Zdjęcie w tle

WiejskiHuop

Fenomen
  • 641wpisy
  • 1395komentarzy

Chłop jest w trakcie pracy nad swoim marnym żywotem, idzie drogą chłopizmu bo tylko to nas wyzwoli.

285 DZIEŃ BEZ ALKOHOLU

Zainteresowanych moimi poczynaniami i próbami ogarnięcia swojego życia, tzw. wyjścia z przegrywu zapraszam do obserwacji - #corruptedfiles

WSTĘP DO TAGU I WSTĘP DO NOWEGO ROZDZIAŁU
Pewnie niektórzy z was kojarzą wpisy z tagu #huopwsiowy - opisywane zmagania z uzależnieniem oraz próby ogarnięcia swojego życia. Pewnie niewielu z was pamięta, ale otarłem się o bezdomność, straciłem swego czasu pracę przez uzależnienie, podjąłem wiele głupich decyzji w okresach picia (nie tylko w stanie nietrzeźwości, ale w stanie ogólnej sytuacji życiowej). Uważam, że straciłem dużo - przede wszystkim czasu. Przepicie wielu lat młodości pozostawiło po sobie ślady, których nie wymazuje zwykłe zaprzestanie odurzania się. Gdybym ten czas poświęcił na cokolwiek innego - byłbym dosyć fajnie ustawiony w życiu. To właśnie męczy mnie najbardziej - świadomość zmarnowanego potencjału. Bo ja jestem dosyć inteligentny, ogarnięty... i to jest chyba w tym wszystkim najgorsze.

Dlaczego nowy tag, nowy rozdział? Już wyjaśniam. Poprzednio głównym motywem było odstawienie alkoholu - wielokrotnie przestawałem. Wielokrotnie pisałem, że poświęcam czas na dojście do siebie, żadnego nacisku na rozwój, skupiam się na pozbyciu się alkoholu. 285 dni temu zaszyłem się. Jest to pierwszy raz od wielu lat, gdzie wytrzymałem dłużej niż marne 50 dni (miewałem takie przerwy wielokrotnie i polegałem). Dotarłem do etapu, o którym myślałem - jak minie trochę czasu, alkohol zniknie i będzie to pora na stawianie kroków w kierunku bardziej nieznanych terenów.

POCZĄTEK BŁĄDZENIA W TUNDRZE
Jakby to opisać - dotychczasowo byłem w ciepłej drewnianej chatce gdzieś pośrodku Jakucji w środku zimy i tylko rozmyślałem o tym, że kiedyś się ubiorę i wyjdę. Od grudnia już się ubierałem. Obecnie - postawiłem pierwszy krok poza próg ciepłej chatki.

Latem jeszcze jakoś dawałem radę - rower, natura, praca i sen. Wraz z rozpoczęciem się jesieni moje samopoczucie skutecznie pikowało w dół, została praca i sen. Spałem za dużo, robiłem za mało, nie miałem siły psychicznie i fizycznie. Pod koniec roku czułem się na tyle pewnie by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Podejrzewałem u siebie ADHD, było to też powiązane z moimi przygodami z alkoholem. Diagnoza i od grudnia leki. Początkowo metylofenidat w dawce 36mg działał okej, byłem zachwycony. Później jego działanie było coraz słabsze, pojawiały się czasem skutki uboczne. Zwiększenie dawki wzmocniło nieprzyjemne skutki. Byłem na to gotowy - wiedziałem, że za pierwszym razem się może nie udać, ale i tak mnie to troszkę zdołowało. Żyłem dalej, przerwa świąteczna, wolne od pracy, gry, treningi i brak motywacji do działania.

Z początkiem roku po konsultacji z lekarzem, zmieniłem lek na Elvanse, dawka 35mg. Lek wykupiłem ale zbierałem się do wypróbowania go aż do niedawna. Pierwsza połowa stycznia to wegetacja na concercie - nawet gierki mi się odpalić nie chciało. Od kilku dni zażywam Elvanse, i to jest chyba to.

Przykładowy dzień dzisiaj - po nocce w kołchozie spałem jakieś 4h, o godzinie 13:00 pobudka, lek, kawa, suplementy. Jak w zwykłe dni mam problem z rozpoczęciem treningu, tak teraz gdy to piszę, to robię to pomiędzy seriami. Zmęczenia brak, zmulenia brak, jest motywacja, skupienie, jest idealnie.

JAKOŚ TO BĘDZIE
Od niedawna moje podejście do życia się zmieniło mocno - mam wszystko gdzieś. Nie w złym sensie - nadal się staram, nadal robię to co muszę, ale wiem, że na niektóre rzeczy wpływu nie mam. Dzięki takiemu podejściu mam mniej stresu, jestem mniej zdołowany. Jako, że zaczął się kolejny rok, a ja wchodzę w ten etap bez bagażu w postaci uzależnienia - nareszcie planuję jakiś rozwój, jakieś kroki ku polepszeniu swojej sytuacji.

Obecnie zabezpieczam się finansowo, by mieć większy spokój. W niedalekiej przyszłości jest plan podwyżki w pracy oraz rozpoczęcia pobocznych aktywności, z których może coś wypali i przyniesie mi dodatkowy dochód i co najważniejsze radość. Jak tylko pogoda będzie odpowiednia to zaczynam sezon na rower bo brakuje mi bardzo spędzania czasu na świeżym powietrzu.

No i chyba tyle... ciekawe ile się wydarzy w tym roku. Jak ktoś ma jakieś pytania odnośnie #alkoholizm czy nawet #narkotykizawszespoko i uzależnień to zapraszam, ja zawsze chętnie się dzielę doświadczeniem (XD), tak samo odnośnie substancji typu #metylofenidat i tym podobnych.

Wpis jest czysto "rozpoczynający" nowy tag - #corruptedfiles i dlatego jest lekko nijaki, ogólny. W nastepnych postaram się poruszać konkretne kwestie uzależnienia, przegrywania i wygrywania, odpierdzielania, ciągów alkoholowych i maratonów masturbacyjnych na kacu xD.


#przegryw #alkoholizm #alkohol #narkotykizawszespoko #adhd #medikinet #metylofenidat #elvanse #zdrowie #depresja

4e24725c-fb97-45ff-bab5-65d8e62b804d

Zaloguj się aby komentować

Wpis z 24.12.2025, 2101


ALKOHOL NIE DLA JEGO - 256 DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym #przegryw oraz #alkoholizm - #huopwsiowy

ALKOŚWIĘTA
Na wspominki mi się zebrało. Pamiętam swoje święta gdy piłem dużo, ale nie aż tak dużo. Normalnie, pośród rodziny. Mam taki przywilej, że w rodzinie jest wujek, który z picia wódki mógłby mieć medale, więc siłą rzeczy podczas odwiedzin babci, flaszka na stole się pojawiała, a ja mogłem komfortowo odmówić bo wiedziałem, że i tak mi poleje. To taka wersja light, normalna sprawa u wielu osób, że przez te kilka dni człowiek popija różne trunki i chodzi z głową w chmurach. Wieczorem, to wiadomo, kilka mocniejszych drinków i do spania.

Pamiętam też wersję mocniejszą. Od kilku miesięcy mieszkałem sam, wynajmowałem pokój a mój dzień dzielił się na pracę przez 12h, dojazdy i powroty pociągiem (te drugie pod wpływem) po 1,5h, dopijanie wieczorem czegoś mocniejszego (1-2h) i sen (8-7h). Brzmi jak harmonogram, i tak było - każda doba była planowana tak, by znaleźć czas na picie. Na święta miałem przerwę - od pracy rzecz jasna, i wtedy puściły hamulce. Był to pierwszy tak intensywny ciąg, i chyba najmocniejszy jaki miałem. Harmonogram uległ dużej zmianie:

- Pobudka, niech będzie o 5 rano, potężny kac, sprawdzam gdzie jest otwarty sklep bo akurat nic już nie zostało.
- Melduję się przy ladzie z czteropakiem o 6:00, potem piję te piwa słuchając muzyki przy takiej ścieżce za blokami. Podobało mi się, jak szaro i ponuro było. Miało to swój klimat.
- Kolejne 6 piw ląduje na ladzie sklepu około 10:00, tym razem wracam na swoją melinę. Obok mieszka w pokoju typ wjebany w zielsko i mefedrony, nie wchodzimy sobie w drogę bo każdy z nas ma swoje sprawy.
- Około 13-14 mnie odcina, bo ja po obudzeniu się byłem dalej pijany.
- Pobudka o 19:00. Wieczór, więc czuję takie wewnętrzne "przyzwolenie" na picie, no bo jest wieczór, wiadomo. Tym razem na sklepowej ladzie ląduje pół litra wódki i dwa piwa. Nie dla smaku, mieszanka wódy i piwa działa na mnie bardzo.. skutecznie.
- Słuchanie muzyki i upadlanie się. Słuchanie muzyki bo byłem zbyt wykończony by robić cokolwiek innego. Dosłownie siedziałem na łóżku, obok miałem laptopa i nie miałem siły na nic. Wyjście do sklepu to był szczyt mojego wysiłku.

Zaskakująco, po takim ciągu, trwającym z 10 dni stwierdziłem, ze sylwestra spędzę trzeźwy. Przez następne 3 noce (łącznie z sylwestrem) chodziłem po mieście robiąc dystanse po 30 kilometrów, bo mnie nosiło. Trzęsawka, brak snu, czułem się jak naćpany. Udało się to przetrwać, nie piłem z 2 tygodnie po czym wróciłem do harmonogramu pracy - picia - snu.

Etap, gdzie mieszkałem sam to w ogóle był jakiś dziwny okres w moim życiu - spróbowałem jarania, ale jednak wolałem alko. Spróbowałem grzybów, było fajnie ale to tak jednorazowo, i śmiesznie, bo po grzybach z tydzień czasu nie mogłem zapalić papierosa. W okresie tym się również zadłużyłem na jakieś 20k złotych - nie mam pojęcia nawet co mną kierowało.

Wielu głupot po alkoholu nie pamiętam, wiele głupot pamiętam, a wiele głupot wydaje mi się, że było snem.. chociaż wiem, że pewnie nie. Po zaznajomieniu się z ostrzejszym ciągiem, miałem potem wiele kolejnych epizodów, gdzie mnie ponosiło. Nie tak mocno jak wtedy, ale też dosyć solidnie. Z każdym kolejnym razem uczyłem się czegoś. Dosłownie opracowałem system suplementacji by zminimalizować efekty negatywne alkoholu. Brzmi to trochę śmiesznie, jak teraz o tym myślę. Uczyłem się też, jak odstawiać alkohol po takich baletach, uczyłem się go odstawiać po długodystansowym "popijaniu", uczyłem się kiedy do niego wracam i kiedy mi puszczają hamulce.

MEDIKINET
W poprzednim poście napisałem o tym, że zacząłem brać lek concerta, dostałem wiele pytań o te sprawy, to postaram się opisać teraz moje wrażenia i ostatni okres mojego życia. Tak jak pisałem poprzednio, moja motywacja się polepszyła, mam więcej energii, nie przysypiam, nie mam ciężkich powiek, blabla - to wszystko się utrzymuje. Moja dawka, jaka mi odpowiada to 18mg raz dziennie. Jest to na tyle subtelna ilość, że nie wywala mnie z buta, nie mam uczucia niepokoju.

Kilka spraw, które zauważyłem:
- Testowałem dawkę 36mg raz dziennie - nie widziałem różnicy, było tak samo jak obecnie. Odpuściłem.
- Raz zdarzyło się, że miałem po tym leku zjazd, ale tak na prawdę to nie wiadomo czy to od leku czy zwyczajnie taki dzień, że mi się wieczorem nic nie chciało.
- Przypadkowo jednego dnia zażyłem 36mg około godziny 15:00, miałem nockę w pracy i zapomniałem o tym, wiec połknąłem kolejną dawkę 16mg. Dodatkowo piłem tego dnia kawę przed pracą a w pracy kolega mi dał energetyka. Nie powtórzę tego, bo byłem pobudzony, ale czułem się też mocno spięty, miałem takie uczucie niepokoju.
- Śniadanie przed tabletką to obowiązek, bo potem w ciągu dnia średnio mam ochotę na jedzenie. Co prawda jem, ale jednak łatwiej jest, jak nabiję sobie kalorie śniadaniem.

Po zażyciu leku warto mieć jakiś gotowy plan - dzisiaj będę się uczyć czegoś, albo posprzątam. Łatwo zacząć robić cokolwiek, fajnie się to robi - w związku z tym łatwo usiąść do scrollowania tiktoka i zmarnować czas xD. Duży plus jest taki, że bardzo łatwo też przychodzi mi zmiana obiektu zainteresowania.

Od 6 dni jestem chory. Na okres choroby wziąłem lek tylko raz, i stwierdziłem, że nie ma sensu. Wolałem spać, bo czułem się źle, i potem nie brałem leku kilka dni. Dzisiaj wróciłem już do standardowej dawki i jest spoko. Ogólnie na ten moment zostaję przy leku Concerta, jednak trochę rozważam przejście na Elvanse, który działa dłużej. Concerta jednak, po 10-12h już raczej mnie puszcza kompletnie, a mi by zależało na wydłużeniu tego do 15h.

PLANY
Oj mógłbym teraz dumnie wymyślać cele na następny rok, a wy byście mi przyklaskiwali, no bo typ się pozbierał i ma takie ogromne cele. Nie mam planów. Znaczy, mam, ale takie mocno otwarte, część z nich już się realizuje:
- Podwyżka w pracy.
- W związku z tym, że mam motywację i energię, to spożytkować ją na swoje hobby.
- To co wyżej, ale na naukę.
- Pojechać w góry.
- Odkładać hajs.
- Śmigać więcej na rowerze.

I to tyle. Wam natomiast życzę spokoju i radości z małych rzeczy.

#przegryw #alkoholizm #alkohol #metylofenidat #concerta #medikinet #adhd

2d841967-e475-4aaf-b967-c237e735eda6

Hej, śledziłem Cię najpierw tu, później na wypoku. Teraz widzę, że konto usunięte, co to się podziało? Wracaj z aktualizacjami i filmami na yt! Pozdro

Zaloguj się aby komentować

Wpis z 05.12.2025, 1314


ALKOHOL NIE DLA JEGO - 237DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym #przegryw oraz #alkoholizm - #huopwsiowy

OKRES JESIENNO-ZIMOWEJ DEPRESJI
Jesteśmy właśnie w środku najgorszego momentu jeśli chodzi o moje samopoczucie. Wiedziałem doskonale, co się szykuje już wcześniej. Po odstawieniu #alkohol było lepiej, samopoczucie lepsze, motywacja większa - wszystko jednak powoli się wypłaszczało. Po początkowym etapie "miesiąca miodowego", który trwał jakoś do końca sierpnia, przyszła stagnacja. Następnie zauważyłem stopniową degradację poziomu motywacji i energii. Nie chciało mi się nic - na rower jak poszedłem to było okej, ale zanim się zebrałem w sobie by wyjść z domu to mijały często 2h. Czasem zanim włączyłem grę to mijało pół dnia na robieniu "niczego". Zaczęło mnie to mocno irytować, bo jednak chcę pracować nad sobą, swoimi hobby itp.

Trzeba tutaj zaznaczyć - nadal czułem się 100x lepiej niż gdy piłem alkohol. Mimo wszystko jednak zauważyłem u siebie mocne problemy z następującymi rzeczami:
- Skupienie
- Motywacja
- Zmulenie (ale nie senność)
- Podejmowanie jakichkolwiek działań.

W pewnym momencie było już na tyle nieciekawie, że uznałem, iż warto poruszyć ten temat z lekarzem. Gdzieś w październiku powoli podjąłem kroki w celu zdiagnozowania problemu pod kątem medycznym.

ADHD I METYLOFENIDAT
Poza udaniem się do lekarza, próbowałem oczywiście samemu dowiedzieć się, co jest na rzeczy. Próbowałem poprawiać jakość snu, dietę, aktywność fizyczna, ograniczenie telefonu i tiktoków - zero poprawy. W trakcie szukania przyczyny niejednokrotnie źródła sugerowały mi jakąś formę ADHD. Wszystko wyjaśniło się po konsultacji z lekarzem i diagnozie - mam ADHD. Wiem, że obecnie diagnozuje się to u każdego, kto pójdzie do lekarza, ale słuchajcie dalej.

Udałem się do psychiatry w celu rozpoczęcia leczenia. Nie wierzyłem w jakiś magiczny sposób, już kiedyś dostawałem leki na depresję i nie działały w ogóle. Po rozmowie ustaliliśmy, że zostanie mi przepisany lek Concerta 18mg, ze względu na długi czas uwalniania, powolne "ładowanie" i łagodny "zjazd".

POCZĄTEK KONCERTOWANIA
Jestem od około tygodnia na dawce 18mg metylofenidatu. Biorę prawie zaraz po przebudzeniu (pracuję w czterobrygadówce, wiec moje "rano" różnie wypada). Nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. Powiem wam tak - KURDE JAK RENKOM ODJOŁ. Lek działa bardzo subtelnie, wręcz niezauważalnie, do momentu jak sobie nie pomyślę, że od dwóch godzin wykonuję coś, do czego zbierałem się przez dwa miesiące. Czuję się wypoczęty, bardzo fajnie zmotywowany, biorę się za swoje zajęcia bez zastanowienia. Nie ma też żadnej "euforii" czy coś - zwyczajnie mi jakoś myśli się uporządkowują.

Przez ostatni tydzień zrobiłem mnóstwo rzeczy, do których nie mogłem się zebrać dobre pół roku. Ruszyłem z nauką #blender3d i idzie mi to bardzo fajnie, dodatkowo nie mam problemu by usiąść i zabrać się za sesję kilku godzin montowania w Premiere Pro. Jak chodzi o granie w gry, to też potrafi mnie to wciągnąć, ale staram się wykorzystać motywację jednak na rzeczy bardziej produktywne xD. Treningi wchodzą regularnie (był z tym problem). W #kolchoz też jakoś łatwiej mi wszystko idzie, jestem skupiony, mniej drażliwy, nie przysypiam.

WNIOSKI
Obecnie od tygodnia czuje się tak, jak czułem się w 1% najlepszych dni od czasu rzucenia alkoholu. Pisałem wcześniej o tym, że nie ma "euforii" po zażyciu leku, jednak momentami jak sobie przypomnę, jak mi się nic nie chciało, a teraz mi się chce, to jest lekka euforia. No cieszę się niesamowicie, bo nareszcie nie sypiam po 14h po to by budzić się niewyspanym. Nareszcie nie siedzę przy kompie scrollując bibliotekę na Steam. Nareszcie, zamiast przez 3h myśleć o treningu, to go po prostu robię.

Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się ze mną lekarz od terapii uzależnień, z którym widuje się już dosyć rzadko - możliwe jest, że moje problemy z #alkohol to były tak na prawdę problemy z #adhd i próba ucieczki od czucia się, jak zmielone kupsko. Nie oznacza to oczywiście, że ja teraz magicznie wracam do browarowania - w żadnym wypadku. Tym bardziej, że stosowanie metylofenidatu z alkoholem nie ma sensu, a troszkę by było szkoda utracić tak wartościowy lek, i tak dobre samopoczucie.

SŁOWEM KUŃCA
Nie jestem lekarzem, nie znam się, ale moje posty mogą jednak komuś pomóc. Nie zachęcam do stosowania Metylofenidatu bez diagnozy, nie zachęcam do nadużywania takich substancji w celu rekreacji. Chciałem tylko pokazać, że czasami samo odstawienie #alkohol nie wystarczy, bo problemy mogą być głębsze. W moim wypadku, gdybym nie rzucił picia, to bym nigdy nie dowiedział się o adhd i o tym, że znowu mogę czuć się dobrze z samym sobą. Mimo wszystko samo odstawienie alkoholu nie dało mi zamierzonego efektu. Wpadłem w pewną pułapkę no bo:
- Nie piję, czuję się lepiej.
- Mija trochę czasu i ten stan robi się "domyślny"
- Okej, nie piję i czuję się średnio, to czemu mam nie pić
- Okazuje się, że problem jest głębszy, i pomimo rzucenia picia nie był to stan "domyślny".

Warto czasami podjąć się próby zdiagnozowania problemu u lekarza - i to mówię ja, a przejechałem się już na psychologach/psychiatrach.

#przegryw #alkoholizm #alkohol #metylofenidat #concerta #medikinet #adhd

206b61fb-d7d3-4fc4-acd5-a31f1f63ce7e

@WiejskiHuop - dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami i przebytą drogą!

Warto się chwalić takimi sukcesami - po części dla siebie a po części dla innych.

Generalnie podziwiam Twoją siłę woli i to, że się nie poddałeś - raduję się razem z Tobą!

Zaloguj się aby komentować

182 642 + 23 = 182 665

Jeśli miałbym opisać dzisiejszy dzień, to stwierdziłbym, że jest to jeden z lepszych od dłuższego czasu. Zaczęło się w sumie już z samego rana - pogoda dopisywała a promienie słońca, wdzierające się do izby huopskiej przez najtańsze żaluzje typu dzień-noc, skutecznie zmotywowały do działania. Cel był na początku by posprzątać kuchnie. Udało się to znakomicie.

Następnie jakieś jedzenie przydałoby się zrobić. W lodówce miałem wątróbkę drobiową z datą do dzisiaj, więc wybór był prosty. Jedzenie zostało upichcone na następne dwa dni, bo huop ma wolne i zamierza spędzać czas na dworze.

Czegoś brakowało. Trening na #silownia odpada, bo wczoraj nieźle huop się katował to trzeba było deko dechnąć. Tak jakoś wyszło, że z piwnicy wyjąłem #rower i pojechałem. Nie chciałem jakoś długo jeździć, ale pogoda była na tyle fajna, że spędziłem kilka godzin na łonie natury. 23 kilometry to dystans taki, że nawet huop nie poczuł w nogach, ale nie o to chodziło. Rozruch taki dla jego po zaniedbaniu rowerowych aktywności. Jutro też huop jedzie rowerem, i pojutrze w sumie też jest taki plan.

A teraz huop sobie skoczy do biedronki po jakiś jogurt, cokolwiek, potem spacer, jakiś film albo sam nie wiem co. Dzisiejszy dzień został wykorzystany w 100% dla jego.

#rowerowyrownik #rower #przegryw #spierdotrip

#rowerowyrownik

54a417c9-9af2-4d7b-bc34-0754c848ea42

Zaloguj się aby komentować

ALKOHOL NIE DLA JEGO - 50 DNI

Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym #przegryw oraz #alkoholizm - #projekthuop


CYKL HUOPA

Był tag #huopwsiowy gdzie opisywałem początki walki z moim #alkoholizm i próbą pozbierania się. Było kilka upadków, co było do przewidzenia. Ostatni upadek miał miejsce 50 dni temu. Licznik bez używek więc powraca. Podjąłem wtedy też decyzję o zaszyciu się, i w zasadzie to pomimo trzeźwości ciągle nie żyje tak jak bym chciał.


Powrót do pisania tych postów nie jest niczym dobrym bo oznacza, że jest ze mną ciężko. Powiedziałbym, że jestem w najgorszym stanie od momentu zaprzestania picia #alkohol i próby ogarnięcia swojego życia. Niestety, wpadłem w pułapkę, gdzie emocje i uczucia odczuwane na trzeźwo, bez zagłuszacza w postaci używki stały się zbyt intensywne. Nie radzę sobie. Wahania nastrojów, poczucie izolacji, samotności, zbyt intensywne odczuwanie szczęścia, niezrozumienie poczucia dumy i upadek poczucia swojej wartości. Czuję się jak śmieć, widzę jak wiele straciłem i mnie to dołuje. Pominąłem strasznie dużo lat, strasznie dużo doświadczeń. Brakuje mi wszystkiego.


CZERWIEC - PROJEKT HUOP

Wracam z vlogami, raz w miesiącu taki fajny filmik podsumowujący moje zmagania. Zbieranie materiału przez miesiąc wysiłków i potem wrzucanie ich w postaci takiego dłuższego filmiku. Myślę, że jeśli mi się uda to będzie to sporą dawką motywacji dla innych. Potrzebuje też to robić dla siebie - muszę mieć coś czym się zajmę w wolnym czasie. Mam oczywiście kilka innych planów poza vlogiem raz w miesiącu. Jeden z nich to powrót huopskiego gotowania okraszonego moim zjebanym komentarzem. O wszystkim będę informował na tagu #projekthuop więc jak ktoś jest zainteresowany to niech sobie obserwuje.


POZARUTYNOWE ZABIEGI ODBYTNICZE

Rutyna jest dobra do pewnego momentu. Zamknięcie się w trybie praca - siłownia - sen jest czymś co działa przez chwile. Nie czuję się spełniony, nie czuję się dobrze, jestem je⁎⁎⁎ym śmieciem, zerem. Odbudowanie swojej wartości, ujście dla negatywnych emocji i ustabilizowanie tych pozytywnych osiągnę tylko przez otwarcie się na doznania. W tym miesiacu mam kilka planów.


Aktywność na #rower to coś czego mi brakuje bardzo. Sprzęt już jest, i w sumie to zabieram się do zwiedzania swoich okolic. Brakuje mi wolności, jedności z naturą i dystansów, przepełnionych myślami.


Planuje spróbować #bieganie ale to tak dorywczo, od niechcenia jakaś godzinka dziennie, z rana, wieczorem czy nawet w nocy - wyjebane mam, ze mnie ktoś zgwałci w lesie. Życie już mnie i tak r⁎⁎ha.


Do tego spędzanie czasu na łonie natury. Wypad nad jezioro, #spierdotrip typu leśnego, cokolwiek. W mieszkaniu będę poświęcał się tworzeniu treści, a nie wegetował przeglądając tiktoki.


SPRAWY RELACJI HUOPSKICH

Pozyskanie znajomości jest również na mojej liście. Chcę z czasem spędzać czas na rowerze z jakimś kolegą. Nad jezioro pojechać też z kimś. Na ten moment posiadam znikome towarzystwo, no nie mam nikogo. Tutaj pomaga wykop, gdzie znalazłem jednak jakąś namiastkę wsparcia, odrobinę towarzystwa. Chcę to jednak zmienić, chcę być bardziej… normalny. Jest to jednak kwestią drugoplanową, bo jeśli będzie mi lepiej spędzać czas na rowerze samemu, to nie mam z tym problemu.


Sprawy sercowe zostawię bez komentarza.


ENDING HUOPSKI

Słowem końca, dziękuję bardzo za wsparcie jakie otrzymałem. Dzięki wielu osobom, które mi pomogły na wykopie jeszcze do was pisze. Osoby te były gdy leżałem pijany w pokoju w jakimś motelu, były przy mnie gdy mieszkałem wielokrotnie w aucie.


Specjalne podziękowania jednak muszę skierować do osoby dla mnie bardzo wyjątkowej. Osoby, bez której bym nie próbował. Dziękuję Ci, że jeszcze we mnie wierzysz, i że pomimo wielu trudnych chwil nadal mnie wspierasz i dajesz mi szansę. Dziękuję Ci za to.


I to tyle. Nie powiedzie mi się, to plan jest prosty - logout z gry. Zbyt wiele próbowałem, zbyt dużo cierpiałem. Wierzę jednak, jak naiwny debil, że jeszcze napiszę tutaj kiedyś post, w którym wam szczerze powiem, że mi się udało. Do tego czasu jednak pozostaje mi wstawanie z łózka pomimo żalu i niechęci do samego siebie.


OD JEGO DLA JEGO.


#przegryw

58c72e07-0b87-4b09-9c89-988ef77abcc8

Zaloguj się aby komentować

Właśnie się zaszyłem i ledwo powstrzymuje się od rozklejenia się. 12 miesięcy dla jego bez alkoholu. Boje się, mam ochotę płakać zarówno z dumy jak i wielu rzeczy które dzisiaj usłyszałem, oraz ze smutku

#przegryw #alkoholizm

Zaloguj się aby komentować

Szukam jakiejś możliwości dorobienia sobie. Niestety huopska przeprowadzka sprawiła że jestem praktycznie spłukany. Stąd moje pytanie, czy huopy znają jakieś sposoby na dorobienie sobie? Szukałem jakiejś „pracy” ale w okolicy o to ciężko.

#pytanie #pracbaza #zarobki #przegryw

@WiejskiHuop Pytanie, co potrafisz robić? Ja jak kiedyś na gwałt potrzebowałem pracy dodatkowej, to zacząłem pisać teksty reklamowe. Innym razem dorabiałem w firmie córce korpo w którym pracowałem przy streszczaniu tłumaczeń dla Polskiego Biura Parlamentu Europejskiego. Jak masz jakiś, nawet lekki fach w ręku, to w tym kierunku szukaj.

Zaloguj się aby komentować

NIESAMOWITY ZWROT AKCJI HUOPSKIEJ

Wiele osób napisało do mnie ostatnio, czemu siedzę tak cicho i się nie udzielam nigdzie. Spekulowano moje zaćpanie/zachlanie/zawiśnięcie. Sprawa wygląda zupełnie inaczej, bo moje życie ostatnio obróciło się o 180 stopni (w pozytywną stronę). 2 lata temu mi komornik zablokował konto, rok temu o tej porze byłem po spłaceniu długów, lecz nadal z psychiką na dnie. Obecnie, gdy to piszę, siedzę na swoim.


Decyzja o wyprowadzce i życiu samodzielnie zapadła już w okolicach grudnia, lecz nie do końca wierzyłem, że plan się uda. Poszedłem jednak drogą OCHRONAMAXXINGU i od tygodnia jestem w wynajmowanej kawalerce. Jest w pytę, mam prawie wszystko czego trzeba. Prawie, bo kilka rzeczy jest w planach po otrzymaniu kolejnej wypłaty. Niestety ale wyprowadzka pożarła dużą część huopskich zasobów, i do 10.04 trzeba jakoś przebiedować.


Nie mam pralki, więc to jest pierwsza rzecz, którą kupię po wypłacie. Jakąś najtańszą i będzie git. Dodatkowo w trakcie załatwiania jest szafa dwudrzwiowa (też nie mam), ale to trzeba na spokojnie. Najważniejsze mam - ciepłą wodę, dach nad głową, miejsce do spania oraz jedzenie. Lepiej się udać nie mogło.


HUOPSKIE SPRAWY DYSCYPLINOWE

Jako, iż przeprowadzka zabrała mi ochotę na wszystko i konkretnie wykończyła mnie, oraz moje finanse, to #silownia w tym miesiącu idzie w odstawkę. Plan jest taki by przeżyć, a na treningi wracam po wypłacie. Niestety #rower został na wsi, ale mam tutaj swoją piwnicę, więc planuję do lata uzbierać na jakiś rowerek z Decathlonu czy coś, jakiś tani do śmigania po okolicznych wsiach.


Jak chodzi o te moje durne filmiki, do których pisałem już tysiąc razy, że wracam, no to teraz możecie być pewni - z braku zajęć poza #kolchoz muszę czymś zająć się pobocznie. Wiadomo, granie w gry, ale no fajnie robić coś innego dla odmiany. 


Jutro majstry przychodzą podpinać mi internet, więc będę mógł już pełnoprawnie poświęcić się mojej gównodziałalności, bo obecnie piszę to udostępniając internet z telefonu. Jak już ogarnę sobie kilka ważniejszych spraw to myślę, że sobie huop spokojnie wróci nawet do nagrywania przegryvlogów.


HUOP HUOPA HUOPEM HUOPUJE

Na ten moment to tyle. Mógłbym wam opisać milion rzeczy, które się w ciągu tygodnia wydarzyły, mnóstwo przygód, ale na razie pozostanę przy tym co tutaj napisałem. Może kiedyś opowiem wam resztę w bardziej przystępnej formie wideo. Trzymajta się koliedzy, i pamiętajcie, nigdy nie wsadzajcie sobie tyczki od zabezpieczania towaru w d⁎⁎e.


#huopwsiowy #projekthuop #przegryw #niebieskiepaski

c8ca1f85-0f56-435a-83df-2ba72d098780

Na pierwszym wynajmowanym mieszkaniu na studiach też nie miałem pralki i dobrym patentem jest poszukać używanych pralek. Za kilka stówek można dorwać normalną działającą pralkę, a jedynym minusem mogą być niemieckie nazwy programów na obudowie xD może to będzie #protip

@ZohanTSW też tak robiłem i w sumie do tej pory, choć mam kasę, to kupuje używki często, bo nówki często są gorszej jakości niż dobra używka - pralkę i rower da się na luzie fajne używane kupić, bo wiele osób wymienia sprzęt dla kaprysu, przed zużyciem

Zaloguj się aby komentować

AHHH TE NIEDZIELNE POSIŁKI

Huop nie próżnuje nawet po odbyciu #spierdotrip typu rowerowego. Teraz pora na obiadek. Kasza gotowana JAK DLA ŚWINI, PROSIAKA!!! Do tego filet z indyka w sosie borowikowym wraz z warzywami typu PAPRYK I CUM-KINIA. No i mieszanka sałat z CUM-KURYDZĄ dla jego.


Bardzo dobry posmak grzybowy niczym przy degustowaniu piczki młodej Karoliny, studentki 2 roku prawa, której ojciec przestał sponsorować studia bo się dowiedział o jej profilu na roksie. Jędrne mięsko kurczaczka niczym cycunie jeszcze niewinnej, aspirującej do bycia tiktokerką, 16 letniej Matyldy. No i soczysta suróweczka na przełamanie smaku, niczym smakowita knaga femboja, który dopiero wyszedł spod prysznica.


TAK MI DOPOMUSZ BUK

#przegryw #gotowanie #gotujzhejto #foodporn #jedzenie #sniadanie #jedzzhejto #rozowepaski #niebieskiepaski

a9a603c2-2b0c-4be2-b869-33112a29bf9f

Zaloguj się aby komentować

159 481 + 24 = 159 505

SILNA I NIEZALEŻNA JULKA właśnie się mocno zdenerwowała, gdyż jej prywatny BETA CUCK MATEUSZ zapomniał opłacić Spotify Premium, przez co nie może swobodnie i bez reklam słuchać DIVORCED DAD ROCK. Mogłaby oczywiście poprosić o przysługę leżącego obok niej CHRYZANTEMJUSZA, ale on by chciał coś w zamian.


BETA CUCK MATEUSZ otrzymał więc sms'a, którego przeczytał zaraz po zakończeniu 16h zmiany. Czego się nie robi by zaspokoić potrzeby księżniczki, prawda? Szybko wykonał więc należne opłaty. W podziękowaniu dostał emotkę buziaka, więc będzie miał do czego przez następny tydzień masować prostatę.


Dumna ze swojego postepowania, mocno NIEZALEŻNA JULKA poczuła się bardzo pewnie. "Nie będę się k⁎⁎⁎ić za 20zł przecież" pomyślała sama do siebie. Na ziemie sprowadziło ją dopiero mocniejsze uderzenie knagi CHRYZANTEMJUSZA, i czym prędzej zabrała się do polerowania JEDNOOKIEGO WĘŻA, co prawda nie za 20zł, ale za darmo.


Tymczasem huop przejechał 24km swoim gruzem typu rower wiejski, zobaczył dużo przyrody, wypił energetyka zero cukru i widział przebiśniegi.


#rowerowyrownik #rower #przegryw #spierdotrip

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

16179576-1d91-4cfe-86c4-46365650a6be

Zaloguj się aby komentować

OTO ŚNIADANIE DLA JEGO NIEDZIELNE

Wolne dzisiaj to huop szaleje od samego rańca! Podczas gdy WOKE TWITTEROWA JULKA budzi się obok SMEGMA CHADA, skacowana i z poczuciem winy, z alkoholowym kapciem w mordzie, z niechcianą ciążą w macicy, huop je słynne KAPANKI!


Pieczywo to bułeczki wysokobiałkowe z owada, z ciekawości sobie kupiłem i dobre, fajne, miła odmiana od kajzerek. Na pieczywo musztarda taka ostra, co dla jego wykręca aż DŻĄDRA. Mix sałat dla chrupkości, TOMAT OWOC ŻYWOTA JEGO, no i jajeczka bogobojne. Podsypane pieprzosolą, popite kefirem, huop dawno tak do syta się nie najadł. TEGO DLA JEGO TRZEBA BYŁO!


I ZAPRAWDE NAPISANE JEST W KSIĘDZE OCHRONAMAXXINGU, ŻE PO KRUCJACIE PRZECIW FEMOIDOM KAŻDEMU HUOPOWI ZOSTANIE PRZYZNANA POSADA OCHRONIARZA, KAWALERKA I KECZUP ROLESKI.


#przegryw #gotowanie #gotujzhejto #foodporn #jedzenie #sniadanie #jedzzhejto #rozowepaski #niebieskiepaski

75fbd9dd-53c5-4269-8a0e-a3942673fc5d

Zaloguj się aby komentować

158 553 + 21 = 158 574

WYPRAWA POKOŁCHOZOWA DLA JEGO

Po ciężkich ostatnich dniach (stres i same kopy w d⁎⁎ę od życia) huop musiał odreagować. Już wczorajszy dzień zapowiadał ucieczkę do lasu, gdyż w drodze powrotnej zatrzymałem się i musiałem pochodzić po leśnej drodze. Dzisiaj natomiast korzystając z dnia, jakim jest niedziela, po skończeniu mojej morderczej 8h zmiany w #kolchoz miałem zamiar iść na rower. 8h upłynęło szybko i jak wróciłem, to przebrałem skiety i wskoczyłem na gruza.


Bardzo ciepła pogoda i lekki wiaterek smagający moje zakola sprawiły, że morda sama się cieszyła. Znowu miałem okazję pogadać sam do siebie jak przystało na obywatela Choroszczy. Odwiedziłem stary cmentarz Rzymiański oraz kilka innych miejscówek. 21km zrobiłem bardzo małym wysiłkiem, co mnie zaskoczyło, bo byłem po pracy, ale zmęczenia nie czułem w ogóle.


#rowerowyrownik #rower #przegryw #spierdotrip

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

55ea47ae-f227-4e7f-9c75-a7b26210db28

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Życie na #wies ma swoje plusy. Półbagietki biedronkowe z serem żółtym, SWOJSKĄ SZYNKĄ no i do tego TOMAT OWOC ŻYWOTA JEGO. Siur wariował już od samych bagietek, nie ukrywam, a tu jeszcze huop KABANOSY SWOJSKIE dorzucił z musztardą. Najadłem się bardzo, na deser dwa banany i kreatyna, no i tak można żyć.

#foodporn #jedzenie #jedzzhejto #gotujzhejto #gotowanie #przegryw

fc65a97d-d150-4e63-88c1-e662e0333bee

Zaloguj się aby komentować

156 325 + 21 = 156 346

Dzień wolny od #kolchoz to idealny dzień do... zmarnowania. Nie ma co się oszukiwać, gwiazdy na niebie mówiły jasno - dzisiaj odpoczynek, granie w Diablo cały dzień. Z rana huop wstał i słoneczko świeciło ładnie, a teraz rzadko słońce widać, więc jednak plan opierdzielania się poszedł w odstawkę. Idealna okazja, by rozpocząć kolejny sezon na #rower xD.


Niby zimno, ale ciepło, niby wietrznie, ale spokojnie. Taka pogoda zmienna, ale nie padało, to najważniejsze. Nie miałem planu na wycieczkę, po prostu chciałem przewietrzyć łeb, by potem lepiej się grało w gry xD. No i wyszło tak, że 21,45km się zrobiło samo. Nie jest to dużo nawet jak na mnie, aaaale lepsze niż 0 xD.


Teraz huop sobie zje.

<br />

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

3d22374f-ac20-4294-8763-033e9c444166
6df2b764-aabe-423e-961f-2b1b5a228773
9d9356cc-1913-4b87-8afa-1717ba3289d1
98fbcfcd-ae8e-467c-bfff-d76d91a82ac4

Zaloguj się aby komentować

Wiadomo, jaki był ostatni posiłek Adolfa Hitlera, oraz jaki posiłek został dla niego przygotowany, ale nie zdążył go zjeść. Jakie "ostatnie posiłki" różnych ciekawych osobistości są jeszcze znane? Pomijając całą listę posiłków skazanych na karę śmierci.

#pytanie #gotowanie #jedzenie #historia #ciekawostki

@WiejskiHuop zapytałem chata:


•	Napoleon Bonaparte – kurczak z pomidorami\.<br />

•	John F\. Kennedy – jajka na miękko, tost z dżemem truskawkowym, kiełbasa oraz kawa\.<br />

•	Elvis Presley – cztery gałki lodów i sześć czekoladowych ciastek\.<br />

•	Marilyn Monroe – faszerowane pieczarki, klopsiki oraz Dom Pérignon\.<br />

•	James Dean – jabłecznik i szklanka mleka w restauracji w Los Angeles\.<br />

•	Mahatma Gandhi – koza mleczna, pomarańcza, gotowane warzywa, bulion oraz sok imbirowy\.<br />

•	Leonardo da Vinci – zupa warzywna\.<br />

•	Winston Churchill – stek, jajka, tosty i whiskey\.<br />

•	Juliusz Cezar – według legendy, tuż przed zamachem zjadł prostą potrawę z fig, chleba i sera\.<br />

•	Ernest Hemingway – stek, pieczone ziemniaki, sałata Cezar i Bordeaux\.<br />

•	Prince – zupa warzywna i sok pomarańczowy\.<br />

•	Bob Marley – ryba, warzywa i herbata\.<br />

•	Michael Jackson – kurczak, brokuły i sok pomarańczowy\.

Zaloguj się aby komentować

O ile okres zimowy przed nowym rokiem mija mi zawsze dosyć przyjemnie, tak styczeń i luty to jest kompletna porażka. Nie wiem, od lat pogoda w te miesiące to istna depresja i skrobanie szyb samochodu. Nie ma śniegu, ale jednocześnie jest - jak spadnie to po prostu topnieje. Przymrozek czasem chwyci, to jeszcze spoko, da się chodzić po ziemi. Gorzej jak zacznie padać deszcz, bo wtedy robi się warstwa 10cm błota. Szaro, ponuro, dni krótkie. Czasem zawieje wiatr to człowiek się czuje jakby było -40 stopni. Miesiące marazmu, nie przynoszące nic ciekawego. W marcu to chociaż człowiek na kwiecień poczeka, czasem słoneczko się pojawi, a teraz? Teraz to najchętniej bym przespał się aż do wiosny. #zalesie #pogoda #zima

13ac7642-7d51-4ca3-a60e-95f457a891dd

Ja mam odwrotnie. Od kilku lat najgorsze są dla mnie lipiec i sierpień. Absurdalne upały (w moim odczuciu) sprawiają, że mam problem z normalnym fukcjonowaniem. I dłużą mi się okropnie.

Pewnie dlatego kiedyś rok zaczynał się od marca ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Fajnie, że ktoś też nie lubi za bardzo zimy. Człowiekowi cieplej. Choć w tym roku ta pogoda nie taka zła. Ciągle -1, więc jakoś ujdzie.

@WiejskiHuop porownywalem ostatnio klimat w roznych miejscach na swiecie zeby wybrac miejsce do emigracji i na wykresach temperatury wyszlo, ze teraz mamy najzimniejszy moment w roku, a zdecydowanie cieplej robi sie dopiero w kwietniu x.x

Zaloguj się aby komentować

Huop po nocce w #kolchoz poszedł na #silownia i odbył trening, czyste cardio dzisiaj, bo wczoraj był siłowy. Szybki marsz na bieżni, rowerek tu tego. Teraz huop się wykapie, ledwo już na oczy widzi. Może jak się prześpi z 4h to pójdzie na spierdotrip do lasu se, bo w dzień nie ma co dłużej spać. A może huop nawet pobiegać spróbuje.. ehh zobaczy się. Na dzisiaj już i tak aktywności pod dostatkiem, więc nie ma presji.

#przegryw

5bb83195-ce80-4a33-aa7f-fc414078e117

Zaloguj się aby komentować