Przez większość czasu niestety zbyt łatwa, ale zdarzają się poziomy, które potrafią dać w kość. W szczególności końcowe, w których nie ma checkpointów, więc jeden błąd i trzeba zaczynać zabawę od nowa. Moja dziewczyna była świadkiem, jak wydawałem z siebie dziwne odgłosy pod sam koniec jednej bardzo długiej planszy albo jak rzucałem soczystą k⁎⁎wą, gdy kolejny raz skusiłem.
„Astro Bot” świetnie wykorzystuje pada do PS5, z którym po raz pierwszy miałem do czynienia. Fajnie wibruje, trochę mniej fajnie się steruje ruchem kontrolera, gdy gra jednocześnie wymaga szybkiego działania.
No i ta gra to jeden wielki „fan service”. Niestety nie znam wszystkiego, co jest związane z PlayStation, ale z nielichą radością odkrywałem znajome mi postacie przedstawione jako robociki.
Przejście wszystkich poziomów i znalezienie wszystkich robocików, elementów układanki i teleportów zajęło mi siedemnaście godzin. Zdobyłem 86% możliwych trofeów - nie jestem fanem platynowania gier, więc odpuściłem to sobie.
W dobie zalewu platformówek metroidvania rogue like łatwa platformówka to skarb, bo z popularniejszych tytułów to zostają te od Nintendo. Najlepiej jak gra ma różne tryby trudności by mozna sobie regulować samodzielnie.
W sumie to jedyny exclusive PS5 dla mnie warty ogrania
ostatnio w robocie rozmawialiśmy, że kiedyś triathlon był popularniejszy i dużo ludzi chciało się zmierzyć z tym sportem, a obecnie jest coraz gorzej. To teraz patrzcie na pakiet z Challenge Triathlon Gdańsk. I dodajcie sobie do tego fakt, że najtańsze bilety "super early bird" to 199 euro, a rejestracja w dniu imprezy to 379 euro xD
i dodajmy to, że w tym roku na sprincie nie było napojów na odcinku rowerowym, a co śmieszniejsze to kurtyna wodna była tylko jedna, a i tak tylko przez jakiś czas - jak wybiegałem to była, jak wracałem to już zakręcona. Koleżanka wybiegała jakieś 10' po mnie i mówi, że już wtedy ją przykręcili.
A w strefie finiszera bieda porcje spaghetti, nie było piwa, redbulle się skończyły, a coli lali 1/3 kubeczka tylko xD ktoś powie, że to miała być impreza sportowa, a nie darmowy obiad, ale bądźmy szczerzy - poziom leci z roku na rok, a tak biednie jak w tym to jeszcze nigdy nie było. A pakiety coraz droższe...
@Loginus07 ja tam nie lubię pływać dlatego nawet nie biorę triathlonu pod uwagę, a do tego zorganizowane biegi to dla mnie takie meh. Lubię solo wyzwania i plecak z zapasami.
No i daj pan spokój tyle pieniędzy a zmęczyć się mogę za darmo. XD
No i daj pan spokój tyle pieniędzy a zmęczyć się mogę za darmo. XD
ja to rozumiem, natomiast mi starty opłaca firma ^^ ale też powiem Ci, że zupełnie inaczej się startuje samemu, a inaczej jak z kimś rywalizujesz ^^ na ostatnich metrach ścigałem się z jakąś laskę i ostatecznie na ostatnim metrze ją machnąłem, ale potem zbita piątka, wzajemne gratulacje, solo takich akcji nie masz ^^
@Loginus07 @AdelbertVonBimberstein Dokładnie, tu bardziej chodzi o emocje związane z wydarzeniem. To tak samo jakbyś komuś kto poszedł na koncert swojego ulubionego zespołu powiedział że bez sensu tyle kasy płacić za bilet, jak muzyki może posłuchać na chacie.
Emocje, tym bardziej na ważnych dla siebie startach są nie do opisania. Adrenalina dodatkowo też robi swoje. Budujesz fajne wspomnienia. Tworzysz pamiątkę swojej wewnętrznej walki i zwieńczenia "drogi". Każdy ma swoje "why".
Oczywiście również nie każdy takie coś musi odczuwać.
@Loginus07 Wiadomo, że płacąc za start nie oczekujesz tego, że spora część "zwróci się" w pakiecie startowym. Ale i tak bieda. Żeby chociaż ta koszulka była jakiejś "premium" marki. Ech, najwidoczniej mało sponsorów miała impreza.
Szkoda, że triathlon jest drogim sportem. Sama kiedyś myślałam o Ironmanie, ale jak zobaczyłam ile łącznie kasy musiałabym w to wsadzić to po prostu odechciało mi się. A tu niestety sprzęt może decydować o Twoim czasie.
@Trypsyna to drogi sport i to sport pay2win - jak masz 2 takich samych zawodników to wygra ten, który będzie miał lepszy rower, a ludzie startują amatorsko na rowerach czasowych za 30k ^^ i żeby nie było - jak ktoś ma hajs to niech wydaje go na hobby, ale minimalnie lepszy zawodnik przegra jeżeli jest biedny.
Na szczęście mnie to nie dotyczy, bo ja startuje dla funu i na pewno nie jestem lepszym zawodnikiem w żadnej z kategorii ^^
@Loginus07 kolarstwo jest jeszcze o tyle niesprawiedliwe, że jak lepiej pływasz to dopłyniesz szybciej, lepiej biegasz, tak samo, a jeśli jesteś od kogoś lepszy na rowerze tylko trochę, to może Ci siąść na kole i tyle, nie zerwiesz go, a na pewno nie tak łatwo. No i 30k jeszcze nie tak dużo, same koła z dyskiem potrafią kosztować 10+. Za 30k można kupić butów do biegania do 2047 roku i 50 par okularów pływackich, i jeszcze zostanie.
kiedyś triathlon był popularniejszy i dużo ludzi chciało się zmierzyć z tym sportem, a obecnie jest coraz gorzej.
Nie zgodzę się - ilość osób na basenach które robią kiepskiego kraula i j⁎⁎ią objętościówkę, bo im słaby trener powiedział, że hehe hipopotam jest szybszy od człowieka na lądzie i w wodzie to musisz nadrobić na rowerze, rośnie z roku na rok i przykro się na to patrzy jak ludzie przychodzą utrwalać błędy zamiast robić technikę. Jeszcze kumpel dorabia na mieście jako trener na zastępstwa i jak trafia do triathlonu to często dostaje zjebki za to że chce ludzi nauczyć pływać a nie uczyć pływać. Ciągną hajs na fali popularności i to raczej rośnie z roku na rok. Generalnie thriathloniste łatwo poznać na basenie.
@wonsz dobra, masz jednak racje - początkowo chciałem się kłócić, że to Twoje subiektywne odczucie, ale stwierdziłem, że to może być moje subiektywne odczucie. Także wziąłem 2 triathlony, w których startuje w tym roku i przejrzałem wyniki za ostatnie lata... i faktycznie rośnie, także mój błąd w takim razie
Dojazdy do pracy (czasem trzeba było trochę powietrza złapać po i sobie je sztucznie wydłużałem), ale też start w triathlonie i powiem wam, że cyfry dla części z was może nie są powalające, ale ja jestem z siebie dumny - jedyna część zawodów gdzie wyprzedzałem ludzi i ich ostatecznie gubiłem ^^ mój najmocniejszy punkt ^^
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dzisiejszy start w triathlonie - z biegania akurat nie jestem zadowolony, ale też nie oczekiwałem wiele, bo niewiele trenowałem. Po drodze była jeszcze toaleta oraz 2 odcięcia po wybiegnięciu z cienia na pełne słońce ^^
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Największe to basen, najmniejsze to rozgrzewka przed startem, a środkowe to start właściwy - pierwszy raz cały dystans open water kraulem (nie licząc pojedynczych machnięć żabą, jak dostałem z kopa i musiałem potwierdzić kierunek). Powiem wam, że jestem z siebie dumny ^^
#plyniemydojadraziemi #plywanie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Sam koncept jest fajny - chłop zasypia w jaskini na Ziemi, budzi się na Marsie i wplątuje w walki między wielkimi, brzydkimi zielonymi Marsjanami i wyglądającymi jak ludzie czerwonymi. Ale to koniec zalet.
Główny bohater John Carter jest wspaniały, idealny, najmoralniejszy, najmądrzejszy i najodważniejszy bo jest prawdziwym amerykańskim patriotą z Południa. Gdybyście zapomnieli to przypomni wam o tym średnio co pół strony, bo książkę czytamy z jego perspektywy, w formie dziennika. Co pół strony przypomni wam także, że każdy kto się od niego różni, czy to Indianin czy zielony kosmita, jest niemoralnym barbarzyńcą, dzikusem i śmieciem, którego on jeszcze nie ucywilizował, albo nie zabił. Irytujący megaloman przekonany o swojej zajebistości, będący tak naprawdę kompletną gnidą i bezmózgim, rasistowskim tępakiem. I to ma być według autora pozytywna postać, z którą się utożsamimy. xd A tytułowa księżniczka istnieje tylko po to żeby ganiała z gołym cycem i była ratowana przez naszego bohatera, w którym od razu się zakochała, bo to przecież baba.
Jest w książce jakaś fabuła, ale jest prowadzona chaotycznie. Raz autor rozwodzi się długo nad jakimiś bzdurnymi szczegółami, żeby potem urwać po chwili ciekawie zapowiadający się wątek. Po czym kilka stron przed końcem pojawia się z d⁎⁎y zupełnie nowy problem i zakończenie. xd
Napisane jest to prostackim stylem i nie sprawdza się nawet w kategorii 'tak głupie, że aż śmieszne'.
Co do tłumaczenia to dopiero po przesłuchaniu dowiedziałem się, że chłop tłumaczy AI i potem poprawia. Przy tym gniocie raczej to nie ma znaczenia, ale zniechęciło mnie to do reszty jego kanału.