Zdjęcie w tle

WatluszPierwszy

Gruba ryba
  • 266wpisy
  • 3206komentarzy

"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #punk

Dziś taka propozycja muzyczna ze świata hc/punk i straight edge.

Jak mówią słowa pewnej piosenki "punk rock ruined my life but never changed a thing". Chociaż w moim przypadku to punk rock raczej uratował mi życie i sprawił, że nie skończyłem jak przegryw. Z kolei hardcore i pewne idee bliski straight edge pokazały mi, że pozytywny bunt jest możliwy a dawanie w banię co weekend i schlewanie się w trupa, to średnio fajne rozwiązanie. Gdy jako nastolatek usłyszałem Shelter, to zgoliłem głowę, zamieniłem glany na trampki a skórzaną marynarkę z przypinkami na bluzę z kapturem. Do dziś lubię wracać do ich płyt.


Aha no i pomyśleć, że kiedyś teledyski Sheltera śmigały w Polsacie tak było... nie zmyślam.


https://www.youtube.com/watch?v=BFxG56EgCUg

@WatluszPierwszy Mi trochę sXe brzydło, jak poznawałem ludzi którzy w nim siedzą. Niestety z moich doświadczeń, to wykraczało poza zdrowy rozsądek. Idee są okej, dopóki nie robi się z tego jakaś religia, bo nie patrzą tylko na siebie, ale i innym na łapy. O ile negatywny stosunek do używek jeszcze zrozumiem, to napieprzanie na mnie, że nie jestem weganinem, to już irytujące.


A muzyka spoko, brak tworzenia na schlanej mordzie daje bardziej energetyczną dawkę

Zaloguj się aby komentować

#jesien #gownowpis #mojezdjecie #nostalgia Jednak jesień ma swój klimat. Wczoraj na spacerze z dzieciakami te światła w domach i latarnie w wąskich uliczkach.... uległem jesiennej nostalgii.

9c67d6e3-10f0-4c06-af71-46e1562fde82
e5a4942a-002c-4a6d-91db-e8feb3c418c8
6636fac8-b1ec-4123-86b5-c63e64a0c40d
04b327e0-cf66-4e43-b2d7-5bcdcbaff32b

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #reggae #dub

Zion I Kings, to trzech producentów reggae/dub, którzy... no cóż prezentują nam tutaj dub Nie są to jednak ciężary spod znaku klasyków jak Lee Perry czy głębokie brzmienia i echa rodem z produkcji Scientist. Jest raczej lekko, łatwo i przyjemnie. To taki dub, który może spokojnie służyć jako muzyka tła np. do pracy. Na duży plus na pewno analogowa produkcja. Ostatnio to już trochę moda w świcie dubu, by wracać do takiego sposobu nagrywania. Bardzo dobrze, bo w świecie plików, komputerów i chatów GPT czegoś takiego na prawdę potrzeba w muzyce. Na płycie są super melodie, delikatne brzmienia i wszystko to ładnie płynie. Ja odpalam przy robocie i świetnie się sprawdza. Jednak do głębszych medytacji muzycznych wybrałbym cięższe duby, większe echa i bas, który wgniata w ziemię. Niemniej warto poznać i posłuchać.


https://www.youtube.com/watch?v=hylT4yplMFY

Reggae to wybitnie nie mój klimat. Odstrasza mnie ta muzyka.

Ale!

Kiedyś trafiłem na taki koncert, przez przypadek. I był to jeden z lepszych koncertów w moim życiu Super klimat i publika.

A jak następnego dnia odsłuchałem tego samego na youtube, to niemal zasnąłem XD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#psychologia #socialmedia #depresja #chcewyjsczbagna #przemyslenia


Od listopada chodzę na terapię. Jak zapewne wiedzą ci, którzy na hejto czytali kilka moich wpisów na ten temat. W zasadzie mogę powiedzieć, że do pewnego czasu, mimo małych załamań, udaje mi się całkiem dobrze funkcjonować i bywają nawet chwile, w których autentycznie cieszę się życiem. Świat nagle nie zmienił się w raj, ludzie nie stali się lepsi, ale jest mi samemu ze sobą lepiej. Drugą ważną zmianą była aktywność fizyczna. Moim kompleksem był wygląd szczypiora i od jakiegoś czasu dość skutecznie pracuję nad zmianą swojego wyglądu. Trzecia sprawa to dieta i walka z kompulsywnym jedzeniem słodkości.

Jednak, mimo tego przydługiego wstępu, ja nie o tym Chciałem dziś podzielić się refleksją, jak dużą zmianą jest dla mnie ograniczenie korzystania z social mediów. Nigdy nie było tak, bym był przylepiony do telefonu, ale zdarzały się chwile bezsensownego scrolowania. Facebook poszedł na pierwszy ogień, bo dziś to portal dla Grażyn wylewających swoje frustracje w komentarzach i wklejania zdjęć. Ot taka nasza klasa, tylko nowocześniejsza. Korzystam tylko z wydarzeń, bo dzięki temu mogę się dowiedzieć co się dzieje i gdzie chciałbym się wybrać. Instagram, syf, zalew dopaminowy. Jak klikniesz w sport i muzykę zostaniesz tym zalany, jak klikniesz w laski w sportowych butach, to dostaniesz lawinę lasek. Sport, muzyka, laski, buty, laski, sport... i tak w kółko. Poczułem, że mi to męczy łeb. Autentycznie, po 20 minutowej sesji scrolowania miałem uczucie ociężałości w głowie i niezdrowego zmęczenia. Odstawiłem i jest mi lepiej. Jadę autobusem patrząc na miasto za oknem, słuchając muzyki albo myśląc o tym jako opanować świat. Zero rozpraszaczy. Spacer i ławeczka bez zerkania w telefon, to jest jest otwarcie okna w dusznym pokoju.

Dużo zmieniło to, że kupiłem... zegarek. Kiedyś zerkanie na telefon w celu sprawdzenia godziny kusiło opcją odpalenia Insta a teraz problem sam zniknął. Patrzę na zegarek na nadgarstku i tyle.

Aha X czyli Twittera dawno już usunąłem, bo jest to zalew chłopskiego rozumu i szamba gorszy niż wypok.


To tak tylko chciałem się podzielić przemyśleniami. Polecam każdemu detoks od SM.

a1415fdc-c5ea-4251-94dc-52209a41c3e6

5 lat temu w czasie lockdown zrozumiałem że te wszystkie social media są gówno warte. Kiedy wszystkie płaczki postowaly że zamknięte to czy tamto i nie mają co że swoim życiem zrobić. Uświadomiło mnie to wtedy że wszystko jest sztuczne. Dodatkowo wywaliłem 3/4 kontaktów bo raz że udostępniali szurskie lub inne debilne treści, to dwa po co mi kontakt z kimś kogo 10 i więcej lat nie widziałem.

Aktualnie mam FB tylko po to żeby zarządzać stroną tam bo mugole nie potrafią w inną formę kontaktu. Musi być Messenger. Żaden signal czy głupi SMS a o korzystaniu ze zwykłej strony nie ma co pisać. Są za głupi do tego. Jakbym nie nie bawił w samorządowy wolontariat już dawno bym usunął.

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #lata90 #lata80 #prasa #dziecinstwo

Lata 90. to wysyp tytułów na rynku prasy. Pamiętam, jak za dzieciaka biegałem codziennie do kiosku. Byłem fanatykiem, jak z pasty o wędkarzu. Miałem masę zainteresowań a niemal dla każdego hobbysty były gazety. Sport, muzyka, modelarstwo, historia, UFO... wszystko było w kiosku Ruchu. Rano w sobotę sprintem biegłem po "Przegląd Sportowy", "Sport" i "Tempo" a w środy po "Piłkę Nożna". Muzyka, dawaj do kiosku po "Tylko Rock", "Metal Hammera", "Brum". Czasami chodziłem tylko po to, by pooglądać okładki kolorowych czasopism. Jak byłem chory, to mama rano jeszcze przed wyjściem do pracy szła do kiosku żeby mi kupić "Przegląd Sportowy". Kochałem ten zapach gazety. Cały dzień mogłem sobie chorować i czytać gazety a koledzy w szkole męczyli się na lekcjach.

309d5dff-5755-44b2-9c9e-ecc8825e620d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

O kuwa, wspomnienia unlocked, tak bardzo.

Brałem w tym udział. Nie na taka skalę oczywiście, ale 2 pierwsze lata liceum jeździłem twardo na lokalną giełdę i nagrywałem ludziom kasety za kasę. Miałem przejściówkę i 2 magnetofony, oraz największą w mieście biblioteczkę. To było bardzo poważne kieszonkowe. Nigdy nie kupiłem sobie stacji dysków, bo rynek był za mały, ale w sumie do dziś nie wiem czemu nie kupiłem Amigi, bo mógłbym przez rok na nią uzbierać. Pewnie kaska schodziła za bardzo, by odkładać...

Ile rzeczy, wspomnianych w artykule mi się przypomniało, jak to czytałem to szok.

Te kasety - najpierw brało się co było, Stilony też, a potem unikaliśmy ich jak ognia. Basf i Fuji to było to. No name też się kupowało, bo i tak były o niebo lepsze od tego, co produkował Stilon.

Pamiętam okładki i zestawy tego gościa, ale nie miałem pojęcia kto zacz. Też używałem Geosa i MPS803 (kupmel miał) do robienia okładek. Do kopiowania kaset były próby z używaniem jamnika, ale kopie wychodziły podłe, więc szybko zaprzestałem. Niemniej, były na mieście osoby co takie rzeczy próbowały sprzedawać. Ja szybko dorobiłem się przejściówki i drugiego kaseciaka.

Pamiętam też BlackBoxy autorstwa Atraxa i ekscytację, jaką wywoływało pojawienie się jego nowej wersji.

Ech, core memory unlocked

@Fly_agaric Stacja dysków... tylko dla wybranych czyli bogatszych. Kumpel miał, bo dostał od rodziny z Niemiec. A co do kaset, to u mnie w mieście szło się do sklepu RTV. Tam była przeszklona lada a w niej "Najnowsze", "Strzelanki", "Sportowe", "Najlepsze" itp. Ostro działała też wymiana koleżeńska.

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #reggae ale jak ktoś pamięta jak punk się mieszał z reggae na jednych i tych samych imprezach, to może #punk też pasuje.


Polskie reggae powinno zostać ustawowo zakazane (nie licząc kilku wyjątków). Jednym z nich jest Shashamane. I o ile ich płyta debiutancka ma swoje mankamenty np. banalne do bólu teksty o boskim działaniu marihuany, to jej dubowa wersja "Dubmasters meets Shashamane", to jest klasa. U mnie to CD długo nie schodziło z odtwarzacza. Kocham dub, kocham te echa, pogłosy, rozciągnięte dźwięki. Zamykam oczy i mam odlot.

Polecam


https://www.youtube.com/watch?v=l3tNvQ_Ds6M

@WatluszPierwszy

nie licząc kilku wyjątków

Jestem ciekawy jakie to wyjątki ʕ•ᴥ•ʔ Swoją drogą - nie do końca rozumiem skąd się wzięło darcie łacha z polskiego reggae. Nie wiem co teraz się gra, ale to stare nie było takie złe.

@WatluszPierwszy przecież polskie reggae jest podobne jak dowolne zagraniczne - czasem jest spoko, a czasem mniej. Czasem ktoś ma jeden kawałek, który nadaje się do czegoś, a czasem jest wspaniałą cała płyta.

@Statyczny_Stefek Mam wrażenie, że jednak u nas jest i było więcej słabego reggae niż dobrego. Problem chyba w tym, że u nas mało kto zna korzenie tej muzyki i umie wyłapać coś więcej niż "cyk cyk" na gitarce.

@WatluszPierwszy miałem kiedyś fazę na zgłębianie reggae z innych krajów (francuskie, czeskie, nawet japońskie). Moim zdaniem ta reguła obowiązuje wszędzie.

@Boksik Mieli swój czas wśród moich znajomych Kumpel jakąś ich płytę dorwał bodaj w Holandii i przywiózł ze sobą. To były okolice 2004-2006. Dla mnie czasy imprez powtarzających się niemal co weekend i chlania w lokalnym pubie. Z tym mi się chyba kojarzy ten zespół najbardziej.

Zaloguj się aby komentować

#kontrolanadgarstkow i #kontrolazegarkow

Wczoraj przyszedł. Ostatecznie wybrałem inny model. Trochę zadziałała #nostalgia i chciałem, żeby miał więcej bzdur na wyświetlaczu. Pierwszy zegarek od wielu wielu lat.

a5b1ade5-beda-4a8f-92f2-64794b78cfd4

Zaloguj się aby komentować

#punk #muzyka


Poranna tzw. polecajka (nie lubię tego słowa). O zespole Distance znaleźć cokolwiek trudno. Wiem, że są z Bordeaux i grają w tej kapeli ludzie związani od la z tamtejszą sceną i aktywni w jakichś innych muzycznych projektach. Muzycznie jest to.. bardzo francuskie Po prostu melodie, trochę melancholii, gdzieś w tle klawisze a wszystko to pozostaje jednak mocno punkowe. Ta debiutancka epka jest niesamowicie przebojowa. Planuję zakręcić się za zakupem fizycznego nośnika, bo słuchanie takiej dobrej muzyki ze spotify czy youtube, to zbrodnia na sztuce.


https://www.youtube.com/watch?v=kN92eOG8bWo

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #punk

Niepokojąca historia Camera Silens .


Francuska scena punk od zawsze była silna. Już u zarania zespoły miały swój styl. Rodziły się w tych gorszych częściach miast. Paryż zakwitał pąkami róż, modnie ubrane kobiety siedziały w kawiarniach w Bordeaux studenci szaleli na imprezach, a turyści podziwiali zabytki... gdzieś tam, w innym, bogatszym, lepiej urodzonym świecie. Daleko od problemów przeciętnej młodzieży, daleko od jej frustracji, smutków i radości. Lata 80. we Francji pełne były niepokojów. To czas rządów Francoisa Mitterranda, okres kryzysu naftowego, bezrobocia, strajków studenckich, protestów przeciwko prywatyzacji szkolnictwa. W letni dzień 1980 powstaje kapela. To Camera Silens. Powstaje przy okazji spotkania Gillesa Bertina i Benoita Destriau. Szczególnie pierwszy z tych chłopaków będzie istotny dla tej opowieści. Wywodzą się z tego "gorszego Bordeaux" z dzielnicy Saint-Pierre. Zainfekowani brytyjską sceną punkową, a szczególnie UK Subs, Cockney Rejects i północnoirlandzkim Stiff Little Fingers też chcą grać. Nazwę dla zespołu biorą od komórek izolacyjnych dla niebezpiecznych więźniów. Dwa lata później wygrywają konkurs dla kapel i nagrywają demo. Przez kolejne lata grając, chociażby u boku kultowych The Outcasts z Irlandii Północnej, Bertin i jego kumple zdobywają szturmem kolejne sceny i kolejne miasta. Niestety Gilles trafia za kratki za kradzież. Trwają bez swojego koła napędowego, a skład się zmienia. GDy ich kumpel wreszcie wychodzi na wolność, mają swój styl, swoje brzmienie. W 1984 nagrywają "Realite" najlepszą punkową płytę, jaka kiedykolwiek powstała w kraju bagietek i wpierdzielania żab na obiad. Brzmienie można określić jako coś pomiędzy klasycznym oi! a zimną falą. Jest w nim coś przebojowego, a jednocześnie dołującego i niepokojącego. Frustracja, codzienność, szara rzeczywistość, to wszystko wylewa się z tego krążka. W 1987 wydają kolejny album, ale to już nie to samo co debiut. Niestety Bertin nurza się w chaosie, narkotykach, alkoholu i wpada w świat przestępczy. Żyje szybko, jakby pędził na złamanie karku w dół górskiego zbocza... ku przepaści. Jest 27 kwietnia 1988 kiedy grupa dwunastu facetów napada na w zajezdni ciężarówkę firmy Brinks przewożącej gotówkę do jednego z banków. Wszystko jest dobrze zaplanowane. Wcześniej porywają trzech pracowników firmy. Jednemu z nich każą wyłączyć system alarmowy zajezdni. Wśród rabusiów jest Gilles Bertin. Ginie mnóstwo forsy, ponad 11 milionów franków. Nie pada żaden strzał. Przestępcy są tak zuchwali, że dzwonią nawet do lokalnej prasy i chwalą się swoją akcją. Policja uruchamia specjalną "Operację Sangria". Wszystko się udaje, a kajdanki zaciskają się na nadgarstkach jedenastu bandytów. Jedenastu, a nie dwunastu, gdyż nie ma wśród nich lidera Camera Silens. Bertin ucieka do Hiszpanii. Zmienia tożsamość. Teraz nazywa się Didier Ballet. Jedzie do Portugalii. Prowadzi sklep płytowy a później ponownie w Hiszpanii małą kawiarnię. Po latach powie, że żył jako wolny człowiek z piętnem bandyty, że każda osoba wchodząca do jego sklepu jawiła mu się, jako przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości. Zawsze z tyłu głowy miał uczucie, że może to dziś, może za chwilę, sprawiedliwość upomni się o niego. Nie wiedział, że w rodzinnej Francji jest uznany za zmarłego. Mija czas. Jest 2006 rok, a Bertin ma dość, jak sam później powie, był "zmęczony kłamstwami i miał zszargane nerwy". Poza tym ma HIV. Wraca do rodzinnego kraju i oddaje się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Na sali sądowej zapewni później, że w napadzie wziął udział nie dla pieniędzy, lecz dla adrenaliny. Bertin siedzi na sali sądowej wraz z torbą pełną drobiazgów niezbędnych w codziennym życiu. Jest pewien, że trafi od razu do więzienia. -Muszę spłacić dług. Nie mam wyboru - mówi. Ostatecznie sąd skazuje go na pięć lat w zawieszeniu. Na sali wybuchają oklaski a Bertin wreszcie może odetchnąć. Mówił, że te lata życia, gdy stał się niejako innym człowiekiem, były radością z wolności, ale też męką. Zerwał kontakt z rodziną, z synem, ze swoją pierwszą partnerką. - Jakbym przeszedł na inną stronę - powiedział kiedyś. Wspominał, że bywało, iż popadał w paranoję, wszędzie widział zagrożenie. Dwa razy nawet ktoś go rozpoznał, ale szczęśliwie nic na skutek tego się nie wydarzyło. Bertin zmarł w 2019. Żył jak chciał i na sam koniec spotkał się z synem, odpowiedział za swoje grzechy i oczyścił się. A Camera Silens nadal żyje dzięki kolejnym pokoleniom dla których jest ogromną inspiracją. Kapele do dziś garściami czerpią z jej brzmienia a francuska scena jest silna, jak nigdy dotąd. Tekst napisałem na podstawie artykułów m.in. w The Guardian, radiopunk.it, medium.com, spirit-of-rock.com i własną wiedzę Historia, którą przeczytaliście, jest maksymalnie uproszczona i skrócona, by nie zalewać informacjami, które mogłyby zanudzić czytających. Sam jestem punkowym nerdem i uwielbiam babrać się w szczegółach takich historii. Jednak wiem, że nie każdy tak ma, a miał to być tekst na hejto, a nie reportaż. Liczę, że Was chociaż trochę zainteresowałem. Punk żyje.


https://www.youtube.com/watch?v=6mSoOm0ia8U

Zaloguj się aby komentować

Tosie i Tomki. Trochę #nostalgia a trochę #kontrolanadgarstkow i #kontrolazegarkow #pytanie


Wpadłem w studnię sentymentów i chciałbym sobie kupić zegarek Casio F 91 WM. Miałem taki w latach 90. Dostałem od taty kasę z przykazaniem, że mam kupić sobie zegarek. Poszedłem do sklepu z zegarkami i wybrałem właśnie ten. Służył mi aż do czasu studiów i pewnie trwałby dłużej, ale został wyparty przez telefon komórkowy na którym można było przecież sprawdzać czas. Teraz chciałbym wrócić i kupić sobie ten model w nieco innej wersji kolorystycznej niż czarny.


Jednak mam obawy, że będę wyglądał jak idiota z takim "zabawkowym" zegarkiem. Co myślicie moi mili?


https://fabrykazegarkow.pl/zegarek-uniwersalny-casio-vintage-kwarcowy-f-91wm-2aef

57779b80-39f6-4b4e-9035-4582dcc7b49b

@WatluszPierwszy miałem takie podobne casio z bluetooth i liczeniem kroków. Jedyna wada, że jest mały i może kiepsko wyglądać na dużym nadgarstku. Niestety ostatnio wyrwałem pasek z koperty (wykonana z gównolitu), ale kupię następny jak tylko wybiorę kolor. Kilka razy nawet usłyszałem, że fajny retro sikor.

@WatluszPierwszy Ważne pytanie. Kupujesz dla siebie, czy dla oceny innych ludzi? Ja bym brał. Mi się podoba. Kolega z pracy miał taki, ale w metalowej obudowie i wyglądał spoko. Nawet mu pozazdrościłem, ale sam nie noszę zegarków.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #kino #filmy #lata90 #hejto40plus #gownowpis


Nie jestem wielkim kinomaniakiem, ale szukając w necie jakichś ciekawych artykułów nt. mojego rodzinnego miasta trafiłem na tekst poświęcony Kinu Znicz. Miejsce to już nie istnieje. Teraz stoi tam centrum handlowe. Zdjęcie które zamieszczam datowane jest na 2007 r. Kino jest już na nim nieczynne i mocno zniszczone. Pierwszy seans w tym budynku odbył się podobno w 1947 r. ostatni, wedle tego, co znalazłem w 1999. Ja jednak pamiętam, że chyba jeszcze w 2000 byłem tam na jakimś filmie. Co ciekawe pod koniec la 90. równolegle kino służyło też jako klub disco

Bardzo mocno nostalgłem widząc to zdjęcie. Pamiętam, jak chodziliśmy ze szkołą na filmy do tego kina a z przedszkolem raz na miesiąc szliśmy na poranek filmowy. Na poranki weekendowe chodziłem też, jeszcze w latach 80. z moim tatą. Pamiętam "Bolka i Lolka", "Misia Koralgola" i jak przez mgłę jakieś inne bajki. Na jakiejś dziwnej bajce, gdzie jedną z postaci był smok wyglądający jakby był zrobiony z folii aluminiowej zacząłem płakać ze strachu Jako nastolatek biegalem tam z kumplami z osiedla na różne filmy. Najbardziej chyba pamiętam "Apollo 13". Nie można się było dopchać na ten film i kupiłem ostatnie bilety na nocny seans o 22.00 ale, że byłem małolatem, to musiał iść ze mną tata, bo na nocne wpuszczano od 18 lat niezależnie od tematyki filmu. Bywały filmy na które kolejka ciągnęła się niemal przez całą ulicę... dziś to już tylko wspomnienia.

0e7cfeb1-4661-4ec3-8e40-aa9cdacb9075

@PlatynowyBazant20 Branie było. Przyszedłem pod kino żeby sobie kupić bilet a tu kolejka, jak po przysłowiowe ciepłe bułki. W połowie drogi się dowiedziałem, że zostały już tylko bilety na nocny seans. Chłop w kasie jeszcze coś tam marudził, że chcę bilety a to film po 22.00, ale mi sprzedał. Sam film mnie wtedy wcisnął w fotel. Nawet kilka miesięcy temu go sobie odświeżyłem i nadal jest dobry i trzyma w napięciu.

@WatluszPierwszy byłem w Kinie Zorza w Rzeszowie z rok temu. "Super kino, super klimat, a nie te tfu sieciówki", takie były opinie


W środku śmierdziało, było ciasno, mały ekran, i generalnie góra 3/10 doświadczenie.

Zaloguj się aby komentować

#lekkoatletyka #sport

Dziś zapowiada się nieco luźniejszy dzień w robocie, więc odpalę sobie TVP Sport i Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce. Nikt nie robił sobie chyba wielkich nadziei jeśli chodzi o medale Polaków. Mimo to jakoś jednak człowiek się łudził, że może ta sztafety mieszane dociągnie do brązu. Pia wczoraj spoko. Piąte miejsce to dla niej na prawdę super wynik, plus wykręcony świetny czas. Jest nieźle. Swoboda trochę zawiodła. Jakoś liczyłem, że będzie lepiej. No ale miała jakieś tam problemy zdrowotne. Odpuściła mistrzostwa Polski... chyba nie było łatwo. Dziś sportowiec roku Fajdek będzie walczył o medal. Zobaczymy. Chociaż przyznam, że to jeden z polskich sportowców za którego najciężej mi się trzyma kciuki.

Wrzucam fotkę Pii, bo dobry wnik, jest sympatyczna a Fajdka bym tutaj nie wklejał nawet jakby zdobył medal


Tak na marginesie, to przyznam, że zawsze obserwowałem trochę zmagania lekkoatletów a szczególnie biegi ale od kiedy sam ćwiczę i biegam, to jaram się jeszcze bardziej.

e5ca39f1-889c-4936-86a7-9d2cd5d2fbe4

@onlystat Ona jest takim typem koleżanki ze szkoły, która była dobra w sporcie Lubię ją. Poza tym widać, że się mocno skupia na wynikach i daje 100 proc. z siebie na zawodach. Nie robi też z siebie gwiazdeczki, co jest bardzo cenne w dzisiejszych czasach.

Zaloguj się aby komentować

#ksiazki #pilkanozna #sport

Kupiłem cegłę. Zaczyna się dobrze. Będzie co poczytać. Znając moje tempo, to te niemal 700 stron będę czytał z dwa miesiące, jak nie dłużej 😉

bcc862ff-9898-4679-9e10-885cd2695205

Zaloguj się aby komentować