Wiosna przyszła i, choć może nie mieć to z wiosną zupełnie niczego wspólnego, obudziłem się dziś w nastroju buntowniczym. Poczułem w związku z tym silną potrzebę plucia na ołtarze i szargania świętości wszelakich, a żeby tę potrzebę zaspokoić, postanowiłem podjąć polemikę z kimś wielkim. Padło na Horacego, bo – choć, jak zapowiadał, nie wszystek przeminął – to jednak nie bardzo ma jak na ten mój atak odpowiedzieć:


***


Manifest

(chyba stoicki?)


Ciało już stare, a wciąż głupia głowa;

nie żebym się tym jakoś przejmował,

nie żebym w związku z tym zmartwiony siedział,

krótko wręcz powiem: – A, pies to j⁎⁎ał!;


bo jak by nie było, to jakoś bedzie,

czasem przy kasie, czasami w biedzie,

wspierając kogoś lub będąc wspieranym

byleby w zgodzie być z sobą samym,


byleby siebie sam człowiek nie bolał,

dopiero wtedy żyć można i sto lat

nie żywiąc jednak wielkich nadziei –

ci się zawiedli, co zbyt wiele chcieli.


To mój manifest, choć nikt oń nie pytał,

manifest, że wcale nie chcę wiele od życia,

niech sobie to życie najswobodniej płynie,

wszak omis moriar – wszystek przeminę.


***


Tak naprawdę to miałem do wiersza z poprzedniej edycji zapisany ostatni wers, ale jakoś nie chciało mi się to układać w poprzednim tygodniu, a później o tym wersie zapomniałem. Dziś go zauważyłem i tym razem samo mi się ułożyło, stąd, choć pozakonkursowo, taguję #nasonety. No i #zafirewallem.

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Rzecz nie w tym, że był zupełnie nie przyzwyczajony do towarzystwa kobiet, ale w tym, że zawsze sprowadzały kłopoty. Poza tym było faktem powszechnie znanym, że szkodzą zdolnościom magicznym. Chociaż musiał przyznać, że jego osobistym zdolnościom magicznym, zbliżonym do zdolności gumowego młotka, i tak niewiele mogło już zaszkodzić.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Biblijne historie są w naszym kręgu kulturowym inspiracją dość łatwą i oczywistą, a że byłem w Gorzowie i widziałem jak wygląda tamtejsze nocne życie, to wiem, że, tak jak i Sodoma, jest to miasto rozpusty. Za rozpustę natomiast no to już wiadomo jaka kara jest przewidziana:


***


Ostatni sprawiedliwy w Gorzowie Wielkopolskim


Już nie w Gorzowie, a na pogorzelisku,

gdy płomień zgaśnie, stać wówczas będziesz;

będzie już popiół i zgliszcza wszędzie,

po tym, gdy w mieście Święte Oficjum


na skutek wniosku, co zgłosił biskup,

najcięższej kary wybierze narzędzie

ażeby zniszczyć herezje wszelkie

i w świętym zgasić je palenisku.


Później zaś papież wygłosi orędzie

– uwagę swoją na nim zogniskuj! –

przekonasz się wtedy, że byłeś w błędzie


żałując miasta, co w rozlewisku

odrzanym tonęło w grzesznym obłędzie;

choć w słonej postaci już obelisku.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No dobrze, przypadł mi zaszczyt otwarcia najnowszej edycji #nasonety . Nie mam pomysłu na tęże edycję, a może mam ich zbyt wiele i jakoś nie mogę się zdecydować, więc będzie to edycja jak najbardziej klasyczna. Piszcie o czym chcecie, rymując do rymów z sonetu #diproposta , autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego:


Pożar


Liżąc belki w lubieżnym, pieszczącym uścisku,

Płomień skrada się zwolna przez dachów krawędzie –

Nagle buchnął i pomknął w niewstrzymanym pędzie

Po wysuszonych gontów zczerniałym ścielisku.


Jak rumak, gdy przestanie czuć wędzidło w pysku,

Gnają ognie w zniszczenia spienionym obłędzie –

Wichru, ach wichru! Wkrótce całe miasto będzie

Jaśnieć w pożarów dumnym świetlnym obelisku.


Pierś płomieni wydłuża się w szyje łabędzie,

Aby znów się w olbrzymim zespolić ognisku –

Już płoną stosy w długim, nieprzejrzanym rzędzie,


Niebo w krwawym czerwieni się łuny odbłysku –

Zda się, że iskier ptactwo cały świat obsiędzie,

Niszcząc go w tym żywiołów wspaniałym igrzysku…


#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Drodzy mili,

Uprzejmie dziękujemy z @Evivalarte za docenienie.

Przybywamy więc z nowym zadaniem,

A zatem:


Temat: zwierzę w blenderze

Rymy: miasto - ciasto - myszka - łyżka


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna


Nie zapomnij o społeczności bo społeczność zapomni o Tobie

No siedze w kuchni i wena sama przyszła


Chce zaszaleć, idę w miasto,

By cię zwabić, dam Ci ciasto.

Gdy nie starczy moja myszka

Do gry wejdzie długa łyżka.

@plemnik_w_piwie


Szumi i bulgocze, gotuje się we mnie to miasto.

Rośnie i obrasta wszystko urbanistyczne ciasto.

Moralniak pełza po mnie, drapie jak wyrzutów myszka,

Wybiera ze mnie co dobre cywilizacji łyżka

Zaloguj się aby komentować

426 + 1 = 427


Tytuł: Absalomie, Absalomie!

Autor: William Faulkner

Kategoria: literatura piękna

Tłumaczenie: Zofia Kierszys

Ocena: 4/10


#bookmeter


***


A potem on już miał ten dom i mieszkał tam samotnie, sypiał na sienniku przez trzy lata, dopóki nie stać go było na meble godne tej wspaniałości – przy czym częścią umeblowania, i to wcale nie najpośledniejszą, był właśnie ten akt ślubu.


Ufff. Udało się wreszcie toto skończyć, a wcale nie było to łatwe. I może odłożyłbym tę książkę wcześniej i wcale bym jej nie skończył, gdy nie fakt, że będziemy ją omawiać w niedzielę na spotkaniu ludzi, którym chce się nie tylko czytać, ale i o tym co się przeczytało rozmawiać. I może nawet mimo tego, że będziemy ją omawiać w niedzielę, to i tak odłożyłbym ją wcześniej i wcale bym jej nie skończył, ale sam ją do czytania zaproponowałem.

– „Przecież dwa razy z rzędu nie wylosuje się moja propozycja” – pomyślałem. No i się wylosowała.


Tak więc sam zaproponowałem tę książkę, a zaproponowałem ją dlatego, że stopniowo zapoznaję się z utworami zaliczanymi do great American novels, no i Absalomie, Absalomie! jest jednym z tych utworów z tej „listy”, których jeszcze nie czytałem. Zaproponowałem więc ją, a już przy proponowaniu za tę propozycję przeprosiłem, wcale nie mam więc zamiaru w niedzielę przepraszać za to po raz kolejny. A może ta książka wcale nie jest taka zła, a tylko trafiła u mnie na zły czas na, bądź co bądź, wymagającą jednak lekturę? Bo przecież kiedyś pochłonąłem Ulissesa i nawet mi się podobało (choć, fakt, niewiele z niego zrozumiałem; ale pod wrażeniem lektury aż poleciałem na weekend do Dublina, co prawda tylko po to, żeby przekonać się, że niewiele już tam z tego Ulissesa zostało, no ale poleciałem), a pan Faulkner bywa z panem Joycem zestawiany. I może faktycznie to we mnie coś się zmieniło, bo całkiem niedawno nie dałem przecież rady zmęczyć Pani Dalloway, choć ten utwór pani Woolf bywa z Ulissesem porównywany.


Absalomie, Absalomie! opowiada, jak ponoć większość utworów pana Faulknera, o amerykańskim Południu. Absalomie, Absalomie!, jak ponoć większość utworów pana Faulknera napisana jest w charakterystycznym dla niego stylu, to jest za pomocą strumienia świadomości, częstej i niejasnej zmiany narratorów oraz skoków w czasie. Teoretycznie jest to coś, co bardzo lubię i bardzo mi się podoba i tak samo było w przypadku tej książki. Było tak przez pierwsze jej sto siedemdziesiąt stron (książka ma tych stron 372), do końca piątego jej rozdziału, bo później się w tym wszystkim pogubiłem. Język nadal był ciekawy, ale absolutnie nie wiedziałem już o czym czytam (kiedyś myślałem, że wcale mi to w lekturze nie przeszkadza, ale chyba się myliłem). To, że w ogóle wiem jak ta historia przebiegała zawdzięczam wyłącznie temu, że na końcu książki zamieszczone jest kalendarium i spis bohaterów z ich krótką charakterystyką.


Sama treść tej książki wydaje mi się być czymś w rodzaju wyrzutu sumienia za to, co działo się na Południu w okolicach wojny secesyjnej i choć podejmowanie tego tematu w czasach, kiedy pan Faulkner tworzył wydaje się być ze wszech miar słuszne i uzasadnione, tak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta książka, przede wszystkim ze względu na jej formę, jest jakimś przejawem snobizmu (choć moje wrażenie może oczywiście być błędne, problemy amerykańskiego Południa dla mnie przecież są ogromnie odległe). Dużo lepiej, moim zdaniem, z problemem (choć przedstawiając go od innej strony) poradziła sobie w Przeminęło z wiatrem pani Margaret Mitchell. I, jeśli dzisiejszy czytelnik nie ma jakichś naukowych, artystycznych bądź snobistycznych powodów ku temu, żeby sięgać konkretnie po pana Faulknera, a chciałby się przenieść na amerykańskie Południe XIX wieku, to ja jednak sugerowałbym zapoznać się z książką pani Mitchell. Jakaś taka wydaje mi się przyjemniejsza w odbiorze. Choć i u pana Faulknera w jego Absalomie znajdzie się wiele (być może nawet więcej) podniesionych istotnych problemó i bardzo dobrze zarysowanych postaci (choć, w porównaniu z Przeminęło z wiatrem, postaci jednak dużo bardziej płaskich), to dokopywanie się do nich naprawdę momentami bywa straszliwą męką. Nawet przy moim umiłowaniu i uznaniu dla języka.

81ab372d-e0c4-401d-9c57-e94bfb5e0fba

Zaloguj się aby komentować

Zmieniają zdanie, kręcą, wprowadzają chaos oraz nagłe i niespodziewane zwroty akcji. Byłem pewien, że XXV (chyba) edycja zabawy #naopowiesci w kawiarni #zafirewallem została przedłużona o miesiąc, a tu się okazało, że jednak ją wygrałem. Jak to mówią: pomyśl zanim napiszesz, a już na pewno pomyśl zanim opublikujesz, a już na pewno na pewno pomyśl zanim się przyznasz, że jako jedyny opublikowałeś. Zwłaszcza wtedy, kiedy organizator tej publikacji nie zauważył. No trudno.


Głupio zrobiłem, że się przyznałem, no i teraz trzeba ponosić tej swojej głupoty konsekwencje. Otwieram więc kolejną, XXVI (chyba) edycję zabawy #naopowiesci! Jej tematem niech będzie porażka, nieporozumienie, albo inny pszypau. Terminem niech będzie koniec marca, przynajmniej terminem wstępnym. Innych zasad nie podaję, bo ich nadmiar może zniechęcić, a z chęcią mamy ostatnio problemy, być może przejściowe, mam nadzieję.


Miłej zabawy i tylko tak na marginesie nadmienię, że kolega @fonfi (proszę pozdrowić żonę), ma już do napisania nie trzy, a cztery opowiadania. Mogą być krótkie.

Zaloguj się aby komentować

Moi Drodzy!


Nikt już chyba nic więcej nie pisze, a nawet jeśli ktoś coś jeszcze pisze, to niechaj pisać skończy i opublikuje, choć już poza konkursem. Poza konkursem, no bo konkurs właśnie kończymy.


W konkursie wzięły udział trzy osoby:

@Kaligula_Minus z wierszem Bajka o tym, że kiedy moc traci "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie", budzą się upiory

@George_Stark z wytworem Stefan

oraz @splash545 z wytworem Historia jednego gościa,

a wierszyki układali do utworu di proposta autorstwa Patyczaka, czyli Brudnych Dzieci Sida.



Dwa z wyżej wymienionych wytworów zdeklasowały trzeci i jednoosobowa komisja konkursowa, komisja, której wytwór został zdeklasowany, miała duży problem z podjęciem decyzji w sprawie wyłonienia zwycięzcy. Komisja próbowała do wierszy przykładać różne kryteria artystyczne, nie dawało to jednak satysfakcjonujących rezultatów. Komisja nie miała pod ręką monety, co uniemożliwiło wyłonienie zwycięzcy w sposób losowy. Komisja postanowiła przyjąć więc kryterium chronologiczne i na podstawie tego kryterium ogłasza co następuje:


zwycięzcą CXVI edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem zostaje @splash545, od którego ostatniego zwycięstwa upłynęło więcej czasu niż w przypadku @Kaligula_Minus.



@Kaligula_Minus – gratuluję, @splash545 – współczuję. No i dziękuję, bo w tej edycji tytułem #podsumowanienasonety to ode mnie byłoby na tyle. Do zobaczenia w następnej!

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo MG ogłasza dodruk. "Polska Jagiellonów" Pawła Jasienicy ponownie w księgarniach od 25 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 650 stron, w cenie detalicznej 79,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Polska Jagiellonów to słynny esej historyczny, w którym opisana zostaje historia dynastii Jagiellonów. Rządzili oni w Polsce od drugiej połowy XV wieku i to za ich panowania nasz kraj stał się ogromnym imperium, z którym wszyscy w Europie musieli się liczyć.


Obejmowało ono Polskę, Litwę, Czechy i Węgry. Po raz pierwszy w dziejach Europy powstało państwo wielu narodów, wiar i kultur. Był to prawdziwie Złoty Wiek Rzeczypospolitej, czas wielkich przemian, rozwoju nauki, kultury, zmiany obyczajów. Tak wiele działo się przez te lata, że do dziś historycy mogą odkrywać coraz to nowsze aspekty i sięgać po stare źródła.


Polska Jagiellonów to niesamowita lektura dla wszystkich historyków i osób zainteresowanych historią Polski. Stanowi kontynuację Polski Piastów i zaliczana jest do najbardziej znanych dzieł w literaturze polskiej. Siłą tego eseju jest "nie naukowa beznamiętność, lecz jej przeciwieństwo - ton osobisty, bezpośrednie, jak najmocniejsze zaangażowanie się autora, przemawiającego wprost i na własną odpowiedzialność”.


#ksiazkiwhoresbane'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki  #czytajzhejto #wydawnictwomg #mg #jasienica #paweljasienica #historia #historiapolski #jagiellonowie

1e829025-9984-47d5-a534-add62eebae34

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Ojciec zawsze powtarzał, że śmierć jest jak sen - stwierdziła Conena.

– Tak. Kapelusz też mi to mówił - przyznał Rincewind, kiedy skręcili w wąski, zatłoczony zaułek między białymi ścianami - Ale ranne wstawanie jest wtedy pewnie o wiele trudniejsze.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

425 + 1 = 426


Tytuł: Wojna Kalibana

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: książka papierowa

Liczba stron: 570

Ocena: 7/10


2 część cyklu Expanse


Tym razem fabuła jest opowiadana w podziale na 4 postacie. Do Holdena doszedł Praks, botanik z Ganimedesa, który walczy o odzyskanie swojej córeczki. Bobbie, marsjańska marine oraz Avasarala - charyzmatyczna polityk z Ziemi.


Czytało się dobrze, zaledwie 18 dni temu wstawiałem recenzję 1 części, to też o czymś świadczy. Prawie każdego wieczora znajdowałem czas aby przeczytać chociaż 1-2 rozdziały.


Znów trudno nie odnosić się do serialu. Casting ponownie dobrany perfekcyjnie. Trochę mnie zdziwił opis 3 książki, w serialu takie wydarzenia zostały przedstawione chyba później. No cóż, przekonam się niebawem


P.S. tak, też mam wrażenie, że tytułu kolejnych części wyglądają jakby powstały z generatora tytułów


#bookmeter r #ksiazki

74319bb7-5de4-4d6b-b176-e5e550821f74

Zaloguj się aby komentować

Wczorajszą edycję wszo-mszową wygrałam... Dziękuję bardzo za każdy piorun i szybko, bo późno jest:


Temat: przydomowa wędzarnia

Rymy: wędzili - żywiczne - wypili - kaloryczne


#naczteryrymy #zafirewallem #tworczoscwlasna #krotkaformarymowana

Zaloguj się aby komentować

423 + 1 = 424


Tytuł: Lampiony

Autor: Katarzyna Bonda

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 640

Ocena: 6/10


Trochę mnie ta książka wymęczyła ilością wątków i skomplikowaniem całej historii. Mimo wszystko była ciekawa i przyjemnie napisana. Trochę gorsza od poprzedniej z tej serii.

Miejsce akcji Łódź, to genialny wybór dla tej książki.


#bookmeter

62f881ae-5681-43a0-a2fe-aea9202b9225

Zaloguj się aby komentować

421 + 1 = 422


Tytuł: Opowieść podręcznej

Autor: Margaret Atwood

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10


Powieść Margaret Atwood przedstawia świat niedalekiej przyszłości, w którym w miejscu dawnych Stanów Zjednoczonych powstała teokratyczna republika Gileadu. W nowym porządku społecznym kobiety zostały całkowicie podporządkowane systemowi, a te nieliczne zdolne do rodzenia dzieci trafiają do roli tytułowych podręcznych - narzędzi reprodukcji w domach uprzywilejowanych rodzin. Narratorką jest jedna z nich (Freda_, która opowiada o codzienności w świecie rygorystycznych zasad, kontroli i strachu, próbując jednocześnie zachować resztki własnej tożsamości.


Najbardziej uderza w tej książce koszmarna wizja świata, który z jednej strony wydaje się zupełnie obcy, a z drugiej niepokojąco możliwy. Atwood nie buduje futurystycznej dystopii pełnej technologii - przeciwnie, jej Gilead jest dziwnie znajomy. To świat, który mógłby powstać właściwie tu i teraz, gdyby kilka społecznych procesów potoczyło się w inną stronę. Właśnie ta bliskość sprawia, że książka działa tak mocno.


Świetnym zabiegiem są retrospekcje. Wspomnienia Fredy z czasów sprzed powstania Gileadu - pracy, przyjaźni, zwyczajnego życia - kontrastują z teraźniejszością i pokazują, jak bardzo zmienił się świat. Dzięki temu czytelnik nie tylko poznaje mechanizmy nowego systemu, ale też czuje, co zostało utracone. To właśnie ten kontrast sprawia, że dystopia Atwood jest tak przejmująca.


"Opowieść podręcznej" to jedna z tych książek, które straszą nie potworami, lecz wizją świata zbudowanego z całkiem realnych elementów. Książka ma pewne braki, a zakończenie nie do końca toczy się schematem, którego mogłem się spodziewać. Jest jeszcze drugi tom i może to on rozwinie historię bardziej i domknie to, co nie domknięte.


Po książkę sięgnąłem ze względu na wyzwanie Goodreads (Star Selections), bo ostatnio trochę je olałem i teraz zostało mi 4 tygodnie na ich ukończenie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

c95144ee-285a-4147-a36a-7cf821e25fe8

Nie czytałem, ale mnie zawsze zastanawiało, czy na pewno taki świat byłby możliwy?

No wydaje mi się, że nie do końca. Bo kobiety to nasze matki, siostry, córki.

Połowa społeczeństwa. Czy takie uwstecznienie postępu byłoby możliwe? No moim zdaniem nie. Nie wiem na ile to realna wizja a na ile niepoprawna fantazja jakiejś wojującej feministki?

No bo musielibyśmy sobie to samo jakoś zrobić jako społeczeństwo.

Jak w jakimś Islamie "tak po prostu jest" od początku, o tyle takie świadome uwstecznienie w społeczeństwie zachodnim uwazam za bullshit, bo poziom moralności rośnie a nie maleje.

Oczywiscie z sinusoida, tak jak teraz w USA,.ale trend jest wznoszacy mimo wszystko.

@maly_ludek_lego cały świat może nie, ale jeśli popatrzymy na przedmiotowe traktowanie kobiet w Azji południowej, albo w krajach islamskich, to jest to całkiem możliwe w mniejszej skali.

Zaloguj się aby komentować

420 + 1 = 421


Tytuł: 22 długości

Autor: Caroline Wahl

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: audiobook

Liczba stron: 288

Ocena: 6/10


"22 długości" to historia Tildy - nastolatki, która próbuje utrzymać w ryzach życie swoje i swojej młodszej siostry (Idy), dorastając w cieniu trudnego domu i uzależnionej matki. Pływanie w basenie, tytułowe dwadzieścia dwie długości, staje się dla niej codziennym rytuałem i sposobem na zachowanie równowagi. Choć czasami, ta liczba się zmienia. Kiedy w jej życiu pojawia się szansa na wyjazd i zmianę przyszłości, Tilda musi zdecydować, czy wreszcie pomyśli o sobie, czy dalej będzie brała odpowiedzialność za wszystko wokół.


To książka, która porusza bardzo ciężkie i ważne tematy: dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie, poczucie odpowiedzialności za młodszą siostrę, życie w permanentnym napięciu i wstydzie. W wielu momentach Wahl trafnie oddaje emocjonalne zmęczenie bohaterki i jej potrzebę choćby krótkiej chwili normalności. Dzięki temu powieść potrafi być naprawdę poruszająca, szczególnie gdy skupia się na relacji między siostrami i na codziennej walce o przetrwanie.


Jednocześnie mam wobec tej książki sporo mieszanych uczuć. Niektóre wątki rozwijają się w dość dziwny, nierówny sposób - jakby autorka nie do końca wiedziała, w którą stronę chce je poprowadzić. Najbardziej zgrzytał mi jednak wątek romantyczny, który przy całej surowości historii wypada niemal bajkowo i trochę burzy wiarygodność opowieści. Szczególnie scena na dachu. Dialogi też momentami są dziwne, gdy tuż przed nim bohaterka myśli o tym, co zaraz 1:1 wypowie w dialogu.


To ważna i momentami bardzo mocna książka, ale jej potencjał nie zawsze został wykorzystany tak dobrze, jak mógłby, a szkoda.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

173ac609-e4d5-487f-b8f7-b4f2b545a157

Zaloguj się aby komentować