
WatluszPierwszy
- 549wpisów
- 5271komentarzy
"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"

"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"

Crystal Palace pewnie rozegrał rewanż na własnym stadionie, pokonał ukraiński Szachtar Donieck 2:1 i potwierdził rolę faworyta. W dwumeczu londyński klub awansował z komfortową przewagą 5:2. Drugie półfinałowe starcie wygrało hiszpańskie Rayo Vallecano, które – podobnie jak tydzień temu – pokonało...
#muzyka #winyle #punk
Ostatnio jakoś mniej słuchałem muzyki. Czas był najwyższy na odkurzenie gramofonu.

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #historia
"Norymberga. Naziści oczami psychiatry"
Jack El-Hai
Książka jest sto razy lepsza od filmu. To tak na początek. Poza tym już na wstępie mnie wkurzyła, ale wszystko zostało tak elegancko napisane, że na końcu czytelnik rozumie po co był ten zabieg. Historia zaczyna się poniekąd od finału. Widzimy dom doktora Douglasa Kelley'a i dziurę w podłodze, która powstała na skutek strzało z pistoletu. Później autor wrzuca nas an chwilę w wątek biografii psychiatry, który niedługo stanie twarzą w twarz z najbardziej prominentnymi nazistami osadzonymi w więzieniu w Norymberdze. Nie jest to książka o samym procesie, o tym jest tu stosunkowo niewiele. Jest to reportaż o nazistach, ich umysłach, o relacji doktora Kelley'a z Hermanem Göringiem i o śmierci tego ostatniego. Więcej nie zdradzę, bo po samym procesie i powrocie Kelley'a do życia zawodowego dzieje się sporo i temu też autor poświęca w zasadzie 2/3 książki i całe jej zakończenie, gdzie o samych nazistach mamy niewiele za to o doktorze bardzo dużo. Wciągnęła mnie ta historia niesamowicie i zdecydowanie polecam.

Zaloguj się aby komentować
#matury #nostalgia #hejto40plus #hejto30plus #szkola
Zgodnie z harmonogramem dziś rozpoczynają się matury ustne. Widziałem już maturzystów z pobliskiego liceum, którzy pełni napięcia szybkim krokiem zmierzali do szkoły. Jak tam było u Was Tosie i Tomki? Jak mawiał mój kolega ze szkoły "stresik był, co?". Mnie ominęła matura ustna z języka polskiego. Część pisemną zdałem na 5 i dzięki temu oraz uzyskaniu oceny co najmniej dobrej przez dwa ostatnie lata nauki byłem zwolniony. Musiałem jedynie przyjść do szkoły i przy wyczytywaniu listy obecność powiedzieć, że jestem obecny. Solidarnie jednak towarzyszyłem mojej klasie i czekałem z nimi na korytarzu. Historia niestety była już pełna stresu. Na egzamin czekaliśmy siedząc w sali od biologii, gdzie nasz klasy klaun, Michał próbował nas rozśmieszać. Uff... lekko nie było, czułem się nieprzygotowany. Zdałem na 3. Pamiętam, że miałem jakieś pytanie o Polskę z czasów Kazimierza Wielkiego. Do dyspozycji był wtedy atlas historyczny i bazując na nim, jakoś przekonałem komisję, że coś tam jednak wiem.

@WatluszPierwszy ja miałem sprytny plan na maturę z polskiego, jako że szkoła z łunii dostała sprzętu komputerowego to wymyśliłem, że chce zrobić prezentacje maturalną. Taki twór był i chyba nadal jest. Załatwiłem ekran i projektor. Przychodzę na maturę a tam nie ma nic. Pokazywałem z laptopa, bo byłem jedynym który sobie to wymyślił.
Byliśmy specyficznym rocznikiem, jeden z kolegów z klasy sobie wymyślił zdawać przedmiot tylko nie pamiętam który rozszerzony jako jedyny na cały powiat.
Matura ustna z polskiego to był szczyt mojej prokrastynacji. Temat wybrałem z ziomkiem rzutem ołówkiem. Trafiłem 1. Motyw Zbrodni i Kary w Literaturze czy jakoś tak. Miałem się przygotować ale... No właśnie... Zwlekałem. Zacząłem o 17-18 dzień przed maturą. Prezke przeczytałem rano i wywaliłem do kosza. 100% komisja zachwycona przygotowaniem xD
Zaloguj się aby komentować

W czwartym spotkaniu o trzecie miejsce w PlusLidze Asseco Resovia przegrała z PGE Projektem Warszawa 0:3. Po porażce w trzecim starciu na Torwarze, siatkarze Projektu dominowali w Rzeszowie i pewnie ograli przeciwników. Rywalizacja toczyła się do trzech zwycięstw, a drużyna ze stolicy wygrała ją...
#lata90 #hejto30plus #hejto40plus #nostalgia #preczzmitologizacjalat90
Osiedle, bloki, ulica, te miejsca wychowywały setki tysięcy dzieciaków w latach 80. i 90. Było jakoś fajnej? Niby tak, ale nie do końca. Z jednej strony z moich wspomnień wyłania się grupa kolegów, swego rodzaju społeczność mieszkańców, ganianie po podwórku... z drugiej strony, gdy w zimie 1988 roku niebieski Żuk przywiózł nasze meble do nowego mieszkania, to co zobaczyliśmy było jednym wielkim placem budowy. Na osiedlu stały dwa bloki z pięciu, które miały powstać. Wszędzie walały się deski, rury, jakieś kable inne śmieci. Do osiedla nie było drogi dojazdowej. Wczesną wiosną wszyscy grzęźli w błocie. Osiedlem od razu zaczęły rządzić dzieciaki. Były zabawy w wykopach, chodzenie "na górki" czyli pobliski teren starego sadu, gdzie wysypywano ziemię po wykopywaniu fundamentów z drugiej strony starsze chłopaki goniły nas, wtedy 6-8 letnich maluchów, a w wykopie można było spotkać przysypiającego, upojonego alkoholem robotnika i usłyszeć "wypie...j gówniarzu", Cyganie kradli na potęgę co się dało. Do dziś pamiętam, jak weszli nam do domu licząc chyba, że nikogo nie ma. Jak nie miałeś pod ręką flaszki, to z tzw. fachowcami nic nie załatwiłeś. Przez prawie dwa lata nie mieliśmy telefonu bo nie podłączono jeszcze linii, nie było kablówki, bo jeszcze nie powstała, a do szkoły szło się przez ulicę rozjeżdżoną kołami Kamazów i Starów.

@WatluszPierwszy Dostać telefon w 1990 roku? Gratulacje, rodzice musieli być wysoko w hierarchii społecznej. Z moich wspomnień to poza niekończącym się placem budowy doszło jeszcze kopanie rur ciepłowniczych. Było to na linii starach grobów, więc dzieciaki bawiły się szkieletami zmarłych. Jeden wziął sobie czaskę na sznurek i kręcił wokół siebie - niezapomniany widok... Ówczesna władza za bardzo się tym nie przejmowała.
Zaloguj się aby komentować
#matura #szkola #nostalgia #hejto30plus #hejto40plus
Lecimy dalej z egzaminem dojrzałości, jak to się kiedyś mówiło. Dziś maturzystów czeka angielski na poziomie podstawowym. Jak tam u Was było? Coś anderstand in inglisz? Pamiętam, że mój rocznik musiał zdawać język, ale... nie obowiązywało to liceów zawodowych a w każdym razie ja, będąc w tzw. ekonomiku nie zdawałem matury z języka. Chyba dobrze, bo nauka angielskiego przez pięć lat w mojej szkole była raczej komedią. Mieliśmy w tym czasie cztery różne nauczycielki, każda ze swoim sposobem nauczania. W związku z tym nie nauczyliśmy się absolutnie niczego. Co ciekawe w trzeciej klasie wprowadzono nam język angielski zawodowy a więc z pojęciami z zakresu ekonomii i gospodarki oraz rolnictwa, bo taki miałem profil klasy. Szczęśliwie byłem na tyle kumaty, że w czwartej klasie sam zacząłem się uczyć angielskiego i dziś spokojnie sobie radzę.

@WatluszPierwszy Mimo że brałem jakieś korepetycje, to w I i II klasie liceum szło mi fatalnie z angielskiego. Nie rozumiałem gramatyki, a to przecież - zdaniem nauczycieli - najważniejsze w nauce tego języka.
Potem wziąłem się do nauki i matura poszła mi śpiewająco. W pracy mieliśmy bezpłatny kurs angielskiego, więc kiedy w wieku 30 lat pojechałem do pracy do Anglii, byłem pewny że sobie poradzę.
Zderzenie z prawdziwym, mówionym językiem angielskim było dla mnie szokiem! Przez kilka tygodni nie mogłem znaleźć pracy, bo nie rozumiałem Anglików! Ale potem z każdym tygodniem było mi coraz łatwiej, nawet po kilku latach dostałem pracę w banku.
No ja to angielski znałem z internetu więc to była najbardziej lajtowa matura jaką pisałem i łatwo bez przygotowania pykło 98%. A na rozszerzeniu miałem chyba 80%. Najprostsza i nic nie znacząca w dzisiejszych czasach matura. Nie wydaje mi się żeby ktokolwiek się bał że jej nie zda. Trzeba by się naprawdę postarać.
Zaloguj się aby komentować

Polonia Warszawa mogła rozgościć się na pozycjach barażowych w Betclic I lidze, ale w poniedziałek przegrała z Polonią Bytom 2:3. "Czarne Koszule" zajmują siódme miejsce. Ekipa ze Śląska zachowuje natomiast szanse na czołową szóstkę. #sport #poloniawarszawa #pilkanozna
#filmy #historia
Norymberga
Trudno mnie ostatnio zadowolić jeśli chodzi o filmy. Zasiadłem do tej produkcji, gdyż kończę lekturę świetnej książki na podstawie której został nakręcony. No i chyba nie był to do końca dobry pomysł, by najpierw czytać a później oglądać. Film nie wytrzymuje konfrontacji ze słowem pisanym. Co tutaj mamy "Amerykański psychiatra wchodzi w psychologiczną grę z Hermannem Göringiem, by zdobyć niezbite dowody jego winy" - tyle z opisu na Filmwebie. O książce więcej, gdy skończę czytać w osobnym wpisie. Teraz film. Nie jest dobrze. Przede wszystkim film mnie znudził. Dużo gadania, kilka mniej lub bardziej ciekawych obrazków. Można było z tego zrobić pełnokrwisty dramat psychologiczny i sądowy a zrobiono... takie trochę nie wiadomo co. Jest trochę relacji Goringa z panem psychiatrą, trochę przebitek ze starych nagrań i kronik, trochę przebitek, które nie wiem po jaką cholerę mają takie kroniki udawać a wychodzi to pokracznie, by nie powiedzieć śmiesznie. Dodatkowo Rami Malek gra psychiatrę w tak drażniący sposób, że miałem ochotę wyłączyć ten film w połowie. Sama historia bardzo ciekawa dla każdego niezależnie na ile ją zna a na ile nie. Aha no i w obozach ginęli Żydzi, Żydzi i jeszcze Żydzi... o Polakach i innych narodowościach pada jedno zdanie. Brawo.

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #wspomnienia #historia #rodzina
Chciałbym dziś pociągnąć temat rozpoczęty we wczorajszym wpisie, do którego także zapraszam. Dziś wygrzebane podczas pobytu u rodziców zdjęcie mojego dziadka ze strony ojca. Mój dziadek, to ten starszy chłopaczek w czapce. Na bagażniku siedzi jego młodszy brat. Obok moja prababcia i pradziadek. Dziadek miał na imię Ludwik i pochodził z Kresów, urodził się pod Tarnopolem. Zdjęcie pochodzi z czasów tuż przed II wojną światową, sądząc po wieku dziadka i tym, co mówi mój tata. Niewiele wiem o moich pradziadkach. Jedynie to, że pradziadek był człowiekiem ciężko pracującym a jako nastolatek pojechał z domu rodzinnego na Śląsk, by pracować w kopalni. Później wrócił i zajął się gospodarstwem rodziców. Co do dziadka, to niestety mało go pamiętam. Zmarł gdy miałem niecałe cztery lata. W pamięci mam jakieś urywki wspomnień. Dziadek miał być tym synem, który się wykształci. Skończył liceum i poszedł do seminarium z którego się wymiksował z nieznanych dziś już powodów. Po wojnie z wędrówką ludów trafił na tzw. ziemie odzyskane. Chciał się dalej uczyć, ale nie wyszło. Ostatecznie zaczął pracować w spółdzielni dziewiarskiej, gdzie po kilku latach został wiceprezesem. Był bardzo czułym i ciepłym człowiekiem. Mój ojciec wspomina go jako kochającego i bardzo dbającego o rodzinę. Był nie na swoje czasy jako mąż i ojciec. Nie krzyczał, nie bił a zawsze wybierał rozmowę, wsparcie i oferował mocny uścisk pomocnej dłoni. Do dziś mam przypadki, że gdy ktoś dowiaduje się, że jestem jego wnukiem, to zaczyna się bardzo otwierać i wspomina mojego dziadka niezwykle ciepło.
Tu wczorajszy wpis dla zainteresowanych
https://www.hejto.pl/wpis/nostalgia-wspomnienia-troche-historia-rodzina-wypad-na-majowke-w-rodzinne-strony

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #szkola #matura #hejto40plus #hejto30plus
Kontynuując wczorajszy wątek maturalny. Dziś matura z matematyki. Dla jednych przysłowiowa bułka z masłem dla innych zmora. Miałem to szczęście, że mój rocznik jej nie pisał. Chociaż przez kilka lat straszono nas, że matematyka na maturę wróci i żebyśmy się nie cieszyli przedwcześnie. Dla mnie matma była horrorem już w późnych klasach podstawówki a w liceum przeobraziła się w jakiś chory film gore za sprawą naszej nauczycielki. Stara emerytka, która uważała, że wyzwiska i popychanie nas gdy stoimy przy tablicy, to super metody wychowawcze. Sprawa skończyła się wizytacją z kuratorium a pani nauczycielka spokorniała. Niemniej matura z matematyki wisiała nad nami jak widno, które na szczęście się rozwiało.

@WatluszPierwszy Nieźle szło mi z matmy w szkole, liceum to zmieniło. Za nauczycielkę mieliśmy wiecznie humorzastą starą babę u progu emerytury. Na jednych lekcjach był terror i pretensje, na innych miło fajnie sympatycznie, ale wspólny mianownik zawsze był jeden. Nie uczyła nas niczego, bo nic nie umiała. Jej mąż był matematykiem, ona przychodziła na lekcje, przepisywała zadania z kartki, a potem stawiała nas przy tablicy. Potrafiła kogoś zbesztać i odesłać z jedynką za to, że nie umie rozwiązać zadania z tematu który zaczęliśmy 10 minut wstecz mówiąc: "przecież wam tłumaczyłam". Sprawdziany to była zgroza a w moich (i Twoich) czasach nie było internetu do nauki, tylko korki na które nie każdy mógł sobie pozwolić. Do matury po dużym nakładzie pracy podszedłem z przerażeniem, ale poszło dobrze. Co roku nas straszyła że ma nas dosyć i za rok nie będzie nas uczyć. A my o niczym innym nie marzyliśmy, zwłaszcza ludzie którzy ogarniali matmę, ale mieli ambicje iść na uczelnie techniczne wiedzieli, że w szkole niczego się nie nauczą i będą mieli lukę. Słowa nie dotrzymała. Była z nami do samego końca - naszego i jej. Parę tygodni po maturze wzięła i zdechła.
@WatluszPierwszy chcąc się dostać na studia techniczne musiałem zdawać. Jednego jestem pewny po latach, że nauczycielka nie potrafiła nas przygotować. Z resztą na studiach miałem bardzo podobny obraz, trafił się wykładowca fanatyk różnych teorii matematycznych. Po przeszło 15 latach pracy w zawodzie do niczego się to nie przydało. Więcej nauczyłem się od pana od kursów online z mema poniżej. Każdy studiujący techniczne i inne kierunki te 15+ lat temu go zna. Jutro będą zdawać język obcy. Przez 10 lat szkoły nikt nie potrafił uczyć angielskiego jak jeden gość od ćwiczeń na studiach. Zupełnie inny poziom. Taki jest obraz szkolnictwa w kraju. Słabo aby tylko program zrealizować.
Problemem z matematyką w polskich szkołach jest, że nie potrafią jej uczyć. Ten przedmiot uczy logicznego myślenia, w kraju bez logiki jest potrzebna. Obecnie zdawanie wygląda tak, że masz kalkulator, kartę ze wzorami i trzeba umieć to użyć. Jak w dorosłym życiu wypełnianie formularzy. Jak ktoś uważa, że jest humanistą i czytanie ze zrozumieniem go przewyższa aby jakoś napisać tą maturę. To po prostu jest debilem nie gotowym do dorosłego życia. Współcześnie mamy sztuczną inteligencje która już za nich myśli.

Myślę, że matura z matmy mogłaby zdecydować o mojej karierze, bo zaległości aż z podstawówki i zamiłowanie do czytania/pisania, a nie kalkulowania (poprawka w 1 klasie liceum) zamknęłyby mi możliwość znalezienia dobrej pracy. Informacja o braku obowiązkowej matury z matmy była dla mnie darem niebios, bo na bank bym oblał. W 3 klasie Ci nie zdający matematyki mieli taryfę ulgową na lekcjach i podniesienie oceny końcowej o 1, więc wytrwałem xd
Zaloguj się aby komentować
Dziś w MAKE #ladnapani GREAT AGAIN osoba, która dla wielu jest pewnie anonimowa i nie zapewni mi wielu piorunów. Mianowicie Marcelina Słomian, znana pewnie jedynie słuchaczom Radia Nowy Świat w którym przez kilka prowadziła swoje audycje autorskie, a niedawno odeszła z redakcji, by poświęcić się prowadzeniu podcastów. Pani Marcelina nie jest, brzydko mówiąc, w moim typie jednak kilka dni temu wstawiła tak ładne zdjęcie na którym jest bez makijażu, że zmiękły mi kolana. Zresztą dla mnie kobiety zawsze najładniej wyglądają "bez niczego" na twarzy. Pani Marcelina na tej focie wygląda pięknie i tę właśnie fotkę, oraz kilka innych, prezentuję.
Myślę, że może być też #muzyka i #radio



@WatluszPierwszy to taki wątek, gdzie wszyscy się do ciebie przypieprzają, więc i ja pójdę w tym kierunku...
trochę to dziwnie wszystko brzmi jak piszesz, że ładna pani, ale nie w twoim typie, a potem, że słuchałeś ją dla jej głosu.. trochę zalatuje takim pryszczatym wzdychaniem do ładnej koleżanki...
Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #wspomnienia trochę #historia #rodzina
Wypad na majówkę w rodzinne strony zaowocował przekopaniem się przez pudło pełne wspomnień i to dość odległych. U moich rodziców znalazłem sporo pamiątek, zdjęć, listów. Chciałbym się nimi podzielić na hejeto. Po co? Sam nie wiem. Po prostu czuję taką potrzebę, a może i ktoś inny będzie chciał napisać coś o sobie i swoich korzeniach. Na początek zdjęcie wykonane w drugiej połowie lat 30. w Paryżu. Ta dziewczynka w białej sukience, to moja babcia. Siedzący obok niej facet w ciemnym garniturze, to mój pradziadek a obok w jasnych kolorach, moja prababcia. Pozostali ludzie na zdjęciu, to jacyś ich znajomi. Pradziadek i prababcia wyemigrowali do Francji w drugiej połowie lat 20. Tam też urodziła się moja babcia. Pracowali w bogatym gospodarstwie i dzianego faceta, który miał wszelkie luksusy tamtych czasów - wielki dom, samochód którym woził go szofer, konie. Mój pradziadek pracował przy zwierzętach, prababcia w kuchni. Można powiedzieć, ze był to łaskawy pan

Zaloguj się aby komentować
315 470,38 - 4,08 - 2,52 = 315 463,78
Majówka w rodzinnych stronach, a więc musiał wpaść jakiś spacer.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #gownowpis #matury #szkola #hejto30plus #hejto40plus
Dziś matury. Setki tysięcy przedstawicieli tzw. młodzieży, do której jak śpiewał Kazik "już nie należę" ruszy do szkół, by zdawać niegdyś najważniejszy egzamin w życiu. Ten czas zawsze nastraja mnie mocno nostalgicznie. Liceum wspominam raczej źle a w najlepszym wypadku neutralnie. Jedak zdawanie matury paradoksalnie wspominam bardzo dobrze i z dużą dawką nostalgii. Chodziłem do pięcioletniego liceum ekonomicznego, maturę zdawałem w 2002, jeszcze "po staremu". Szczęściem było to, że bez matematyki. Inaczej pewnie bym nie zdał, nawet gdybym ściągał. Pamiętam, że język polski napisałem chyba w godzinę i przez resztę czasu się nudziłem. Jak to zwykle ja z tamtego momentu nie zapamiętałem tematu pracy ani innych w miarę sensownych rzeczy tylko widok zielonych liści drzew za oknem sali w której pisaliśmy i szum ulicy wpadający przez uchylone okna. Pamiętam tych wystraszonych, wystrojonych uczniów w garniturach i dziewczyny w czarnych spódniczkach. Pamiętam ściąganie na maturze z historii i stres na egzaminie ustnym. Z polskiego udało mi się tego uniknąć, bo część pisemną zdałem na piątkę. Kolejne co kojarzę, to że chyba dzień przed oficjalnymi wynikami się o tym dowiedziałem. Przyszedłem po coś do szkoły i ktoś z nauczycieli powiedział mi, że zdałem, ale nie zdradzi na jaką ocenę. Zresztą pamiętam, że kilka osób właśnie tak poznało wyniki

@WatluszPierwszy ja nawet nieźle wspominam
Nie pamiętam tematu pisemnego Polaków, ale ustny to było "wizja końca świata w literaturze i sztuce" - w dzień egzaminu była burza stulecia XD
Czekałem tylko aż się drzewa zaczną łamać
Angielski jako jedyny ze szkoły zdawałem rozszerzony XD Tyle lepiej bo zdawałem sam i mogłem dobrze słuchać radyjka
@WatluszPierwszy Patrzę na to zdjęcie, które wkleiłeś i zastanawiam się, czy ci maturzyści też mieli te odczucia co ja wtedy: radość, że idę na wymarzone studia i zawojuję świat (tak mi się wtedy wydawało!), że wreszcie jestem dorosły (tak mi się wtedy wydawało), że przede mną najdłuższe wakacje życia (nie wiedziałem jeszcze, że będę kiedyś na bezrobociu). Po maturze zrobiliśmy z ludźmi z klasy imprezę wyjazdową na działce leśnej. Pierwszy raz w życiu piłem wtedy wódkę. Rano wszyscy byli skacowani i nieprzytomni. Potem 4 miesiące spędziłem w górach, mieszkając w namiocie, żyjąc właściwie o chlebie i wodzie, ale wtedy nie miało to najmniejszego znaczenia!
Zaloguj się aby komentować
292 649 + 10 = 292 659
Chyba moja pierwsza aktywność tutaj, tzn. na tagu rowerowym. Po wypadku rowerowym sprzed dwóch lat mam jakąś traumę i jeżdżę bardzo mało, ale skoro już była majówka, to coś tam pojeździłem.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
15 780,42 + 5,64 = 15 786,06
Wyprawa na majówkę w rodzinne strony zaowocowała licznymi aktywnościami w tym truchtaniem.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
#nostalgia #kolej #dziecinstwo #gownowpis
"Gdy byłem chłopcem chciałem być żołnierzem i miałem szablę i z gazety hełm", śpiewał zespół No To Co w latach 60., ale ch...ja tam. Ja żadnym żołnierzem nigdy nie miałem zamiaru być. Zawsze marzyło mi się jednak, że będę miał pracę, gdzie mi wszyscy dadzą święty spokój. Byłem dziwnym dzieckiem i marzyło mi się np. że będę nocnym stróżem, portierem, albo... kasjerem w spółdzielni mieszkaniowej, bo widziałem, że tam jest tłok tylko w dniach składania opłat. Szczytem moich marzeń była w pewnym momencie, gdy miałem jakieś 8-10 lat praca na stacji kolejowej. Tylko nie gdzieś w Katowicach, Warszawie czy Krakowie, ale w zapyziałej, małej mieścinie, albo jeszcze lepiej wsi. Takim miejscu, gdzie bilet na pociąg kupują cztery osoby na krzyż raz na dwie godziny. Kiedyś gdzieś widziałem w kasie panią, która czytała sobie książkę, grało radyjko a na stacji siedział na ławce starszy pan z drewnianą laską i pieskiem na kolanach. I tak się toczyło życie. Marzenia się rozwiały, ale coś mi z tego zostało i później jako już w zasadzie dorosły człowiek czyli mając te 19-20 lat potrafiłem jechać na jakieś zadupie siadać na stacji i np. czytać książkę w ciszy, jedząc kanapkę. Czekałem 2-3 godziny na pociąg powrotny i za dwa-trzy tygodnie robiłem sobie powtórkę z rozrywki. Rajem było, gdy na takiej stacji był bar. Wtedy wpadałem tam na oranżadę albo kawę a na stacyjce w tle mijało sobie życie.
K...a ja to jednak dziwny jestem.

Zaloguj się aby komentować