie to nie był mój dzień.
Pociągiem dojechałem do Warszawy wschodniej. Tam miałem mieć przesiadkę do kolejnego, do Modlina. Tylko k⁎⁎wa go nie było.
Więc wpakowałem się w taxę, i rura na lotnisko. Koszty +272zł.
Wchodzę na terminal, a tam kolejka przez całą długość i jeszcze zakręca, z 200m na bide.
Była 8:20, odlot o 9:26 a pół godziny przed zamykają więc miałem pół godziny, i o dziwo się udało, byłem jednym z ostatnich który przechodził przez drzwi samolotu.
W samolocie klima działała, poduszka na szyję się przydała.
Jak startowaliśmy to były #fajnechmurki
Przy lądowaniu już nie było.
A jak bagaż przejeżdżał przez RTG na lotnisku to mi się czapka ubrudziła.
Oby k⁎⁎wa chmur nie było bo się wkurwie. #astronomia
Aaa, i jeszcze pasek od zegarka mi się urwał. Muszę go skleić czymś.




Zaloguj się aby komentować