
Asya
- 54wpisów
- 145komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zostałam tymczasową opiekunką dwóch 5-tygodniowych kociaków
Do Fundacji zgłosiła się osoba, ktoś podrzucił jej kocięta na wsi i niestety nie ma możliwości zaopiekowania się nimi. Maluchy przebywały na zewnątrz, co przy obecnych temperaturach nie mogło skończyć się dobrze. Z 3 kociaków po nocy zostały dwa
Udało się ubłagać męża i tak trafiły na miesiąc do mnie. Małe, zapchlone czarne kulki.
Pierwsza noc za nami, na szczęście bez problemów. Pojedzone, wybiawione i wymiziane zaliczają poranną drzemkę
Mam nadzieje, że szybko znajdą dom.
#koty #kocizakatek #czujedobrzeczlowiek


Zaloguj się aby komentować
Sałatka z marynowanym tofu, mango, marchewką i ogórkiem, posypana orzeszkami ziemnymi, szczypiorkiem i kolendrą. Jakie to jest dobre
#jedzenie

Zaloguj się aby komentować
Najgorsze w urlopie jest to, że się kończy. Dzisiaj dzień na ogarnięcie i jutro powrót do rzeczywistości
#urlop #oswiadczeniezdupy
Zaloguj się aby komentować
Od prawie dwóch tygodni jestem w USA, więc myślę, że mogę opisać kilka spostrzeżen, jak to u nas w Ameryce jest, póki pamiętam jeszcze polski.
Ogólnie Amerykanie bardziej otwarci, lubią zagadywać i są dobrzy w small talk. Ja jako i introwertyk średnio się w tym odnajduje.
Uwielbiają też swoją flagę, można ją spotkać na każdym kroku.
W mieszkaniach prysznic przytwierdzony do ściany na stałe, nie ma na słuchawki. Dla mnie jest to dość upierdliwe, bo nie myje codziennie włosów. Jak chce się wykąpać bez moczenia głowy to muszę się kręcić jak kebab xD
Z kanałów w NYC często leci para z kanałów. Ma trochę dziwny zapach, jakby trochę wymieszana z kurzem i czymś jeszcze czego nie potrafię nazwać.
Bardzo często słychać i widać język hiszpański, reklamy często są w dwóch językach. W markecie, w którym robiłam zakupy w językiem dominującym był hiszpański.
Często można płacić tylko gotówką.
W sklepie ceny na produktach są podawane bez podatku. Jest on doliczany dopiero przy kasie.
Cheeseburger z Maca smakuje w zasadzie tak samo jak w Polsce. Podobno w USA miał być gorszy. Jak dla mnie na tym samym niskim poziomie
Coca cola jest trochę inna, mniej słodka.
Pieczywo jest bardziej mokre i gumowe i trochę słodsze. Bajgle i precle nie są pieczone jak u nas, tylko najpierw gotowane.
Prawie wpadłam na Adama Sandlera. Trochę się zirytowałam, bo typ stał na środku i z kimś rozmawiał i musiałam go specjalnie omijać. Dopiero mój facet mi powiedział, kto to był XD
W Central Parku stoi pomnik Władysława Jagiełły.
Muzeum History Naturalnej w NYC ma w lepszy sposób wyeksponowane szkielety dinozaurów niż muzeum historii naturalnej w Londynie.
W parkach jest dużo wiewiórek
Dorzucam zdjęcia widoku z dachu Rockefeller Center na Central Park i dzielnicę biznesową
#podrozujzhejto #usa


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Chciał człowiek zobaczyć siedzibę ONZ, to sobie jakieś spotkanie wymyślili.
#podrozujzhejto #usa




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#koty #kocizakatek
Zaloguj się aby komentować
Niektórzy ludzie nie powinni mieć żadnych zwierząt.
Trafił do nas do fundacji kot, który był adoptowany jeszcze jako mały kociak. Całe życie spędził w domu.
Do momentu, aż okazało się, że bombelek ma alergię. Można było spróbować odczulania, można było spróbować znaleźć kotu inny, bezpieczny dom. Ale to wymaga wysiłku. Najłatwiej zwierzę zwrócić i nara. Dobrze, że go chociaż nie wyrzucili na ulicę.
Kociak jest totalnie zdezorientowany, nie ma pojęcia co właściwie się wydarzyło.
#podludzie #koty #kocizakatek
@Asya Sam mam dziwną historię - z różową zgarnęliśmy małego kotka dachowca (pi razy drzwi 5-6 miesięcy wg weta).
Podchodziło nam pod dom takie wychudzone biedactwo po jedzenie, z totalnie zaropiałymi oczami, miało problemy z trafieniem pyskiem w miskę, więc prawdopodobnie absolutnie nic nie widziało. Pewnego dnia trochę się przyczailiśmy i zawinęliśmy go do siebie i zabraliśmy do weta.
Pierwszym zaskoczeniem, było to, że od pierwszego dnia nie było problemu z kuwetą - żadnych losowych miejsc, tylko wszystkie potrzeby załatwiane jednej z dwóch kuwet w pomieszczeniu "aklimatyzacyjnym".
Potem był większy zonk - okazało się u weta, że to ona, więc po doleczeniu ropy w oczach miał iść pakiet chip + szczepienia + sterylizacja - no i chip i szczepienia gładko, ale okazało się, tuż przed operacją u weta, że ona już jest wysterylizowana.
Trzecia dziwna rzecz - kobiet się nie boi, facetów tak, a na widok jakiegokolwiek dłuższego narzędzia (miotła, kijek, rura od odkurzacza) ucieka. ¯\_(ツ)_/¯
Nie wiem co ten kitku przeszedł, ale musiał mieć z ludźmi jakieś ch⁎⁎⁎we doświadczenia.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Podawanie leków w kocińcu
Na dyżur przychodzą osoby specjalnie na podanie leków/zastrzyków.
Leki są różne, więc i sposoby podania się różnią. Najprościej jeśli są to zwykłe tabletki lub krople, które można podać z karmą lub sosikiem do zjedzenia i wiadomo, że kot zje.
Niestety niektóre kitki to straszne uparciuchy i nie dają się tak łatwo podejść. Jeśli kot nie zje leków z własnej woli, to niestety trzeba mu je podać bezpośrednio do pysia. Czasami uda się w pojedynkę, ale zdecydowanie częściej muszą być przy tym dwie osoby. Jedna osoba kota trzyma, a druga podaje leki. No i są też specjalne dozowniki do tabletek, które ułatwiają podanie tabsów do pyszczka.
Poza lekami do jedzenia są też do środki aplikacji zewnętrznej. Zdarza się, że kotu trzeba przemyć oczy, zakropić uszy lub nos. I tutaj podobnie, niektóre koty dają się łatwo podejść, ale są też dzikuski, które ciężko ogarnąć.
No i są też zastrzyki.
To jest grubszy temat i tym zajmują się tylko wolontariusze znający się na rzeczy. Mogą być podskórne lub domięśniowe, ale walka z kotem jest podobna
Zastrzyki to ogólnie bardzo duży stres dla kota. Niektóre znoszą je bardzo dzielnie, ale zdecydowanie częściej trzeba się namęczyć, żeby kitku dostał zastrzyk. Trzeba kociaka przytrzymać, żeby się nie wyrwał podczas wkłuwania. A jak wiadomo koty są cieczą, więc nie zawsze się to udaje. Ogólnie często jest przy tym dużo płaczu, syczenia, drapania i ogólnych prób ucieczki. Z naszej strony oprócz trzymania są próby odwrócenia uwagi smaczkami, mizianiem po głowie i czymkolwiek innym, tak, żeby osoba robiąca zastrzyk mogła go wykonać.
Czasami trafi się totalny histeryk, który w ogóle nie chce współpracować i jest agresywny. Drapie, gryzie, wyrywa się i nawet kilka osób nie jest w stanie go okiełznać. Wtedy rozwiązaniem jest kocie burrito. Takiego delikwenta owija się szczelnie w gruby koc lub ręcznik tak, żeby unieruchomić jego łapki. Jedyny nieodkrytym elementem jest głowa kota (chociaż ją też można przykryć, co może trochę uspokoić kota) i miejsce do wkłucia.
Po wszystkim oczywiście zawsze jest nagroda dla dzielnego pacjenta :)
Ostatnio z zastrzykami było bardzo dużo pracy. Mamy bardzo dużo maluchów (ponad 10) i praktycznie wszystkie dostawały 2 zastrzyki - podskórny i domięśniowy. Dla tak małych kitków jest to ciężka przeprawa. Dla wolontariuszy również. Serce krwawi, gdy trzeba takiego płaczącego malucha trzymać i kłuć. Krwawią też podrapane ręce
Na filmiku karmienie kotki sosikiem, w którym są leki. Je, ale się nie cieszy
#koty #kocizakatek
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Urlop w Paryżu. Mieszkanie znalezione tak, ze do największych atrakcji miało być spoko połączenie pociągiem bez większych przesiadek. I co? Okazało się, ze linia jest w remoncie i trzeba 15 min tyrać z buta na najbliższą stację metra i przesiadać się kilka razy xD
#wakacje #zwiedzanie
Zaloguj się aby komentować
Jedzenie w kocińcu
Na wstępie - będę nazywać miejsce kocińcem, bo jest mi tak wygodniej. Nie jest to typowe schronisko dla zwierząt, tylko fundacja posiadająca miejsce, w którym opiekujemy się jedynie kotami.
Można się z nazwy śmiać, przyjąć do wiadomości, ignorować, a ja i tak będę jej używać
Wracając do tematu jedzenia.
Kotki nie głodują, to na pewno. Może nie dostają najlepszej karmy, jaką mogłyby mieć, ale zdecydowanie nie dostają też jakichś podłych. Jest średnio, czyli dobrze. Staramy się, żeby było jak najlepiej :)
Najlepiej, gdyby koty dostawały jeden rodzaj karmy mokrej i suchej, ale nie zawsze się udaje. Dlaczego celujemy w karmy od jednego producenta? Bo gdy zbyt często zmienia się karma, u kotów mogą u pojawić się biegunki i wymioty. Przy takiej liczbie biegających luzem sierściuchów ciężko wyłapać, która karma kotu nie służy. Sprzątanie wymiotów i innych niespodzianek też nie jest najprzyjemniejsze.
Oczywiście jest podział na jedzenie dla seniorów, młodziaków itd. Są kotki, które wymagają specjalnej diety weterynaryjnej, np. po leczeniu lub po prostu z problemami gastrycznymi.
Mamy też kotkę, która niestety ma problemy z trzymaniem moczu itd. Ją karmimy karmą urinary. Trzeba pilnować, żeby jadła swoje, bo często woli jedzenie swoich towarzyszy:)
Karma sucha jest zawsze nasypana w miskach i przez cały czas ogólnie dostępna. Oczywiście to też powoduje pewne problemy, bo nie jesteśmy w stanie kontrolować, ile kot zje. Mamy kociaki, które są chudziutkie, ale jest też kilka sporych włochatych kulek:)
Karmę mokrą zwykle podajemy kotom na dyżurze popołudniowym.
Liczone są porcje na kota i podawane w miseczkach lub kilka porcji na tacce. Bardziej otwarte kotki same przychodzą na jedzenie, ale tym strachliwym trzeba miseczki porozstawiać w bardziej dostępnych dla nich miejscach. Oczywiście fajnie by było dawać kociakom częściej mokrą karmę, ale to niestety kosztuje.
Do karmy mokrej, staramy się dodawać jakieś preparaty wzmacniające ogólną odporność oraz florę jelitowa. To też jest całkiem istotnie, jeśli chcemy mieć żadnej epidemii:)
#kocizakatek #kotki




Zaloguj się aby komentować