Konflikt w gaju druidzkim zażegnany można iść spać.
W tym savie postanowiłem że będę wybierał opcje dialogową zaatakuj gdy tylko jest dostępna. Szybko poszło, wywołałem jakieś zamieszki rasowe i się sami między sobą pozabijali w wiekszosci. Tylko pewnie sporo expa straciłem.
Jutro czas wyruszyć do goblinów sprawdzić czy oni też nie potrzebują pomocy.
Pewnie jak większość moich przygód w tą grę skończy się niedługo po 1 akcie i zaczne od nowa za parę miesiecy, ale zobaczymy.
@wewerwe-sdfsdfsdf Ja wlasnie koncze pierwszy raz i kurde przekoksilem sie zagladajac w kazdy zakamarek no i troche sie nudno zrobilo bo ekipa potrafi wykosic cale stado niemilcow w kilka tur, a jak Lazel wpadnie w srodek mlyna to machajacypapaj.jpg
Na steamie można zakupić za dyszkę świetną gierę The Long Dark. Polecam gorąco, sama mam, od lat już praktycznie w nic nie gram (choć kiedyś byłam zapaloną graczką), ale TLD gram regularnie i kocham tę gierkę!
Niestety, nie gram w fabułę tam, ale sandboxa mogę polecić z czystego serca - świetna symulacja zbierania patyków
Kupiłem w przedsprzedaży Crimson Desert, stwierdziłem c⁎⁎j, ciekawi mnie ta gra, sprawdzę jak to wygląda i nawet dałem się porwać pociągowi hypu. Cieszyło mnie też to, że pobrać można wcześniej żeby na premierę zagrać. Pobrałem. I co? I gówno. Wczoraj zasnąłem w oczekiwaniu na premierę, na dzisiaj i jutro mam plany więc może zacznę grać dopiero w niedzielę xD Także tyle mojego narzekania na tą grę, mam nadzieję że będę się bawić świetnie. Podobno fabuła jest średnia, mi to pasuje po tych wszystkich grach które powodowały kaca u mnie. #gry
Podobno polska wersja robiona przez sztuczną inteligencję także ch⁎⁎⁎ia. Na premierę podobno poprawili punkt szybkiej podróży który był irytujący w wersji przedpremierowej. Co tam więcej za bardzo nie śledzę tematu.
@TyGrySSek mają dodać skrzynkę na ekwipunek, co do tłumaczenia to też o tym słyszałem. Zobaczę w niedzielę jak to wygląda. Nie wiem czy w ps store można robić zwroty
@TyGrySSek Coraz mniej wydawców jest zainteresowanych tłumaczeniem "białkowym". I to widać - byle tłumaczenie było, ludzie kupią, pomarudzą i się przyzwyczają.
Podobnie jest z polskimi literami w grach - uj tam, że polskie znaczki są jakimś defaultowym fontem i to widać. Po co naprawiać - kupili, to niech spadają.
@koszotorobur to jest mój 3 preorder i jak na razie nie żałowałem. I tak kupił bym to po premierze, po przeczytaniu recenzji nie zmieniłem zdania i nawet jeszcze bardziej jestem przekonany że chcę zagrać. Rozumiem znaczenie no preorders żeby wywierać nacisk na devów żeby się bardziej starali. No ale czasem daję się złapać na haczyk
@zjadacz_cebuli - nie powiem, ciekawi mnie ta gra ze względu na autorski silnik - więc może ją kupię jak niedociągnięcia naprawią i jak będzie w jakiejś dobrej promocji za kilka miesięcy.
@wewerwe-sdfsdfsdf aż przychodzi mi na myśl dragon age inkwizycja której nienawidzę za bycie mmorpg offline. Tylko że tam faktycznie nie było co robić, w CD jeszcze nie wiem.
Z miejsca zaznaczam, że rok 2023 to rok wydania remastera - sama gra ukazała się w 2010, początkowo na Nintendo DS.
Przeglądając forumowe thready z polecajkami najlepszych visual novels, a szczególnie takich, które nie koncentrują się wyłącznie na klikaniu dialogów i oferują coś więcej w swojej rozgrywce, widziałem przewijające się często Ghost Trick: Phantom Detective. Głównym twórcą tego jednogrowego klasyka jest Shu Takami, odpowiadający za megapopularne (nawet poza kręgami VN) gry z serii Ace Attorney. Dołóżmy do tego ciekawy styl graficzny (w remasterze napędzany przez RE Engine), nietuzinkowy gameplay i wciągającą fabułę, a wyjdzie nam mieszanka, która trzymała mnie w napięciu do samego końca.
Grę rozpoczynamy z dość nietypowej perspektywy, gdyż główny bohater jest z miejsca… martwy. Przez chwilę możemy jedynie obserwować to, co dzieje się dookoła naszego ciała, ale po paru minutach odkrywamy, że możemy przenosić naszego "ducha" między wybranymi elementami wystroju poziomu i wchodzić z nimi w interakcję, wpływając na świat żywych. Dodatkowo nasz nieszczęsnik odkrywa, że potrafi cofnąć się 4 minuty w czasie przed czyjąś śmiercią i w ten sposób zmienić jej los. Wspominałem może, że cierpimy na amnezję? Klasyczny zabieg służy za główną motywację umarlaka, który chce dowiedzieć się kim był i dlaczego zginął…
Nie chcę za dużo ujawniać, bo odkrywanie układanki jest wyborne - napotykamy się na naszej drodze na coraz ciekawsze postacie, a siatka połączeń między nimi wydaje się gmatwać bardziej niż ujawniać prawdę. Niektóre momenty potrafiły wprowadzić mnie w czyste zaskoczenie i fabuła to chyba najmocniejszy element gry, bo zagadki, chociaż miejscami naprawdę pomysłowe i zabawne, nie sprawiły mi większego kłopotu (a specem jakimś nie jestem). Jeśli coś pójdzie nam nie tak, to zawsze możemy cofnąć się w czasie ponownie - a może czegoś się akurat dowiedzieliśmy dzięki ponownemu ujrzeniu złego zakończenia? Wszystko jest też okraszone bardzo chwytliwą ścieżką dźwiękową, którą możemy odtwarzać do woli z menu głównego. Niektóre kawałki naprawdę potrafią zadomowić się w bani.
Gra starczyła mi na 12 godzin zabawy, doliczmy kilka dodatkowych, jeśli chcemy zaliczyć wszystkie wyzwania. To pierwsza gra, którą ukończyłem na Steam Decku i wydaje mi się, że sprzęt będzie mi głównie służyć jako taka Vita 2, gdzie mogę na luzie i wygodnie oddawać się poznawaniu indyków z mojej biblioteki.
Podsumowując - cieszę się, że mogłem w to zagrać. Bardzo przyjemna i nietypowa gra.
@Zioman Bierz się za Danganrompe jak lubisz Visual Novele - ja nie lubię a łyknąłem wszystkie 3 części bez popity (chociaż z trójką ostrożnie! bo końcówka jest no... kontrowersyjna). No i też nie skupia się tylko na przeklikiwaniu dialogów i ma kilka nawet zręcznościowych mechanik.
Absolutnie wzorcowy przykład tego, jak powinna wyglądać "gra na start" dla nowego użytkownika konsoli. Niby "mały", darmowy tytuł dodawany do PS5, a w praktyce - zaje...ste doświadczenie pokazujące możliwości sprzętu. I co ważne: nie jest to tylko tech demo, ale pełnoprawna, dopracowana platformówka!
Rozgrywka jest prosta, intuicyjna i niesamowicie przyjemna. Sterowanie działa perfekcyjnie - wszystko jest responsywne, płynne i daje ogromną satysfakcję. DualSense robi tu kosmiczną robotę: haptyka, adaptacyjne triggery, a nawet takie smaczki jak dmuchanie do pada - niby gimmick, ale wywołuje szczery uśmiech i pokazuje, jak bardzo Sony chciało się pobawić formą.
Każdy level to inny motyw i masa odniesień do historii PlayStation. Dla kogoś, kto ogarnia temat (ja) - czysta nostalgia, dla nowego gracza (moja Różowa) - świetne wprowadzenie do "świata PlayStation". Do tego dochodzi genialny design poziomów, ukryte znajdźki i tempo, które ani przez chwilę nie nudzi.
Na PS5 Pro wszystko działa idealnie - płynność, ostrość obrazu, zero kompromisów.
Jako pierwsze doświadczenie z konsolą PS5? Perfekcja.
Kolejna gra z serii Devil Came Through Here. Pojawiają się znajome lokacje i postacie (nawet kociara ma zgrabne cameo). Są pasożyty, świeczki, crafting i inne tego typu badziewia.
Audiowizualnie znów jest spory progres. Grafika jest całkiem ładna i muzyka nieco lepiej dopasowana niż w poprzednich grach (bo fajna już była wcześniej tylko czasem od czapy).
Fabuła jest nieco lżejsza niż w poprzednich częściach, ale za to dużo bardziej skoncentrowana. I dobrze, bo zarówno w The Cat Lady jak i Downfall był spory pierdolnik (jedna postać wspomina Hideo Kojimę, więc chyba stamtąd były te złe wpływyw).
Zagadki są raczej zbyt proste, nawet prostsze niż poprzednio. Może to i dobrze, bo twórca raczej średnio sobie radzi z tworzeniem trudniejszych zagadek.
Oglądam ten trailer Crimson Desert i chyba nie bardzo ogarniam o czym ma być ta gra.
Raz na poważnie, potem znowu jakieś lisoludzie i jarmarczne świecidełka. Walki rodem z jrpg, bossowie jak z soulslike'ów, do tego magia z harrego pottera i świat będący połączeniem Asasynów i Zeldy. Do tego jeździ się koniem, pociągiem i lata na smoku albo z jetpackiem. Mózg rozjebany! xD
Szczerze mówiąc trudno mi nawet ocenić czy to gra dla mnie. Przyznaję, że twórcom inspiracji i odwagi nie brakuje i albo to będzie ciężki hicior albo jakieś ch.. wie co ¯\_(ツ)_/¯
Tym razem niewielka, jak się okazało, gra w budowanie miasta.
Niewielka w sensie ilości mechanik, budynków, jednostek itd. Może to nawet zaleta, że nie jesteśmy zalani milionem statystyk, parametrów, zależności.
Ot, można powiedzieć - standard. Trochę budynków mieszkalnych, rolniczych, przemysłowych. Do tego budowa wojska, murów, portów, mostów. Nie ma levelowania budyków i jednostek.
Do każdego budynku mamy przypisanych pracowników, żonglujemy priorytetami, przenosimy materiały z magazynu do magazynu.
Kurcze, wychodzi, że nawet teochę tych mechanik jest
Do tego atakują nas Wikingowie, trolle (ale nie ruskie), smoki(!), więc trzeba stawiać te mury, wieżyczki, koszary.
Można handlować z AI, walczyć z nimi.
Wszystko to już kiedyś było, nie ma tutaj jakiejś nowej mechaniki, ale to, co jest, zostało łądnie połączone.
Grafika typu low-poly, więc nie każdemu podejdzie.
Muzyka gdzieś tam plumka, ale nie jest denerwująca.
Ogólnie, taka gra do chillu, bo tempo nie jest mordercze, a czasami wręcz jest zbyt wolne.
„Battlefield 6” w trybie hardcore to jest zupełnie inna jakość rozgrywki. I żałuję, że tak późno odkryłem ten tryb - pewnie dlatego, że wymaga serwerów społecznościowych, które jak dzisiaj grałem, nie są zbyt popularne. Ale da się grać i rozgrywka jest dzięki temu przecudowna.
Nie ma minimapki, oznaczać wrogów może chyba tylko recon. Apteczka w końcu ma sens - po trafieniu życie nie odnawia się samoistnie, więc support w drużynie jest obowiązkowy.
O wiele łatwiej się ginie, ale to dobrze, ponieważ dzięki temu o wiele łatwiej się zabija przeciwników. : D
No i pojazdy. NARESZCIE CZOŁG MOŻE ZOSTAĆ ZNISZCZONY DWOMA TRAFIENIAMI Z RPGA W TYŁ POJAZDU. A dowolna APC spada na strzała. No coś cudownego. Do tego jest o wiele większa immersja, ponieważ nie ma widoku z „trzeciej osoby”.