
Vampiress
- 163wpisy
- 1377komentarzy
Matrix: Remanent
@Vampiress Nie powiedział nigdy żaden ojciec w Sobotę rano
Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #pracbaza #wampirytoswiry

Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #listopad #wampirytoswiry

Zaloguj się aby komentować
854 + 1 = 855
Tytuł: Dom dobry
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Czas trwania: 1h 47m
Ocena: 4/10
Dzisiaj na tagu #filmmeter rarytas: film obejrzany w dniu kinowej premiery.
Jako, że hejto to inaczej #hejto30plus, większość z was pamięta pewnie, jak w latach '00 na Jedynce leciały w tygodniu dwa pasma filmowe - w środę Okruchy życia, a w czwartek (jeśli się nie mylę) W krainie dreszczowców. W pasmach tych prezentowano amerykańskie filmy klasy C (tzw. direct-to-dvd), których fabuły przypominały zazwyczaj odcinki podcastu Olgi Herring - a to jakiś mąż trenował na żonie kutarate/chudo, a to kura domowa była prześladowana przez seryjnego mordercę, itd. itp.
Dom dobry tym się tylko różni od owych filmów, że akcja zamiast w bogatej Ameryczce osadzona jest w Polsce Powiatowej Patologicznej (nazwisko reżysera zobowiązuje). Jedynym atutem tego filmu jest jego struktura narracyjna - retrospekcje wymieszane z halunami głównej bohaterki. A cała reszta to szkoda szczempić ryja, temat przemocy domowej ujęty w maksymalnie przerysowany sposób, zwłaszcza mąż villain totalna karykatura, może sobie przybić piątkę z Mrozowskim Langerem. Dodatkowo, o co pewnie będzie burza na portalu białkowa, film jest skrajnie mizoandryczny - oprócz sędzi i simpa głównej bohaterki męskie postaci reprezentują poglądy i zachowania skrajnie patologiczne. Za to kobiety, oczywiście, pozbawione skaz (oprócz starej głównej bohaterki).
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#wieczorzwampirem

Dlatego nie chodzę na polskie filmy
Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #xtb #wampirytoswiry

@Vampiress nie wiem o co chodzi, ale mamy znanego hejtowego styliste.
rusz d⁎⁎ę @Sweet_acc_pr0sa , oceń wąsa
Żeby się nie okazało że pan Janusz z wujkiem Jurkiem na baby idą jedynie dla zmyłki i chcą po prostu wkręcić Pjotera na trójkąt
co tam się odjebało XDDDDD

Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #podrywajzhejto #wampirytoswiry

Jest jeszcze habilis, ten od robótek ręcznych xd
Still, homo.
Zaloguj się aby komentować
Panie Ferdku, wstawaj pan, afera jest!
Za fanpejem Sigillum Authenticum:
Dawno nie czułem takiego zażenowania.
Karolina Opolska, dziennikarka i wykładowczyni dziennikarstwa, nie miała cywilnej odwagi przyznać się, że w swojej książce "Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata"… po prostu zmyśliła część przypisów. Nie pomyliła się, wymyśliła nieistniejące książki, albo nie zweryfikowała tego co wypluł jej AI.
W poniedziałek zapytałem ją publicznie na platformie X, dlaczego posunęła się do czegoś takiego. Trudno tu mówić o prowokacji czy o żarcie, te fikcyjne źródła są zbyt banalne, by mogły być zamierzonym pastiszem (casus Kpinomira). To nie jest kwestia błędu w nazwisku autora, pomyłki w tytule, roku wydania czy numerze strony. Mówimy o całkowicie zmyślonych publikacjach, rzekomo autorstwa znanych historyków:
• Stanisław Mikołajczyk, Historia Polski, PWN, Warszawa 1989, s. 55-59 - taka książka nie istnieje, nie figuruje w żadnym katalogu bibliotecznym.
• Witold Kula, Historia cywilizacji słowiańskiej, PWN, Warszawa 1984, s. 89-95 - również nie istnieje. Zresztą Kula zajmował się przede wszystkim historią gospodarczą, więc od razu mnie zdziwiło, skąd u niego ta słowiańszczyzna.
• Gerard Labuda, Chrystianizacja Polski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1999, s. 17-20 - ta pozycja także nigdy nie została wydana.
Edycja Roczników Jana Długosza też jest pomylona.
Sami przyznacie to nie są zwykłe i przypadkowe błędy. To rodzi duże wątpliwości w jaki sposób powstawała książka, a to tylko fragment jednego z osiemnastu rozdziałów. Dalej już nie sprawdzałem, ale nie z lenistwa, lecz z obrzydzenia, bo jaki był następnie bieg spraw…
Zamiast rzeczowo odnieść się do sprawy, Karolina Opolska nie odpowiedziała publicznie, tylko zaczęła kontaktować się z naszymi wspólnymi znajomymi, próbując wciągnąć ich w „wyjaśnianie” sytuacji. Nie był to przejaw odwagi, tylko próba rozproszenia odpowiedzialności i wywarcia nacisku środowiskowego. Przyznam, przez chwilę ta toksyczna taktyka zadziałała, przez dobę zastanawiałem się, czy w ogóle warto sprawę nagłaśniać, by nie obciążać ludzi, którzy nie mają z tym nic wspólnego.
Ostatecznie otrzymałem od Karoliny Opolskiej prywatną wiadomość na Fanpage. Napisała, że to wina wydawnictwa i jeśli będzie taka potrzeba to wydawnictwo wyda oświadczenie. Zabrzmiało to tak, jakbym to ja miał o tym zdecydować. Dodała też, że nie odpisała publicznie, ponieważ nie wypowiada się na platformie X. To dziwne tłumaczenie, bo nie tylko ma tam konto, ale i aktywnie je prowadzi. Lepiej przecież spróbować zamieść sprawę pod dywan.
Czuję żenadę, bo mówimy o osobie uchodzącej za doświadczoną dziennikarkę, wykładającą warsztat przyszłym dziennikarzom. Zamiast wziąć odpowiedzialność, zrzuca winę na okoliczności, system, przypadek, na wszystkich, tylko nie na siebie. W „Sarmatii” popełniłem błąd nazwisku koleżanki, która podsunęła mi jedno źródło, wyszła głupia sprawa, ale nie obwiniam wszystkich wokół, tylko wziąłem to na klatę, przeprosiłem publicznie i prywatnie.
Nie łudźmy się też, że ktokolwiek w mediach nagłośni sprawę. Nie będzie artykułów w stylu „Znana dziennikarka wymyśla książki w przypisach”. Taki Cynarski od lechickiej hoplologii to wdzięczny przypadek, więc pojawiły się artykuły w portalach informacyjnych. Tu zadziała mechanizm, który dobrze znamy: kolesiostwo i źle pojmowana solidarność zawodowa.
Używajmy AI, ale mądrze.
#ai #sztucznainteligencja #bekazdziennikarzy #pseudodziennikarstwo

@Vampiress gdy opowiadasz jak to się znasz na AI, jakie przynosi zagrożenia, ale i jak pożyteczne to narzędzie, a później wpierdalasz się po szyję w kałużę, o której sama mówiłaś innym z perspektywy eksperta
Ale w czym problem. Mama ginekolog zabierała sobie narzedzia medyczne badania znajomych poza kolejnsocia i jej się też nic nie stało. Czy ktoś w ogóle jeszcze to pamięta?
Poczeka aż sprawa przycichnie
@Vampiress jak piszesz o książkach to weź może taguj #ksiazki bo tak to mnie ten wpis ominął xD
Zaloguj się aby komentować
W temacie #ksiezyc to przy takich ładnych #pelnia mi się przypominają zawsze #ladneobrazy Johna Atkinsona Grimshawa.
#malarstwo #sztuka





Pierwszy jest prze kozak. Drugi też ale klimat pierwszego ma w sobie coś z horroru i melancholii naraz.
Zaloguj się aby komentować
#ciekawostki #luwr #cyberbezpieczenstwo #cybersecurity oraz #bekazdebili


W czym problem że server 2003? W końcu to muzeum, więc jest na swoim miejscu
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
839 + 1 = 840
Tytuł: Bohemian Rhapsody
Rok produkcji: 2018
Kategoria: Biograficzny
Reżyseria: Bryan Singer
Czas trwania: 2h 14m
Ocena: 7/10
Historia Freddiego Mercury'ego i zespołu Queen.
Pamiętam jeszcze, jaki hype towarzyszył tej produkcji. Dobry film, jednak nie trzeba być die-hard fanem zespołu żeby dostrzec, iż to typowy do bólu współczesny biopic, z ogranymi w gatunku schematami fabularnymi i maksymalnie uładzony, żeby broń Boże nikt mu nie dał kategorii "R". To film dla przeciętnego widza, który coś tam kiedyś słyszał z repertuaru Queen, coś tam kojarzy, że grał kiedyś taki zespół i taki facet jak Mercury, ale ultrafani powinni się trzymać od tej produkcji z daleka.
Dostępny na CDA.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #wieczorzwampirem

może nie jestem ultrafanem ale trzymam się z daleka
Historia zespołu dawno zamknięta i wszelkie filmowy, powroty w stylu Queen + Adam Lambert nie mają racji bytu. Jedyne co jak wygrzebią jakiś niewydany utwór np Face It Alone to OK.
Adam Lambert
@TyGrySSek dlaczegóż mi przypominasz o jego istnieniu...
@TyGrySSek to, że Queen skończyło się po śmierci Freddiego nie znaczy, że nie można robić na temat zespołu filmów. Tylko, jak już robić film o Queen, to rzetelny, a nie kolejną cukierkową celebrycką laurkę.
Bylem, widzialem, nie przepadam i nie przepadałem za kłin. Dla mnie "ch⁎⁎⁎we.pl"
Dobra recka!
@Vampiress i pomyśleć, że chciał to napisać i nakręcić Sasha Coen, a oni mu nie dali. Ja tam tego wysrywu Maya i Taylora oglądać nie zamierzam
@FodiJoster Sasha imo bardziej podobny do Freddiego, niż Rami. Czy ta pierwotnie planowana wersja miała się znacząco różnić od tej grzecznej laurki, którą finalnie wypuścili?
@Vampiress miała. Sasha planował położyć nacisk na sławne wielodniowe imprezy Frediego, gdzie karły nosiły na głowach tace z kokaina itp. Mial byc tez większy nacisk na orientację seksualną. To miala byc jazda bez trzymanki. Brian May byl przeciwny bo to urągało by mitowi Mercurego i Queen. A powinien miec jaja jak Elton John, o którym film nie owija w lakmusowy papierek.
Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy post#halloween #wampirytoswiry


@Vampiress z tymi kostkami rosołowymi to dowcip znany od lat, ale to trzeba być c⁎⁎⁎em. Nie chcesz otwierać to nie otwieraj. Do mnie przyszły dzieciaki wzięły cukierki (ciasta nie chciały), pośmialiśmy i poszli sobie.
@Vampiress a ja tam wolę nic obcym gówniakom nie rozdawać... Trafi się jakiś psychol co wkłada do cukierków gwoździe czy trutkę na szczury i potem będą sprawdzać wszystkich, co coś rozdawali, bo nikt nie będzie pamiętał co gdzie dostał. Na cholerę potem mam się tłumaczyć, że nie jestem koniem.
Prychłem, choć nie powinienem
Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #wszystkichswietych #wampirytoswiry


Pomysłodawcy czcionki i praw do jej używania, po wynalezieniu wieńców pogrzebowych i pato-tatuaży ;)

@Vampiress czemu nie ma tatuaży i wieńców w comic sansie? XD
@mannoroth zaloze sie, ze sa XD
@mannoroth pisma urzedowe są to i wieńce pogrzebowe pewnie tez
Nalewaja znałem. Fantastyczny ortopeda. Na wszystkich imprezach obsługiwał butelki, dzięki czemu całe towarzystwo zawsze rzucało hasło no to "polewoj" a nie nalewaj. Dusza towarzystwa.
Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #halloween #wampirytoswiry

@Vampiress sraloween... Ciekawe czy jakieś gnoje w tym roku też przyjdą na żebry. Spryskiwacz przy furtce już ustawiony jak coś. Kartka z napisem "tu czeka na ciebie tylko psikus" też
Zaloguj się aby komentować
Gotowi na Cukierek albo psikus?
#memy #heheszki #humorobrazkowy #halloween #wampirytoswiry


@Vampiress zdrowe przynajmniej
Zaloguj się aby komentować
1490 + 1 = 1491
Tytuł: Północ i Południe
Autor: John Jakes
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
ISBN: 9788367426725
Liczba stron: 832
Ocena: 7/10 (dobra)
USA, lata 40. XIX w. George Hazard, pochodzący z Pensylwanii syn właściciela stalowni, oraz Orry Main, potomek plantatorów z Karoliny Południowej, poznają się jako nastolatkowie w drodze do akademii wojskowej West Point. Obaj kadeci szybko zaprzyjaźniają się ze sobą, dzięki czemu również ich rodziny nawiązują wzajemny kontakt. Z biegiem lat na dobrych stosunkach między obiema familiami coraz mocniej kładą się różnice światopoglądowe między Jankesami i Południowcami, zaś w coraz bardziej podzielonym narodzie nakręca się spirala wzajemnej nienawiści.
Północ i Południe do tego stopnia przypomina mi powieści historyczne Kena Folletta, iż myślę, że fani serii Kingsbridge mogą spokojnie zaopatrzyć się od razu w całą trylogię Jakesa (nieprzypadkowo obu autorów wydało w naszym kraju Wydawnictwo Albatros). Wciągająca fabuła i akcja – check, barwnie opisany świat przedstawiony – check, zakazany romans – check, kilkoro szwarccharakterów nakreślonych, niestety, grubą kreską – check. Porównanie z Przeminęło z wiatrem wypada odrobinę gorzej – pod względem literackim Północ i Południe nie dorównuje słynnej amerykańskiej epopei, stanowi za to lepsze źródło wiedzy o społeczeństwie amerykańskim połowy XIX wieku, co rzecz jasna wynika z drobiazgowego sportretowania obu stron konfliktu oraz wyznawanych przez nich i ewoluujących w czasie poglądów, a nie tylko, jak w przypadku opus magnum Margaret Mitchell, jednej strony barykady.
Dałabym ocenę bdb, niestety, muszę odjąć jeden punkt za przedstawienie żeńskich bohaterek, stanowiące, niestety, klasyczny przykład „men writing women”. Kto kojarzy moje wypowiedzi z obecnego i poprzedniego wcielenia ten wie, że daleko mi do zlewaczałej Julki węszącej wszędzie mizoginię i spiseg patriarchatu. Nie lubię jednak, kiedy pisarze i pisarki robią kurtyzanę z logiki i historii, bo ich ciśnie przelać na papier swoje fantazje seksualne. W sposobie, w jaki Jakes opisał przedstawicielki rodzin Hazardów i Mainów, da się niejako dostrzec syndrom Madonny i ladacznicy – dobre bohaterki są mądre, ciepłe, opiekuńcze i namiętnością pałają dopiero po ślubie, a villainki to psychopatki dające na prawo i lewo. Z tego podziału wyłamują się nieco „nawrócona grzesznica” Madeleine oraz mean girl Isabel.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

@Vampiress ciekawe jakby się serial dzisiaj oglądało po kilkudziesięciu latach...
@Opornik jbc jest na CDA
@Opornik ja sobie odświeżyłem już dłuższy czas temu. Całkiem spoko, ale szkoda, że nie ma nigdzie trzeciej serii, która w Polsce nie była emitowana.
@Vampiress Z drugiej strony jak autor poleciał seksualną sztampą, to też łatwiej mu wywołać zamierzony efekt. Czyli kogo lubić, kogo nie. Być może gdyby chciał mocniej skomplikować te postacie i przedstawić seksualne zachowania powiedzmy odwrotnie, to niektórzy czytelnicy mogliby lokować podskórne sympatie niekoniecznie tam gdzie chce autor.
@onpanopticon no niby tak, ale tutaj to dało efekt robienia kurtyzany z historii, bo panienki dające na prawo i lewo ryzykowały nie tylko ewentualną wpadką (co też przydarzyło się jednej z bohaterek), ale też zdrowiem (syfilis) i przede wszystkim hańbą dla szona i całej rodziny. Nie mówię, że szony i pozamałżeński seks się nie zdarzały, ale ciężko mi wyobrazić sobie sytuację jak w jednym fragmencie tej powieści, kiedy jedna szonka robi sobie gangbang z kilkoma kadetami w sali wykładowej i cała sprawa zostaje w tajemnicy.
@Vampiress Być może na tym polegała ich "wyjątkowość". Mało prawdopodobne rzeczy, przy dużej skali - dzieją się cały czas. Więc łatwiej autorowi powiedzieć, że chociaż nie pasuje ogólnie do czasów, to akurat one takie były. Czaję, że to naciągane, aczkolwiek też na tym polegają tego rodzaju książki fabularne, żeby bohaterowie nie byli w całości kalką swojej epoki, bo co ludzkie to ludzkie. No chyba, że autor robi tak permanentnie ze wszystkimi postaciami i we wszystkich swoich dziełach
@Vampiress Jeżeli kiedykolwiek podkusi mnie pisać postacie żeńskie, to chyba poproszę Cię o pomoc.
Chociaż z Dominiką Legion mi się udało, ale ją rozwijałem od gimnazjum.
@Alembik Nie wiem czy potrzeba, bo czuję że twoja postać żeńska i tak będzie miała sisiora
@onpanopticon Nie, ale ma piątkę na skali Kinseya.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
819 + 1 = 820
Tytuł: Liberator
Rok produkcji: 1992
Kategoria: Akcja
Reżyseria: Andrew Davis
Czas trwania: 1h 43m
Ocena: 6/10
Były komandos przebrany za kucharza i króliczek Playboya rozprawiają się z terrorystami, którzy przejęli kontrolę nad lotniskowcem uzbrojonym w Tomahawki.
Klasyczny akcyjniak z lat 90., co prawda oglądany bez otoczki "film mojego dzieciństwa" d⁎⁎y nie urywa, ale też nie jest zupełnie nieoglądalny, na co mogłaby wskazywać obecność Seagala
Tak często leci w TV, że można sobie darować szukanie go na streamingach.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #wieczorzwampirem

@Vampiress W jednej ze scen Erika Eleniak wyskakuje z tortu nie do końca ubrana. Kolega mi mówił.
@Mati800 ciocia Erika ma czym oddychac ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)


@PrzylecialWiekszySamolot https://www.celebritymoviearchive.com/tour/movie.php/26720
@Vampiress Podoba mi się przedstawienie roli kobiecej w tym filmie. Dziewczyna nie jest do końca głupią blondyneczką, która tylko przeszkadza, jest świadoma swoich możliwości i stara się pomagać (np. scena z robieniem bomby przez Stallone'a).
Szkoda, że teraz nie umieją często pisać postaci kobiecych.
Od kiedy ten pan został podnóżkiem putina to ja nie jestem w stanie oglądać filmów z nim, które zresztą i tak nigdy nie były wysokich lotów.
@Kronos ja nigdy nie byłem w stanie, bo zawsze był zadufanym w sobie bucem. Dodatkowo jego pieprzenie o tym jak skuteczne jest aikido i że tak "pokonasz każdego, bo użyjesz jego siły", było zawsze stekiem bzdur xd Stąd te jego wygibasy wyglądały komicznie.
Zaloguj się aby komentować
Węgrzy używają k⁎⁎wa?!
@sireplama pewnie i ma takie samo znaczenie.
to nie ma, ta mapa przestępczości, powtarzam, nie ma absolutnie żadnego powiązania z niekontrolowanym napływem kolorowych z afryki i okolic
@Hjuman ta mapa nie ma, powtarzam nie ma, nic wspólnego z ilością broni per capita w danym kraju! Proszę się rozejść.
@sireplama w UK pistolety (legalnie nie kupisz) a w Londynie królują maczety i kwas. Broń jest dla konkretnych zawodników.
@sireplama sorry, miało być, że w UK legalnie nie kupisz pistoletu (strzelba to co innego ale mówimy tutaj o łowiectwie/celach sportowych) Wspominani przez ciebie obcokrajowcy (tak samo jak i miejscowi przestępcy) broń kupią na czarnym rynku. Ilość legalnie posiadanej broni, per capita, ma mało wspólnego z rzeczywistością.
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna







