Zdjęcie w tle

Asya

Mocarz
  • 47wpisów
  • 126komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Niektórzy ludzie nie powinni mieć żadnych zwierząt.


Trafił do nas do fundacji kot, który był adoptowany jeszcze jako mały kociak. Całe życie spędził w domu.

Do momentu, aż okazało się, że bombelek ma alergię. Można było spróbować odczulania, można było spróbować znaleźć kotu inny, bezpieczny dom. Ale to wymaga wysiłku. Najłatwiej zwierzę zwrócić i nara. Dobrze, że go chociaż nie wyrzucili na ulicę.


Kociak jest totalnie zdezorientowany, nie ma pojęcia co właściwie się wydarzyło.


#podludzie #koty #kocizakatek

@Asya Sam mam dziwną historię - z różową zgarnęliśmy małego kotka dachowca (pi razy drzwi 5-6 miesięcy wg weta).


Podchodziło nam pod dom takie wychudzone biedactwo po jedzenie, z totalnie zaropiałymi oczami, miało problemy z trafieniem pyskiem w miskę, więc prawdopodobnie absolutnie nic nie widziało. Pewnego dnia trochę się przyczailiśmy i zawinęliśmy go do siebie i zabraliśmy do weta.


Pierwszym zaskoczeniem, było to, że od pierwszego dnia nie było problemu z kuwetą - żadnych losowych miejsc, tylko wszystkie potrzeby załatwiane jednej z dwóch kuwet w pomieszczeniu "aklimatyzacyjnym".


Potem był większy zonk - okazało się u weta, że to ona, więc po doleczeniu ropy w oczach miał iść pakiet chip + szczepienia + sterylizacja - no i chip i szczepienia gładko, ale okazało się, tuż przed operacją u weta, że ona już jest wysterylizowana.


Trzecia dziwna rzecz - kobiet się nie boi, facetów tak, a na widok jakiegokolwiek dłuższego narzędzia (miotła, kijek, rura od odkurzacza) ucieka. ¯\_(ツ)_/¯


Nie wiem co ten kitku przeszedł, ale musiał mieć z ludźmi jakieś ch⁎⁎⁎we doświadczenia.

6a0121b0-0e76-4172-8585-d0d2e42301e0

@Asya Nie wiem czy macie świadomość, ale właśnie zacząłem odczulanie na jad osy, skończe za jakieś 5-6 lat. Z kotami to również jest to okres 3-5 lat. Odczulanie to raczej nie jest rozwiązanie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Chyba wszystkie schroniskowe kitku zachowują się tak samo. Wystarczy pogłaskać i zaraz pojawia się apetyt i trzeba coś zjeść. Z wyjątkiem dzikich kitku. One kitrają się za kaloryferem albo pod kocem. Odetchną i zjedzą dopiero jak człowiek sobie pójdzie.

Zaloguj się aby komentować

Podawanie leków w kocińcu


Na dyżur przychodzą osoby specjalnie na podanie leków/zastrzyków. 

Leki są różne, więc i sposoby podania się różnią. Najprościej jeśli są to zwykłe tabletki lub krople, które można podać z karmą lub sosikiem do zjedzenia i wiadomo, że kot zje. 

Niestety niektóre kitki to straszne uparciuchy i nie dają się tak łatwo podejść. Jeśli kot nie zje leków z własnej woli, to niestety trzeba mu je podać bezpośrednio do pysia. Czasami uda się w pojedynkę, ale zdecydowanie częściej muszą być przy tym dwie osoby. Jedna osoba kota trzyma, a druga podaje leki. No i są też specjalne dozowniki do tabletek, które ułatwiają podanie tabsów do pyszczka. 


Poza lekami do jedzenia są też do środki aplikacji zewnętrznej. Zdarza się, że kotu trzeba przemyć oczy, zakropić uszy lub nos. I tutaj podobnie, niektóre koty dają się łatwo podejść, ale są też dzikuski, które ciężko ogarnąć. 


No i są też zastrzyki. 

To jest grubszy temat i tym zajmują się tylko wolontariusze znający się na rzeczy. Mogą być podskórne lub domięśniowe, ale walka z kotem jest podobna

Zastrzyki to ogólnie bardzo duży stres dla kota. Niektóre znoszą je bardzo dzielnie, ale zdecydowanie częściej trzeba się namęczyć, żeby kitku dostał zastrzyk. Trzeba kociaka przytrzymać, żeby się nie wyrwał podczas wkłuwania. A jak wiadomo koty są cieczą, więc nie zawsze się to udaje. Ogólnie często jest przy tym dużo płaczu, syczenia, drapania i ogólnych prób ucieczki. Z naszej strony oprócz trzymania są próby odwrócenia uwagi smaczkami, mizianiem po głowie i czymkolwiek innym, tak, żeby osoba robiąca zastrzyk mogła go wykonać.


Czasami trafi się totalny histeryk, który w ogóle nie chce współpracować i jest agresywny. Drapie, gryzie, wyrywa się i nawet kilka osób nie jest w stanie go okiełznać. Wtedy rozwiązaniem jest kocie burrito. Takiego delikwenta owija się szczelnie w gruby koc lub ręcznik tak, żeby unieruchomić jego łapki. Jedyny nieodkrytym elementem jest głowa kota (chociaż ją też można przykryć, co może trochę uspokoić kota) i miejsce do wkłucia. 


Po wszystkim oczywiście zawsze jest nagroda dla dzielnego pacjenta :) 


Ostatnio z zastrzykami było bardzo dużo pracy. Mamy bardzo dużo maluchów (ponad 10) i praktycznie wszystkie dostawały 2 zastrzyki - podskórny i domięśniowy. Dla tak małych kitków jest to ciężka przeprawa. Dla wolontariuszy również. Serce krwawi, gdy trzeba takiego płaczącego malucha trzymać i kłuć. Krwawią też podrapane ręce


Na filmiku karmienie kotki sosikiem, w którym są leki. Je, ale się nie cieszy


https://streamable.com/y5l8sp


#koty #kocizakatek

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Urlop w Paryżu. Mieszkanie znalezione tak, ze do największych atrakcji miało być spoko połączenie pociągiem bez większych przesiadek. I co? Okazało się, ze linia jest w remoncie i trzeba 15 min tyrać z buta na najbliższą stację metra i przesiadać się kilka razy xD


#wakacje #zwiedzanie

Zaloguj się aby komentować

Jedzenie w kocińcu

Na wstępie - będę nazywać miejsce kocińcem, bo jest mi tak wygodniej. Nie jest to typowe schronisko dla zwierząt, tylko fundacja posiadająca miejsce, w którym opiekujemy się jedynie kotami.

Można się z nazwy śmiać, przyjąć do wiadomości, ignorować, a ja i tak będę jej używać


Wracając do tematu jedzenia.

Kotki nie głodują, to na pewno. Może nie dostają najlepszej karmy, jaką mogłyby mieć, ale zdecydowanie nie dostają też jakichś podłych. Jest średnio, czyli dobrze. Staramy się, żeby było jak najlepiej :) 


Najlepiej, gdyby koty dostawały jeden rodzaj karmy mokrej i suchej, ale nie zawsze się udaje. Dlaczego celujemy w karmy od jednego producenta? Bo gdy zbyt często zmienia się karma, u kotów mogą u pojawić się biegunki i wymioty. Przy takiej liczbie biegających luzem sierściuchów ciężko wyłapać, która karma kotu nie służy. Sprzątanie wymiotów i innych niespodzianek też nie jest najprzyjemniejsze. 


Oczywiście jest podział na jedzenie dla seniorów, młodziaków itd. Są kotki, które wymagają specjalnej diety weterynaryjnej, np. po leczeniu lub po prostu z problemami gastrycznymi.

Mamy też kotkę, która niestety ma problemy z trzymaniem moczu itd. Ją karmimy karmą urinary. Trzeba pilnować, żeby jadła swoje, bo często woli jedzenie swoich towarzyszy:)


Karma sucha jest zawsze nasypana w miskach i przez cały czas ogólnie dostępna. Oczywiście to też powoduje pewne problemy, bo nie jesteśmy w stanie kontrolować, ile kot zje. Mamy kociaki, które są chudziutkie, ale jest też kilka sporych włochatych kulek:) 


Karmę mokrą zwykle podajemy kotom na dyżurze popołudniowym. 

Liczone są porcje na kota i podawane w miseczkach lub kilka porcji na tacce. Bardziej otwarte kotki same przychodzą na jedzenie, ale tym strachliwym trzeba miseczki porozstawiać w bardziej dostępnych dla nich miejscach. Oczywiście fajnie by było dawać kociakom częściej mokrą karmę, ale to niestety kosztuje. 

Do karmy mokrej, staramy się dodawać jakieś preparaty wzmacniające ogólną odporność oraz florę jelitowa. To też jest całkiem istotnie, jeśli chcemy mieć żadnej epidemii:)


#kocizakatek #kotki

8c75b36e-da51-40a8-a11c-96e650404f06
6d4b0833-5378-4648-bb75-534f2b1b361c
bb2f147d-c394-4f2c-979b-e48e5f60414d
10b0b65b-742a-48a8-b644-39acdf7c4d27

Karma sucha jest zawsze nasypana w miskach i przez cały czas ogólnie dostępna

Gdybyś przyznała się do takich praktyk podczas starań o adopcję kota to już byś była skreślona xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W związku z zainteresowaniem wpisem zakładam tag #kocizakatek do obserwowania/blokowania


Samodzielny dyżur, gdy nie ma nikogo do pomocy, potrafi trwać 3-4 godziny. W podstawowej wersji obejmuje podanie jedzenia, wymianę wody oraz w razie potrzeby leków. No i sprzątanie. Sprzątanie zajmuje najwięcej czasu.


Obecnie w miejscu do którego chodzę jest około 30 kotów. Takie stadko futrzaków potrafi w dość krótkim czasie zrobić naprawdę niezły bajzel Trzeba wysprzątać kuwety, drapaki, podłogi. Oczywiście jak kuweta jest czysta, to towarzystwo od razu leci załatwiać swoje sprawy i zabawa ze sprzątaniem się powtarza.

Dość często zdarzają się też klatki - koty, które są po zabiegu lub biorą leki, są trzymane w klatkach. Samo sprzątnie klatek może być wyzwaniem samym w sobie. Kociaki są różne. Niektóre są na tyle spokojne, że klatkę można ogarnąć mając cały czas otwarte drzwiczki, ale zdarzają się wystraszone i próbujące uciekać lub atakować. Wtedy trzeba próbować różnych sztuczek, żeby futrzaka zatrzymać w klatce.


Zasada nr 1 - cokolwiek robisz, wiedz, że zawsze jesteś obserwowany


#koty #kocizakatek

46f743e8-1efb-4aeb-926d-91340c6e7928
42bcf260-6883-4a3c-b287-8bf6c4b5a9bd

Koty to jednak rządzą światem. Inne zwierzęta muszą sobie radzić same. Psy mają schroniska, ale warunki w nich średnie. A koty? Ludzie wynajmują im mieszkania, przychodzą, sprzątają, dają jeść. Zamiast tak po prostu wyrzucić na ulicę albo zarżnąć jak świnię czy królika.

Zaloguj się aby komentować

Czy bylibyście zainteresowani wpisami, jak wygląda wolontariat w fundacji zajmującej się kotami?


Mogłabym czasami wrzucać jakieś zdjęcia i wpisy z życia kocińca , ale nie wiem czy kogokolwiek to zainteresuje


#koty #schronisko

@Asya


Czy bylibyście zainteresowani wpisami, jak wygląda wolontariat w fundacji zajmującej się kotami?


Nie.

To tylko zwierzęta.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jakie dania macie na śniadaniu wielkanocnym?


U mnie, np. nigdy nie było żurku, ale jest tzw. “mieszanina”, czyli wymieszane pokrojone różne wędliny i kiełbasy oraz jajka i chrzan. Raczej mało osób to kojarzy.


#wielkanoc #jedzenie

76362071-fd66-4ef9-9a38-9c41e03485a9

@Asya u mnie w domu też to jest. Skąd jesteś? U mnie Opolszczyzna, ale rodzina wywodzi się ze wschodu z okolic Mielca. Co ciekawe rodzina mojej żony tego nie je, a jest z tego samego miasta, jak widać tradycje czasem nie są uniwersalne w obrębie regionu.

Zaloguj się aby komentować