A że od nieszczęśliwego losu nie uchroni nas żadna warownia, zbrójmy się wiec od wewnątrz. Jeżeli ta część jaźni jest bezpieczna, człowiek może być oblegany i kruszony, ale nie może być zdobyty. Chcesz wiedzieć, na czym polega to wewnętrzne uzbrojenie? Na tym, żeby nie oburzać się na nic, co się nam przytrafia, i rozumieć, że właśnie to, co wydaje nam się krzywdzące, przydatne jest do zachowania ogólnego układu rzeczy i należy do czynników, które nadają bieg światu i umożliwiają mu wypełnienie swego zadania. Niech człowiekowi podoba się to, co się podobało Bogu. Niechaj siebie i swoje właściwości podziwia tylko dlatego, że nie może być zwyciężony, że podporządkował sobie nawet niepowodzenia, że rozumem, ponad który nie masz nic silniejszego, ujarzmił nieszczęście, cierpienie i krzywdę. Kochaj więc rozum!
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: "Pokój wam!" Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: "Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam". Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: "Macie tu coś do jedzenia?" Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego".
Luke 24:35-48
At that time: The disciples told what had happened on the road, and how Jesus was known to them in the breaking of the bread. As they were talking about these things, Jesus himself stood among them, and said to them, ‘Peace to you!’ But they were startled and frightened and thought they saw a spirit. And he said to them, ‘Why are you troubled, and why do doubts arise in your hearts? See my hands and my feet, that it is I myself. Touch me, and see. For a spirit does not have flesh and bones as you see that I have.’ And when he had said this, he showed them his hands and his feet. And while they still disbelieved for joy and were marvelling, he said to them, ‘Have you anything here to eat?’ They gave him a piece of grilled fish, and he took it and ate before them. Then he said to them, ‘These are my words that I spoke to you while I was still with you, that everything written about me in the Law of Moses and the Prophets and the Psalms must be fulfilled.’ Then he opened their minds to understand the Scriptures, and said to them, ‘Thus it is written, that the Christ should suffer and on the third day rise from the dead, and that repentance for the forgiveness of sins should be proclaimed in his name to all nations, beginning from Jerusalem. You are witnesses of these things.’
Baba od angola w szkole mojego potomstwa bez przerwy choruje. Ale to bez przerwy. Notorycznie jest na zwolnieniu, ma 50% nieobecności.
Wczoraj dzieciaki jednego z rodziców zauważyły ją jak wysiada z samolotu wracającego z ciepłych krajów - lecieli tym samym lotem.
(...) o ile przykrzejsze skutki wywołuje gniew i żal z powodu zdarzeń, niż te same zdarzenia, z powodu których gniewamy się i żalimy.
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.
Luke 24:13-35
On the first day of the week, two of the disciples of Jesus were going to a village named Emmaus, about seven miles from Jerusalem, and they were talking with each other about all these things that had happened. While they were talking and discussing together, Jesus himself drew near and went with them. But their eyes were kept from recognising him. And he said to them, ‘What is this conversation that you are holding with each other as you walk?’ And they stood still, looking sad. Then one of them, named Cleopas, answered him, ‘Are you the only visitor to Jerusalem who does not know the things that have happened there in these days?’ And he said to them, ‘What things?’ And they said to him, ‘Concerning Jesus of Nazareth, a man who was a prophet mighty in deed and word before God and all the people, and how our chief priests and rulers delivered him up to be condemned to death, and crucified him. But we had hoped that he was the one to redeem Israel. Yes, and besides all this, it is now the third day since these things happened. Moreover, some women of our company amazed us. They were at the tomb early in the morning, and when they did not find his body, they came back saying that they had even seen a vision of angels, who said that he was alive. Some of those who were with us went to the tomb and found it just as the women had said, but him they did not see.’ And he said to them, ‘O foolish ones, and slow of heart to believe all that the prophets have spoken! Was it not necessary that the Christ should suffer these things and enter into his glory?’ And beginning with Moses and all the Prophets, he interpreted to them in all the Scriptures the things concerning himself. So they drew near to the village to which they were going. He acted as if he were going further, but they urged him strongly, saying, ‘Stay with us, for it is towards evening and the day is now far spent.’ So he went in to stay with them. When he was at table with them, he took the bread, and blessed, and broke it, and gave it to them. And their eyes were opened, and they recognised him. And he vanished from their sight. They said to each other, ‘Did not our hearts burn within us while he talked to us on the road, while he opened to us the Scriptures?’ And they rose that same hour and returned to Jerusalem. And they found the Eleven and those who were with them gathered together, saying, ‘The Lord has risen indeed, and has appeared to Simon!’ Then they told what had happened on the road, and how he was known to them in the breaking of the bread.
Colchester jest bardzo ciekawym miastem położonym w Wielkiej Brytanii. Znajdują się tam najstarsze i najlepiej zachowane mury z czasów rzymskich na Wyspach Brytyjskich, dlatego też włączyłem to miasto do projektu „Miasta stojące murem”. W Colchester znajduje się również największy wybudowany przez Normanów donżon w Europie.
Pierwsze mury obronne w Colchester powstały w latach 65-80 naszej ery i były zbudowane przez Rzymian. Ich obwód wynosił 2800 metrów, a do wnętrza miasta prowadziło 6 miejskich bram, z których do dzisiaj przetrwały 2. Obwarowania miały aż 6 metrów wysokości. W późniejszych stuleciach były przebudowywane. Do czasów współczesnych przetrwało około 2/3 długości murów, co jest naprawdę niesamowite.
W Colchester można zwiedzić zamek z XI wieku uchodzący za największy donżon w Europie, który zbudowali Normanowie. Powstał on na fundamentach rzymskiej świątyni poświęconej cesarzowi Klaudiuszowi. Zwiedzając podziemia zamku wciąż można podziwiać rzymskie pozostałości. Wstęp kosztuje 13,5 funta, a jeśli chcecie wejść do podziemi to za kilka funtów extra można dokupić zwiedzanie z przewodnikiem.
Do dzisiaj zachowały się ruiny klasztoru św. Botolfa z XI wieku.
Duże wrażenie robi brama wjazdowa do benedyktyńskiego opactwa St. Johns Abbey z XIV wieku, które uległo zniszczeniu podczas wojny domowej w XVII wieku.
Na terenie Colchester można zobaczyć charakterystyczne domy z muru pruskiego, z których najstarsze datowane są na XV i XVI wiek.
Na terenie miasta znajduje się kilka kościołów, z których niektóre są bardzo ciekawe np. St. Martin Church z XII wieku.
Wszyscy ulegamy złudzeniu, sądząc, że ku śmierci zmierzają tylko starcy i ludzie pochyleni wiekiem, gdy naprawdę prowadzi do niej od razu dzieciństwo, młodość i każdy okres życia. Losy spełniają swe dzieło: odsuwają od nas poczucie umierania, i aby śmierć mogła tym łatwiej podkraść się do nas, ukrywa się pod mianem życia: niemowlęctwo obraca się w dzieciństwo, dzieciństwo w młodość, wiek dojrzały zostaje zabrany przez starość. Sam rozwój, jeśli dobrze to rozważyć, jest upadkiem.
@Kaligula_Minus a tak serio, to znając kontekst, ten fragment jest pocieszeniem. Marcja była matką, która straciła dziecko i od kilku lat była pogrążona w żałobie i rozpaczy. W tym fragmencie Seneka dowodzi, że śmierć jest czymś naturalnym i to w każdym wieku. Każde życie też zmierza do śmierci, a w jego trakcie tak jakby symbolicznie umieramy kilkukrotnie, bo przecież nikt nie jest tym samym człowiekiem co 15-20lat temu. To jest takie odczarowywanie śmierci jako czegoś tragicznego, strasznego, co dzieje się nagle.
Takie przypomnienie o śmierci, że nas czeka, a tak właściwie, że umieramy w każdej sekundzie życia potrafi być wyzwalające. W takiej sytuacji mogłoby to wybić Marcję z błędnego koła rozpaczy i mielenia w głowie wciąż i wciąż tej samej sytuacji. Przypomnienie jej, że sama umrze, a właściwie już umiera i nawet teraz zmierza tam gdzie jest jej syn, dla mnie wygląda na pocieszenie.
To jest taka przewrotna forma stoickich pocieszeń, ale co miał powiedzieć matce, która pochowała syna? Że wszystko będzie dobrze? xd
Druga rzecz jest taka, że nie wiadomo czy ten tekst kiedykolwiek do Marcji dotarł. Nie wiadomo czy Seneka w ogóle znał Marcję. Była ona Rzymianką z wyższych sfer i jej przypadek był czymś znanym, bo sama była znana. A tekst "O pocieszeniu do Marcji" był tekstem filozoficznym napisanym tak ogólnie do ludzi, biorąc na tapet powszechnie znany temat, który stał się pretekstem do wywodu. Akurat była wtedy moda na pisanie tekstów w takim stylu.
Maria Magdalena stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: "Niewiasto, czemu płaczesz?" Odpowiedziała im: "Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: "Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę". Jezus rzekł do niej: "Mario!" A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: "Rabbuni" , to znaczy: Mój Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: "Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”. Poszła Maria Magdalena i oznajmiła uczniom: "Widziałam Pana", i co jej powiedział.
John 20:11-18
At that time: Mary stood weeping outside the tomb, and as she wept she stooped to look into the tomb. And she saw two angels in white, sitting where the body of Jesus had lain, one at the head and one at the feet. They said to her, ‘Woman, why are you weeping?’ She said to them, ‘They have taken away my Lord, and I do not know where they have laid him.’ Having said this, she turned round and saw Jesus standing, but she did not know that it was Jesus. Jesus said to her, ‘Woman, why are you weeping? Whom are you seeking?’ Supposing him to be the gardener, she said to him, ‘Sir, if you have carried him away, tell me where you have laid him, and I will take him away.’ Jesus said to her, ‘Mary.’ She turned and said to him in Aramaic, ‘Rabboni!’ (which means Teacher). Jesus said to her, ‘Do not cling to me, for I have not yet ascended to the Father; but go to my brothers and say to them, “I am ascending to my Father and your Father, to my God and your God.” ’ Mary Magdalene went and announced to the disciples, ‘I have seen the Lord’ — and that he had said these things to her.