No dobrze, przypadł mi zaszczyt otwarcia najnowszej edycji #nasonety . Nie mam pomysłu na tęże edycję, a może mam ich zbyt wiele i jakoś nie mogę się zdecydować, więc będzie to edycja jak najbardziej klasyczna. Piszcie o czym chcecie, rymując do rymów z sonetu #diproposta , autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego:
Pożar
Liżąc belki w lubieżnym, pieszczącym uścisku,
Płomień skrada się zwolna przez dachów krawędzie –
Nagle buchnął i pomknął w niewstrzymanym pędzie
Po wysuszonych gontów zczerniałym ścielisku.
Jak rumak, gdy przestanie czuć wędzidło w pysku,
Gnają ognie w zniszczenia spienionym obłędzie –
Wichru, ach wichru! Wkrótce całe miasto będzie
Jaśnieć w pożarów dumnym świetlnym obelisku.
Pierś płomieni wydłuża się w szyje łabędzie,
Aby znów się w olbrzymim zespolić ognisku –
Już płoną stosy w długim, nieprzejrzanym rzędzie,
Niebo w krwawym czerwieni się łuny odbłysku –
Zda się, że iskier ptactwo cały świat obsiędzie,
Niszcząc go w tym żywiołów wspaniałym igrzysku…
#zafirewallem