#muzyka #lata90 #lata80 #nostalgia #hejto40plus
Zafundowałem sobie taką nostalgię, że mi wywaliło skalę. Postanowiłem przy robocie odpalić radio. Takie tradycyjnie z antenką

"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"
#muzyka #lata90 #lata80 #nostalgia #hejto40plus
Zafundowałem sobie taką nostalgię, że mi wywaliło skalę. Postanowiłem przy robocie odpalić radio. Takie tradycyjnie z antenką
Zaloguj się aby komentować
#kolej #pkp #pociagi
Pozostajemy Śląsku w temacie #niecodziennydworzec i znajdujemy się dziś na dworcu w Rusinowicach. Stacja klasyfikowana jest jako przystanek osobowy i jest obsługiwana przez Koleje Śląskie. Budynek powstał w roku 1938. W 2015 przeszedł pod własność Gminy Koszęcin. Co ciekawe kiedyś zajęła go nie do końca legalnie pewna rodzina, która urządziła sobie w budynku dworcowym mieszkanie. Niestety nie znalazłem żadnych informacji o aktualnym stanie dworca.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2009
Autor zdjęcia: Andrzej Koza

Zaloguj się aby komentować
Chyba już nawet najstarsi górale nie pamiętają, kiedy wrzucałem coś pod hasłem MAKE #ladnapani GREAT AGAIN. Dziś będzie #siatkowka i panie Paulina Damaske i Julia Szczurkowska. Zostawiam bez opisu, gdyż jest zbędny. Życzę Wam, by wasz dzień był tak wesoły, jak wesołe są Panie na pierwszym zdjęciu.
Trochę chyba #sport




Zaloguj się aby komentować
#praca #urlop #wakacje #rodzina #gownowpis
Moja żona z dzieciakami i teściami lecą w weekend na Cypr i jak słyszę, jak ustalają co będą robić, kiedy, gdzie, jak. Co komu pasuje, co nie pasuje, to już się cieszę, że się wykręciłem od tego wyjazdu.
Siedzę sam z dd (dzieci i dziady) na wiosce do końca sierpnia, nie chcesz wpaść pomóc?
Zaloguj się aby komentować
#latonapierdalaj #pogoda #zalesie #gownowpis
Jak mi ktoś jeszcze zacznie narzekać na te trzy dni upałów sprzed tygodnia, to wyjdę z siebie. Wyjdę i nie przyjdę.
Lato w ch...j normalnie.

Zaloguj się aby komentować

"Żelazny węzeł" to 45-minutowy reportaż telewizyjny z 1999 roku zrealizowany przez Canal+. Dokument w pigułce przedstawia 24 godziny z życia ważnej stacji węzłowej w Tarnowskich Górach. Materiał ukazuje specyfikę i trudy pracy kolejarzy oraz funkcjonowanie infrastruktury kolejowej. Czuć w...
#muzyka
Punki na hejto śpią, albo może zrobiły #usunkonto ale ja nie przestaję postować na tagu #punk
Dziś kolejna dawka prostej łupanki rodem z Irlandii Północnej czyli w sumie z Irlandii, bo wara Anglikom od Belfastu i całej reszty.
Zaloguj się aby komentować
#dzieci #wakacje #hejto30plus #hejto40plus trochę #nostalgia
Moje dzieciaki dziś sobie pospały do 10:00. Wiadomo wakacje.
Tak sobie pomyślałem, że spytam, jak to było u Was w wakacje. Spaliście do południa czy od razu rano rodzice Was do czegoś gonili? Ja w domu miałem święty czas. Rodzice uważali, że skoro cały rok szkolny biegam co rano do budy, to w wakacje mam pełną swobodę. Jak miałem ochotę wstać o 8:00 i lecieć na rower z kolegami, to droga wolna a jak chciałem leżeć w łóżku do obiadu, to proszę bardzo. Natomiast u mojej żony i niektórych kumpli było zupełnie inaczej. Od rana wyznaczone zadania bo "masz wakacje, to zrobisz to, masz czas żeby pomóc w tamtym, możesz się zająć tym...".

Zaloguj się aby komentować

Ostatni ze współgospodarzy Mistrzostw Świata 2026 żegna się z turniejem. Reprezentacja USA nie zagrała na takim poziomie, jak we wcześniejszych meczach i przegrała 1:4 z Belgią, co skutkuje odpadnięciem z mundialu. Dubletem popisał się De Ketelaere, a koszmarny błąd w drugiej części gry popełnił...
#gownowpis
Są wakacje, lato, słonko świeci. Postanowiłem więc porzucić na te dwa miesiące ideę przyświecającą mi w tagu #preczzmitologizacjalat90 i karmić Was czystą #nostalgia nie skalaną myślą złą. #lata90 #szkola #hejto40plus #hejto30plus
Czy byliście kiedyś w pustej szkole w wakacje? Ja bylem i mimo, że lato i ten cudowny czas pełen beztroski powodował, że szkoła nie była tym o czym chciałem myśleć, to jednak zdarzyło mi się chodzić jej korytarzami w tym czasie. Mama mojego kumpla Marcina była kucharką i kiedyś poszliśmy do naszej podstawówki w wakacje, bo miało się obyć jakieś wielkie sprzątnie kuchni. Postanowiliśmy skorzystać i zobaczyć, jak to jest w szkole, gdy są wakacje. Mama Marcina wpuściła nas tylnym wejściem i... dziwne uczucie. Pusto, głucho, przez okna wpada gorące światło słońca. W klasach stoją puste ławki, gdzieś brzęczy obijając się o rozgrzaną szybę zagubiona mucha. Każdy dźwięk i krok słychać głośniej. Przeszliśmy korytarzem na parterze i poszliśmy na piętro. Stanąłem w oknie i patrzyłem na psute szkolne podwórko. Nieco dalej na boisku kilku chłopaków grało w piłkę. Spod pobliskiego szpitala wychodzili ludzie. Ktoś szedł na zakupy do sklepu. Cisza szkolnego korytarza dziwnie kontrastowała z życiem za oknem. Patrzyłem na to chyba kilka minut. Z tego dziwnego stanu wyrwał mnie głos Marcina "ej zobacz, jak się fajnie ślizga po korytarzu". Pobiegliśmy a raczej poślizgaliśmy się ku schodom i zbiegliśmy na dół. Nie wiem dlaczego, ale do dziś to wszystko dość dobrze pamiętam, mimo że minęło ponad 30 lat.

@WatluszPierwszy to uczucie nie znika. Często kończyłem późno lekcje, wychodziłem ze szkoły np. 17:00 bo siedziałem w świetlicy i za mną praktycznie zamykano drzwi. Nigdzie nikogo. Ten obraz szkoły, która przed 3-4 godzinami tętniła życiem, hałasem, sprawami, rytmem, teraz taki wyciszony mocno mnie uspokajał. Lubiłem przejść się pustym korytarzem, czasem wybierałem dłużsżą drogę przez wszystkie kondygnacje. I to nawet mimo że nienawidziłem szkoły i jakieś 90% wspomnień mam złe albo bardzo złe.
10 lat po tym jak wyszedłem z podstawówki wróciłem tam w odwróconej roli, prowadziłem zajęcia dodatkowe z angielskiego. Nadal pusta szkoła mocno mnie uspokajała.
Byłem wielokrotnie bo mnie wrobili w latanie ze sztandarem po uroczystościach w wakacje. Miałbym z tego podwyższone zachowanie, wpis na świadectwie i nagrodę na koniec roku. Oczywiście jedyne co dostałem to udar słoneczny.
Szkoła w wakacje kojarzy mi się tylko z zapachem farby olejnej połączonej z chujnią.
Zaloguj się aby komentować
#kolej #pkp #pociagi
Dziś w #niecodziennydworzec stacja kolejowa we wsi Ciasna w woj. śląskim. Budynek dworcowy jest obecnie nieczynny, ale perony wyremontowano i postawiono wiatę dla podróżnych. Jest to jedna z tych małych, wiejskich stacji na których miło jest się zatrzymać i spojrzeć na toczące się w wolnym tempie życie. Dworzec w latach 30. znajdował się na granicy polsko-niemieckiej po stronie Niemiec.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2006
Autor: Andrzej Koza

@WatluszPierwszy Taka mała sucha anegdotka. Mój tata dawno temu jeździł jako kierowca zawodowy, zabierali z mleczarni serwatkę i rozwozili po takich wsiach m.in. do Ciasnej do ferm świń (co by schabowe lepiej rosły
Dzwoni mama do taty:
- Stasiu, co robisz, kiedy będziesz?
- Spuszczam się w Ciasnej
24 tony spustu xd
#niepopularnaopinia ale dużo bardziej podobają mi się takie stare perony jak tam na zdjęciu niż te nowe różowo-szare na⁎⁎⁎⁎ne kostką bauma pod korek i wyglądające identycznie. to samo ze znakami z nazwą stacji, kiedyś każdy wyglądał nieco inaczej i jakoś to tak estetycznie do siebie pasowało a teraz wszystko kopiuj-wklej, często przeskalowane i nie pasujące do niczego
Zaloguj się aby komentować
#muzyka #punk
Walnąć sobie z rana dobrym punk rockiem rodem z Irlandii, to dobry sposób na start dnia. Punkowy tag na hejto chyba niestety dogorywa, więc co jakiś czas będę próbował go reanimować.
Zaloguj się aby komentować

Meksyk po raz pierwszy na mundialu przegrał mecz na Estadio Azteca, a Jude Bellingham został pierwszym od czasów Diego Maradony piłkarzem, który na tym stadionie, w meczu rozgrywanym w ramach mundialu, strzelił dwa gole. Po meczu 1/8 finału pełnym zwrotów akcji współgospodarze mistrzostw świata...
#nostalgia #lata90 #kabaret #hejto40plus
Na początku lat 90. w moim rodzinnym miasteczku zlikwidowano księgarnię Domu Książki. Pozostał po niej spory lokal, który należał do miasta. Wynajął go mój ojciec i wspólnie z mamą i kolegą z czasów szkolnych założyli tam księgarnię... ale ja nie do końca o tym. W księgarni był dział z kasetami a tam w 1992 pojawiła się widoczna na obrazku kaseta kabaretu OT.TO. Wspomniany kabaret był niezłym fenomenem. Byli wszędzie, w telewizji, radiu, dawali występy w większych i mniejszych miastach. Sam pamiętam, że gdy pojawili się u mnie w mieście, to bilety sprzedały się na pniu a sala MDK wypełniła się po brzegi. Ci którzy nie załapali się na miejsca siedzące ostali dostawki, jak na premierze w teatrze, albo musieli stać przy ścianach. Zresztą sam na tym występie byłem. Miałem nawet plakat z autografiami, który dostałem od jednego z członków kabaretu. Wspomniana kaseta to też był fenomen. Pamiętam, że były na nią... zapisy, bo tak szybko się rozchodziła. Generalnie scena kabaretowa lat 90. to była gruba sprawa. Występ Kryszaka w amfiteatrze w moim mieście oglądał dziki tłum. Ludzie stali nawet za ogrodzeniem na murkach i ławkach, byle tylko zobaczyć "tego gościa z telewizji". Podobne sceny miały miejsce gdy występował Stefan Friendmann. Jenak popularności OT.TO nikt nie przebił. Pamiętam, że gdy po występie rozdawali autografy, to stał tłum ludzi i głównie były to dziewczyny. Niemal jakby przyjechał jakiś zespół rockowy. Byłem już zresztą na tyle duży, by skumać, że panowie niektóre z nich podrywają. Dziś można do tamtych żartów i kabaretów pochodzić różnie, ale poziom i tak był o niebo wyższy od tych wygłupów serwowanych dziś masowo przez Polsat na jakichś kabaretowych nocach i innych tego typu wydarzeniach.

Zaloguj się aby komentować
#hejto #pytanie
Też macie problem z wejściem na hejto? Dodatkowo wszystko mi zamula.
Zaloguj się aby komentować
#muzyka #reggae #dub i poniekąd #muzykaelektroniczna chociaż nie do końca
Na ten pochmurny, letni poranek polecam odpalenie sobie tej pięknej playlisty wolnych, głębokich dubowych produkcji. Nic tak pięknie nie działa jak dubowe dźwięki, gdy za oknem letni, deszczowy dzień.
https://www.youtube.com/watch?v=CWkoJeiVOPY&list=PLuJfIVrRiNaMpyAvW_0grvbfIDkE4qA3s
Zaloguj się aby komentować
Wakacje, wakacje... wspomnienia i #nostalgia #lata90 #hejto40plus #wakacje #polskapowiatowa
Dziś pozytywnie o latach 90., które zwykle wspominam mocno ambiwalentnie po tagiem #preczzmitologizacjalat90
Każde porządne miasto w tym kraju a już szczególnie miasto w tzw. Polsce powiatowej musiało mieć w latach 90. Dni Miasta. Cóż to było, to pewnie wielu wie i pamięta a tym, którzy zapomnieli przypomnę. Impreza ta zawsze miała ten sam schemat. Scena w amfiteatrze, ewentualnie na rynku lub stadionie lokalnego A-klasowego klubu Orzeł czy inny Zawisza a niej obowiązkowo występy kapeli wiejskiej z Kobyłki Dolnej, kabaretu OT.TO albo innego Konia Polskiego, gdzieś pomiędzy tym wciśnięte wybory Miss Ziemii jakiejś tam a na koniec koncert gwiazdy. Jak hajs był to gwiazdą była np. Republika. Sam zaliczyłem ich koncert właśnie na takiej imprezie. Jak było gorzej i hajsu mniej, to wystarczyć musiał coverband Queen czy Led Zeppelin złożony z podstarzałych Czechów (nie żartuję, sam widziałem). Jenak jako małolat nie na to czekałem najbardziej. Dni Miasta były dla mnie czasem świętowani gdyż to właśnie wtedy moi rodzice pozwalali mi na przysłowiowe odpięcie wrotek. Nie wiem na czym polegała magia tego czasu i logika ich myślenia, ale o dziś pamiętam, że słyszałem jedynie "możesz iść" zamiast zwyczajowego "a o której wrócisz?", "tylko bez głupot", "a z kim ty się tam wybierasz?". To co się wyprawiało w ciągu tych dwóch dni określić mogę jedynie słowem bachanalia. Byli koledzy, alkohol, wygłupy, wszelkie możliwe sytuacje, które moi rodzice określiliby w najlepszym razie jako głupie i nieodpowiedzialne. No i najważniejsze... we wszystkim tym ochoczo brały udział także moje koleżanki. Do dziś pamiętam, i jest to wspominane w moim domu rodzinnym, jak na jedną z takich imprez wyszedłem przed obiadem i wróciłem na obiad, ale... dnia następnego. Zero konsekwencji w domu. Czy uczestniczyłem w pokazach wokalnych Zespołu Żon i Matek z Koziej Wólki na scenie amfiteatru... a w życiu. Ten czas spędzało się przy piwie w parku, albo po prostu łażąc bez celu wśród ludzi i spotykając kolejnych znajomych. Pamiętam natomiast bardzo dobrze koncerty gwiazd. Dziś włos się jeży na głowie, bo standardy bezpieczeństwa... j⁎⁎ać je. Nie było ich. Na koncercie Republiki luzie stali nawet na dachu wejścia na amfiteatr miejski a pod scenę nawet nie poszedłem, bo zadziałała resztka rozsądku i nie chciałem zostać zgnieciony. Występ Oddziału Zamkniętego zakończył się zamknięciem przez ochronę bram na skutek inwazji rządnych muzyki fanów. Pamiętam też starcie mojego kolegi z kimś z zespołu Formacja Nieżywych Schabuff. Panowie z kapeli salwowali się ucieczką i zasłaniali ochroną w konfrontacji z... 16-latkiem. ten czas, to było szaleństwo.

@WatluszPierwszy Masz talent do odkurzania z mojej pamięci wspomnień, które są tam gdzieś, ale przysypane kolejnymi latami zmagań z życiem. Twoje wpisy budzą we mnie nostalgię, więc bardzo Ci dziękuję.
Pamiętam Dni Łodzi, które były chyba na początku września i różne koncerty, włóczenie się z kolegami, piwko. Dziewczyny wtedy też były jakieś bardziej miłe i otwarte.
Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #muzyka #punk
"Będziesz wrzeszczeć. Dziewczyny na polskiej scenie alternatywnej lat 80"
Magalena Czubaszek
Kolejna książka przeczytana podczas L4. Tematyka, którą podjęła autorka jest bardzo ciekawa wszak polska scena alternatywna lat 80., to nie było chyba dobre miejsce dla dziewczyn a pisanie o nich, to trochę wchodzenie do niszy, która znajduje się w niszy. Po kolei jednak. Najpierw plusy. Na pewno autorce należy się głęboki ukłon za pojęcie trudnego tematu i nierzadko mrówczą pracę przy odnajdywaniu osób, szukaniu szczegółów biograficznych itd. Historie (część z nich znałem) są opisane w sposób bardzo wciągający i Czubaszek po prostu ma tzw. lekkie pióro. Czyta się to rewelacyjnie i na dobrą sprawę jeśli ma się trochę czasu, to można tę książkę machnąć w dwa wieczory, albo nawet w jeden. Dostajemy kilka historii kobiet wplątanych, bywa że czasem niemal wbrew swojej woli (Katarzyna Kulda z zespołu Kontrola W.) w scenę alternatywną. Kobietom jest tam trudno. Scena jest wtedy mocno zmaskulinizowana, chłopy rządzą a "baby" to są do ruchania względnie mogą śpiewać w chórkach. Od siebie dodam, że szczęśliwie zmiana przyszła w latach 90. wraz z pojawieniem się w polskich realiach tzw. sceny DIY. Poznanie perspektywy kobiet jest ciekawe i jak już pisałem fajnie przestawione. Był miód, więc teraz trochę dziegciu. Książka jest czarno-biała. Chłopy są złe kobiety są dobre. Chłopy chcą tylko pchać łapy w dziewczęce majtki, albo ewentualnie pragną by im laski nie zabierały miejsca na scenie. Styl jest niestety mocno feministyczny. Piszę niestety, bo to taki feminizm o budowie cepa - złe facety, j⁎⁎ać ich. Eh... Poza tym są błędy merytoryczne. Pojawia się między innymi jakaś nieistniejąca płyta zespołu Izrael. Generalnie jednak książka na plus i warto sięgnąć.

Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #pracbaza #przemyslenia
Po tygodniu L4 stwierdzam, że jak to śpiewa punkowy zespół Castet "robota to głupota". Czytanie książek, grzanie ryja w upale na balkonie, spacery w osiedlowym parku, kawusia na ławce, oglądanie z synami Mundialu, wysypianie się, muzyczka w słuchawkach i humor gitówa. Tak trzeba żyć. Robota to jedynie droga do uzyskania odpowiedniej kwoty na koncie na koniec miesiąca. Jeśli ktoś nie ma misji w pracy czyli np. jest strażakiem albo ratownikiem medycznym, albo ma pracę wynikającą z pasji, bp np. jest się kowalem artystycznym, albo lubi się pracę przy zwierzętach i zapierdziela w staninie koni, to robienie z pracy treści życia jest objawem spierdolenia umysłowego. Zawsze uważałem, że ludzie dorabiający ideologię do pracy w korpo czy januszexie powinni się zgłosić na terapię ale za każdym razem gdy jestem na zwolnieniu lub na urlopie, to zaczynam myśleć, że dla takich ludzi nie ma ratunku. Gdy słyszę te wszystkie pierdolety o "naszej firmie", "naszym zespole" o tym, że "jesteśmy drużyną", to śmiać mi się chce, bo drużyną to jest Polonia Warszawa albo te chłopy z Francji, które wczoraj mecz ze Szwedami wygrały. Drużynę, to sobie mój syn zbiera, jak idzie z kumplami ze szkoły popykać w piłkę. Nie kurła, w robocie nie tworzy się drużyny ani rodziny, ani teamu. Ma się tam grupę ludzi z którą się należy dogadać, tak by był efekt, bo efekt to kasa na koncie, która się realnie przekłada na poziom życia i możliwość realizacji pasji, zamiłowań oraz ogarnięcie pierdolnika związanego z rachunkami, kredytem na mieszkanie i całą resztą tego bałaganu formalnego.
Musiałem to napisać, bo mój łeb ADHD-owca produkuje milion myśli na godzinę i czasami muszę je wypuścić w formie pisanej, bo inaczej będą mi się międlić we łbie przez pół dnia.

@WatluszPierwszy rozumiem ludzi o Twoim nastawieniu, ale muszę powiedzieć, że trafiłem niedawno do korporacji, która prezentuje wysoki poziom i naprawdę tysiące osób w tej robocie mają poczucie misji oraz jedności. Ludzie w zespole się wspierają i jest poczucie solidarności. Pracuje się super w takiej atmosferze. Nie chodzi o robienie z pracy misji życia i najważniejszej rzeczy na świecie, ale o poczucie wspólnoty i pracy dla osiągnięcia wspólnych celów. Motywacja do pracy jest ważna i pomaga czerpać z pracy przyjemność.
@WatluszPierwszy zgodzę się, ale zapytam. Czy jeśli pomyślałem sobie że skoro odchodzę z korpo a na koniec chce zostawić po sobie porządek, doprowadziłem sprawy do końca oraz posprzątałem po sobie bo na koniec chciałem zostać zapamiętany jako profesjonalista. To po której stronie jestem? Po stronie korpo świrów bo pracuje i chce zostawić po sobie coś działającego czy już jestem wolny bo razem z okresem wypowiedzenia robię sobie wakacje a później otwieram swój interes?
Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #muzyka
"Jeszcze będzie normalnie"
Tomasz Lipiński
Siedzenie na zwolnieniu lekarskim sprzyja czytelnictwu. Udało mi się w ciągu tygodnia przeczytać dwie książki i zacząć trzecią. Jednak do sedna. "Jeszcze będzie normalnie", to druga część autobiografii Tomasza Lipińskiego, muzyka, twórcy legendarnych zespołów Brygada Kryzys i Tilt. Lipiński opowiada tutaj o swoim życiu od momentu pierwszych dni stanu wojennego aż do czasów współczesnych. Całkiem zgrabnie jest to napisane i nieźle się czyta jeśli zna się twórczość autora i reszty muzyków o których wspomina. Czasami tylko wkurzało mnie, że gość ma dość spore ego, co przebijało się w treści książki. Dla muzycznych świrów rzecz z kategorii "must read". Reszta może odpuścić.

Zaloguj się aby komentować